IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ryam Redwyne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Ryam Redwyne
Zabójca Olbrzymów
avatar


PisanieTemat: Ryam Redwyne   Sob Maj 28, 2016 4:30 pm

Godność:

Ryam

Ród:

Redwyne

Wiek:

56 dni imienia

Miejsce urodzenia:

Arbor

Stanowisko/Zawód:

Dowódca Wieży Cieni

Wygląd:

Jak na starego człowieka, Ryam trzyma się całkiem dobrze. Wyprawy za Mur jako zwiadowca oraz treningi na dziedzińcu sprawiły, iż jego ciało zachowało dawne umięśnienie, a atletyczna sylwetka wciąż pozostała ta sama. Redwyne mierzy dokładnie sześć stóp, ni cala więcej, ni mniej. Jego ciemnoniebieskie oczy uważnie obserwują świat spod rzadkich, siwych brwi. Wydatny podbródek okala siwa broda, która z każdym mijającym dniem imienia staje się coraz bardziej biała. Rzadkie włosy, niegdyś koloru kutego złota, teraz jest to ledwie ciemny blond. Uroki starości. Od czasu, gdy wstąpił do Nocnej Straży, na co dzień ubiera się jak typowy jej członek. Czarne buty, czarne spodnie, czarna kolczuga, czarna wełniana wyściółka, czarne skórzane rękawice i czarny płaszcz. W walce najczęściej posługuje się długim łukiem z czardrzewa, ale do pasa przytroczony ma też długi miecz, którym potrafi się posługiwać.

Osobowość:

Starego Redwyne'a nikt nie mógłby porównać do młodego chłopaka, jakim Ryam był w przeszłości. Stał się chłodny. Od kiedy trafił na Mur, jego serce wypełnia gorycz i złość, którą wyładowuje na innych, a nienawiść do żelaznych ludzi jedynie się wzmogła. Każdego dnia pamięta co uczynił. Każdego dnia, przypomina sobie, że Mur jest jego pokutą. Każdego dnia wspomina śmierć sir Luceona i każdego dnia wścieka się na siebie za to. Bywało, że czynił okrucieństwa, ale nigdy nie były to niepotrzebne okrucieństwa. Ryam potrafi zmusić ludzi do posłuszeństwa na wszelkie sposoby. Nie znosi niezdyscyplinowania u swych ludzi, a swe niezadowolenie okazuje przydzielając im różne, nieraz paskudne zadania.

Historia:

Ryam urodził się w dwieście dziesiątym roku po Podboju jako pierworodny syn dziedzica Arbor. Młody Redwyne choć od początku uczony walki długim mieczem, znacznie bardziej preferował szycie z łuku, którym operował nadzwyczaj dobrze. Przez szesnaście lat wychowywał się i uczył na wyspie Arbor. W końcu nastał dzień próby jakim była rebelia Greyjoyów. Gdy flota żelaznych ludzi pojawiła się w okolicach Arbor, jego dziadek, lord Redwyne, wyruszył paskudnym łupieżcom na spotkanie. Przed wypłynięciem pasował jeszcze swego wnuka. Cała flota Redwyne'ów z Arbor wypłynęła z bezpiecznego portu, by w ciągu jednego dnia zostać obróconym w perzynę. To nie była bitwa, to była rzeźnia. Ryam na własne oczy widział śmierć własnego dziadka. Kilka chwil później osobiście go pomścił. Chłopiec przeżył bitwę tylko dzięki temu, iż żelazny myślał, że zabił go kopnięciem w podbródek. Jego bezwładne ciało wyrzucono za burtę, a on sam nie utonął jedynie dzięki noszeniu lekkiej zbroi, miast ciężkiej jak to było w zwyczaju u rycerstwa. Morze wyrzuciło go na złocisty piasek wyspy Arbor. Po dojściu do zdrowia, dostał od ojca galerę pod swe rozkazy i wyruszył w podróż po Wolnych Miastach.


Pierwszym jego przystankiem było Miasto Cieni w Dorne, w którym nie zabawił długo. Usłyszał bowiem plotki o powstaniu Królestwa Stopni, które Daeron I Blackfyre wyjątkowo bezkrwawo wyrwał z rąk piratów i bandytów. Młody dziedzic Arbor zmieścił się w czasie idealnie, ponieważ przybył tuż przed uroczystością koronacyjną. Dane mu było nawet poznać samego króla. Oprócz monarchy spotkał też kilka innych osób, między innymi Mirajane Stark. Ryam z miejsca zapałał miłością do dziewczyny, jednak jego zaloty przypominały nieporadne podrygiwanie paralityka. Dzięki odwiedzeniu tak wspaniałego miejsca, jakim były prężnie rozwijające się Stopnie, miał okazję na własne oczy ujrzeć młodego smoka niespełna dzień od jego wyklucia. Na niebie mógł wtedy ujrzeć Czerwoną Kometę, której szkarłat wypełniał połowę nieboskłonu. Wszystko było tak niesamowite, że Ryam nie dowierzał w to, co ujrzał na własne oczy. Jakiś czas później miał okazję wziąć udział w turnieju w Wodnych Ogrodach. Nie udało mu się jednak zwyciężyć. Po turnieju wyruszył śladem swej ukochanej Mirajane, której brat zabrał ją z powrotem do Winterfell. Na miejscu w chwili szaleństwa zaryzykował wszystko i poprosił lorda Willam o rękę jego córki. Nie było łatwo, lord Stark był zręcznym negocjatorem i Ryam musiał powołać się na wszystkie argumenty jakie miał pod ręką. W tym również te niepewne, jak to, iż lordowie Arbor mieliby zostać zwierzchnikami Reach w miejsce lorda Tyrella. Dostał warunek. Miał wyruszyć za Mur i zdobyć głowę olbrzyma. Nie było to coś, co Ryam nazwałby prostym zadaniem. Przede wszystkim olbrzyma tego trzeba było najpierw znaleźć. Przed wyruszeniem dostał prezent od dziedzica Winterfell, Correna Starka. Był nim pięknie wykonany łuk z czardrzewa.


Po krótkich przygotowaniach chłopak wyruszył w kierunku na Czarny Zamek. Był świadom, że ta cała farsa może być jedynie zagrywką ze strony lorda Starka. Być może chciał się go pozbyć. Być może chciał w najbliższym czasie wydać Mirę za kogoś innego i nie chciał, by jakiś wypierdek z południa przeszkodził mu w tym. Nie zamierzał jednak tchórzyć w takim momencie. Miał do wyboru wykonać powierzone zadanie, lub wrócić pokonanym na własną galerę. Na Mur dotarł w towarzystwie tych samych trzech rycerzy, z którymi trafił do Winterfell. Na tym się jednak ich przygoda skończyła, Ryam chciał sam ubić olbrzyma, toteż zostali w Czarnym Zamku. Dziedzic Arbor nie był jednak tak głupi na jakiego wyglądał. Zdawał sobie sprawę, że nie zna Nawiedzanego Lasu. Przekonał lorda dowódcę Tyreka, by pozwolił mu wyruszyć wraz ze zwiadem za Mur.


Po trzech dniach drogi znaleźli świeże ślady stóp olbrzyma. Ustalił z czarnymi braćmi, że za siedem dni spotkają się w tym samym miejscu, w którym się rozdzielili. Samotnie ruszył po śladach przez Nawiedzony Las. Umiejętności tropicielskie zdobyte na Arbor bardzo przydały się w tej podróży. Po dwóch dniach jazdy natrafił na swój cel. Zsiadł z konia, podkradł się z łukiem w dłoni na odpowiedni dystans i wpakował bestii strzałę w plecy. Jakież było jego zdziwienie, kiedy olbrzym jedynie przystanął, sprawdził skąd nadleciała strzała i zaczął biec w jego kierunku, kiedy tylko zobaczył jakiegoś chłopaka z łukiem. Kolejne trzy pociski młodego Redwyne'a trafiły wielkoluda w pierś, żaden z nich nie był jednak w stanie go zatrzymać. Młodzieniec zamiast uciekać, postawił wszystko na jedną kartę. Kiedy olbrzym był już blisko, naciągnął cięciwę, dokładnie wycelował i posłał szczęśliwą strzałę prosto w oko potwora, by jej grot wyszedł drugą stroną. Jego truchło padło na ziemię w odległości kilku stóp od Ryama. Nie pozostało nic jak odciąć głowę bestii i wrócić na umówione miejsce spotkania. Przez całą drogę powrotną miał wrażenie, że czarni bracia szepcą między sobą "cholerne paniczyki i ich życzenia".


Do ślubu z Mirajane doszło w sepcie w Białym Porcie, siedzibie jedynego lorda na Północy wyznającego Siedmiu w owych czasach. Wkrótce po tym udali się razem w podróż po Wolnych Miastach, by w końcu dotrzeć na Arbor. Kilka księżyców później narodził się ich pierwszy syn, a w następnym latach kolejno jeszcze syn, trzy córki i ostatni syn. W roku dwieście trzydziestym trzecim po Podboju Aegona udał się na turniej w Riverrun. Po drodze zamierzał sobie sprawić wspaniałą zbroję płytową u jednego z kowali w Królewskiej Przystani. Zarzekał się on, że lepszych od niego nie ma, że poznał tajniki obróbki stali, które zaginęły przed wiekami w Zagładzie Valyrii. Zapłacił za tę usługę okrągłą sumę dziesięciu tysięcy złotych smoków. Opłacało się. Zbroja wykuta z najlepszej jakości stali była arcydziełem, idealnym połączeniem dobrej ochrony i elegancji. W dodatku stal była koloru szmaragdu i nie była to emalia. W tejże zbroi wystąpił na turnieju i w tejże zbroi przegrał pierwsze starcie na kopie, w jakim uczestniczył.


Pokonał go sir Luceon Templeton, człowiek młodszy i znacznie biedniejszy od Ryama. Zgodnie z prawem koń i zbroja Redwyne'a należały do niego. Ryam odnalazł jego namiot, by wykupić swe uzbrojenie od sir Luceona, ale ten nawet o tym nie chciał słyszeć. Pragnął zachować zbroję Ryama dla siebie. Zbroję Ryama! Godzinę później ktoś w końcu wtargnął do środka by ujrzeć dziedzica Arbor resztką sił raz po raz ręką czerwoną od krwi zatapiającego sztylet w zmasakrowanej piersi Templetona. Księżyc później wypowiedział słowa w sepcie Czarnego Zamku. "Jestem tarczą, która osłania krainę człowieka", ale on zabił człowieka. Popełnił morderstwo, a Mur był jego pokutą. Nigdy więcej nie mógł ujrzeć twarzy swej żony, utulić w ramionach syna. Jego rodzina nie chciała go znać. Nie po tym jak zhańbił swój ród tak ohydnym czynem.


Przydzielono go do Wieży Cieni, gdzie służył jako zwiadowca. Dał się poznać jako jeden z najlepszych. Wyruszył na setki wypraw i niekiedy zapuszczał się nawet daleko w Mroźne Kły. Kiedyś nawet trafił go Doliny Thennów, ale przygoda ta prawie zakończyła jego żywot. Każdego dnia budził się i zasypiał ze smakiem goryczy w ustach. Nieustannie czuł wściekłość do samego siebie, iż dał się ponieść emocjom i zamordował tego durnia, Luceona. Czas mijał, a Tyrek Lannister zmarł i na nowego lorda dowódcę wybrano Haralda Goodbrothera. Osiem niewdzięcznych lat później zbuntowani żelaźni obwołali go królem na Murze. Ryam pozostał wierny ideałom Straży. Nienawidził żelaznych. Razem z pozostałymi braćmi bronił Wieży Cieni. To on dowodził obrońcami, gdy Jonathan Tyrell musiał udać się na spoczynek. To on poprowadził szarżę na tyły zdrajców podczas bitwy, gdy Tyrella ogłuszono. To on wraził miecz w brzuch Haralda, by z każdą stopą ostrza zagłębiającego się w ciele przeciwnika czuć coraz większą dziką satysfakcję z zabójstwa.


Po bitwie trzeba było wybrać nowego lorda dowódcę. Ryam osobiście startował w wyścigu po władzę, ale ku jego wściekłości przegrał o dosyć dużą ilość głosów z Jonathanem Tyrellem, który swoją drogą był wspaniałym mówcą. Lord dowódca Jonathan Tyrell mianował go dowódcą Wieży Cieni, czego wcale nie pragnął. Oprócz wysyłania wielu patroli za Mur, sam prowadził część. Jego udręczona, rozgoryczona natura nie pozwalała mu siedzieć nieustannie na tyłku. Mijały lata, a on bronił swego odcinka Muru. Złapał wielu łupieżców, część zabił osobiście. W szczególności polował na tych znanych...


Nie wezmę sobie żony, nie będę miał ziemi, ojca ani dzieci. Nie założę korony i zapomnę o zaszczytach. Będę żył i umrę na posterunku. Jestem mieczem w ciemności. Jestem strażnikiem na murach. Jestem ogniem, który odpędza zimno, światłem, które przynosi świt, rogiem, który budzi śpiących, tarczą, która osłania krainę człowieka. Moje życie i mój honor należą teraz do Nocnej Straży na tę noc i na wszystkie pozostałe.


Umiejętności:

Tutaj:
 

Wyposażenie:
- Średnia zbroja Nocnej Straży
- Czarny płaszcz
- Stary łuk z czardrzewa i zapas strzał
- Miecz długi
- Sztylet
- Róg, który budzi śpiących...
- Tarcza, która osłania krainę człowieka...


Stara karta postaci
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Ryam Redwyne   Sob Cze 04, 2016 6:41 pm

Akcept!
Pan z Tobą!
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
 
Ryam Redwyne
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Ryam Redwyne

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Karty Postaci-
Skocz do: