IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Rosh z Ashford

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Rosh z Ashford    Czw Maj 12, 2016 11:01 pm

Godność: Rosh
Ród: Brak
Wiek: 25 dni imienia.
Miejsce urodzenia: Ashford.
Stanowisko/Zawód: Najemnik.

Wygląd:
Rosh jest nawet przystojnym najemnikiem mającym średniej długości, czarne włosy, zazwyczaj ułożone niedbale, bo przecież nie jest jakimś paniątkiem bardziej dbającym o fryzurę niż o cokolwiek innego. Po samej twarzy można stwierdzić, iż przeszedł bardzo wiele w swoim życiu. Wzrostu raczej nie musi się wstydzić, liczy prawie 185 cm, dodatkowo dobrze zbudowane ciało idealnie pasuje do dość dużego wzrostu. A oczy? Oczy są błękitne niczym niebo w bezchmurne, słoneczne dni. Czasem wydaje się, że pozostają smutne, a czasem cały czas radosne. Bardziej jednak pasuje to drugie, bowiem uśmiech wita na zarośniętej  twarzy najemnika często. Jeśli ktoś podaje mu rękę, może mieć wrażenie jakby dotykał skały. Niestety jego dłonie stały się twarde niczym głaz, przez ciągłe dzierżenie miecza. Zazwyczaj chodzi ubrany w swoją zbroje, jednak jeśli tego nie robi... ubiera koszule i zwykłe spodnie w parze z prostymi butami. Chodząc ręce rozszerza szeroko (inaczej chodzi jak koks). Umie jednak zrobić groźną minę, by wyglądać poważnie. Ogólnie Rosh wygląda niemal identycznie jak jego martwy dziadek, Rosh Tarth. Dlatego jeśli ktoś znał tamtego mógłby z łatwością dostrzec podobieństwo.

Osobowość:
Charakter tegoż człowieka jest dziwny, chociaż nie... Rosh jest śmieszkowatym wielkoludem, lubiącym jak każdy dobry najemnik pić,bić i dupczyć.  Dość często żartuje, nawet na służbie, lubi wtrącić jakiś komentarz będący przynajmniej według niego śmieszny. Jednak jeśli jego pracodawca byłby zimnym skurwielem bez jakiegokolwiek humoru, umiałby zachowywać kamienną twarz przy tym nawet się nie odzywając. Za pieniądze mógłby zrobić wiele... Zwykł mówić "Nie pytam jak, pytam za ile?". Można więc powiedzieć, że jest też zimnym skurczybykiem bez uczuć, maszyną do zabijania i chędożenia, no w sumie trochę. Mało kiedy zawiązuje przyjaźnie na dłuższą metę. Potrafi przyjąć postawę groźnego człowieka, którym po części i tak jest. Wie też kiedy należy być poważnym a kiedy nie.  Wachań nastroju jako takich nie ma, przecież fochów strzelać nie będzie. Ludzie i tak często się go boją ze względu na wzrost i budowę. Mimo wszystko, lepszego towarzysza do picia, bicia i chędożenia prawdopodobnie nie znajdziesz. On zawsze jest chętny do tych wszystkich rzeczy, najlepiej jeszcze jak ktoś inny za owe uciechy płaci.


Historia:
Pierwsze Lata Życia:
Rosh przyszedł na świat jako syn bękarta spłodzonego podczas Rzezi w Ashford, a jego dziadkiem był sam Rosh Tarth. Matka chłopaka zajmowała się szyciem i przy okazji ogniskiem domowym. Ojciec chłopaka pierwsze lata kuł miecze, później najwidoczniej dopadła go choroba, bowiem stawał się agresywny dodatkowo coraz częściej przychodził pijany. Dzieciak od szóstego roku życia podjął pierwszą pracę, mianowicie sprzątał kwatery żołnierzy zamieszkujących koszary. Dorastał, coraz bardziej przypominając już legendarnego Rzeźnika z Ashford. Szybko rósł nie tylko do góry, ale również w barach.  Wysłuchiwał historii o dawnej rebelii Tyrella, rzecz jasna najlepiej znał dzieje Rosha Tartha. Rok przed osiągnięciem dorosłości, zrobił coś co później miało duży wpływ na jego życie. Zapadał zmrok, Rosh pomagał matce uprzątnąć bałagan w ich małej chatce, aż przyszła głowa rodziny pijana, od razu uderzając swoją żonę. Piętnastoletni już chłopak odepchnął go, ale zaraz posmakował ojcowskiej "miłości" okazywanej przez pięść. Później znów widział jak uderza matkę, ciągnąc ją przy tym za włosy. Furia ogarnęła umysł Rosha, a on sam zaraz wymierzył kilka celnych uderzeń w twarz ojca. Co jak co, lecz wtedy już mógł powalać o wiele starszych od siebie. Wściekłość jaka go ogarnęła, opanowała jego rodzicielka. Odwrócił się plecami, a staruszek próbował wtedy mu wpierniczyć. Cóż... miał pecha, bowiem kilka chwil później został wielokrotnie podziurawiony nożem. Zdał sobie sprawę z tego co zrobił dopiero po kilku minutach. Matka, zaczęła krzyczeć, że nie jest jej synem, a przecież on właśnie jej pomagał. Wszystkim i tak zapewne opowiedziano, że zginął gdzieś w bójce jak to pijak, Rosh jednak tegoż samego dnia odpłynął statkiem do Starego Miasta, a później za wąskie morze, płacił ciężką pracą odbywaną na pokładzie.
Życie najemnika:
Statkiem po wielu dniach podróży dotarł, aż do Volantis. Szczerze, młody jeszcze chłopak, nie wiedział co z sobą począć. Jednak Bogowie najwyraźniej chcieli, aby wybrał los najemnika, bowiem okazało się, iż Kompania Róży rozbiła pod miastem. Zagadał jednego najemnika, a kilka godzin później został przyjęty. Może nie ze względu na umiejętności, pewnie dostrzegli dobrą posturę Rosha mimo tak młodego wieku. Początkowo jedyną przyjazną duszą okazał się starzec o imieniu Bob. Szkolił chłopaka w walce mieczem półtoraręcznym, dodatkowo jakimś cudem umiał czytać i pisać, więc ową wiedzę również postanowił wpoić swemu uczniowi. Rosh bardzo szybko przyswajał nowe umiejętności. Cztery lata podróżował jako najemnik w Kompani Róży. Poznał wielu innych kompanów, osłaniających go podczas rozmaitych bitew.  Charakter zamkniętego chłopca gdzieś wyparował po roku.  Wstępując na drogę dorosłości, pierwszy raz urżnął się do nieprzytomności. Lubił żartować, chędożyć, napieprzać. Wszystko zakończyła bitwa nieopodal Meereen. Stanęli naprzeciw dość słynnej kompani jaką byli "Pogromcy Burzy." wynajęci właśnie przez Meereeńczyków. Bitwa trwała bardzo długo, dziewiętnastoletni Rosh siekał wrogów, jednak passe przerwał jakiś najemnik ogłuszając go. Padł, reszty bitwy nie ujrzał. Obudził się następnego dnia, czując woń trupów zjadanych od samego świtu przez ptactwo. Poznał wiele znajomych twarzy. Mógł wrócić, nadal służyć w kompani, ale wybrał inne wyjście. Poszedł do Meereen, by walczyć na tamtejszej arenie jako ochotnik, każdy zarobek wydawał się dobry, a tutaj dodatkowo mógł nadal siekać.
Dothrakowie:
Meereen stało się jego domem na długi czas. Podczas pierwszej walki stanął w szranki z jakimś rycerzykiem, najwidoczniej przybyłym za morza. Rozsmarował go po arenie w podobny sposób jak rozsmarowuje się masło na kromce, ku ogólnej uciesze publiczności. Jedna rzecz noszona przez owego rycerza przypadła Roshowi do gustu, mianowicie hełm przypominający nieco jakiegoś demona z zaświatów, więc zatrzymał cudeńko. Później nadal walczył, zyskując sławę dobrego wojaka. Niedługo jego imię było na ustach wszystkich ludzi z Meereen, lecz nie tylko. Wszystko przerwał atak Dothraków, chcących złupić miasto. Pozostało mu jedynie bronić murów. Jeśli teraz ktoś zapytałby jak dobrymi wojownikami są Dothrakowie, odpowiedziałby w prosty sposób: "W chuj dobrymi". Mimo, iż posiekał więcej niż jednego, sam również został ranny. Pozostał żywy tylko dlatego, że w samą porę ukrył się w jakimś domku. Tam przesiedział pewien czas, zdążył nawet opatrzyć ranę. Całe szczęście Dothrakowie zapomnieli sprawdzić przybytek. Zabrał swoje złoto, nawet trochę więcej, bowiem jeźdźcy koni nie dbając o monety pozostawili wszystko. Podróżował długi czas. Kolejnym jego celem stały się potyczki z bandytami prowadzone na "Spornych Ziemiach". Odwiedził przy okazji Stopnie gdzie poznał samego Jory'ego Whoresona. Wszystko dzięki znajomemu, który służył od dawna sławetnemu łowcy piratów. Doprawdy ballada "Jory dobry był, dużo wina pił" w pełni opisywała Whoresona. Dzięki resztkom majątku oraz jakiś tam zarobkom z wojny, kupił ciężką zbroję, również noszą, aż do teraz. Niektórzy czasem wspominali o nim jako o "demonie", najwidoczniej hełm dał mu takową reputację. A teraz? Teraz wraca do Westeros, a ostatnie pieniądze wydaje w Lys, odwiedzając burdele i pijąc wino.


Umiejętności:
Wrodzone:
Nadludzka siła.
Wrodzony Refleks  
Wyuczone:
Miecz Półtoraręczny - V
Walka Jedną Bronią - I
Tarcze - II
Jazda Konno - II
Kultura i Historia - I
Handel i Zarządzanie - II
Średnia Zbroja
Mocna Budowa  
Zwinność
Parowanie
Precyzyjne Trafienie
Potężny Cios
Pływanie
Fabularne:
Liczykrupa
Doświadczony


Wyposażenie:
- Średnia Zbroja
- Upiorny hełm.
- Półtoraręczny miecz
- Sztylet
- Klacz.
- Jakieś ubranie na zmianę, gdyby miał nie nosić zbroi.
- Sakiewka.
- Trójkątna Tarcza.


Ostatnio zmieniony przez Rosh z Ashford dnia Sro Maj 18, 2016 8:03 pm, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Rosh z Ashford    Sro Maj 18, 2016 6:03 pm

Akcept (+3pkt.)
Pan z Tobą!
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
 
Rosh z Ashford
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Karty Postaci-
Skocz do: