IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Bors

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Bors

avatar


PisanieTemat: Bors   Nie Maj 15, 2016 2:25 am

Godność:
Bors

Ród:
Brak

Wiek:
31 Dni Imienia; Urodzony w 235AC

Miejsce urodzenia:
Wieś w Dorzeczu

Stanowisko/Zawód:
Rycerz, Zaprzysiężona Tarcza Alyssy Arryn

Wygląd:
Bors jest wielkim mężczyzną. I nie jest to w żadnym razie przenośnia, ten gigant mierzy sobie sześć stóp i dziewięć cali wzrostu, a zbudowany jest jak przystało na maszynę do zabijania. Posiada perfekcyjnie wyrzeźbione, twarde niczym skała mięśnie, których siła pozwala mu chociażby zmiażdżyć czaszkę nieostrożnego przeciwnika, który zapomniałby hełmu.
Twarz mężczyzny jest zwyczaj surowa, chociaż zdarza się widzieć Borsa uśmiechniętego, a nawet roześmianego. Nosi ciemną brodę i dłuższe włosy, które odgarnia ręką z czoła. Ponure oczy wojownika wypełnia determinacja, by egzekwować wolę swojej pani. Nie raz samo spojrzenie giganta wystarczyło, aby problematyczni interesanci znikali szybko z oczu Lady Arryn.
Mężczyzna rzadko rozstaje się ze swoim pancerzem, nosząc go prawie cały czas. Jest to szara, pozbawiona ozdób zbroja płytowa oraz przyłbica. U pasa Borsa zawsze znaleźć można półtoraręczny miecz i dwa sztylety. Zazwyczaj zabiera ze sobą również swoją tarczę. Gdy nie przywdziewa zbroi, nosi przeważnie proste szaty w barwach Arrynów, którym służy.


Osobowość:
Prosty człowiek o prostych zasadach. Najważniejsza rzecz jaką należy pamiętać przy kontaktach z Borsem to jego bezwzględne oddanie Lady Arryn, trudno sobie wyobrazić coś, co mogłoby skłonić wojownika do porzucenia panny, którą chroni. Gigant jest z zazwyczaj ponury, chociaż jego nieskomplikowany umysł odnosi się przychylnie do zabawnych ludzi, o ile jest to humor w miarę dla niego zrozumiały. Ci, którzy lubią skomplikowane gry słów lub zażartują z Borsa w sposób uznany przez niego za obraźliwy, powinni liczyć się z możliwością śmierci.

Historia:
Bors przyszedł na świat w porządnej chacie w Dorzeczu w roku 235AC, był synem córki mniejszego kupca oraz wędrownego rycerza. Matka odziedziczyła majątek po zmarłym ojcu, sprzedając większość jego towarów i prowadząc mały kram w wiosce, zajmując się handlem z przejezdnymi kupcami oraz prowadzeniem domu. Ojciec brał udział w małych turniejach i najmował się na służbę u jakiś paniczyków, wspomagając żonę, przynajmniej z początku. Z czasem kolejne przegrane w turniejach doprowadziły go do upadku jako rycerza, zaczął pić i znęcać się nad żoną oraz synem. Bors dzięki swojej sile i zręczności, którymi - w przeciwieństwie do inteligencji - odznaczał się już jako dziecko, często dawał radę wymknąć się ojcu. Matka nie miała tyle szczęścia. Chłopak pomagał jej jak mógł, wykorzystując swoją siłę, aby zarobić trochę grosza, nawet, jeżeli miał przynieść do domu marną brązową gwiazdkę, wolał zrobić tyle niż nic.

W 246AC - Bors miał już jedenaście dni imienia - jego ojciec w końcu przekroczył granicę i dźgnął matkę kilkukrotnie nożem. Gdy chłopak wrócił do domu, zbrojni Lorda Mootona już wiązali na drzewie stryczek dla mordercy. Sierotę przygarnęli natomiast, aby zrobić z niego zbrojnego w służbie swego pana, usłyszeli bowiem od miejscowych o jego naturalnych predyspozycjach, a już w tym wieku Bors odznaczał się niezwykle rozbudowaną sylwetką. Przez kolejne sześć lat służył jako strażnik w Maidenpool, pełniąc warty, dbając o uzbrojenie, jeżdżąc na patrole i polując na bandytów. Był w tym całkiem dobry, niektórzy zaczęli go nawet zwać "Ogarem Mootonów", ponieważ żaden banita nie był w stanie umknąć Borsowi. Gigant był niezłomny, tropiąc swoich wrogów do skutku, a gdy stawali naprzeciw niego niewiele mogli już zdziałać, aby uratować życie.

W pewnym momencie odszedł. Nie pamięta już dlaczego, może znudziło mu się polowanie na prostych łotrzyków, a może usłyszał na rynku jakąś wspaniałą opowieść o dalekich krainach za Wąskim Morzem, gdzie wojownika czekają prawdziwe wyzwania. Był to rok 252AC, lepiej nie mógł trafić ruszając za Wąskie Morze. Szybko trafił na wypływające z okolic Stopni na wojnę okręty i zaciągnął się do ochotniczych sił. Tam olbrzym wyzwolił swój prawdziwy potencjał. Okutego w stal giganta z wielką tarczą i mieczem trudno było zatrzymać na polu bitwy nawet kilku przeciwnikom, toteż Bors zawsze ruszał do boju w pierwszym szeregu, przerywając linie nieprzyjaciela. Tam widział też w bitwie użycie smoka. Czarna bestia srebrnowłosego króla siała prawdziwe spustoszenie na polu bitwy, a wojownik mógł jedynie dziękować bogom, że wybrał właściwą stronę konfliktu.

Po zakończone wojnie pozostał w Zatoce Niewolniczej, służąc jako najemnik w odrodzonych na tych terenach kompaniach. Z czasem nawet nauczył się wykorzystującej wiele wulgarnych gestów oraz przekleństw z różnych języków mowy kupieckiej. Później wziął udział w kolejnej wojnie, w roku 255AC. Ta była trudniejsza, ponieważ oddziały tutejszych miast nie miały już po swojej stronie smoka, a wróg znalazł nowych sojuszników. Bors jednak nadal kroczył w pierwszej linii, tym razem pod chorągwiami Yunkai, i przelewał krew w imieniu swoich mocodawców. Po zakończeniu konfliktu ruszył w świat, podróżując po Essos i walcząc. Zabił wielu mężów - oraz kilka walecznych kobiet - ale niewielu ludzi mógł nazwać godnymi przeciwnikami, zaledwie dwóch. Pewnego szybkiego jak błyskawica Dornijczyka, który niby żmija kąsał Borsa swoją partyzaną oraz potężnie zbudowanego brodatego wojownika z Norvos, szkolonego przez tamtejszych kapłanów. W Qohorze miał szansę zmierzyć się z jednym z ich nowych "Nieskalanych". Bors zgniótł głowę delikwenta gołymi rękoma, ich sława była naciągana.

W roku 263AC powrócił do domu, do Weteros. Wylądował w Gulltown i ruszył górskimi ścieżkami w stronę Dorzecza. Tam zaatakowali go górale. Nędzne, tchórzliwe i śmierdzące łachudry, walczące wybrakowaną bronią bez jakiejkolwiek finezji. Bors zabijał jednego za drugim, gdy miotane z proc kamienie odbijały się od jego płytowego pancerza. Jednego z barbarzyńców praktycznie rozgniótł między swoją tarczą a skałami. W końcu prawie wszyscy górale - osiemnastu - leżeli martwi, a pozostali uciekli. Bors był jednak ciężko ranny i opadł bez sił na trakt. Szczęśliwym trafem przejeżdżać tamtędy miała młoda Alyssa Arryn ze swoją świtą. Widząc samotnego wojownika, otoczonego przez zwał trupów wojowników z klanów postanowiła ocalić jego życie. Wielu sądzi, że zrobiła to z litości i uznania dla dzielnego męża, prawdziwsze jednak byłoby przypuszczenie, że uznała, iż Bors może zwyczajnie jej się przydać. Gigant szybko odzyskał zdrowie dzięki opiece jaką roztoczyła nad nim młoda Arrynówna, przydzielając mu najlepszych medyków i opiekę.

Gdy ozdrowiał natychmiast oddał się na usługi Alyssy, wiedząc, że zawdzięcza jej swoje życie. Lord Arryn natomiast, słysząc o wyczynach Borsa w walce z góralami pasował go za męstwo na rycerza i przyjął jego przysięgę jako Zaprzysiężonej Tarczy swojej córki. Od tamtej pory olbrzym strzeże bezpieczeństwa młodej lady i wykonuje praktycznie każdy jej rozkaz. Kiedy Alyssa każe mu czekać, czeka, gdy każe pilnować czegoś, pilnuje, gdy każe zabić, zabija. Chociaż nie jest zbyt bystry, a za to niezwykle lojalny nie jest jednak psem i ma swoją cierpliwość, a ta ma swoje granice. Młoda lady wie, że nie powinna kpić ze swego oddanego sługi, ponieważ jego wielkie dłonie, sprowokowane, byłyby w stanie zgnieść również jej śliczną główkę. To jednak dość nieprawdopodobna przyszłość, a lady Arryn naprawdę musiałaby poważnie rozgniewać oddanego sobie olbrzyma.

Umiejętności:
Tutaj:
 

Wyposażenie:
Szara zbroja płytowa
Hełm z zasłoną
Miecz półtoraręczny
Okrągła, stalowa tarcza
Dwa sztylety
Mieszek ze złotem
Masywny, kary rumak
Bukłak z winem

Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Bors   Pią Maj 20, 2016 3:59 am

Akcept (+5pkt.)
Pan z Tobą!
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
 
Bors
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Karty Postaci-
Skocz do: