IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Arthur Tyrell

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Arthur Tyrell

avatar


PisanieTemat: Arthur Tyrell   Sro Cze 08, 2016 6:50 pm

Godność:
Arthur Tyrell

Ród:
Tyrell z Wysogrodu

Wiek:
15 dni imienia

Miejsce urodzenia:
Wysogród

Stanowisko/Zawód:
Syn lorda Wysogrodu

Wygląd:
Arthur Tyrell więcej genów odziedziczył po matce, niż po ojcu. Włosy ma ciemnobrązowe, ledwo sięgające mu do ramion. Jak każdy podrostek, który chciałby już być mężczyzną, nosi krótki zarost. Oczy, koloru głębokiego brązu, już teraz przyciągają uwagę dziewczyn w jego wieku i nie tylko.

Oczywiście jest niższy od swoich starszych braci, co jednak zupełnie mu nie przeszkadza, bo dzięki temu jest szybszy i zwinniejszy. Nie można go jednak w żaden sposób nazwać niskim. Measter z Lys szacuje, że przestanie rosnąć w okolicach 180cm.  Jest też bardzo umięśniony jak na piętnastolatka. Jako że cały czas próbował dorównać swoim braciom, od piątego roku życia sam zaczął codziennie ćwiczyć. Po jakimś czasie mógł się już swobodnie siłować ze starszym o trzy lata Theodorem.

Arthur przykuwa uwagę zwykłych przechodniów. Ubiera się właściwie cały czas na zielono, jego stroje zawsze mają jakoś wpleciony motyw kwiatów. Czasem bardziej, czasem mniej subtelnie. Oprócz tego nietypowy jest jego oręż. Zamiast tarczy, nosi przy sobie dwa krótkie miecze, a pod płaszczem dwa sztylety.

Osobowość:
Jako małe dziecko, młody Arthur był zahukany przez swoje starsze rodzeństwa. Rzadko się odzywał, zawsze był najcichszy z męskich potomków Mace'a. Zwłaszcza napuszony Theodore lubił się popisywać przed najstarszym z braci o pokazywać swoją wyższość nad trzy lata młodszym dzieciakiem. W końcu jednak Arthur został wysłany na wychowanie do Lys. Tam chłopak zobaczył, że wcale nie jest najmniejszy i potrafi zebrać wokół siebie wierną grupkę towarzyszy. Na miejscowym dworze był bardzo popularny i szybko wyzbył się wszelkich kompleksów. Stał się o wiele bardziej skory do żartów i polubił przebywanie w towarzystwie innych ludzi.

Odkąd pamięta, niańka opowiadała mu historię rodzinnego rodu. Słyszał wiele, zwłaszcza o rebelii dziadka Jonathana, którego podziwiał, i którego zawsze chciał spotkać twarzą w twarz. W swoich dziecinnych fantazjach stał u boku dziadka we wszystkich bitwach, tylko tym razem, dzięki jego pomocy, żadna z nich nie była przegrana. Coś z tych marzeń zostało mu do dziś.

Dla swojej rodziny i przyjaciół byłby gotów na każde poświęcenie. Kiedy jest w swoim zielonym stroju ozdobionym różami zawsze nosi podniesioną głowę, ale nie ma w nim żadnej pychy, tylko duma z bycia członkiem jednego z najstarszych rodów Westeros. Jego jedynym marzeniem jest dołożenie własnego kamyczka w budowaniu historii Tyrellów. I nie przeszkadza mu, że jest młody.

Historia:
Arthur Tyrell urodził się w 251 roku po lądowaniu Aegona Zdobywcy. Los zdecydował, że został trzecim synem i czwartym dzieckiem lorda Mace'a Tyrella i Sary Blackbar. Równo ćwierć wieku po rebelii dziadka Jonathana. Niańka swoimi opowieściami zaszczepiła mu kult przodków, a dzięki przeczytaniu (jak mu się wydaje) wszystkich książek o rebelii Tyrellów, wie bardzo dużo o najnowszych dziejach swojego rodu.

Dzieciństwo Arthur wspomina jako dość nieprzyjemne i samotne. Był trzecim, najmłodszym synem, nie skupiano więc na nim tyle uwagi co na najstarszym z braci, nie miał też tyle wolności co Theodore. Był po prostu „malutkim Arthurem”. Szybko jednak nauczył się wymykać spod czujnych oczu niań i opiekunek. Wymykał się z mieszkalnego skrzydła zamku i biegał niezauważony po oliwnych gajach, fontannach, słuchał śpiewaków, dudziarzy, skrzypków, harfiarzy i innych artystów. Ojciec przymykał na to oko, bo wiedział, że trudno znaleźć bezpieczniejsze miejsce dla młodego Tyrella od Wysogrodu. A Arthur chował się w koronach drzew i żył w świecie swoich marzeń, gdzie był tak potężnym rycerzem, że szanowali go nawet jego starsi bracia.

W tamtym okresie bardzo lubił też jeździć konno. Uwielbiał mieć wokół siebie zielone pola, czuć całkowitą wolność. Czasem śledził braci na ich przejażdżkach jadąc w pewnej odległości za nimi. Ci nigdy go nie zauważyli, co zawsze sprawiało dużą satysfakcję Arthurowi. Wmawiał sobie, że jest tak zwinny, że nawet koń, na którym jedzie porusza się cicho. Dopiero jak był starszy zaczął podejrzewać, ze bracia po prostu udawali, że go nie widzą.

Relacja Arthura z rodzeństwem z pewnością nie była najlepsza. Lucas i Theodore byli ze sobą bardzo zżyci ale nigdy nie dopuścili do siebie najmłodszego z braci. Oprócz tego często dla żartów mu dokuczali, jednak Arthura wcale to nie bawiło. Zazwyczaj wszystko kończyło się kłótniami i płaczem. Stawał się coraz bardziej zamknięty w sobie. Jedna z kłótni jednak miała na zawsze odmienić jego życie.

Kiedy Theodore miał opuścić Wysogród aby udać się na wychowanie do Daerenportu, chciał spakować ze sobą również kilka książek. Jedną z nich była piękna księga, ilustrowana i bogato zdobiona, o historii rodu Tyrell. Jako że Arthur nie czytał jeszcze za dobrze, uwielbiał po prostu ją przeglądać i wyobrażać sobie, że namalowani rycerze przed jego oczami dokonują swoich wielkich czynów. Kiedy Arthur zobaczył ją w rzeczach, które miał ze sobą wziąć starszy brat, z typową dla dziesięcioletniego chłopca furią rzucił się na Theodore'a, a ten zaskoczony ugiął się pod jego ciężarem i uderzył głową o kamienną posadzkę rozcinając sobie skórę na głowie. W momencie, w którym do sali wszedł Mace, przed oczami ukazał mu się dość przerażający dla ojca widok: Theo leżał na ziemi jęcząc z bólu i z lekkim strachem patrząc na swoje zakrwawione ręce, a Arthur, czerwony na twarzy, z całych sił przyciskał do piersi książkę, która podczas konfliktu dość mocno ucierpiała. Niestety już nigdy nie udało się jej doprowadzić do poprzedniego stanu. Tego samego wieczoru głowa rodu wraz z żoną zadecydowali, że również Arthura najwyższy czas wysłać już na wychowanie. Wybór padł na Lys.

Początkowo Athur w nowym miejscu czuł się jeszcze bardziej zagubiony niż w domu. Wszystko było takie... inne. Oprócz tego nie znał na tyle dobrze języka Valyriańskiego, żeby móc się swobodnie z każdym porozumiewać. Szybko jednak poczynił bardzo duże postępy, a jego gospodarze w Lys starali się jak najszybciej sprawić, żeby młody Tyrell poczuł się jak u siebie w domu. W tym celu zorganizowali mu intensywne lekcje miejscowego języka i poznali z innymi przebywającymi na dworze dziećmi lordów.

Okazało się, że Arthur, jak się rozluźni, bardzo szybko zjednuje sobie przyjaciół. Szybko zorganizował wokół siebie grupkę znajomych, których stał się nieformalnym liderem. Pamiętając jednak swoje przeżycia z Wysogrodu nigdy jednak nikogo nie dręczył, a swoją świtę wykorzystywał do wspólnej zabawy, wyścigów konnych i walki drewnianymi mieczami.

Rodzina Vaelarów widząc zapał Arthura do szermierki, sprawiła mu niesamowity prezent na 11 dni imienia. Jego nauczycielem szermierki został Daario z Braavos. Ten stosował bardzo rzadką w Westeros technikę walki: zamiast miecza i tarczy, używał tylko i wyłącznie dwóch krótkich mieczy. Początkowo Arthurowi ciężko było się przestawić po treningach w Wysogrodzie i nieumiejętność sparowania ciosu bez tarczy kosztowała go wiele siniaków. Uczył się jednak szybko. Wkrótce żaden z miejscowych chłopców w jego wieku nie potrafił dosięgnąć go swoim drewnianym mieczem, a nawet tylko kilku starszym się to udawało. Jego główną siłą było to, że był szybki, trudno było go trafić, a przy tym był niezwykle silny i nigdy nie było wiadomo, którym ze swoich mieczy uderzy. Korzystając z tego, że chłopak jest całkowicie dwuręczny, Daario nauczył go też bardzo trudnej (wbrew pozorom) sztuki walki dwoma sztyletami.

Tak minęły mu kolejne cztery lata życia w Lys. W końcu nadszedł czas rozstań i powrotu do domu. Przed wyjazdem został obdarowany górą prezentów. Daario dał mu dwa swoje najlepsze krótkie miecze. Idealnie wyważone, będące właściwie przedłużeniem ręki Arthura. Jego gospodarze specjalnie dla niego kazali wykuć piękną zbroję zdobioną różami, w której wreszcie mógł poczuć się jak prawdziwy bohater historii, które słyszał jako dziecko. Podarowano mu również trzyletnią, białą jak śnieg klacz kupioną od Dothraków. Zgodnie ze zwyczajem koczowniczego ludu zdecydował, że jej nie nazwie. Obiecał sobie, że za tą hojność zawsze będzie wdzięczny. Wzruszony wsiadł na statek i popłynął do Wysogrodu.

Niezwykle ucieszył się na widok rodziny. Ojciec nie mógł uwierzyć, że jego syn stał się tak zmężniał i nie zostało w nim nic z zakompleksionego dzieciaka. W oczach Lucasa pierwszy raz zobaczył wyraz podziwu. Zdążył też poznać jego pierworodnego, 3-letniego syna nazwanego na cześć pradziadka, Jonathana, oraz nowonarodzoną córkę. Nikomu by się nie przyznał, ale dziwnie się czuł jako piętnastoletni wujek. Nagle poczuł się dorosły, odpowiedzialny za najmniejszych członków swojej rodziny.

Czasu nie było wiele. Po kilku dniach wyruszyli na turniej do Lannisportu, w którym ojciec pozwolił Arthurowi wziąć udział.



Umiejętności:
Wrodzone:
Niezwykła siła ***
Niespotykana zręczność *** ****
Szczególna charyzma *** ****

Wyuczone:
Kultura i historia *
Jazda konno *

Sztylet *
Krótki miecz * **
Walka dwiema broniami *

Średnia zbroja **
Parowanie **
Kopie **
Precyzyjne trafienie **
Wyposażenie:
Dwa krótkie miecze
Dwa sztylety
Zbroja
Klacz
Sygnet z herbem rodowym


Ostatnio zmieniony przez Arthur Tyrell dnia Sro Cze 08, 2016 9:31 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Arthur Tyrell   Pią Cze 10, 2016 4:37 pm

Akcept (+4pkt.)
Pan z Tobą!
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
 
Arthur Tyrell
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Margaery Tyrell

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Karty Postaci-
Skocz do: