IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Aaron Martell

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Aaron Martell

avatar


PisanieTemat: Aaron Martell   Pią Maj 27, 2016 10:12 pm

Godność:
Aaron Martell

Ród:
Martell

Wiek:
18

Miejsce urodzenia:
Słoneczna Włócznia

Stanowisko/Zawód:
Książę Dorne, drugi syn Dorana Martella i młodszy brat dziedzica Dorne, Quentyna

Wygląd:
Aaron wygląda jak typowy przedstawiciel rodu Martell. Ma włosy czarne jak noc, sięgające do ramion, które do walki zawsze wiąże w kucyk, żeby mu w żaden sposób nie przeszkodziły w pokonaniu przeciwnika. Jego oczy są równie ciemne, z pewnej odległości wydają się być całkowicie czarne, dopiero jak ktoś zbliży do nich swoją twarz (co zazwyczaj robią tylko uwiedzione kobiety lub ladacznice) może zauważyć, że w rzeczywistości jest to bardzo ciemny brąz. Mroczny wizerunek potęguje to, że właściwie cały czas lekko się garbi. Skórę ma brązową, chociaż nie do końca wiadomo, czy jest to spowodowane genami czy ciągłym przebywaniem na słońcu. Jest mężczyzną dość wysokim (185 cm) i jak na swój wiek mocno umięśnionym. Jego ciało zdobi kilkanaście blizn o różnych kształtach, które zdobył podczas członkostwa w Drugich Synach.
Na co dzień chodzi w długich, przewiewnych płaszczach sięgających mniej więcej do kolan. Kiedy jest w Dorne, są one zawsze w barwach rodowych, podczas podróży natomiast zazwyczaj są czarne lub w innym, mniej rzucającym się w oczy kolorze. Do walki zakłada lekką zbroję miejscami tylko wzmacnianą metalowymi płytkami, ponieważ nie cierpi, kiedy coś mu ogranicza jego ruchy.

Osobowość:
Aaron raczej nie potrafi długo usiedzieć w jednym miejscu. Spowodowało to, że dzisiaj jest uważany za czarną owcę swojej rodziny, ponieważ większość czasu spędza na podróżach i niezbyt często wita w swojej ojczyźnie. Jest żądny przygód i życie pałacowe zupełnie nie jest dla niego. Ci, którzy znają go chwilę uważają go za lekkoducha, który nie przejmuje się niczym, a żartuje ze wszystkiego. Ci, którzy zaskarbili sobie jego przyjaźń wiedzą, że Aaron po prostu mało rzeczy uważa za warte powagi. Z tych jednak, które są dla niego ważne nie zażartuje nigdy i bez zastanowienia jest gotów się dla nich poświęcić. Na przykład dla rodzinnego rodu, o czym na tę chwilę wie pewnie tylko on.
Trzeba też wspomnieć o jego niezwykłej charyzmie, która zawsze pozwala mu zjednać sobie wszystkich dookoła, dlatego uważany jest za świetnego kompana, z którym nigdy nikt się nie nudzi.
Jak na typowego Dornijczyka przystało, Aaron uwielbia korzystać z życiowych przyjemności, takich jak picie, miłość i walka. Uważa jednak, że pełnię tych przyjemności można odczuć tylko z dobrymi kompanami. Jak zaskarbi się jego zaufanie, trudno jest znaleźć wierniejszego przyjaciela. Tak w bitwie, jak i w zabawie.
Problematyczny jest jego luźny stosunek do dworskich manier, nad które przedkłada dobrą zabawę i picie wina w karczmach, burdelach czy innych niekoniecznie „dworskich” miejscach.

Historia:
Aaron Martell urodził się w 248 roku po podboju Aegona jako syn Dorana Martella i Alysanne Peake. Został ich drugim synem po Quentynie Martellu. Miało to mieć kolosalne znaczenie dla jego losów. Uwaga całej rodziny zawsze była skupiona na dziedzicu Dorne, natomiast młody Aaron cieszył się ogromną wolnością w porównaniu do starszego brata. Nigdy przez to nie byli ze sobą jakoś bardzo blisko. Owszem, szanowali się nawzajem, ale po okresie dzieciństwa ich kontakty właściwie ograniczyły się tylko do tych oficjalnych. Prawdziwą próbą ich wzajemnych stosunków były drwiny, które Aaron skierował pod adresem Quentyna przy okazji jego ożenku z Elią Blackfyre. Aaron nie mógł zrozumieć, jak jego brat może tak się ograniczyć w tak młodym wieku. Od tamtego momentu ich stosunki bardzo się ochłodziły. Z tego wszystkiego wynika stosunek Aarona do władania Dorne: na każdym kroku podkreśla, jak to gardzi zamykaniem się w pałacu, brakiem prawdziwych przygód i życiem w dobrobycie ze swoimi służącymi. Nikt jednak nie wie, czy jest tak naprawdę, czy słowa te wynikają z głęboko ukrywanej zazdrości wobec własnego brata.

Wróćmy jednak do dzieciństwa młodego Aarona. Już jako malutki dzieciak źle czuł się zamknięty w murach Starego Pałacu. Ze swoich komnat wymknął się pierwszy raz w wieku sześciu lat i godzinami kręcił się po hałaśliwych bazarach i placach Miasta Cieni. Dopiero jak zgłodniał zdecydował się wrócić do domu, gdzie oczywiście całą rodzina i służba szukała małego chłopca. Od razu został zaprowadzony przed oblicze ojca, który sam nie wiedział, czy być wściekłym i ukarać chłopca, czy być pełnym podziwu dla jego niespotykanej zręczności, która pozwoliła mu wyjść niezauważonym z pilnie strzeżonego pałacu. W końcu postanowiono odstąpić od kary, zwiększyć straże, ale kiedy całą sytuacja powtórzyła się jeszcze kilka razy, postanowiono zmienić nudzącemu się w pałacu chłopcu otoczenie.

W wieku około ośmiu lat został wysłany na nauki do Tyrosh, po drugiej stronie Morza Dornijskiego. Rządzili tam Bittersteelowie, o których wciąż w Dorne mówiło się dobrze. Tam młody Aaron przeżył szok. Zawsze uważał Słoneczną Włócznię za centrum całego znanego świata. Wszak tyle się tam działo, taki był tam gwar. Okazało się jednak, że w jego nowym domu dzieje się tysiące razy więcej, a gwar przez całą dobę nie pozwala zasnąć komuś nieprzyzwyczajonemu. Tam przydzielono mu nauczyciela, również pochodzącego z Dorne i zawarto z nim umowę: jeśli będzie się pilnie uczył Wysokiego Valyriańskiego (którego w domu uczyć się nie chciał, ponieważ uważał to za stratę czasu) i walki bronią drzewcową, wieczorami będzie mógł chodzić gdzie chce. Byle mógł wstać następnego dnia rano. Spodobał mu się taki partnerski stosunek, i tak jak we włóczniach, glewiach i pikach zakochał się od razu, to do nauki języka przekonało go to, że musi jakoś móc się porozumieć z ludźmi wychodząc na miasto.

W ten sposób minęło mu 6 lat życia. Czasy te wspomina (jak każdy swoje dzieciństwo i okres dojrzewania) z przyjemnością i rozrzewieniem. Pierwsza miłość, pierwsze bijatyki, pierwszy zabity człowiek... Często brał udział w „ustawianych” walkach ze wszelkiego rodzaju marginesem społecznym, który również miał niespożytą energię i nie omieszkał wykorzystać żadnej okazji do spuszczenia lania szlachcicowi. Zwłaszcza takiemu, który sam się o nie prosi. Aaron dla wszystkich był jednak za zwinny i za szybki, żeby ktokolwiek mógł go dosięgnąć jakąkolwiek bronią. Powodowało to oczywiście wielką frustrację silniejszych i starszych od niego chłopców. W końcu, kiedy Aaron miał 13 lat i wracał po jednej z takich walk, kilku 20-latków dopadło go w ciasnej uliczce. Chłopak nie miał jak uciec, jak zrobić jakikolwiek unik. Został pobity do nieprzytomności. Ocknął się dopiero rano, obolały i upokorzony wrócił do domu, gdzie poprzysiągł sobie, że więcej to się nie powtórzy. Nie miała zamiaru być więcej taki głupi, i zaczął intensywnie trenować walkę sztyletem, który od tamtej chwili miał zawsze przy sobie. Po kilku miesiącach wszyscy napastnicy w tajemniczy sposób poginęli.

W pewnym momencie również Tyrosh zrobiło się dla niego za małe. Zamarzyły mu się podróże. Początkowo chciał ruszyć nie informując o tym nikogo, ale nauczyciel odkrył jego zamiary i kazał wysłać krukiem do ojca prośbę o zgodę na opuszczenie Tyrosh. W przeciwnym wypadku Doran mógłby się gniewać na Bittersteelów, a Aaron nie chciał robić kłopotów ludziom, którym tyle zawdzięczał.
W końcu zgoda (aczkolwiek nie bez kąśliwych uwag między wierszami) nadeszła. W wieku 14 lat pożegnał się ze wszystkimi Bittersteelami, podziękował za opiekę i wyposażony w mieszek złota, włócznię i sztylet wsiadł na statek odpływający w kierunku Volantis. Tam natrafił na Drugich Synów – grupę najemników, o której kiedyś słyszał i o dołączeniu do której marzył jako dzieciak. Jak by nie patrzeć, sam był przecież drugim synem. Poznał tam wielu podobnych do niego: szlachciców, którzy jako że nie byli pierworodnymi synami, szukali przygód i zarobku z dala od rodzinnych posiadłości. Można śmiało powiedzieć, że Drudzy synowie zostali jego drugą rodziną. Brał tam udział w wielu potyczkach, najczęściej jednak wraz z kilkoma towarzyszami dostawał zadania wymagające skradania się, ataku z zaskoczenia i szybkiego, precyzyjnego zadawania ciosów. Po kilku niezwykle udanych misjach, podczas których nikt nie domyślił się prawdziwych sprawców, ośmioosobowa grupa cichych zabójców wkrótce dostała niezwykle oryginalny przydomek „Dzieci Kotów”, a Aaron został ich nieformalnym przywódcą. W 3 lata, jakie spędził z Drugimi Synami ujawniła się jego szczególna charyzma, jego ludzie zawsze się go słuchali, nigdy nie wątpili w zasadność jego pomysłów i gotowi byli pójść za nim w ogień. Słynął również z tego, że grot jego włóczni podczas misji zawsze był pokryty trucizną, żeby mieć pewność, że wystarczy draśnięcie do wykonania zadania, gdyby coś poszło nie tak. Zyskał dzięki temu przydomek „Czarny Skorpion”, który nie za bardzo lubił, ponieważ zawsze miał wrażenie, że słyszał o kimś, kogo już tak nazywano. Nigdy nie był dobry w czytaniu opasłych tomów anie nie interesował się szczególnie historią swojego rodu.

Wśród Drugich Synów był naprawdę szczęśliwy, ale po trzech latach uznał, że potrzebuje odmiany. Dawno nie widział rodziny i oprócz Essos, chciałby zobaczyć również trochę swojego ojczystego kontynentu, Westeros. Poza tym stęsknił się za Słoneczną Włócznią, którą mimo wszystko uważał za swój dom, a nawet za rodzinę, z której tylko mniej więcej raz do roku ktoś go odwiedzał w Tyrosh. Pożegnał się z towarzyszami obiecując im, że jeszcze kiedyś będzie walczyć u ich boku i w Pentos wsiadł na statek do Starego Miasta. Następnie ruszył do Wysogrodu, po czym skierował się na południe. W Dorne odwiedził kilka twierdz, w których byli jego krewni, m.in. Yronwood i Starfall. Nigdzie jednak nie zagościł na długo. Westeros mu się nie podobało. Po 40 latach pokoju wszyscy mieszkańcy stracili agresję i waleczność mieszkańców Essos. Kontrast  Drugimi Synami był wyjątkowo silny. Po roku podróży i po dotarciu do Słonecznej Włóczni stwierdził, że z Dorne jest jeszcze gorzej. Tutaj apatia i gnuśnienie trwały już grubo ponad pół wieku, wszak Martellowie nie wzięli nawet udziału w ostatniej wojnie domowej! Ograniczyli się tylko do zdradzenia spisku Tyrellów. Wojska nawet się nie zbliżyły do Książęcej Przełęczy. Oprócz tego tylko malutka afera wywołana przez Manwoodych i „pomoc” w walce z Khalem Qhogo. Według niego, w tej chwili nie wiadomo nawet, czy żołnierze Dorne potrafią w ogóle walczyć. Ponury chodził po pałacu z kąta w kąt, nikt z rodziny nie mógł go pocieszyć, nawet młodsze siostry, które szczerze kochał. Nikt też nie potrafił zatrzymać go na długo. Po kilku tygodniach spakował się i wsiadł na statek, tym razem kierujący się do Lys.


Umiejętności
Wrodzone:
Niespotykana zręczność *** ****
Szczególna charyzma *** ****
Niezwykła siła ***

Wyuczone:
Jazda Konna I *
Dowodzenie I *
Sztylet I *
Bronie drzewcowe II * **
Lekka zbroja **
Uniki **
Kultura i historia I *
Precyzyjne trafienie **
Zwinność **
Parowanie **

Wyposażenie:
Włócznia z selekcjonowanego, sezonowanego drewna, wzmacniana i dekorowana metalowymi paskami i pierścieniami z herbem rodu
Butelka silnej trucizny do smarowania ostrza
Antidotum
Sakwa z pieniędzmi zarobionymi u Drugich Synów i zabranymi ze Słonecznej Włóczni
Sztylet
Płaszcz kolorze czarnym
Płaszcz w barwach rodowych
Lekka zbroja gdzieniegdzie wzmacniana od wewnątrz metalowymi płytkami
pierścień rodowy, trzymany na łańcuszku na szyi
Powrót do góry Go down
Viserys Targaryen
Smok Czerwony
avatar


PisanieTemat: Re: Aaron Martell   Pią Maj 27, 2016 11:38 pm

Akcept (+5 pkt.)
Siedmiu z Tobą!
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com/t334-komnata-viserysa#4562
 
Aaron Martell
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Drzewa Genealogiczne Rodów Westeros
» Księżna Nymeria Martell

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Karty Postaci-
Skocz do: