IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Samotnia lorda

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Samotnia lorda   Pią Cze 10, 2016 1:24 am

***
Powrót do góry Go down
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Samotnia lorda   Pią Cze 10, 2016 1:29 am

27 stycznia 266 AC, około godz. 1 w nocy


Corren siedział w ciszy i rozmyślał na temat tego co wie. Z jednej strony maester przekazywał słowa Neda, że niby Cregan uknuł spisek, w którym chciał pozbyć się Starków, wcześniej pozbywając się z jakiegoś powodu Darkwatera i maestra - swojego narzędzia, z drugiej - po zamku krążyły plotki, jakoby Cregan popadł w paranoję w obawie o własne życie. To nawet miało sens... Paranoja mogła być dobrym powodem dla morderczych zapędów. W obawie o własne życie ktoś mógłby odbierać życia innych. Ale czy Cregan był taki? Lord Stark nie wiedział. Dlatego teraz czekał, aż do komnaty dotrą maester i Eddard. Musiał na własne uszy usłyszeć historię młodego Boltona.
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Samotnia lorda   Sob Cze 11, 2016 5:45 pm

Wkrótce do komnaty przybył maester wraz z młodym Eddardem Boltonem, przed drzwiami komnaty zostawiając dowódcę zbrojnych i dwóch strażników. Drzwi zamknęły się ze zgrzytnięciem, trzeba będzie naoliwić zawiasy. Uczony skłonił się przed Lordem Correnem, wypychając lekko młodzieńca naprzód.
- Eddard Bolton, Panie - powiedział. - Tak jak rozkazałeś. A teraz - maester przeniósł wzrok na Neda - opowiedz Lodowi Correnowi to samo co opowiedziałeś mnie, młodzieńcze.
Wzrok mężczyzn utkwił w Eddardzie, czekając na wyjaśnienia.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
Eddard Bolton

avatar


PisanieTemat: Re: Samotnia lorda   Nie Cze 12, 2016 12:18 am

Eddard wszedł lekko przestraszony do samotni lorda Correna. Jego oczy były czerwone z powodu wcześniejszego płaczu. Ukłonił się lordowi, a następnie zaczął swoją opowieść:
- Lordzie Stark – głos drżał mu przy każdym słowie – Wiem, że ciężko w to uwierzyć, nie liczę na to, ale mam nadzieje, że pozwolisz mi zostać w Winterfell. - Ned na chwilę się zatrzymał – Przed moim wyjazdem, cóż... Mój dziadek... On ostatnio dziwnie się zachowywał, wiele razy słyszałem plotki, nigdy wprost, ponieważ mimo wszystko byłem jego wnukiem, ale ludzie się go bali. Podobno jeden z jego sług zniknął bez powodu. Niektórzy twierdzili, że został oskarżony przez mojego dziadka o szpiegostwo i próbę zamachu na jego życie, więc zapłacił za to najwyższą cenę.
Młody Bolton wziął przerwę na kilka wdechów i ponownie zaczął:
- W nocy przed tym jak miałem wyjechać do Winterfell usłyszałem hałas w komnacie obok, która należy do mojego brata. Postanowiłem to sprawdzić. Gdzie był mój dziadek i mój brat. Niestety nie wszystko dokładnie usłyszałem, lecz to, co dotarło do moich uszu sprawiło, że na mojej skórze pojawiły się drgawki. - Ned spuścił wzrok na podłogę i ponownie spojrzał w oczy Lorda Correna – Z rozmowy wynikało, że mój dziadek wysłał nas do Winterfell, żeby mój brat mógł zapoznać Twoją wnuczkę Grace. Powiedział, że jeśli zdobędzie jej względy, następnym etapem w planie będzie aranżacja ich ślubu. Kilka lat po Twojej śmierci mój ród ma zaplanować morderstwo, które ma wyglądać na wypadek. Podczas tego wydarzenia zginie wnuk Twojego najstarszego syna, a w następstwie Winterfell po śmierci Twojego syna przypadnie Boltonom. - Eddardowi znów zaczęły pojawiać się łzy w oczach – Był też poruszany temat dnia, w którym przeprowadzono zamach na lorda Darkwater. Z tego co usłyszałem wynikało, że mój dziadek zaplanował cały wieczór, żeby uśmiercić lorda, a wtedy jego zamek mógłby przejąć brat mojego dziadka. Oskarżony o te zdarzenie miał być lord Hornwood, ale oboje doszli do wniosku, że nie uwierzysz w to, a nawet jak w to uwierzysz to nie będziesz mógł bez dowodów nic zrobić. - kilka kropli spłynęło po jego twarzy, zrobił też kilka głębszych wdechów – Gdy mój dziadek wychodził z komnaty Domerica, nie zdążyłem wrócić do swojej. Dziadek złapał mnie i spytał, czy słyszałem, o czym rozmawiają, chociaż doskonale zdawał sobie z tego sprawę, że musiałem być pod drzwiami. Powiedział, że jak komuś o tym powiem to zrobi ze mnie płaszcz dla Domerica. Wszystkim powie, że zginąłem na polowaniu lub w podobnych okolicznościach. Na koniec dodał, że mam też dobrze się zachowywać w Winterfell, bo inaczej spotka mnie taka sama kara. Po przybyciu do Winterfell... Ja... - łzy popłynęły po jego policzku – Bardzo się stresowałem i do tego skompromitowałem się w Twoich oczach... A Domeric... On powiedział, że wszystko przekaże mojemu dziadkowi i spotka mnie za to kara. Wiem, że ciężko Ci w to uwierzyć, ale... Proszę nie mów o tym nikomu. Błagam nie odsyłaj mnie do Dreadfort – w tym momencie Ned już głośno płakał.
Powrót do góry Go down
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Samotnia lorda   Nie Cze 12, 2016 1:16 am

Corren siedział praktycznie bez ruchu, a jego twarz była poważna i prawie bez wyrazu. Prawie, bo spod tej oschłości, twardości, nieczułości i oficjalności ledwo widocznie wyzierała troska. Co prawda był trochę zły na Neda, że ten płacze - bo mężczyźnie nie przystoi, szczególnie z Północy - jednak rozumiał powód tego płaczu.
Gdy Ned skończył mówić, Corren zamknął na chwilę oczy i westchnął.
- Nie płacz, Eddardzie. Mężczyźnie nie wypada płakać przy ludziach. Poza tym, tutaj jesteś bezpieczny.
Udało mu się wycisnąć na twarz pokrzepiający uśmiech, choćby i tylko na dwie, trzy sekundy. Po tym ponownie westchnął i zamilkł na chwilę, opierając się o oparcie fotela. Widać było, że lord Stark intensywnie nad czymś myśli. W tym czasie w komnacie było cicho. Zupełnie cicho, ponieważ nie istniały nawet zegary, które tak idealnie wpasowałyby się swoim tykaniem w ten moment. Jaka szkoda...
- Eddardzie - odezwał się w końcu lord Stark z westchnieniem, pochylając się do przodu w swoim fotelu i opierając przedramiona na blacie stołu, który ich oddzielał - oczywiście możesz zostać w Winterfell ile chcesz, a przynajmniej dopóki ta sprawa nie zostanie rozwiązana. To co mówisz to straszne rzeczy, ale muszę ci mimo wszystko przyznać, że to nawet, niestety, ma sens i mam już parę koncepcji, jak cała sytuacja może wyglądać. Będę musiał o tym jeszcze sporo pomyśleć i uzyskać parę informacji, nim uda mi się to wszystko w pełni zrozumieć... Ale możesz być spokojny, ponieważ tutaj, w Winterfell, jesteś bezpieczny. Powiedz mi tylko... Dla kogo ten człowiek, którego dziadek zamordował, miał szpiegować?
Zamrugał i poczekał na odpowiedź Eddarda. Ciekaw był, co takiego usłyszy od młodego Boltona. Czyj to szpieg umarł w lochach Dreadfort, który to lord stracił swojego informatora...?
Powrót do góry Go down
Eddard Bolton

avatar


PisanieTemat: Re: Samotnia lorda   Nie Cze 12, 2016 1:31 am

Eddard otarł łzy i kiwnął głową zgodnie z tym, co powiedział lord Corren. Następnie dodał:
- Panie, nie rozmawiałem nigdy na ten temat z moim dziadkiem, a słyszałem tę historię jedynie od służby. Niektórzy twierdzą, że dla nikogo nie szpiegował, a to tylko oznaka szaleństwa mojego dziadka.
Ned stał już w znacznie lepszym humorze. W końcu słowa lorda powinny go uspokoić. Dodał:
- Co zrobisz, kiedy mój dziadek albo Domeric stwierdzą, że pora wracać do domu? Twoja chęć zatrzymania mnie w Winterfell może im się wydać podejrzana.
Powrót do góry Go down
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Samotnia lorda   Nie Cze 12, 2016 1:48 am

Pokiwał głową ze zrozumieniem. To było logiczne. I pasowało...
- Jeszcze nie wiem, ale coś wymyślę. A gdybym nic nie wymyślił, zawsze możesz się ciężko rozchorować i musieć zostać w Winterfell... Albo poproszę Cregana i przygarnę cię na wychowanie. Mnie nie powinien odmówić. Coś się wymyśli, spokojnie, nie przejmuj się.
Uśmiechnął się pokrzepiająco do Eddarda, po czym ponownie się odezwał.
- Dziękuję, że opowiedziałeś mi to wszystko. Prosiłbym cię, żebyś wrócił teraz do swojej komnaty.
Po wyjściu Neda, gdy ten odszedł już w eskorcie zbrojnych, Corren zwrócił się do maestera.
- I co o tym myślisz?
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Samotnia lorda   Nie Cze 12, 2016 1:44 pm

Maester podrapał się po brodzie, pomrukując w zamyśleniu. Cała ta sprawa byłą bardzo podejrzana, jednak trudno było wymyślić powód dla którego Eddard miałby wymyślać takie kłamstwa, a całą historia wydawała się w miarę spójna.
- Doprawdy nie wiem, Panie - powiedział w końcu, gdy zbrojni już dawno odprowadzili Neda. - Historia chłopaka wydaje się spójna, chociaż nigdy nie podejrzewałbym Lorda Cregana o coś takiego. Zawsze pozostawał lojalnym chorążym i przyjacielem Starków, pokazał także swoją pokojową naturę zagrzebując topór wojenny z Hornwoodami. Ale... to pasowałoby do dawnych Boltonów. W końcu krążyły różne opowieści. Naprawdę, Panie, nie wiem na razie co o tym myśleć.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Samotnia lorda   Nie Cze 12, 2016 1:53 pm

Pokiwał głową na słowa maestera. Na jego twarzy nie było widać żadnych emocji.
- No cóż, ja już mam parę pomysłów. Sprawa jest podejrzana i, jak mówiłem, muszę dowiedzieć się paru kolejnych rzeczy, ale myślę, że wyjaśnienie tego problemu będzie łatwiejsze niż przypuszczamy. Muszę tylko zrobić wszystko tak, by Cregan nie dowiedział się, że coś wiem od Eddarda. Myślę, że dam radę. W każdym razie dziękuję ci, przyjacielu. Możesz odejść.
Po wyjściu maestera Stark nie siedział długo. Chwilę tylko spędził zbierając dalej myśli w swoim fotelu, po czym wstał, opuścił swoją samotnię i udał się na spoczynek.
Powrót do góry Go down
Grace Stark
Najzgrabniejsze Nogi Północy, Dekoratorka Wnętrz
avatar


PisanieTemat: Re: Samotnia lorda   Nie Wrz 25, 2016 8:56 pm

wieczór, 17 lutego 266 AC

Uczta wieczorna dobiegła końca. Grace przywitała się z resztą rodziny oraz przybyłymi tu niedawno osobistościami z rodu Boltonów. Nie odzywała się za wiele, opowiedziała tylko trochę o swoim pobycie w Casterly Rock, pominęła oczywiście parę szczegółów.
Kiedy uczta dobiegła końca, dziadek Grace poprosił ją, aby zjawiła się w Samotni jeszcze tego wieczora. Mogła domyślić się o co chodzi. Lord Reyne-Lannister zaproponował mu w liście mariaż, o którym raczył wspomnieć już Grace. Dlatego mina dziewczyny nie wyrażała zadowolenia z tego, że rozmowa o zamążpójściu miała już nadejść. Starała się nie myśleć o tym, odwlekać to, ale tak się nie dało. Czas płynął naprzód.
Stała już przed drzwiami komnaty i jakoś nie mogła złapać za klamkę, dopiero po dłuższej chwili odważyła się na to. Weszła, skierowała się prosto na krzesło, które stało na przeciwko biurka. Za nim siedział Lord Corren Stark.
Powrót do góry Go down
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Samotnia lorda   Pią Wrz 30, 2016 12:29 pm

W samotności swojej samotni siedział, oczekując spotkania z dawno niewidzianą wnuczką. Miał jej oczywiście parę rzeczy do powiedzenia, niektóre pewnie ciężkie dla niej do przełknięcia, ale najpierw chciał wysłuchać, jak żyło jej się w Casterly Rock, co u niej... I po prostu porozmawiać z dawno nie widzianą wnuczką. Grace była bardzo bliska lordowi Stark, ten zimny, oschły mężczyzna tęsknił więc za nią trochę pod jej nieobecność.
- Grace! - przywitał dziewczynę, wstając, gdy weszła do pomieszczenia. Uśmiechnął się, podszedł do niej i przytulił ją na powitanie, zanim zdążyła usiąść na krześle. Po tym wrócił na swoje miejsce i przysunął bliżej dziewczyny miseczkę z ciasteczkami, które specjalnie na tę okazję kazał sobie przynieść do samotni. Sam nie przepadał już specjalnie za słodyczami.
- Częstuj się. Dawno cię nie było w Winterfell. Powiedz, jak ci się żyło u Lannisterów?
Reyne-Lannisterów, poprawił się w głowie. A zresztą.
Powrót do góry Go down
Grace Stark
Najzgrabniejsze Nogi Północy, Dekoratorka Wnętrz
avatar


PisanieTemat: Re: Samotnia lorda   Sob Paź 08, 2016 8:30 pm

Mimo złego humoru, kiedy tylko dziadek przytulił dziewczynę, odwzajemniła uścisk, a także uśmiech i usiadła. Wtedy zostały zaproponowane jej ciasteczka. To sprawiło, że poczuła się znowu jak dziecko. Za wszelką cenę chciałaby powrócić do tego całkiem beztroskiego czasu. Wzięła ciasteczko do ręki i ugryzła. Takie powitanie trochę poprawiło jej humor. Czuła, jakby sprawy z ożenkiem były jeszcze daleko.
- Było tam całkiem przyjemnie. Dalej mogłam ćwiczyć swoje umiejętności w walce, a także dostałam parę cennych lekcji. Myślę, że Reyne-Lannisterowie... - zrobiła przerwę, by poprawić dziadka. Uśmiechnęła się, choć musiała przyznać, że nazwa była za długa. - polubili mnie. Szczególnie dzieci Lorda Roylanda. Może nawet za bardzo - przypomniała sobie chwilę, w której sam Lord poinformował ją o tym, że wpadła jego młodszemu synowi w oko. - A poza tym... Pozwiedzałam trochę. Mimo wszystko, bardzo tęskniłam za domem i jestem niezmiernie uradowana, iż mogę znów tu przebywać. Nie ma lepszego miejsca w całym Westeros - stwierdziła i zadecydowała się poczekać na odpowiedź dziadka. Była pewna, że w tym momencie przejdzie do sedna sprawy.
Powrót do góry Go down
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Samotnia lorda   Pią Paź 14, 2016 12:23 am

Pokiwał głową i posłał wnuczce uśmiech, gdy opowiadała mu o swoim życiu w Casterly Rock. Od kiedy objął za żonę Myrcellę jego stosunki z Lwami się poprawiły. Tak samo i szacunek do rodu panującego nad Zachodem. Choć nie była to zasługa tylko i wyłącznie mariażu, duży wpływ miały też wydarzenia na Zachodzie, Żelaznych Wyspach i fakt, że rebelia została stłumiona dzięki działaniom namiestnika, który przecież należał do rodu Reyne. Co prawda Reyne i Lannister to nie było to samo, ale teraz, gdy nie ma ich osobno, a są tylko Reyne-Lannisterowie, to już mało ważne.
- Za bardzo? - uniósł brew. Wiedział o co chodzi. Dostał list od Reyne-Lannistera. Westchnął.
- Grace, dostałem dwa listy. Dwóch lordów proponuje swoich synów za twoją rękę. Domyślam się, że jesteś temu niechętna, ale niestety taka jest kolej rzeczy. Nie chcę bynajmniej robić czegoś, co tobie się nie spodoba. Dlatego powiedz mi - czy oferta lorda Roylanda przypadła ci do gustu?
Spojrzał z troską na wnuczkę. Była takim jego oczkiem w głowie. Nieodpowiednim było, że akurat Grace i tylko Grace była jego ulubionym potomkiem, ale cóż mógł poradzić? Swoją lordowską miłość i atencję starał się rozdzielać pomiędzy wszystkie dzieci i wnuki równomiernie. Do Grace jednak darzył szczególny sentyment.
- Druga propozycja nadeszła z Dorzecza. Lord Andros Bracken oferuje ci swojego trzynastoletniego syna. Zanim się uniesiesz, dokończę. Ten młodzieniec ma przybyć do Winterfell na wychowanie, a ślub odbyłby się dopiero za może dwa lata. Miałabyś więcej czasu na pożegnanie się-... Nie, to złe wyrażenie. Na wykorzystanie i docenienie w pełni tej wolności, jaką daje ci bycie niezamężną. Może dogadasz się z chłopakiem, nawet mimo tego, że jest od ciebie młodszy, i nie będziesz czuła się osaczona jako jego żona?
Westchnął.
- Osobiście wolałbym oddać cię młodzieńcowi odrobinę starszemu niż ty, aniżeli młodszemu, ale decyzja należeć będzie do ciebie. Jak mówiłem, nie chcę działać przeciwko tobie. Ale jednego z nich wybrać powinnaś.
Zamilkł. Oczekiwał teraz uniesienia ze strony Grace i sam nie wiedział, czego bardziej się obawiał - tego właśnie uniesienia czy może ewentualnego jego braku.
Powrót do góry Go down
Grace Stark
Najzgrabniejsze Nogi Północy, Dekoratorka Wnętrz
avatar


PisanieTemat: Re: Samotnia lorda   Pon Paź 24, 2016 12:29 am

Dziadek poinformował Grace o dwóch listach, jakie otrzymał. Próbowała pozostać spokojna i niewzruszona słuchając Lorda Correna. Nie należało to do najłatwiejszych zadań w takiej sytuacji. Najchętniej wykrzyknęłaby, że nie będzie żadnego mariażu. Nie była na to gotowa i za nic nie chciała się tego podjąć. Jednakże, tylko zdziwienie pojawiło się na jej bladej twarzy. Nie mogła uwierzyć, iż aż dwóch Lordów zechciało zagarnąć ją dla swojego potomka niemalże w jeden chwili. Z drugiej strony dawało to jeden plus w sytuacji bez wyjścia. Miała wybór.
Usłyszała od dziadka zapytanie o opinię na temat oferty Reyne-Lannisterów. Milczała. Nie potrafiła nic odpowiedzieć. Spędziła przyjemny czas w ich towarzystwie, nauczyła się wielu rzeczy, nawiązała kontakt. Ale w tej chwili to traciło najmniejsze znaczenie. To, co stało się przed laty na zawsze odbiło piętno w psychice dziewczyny. Nic nie mogło wymazać wstrętu, jaki odczuwała do mężczyzn. Ten strach, ból, obrzydzenie... Powracało nagle na samo wspomnienie o małżeństwie. Aby nie unosić się, pozostać choć trochę spokojną... Odpowiedzią Grace pozostało milczenie. Spuściła głowę, spoglądała na swoje dłonie, które powoli zaczynały się trząść. Na szczęście, dziadek nie byłby wstanie tego teraz zobaczyć. Z całych sił próbowała siebie opanować.
Lord Corren opowiedział o drugiej propozycji. Lord Andros Bracken oferuje mi swojego trzynastoletniego syna, powtórzyła w myślach. Grace wiedziała, że niosło to z sobą więcej korzyści. Mogła być wolna... przez jakiś czas. Miałabym czas na ucieczkę, pomysł ten pojawił się niespodziewanie. Pokręciła prawie niezauważalnego głową, bijąc się z myślami. Nie, nie mogę zrobić tego rodzinie, szybko odrzuciła tę opcję. Bolała ją ta sytuacja. Wybór był oczywisty, ale wcale nie tak dobry. Skazywał na niepowodzenie w jakichkolwiek staraniach młodzieńca na uzyskanie przychylności Grace. Automatycznie stałby się jej największym wrogiem, którego za wszelką cenę starałaby nie dopuścić do siebie. Szczęśliwe małżeństwo zdawało się być niemożliwe. Ale czy poprzez związek z synem lorda Roylanda nawiązałaby lepsze więzi ze swoim przyszłym małżonkiem? Było to dosyć wątpliwe. Nie chciała stać się własnością żadnego mężczyzny, który mógłby zmusić ją do oddania się sobie. Nie chcę ulegać nikomu... Nie chcę... Ręce zaczęły drżeć bardziej.
Wzięła głęboki oddech. Próbowała utrzymać siebie w ryzach, nie reagować gwałtownie. Stawało się to coraz trudniejsze. Panna Stark wysłuchała ostatniej wypowiedź dziadka do końca. Teraz trzęsła się cała. Oddać.
- Oddać... - wyszeptała, a z jej oczu popłynął strumień łez. Już nie potrafiła być spokojna, a raczej tego udawać. Wszystkie emocje zaczęły wychodzić na wierzch z siłą zamieci. Wstała gwałtownie, wspomagając się na biurku dziadka, który wydał odgłosy, jakby ktoś w niego uderzył. - Oddaj mnie Brackenowi! - wykrzyknęła, po czym wybiegła z Samotni.
Biegła przed siebie, wciąż płacząc. Tak dawno jeszcze nic ją nie złamało. Niestety, na wszystko czas przychodzi. Nie wiedziała, co teraz począć ze sobą. Chciała poczuć się bezpieczna, ale nie mogła wrócić do siebie, ani porozmawiać z kimkolwiek. Każdy tłumaczyłby jej, jakie to ważne dla rodu, że u swego przyszłego męża będzie prawie jak w domu. Byłyby to kłamstwa. Perfidne kłamstwa, które miałby uspokoić ją i nastawić dobrze do zamążpójścia. Nie zniosłaby ich. W końcu nasłuchała się tego w całym swoim życiu wiele razy. Chciała być teraz sama. Nikt nie miał prawa jej teraz dotknąć.
Dotarła na dziedziniec. Nie było tam nikogo. Złapała bez wahania za miecz, podeszła do manekina ćwiczebnego i zaczęła w niego uderzać z całej siły. Łzy nie przestawały płynąć. Była wściekła, smutna, czuła się zdradzona... Mieszały się w niej rozmaite uczucia, których nie mogła w tej chwili opanować. Więc uderzała w manekina... i uderzała... i jeszcze raz. Nagle straciła równowagę i upadła, a miecz odrzuciło odrobinę dalej. Jednakże, nie podeszła po niego. Tylko wstała i zaczęła uderzać gołymi rękoma w twardą rzecz. Nie przestawała. Zaczął padać deszcz, jakby i bogowie współczuli albo drwili sobie z jej tragedii. Szedł cios za ciosem, zaczęły pojawiać się rany na dłoni. Nie przestawała. Musiała się wyżyć i nikt nie miał prawa przerywać.
Nie pamiętała, kiedy wróciła do pokoju, ale było naprawdę późno, a ona była wyczerpana, a jej ubrania przemoczone.
Powrót do góry Go down
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Samotnia lorda   Nie Lis 06, 2016 6:20 pm

Corren naprawdę starał się, by jego słowa jak najmniej zraniły Grace. Starał się dobierać je tak, by nie bolały. Ewidentnie, mimo najszczerszych chęci, nie udało mu się to. Gdy z oczu jego wnuczki zaczęły cieknąć łzy, a ona sama gwałtownie wstała powtarzając to jedno, złe słowo z żalem w głosie, poczuł się jakby ktoś właśnie uderzył go okutą w stal ręką w żołądek. Nie zwrócił uwagi, by wydał jakikolwiek dźwięk, ale bardzo możliwe, że jęknął. Chciał wstać, zatrzymać Grace, ale gdy podniósł się z fotela, jego wnuczka już znikała za drzwiami. Postał tak parę sekund, opierając się o blat stołu, jakby nagle opuściły go siły, by po chwili opaść ciężko na fotel i głęboko westchnąć. Rozmowa nie poszła po jego myśli.
Przesiedział tak kilkanaście minut, nic kompletnie nie robiąc, aż w końcu zebrał się w sobie, wstał - teraz już nie miał ochoty pracować - i wyszedł z pomieszczenia.

[2 z/t]
Powrót do góry Go down
Grace Stark
Najzgrabniejsze Nogi Północy, Dekoratorka Wnętrz
avatar


PisanieTemat: Re: Samotnia lorda   Pią Sty 27, 2017 10:41 pm

27 kwietnia 266 AC

Nadszedł czas, aby zapytać dziadka o zgodę na podróż do Strumieniska. Podeszła do drzwi i wahała się zapukać. Mógł nie zgodzić się na to. Obawiała się tego. Chociaż Corren wiedział, że nie posiadała za wielu przyjaciół. Liczyła, że ulituje się nad nią.
Po krótkim czasie niepewności, panna Stark zapukała i weszła do środka. Tam już siedział jej dziadek. Wyglądał, jakby czuł się już lepiej. Przywitała się, podeszła i usiadła na krześle przed nim. Wzięła głęboki oddech.
- Dziadku, chciałabym wyjechać do Strumieniska- rzekła i spojrzała na lorda Starka błagalnie. - Obiecałam, że przyjadę i sądzę, że muszę pożegnać się z przyjacielem. Po ślubie nie będzie na to czasu, zanim odwiedzę znowu Północ miną zapewne wieki. - To stwierdzenie od razu wywołało na twarzy dziewczyny żal. Kochała swoją krainę, nie chciała jej opuszczać. To rozdzierało jej serce. Zacisnęła pięści, aby móc się kontrolować. - Mam nadzieję, że nie proszę o zbyt dużo.
Powrót do góry Go down
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Samotnia lorda   Nie Sty 29, 2017 4:33 am

Gdy usłyszał pukanie, otworzył oczy, wyprostował się, odjął chłodną dłoń od odrobinę zbyt ciepłego według niego czoła i przyjął pogodną minę. Po wzroku Grace wydało mu się, że udało mu się zamaskować stan w jakim jest. Był chory. Nie ciężko, ale też nie było to zwykłe, mijające po trzech dniach przeziębienie. Rzeczywiście czuł się już lepiej i był na najlepszej drodze do wyzdrowienia, jednak pewnie czeka go jeszcze parę dni kataru i nieprzyjemnych wahań temperatury ciała. Napił się gorącej, rozgrzewającej mieszanki mleka, miodu i jakichś korzeni, którą przygotował mu niedawno maester. Następnie zmierzył wnuczkę wzrokiem. Nie uśmiechał się. Rzadko się uśmiechał. Szczególnie ostatnio.
- Grace - odezwał się w końcu i zrobił pauzę, patrząc w oczy wnuczce - myślisz, że pozwolę ci teraz wyjechać do Strumieniska?
Dłuższa pauza. Jeśli Grace otworzyła usta by coś powiedzieć, spróbował powstrzymać ją gestem dłoni i sam się odezwał (jeśli nie próbowała, to też się odezwał po paru sekundach).
- Na ile dni wyliczasz swoją podróż do Strumieniska i z powrotem, wliczając pobyt tam? Czy masz na tyle czasu do ślubu, by wybierać się w odwiedziny do przyjaciela? Pamiętaj, że przed Twoim wyjazdem do Lannisterów chcielibyśmy Cię jeszcze widzieć w Winterfell.
Znał odpowiedzi na część swoich pytań, ale i tak je zadał. Zresztą, sam fakt, że o nich wspomniał był już drobną poszlaką co do jego podejścia.
- Nie zapominaj nigdy o przyjaciołach, Grace. Cieszy mnie Twoja postawa. Ufam ci. Ufam, że nie zrobisz mi i swojemu ojcu tego, co zrobiła moja siostra Mirajane mojemu ojcu i dziadkowi. Że nie wykorzystasz okazji, by zniknąć. Ufam ci też, że nie zrobisz niczego głupiego. Jeśli o mnie chodzi, to o ile dotrzymasz wszelkich terminów i nie popełnisz żadnego głupiego błędu, możesz pojechać nawet i do Reach. Tylko pamiętaj. Nie łam serca temu młodzieńcowi - nie dopowiedział jakiemu. Przypadek? - ani nie łam słowa, jakie zostało zawarte między Wilkiem i Lwem. I wróć do domu na czas, byśmy mogli nacieszyć się tobą przed twoim ostatecznym wyjazdem, byśmy mogli cię pożegnać i by twoi rodzice i brat mogli udać się na twój ślub razem z tobą.
Wyciągnął materiałową chusteczkę i oczyścił w nią nos, po czym poprawił futro wiszące mu na ramionach, bo znów było mu chłodno. Cholerne choróbsko... Dobrze, że było już lepiej niż wcześniej. Za kilka dni wszystko wróci do normy. Jak on to w ogóle złapał?
Powrót do góry Go down
Grace Stark
Najzgrabniejsze Nogi Północy, Dekoratorka Wnętrz
avatar


PisanieTemat: Re: Samotnia lorda   Nie Sty 29, 2017 11:20 pm

Dziadek odpowiedział w ten sposób, że Grace od razu pomyślała, iż nie dostanie zezwolenia na podróż do Strumieniska. Nastała cisza, więc dziewczyna tylko czekała na jasną odmowę. Jednakże, dalsza część słów lorda Correna zdawała się nie zgadzać z pierwszą częścią. Zapytał o szczegóły podróży, więc oznaczało to, iż jednak się zgodził. Na twarzy Grace zawitał lekki uśmiech w podziękowaniu.
- Będzie trwała około siedemnastu dni - stwierdziła. Reszta odpowiedzi na pozostałe pytania wynikała z tego jednego zdania, więc nie musiała już nic mówić na ten temat.
Okazało się, że dziadek panny Stark miał coś do dodania. Dowiedziała się, jakim zaufaniem została obdarzona. Nie mogła zawieść. Opowieści o Mirajane - nie pamiętała, żeby usłyszała na temat niej coś dobrego. Wierzyła też, że nie była podobna do siostry lorda Correna. Chciała działać dla dobra swojej rodziny i nie zawżać na swoje. Niestety, pojawiły się osoby, dla których również mogłaby wiele poświęcić. Redin i Elyana - oni też stali się dla niej ważni. Nie oznaczało to, że sprzeciwi się małżeństwu dla ukochanego. Mogły wiązać się z tym straszne konsekwencje dla rodziny, ale i dla samego Ryswella - i tak już go skrzywdziła. Nie jestem warta takiego poświęcania, wiedziała to aż za dobrze.
Nagle dziadek wypowiedział coś zaskakującego. Musiała dobrze zastanowić się, czy przypadkiem nie przesłyszała się. Nie, on to powiedział. Jak mógł dowiedzieć się, czegoś takiego? Było to zastanawiające, ale postanowiła pozostawić ten temat.
- Obiecuję - rzekła i wstała od biurka, kierując się w stronę drzwi. Odwróciła się jeszcze na moment. - Dziękuję, dziadku. Wyruszam dzisiaj.
Wyszła i skierowała się przygotować do drogi. Zamierzała wyjechać jak najszybciej.
Powrót do góry Go down
Eddard Bolton

avatar


PisanieTemat: Re: Samotnia lorda   Pon Mar 20, 2017 8:58 pm

13 maja 266 AC

Od przybycia Eddarda do Winterfell minęło już 5 miesięcy. Pomimo sympatii do tego miejsca, po pewnym czasie zaczęło mu brakować znajomych twarzy z Dreadfort. Często wracał myślami do swojego brata, którego szczerze nienawidził, a także żałował, że nie widział turnieju w Dreadfort zorganizowanego przez swojego dziadka. Pewnego dnia, przechadzając się po komnatach Winterfell zauważył uchylone drzwi do gabinetu lorda Correna. Nie rozmawiał z nim od wizyty dziadka, więc postanowił zapukać.
- Lordzie Stark? - zapytał, po czym włożył swoją blond czuprynę między drzwi - Nie przeszkadzam? W sumie dawno nie rozmawialiśmy… Nieustannie zastanawia mnie, jakie są Twoje spostrzeżenia po wizycie mojego dziadka i turnieju w Dreadfort. Czy zauważyłeś coś, co mogłoby potwierdzić przekazane przeze mnie informacje?
Powrót do góry Go down
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Samotnia lorda   Pią Mar 24, 2017 2:30 am

Pracę Correna przerwało pukanie do drzwi. Uniósł głowę znad częściowo zapisanych papierów i spojrzał na zaglądającego do jego samotni chłopca. Dlaczego drzwi były uchylone i dlaczego straż tak po prostu wpuściła tu chłopaka, gdy pracował? Nieważne.
- Wejdź, Eddardzie. Usiądź.
Odłożył pióro i przesunął inkaust oraz złożył papiery na jedną, równą kupkę. Dopiero gdy chłopiec usiadł, pozwolił mu dokończyć myśl. Wysłuchał go i z cichym "hmm" potarł brodę.
- Eddardzie - zaczął po chwili namysłu. Temat rozmowy był ciężki - Cregan to mój przyjaciel. Ciężko było mi uwierzyć w rzeczy, które mi opowiedziałeś, ale zwróciłem szczególną uwagę na zachowanie twojego dziadka. I wydaje mi się... Że musiałeś paść ofiarą jakiegoś niezbyt wyrafinowanego żartu. Możliwe, że to nawet nie był żart. Mówiłeś, że działo się to wieczorem, tak? Jesteś pewien, ale tak w pełni, że na pewno ci się to wszystko nie przyśniło? Musiałeś być mocno zestresowany czynem maestera. Podobno bardzo go lubiłeś i mieliście dość bliską relację.
Oparł łokcie na blacie biurka i splótł palce, co wraz z jego miną stworzyło obraz zatroskanego dziadka. Oczywiście blefował, ponieważ zaczął już mocno podejrzewać Cregana o nieczyste intencje lub postradanie zmysłów, ale nie mógł tego powiedzieć temu dziecku. Z jednej strony dla jego dobra, z drugiej strony obawiał się, że Eddard może jakoś wygadać Creganowi, co Corren myśli. Właściwie to cała ta sytuacja równie dobrze mogła być zaplanowana przez Boltonów, a Eddard mógł być agentem, który miał pilnować Correna. Ta myśl przeszła mu przez głowę dopiero teraz, ale nie dał po sobie tego poznać. Tak jak nie dał po sobie poznać, że wcale nie zgadzał się ze swoimi własnymi słowami.
Powrót do góry Go down
Eddard Bolton

avatar


PisanieTemat: Re: Samotnia lorda   Pią Mar 24, 2017 5:11 pm

Corren Stark wydawał się zimny jak lód. Eddard zgodnie z jego poleceniem usiadł i wsłuchiwał się w jego słowa. Po wypowiedzi Correna zastanawiał się, co zrobić: twardą brnąć w swoją historię, czy może przyznać się do kłamstwa... Te drugie miałoby chyba zbyt duże konsekwencje, a pierwsze też nie byłoby najlepszą opcją. Trzeciej drogi niestety nie ma... Chociaż w sumie lord Stark może ją otworzył...
- Lordzie Stark - zaczął mówić niepewnym nosem - im więcej czasu mija od tamtego wydarzenia, tym mniej sam w to wierzę. Może to nie mój dziadek zwariował, ale ja? Nie rozmawiałem później o całym zdarzeniu ani z Domericem, ani z dziadkiem - zrobił krótką przerwę... - Faktem jest, że te kilka miesięcy pokazało mi, że Dreadfort jest moim domem i zacząłem za nim tęsknić. Po śmierci maestera i całej tej sytuacji chciałem jak najszybciej stamtąd uciec, ale i tak nie będę mógł tutaj przebywać w nieskończoność. Nawet jeśli te wszystkie wydarzenia mi się nie przyśniły to w sumie dziadek nie wie o tym, że powiedziałem Ci o całej sytuacji, więc będę mógłbym bezpiecznie wrócić do domu - zwrócił się w stronę Correna - o ile oczywiście uzyskam Twoją zgodę.
Powrót do góry Go down
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Samotnia lorda   Nie Kwi 02, 2017 9:20 pm

Corren uśmiechnął się dobrodusznie. Wyglądało na to, że udało mu się w Eddardzie zasiać ziarnko niepewności do wydarzeń, których był podobno świadkiem. Sam nie wiedział czy mu wierzyć... Stracił zaufanie do Boltonów. Ale teraz nie był czas na takie przemyślenia.
- Eddardzie. Ależ oczywiście, że możesz wrócić do domu. Powiedz tylko kiedy, a zapewnię ci eskortę. Nie zamierzałbym trzymać cię tutaj wbrew twojej woli. Nie jesteś moim więźniem, a gościem. Cieszę się, że mogłem gościć cię w swoich progach i cieszę się też, że przestajesz bać się swojego domu. Nie sądzę, by cokolwiek ci tam groziło. Jeśli jednak znów byś się czegoś obawiał, powiedz mi.
Uśmiechnął się jeszcze raz na krótko i wyciągnął spod lady biurka mały pojemnik z ciastkami. Otworzył go i wyciągnął w kierunku Eddarda.
- Poczęstuj się, chłopcze. I nie martw się niczym.
Gdy Bolton wziął już oferowane ciastko, Wilk zamknął pojemnik i schował go z powrotem. Chwilę później młodzieniec opuścił pomieszczenie, a Corren jak gdyby nigdy nic wrócił do swojej pracy.
Powrót do góry Go down
Corren Stark
Lord Friendzone
avatar

Przydomek : Stary Wilk

PisanieTemat: Re: Samotnia lorda   Sro Maj 03, 2017 1:07 pm

3 czerwca 266 AC

Corren Stark siedział w swojej samotni, czytając list od lorda Dustina, i nie wierzył własnym oczom. Po czterdziestu latach historia się powtarza. Potrzeba było tylko czterdziestu lat, by nowa, młoda, wzburzona krew postanowiła dokonać głupoty tej samej głupoty, co ich dziadkowie. A przecież do Starka nie dochodziły wcześniej żadne informacje o wydarzeniach, które mogłyby usprawiedliwić tak karygodny czyn jak zdrada króla.
Stary Wilk czytał list już trzeci raz, dopiero teraz w pełni pojmując tę abstrakcyjną sytuację. Westchnął ze zdenerwowaniem i domieszką bezsilności. Północ jak zwykle dowiaduje się na końcu. I jak zwykle przybędzie ostatnia. Trzeba było liczyć, że rojaliści poradzą sobie z buntem lub że królewskie siły wytrzymają do przybycia odsieczy z Północy.
Zastanowił się chwilę. Jak powinien teraz zadziałać?
- Wezwijcie do mnie maestera - zakomenderował głośno stojącym za drzwiami dwóm zbrojnym. Miał już pewien plan, ale musiał wszystko omówić ze swoim doradcą - i mojego dziedzica! - dodał głośniej, nim strażnik zdążył się oddalić.
Odświeżenie informacji geopolitycznych, wszystkich powiązań rodowych, stosunku rodzin do siebie nawzajem, trochę porad geograficznych oraz pomoc w pisaniu listów mu się przydadzą. A syn... Był dorosły, był jego dziedzicem. Mimo że to Correna słowo było ostateczne, chciał się liczyć ze zdaniem swojego następcy. Zresztą, wypadałoby żeby mógł się wypowiedzieć.
Gdy jego maester i syn przybyli, powitał ich, zaprosił by usiedli i od razu przeszedł do rzeczy.
- Dostałem list od lorda Dustina, w którym pisze, że Reach ponownie wypowiedziało bunt królowi. Oczywiście naszym obowiązkiem jest stanąć po stronie Króla Viserysa i czym prędzej przybyć z odsieczą. Jeszcze dzisiaj każdy z lordów Północy dostanie odpowiednie listy, jednak tutaj jest moje pytanie - zwrócił się głównie do maestera - Mavericku, przypomnij mi, którzy spośród lordów Północy są nam najbardziej przychylni, którzy najmniej? Ile czasu zajmie zgromadzenie całej potęgi Północy w Winterfell albo w Fosie Cailin? Z kim Boltonowie są blisko?
Następnie zwrócił się bardziej do syna.
- Co o tej całej sytuacji sądzisz, synu? Nie wiemy kto dokładnie sprzeciwił się Królowi, którzy lordowie Reach, czy tylko Reach, gdzie dokładnie się obecnie znajdują, jakie mają plany. Czy masz pomysł, jak Północ może zareagować, by pomóc najskuteczniej?
Powrót do góry Go down
Torrhen Stark

avatar


PisanieTemat: Re: Samotnia lorda   Sro Maj 03, 2017 2:26 pm

Torrhen przebywał na dziedzińcu, gdy posłaniec zawiadomił go, że ojciec wzywa do samotni. Nie miał przypuszczeń, dlaczego miał się tam stawić. Wsadził swój miecz do pochwy (do tej pory ćwiczył pchnięcia), i ruszył do komnaty Lorda Winterfell. Przed wejściem spotkał maestra, którego również wzywano. Przywitał się z ojcem i zajął miejsce przy stole. Corren bez owijania w bawełnę powiedział, że dostał list od Dustina, z którego wynika, że Reach powtarza swój stary numer z buntem. A więc jest okazja, aby się wykazać! Tyle razy Torrhen słuchał o buncie, a teraz może przeżyć to sam! Z drugiej strony zasmuciło go, że ludziom Południa brakuje honoru. W końcu niehonorowe jest buntować się swojemu królowi. Nie jest więc dużym honorem pokonać człowieka bez honoru.  Ojciec poprosił go, aby wyraził swoją opinię.
-Reach już drugi raz się buntuje. Wtedy ich pokonaliśmy, więc teraz też nie powinno być z tym większych problemów. Nie sądzę nawet, aby nasza pomoc była taka niezbędna. Ostatnim razem obeszli się bez nas.- Tu Torrhen spojrzał na ojca badając, czy przypadkiem go nie uraził.- Nie ma jednak wątpliwości, że powinniśmy zareagować. Powinniśmy zebrać chorągwie pod Fosą Cailin. Niektórzy lordowie mają bliżej tam, niż do nas, więc nie ma sensu kazać im tak się tułać po Północy.
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Samotnia lorda   Czw Maj 04, 2017 10:34 pm

- Lordowie Północy pokładają swoją lojalność w Starkach od stuleci, trudno powiedzieć który z nich najbardziej dowodzi swojej lojalności. Karstarkowie są waszymi kuzynami, a Mandelry i Cerwynowie zawsze odznaczali się ponadprzeciętnym oddaniem nawet jak na warunki Północy. Ród Boltonów natomiast ma bliskie kontakty z wieloma rodzinami. Lord Dustin jest kuzynem lorda Cregana, a rodzina związana małżeństwem z Karstarkami, Cerwynami oraz Hornwoodami. Mają również niezwykle dobre stosunki z lady Darkwater, która jest dobrą siostrą lorda Boltona.
Pytanie o czas zbierania wojsk wymagało od maestera chwili zastanowienia, jednak w końcu mniej więcej mógł odpowiedzieć.
- Wszystkie siły i tak muszą dotrzeć pod Fosę, panie. Zebranie tam wszystkich wojsk, zwłaszcza odległych sił Umberów oraz Karstarków może zająć nawet do miesiąca. Zebranie wszystkich pod Winterfell mogłoby udać się szybciej, około trzech tygodni może... Nie licząc oczywiście Flintów z Palca Flinta, których siedziba jest dosyć odległa.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Samotnia lorda   

Powrót do góry Go down
 
Samotnia lorda
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Komnaty Lorda Kosiarza Pyke

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Winterfell-
Skocz do: