IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Jaing Skirata

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Jaing Skirata
Dobry Ziomek Jaing, Położna
avatar


PisanieTemat: Jaing Skirata   Czw Maj 12, 2016 11:35 pm

Godność:

Jaing Skirata

Ród:

Skirata

Wiek:

34 Dni Imienia

Miejsce urodzenia:

Dreadfort

Stanowisko/Zawód:

Najemnik

Wygląd:
Jaing jest wysokim mężczyzną w sile wieku. W utrzymywaniu odpowiednio umięśnionej sylwetki pomagają mu codzienne poranne treningi. Skirata nie zwykł nosić wąsa, ani brody. Włosy strzyże na wysokości ramion. Wyraz twarzy Jainga zazwyczaj jest poważny, a oczy zawsze wypatrują czegoś ciekawego. W trakcie wykonywania zleceń czasami przebiera się za kogoś, by wtopić się w tłum. Na co dzień nosi zabarwiony na zielono skórzany kombinezon, na który wkłada kolczugę, naramienniki i karwasze. Kompletu dopełniają skórzane rękawice. W przypadku niebezpiecznych starć przywdziewa napierśnik, a całemu kompletowi uroku dodaje hełm z wizjerem w kształcie litery "T" oraz sterczącymi z tyłu piórkami. Atutem tego hełmu jest też fakt, że postronne osoby nie są w stanie zobaczyć twarzy Jainga, co Skirata chętnie wykorzystuje, nosząc go niemal cały czas, by zachować anonimowość.
Osobowość:
Jaing został wychowany według tradycji rodu Skirata, czyli na wspaniałego wojownika. Większość osób powie, że najbardziej wartościowy na polu bitwy jest ciężkozbrojny jeździec. Możliwe, lecz Jaing jest bardziej wszechstronny. Wiele lat uczył się szermierki, jazdy konnej, strzelectwa, czy walki wręcz, dzięki czemu po kilku chwilach obserwacji potrafi ocenić, kto w jakim stopniu operuje jaką bronią. Stroni od bezpośredniej walki z kimś lepszym od siebie, jeśli nie jest to trening, czy przyjazna potyczka. Ceni swoje życie i nie lubi ryzykować, kiedy wszystko można załatwić względnie bezpiecznie. Teoretycznie jest honorowy, lecz gdyby strzał w plecy przeciwnika miał ocalić Jainga przed śmiercią, to posłałby bełt bez mrugnięcia okiem. Często zdziera ze swoich pracodawców ostatni grosz, lecz zdarza mu się zrobić coś bezinteresownie, jeśli takiemu czynowi przyświeca odpowiednia idea. Jeśli przyjmie jakieś zlecenie, to doprowadza je do końca. Zazwyczaj pracuje dla tego, kto da więcej, lecz po przyjęciu zlecenia nie zwykł zmieniać pracodawcy.
Historia:
Jaing przez większość życia był jedynakiem. Urodzony w Dreadfort, jako syn dowódcy wojska. Chłopak był wychowywany bardziej przez ojca, niż matkę. Już w bardzo młodym wieku wpajano mu ideały i cnoty dobrego człowieka, jak i wojownika. Autorytetami chłopaka stawały się wszystkie osoby, które były najlepsze. Nie ważne było w czym. Przyglądając się elicie zawsze potrafił wyłapać coś użytecznego. Najlepsi kusznicy zawsze strzelali na wydechu, by nie poruszyć kuszy, najlepsi w szermierce zawsze pilnowali swoich boków, by nie dać się zaskoczyć, a najlepsi w karty zawsze mieli asa w rękawie. Jaing korzystając z różnych możliwości lubił uczyć się nowych rzeczy - ogólnie się rozwijać. W młodym wieku umiał już pisać i czytać, a ojciec, czy stryjowie co jakiś czas przynosili mu różne księgi. Kiedy nie miał już czego czytać, zdarzało mu się zakraść do komnat maestra i spędzać godziny studiując różne tomiszcza, a gdy słyszał kroki, zawieszał się na parapecie. W sumie nie robił niczego złego, lecz dla młodzieńca pozostanie niezauważonym było częścią zabawy. Imponowała mu też jednostka, którą głównie zajmował się jego ojciec, a gdy sam miał dziesięć lat i trochę wprawy z różną bronią, mógł się wybierać na treningi jednostki. Chłopak przekonywał matkę, że na trochę treningu i naukę posługiwania się bronią nie jest nigdy za wcześnie. Jaing może i nie był w stanie walczyć z żadnym żołdakiem, jednak to, czego nauczył się patrząc na walczących, czy też podczas wykładów i pokazów ojca, to już jego. Dodatkowo mógł zawsze liczyć na dodatkowe ćwiczenia ze stryjem, tak więc chłopak poznawał tajniki walki nożem oraz wręcz, czego większość osób raczej nie umiała.

Chłopak wiele się uczył, jednak sporo czasu poświęcał też znajomym - jego najlepszymi przyjaciółmi byli właściwie stryjeczni bracia i siostry. Wiele wieczorów spędzali razem całymi rodzianmi, a że byli w tym samym wieku, to gdy starsi o czymś rozprawiali, czy rzucali nożami do celu, oni siedzieli razem, bawiąc się, czy urządzając między sobą zawody, gdzie dziewczęta wygrywały niewiele rzadziej, niż panowie. Lata mijały spokojnie, a Jaing zaczął przygotowywać się do wyznaczonego już dawno temu celu - chciał zwiedzić świat na wzór swych przodków opisywanych w historiach ojca. Ustalono, że może jechać, jednak kilka dni przed wyruszeniem, do Dreadfort przyleciał kruk z wezwaniem do walki - na Murze doszło do powstania. Jaing miał wtedy piętnaście lat, a po wielu namowach wyruszył u boku rodziny, by realnie sprawdzić się w boju. Przez czas bitwy był traktowany protekcjonalnie, jednak nawet dla niego znalazł się buntownik. Mężczyzna wymachując mieczem biegł w stronę Jainga, lecz nie dane mu było dobiec. Padł twarzą na śnieg w odległości kilkunastu kroków z bełtem wystającym z czaszki. I po co było się buntować? Chłopak w bitewnej gorączce nie przejął się zbytnio swym pierwszym i (chwilowo) ostatnim zabójstwem, lecz gdy sytuacja była już opanowana, Jaing nie mógł uwierzyć, że pozbawił człowieka życia. Bardzo przydało mu się wtedy wsparcie stryja, który uświadomił mu, jak działa świat. Od tego czasu Jaing nie miał problemów z zabijaniem, co nie znaczy oczywiście, że przestał szanować ludzkie życie.

Po powrocie do domu, Jaing odbył długą rozmowę z ojcem na temat podróży, podczas której otrzymał wiele rad oraz wykonany na specjalne zamówienie hełm. Hełm w komplecie do zbroi, wspaniałej kuszy i trójostrzowego noża z herbem rodowym. Ustalili, że chłopak może wyjechać, lecz w towarzystwie stryja i czwórki kuzynostwa, bowiem nie tylko Jaing chciał wyrwać się z Dreadfort. Jak postanowili, tak też zrobili i następnego dnia wyruszyli konno na południe.

Pod przewodnictwem Atina (stryja Jainga) powędrowali przez Dorzecze, Zachód, Reach i Ziemie Korony, aż do Ziem Burzy. W czasie drogi przyjmowali różne zlecenia: od rozprawienia się z jakimiś szemranymi typami, przez eskortę, po wyszukiwanie osób, które nie chciały zostać odnalezione, co zajmowało najwięcej czasu. W 247 roku AC cała szóstka brała udział w walce z Żelaznymi, wspomagając siły Zachodu. Wtedy to skład drużyny został zredukowany z sześciu do pięciu osób - kuzynowi Jainga przytrafiło się to nieszczęście, że został postrzelony z kuszy. Bełt przebił napierśnik i utkwił w brzuchu. Zabójca pożegnał się ze światem doczesnym posiadając cztery piękne noże we własnych trzewiach, jednak w żaden sposób nie pomogło to chłopakowi, który wyzionął ducha z głową w objęciach płaczącej siostry. Wedle tradycji chłopaka pochowano, a każdy z rodziny przywdział jeden z elementów zbroi poległego. Dla Jainga przypadł naramiennik z herbem rodowym. Po krótkiej żałobie grupa zastanawiała się nad powrotem na Północ, lecz ku pamięci brata/kuzyna postanowili bardziej na siebie uważać i ruszyli w dalszą podróż. Na Koniec Burzy przybyli w 250 roku AC, gdzie miał odbyć się turniej. Młodzież była bardzo zainteresowana wydarzeniem, lecz jedyną osobą, która prawnie mogła wziąć udział był Atin, który dał do zrozumienia, że pokazywanie swych umiejętności przed widownią może jedynie przysporzyć kłopotów i znalazł im miejsce na widowni. Jaing trochę zawiódł się, oglądając zmagania zawodników. Teoretycznie byli wspaniałymi wojownikami, lecz tylko kilku prezentowało wyższy poziom, niż stryj, który na bieżąco opisywał im stosowane style walki podczas walk pieszych i opowiadał historyjki o kolejnych rycerzach wjeżdżających, by sprawdzić się na kopie. Całą czwórkę najbardziej zainteresował wojownik biorący udział w walce pieszej - z opowiadań stryja wynikało, że mężczyzna pochodził z Braavos i w ten sposób obrali nowy cel wędrówki.

Za podróż statkiem nie musieli nawet płacić, bowiem zobowiązali się chronić ładunek w razie zagrożenia.Kiedy przybyli do Braavos, Atin poprowadził ich do miejsca, gdzie znaleźli ruiny małej wieży. Nad otworem, który kiedyś zakrywały drewniane drzwi znajdował się znajomy napiss - Ib'tuur jatne tuur ash'ad kyr'amur -, co potwierdziło historie ojca - ich ród pochodził stąd, a nie z Westeros. W mieście znajdowali zatrudnienie przez długi czas, lecz postanowili pojawić się też w innych miastach. Tak oto zatrzymując się w większych miastach na pojedyncze zlecenia, dotarli nieco bogatsi w 252 roku AC aż do Valyrii, gdzie wyprawiano się akurat na wyprawę, by wspomóc Wolne Miasta. Grupka z Dreadfort przyłączyła się do oddziałów pod dowództwem Daerona Blackfyre i walczyła ze smokiem po swojej stronie przeciw siłom miast, które pozostały przy niewolnictwie. W trakcie walk ranny został stryj Atin - wyłupiono mu oko. Trójka z czwórki dorosłych już najemników postanowiła wrócić wraz ze stryjem Jainga na Północ, lecz jeden wyruszył do Braavos, nie chcąc przerywać dotychczasowego stylu życia. W Dreadfot zostali powitani z otwartymi ramionami, w końcu dawno ich tam nie widziano. Wymienili poznane historie, sprawdzili jak się sprawy mają i właściwie zostali by na miejscu, gdyby nie mały szczegół. Na miejscu było mało zleceń, a dusza najemnika dawała o sobie znać i trójka po kilku tygodniach wyruszyła w kolejną podróż. Chcąc pozostać jeszcze przez jakiś czas w Westeros, udali się tam, gdzie działo się najwięcej, a więc do Królewskiej Przystani. Wykonywali różne zlecenia pojedynczo lub razem przez ponad rok. To własnie w stolicy Ziem Korony dostali jak na razie najwięcej zadań dotyczących zabicia kogoś. Jasnym było, że na wieść o nowych zabójcach w mieście, będą mieli problemy, więc przy każdym ciele zostawiali siedmioramienną gwiazdę wymalowaną krwią ofiary. Dzięki temu mogli zrzucić winę na kogoś innego.

W 254 roku AC, całą trójką udali się do Daeronportu, by sprawdzić, jak się mają sławni wojownicy. Po raz kolejny jedynie podziwiali pojedynki z widowni, co w pewnym sensie także miało swoje plusy - wzbogacili się bowiem nieco na zakładach, obstawiając zamaskowanego wojownika z Braavos uczestniczącego w walkach pieszych - wydawał się mieć sporo doświadczenia, a oni mieli kilka ciężkich monet w sakiewkach, więc dlaczego by nie? Z sentymentu do Wolnych Miast i w zgodzie z chęcią zarobku pozostali na kontynencie przez kolejny rok. Ostatecznie wybrali się do Lys, gdzie obstawili na tego samego wojownika i wybrali się do Braavos, by ujrzeć je jeszcze raz przed powrotem na Północ. W mieście Jaing ujrzał spacerującego sobie główną ulicą stryjecznego brata, którego pozostawili tu lata temu. Wybrali się razem na obiad, by dowiedzieć się, co u niego. Okazało się, że przez ten długi czas studiował różne księgi i wprawiał się w tutejszym sposobie walki, zwanym wodnym tańcem. Skuszony bliskością rodziny spakował to, co miał( a były to głównie grube księgi) i wrócił razem z nimi na Północ. Na miejscu dowiedzieli się, że stryjowie Jainga - Atin i Ordo nie żyją - założyli się, że zdobędą głowę większego giganta, niż ta, która wisiała w pokoju Bardana, lecz zostali zabici za Murem. Nie wydano zgody na wyprawienie oddziału za Mur i niewiele dało się zrobić. Trójka dorosłych już ludzi na znak żałoby po swych ojcach, jaki i deklaracje nowego życia przyjęła nowe imiona. Od tego dnia razem z Jaingiem, podróżowali Lamorak, Percival i Morgana.

Przez następne lata przemierzali świat podejmując się co bardziej lukratywnych zleceń. Czasami pracowali też za darmo, jeśli zadaniu przyświecała odpowiednia idea. Za zarobione pieniądze wyremontowali małą wieżę znajdującą się na Braavoskich wzgórzach i postanowili stopniowo odbudować osadę, która kiedyś się tam podobno znajdowała. Pozostałe pieniądze przeznaczali na modernizacje ekwipunku.

Umiejętności:
 

Wyposażenie:
 

Towarzysze broni Jainga:
- Percival - skryty mężczyzna lubujący się w dobrym winie. Mieszkając w Braavos stuwiował księgi i zgłębiał tajniki iluzji, o czym jeszcze nikomu nie powiedział. Jest zwinny i szybki, zazwyczaj podejmował się zleceń cichych zabójstw i kradzieży lub działał jako szpieg. Zabójczy w działaniu nigdy jednak nie dąży do walki, jeśli może ograniczyć liczbę ofiar.
Wyposażenie:
 
- Lamorak - wspaniały szermierz i dusza towarzystwa. To on jest tym, kto najskuteczniej zablokuje przejście, ściągnie na siebie uwagę, czy rozetnie przeciwnika wzdłóż. Nie lubi rozstawać się ze swoim mieczem.
Wyposażenie:
 
- Morgana - bardzo ciekawa osóbka. Jako jedyna w grupie bywa wulgarna. Można powiedzieć, że ma dość wybuchowy temperament, lecz tak na prawdę, po prostu mało osób rozumie jej sposób myślenia. Spróbuj zajść jej za skórę, a dowiesz się, co kryje się za słowami sadystyczna natura człowieka. Choć zwykle ubrana w czerń, w razie chęci, czy potrzeby świetnie prezentuje się w sukni wieczorowej. Za sprawą swej matki, wie też, jak powinna zachowywać się dama.
Wyposażenie:
 


Ostatnio zmieniony przez Jaing Skirata dnia Nie Paź 16, 2016 10:59 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Jaing Skirata   Sob Maj 28, 2016 1:58 pm

Akcept (+5pkt.)
Pan z Tobą!
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
 
Jaing Skirata
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Karty Postaci-
Skocz do: