IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Durran Storm

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Durran Storm
Jaskier Siedmiu Królestw
avatar


PisanieTemat: Durran Storm   Wto Maj 24, 2016 7:02 pm

Godność: Durran

Ród: Brak

Wiek: 23 dni imienia

Miejsce urodzenia: Gdzieś w Krainach Burzy

Stanowisko/Zawód: Najemnik

Wygląd: Durran jest wysokim i dosyć przystojnym młodzieńcem. Mierzy sobie 185 centymetrów i waży 78 kilogramów. Służba w kompanii najemniczej wytworzyła u niego sporą, ale nie przesadną muskulaturę. Jego gęste czarne włosy średniej długości mają tendencję do samoistnego plątania się i niepoddawania się żadnym balwierskim wysiłkom za wyjątkiem obcinania. Zresztą Durranowi nigdy to nie przeszkadzało, a taka fryzura ciekawie kontrastuje z lekkim, starannie przystrzyżonym zarostem. Oczy mężczyzny są barwy głębokiej zieleni i wskazują na jego optymistyczny charakter.

Durrana zwykle zauważyć można w ubraniach ciemnej barwy, wysokich butach oficerskich i czarnym płaszczu. W walce polega bardziej na zręczności i sprycie niż na brutalnej sile, więc woli nie ograniczać się zbrojami płytowymi i pochodnymi. Dlatego przeważnie używa ćwiekowanej skórzanej zbroi, choć  napierśnik i naplecznik zastępuje stalowym kirysem. Nie spowalnia go aż tak jak pełny pancerz, a w sytuacji kryzysowej może ocalić życie. Zawsze nosi przy sobie swój długi miecz oraz sztylet.

Osobowość:  Durran jest niepoprawnym optymistą, który zachowuje jednak trzeźwość umysłu nawet w sytuacjach kryzysowych. Stres nie jest mu oczywiście całkiem obcy, ale dopada go zwykle przed wyjątkowymi, rzadkimi sytuacjami i mija odpowiednio wcześnie przechodząc w mieszaninę ekscytacji i napięcia. Cechuje go poczucie humoru, a także olbrzymia ciekawość świata i żądza wiedzy co niejednokrotnie stawało się dla niego źródłem wielu kłopotów. W stosunku do nowo poznanych osób otwarty, a dla przyjaciół szczery i lojalny. Odwaga połączona z łaknieniem przygód prawdopodobnie poprowadzi go ku zaszczytom i sławie... lub też prosto do grobu.

Historia: Durran urodził się w roku 242 AC jako bękart nieznanych rodziców. Nie miał okazji ich poznać, bo wkrótce po narodzinach z rozkazu swojego ojca został zabrany daleko na zachód, aż pod mury słynnej Cytadeli. Czy to dlatego, że dziecko było owocem mezaliansu lub zdrady małżeńskiej i fakt miał pozostać tajemnicą? Czy może ojciec wolał od ręki rozwiązać kwestię przyszłych możliwych roszczeń i pozbyć się problemu zawczasu? A może ruszyło go sumienie i uznał, że życie w Cytadeli nie będzie dla dzieciaka złą przyszłością w porównaniu z losem bękarta? Tego ani maesterowie, ani Durran nigdy nie mieli się dowiedzieć. Poza dzieckiem, posłaniec dostarczył także krótki list i sakiewkę złota, wypełnioną na tyle, aby służyć jako dobry argument w przypadku niechęci maesterów. W piśmie ojciec podawał imię i bękarcie nazwisko syna oraz prosił o zapewnienie dzieciakowi bezpiecznej przyszłości lub chociaż o podjęcie próby. I to był w zasadzie jedyny namacalny ślad rodzica Durrana. Przepytany posłaniec wspomniał tylko, że jego pan jest jednym z lordów Krain Burzy, ale po tym nabrał wody w usta i nie rzekł już nic więcej. O matce nie posiadał jakichkolwiek informacji, a wykonawszy misję szybko ruszył w drogę powrotną. Durran został oddany pod opiekę jednej z służących, Synelle, i to w Cytadeli miało mu minąć kilkanaście najbliższych lat jego życia.

Chłopczyk rósł jak na drożdżach i szybko zaczęły ujawniać się w nim wrodzone talenty. Młodzik posiadał świetną pamięć, a także nadzwyczajny refleks i siłę. Kiedy akurat nie był obarczony licznymi obowiązkami u kucharzy, posługaczek, praczek itp. uwielbiał wędrować po dachach Cytadeli i zapuszczać się w jej najbardziej niedostępne fragmenty. Mniej więcej w tym samym okresie Durran dowiedział się, że służka, która go wychowywała nie była jego prawdziwą matką. W kłótni z innym dzieciakiem został nazwany przez niego bękartem, ale wówczas to słowo nic mu jeszcze nie mówiło. Żądny informacji podpytał służących i przeżył niemały szok dowiadując się, że gdzieś tam, hen daleko, żyje jego prawdziwy ojciec i najwyraźniej jest jednym z tych "lordów", którzy czasem pojawiali się w Starym Mieście. Nagły entuzjazm szybko został ochłodzony przez kuchmistrza, który w prostych, a dla dziecka z pewnością brutalnych słowach, wyjaśnił mu, że jako bastarda nie czeka go prawdopodobnie żadna godna wzmianki przyszłość, a o jakimkolwiek dziedzictwie może od razu zapomnieć. Odradził mu też zamartwianie się mrzonkami i polecił pod groźbą pasa zabrać się za obieranie nad wyraz realnej rzepy. Durran przyjął jego słowa zaskakująco dojrzale, choć prawdą jest, że rzepy już nigdy do ust nie włożył. Pierwotne zainteresowanie prawdziwymi rodzicami wkrótce zmieniło się w obojętność i pewną niechęć do tych nieznanych mu ludzi, których jedynym udziałem w jego życiu było spłodzenie go, a potem porzucenie. Większy wpływ na jego życie miał praktycznie każdy służący Cytadeli i to ich chłopak traktował jak prawdziwą rodzinę.

Durran był bardzo pojętny i zainteresowany zdobywaniem wiedzy. Na podstawie własnych obserwacji akolitów pracujących w Komnacie Skrybów i analizowania ich działań sam nauczył się płynnie czytać i pisać we Wspólnym Języku. Zwróciło to uwagę jednego z maesterów, Torwyna, który przyjął siedmioletniego Durrana jako nowicjusza w zakonie. Następne dziewięć lat było dla chłopaka czasem wytężonej nauki i pracy. Po szybkim awansie na akolitę Durran wreszcie miał okazję zetknąć się z księgami, które rozpaliły jego serce miłością do wiedzy. Historia, geografia, bestiariusze oraz wszelakie inne nauki budziły ciekawość chłopca, który wręcz pochłaniał kolejne książki. Jego nauczyciele wypowiadali się pochlebnie o jego intelekcie i nieoficjalnie przewidywali mu błyskotliwą karierę jako maestera, ale już wkrótce miało zdarzyć się coś co zaważyło na losach młodzieńca. Czytając księgę o podbojach Daerona Blackfyre'a w Essos Durrana uderzyła pewna kwestia. Nie geniusz militarny Wyzwoliciela, choć ten zasługiwał na najwyższą pochwałę i nie opis jego smoka, ale fakt, iż Daeron Blackfyre był z bękarciego rodu i w żadnym wypadku nie przeszkodziło mu to w zdobyciu nieśmiertelnej sławy i dziedzictwa, które wyciął dla siebie silnym ramieniem i inteligencją. Również większość jego wasali na Stopniach nie była z prawego łoża. Wzbudziło to u Durrana głęboką chęć podróży w te dalekie krainy, w których bastardów traktuje się jak zwyczajnych ludzi, a nie obciąża winami rodziców.

Marzenie oczekiwało jedynie na odpowiedni katalizator, a taki nastąpił niedługo potem. Gdy Durran został wysłany do Starego Miasta po sprawunki przypadek sprawił, iż w porcie cumował akurat Tyroshijski statek. Jego kapitan rekrutował załogę, bo przy ostatnim sztormie stracił wielu marynarzy, a wieczorem tego samego dnia miał ruszać z powrotem do Nowej Valyrii. Szesnastoletni Durran nie wahał się ani chwili dłużej. Szybko załatwił swoje sprawy w mieście i popędził do Cytadeli. Gdyby jego mistrz nie ucinał sobie akurat popołudniowej drzemki, prawdopodobnie starałby się zatrzymać chłopaka prośbą lub zakazem. Jednakże nic takiego nie miało miejsca i Torwyn dopiero wieczorem odczytał list pożegnalny, który Durran zostawił na jego biurku, ale wtedy było już zdecydowanie za późno na reakcję. Po opuszczeniu komnat mistrza, młodzieniec udał się jeszcze do pomieszczeń gospodarczych, aby pożegnać się z Synelle i kilkoma bliskimi mu osobami. Uprosił też praczki, aby wymieniły mu jego strój akolity na ubiór nie wskazujący na jego poprzednie miejsce zamieszkania, wszak nie chciał ryzykować odesłaniem do Cytadeli. Godzinę później wchodził już na trap nie mogąc się doczekać nadchodzącej podróży.

Durran został przyjęty na statek w charakterze chłopca okrętowego. Choć brakowało mu odpowiedniej wiedzy, nadrabiał to siłą i zręcznością, a także bystrością umysłu. W czasie rejsu dowiedział się o żegludze wystarczająco, aby wiedzieć po jego zakończeniu, że tylko przez uśmiech bogów udało im się dopłynąć we względnej całości. Mareo, bo tak zwał się kapitan, w swoim szalonym ryzykanctwie prowadził ich przez największe sztormy i nie dbał o życie swojej załogi. Zależało mu na czasie i pomyślnym załatwianiu interesów swoich mocodawców, ale jakich dokładnie wiedział tylko on sam. Poza tym znał dobrze morza i miał cholernie dużo szczęścia. Durran dowiedział się też, że takie werbunki załogi jak w Starym Mieście są na tym statku normą. Tylko przy tym jednym rejsie kilku marynarzy wpadło do morza, a kilkunastu zaklinało się na wszystkich bogów, że więcej ich noga na statkach nie postanie. Ostatecznie podróż dobiegła pomyślnego końca, a Durran w 258 roku AC zszedł ze statku w Daeronporcie, gdzie nareszcie mógł odetchnąć wolnością.

Wolność zalatywała psującymi się rybami i nieczystościami wylanymi do kanału. Wkrótce też pokazałaby zapewne oblicze głodu i biedy, jeżeli Durran nie podjąłby pracy zaraz po przybyciu do Nowej Valyrii. Wiedział czym chciałby się zająć. Przez długie dni w Cytadeli marzył o ćwiczeniu się w walce i dołączeniu do jednej z licznych kompanii najemniczych. Teraz mógł wreszcie zrealizować dawne marzenia, więc skierował swe kroki ku punktom werbunkowym. Tam dołączył do jednej z mniejszych kompanii, zwanej Bandą Bękarta. Być może skusiła go nazwa, a może to był po prostu ślepy traf, ale okazało się, że Durran nie wyszedł na tym najgorzej. Przywódca kompanii, Tormo Bękart, upatrzył sobie młodzieńca i dostrzegł w nim potencjał. Podjął się też zadania wyszkolenia Durrana i uczynienia z niego wprawnego wojownika. Wkrótce kompania ruszyła do Zatoki Niewolniczej i przez następne siedem lat jej losy były splątane z losami młodego mężczyzny. Wysiłki Tormo nie szły na marne, a Durran szybko wprawiał się w wojaczce (zwłaszcza w długim mieczu) i wkrótce stał się jednym z najbardziej zaufanych ludzi dowódcy. To były dobre lata, podczas których młodzieniec wreszcie czuł się wolny i niezależny.

W 263 roku AC, gdy kompania przebywała przejazdem w Nowej Valyrii, Durran miał okazję widzieć lot na smoku Daerona Blackfyre'a; ostatni, jak się później okazało. Widok majestatycznej bestii przemierzającej niebo, obudził w nim tęsknotę do lotu, którego nigdy nie zaznał i którego prawdopodobnie nigdy nie doświadczy. To irracjonalne pragnienie latania i nieograniczonej wolności miało w nim pozostać, aż do chwili obecnej.

W 265 roku AC kompania została wynajęta przez broniące się przed dothrackimi hordami Meereen. Zlecenie to stało się gwoździem do jej trumny. Po bitwie z wyjcami okazało się, że kompania została kompletnie unicestwiona. Z jej początkowych czterystu członków bitwę przeżyło zaledwie trzydziestu. Tormo pożegnał żywych najemników wypłacając im zaległy żołd i oficjalnie rozwiązując Bandę. On sam zrealizował swój cel, którym było zapewnienie sobie małej fortuny pozwalającej na dostatnie przeżycie zasłużonej emerytury. Durran pożeglował wraz z nim do Lys, gdzie rozstali się jako przyjaciele. Młodzieniec wkrótce dowiedział się też o nadciągającym turnieju, a że pragnienie sławy wciąż go nie opuszczało zapewne weźmie w nim udział.

Umiejętności:
Wrodzone
Niezwykła siła
Niespotykana zręczność
Geniusz

Wyuczone
Kultura i historia II
Miecze długie/półtoraręczne III
Jazda konno I
Tarcze I
Pływak I

Używanie zbroi - średnia
Zwinność
Precyzyjne Trafienie
Parowanie
Uniki

Wyposażenie:
Kirys stalowy
Ćwiekowana skórzana zbroja
Miecz półtoraręczny
Sztylet
Tarcza dębowa
Mieszek z monetami
Strój codzienny


Ostatnio zmieniony przez Durran Storm dnia Wto Maj 24, 2016 8:47 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Durran Storm   Wto Maj 24, 2016 7:56 pm

Akcept (+5pkt.)
Pan z Tobą!

Spoko Ned Stark na avku.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
 
Durran Storm
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Karty Postaci-
Skocz do: