IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dziedziniec Winterfell

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Dziedziniec Winterfell   Czw Cze 09, 2016 2:15 pm

***
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec Winterfell   Czw Cze 09, 2016 2:18 pm

26 stycznia 266AC

Od przybycia młodych Boltonów do Winterfell, po zamku zaczęły krążyć pewne plotki, które szybko rozprzestrzeniły się wśród służby oraz zbrojnych. Źródłem ich byli zapewne niektórzy ze zbrojnych Dreadfort, jednak wyśledzenie kto komu co powiedział i gdzie wszystko się zaczęło mogło zająć sporo czasu. W pogłoskach tych dało się wyłapać wieści o kiepskim stanie psychicznym Lorda Cregana. Stary Bolton popadł jakoby w paranoję, bojąc się o własne życie i możliwe próby pozbawienia go tego cennego daru od bogów.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
Cregan Bolton

avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec Winterfell   Sro Paź 12, 2016 8:56 pm

15 lutego 266AC



Wróciwszy z polowania Cregan spędził w Winterfell jeszcze jakiś czas, nim w końcu musiał wracać do Dreadfort. Większość tego czasu spędzał w towarzystwie swojego przyjaciela, Correna. Ale gdy wzywał obowiązek, Cregan musiał wrócić do Dreadfort. Turniej nie mógł się odbyć bez jego organizatora. Pożegnał się z wnukami, jeśli nie chcieli wrócić razem z nim, choć delikatnie zasugerował Domericowi, że powinien wrócić z nim i pokazać na turnieju co potrafi. Od Eddarda tego nie wymagał, był zbyt młody i słaby. Następnie pożegnał się z lordem Correnem oraz jego rodziną. Przypomniał też swemu przyjacielowi, że również jest zaproszony na turniej i byłoby mu przykro, gdyby się nie zjawił. Gdy wszystkie sprawy były dopełnione, opuścił Winterfell bramą myśliwego, by ruszyć prosto do Dreadfort.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec Winterfell   Sob Paź 15, 2016 1:05 pm

18 lutego 266AC
Wczesny ranek



Na dziedzińcu nie było prawie nikogo. Wszyscy strażnicy, jacy byli w zasięgu wzroku, obserwowali przestrzeń poza zamkiem ze szczytu jego starożytnych i wysokich murów z granitu. Panowała cisza. No, prawie cisza, ponieważ trzech chłopców w wieku około szesnastu dni imienia znalazło sobie zabawę w pastwieniu się nad czwartym. Giermkowie bywali okrutni, a ci zwłaszcza. Nawet nie wiadomo było skąd przybyli, najpewniej zatrzymali się wraz ze swymi rycerzami w Winterfell podczas drogi do Dreadfort na turniej. W trójkę osaczyli swoją znacznie od nich młodszą ofiarę. Przyparli go do muru i ubliżali mu. Następnie jeden z nich wystąpił do przodu i po krótkiej szarpaninie przewrócił młodzika na ziemię. Inny podbiegł i rozpędzony kopnął go w brzuch, a młody zakwilił z bólu. Przynajmniej żaden z nich nie wyciągnął miecza. Wydawało się, że nie ma dla niego ratunku. Wydawało się, że będzie zmuszony poczekać aż skończą się nad nim pastwić.
Ale całe to zajście widziała Grace Stark.
Powrót do góry Go down
Grace Stark
Najzgrabniejsze Nogi Północy, Dekoratorka Wnętrz
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec Winterfell   Wto Paź 18, 2016 11:03 pm

Grace właśnie planowała odwiedzić Olbrzyma, a przy okazji poćwiczyć. Jej wielki przyjaciel zwykł pomagać w trenowaniu np uników. Oczywiście, "uderzał" w delikatnie, aby nie uszkodzić dziewczyny. W końcu miał w sobie tak ogromną siłę, na jaką jego wzrost i budowa wskazywały. Weszła na dziedziniec, rozglądnęła się, a jej oczom ukazała się bardzo nieprzyjemna scena. Trzech chłopców znęcało się nad słabszym i młodszym. Rozglądnęła się, a wokół prawie nie było nikogo, a strażnicy niczego nie zauważyli, skupiając całą swoją uwagę nad spoglądaniem w przestrzeń.
Kiedy ujrzała, że chłopczyk leży na ziemi szybko podbiegła do idiotów.
- Przestańcie - rzekła stanowczo. Stała do nich w odpowiedniej odległości tak, żeby ich zaatakować, kiedy zignorują ją i ponownie zaczną postawić się na chłopcem, a także aby obronić się z ewentualnego ataku. Nigdy nie wiadomo, co takim strzelić może go głowy. - Od kiedy bicie słabszych czyni silniejszym? Widzę też, że was to bawi. A tutaj tacy świetni woje kończą niezbyt przyjemnie. - Spoglądała na nich i wyczekiwała reakcji. Niestety mieli przewagę, ale istniało wiele wariantów wyjścia z tej sytuacji. Przy okazji liczyła na to, że podczas pogawędki chłopczykowi uda się uciec.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec Winterfell   Wto Lis 01, 2016 12:20 am

Na dźwięk głosu Grace wszyscy trzej oprawcy odwrócili się w jej stronę.
- Kogo my tu mamy? - powiedział złośliwie ten po środku. Włosy miał barwy słomy na długość palca, szczękę komicznie wielką, nos w kształcie ziemniaka, a oczy niewielkie i głęboko osadzone. - Mała dziewczynka, której najwyraźniej w głowie się poprzestawiało. Chcesz bronić tego śmiecia, co? - warknął wskazując za siebie na leżącego nieruchomo chłopca. Nie dawał znaków życia. Pozostali dwaj zaczęli zachodzić Grace od obu stron.
- Życie ci nie jest miłe? Uciekaj póki możesz - zawołał rudzielec. Wysoki, wychudzony chłopiec, którego twarz nosiła wiele blizn po ospie. Twarz wykrzywiał mu wściekły grymas.
- Bicie słabszych? Hoho, od kiedy to bycie słabym usprawiedliwia bycie nieuprzejmym? Ten mały sukinsyn nie chciał oporządzić naszych koni - mówił ten najniższy. Ciemnokasztanowe włosy opadały mu w lokach na ramiona. Wydawał się być nieco wątłej budowy, ale w grubych ciuchach ciężko było stwierdzić.
- Zaraz ty skończysz nieprzyjemnie - oburzył się ten pierwszy. Podszedł do Grace i spróbował popchnąć ją na ziemię.
Powrót do góry Go down
Grace Stark
Najzgrabniejsze Nogi Północy, Dekoratorka Wnętrz
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec Winterfell   Wto Lis 01, 2016 10:16 pm

Wszyscy trzej odwrócili się w stronę Grace. Ona natomiast stała cały czas niewzruszona. Przyglądała się im, starała się dobrze ocenić sytuację i samych przeciwników. Pierwszy odezwał się chłopak o słomianych włosach, niezbyt urodziwy. Nazwał Starkównę małą dziewczynką, lekceważył. Teraz była pewna, iż te gnojki nie pochodziły stąd. Nie mieli pojęcia jak ważną osobistością jest ani nie wyobrażali sobie, jakie mogą czekać konsekwencje za atak na nią. Następnie, słomiany chłopak wskazał na pobitego chłopca. Nie okazywał żadnych oznak życia. Grace przestraszyła się. Nie tego, do czego mogą być zdolni, ale nie miała pewności czy uda jej się uratować to dziecko na czas... Czy w ogóle jest szansa, że przeżyje. Nie widziała dokładnie w jakie miejsca został uderzony. Wiedziała tylko, że na pewno nie okazali mu żadnej litości.
Pozostałe dwa gnojki zaczęły zachodzić pannę Stark od obu stron. Nie było za dobrze. Obowiązkiem Starków jest dbać o swoich ludzi, zacytowała w myślach własnego dziadka. Nie mogła poddać się tak łatwo i pobiec do straży. Musiała okazać swą odwagę, jak każdy inny przedstawiciel tego rodu powinien. Nieważne, że takie rzeczy wybacza się kobietom. Od momentu, kiedy obrała drogę wojownika, nie mogła brać pod uwagę żadnych ulg.
Drugim, który się odezwał, był rudzielec. Wyglądał na wkurzonego, posunął się do gróźb. Skoro słowa Grace wyprowadziły go tak szybko z równowagi, znaczyło tylko, że mógł być nieprzewidywalny. Na niego musiała uważać najbardziej, ale to też nie oznaczało, że zignoruje pozostałych.
Loczek, on był ostatnim. Wyglądał niepozornie. Zresztą, jak również ona. A różnie bywało z takimi osobnikami. Raz okazywali się słabeuszami, a innym razem miewali i swoje asy w rękawach. W tym momencie, dowiedziała się, że pobity chłopczyk nie chciał oporządzić koni. Nie miała pojęcia, czy było to prawdą, ale... Za takie zachowanie nie powinno się karać w ten sposób, a na pewno nie powinni robić tego ludzie nieupoważnieni. Dlatego to ich ani trochę nie usprawiedliwiło.
Kolejne słowa wydobyły się z ust Słomianego. Podszedł do niej, a dziewczyna starała się przygotować na każdy możliwy ruch chłopaka. Chciał ją popchnąć, więc ona spróbowała zrobić unik w bok. Jeśli to jej się udało, to szybkim ruchem popchnęła go mocno do przodu, jednocześnie podkładając mu nogę, aby upadł. Następnie położyła stopę na jego plecach i wyciągnęła miecz, grożąc, że jeśli nie wezwą straży, to przeszyje go mieczem bez wahania. Jednakże, jeśli nie wywróciła go, to spróbowała wyrwać mu miecz i szybko odskoczyć do tyłu, jednocześnie przykładając mu miecz do pleców. Wypowiedziałaby tę samą groźbę.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec Winterfell   Nie Lis 06, 2016 3:21 pm

Manewr Grace zakończył się powodzeniem i giermek o słomiany włosach upadł na wznak przy okazji uderzając głową o kamień i tracąc przytomność. Groźba zarżnięcia ich kolegi nic nie pomogła, ponieważ pozostali oprawcy rzucili się na Grace. Ten niepozorny rzeczywiście okazał się być niepozornym. Kiedy rudzielec został zaledwie zraniony, on dostał cięcie prosto w gardło. Po kilku sekundach leżał już bezsilnie w rosnącej kałuży własnej krwi. Po pierwszym trafieniu giermek wściekł się jeszcze bardziej. Spadł na Grace jak błyskawica wyprowadzając cięcia i pchnięcia w nieprzewidywalnych kierunkach. Lady Stark nie pozostawała dłużna. Doprowadziło to do sytuacji, że oboje krwawili z pięciu ran po bardzo długi pojedynku. Mógłby trwać jeszcze dłużej, ale całe zajście przerwało pojawienie się strażników. Jeden z nich włączył się do akcji kopiąc z rozpędu rudzielca tak, że chłopak poleciał jak długi na ziemię, a miecz wyleciał mu z ręki. Jeden ze znanych Grace strażników podszedł do niej.
- Chodź, zabiorę cię do maestera - powiedział do niej uspokajająco. Zdawał sobie sprawę, że dziewczyna przed chwilą stoczyła bój na śmierć i życie i nie wiadomo czy już ochłonęła.
Powrót do góry Go down
Grace Stark
Najzgrabniejsze Nogi Północy, Dekoratorka Wnętrz
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec Winterfell   Nie Lis 06, 2016 6:33 pm

Grace była bardzo zadowolona z tego, iż giermek o słomianych włosach leżał na ziemi. Chociaż nie spodziewała się, że może stracić przytomność. Przynajmniej jednego miała z głowy. Niestety, groźba już nie zadziałała, a pozostali giermkowie rzucili się na nią z wściekłością. Postanowiła nie uciekać. Gdyby się do tego posunęła, z całą pewnością nieprzytomny chłopczyk zostałby zabity. Nie mieliby litości. Panna Stark musiała podjąć się walki. Rudzielca udało się drasnąć, ale ten o kasztanowych lokach... Dostał cięcie prosto w gardło. Nie wiedziała, jak do tego doszło. Skupiła się bardziej na szalonym rudzielcu, który w pewien sposób przypominał jej Gwyna. A kiedy zorientowała się, że teraz już martwy chłopak uderza, zamachnęła się, odrobinę źle wycelowała i... Starała się mordercą. Był to ogromny szok dla niej. Chciała mu pomóc, ale rudzielec nadal nacierał. Musiała z nim walczyć. Dlaczego ten szalenie nie próbował ratować swojego kompana? Nawet, jeśli sytuacja była beznadziejna... Nie potrafiła tego przyjąć do wiadomości. Ostatni giermek walczył niezwykle zaciekle, był nieprzewidywalne. Początkowo nie za bardzo sobie radziła, lecz udało jej się wyrównać. Krwawiła z pięciu ran, tak samo jak przeciwnik. Walka dłużyła się i dłużyła... W końcu przyszli strażnicy, a jeden z nich kopnął rudzielca i zarazem zakończył bijatykę.
Grace ciężko dyszała, emocji zdawały się w niej buzować. W końcu uczucia przejął smutek. W tej samej chwili przypomniała sobie, dlaczego walczyła.
- Pomóżcie temu chłopcu! - krzyknęła i wskazała za siebie. Miała jeszcze siłę, żeby do niego podbiec. Nie zamierzała nigdzie iść, dopóki ktoś się nim nie zajmie. Dopiero potem zgodziłaby się pójść do maestera.
Powrót do góry Go down
Grace Stark
Najzgrabniejsze Nogi Północy, Dekoratorka Wnętrz
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec Winterfell   Pią Sty 27, 2017 10:13 pm

24 kwietnia 266 AC


Wreszcie! Po tak długiej drodze i sporej przerwie, Grace razem z rodziną dotarła na dziedziniec. Kiedy tylko dziewczyna zobaczyła mury Winterfell, przepełniło ją szczęście. Miała w planie coś bardzo ważnego, dlatego długo siedzieć w domu nie mogła. Jednakże, jeszcze był czas na porządne pożegnanie się z rodziną, a i tak czekało ją kilka dni na rozmowy.
Skierowała się do środka. Wiedziała, że nie uniknie tematu narzeczeństwa. Stwierdziła, że jakoś uda się tego uniknąć i zapomnieć na chwilę.

Powrót do góry Go down
Robb Mormont

avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec Winterfell   Sob Lut 11, 2017 2:40 pm

10 maja 266 AC Ranek


Od strony zachodniej wyłoniła się kolumna z proporcem niedźwiedzia. Zbliżali się żwawo do murów twierdzy. Karawanę prowadził Robb wraz ze swoim zaufanym sierżantem, z którym rozmawiał przez większość drogi, o tym, jak widzi przyszłość wyspy. Jak na swój młody wiek i pochodzenie był bardzo inteligentny, co potwierdzały zadawane pytania i udzielane odpowiedzi. Po pewnym czasie dotarli pod główną bramę.
- Lord Robb Mormont z Niedźwiedziej Wyspy. Byłem tutaj zapowiedziany. - Przedstawił się nadzorującemu dowódcy, po czym czekał na jego odpowiedź. Za jego plecami można było zauważyć dwa wozy z zaopatrzeniem oraz na samym tyle klatkę z dorodnym niedźwiedziem, który ze względu na niespotykaną dotychczas ilość ludzi był niespokojny.
Powrót do góry Go down
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Dziedziniec Winterfell   Sro Mar 08, 2017 10:17 pm

Strażnicy szybko otworzyli kolumnie bramę, a któryś z nich pobiegł zapowiedzieć przybycie gości z Niedźwiedziej Skały. Zaraz potem na dziedziniec na który wpuszczono Mormonta i jego ludzi przybył człowiek, który zaprosił Robba do Sali Tronowej Winterfell na spotkanie z lordem Starkiem.
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec Winterfell   Sro Mar 29, 2017 11:31 am

20 maja 266AC


Po raz kolejny w tym miesiącu do Winterfell przybył orszak złożony z ludzi z Wyspy Niedźwiedziej pod chorągwiami rodu Mormontów. Tym razem jednak na wezwanie lorda Starka przybyła Ginny Mormont, nowa pani Niedźwiedziej Wyspy i siostra zesłanego na Mur Robba Mormonta. Młodej lady towarzyszyło trzydziestu konnych ludzi obstawy, jako ostatnia potomkini rodu musiała w końcu dbać o bezpieczeństwo. Po wjechaniu na dziedziniec ludzie Mormontów poczęli zsiadać z koni, a dziewczyna nakazała pierwszemu strażnikowi czy zarządcy jakiego zobaczyła poinformować lorda Correna o ich przybyciu. Mogła się domyślać po co została wezwana, jednak lepiej było nie zakładać niczego na zapas.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
Torrhen Stark

avatar


PisanieTemat: Re: Dziedziniec Winterfell   Wto Maj 30, 2017 6:25 pm

3 czerwca 266 AC


Torrhen wyszedł właśnie z narady w samotni lorda. Postanowił od razu spełnić polecenia ojca. Zarządca akurat znajdował się na dziedzińcu.
-Witaj. Właśnie wracam z narady. Lord Corren zarządził postawienie armii w stan gotowości. Za kilka dni ma być gotowa do wymarszu. Rozpoczynamy także rekrutację tylu ludzi, ilu się da. W Winterfell ma zostać garnizon 500 ludzi.
Jeżeli zarządca nie miał do niego żadnych spraw, Torrhen oddalił się, aby kontynuować ćwiczenia w walce mieczem.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dziedziniec Winterfell   

Powrót do góry Go down
 
Dziedziniec Winterfell
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Szkolny dziedziniec
» Środkowy dziedziniec

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Winterfell-
Skocz do: