IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Samotnia lorda

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Franciz (Ramuel Heddle)

avatar


PisanieTemat: Samotnia lorda   Sob Kwi 02, 2016 2:41 pm

***
Powrót do góry Go down
Franciz (Ramuel Heddle)

avatar


PisanieTemat: Re: Samotnia lorda   Sob Kwi 02, 2016 2:49 pm

6 września 226 AC


Następnego dnia po wydarzeniach w lochu, po wygodnym śnie w przydzielonej mu komnacie i oczywistym zadbaniu o swoją czystość po podróży i chwilowym pobycie w lochu Ramuel z rana, zaraz po wczesnym śniadaniu i odczekaniu do stosownej godziny zjawił się pod samotnią lorda Freya.
Był ciekaw, jakie to zadanie będzie miał dla niego jego nowy zwierzchnik. Oczywiście nie zapomniał o założeniu hełmu (razem z całym pancerzem zbrojnego Bliźniaków), "wyleciało" mu natomiast z głowy, by się ogolić. Postanowił poprzedniego wieczoru, że spróbuje zapuścić brodę i może zdecyduje się na ogolenie głowy, by trudniej było go rozpoznać. Prawdę powiedziawszy nie uśmiechała mu się taka zmiana stylu, jednak zdawał sobie sprawę, że w obecnym stanie wygląda dokładnie jak Ramuel Heddle, którego nienawidzi pewnie trzy czwarte Westeros.
No cóż, tę sprawę najwyraźniej będzie musiał jeszcze przemyśleć.
Powitał strażników i powiadomił ich, że przyszedł, gdyż lord Frey życzył sobie z nim porozmawiać, po czym zaczekał, aż zostanie wpuszczony do środka.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Samotnia lorda   Wto Kwi 05, 2016 5:10 pm

Ramuela wpuszczono praktycznie natychmiastowo, Lord Frey go oczekiwał. Władca Bliźniaków siedział spokojnie za biurkiem, a widząc Ramuela wskazał mu gestem krzesło i poczekał, aż ten usiądzie i zdejmie hełm, tutaj nie był potrzebny.
- Dobrze jest w końcu spotkać człowieka, który uwolnił mnie od problemów z Tullymi. Zawsze tacy dumni i ważni, nawet dla mojej córki dali jedynie drugiego syna, gdy w końcu doprosiłem się małżeństwa.
Otto oparł się wygodnie na krześle, składając dłonie w piramidkę i uśmiechnął się lekko.
- A teraz nie żyją, natomiast stary Frey dysponuje największą siłą w Dorzeczu wspomaganą pokaźną kompanią najemników, a w lochach trzyma Arrynów z Doliny. Los płata czasami dziwne figle... jeśli mu się pomoże. Zapewne słyszałeś już o tym co zaszło podczas niedawnego wesela. Moja biedna córka i ostatni możliwy Tully jakiego nosiła w brzuchu nie żyją, dzięki pomocy Cedrika Arryna. Słyszałem o Tobie Ser, wydajesz się przebiegłym i wartościowym człowiekiem, nie mogłem pozwolić, aby ktoś taki zginął mając tyle przed sobą. Oczywiście musisz teraz zmienić nazwisko, polecałbym również zapuścić brodę. W końcu Ramuel Heddle wkrótce zginie - Frey wskazał mapę, która leżała na biurku. - Rycerze z Doliny uciekli na południe, wiemy też, że Mallister nas popiera. Niestety Arrynowie i król mogą okazać się na tyle głupi, aby mimo jeńców próbować na nas uderzyć. Rzeka zdecydowanie utrudnia oblężenie Bliźniaków, jednak mają wielu zbrojnych. Mam nadzieję, że najemnicy buntowników w Ziemiach Korony oraz możliwy bunt innych lordów Dorzecza pod stolicą odwróci jednak uwagę króla. W końcu dałem im Twoją głowę i wyjawiłem niecne zamiary Sokołów... Jesteś zdolnym człowiekiem Ser, masz jakieś konkretne propozycje w obecnej sytuacji?
Powrót do góry Go down
Franciz (Ramuel Heddle)

avatar


PisanieTemat: Re: Samotnia lorda   Wto Kwi 05, 2016 6:14 pm

Ramuel po wejściu do środka zdjął hełm i ukłonił się swojemu nowemu zwierzchnikowi, po czym usiadł, jak chciał lord Frey.
Uśmiechnął się na podsumowanie sytuacji w Dorzeczu, skinął potakująco głową, gdy Frey polecił mu zapuszczenie brody, a gdy lord kładki zapytał go o propozycje, Ramuel spoważniał. Postanowił jednak zacząć od początku.
- Współczuję straty córki, proszę mi jednak wybaczyć, ale cieszy mnie, że nie pojawi się nagle żaden nowy, magicznie ocalały męski Tully. Jeśli chodzi o propozycje... - na krótką chwilę zamilkł, westchnął głębiej, zamyślając się.
- Mam parę pomysłów. Oczywiście grożenie śmiercią jeńców, gdyby Arrynowie i Korona jednak postanowili zaatakować za wiele nie da, gdy rojaliści będą już tak zdeterminowani, ale postawienie Arryna na murze i widoczna obietnica jego śmierci, jeśli postanowią zaatakować może sprawić, że się zawahają, że podupadną na morale. Nie wiem jeszcze jak, ale jakoś można to wykorzystać-... Jak i furię, zew krwi, gdyby ostatecznie ich ukochany lord umarł. Udało się twoim wojskom, Panie, pozbawić życia część rycerzy z Doliny, nim tamci uciekli? Proponuję odzyskać najmniej uszkodzone zbroje Arrynów, ubrać w nie poobijanych zaufanych żołnierzy i wysłać, jako garstkę "ocalałych", którzy odłączyli się ze zgiełku bitwy w innym kierunku i nie mogli odnaleźć z resztą armii. Jakichś niskich rangą, żeby trudniej było przejrzeć fortel. Oczywiście niech wiedzą, kim są, skąd są. I jakieś fakty, które pozwolą im w razie czego udowodnić, że są prawdziwymi rycerzami Arryna, jakby nikt ich nie pamiętał. Taki oddział można wykorzystać, by w odpowiednim momencie zaatakował i pozbawił życia dowódców armii przysłanej na ratunek, to byłby dość mocny cios w morale. No i też wprowadziłoby to zamieszanie, co ułatwiłoby tobie, Panie, bitwę. Zastanawiam się jeszcze nad jedną rzeczą. Gdy uważałem jeszcze króla za osobę rozsądną, wykonałem dla niego pewną misję. Prześcignąłem wycofujące się w kierunku Ziem Burzy wojska Tyrella i zastawiłem na nich pułapki, a jako główną atrakcję zgotowałem im pożar. Nie miałem jak policzyć trupów, ale pożoga była naprawdę spora, spaliłem spory fragment Królewskiego Lasu, więc myślę, że udało mi się posłać z tysiąc ludzi Tyrella na śmierć. Co najmniej - machnął ręką - I jak "Nasz Ukochany Jego Wysokość" się odwdzięczył? Próbując mnie skazać na topór katowski, wykorzystując nawet szpiegów w sepcie i potem urządzając za mną pościg. Ale nieważne. Wracając, myślę, że można się zastanowić, czy nie dałoby się gdzieś na trasie wojsk rojalistów urządzić podobnego widowiska. A jeśli nie, to może można pomyśleć nad wylaniem pod mury zamku i na jego przedpola smoły, oliwy czy innych łatwopalnych materiałów, które potem można by było podpalić. Rojaliści by się przekonali, że nie tylko oni potrafią bawić się płomieniami. Czy Mallister jest wam bliskim sojusznikiem?
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Samotnia lorda   Wto Kwi 05, 2016 10:34 pm

Lord Frey słuchał swojego nowego nabytku, a gdy ten mówił, rósł uśmiech na twarzy Pana Przeprawy. Człowiek ten rzeczywiście był bezwzględny, choć nie tak jak Otto sądził, chyba, że ukrywał jeszcze swoją prawdziwą naturę. Prezentował się również jako ktoś zaradny i pomysłowy, dokładnie kogoś takiego teraz potrzebował.
- Myślałem o czymś podobnym do postawienia Arryna na murach i gróźb, jednak na początek musimy udowodnić, że nie są to słowa rzucane na wiatr... Dlatego, najpierw powiesimy jego żonę, jeżeli rojaliści posuną się za daleko, a wówczas będziemy grozić kolejnymi egzekucjami. Jeżeli mimo to zdecydują się na atak, możemy wycofać się na drugą stronę rzeki, mostu łatwo nie sforsują. A Arryna wystrzelimy im z katapulty, zobaczymy, czy poleci "Wysoko jak Honor".
Żarcik z dewizy Arrynów najwyraźniej rozbawił Freya, który pozwolił sobie na szeroki uśmiech.
- Pozbawiliśmy życia sporo żołnierzy z Doliny. Dobry pomysł, Ser, z tymi przebierankami. Wyślemy kilka grupek różnej wielkości na południe, rozproszonych, aby wróg nie podejrzewał podstępu. Łącznie stu dwudziestu ludzi, dowódcy oddziałów będą się znać, aby mogli poznać się gdy dołączą do Arrynów. Co do pożaru, brzmi on kusząco, a w Dorzeczu jest wiele lasów. Czy masz ochotę powtórzyć swój wyczyn, Ser?
Na pytanie o Lorda Seagardu, Frey zmarszczył brwi.
- Jego ojciec zbuntował się po twoim mordzie na Tullych i stracił większość ludzi w bitwie pod Miasteczkiem Lorda Harrowaya. Później zginął w Królewskiej Przystani próbując zaszlachtować króla w jego sali tronowej. Wydaje mi się, że Mallister nie darzy korony miłością, a jego ostatni postępek tylko to potwierdza.
Powrót do góry Go down
Franciz (Ramuel Heddle)

avatar


PisanieTemat: Re: Samotnia lorda   Wto Kwi 12, 2016 6:42 pm

Ramuel słuchał słów Freya coraz większym darząc go szacunkiem i coraz mocniej się uśmiechając. Wieszanie lady Arryn. Strzelanie lordem z katapulty. Dokładnie to, co sam myślał. Dobrze było to słyszeć, bo oznaczało to, że nie musi się głupio powstrzymywać i może mówić co myśli. Przynajmniej po części. Uśmiechał się przy żarcie o locie Arryna, jednak było to powodowane raczej przebiegłością i brakiem kręgosłupa moralnego u Freya, niż samym żartem, który wydawał mu się nieśmieszny.
- Z przyjemnością. W miarę możliwości myślę, że najlepiej byłoby tę niespodziankę sprawić im w przedostatnim lesie na trasie do Bliźniaków. Kiedy mniej więcej możemy spodziewać się królewskich wojsk? Muszę mieć przynajmniej dzień na przygotowanie miejsca na ich przybycie. Będę też potrzebował kilku tropicieli czy myśliwych obeznanych w tych lasach oraz dwustu żołnierzy, w tym trochę dobrych zwiadowców. Co do narzędzi, przygotuję listę potrzebnych mi przedmiotów.
Po odpowiedzi lorda Freya na temat Mallistera Ramuel poznał, że ten nie zrozumiał jego intencji.
- Hm, panie, nie to miałem na myśli. Myślałem raczej, czy lord Seagardu jest dla was kimś ważnym, czy po prostu przydatnym. Seagard daje dostęp do Morza Zachodzącego Słońca, można by upiec dwie pieczenie na jednym ogniu i przy pomocy sił Mallistera odeprzeć atak króla, a potem praktycznie bez problemu przejąć Seagard. Potem może nawet spróbować pertraktacji z Żelaznymi... Przyznam jednak, że nie jestem ani strategiem, ani osobą dobrze rozumiejącą zawiłą politykę. Moją domeną jest siekanie na prawo i lewo i co najwyżej taktyka.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Samotnia lorda   Sro Kwi 13, 2016 8:15 pm

- Mój najstarszy syn przydzieli Ci wszystkich potrzebnych ludzi, jeden ze strażników Cię do niego zaprowadzi. Otrzymasz wszystko czego potrzebujesz, a przodem puścimy zwiad, aby poinformowano Cię, gdzie znajdują się królewskie wojska.
Lord Frey zaśmiał się wewnętrznie, słysząc sugestie o przejęci Seagardu. Były już takie plany, jednak wszystko musi wyglądać czysto, w końcu zależy mu na opinii honorowego i uczciwego, aby zyskać poparcie pozostałych lordów. Bez niego trudno byłoby stawać przeciw koronie.
- Atak na naszych sojuszników z Seagardu byłby niesmaczny, Ser. Jesteśmy uczciwymi i honorowymi ludźmi, nie tak jak król i jego rojaliści. Właśnie dlatego w przeciwieństwie do niego wymierzamy sprawiedliwość takim ludziom jak Ramuel Heddle. Dlatego też mam nadzieję, nasze poparcie będzie rosnąć, a poparcie naszych wrogów spadnie.
Otto miał nadzieję, że Ramuel zrozumie aluzję. Powinien, wydawał się inteligentny jak na żołnierza. Po tym rozmowę grzecznie uznał za zakończoną i posłał Ramuela do swego syna.
- Ser, wybierz sobie jeszcze jakieś nowe imię - rzucił na odchodne.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Samotnia lorda   

Powrót do góry Go down
 
Samotnia lorda
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Komnaty Lorda Kosiarza Pyke

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja I :: Dorzecze :: Bliźniaki-
Skocz do: