IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Jaehaerys Targaryen

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Jaehaerys Targaryen

avatar


PisanieTemat: Jaehaerys Targaryen   Pią Cze 10, 2016 8:04 pm

Godność:
Jaehaerys

Ród:
Targaryen

Wiek:
20 dni imienia

Miejsce urodzenia:
Smocza Skała

Stanowisko/Zawód:
Najstarszy syn księcia Maekara, dziedzic Smoczej Skały i drugi w kolejce do Żelaznego Tronu

Wygląd:
Z uwagi na valyriańską krew, płynącą w jego żyłach, Jaehaerys odziedziczył srebrne włosy i fiołkowe oczy po swych rodzicach, które zawsze były dla niego powodem do dumy. Od najmłodszych lat trenował pod okiem najlepszych nauczycieli, jako że w przyszłości miał odziedziczyć Żelazny Tron po dziadku i ojcu. Dzięki długoletnim treningom fechtunku wyrobił sobie dobrą kondycję fizyczną, choć i tak ustępował wielu rycerzom pod względem budowy. Nadrabiał to jednak ponadprzeciętnym refleksem i zwinnością. Nigdy nie chciał być powolnym, zakutym w blachy rycerzem. Wolał walkę z użyciem lżejszego pancerza, który nie ograniczał jego ruchów.
Również z uwagi na częste posługiwanie się bronią, wyrobił w sobie nawyk utrzymywania włosów dość krótko przyciętych, w odróżnieniu od młodszego brata, Aegona. Wzrostem nie odbiegał od młodszego rodzeństwa, mierząc pięć stóp i dziewięć cali.
W jego ubiorze często można dostrzec rodowe akcenty, czyli czerń i czerwień, szczególnie, gdy pojawia się na dworze swojego dziadka lub innych oficjalnych uroczystościach. Rzadko kiedy jest to strój bardzo bogaty, z pięknymi koronkami sprowadzanymi z Myr lub innych zamorskich miast. Jaeh nie lubi chełpić się swoją pozycją. W końcu nie musi na każdym kroku udowadniać, że jest drugą osobą w kolejce do tronu.
Mimo to starał się zawsze wyglądać przynajmniej schludnie. Najlepiej czuje się w lnianej koszuli i zwykłych wełnianych spodniach i właśnie w takim stroju można go najczęściej spotkać, jeśli oczywiście nie jest to oficjalne spotkanie. Nigdy nie chciał bowiem przynieść ujmy swojemu rodowi.
Przy boku często nosi miecz, z uwagi na zdobną rękojeść, chyba najbogatszą część jego ubioru, którym potrafi sprawnie władać. Ma nadzieję, że kiedyś zastąpi go orężem z valyrianskiej stali, choćby mieczem swego dziadka, który najpewniej przypadnie mu kiedyś wraz z tronem.
Osobowość:
Jaehaerys zawsze był obowiązkowych synem. Wiedział, że ojciec wiele od niego wymaga i zawsze ów wymaganiom starał się sprostać jak najlepiej, głównie ze względu na matkę. Bardzo kocha swą rodzinę i troszczy się o młodsze rodzeństwo, nawet jeśli czasem dochodziło to jakiś sporów. Nigdy nie był do nich skory. Wolał znaleźć jakieś kompromisowe rozwiązanie, pogodzić zwaśnione strony. Sam też jest skory do ustępstw, choć nigdy nie ustępuje całkowicie, szukając raczej złotego środka. I mimo, że zazwyczaj kieruje się właśnie taką postawą, nie obce są mu też silne emocje, które czasem przejmują nad nim kontrolę, rodząc później przeróżne plotki na temat księcia. W końcu, gdy rodzi się Targaryen bogowie rzucają monetą. Jedną jej stroną jest wielkość, a drugą szaleństwo. I chociaż zazwyczaj mówi się, że Jaehaerys jest przeznaczony do tego pierwszego i z łatwością dorówna swemu imiennikowi, Jaehaerysowi I Pojednawcy, niektóre plotki mówią o czymś zupełnie innym. On zaś stara się nie zwracać na nie uwagi.
Jest tradycjonalistą doskonale znającym historię swego rodu i bez problemu recytującym poczet władców Siedmiu Królestw, umiejąc opisać każdego władcę. Niezwykle ceni sobie staranne wykształcenie, jakie odebrał pod okiem najlepszych maestrów.
Zupełnie inaczej jest z walką, gdyż chociaż nauczono go posługiwać się mieczem, Jaehaerys nigdy nie był zwolennikiem rozwiązań siłowych. Powszechnie mówi się o jego dobrym sercu, czasem mówiąc wręcz, że jest ono „miękkie”. Oczywiście nie, gdy ktoś z jego najbliższych może to usłyszeć.
Jest życzliwy w stosunku do rozmówców i stara się wykazać zrozumieniem oraz empatią. Lubi słuchać. To chyba zauważa każdy, z kim kiedykolwiek rozmawiał. Często ogranicza się tylko do podtrzymywania konwersacji i nawet największym gadułom pozwala mówić tak długo, jak mają na to ochotę. I póki książę ma na to czas. Gdy jest inaczej, zwyczajnie uprzejmie sprowadza rozmowę do jakiegoś zakończenia lub grzecznie za nią dziękuje. Mądrość i wiedza płyną ze słuchania – tego Jaehaerys Targaryen jest pewien.
Historia:
Gdy Jaehaerys przyszedł na świat w środku długiej zimy, na Smoczej Skale, gdzie wtedy przebywali jego rodzice, zapanowała wielka radość. Dziedzic Żelaznego Tronu doczekał się bowiem pierwszego potomka, syna, który był pierwszym wnukiem króla Viserysa III.
Ponieważ zarówno dziadek jak i ojciec małego księcia byli jeźdźcami smoków, chłopcu, zgodnie z targaryeńskim zwyczajem, włożono smocze jajo do kołyski. Matka nie odstępowała go na krok, nie pozostawiając syna służką, jeśli nie było to konieczne i wiedząc, że z podarowanego jej bratu jaja wykluł się smok, dbała o to, by to jej syna nie było nigdy daleko od dziecka. I po prawie dziesięciu miesiącach, gdy chłopiec stawiał niepewne kroki przy pomocy matki, wykluł się mały smok. Gdy tylko chłopiec zaczął mówić, nazwał go Vezos, słońce, z uwagi na jasne łuski pokrywające jego ciało. Mały Jaeh szybko przywiązał się do swego „zwierzątka” i rzadko się z nim rozstawał, a ciągnąca się jeszcze trzy lata zima tylko temu sprzyjała.
Jak przez mgłę pamięta wizyty w Królewskiej Przystani, które odbył wraz z rodzicami. Pamięta tylko nieprzyjemne uczucia z tym związane, gdy pokazywano go przed licznymi gośćmi i nie pozwalano zabrać z sobą ukochanego przyjaciela zabaw, Vezosa.
Zima w końcu się skończyła, gdy chłopiec miał już cztery lata i młodsze rodzeństwo. I choć matka nie spędzała już przy nim większości swego czasu, który musiała dzielić między trójkę, Jaehaerys nie protestował i nie doskwierał. Miał swojego smoka i coraz częściej próbował go dosiąść, chcąc polecieć tak jak ojciec. Musiały jednak minąć jeszcze dwa lata, nim Vezos był odpowiednio duży do poniesienia młodego księcia na swym grzbiecie. Jaehaerys szybko pokochał loty na smoku i przez pewien czas naprawdę ciężko było go od tego odciągnąć.
Na szczęście dla rodziców, małym chłopcom niektóre rzeczy potrafią się szybko znudzić i choć Jaehaerys ciągle kochał latanie na smoku, oglądanie świata z lotu ptaka, przemierzanie przestworzy czy loty nisko nad taflą wody, nie spędzał na tym całych dni.
Był bowiem przyszłym władcą Siedmiu Królestw i musiał się jeszcze wiele nauczyć, nawet jeśli wolał inne rzeczy. To głównie cierpliwość matki i nauczycieli sprawiła, że młody książę coraz chętniej pobierał nauki od maestrów, sept i rycerzy. Uczył się heraldyki, retoryki, matematyki, historii, fechtunku, jazdy konnej.
Było tego naprawdę dużo, jak dla małego chłopca, lecz Jaehaerys był upartym dzieckiem i postanowił sobie, że nie zawiedzie rodziców. A wszystko po tym, jak zobaczył ich kłótnię. Z jego powodu.
Jako ośmiolatek miał w głębokim poważaniu lekcje fechtunku. Od walki o wiele bardziej wolał latanie na smoku i to samo mówił swemu nauczycielowi.
- Po co mi miecz, jeśli będę mógł użyć pazurów smoka i ognia?
Oczywiście taka wymówka nie wystarczała i zawsze spotykała go kara za pyskowanie, aż w końcu chłopiec postanowił pokazać swemu nauczycielowi, że smok faktycznie może więcej niż miecz. Skończyło się na szczęście na lekkich poparzeniach, gdyż chłopca i jego smoka udało się szybko opanować przez ojca, który potem zgotował synowi srogie lanie. Miękkie serce matki tego nie wytrzymało i Laura wstawiła się za nim, ściągając na siebie część gniewu Maekara. Widząc jej łzy, Jaehaerys postanowił już nigdy nie być ich powodem.
I faktycznie przez kilka lat ich nie było. Książę chłonął wiedzę, ucząc się, jak zachowywać się wobec wysoko urodzonych gości, których spotykał na dworze swego dziadka, gdzie spędzał coraz więcej czasu. Poznawał historię Siedmiu Królestw i poszczególnych rodów Westeros, a także tych valyriańskich, które przetrwały do dzisiejszych czasów. I musiał przyznać, że te drugie ciekawiły go o wiele bardziej, szczególnie dzieje własnego rodu, Targaryenów. Nieraz do późna czytał dzieła arcymasetra Gyldayna o Tańcu Smoków czy walkach na Stopniach prowadzonych przez księcia Daemona.
Nie zaniedbywał też lekcji fechtunku, a wieczorami, jeśli miał jeszcze siłę, odbywał lot na smoku lub bawił się z młodszym rodzeństwem. Widział, jak podoba się to matce, a na jej szczęściu bardzo mu zależało. I tak w końcu stało się to nawykiem i bardziej już cieszył się ze spędzaniu czasu z młodszymi braćmi i siostrami, niż na zadowalaniu matki w ten sposób. Wśród rówieśników nigdy nie było mu trudno zdobyć uznania, a prawie wszyscy zazdrościli mu Vezosa. Nieraz słyszał, jak ktoś prosił, by zabrać go na choć jeden lot. Jaeh nie pozwalał na to nikomu, poza swym rodzeństwem. Do dziś pamięta, jak bardzo przerażona była najmłodsza z nich, Naerys, gdy pierwszy raz zabrał ją na smoczy grzbiet, by w przestworzach spędzić tylko kilka minut, nim kazała wracać na ziemię.
Ale sielanka nie trwała wiecznie. Chłopiec uczył się co prawda pod okiem przeróżnych rycerzy odwiedzających Czerwoną Twierdzę lub Smoczą Skałę, również tych z Gwardii Królewskiej, jednak nie został paziem żadnego z nich. Gdy więc skończył dwunasty dzień imienia, postanowiono wysłać gdzieś chłopca jako giermka. Słyszał różne propozycje. Orle Gniazdo, Stare Miasto, Casterly Rock, Pogranicze. Targaryenowie połączyli się więzami małżeńskimi z wieloma rodami i niemal każdy z nich chciał wziąć przyszłego władcę na wychowanie.
On jednak nie chciał wyjeżdżać. Jechać w jakiś odległy zakątek królestwa, z dala od rodziny, sióstr z którymi dobrze się dogadywał i braci, których bardzo kochał, od przyjaciół, który miał na Smoczej Skale.
A najważniejsze, nie chciał rozstawać się ze swoim smokiem. W końcu który rycerz będzie mu pozwalał na tak częste loty, szczególnie po tym, jak potraktował jednego z nich w dzieciństwie, zostawiając ślady po poparzeniach na całe życie.
I gdy wszyscy zastanawiali się, gdzie oddać chłopca, on poprosił rodziców, by było to Driftmark. W końcu lord Velaryon również posiadał smoka i pod jego okiem chłopiec mógł doskonalić swe umiejętności również w lataniu. Matka od razu wstawiła się za synem, w końcu lord Pływów był jej bratem, a Driftmark nie było daleko. Ojciec uległ jej namowom i tak Jaehaerys pozostał niedaleko domu. W końcu i tak przebywał raz ma Smoczej Skale, raz w Królewskiej Przystani, zaś siedziba rodu Velaryon znajdowała się między tymi dwoma miejscami.
Wraz z lordem Velaryonem Jaehaerys odwiedził wiele zakątków królestwa, podczas wypraw morskich, od Białego Portu, Gulltown czy Duskendale, po Bravos i Pentos za Wąskim Morzem. Nieraz spędzali na morzu całe tygodnie i wtedy młodzieniec z zaciekawieniem słuchał opowieści marynarzy lub rozgrywał partie w cyvasse.
Inne zaś podróże odbywali tylko we dwóch, na smoczych grzbietach. Tak też odwiedzali zamki znajdujące się w głębi lądu, jak Poroże, Harrehal, czy niektóre warownie Doliny Arrynów, w tym Orle Gniado.
Zawsze jednak z radością wracał do Driftmark. Zaprzyjaźnił się ze swymi kuzynami i bardzo dobrze się z nimi dogadywał. Często też po prostu wsiadał tam na smoczy grzbiet i leciał na Smoczą Skałę, by wrócić jeszcze tego samego dnia.
I tak w High Tide, a raczej w towarzystwie lorda Velaryona, minęły kolejne cztery lata życia księcia, podczas których doskonalił swe umiejętności w jeździectwie na smoku oraz posługiwaniu się bronią, a odwiedzając kolejne zamki, nabywał więcej ogłady oraz poznawał historię tych miejsc oraz rodów nad nimi panujących.
To domu ostatecznie wrócił z tytułem rycerskim niedługo przed siedemnastym dniem imienia. Ojciec był zadowolony zdobytych przez ojca umiejętności i doświadczenia. Mógł teraz z dumą prezentować syna przed królewskim dworem, wiedząc, że ten nie przyniesie wstydu rodowi.
Jaehaerys wykazał się na turnieju w Starfall, a później w Castamere, gdzie udał się na grzbiecie swego smoka. Co prawda nie zajął żadnego wysokiego miejsca na żadnym z nich, ale wygrał kilka potyczek pieszych, a w Castamere przegrał z późniejszym zdobywcą drugiego miejsca.
Również na dworze królewskim spotkał się z aprobatą. Lordom, którzy przybywali do Królewskiej Przystani podobało się, że przyszły monarcha potrafi ich wysłuchać i wykazać się zrozumieniem, szczególnie chętnie rozmawiając o kwestiach gospodarczych, podobnie jak jego szanowany dziadek.
Ostatnie dwa lata, gdy przyszła zima, Jaehaerys spędził głównie na dworze królewskim, gdzie mógł poznać wiele ważnych osób. Czasem uczestniczył też w posiedzeniach Małej Rady, raczej jako obserwator, niż faktyczny uczestnik, lecz jego ojciec uważał, że jest już wystarczająco dorosły, by w brać w nich udział. Co jakiś czas wsiadał na grzbiet Vezosa i znikał na kilka dni, odwiedzając pobliskie zamki lub rodzinną Smoczą Skałę.
Umiejętności:
CECHY WRODZONE:
NIEZWYKŁA INTELIGENCJA
WRODZONY REFLEKS
DAR PRZEKONYWANIA
UMIEJĘTNOŚCI WYUCZONE:
DYPLOMACJA (II)
KULTURA I HISTORIA (I)
WIEDZA TAJEMNA (I)
CYVASSE (I)
TRESOWANIE ZWIERZĄT (I)
JAZDA KONNO (II)
DWORSKIE WYCHOWANIE
ELOKWENCJA
MIECZE DŁUGIE/PÓŁTORARĘCZNE (II)
TARCZE (I)
UŻYWANIE ZBROI (ŚREDNIE)
KOPIE
JEŹDZIEC PRZESTWORZY

Wyposażenie:
Vezos – smok o złotych łuskach
Ubiór w rodowych barwach
Płaszcz z wyszytym herbem Targaryenów
Kilka zwojów papieru, atrament i pióro
Korona książęca (prosta srebrna obręcz, z czerwonymi rubinami, trochę przypominająca koronę Aegona Smoka)
Miecz półtoraręczny
Kolczuga
Sztylet


Ostatnio zmieniony przez Jaehaerys Targaryen dnia Pią Cze 10, 2016 9:52 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Jaehaerys Targaryen   Pią Cze 10, 2016 9:35 pm

Akcept (+5pkt.)
Pan z Tobą!
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
 
Jaehaerys Targaryen
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Komnaty Rhaegara Targaryena(R.I.P.) i Myrielle Targaryen

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Karty Postaci-
Skocz do: