IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Roger Bittersteel <uderzony piorunem>

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Roger Bittersteel
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Roger Bittersteel <uderzony piorunem>   Pią Maj 13, 2016 7:08 pm

Godność:

Roger Bittersteel

Ród:

Bittersteel

Wiek:

22 Dni Imienia

Miejsce urodzenia:

Tyrosh

Miejsce i data śmierci:

21 lutego 266AC; Wąskie Morze


Stanowisko:

Dziedzic Tyrosh

Wygląd:

Młody Bittersteel jest dość wysokim, postawnym mężczyzną o niezwykle jasnych niebieskich oczach. Mierzy sobie sto siedemdziesiąt siedem centymetrów i waży blisko osiemdziesiąt jeden kilogramów. Posiada - w przeciwieństwie do dziadka - ciemnobrązowe krótkie włosy, lekko rozczochrane. Nosi jasny, kilkudniowy zarost. Jego oczy są głęboko osadzone, a kości policzkowe znacznie wystają. Posiada prostą szczękę o mocnych zarysach.

Na co dzień zakłada lekkie i gustowne koszule, brązowe skórzane spodnie i wysokie, czarne buty. Przypina pas ze sztyletem i sakiewką. Przy koniu zawsze ma swoją glewię. Na barki zawsze zarzuca złoty płaszcz z czerwono-czarnym pegazem, herbem rodu. Do walki zakłada pół płytową średnią zbroję - tę, którą Aegor założył na pojedynek z Arthurem Martellem podczas ślubu Daerona i Nymerii - czarną tunikę i i płaszcz z herbem.

Jako jedyny ze znanych mu ludzi na świecie, ma nietypowe znamię na ciele - mianowicie przecinające całe plecy wzdłuż kręgosłupa. Jest to pamiątka po trafieniu piorunem! Tak, Roger przeżył uderzenie pioruna i niestety pozostało mu po tym znamię. Wygląda jakby ktoś odbił mu na plecach fioletową farbą każdą, nawet najmniejszą siateczkę żył wzdłuż kręgosłupa.


Osobowość:

Roger jest ufnym, otwartym i przyjaznym człowiekiem. Lubi towarzystwo i czuje się w nim komfortowo, bez względu z kim ma doczynienia. Ceni sobie ludzi szczerych, honorowych i lojalnych. Jest dumny i odważny, jak przystało na członka jego rodu zawsze rusza do walki w pierwszym szeregu. Szanuje osoby mające inne zdanie czy poglądy na dany temat, jednak nie znosi gdy ktoś mu narzuca swoje. Nie osądzą ludzi po pierwszym odczuciu, nie dzieli ich na dobrych i złych. W końcu każdy ma w sobie trochę i tego i tego.

To typ podróżnika, który zawsze do końca doprowadza to co zaczyna i z trudem można wyprowadzić go z równowagi. Przyzwyczaił się do wyzwolonych już od dawna niewolników i w przeciwieństwie do starszych pokoleń postrzega ich jako równych sobie... do pewnego stopnia, w końcu jest dziedzicem Archonta.


Historia:

Roger urodził się jako wnuk sławetnego Aegora Bittersteela - dowódcy Złotej Kompanii i od pewnego czasu Archonta Tyrosh. Był także jedynym prawym synem i dziedzicem swego ojca Dagona i matki z rodu Dayne. Od najmłodszych lat odwiedzał dziadka i wysłuchiwał jego opowieści na temat podróży i wielkich bitew. Sam zakochał się w podróżach i wiele razy wyobrażał sobie siebie w takich sytuacjach. Gdy tylko nauczono go czytać, natychmiast zagłębił się w księgach traktujących o podróży, jakie znajdowały się w Tyrosh. W wieku około 7 lat Dagon posłał go do Akademii w Daeronporcie.

Był to jeden z najlepszych okresów w jego życiu. Po pierwsze znajdowały się tam wszystkie księgi z Cytadeli i Summerhall. Po drugie pewnego razu poznał pewną dziewczynę, w której jako dzieciak się zauroczył. Przez to dosyć często urywał się z Akademii i odwiedzał kuzynów Blackfyreów, aby zobaczyć Visenyę - wnuczkę Daerona. Nauka trwała blisko 8 lat. W końcu powrócił do domu, gdzie wydano turniej na jego cześć. Oczywiście młody Roger wymusił na dziadku obietnicę, iż sprowadzi na niego kuzynkę Visenyę. Tak też się stało a dziewczyna towarzyszyła mu podczas uczty. Niestety turniej się skończył a Blackfyreówna wróciła do Daeronportu.

Nie minął miesiąc a chłopak postanowił wyruszyć w swoją pierwszą samodzielną wyprawę. Jego celem było Westeros. Nic nadzwyczajnego, a odwiedzenie kontynentu, z którego pochodzą jego przodkowie. Wpierw odwiedził dalekich kuzynów w Słonecznej Włóczni. Stamtąd popłynął okrętem do Starfall i na Arbor. Miał zamiar udać się na turniej pod Starym Miastem, jednak ostatecznie lord Arbor uparł się, aby towarzyszył mu w drodze na turniej pod Trzema Wieżami, co też się wydarzyło. Nie mógł przepuścić takiej okazji, więc zapisał się na walki piesze i kopie. W walkach pieszych doszedł do ćwierćfinału, gdzie starł się z dziedzicem Horn Hill i po dłuższej wymianie ciosów przegrał. Kopie to była zupełnie inna bajka. Uczono go walki i nimi, jednak teraz po raz pierwszy posmakował tego. Już w pierwszym pojedynku został trafiony i ledwo utrzymał się w siodle. Główną przyczyną tego było zauważenie pewnej osoby na trybunach. Obok Daerona Blackfyre!? siedziała... ONA! Visenya! Ta sama Visenya, w której zauroczył się kilka lat temu. Ta sama, która towarzyszyła mu na uczcie w Tyrosh. No jak tak, to nie mógł przegrać. Spiął się w sobie i przy drugim najeździe strącił przeciwnika z siodła. Podjechał do trybun i wystawił nową kopię w stronę dziewczyny. Ta po krótkiej chwili zawiesiła na jej końcu swoją wstążkę. Niezwykle ucieszony Roger odjechał na koniec pola walki i zaczekał na swoją kolej. Rozegrał jeszcze pięć pojedynków, nim dotarł do półfinału. Tam spotkał się z Ashfordem. Złamali aż siedem kopii, nim przyszło rozstrzygnięcie. Wióry strzelały w powietrze, aż za piątym razem Bittersteel poczuł ogromny ból w barku, który został niefortunnie wybity. Pojedynek przerwano na kilka minut, jednak Roger już po chwili wrócił i dosiadł swego konia. Skinęli sobie głowami i jeszcze dwa razy złamali kopie, nim ostatecznie dziedzic Tyrosh zwyciężył. Finałowa walka zapowiadała się ekscytująco. Naprzeciw siebie stanęli Roger Bittersteel - czarny koń turnieju i młody Tyrell - nadzieja Wysogrodu. Obaj podali sobie dłoń, nim się zmierzyli. Trębacz dał znać i dwaj wojownicy ruszyli na siebie - chwila prawdy. Nagle przybyszowi zza Wąskiego Morze zrobiło się ciemno przed oczami i byłby spadł z konia, gdyby stopa nie zaplątała mu się w strzemieniu. Cudem uniknął przegranej. Dojechał na koniec pola i chwycił kolejną kopię. Spojrzał na trybuny, gdzie siedziała Visenya, a następnie na wstążkę którą dostał. Mimo przeszywającego bólu w barku i lekkiego zamroczenia skupił się z wielkim wysiłkiem. Ścisnął boki konia i pognał po zwycięstwo. Kopie złamały się, ześlizgując po zbrojach obu walczących, a chwilę później nadzieja Wysogrodu gruchnęła o ziemię. Bittersteel był w szoku. Jeszcze wczoraj nawet sam nie postawił by na siebie, a dzisiaj... Odebrał złoto czarny wianek kwiatów i złożył go na kolanach Blackfyreówny, koronując dziewczynę królową miłości i piękna. Wieczorem oboje bawili na uczcie, zaś następnego dnia musieli się pożegnać. Król i jego wnuczka zamierzali wrócić na Stopnie, zaś chłopak udać się w dalszą podróż po Westeros.

Spod Trzech Wież wyruszył wraz ze świtą Tyrellów do Wysogrodu, zaprzyjaźniając się z młodym Kwiatem. Po Wysogrodzie przyszedł czas na Królewską Przystań, gdzie nie do końca ujawniał swoje pochodzenie. Nie żeby co, ale niezbyt przepadał za Czerwonymi Smokami, a już na pewno nie chciał pokazywać się oficjalnie w ich domu. Ze stolicy Żelaznego Tronu udał się jeszcze do Riverrun, aby swoją podróż zakończyć w Lannsporcie, gdzie dobyć miał się jarmark. Szczerze mówiąc znudziła mu się podróż pod Westeros. Nie wiedział co dziadek widział w tym kontynencie, walcząc o niego. Gdy jarmark dobiegł końca, chłopak powrócił do Tyrosh.

W roku 262 AC młody Roger zorganizował wyprawę do Valyrii. Zebrał wielką grupę śmiałków - wśród której znajdowali się najlepsi medycy, szermierze czy doświadczeni wojownicy byłej Złotej Kompanii - i wyruszył w rejs. Wylądowali w Tolos i zachowując czujność pomaszerowali na południowy zachód wprost do Oros. Droga była długa i krwawa. Czterokrotnie ścierali się z demonami i chociaż te były nieporównywalnie mniej liczne - dawały radę zabrać choć jednego, a często nawet dwóch ludzi Bittersteela. Jednak nie to było najgorsze, a klimat który był równie zabójczy. Kiedy dotarli na miejsce, zachwycił się widokiem potężnych ruin. Krajobraz był niesamowity, a pozostałości świadczyły o potędze dawnej Valyrii. Nie sposób było nie wyobrazić sobie jak musiało wyglądać największe miasto danego imperium - Valyria. Założył warowny obóz i rozesłał ludzi na patrole, samemu często do nich dołączając. I tak któregoś patrolu natrafili na kilka demonów i choć ponieśli duże straty to zwyciężyli. Niestety nie było tam nic więcej poza kosztownościami, przez co czuł wielkie rozczarowanie. Po dwóch dniach obóz został zwinięty i ruszyli w drogę powrotną. Wyprawa okazała się być słabą. Znaleźli trochę kosztowności i nic więcej. Jednak to nie był koniec niespodzianek dla młodego Bittersteela. W drodze powrotnej, w okolicach Lys dopadł ich sztorm z piorunami. Roger nie zdążył się schować i został rażony piorunem na deskach pokładu. Wszyscy myśleli wówczas, że zmarł. Okręty zawinęły do portu w Lys, gdzie okazało się, że szczęśliwie przeżył! Medycy natychmiast się nim zajęli, bowiem mimo iż przeżył, nikt nie był pewien czy dożyje najbliższych tygodni. Rezydował u Vaelarów blisko trzy miesiące, nim stał się na tyle silny, aby móc odbyć podróż morską do Tyrosh. W domu spędził zaś niemal rok, nim wrócił do normalnego życia.

Aby odbić sobie ten stracony rok udał się do kuzyna z Lys, aby pomóc mu w polowaniu na łowców niewolników i piratów. Wspólnie zarzynali każdego złoczyńcę, jaki się napatoczył. Walki na pokładach statków były niesamowite i ekscytujące. Dużo trudniejsze niż na lądzie, przy czym uwidocznił się jego ostatni rok bierności. W końcu powrócili do Lys, a on wyruszył do Zatoki. Osiadł w Yunkai, gdzie dwa razy dołączył do Wron Burzy, aby bronić Wolnych Miast przed oddziałami Mantarys. Po Yunkai wybrał się do Meereen, aby zasmakować walk na arenie. Tutaj także okazało się, iż nauki zamkowe to jedynie spacerek w porównaniu z arenami. Pół roku spędził ścierając się z danymi mu wrogami, słysząc o niejakim Roshu. Na szczęście lub nieszczęście przez dłuższy czas nie dane było mu go spotkać. W końcu pewnego dnia ich nazwiska spotkały się na liście par. Zrządzeniem losu do pojedynku nie doszło, gdyż pod murami miasta zjawili się dothrakowie. Chcąc nie chcąc musiał stanąć do walki, której końca nie dotrwał. Powalił trzech wyjców, nim został ogłuszony. Uratowało go to, iż legł w zwale martwych ciał, które pokryły uliczki.

Obudził się godzinę po odejściu napastników, mając głęboką ranę na lewym udzie. Znalazł statek płynący do Lys i wsiadł na niego. Stamtąd udał się do domu, gdzie czekała go wspaniała wieść. Dziadek Aegor postanowił zaaranżować mu ślub z Visenyą. Tydzień po powrocie odbyły się zaręczyny, a sam ślub w listopadzie 265 roku. Aktualnie zamierza wybrać się na festyn odbywający się w Lys i wziąć udział w turnieju.



Umiejętności:

NIEZWYKŁA SIŁA
NIESPOTYKANA ZRĘCZNOŚĆ

KULTURA I HISTORIA I
HANDEL I ZARZĄDZANIE I
WIEDZA O PUSTKOWIACH I
DOWODZENIE I
JAZDA KONNO I
PŁYWAK I
BRONIE DRZEWCOWE III
SZTYLET I

MOCNA BUDOWA
UŻYWANIE ZBROI - ŚRENIA
DWORSKIE WYCHOWANIE
PRECYZYJNE TRAFIENIE
ZWINNOŚĆ
UNIKI


Wyposażenie:

Średnia zbroja półpłytowa po dziadku
Biało-brązowy koń zwiadowczy
Torba z potrzebnymi rzeczami
Sztylet przypięty do pasa
Mieszek z monetami
Strój codzienny
Glewia



Ostatnio zmieniony przez Roger Bittersteel dnia Wto Sie 09, 2016 11:47 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Roger Bittersteel <uderzony piorunem>   Sro Maj 18, 2016 8:45 pm

Akcept (+5pkt.)
Pan z Tobą!
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
 
Roger Bittersteel <uderzony piorunem>
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Aegor II Bittersteel

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Karty Postaci-
Skocz do: