IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ulice Daeronportu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Aerion Blackfyre

avatar


PisanieTemat: Ulice Daeronportu   Nie 12 Cze 2016 - 15:09

Szerokie ulice stolicy Nowej Valyrii, wyłożone gładkimi kamieniami. Można znaleźć przy nich wiele sklepów, warsztatów, kramów, oberży i innych przybytków.
Powrót do góry Go down
Duran I Baratheon
Żywa Pochodnia, Złodziejaszek
avatar

Przydomek : Jednoręki

PisanieTemat: Re: Ulice Daeronportu   Czw 25 Maj 2017 - 22:15

12 czerwiec....


Duran zabrał się jednym ze statków Nowej Valyrii do ich stolicy, Jelenia Przystań posiadała bowiem i tak nieliczną flotę kilku kaprów, a nie chciał byle statkiem handlowym udawać się do stolicy przeciwnego kraju, choć mogło to znaczyć o jego słabości, to za bardzo się tym nie przejmował. Dotarł po trzech dniach podróży morskiej, tym razem nie dokuczała mu już choroba morska, czuł się wyśmienicie.
Po zejściu na ląd czekali na niego przedstawiciele Nowej Valyrii, Duran grzecznie się powitał i zaczął za nimi iść, za samym Krolem Duranem kroczył Tommen i dziewięciu Onyksowych Płaszczy, mieli wszyscy złoto czarne zbroje, z rogatym hełmem, a na ich plecach spoczywał długi czarny płaszcz z Czarnym jeleniem w ogniu.
Powrót do góry Go down
Filip Brax

avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Daeronportu   Pią 26 Maj 2017 - 22:42

Filip na prośbę Dura również udał się do Nowej Valyrii. Co prawda w nieco innym celu. Nikt przecież nie wpuści byle barda na naradę pomiędzy dwoma królestwami! Ubrany więc w żółty płaszcz i czarną koszulę oddalił się od grupki podążającej do zamku. Długo tu nie zabawią, więc trzeba było się pospieszyć. Uważnie obserwował stragany. Chciał coś kupić dla Cassandry. Niestety towary, które pokazywali mu kupcy nie były wystarczająco godne, w mniemaniu Braxa. Szukał czegoś, co podkreśli jego miłość do Baratheonówny. Uważnie też macał się po plecach, na których miał pokrowiec z harfą. W końcu ujrzał jakiś sklep jubilerski z prawdziwego zdarzenia. Wstąpił do niego. Uważnie zaczął się przyglądać asortymentowi. Dopiero teraz dotarło do niego, że w sumie lepiej, żeby coś kupił na straganach. W końcu złotem nie grzeszy. Nagle ujrzał jakiś srebrny pierścień z osadzonym szafirem. Był piękny. Oby nie był drogi!
-Przepraszam pana, ile kosztuje ten pierścień?-zapytał.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Daeronportu   Pią 26 Maj 2017 - 23:25

Gdy Filip wszedł do zakładu juliberskiego, sprzedawca akurat polerował jakiś srebrny medalion za solidną ladą. Rzucił okiem na przybysza z Westeros i uznawszy na pierwszy rzut oka, że nie ma do czynienia z żadnym złodziejaszkiem, powrócił do swojego zajęcia. Gdy Brax zagaił o jeden z przedmiotów, mężczyzna odłożył medalion na miejsce i podszedł do miejsca, w którym stał bard. Zacmokał cicho i rzucił ceną bez zastanowienia. Widocznie znał ceny wszystkich przedmiotów w swoim sklepie.
- Ten pierścień kosztuje złotego smoka. Jeśli jednak twoja kieszeń jest raczej szczuplejsza, mam tutaj taki inny pierścień, nieco tańszy i z mniejszym kamieniem - powiedział, sięgając nieco głębiej na wystawce po inny kawałek biżuterii, tym razem z żółtym kamieniem. - Żółty topaz. kosztuje pięćdziesiąt srebrnych monet. Mimo to muszę Cię ostrzec, nie każdemu pasuje żółty kamień na palcu, to kapryśny kolor - powiedział, a potem roześmiał się na koniec, zupełnie jakby powiedział jakiś znakomity żart.
Powrót do góry Go down
Filip Brax

avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Daeronportu   Sob 27 Maj 2017 - 14:05

Sprzedawca okazał się nadzwyczaj miły. Pierścień sam w sobie drogi nie był, chociaż kosztował 1/3 jego majątku, który aktualnie przy sobie miał. Dlatego kusząca okazała się oferta tańszego pierścienia. Z drugiej jednak strony, Cassandra była warta każdej ceny. Ponadto w grę wchodziło ostrzeżenie sprzedawcy. No tak... Czy słodkiej Cassandrze będzie pasował topaz? Przecież nie chcemy popełnić faux-pas.
-Jak pan myśli, czy damie o czarnych włosach i brązowych oczach będzie bardziej pasował szafir czy topaz? W tym momencie cena już nie jest ważna. Dla Cassandry mogę kupić nawet ten droższy, byle by był wart swojej ceny.
Filip obracał w swoich dłoniach oba pierścienie i zastanawiał się. Znał się na estetyce, ale w kwestii biżuterii wolał nie ryzykować.
Powrót do góry Go down
Melissa Baratheon

avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Daeronportu   Sob 27 Maj 2017 - 22:01

Milczała długi czas, chcąc zebrać myśli, skupić się na tym co dalej. Spojrzeniem wiodła po okolicy starając się jakoś skupić na tym co chciała powiedzieć. W końcu wzięła głęboki wdech gotowa zacząć.
- Dziękuję, że zgodziłeś się mnie zabrać. Wiesz...zawsze mogłam do Ciebie przyjść z problemami, jestem Ci za to wdzięczna. Również chciałabym jakoś się odwdzięczyć i być z Tobą w tych chwilach, najmniej sprzyjających. Nie odejdę od Ciebie. Jednak, me serce jest nadal niespokojne.
Urwała wpatrując się przed siebie w zadumie. Jak miała to wszystko zacząć? Jak upewnić się, że postąpiła słusznie?
- Gdyby matka żyła, mogłabym z nią pomówić, ale niemal jej nie pamiętam. Jesteś dla mnie jak rodzic, wiesz o tym prawda? Proszę Cię, powiedz mi, to uczucie...takiej niepewności. Co robić? Poznałam Karlesa...przyjęłam jego zaloty...ale, czy słusznie? A co jeśli to tylko chwilowe? Co jeśli mu się znudzę? Duran boję się.
Wyszeptała wtulona w ramię brata nieco zaniepokojona i wystraszona, nie tym co czekało ją i jej brata, a tym co było przed nią, tym co będzie dalej. Czy Duran otrzyma ułaskawienie, czy wszystko będzie tak jak niegdyś. Spojrzała zmartwiona na brata i jego bladą cerę.
Powrót do góry Go down
Duran I Baratheon
Żywa Pochodnia, Złodziejaszek
avatar

Przydomek : Jednoręki

PisanieTemat: Re: Ulice Daeronportu   Sob 27 Maj 2017 - 23:06

Po jego prawej szła jego siostra, trochę z tyłu po lewej kroczył zakuty w stal Tommen, tarcza Durana. Kiedy Melissa zwróciła się do brata, ten przystanął na chwilę, by wysłuchać swej siostrzyczki.
Nie chciał żeby jechała, w końcu zabrałby ją do wrogiego kraju, jednak jego siostra potrafiła być uparta, a Duran w kontaktach z nią uległy.
-Przynajmniej zwiedzisz trochę świata, tylko tak jak się umówiliśmy uważaj na siebie i zważaj na słowa. - przypomniał zasady podróży, ale jego siostra miała jeszcze jakiś problem, Dur spojrzał na nią zaciekawiony i zapytał. - O co chodzi Melaso? - zwykł tak do niej mówić gdy przebywali we dwójkę, teraz też mógł się do niej tak zwrócić. Chwilę poczekał i odsłuchał żalów jego siostry, sytuacja była poważna, choć on sam nigdy w nikim się nie zakochał ani nie zauroczył, to wiedział w jak trudnej sytuacji może się znajdować.
-Droga siostro. - położył jej rękę na ramieniu. - Wiesz że pomimo szacunku jakim dażę Karlesa, byłem przeciwny temu małżeństwu,
nie sądzę więc że mój osąd będzie obiektywny. Myślę jednak że to było tylko chwilowe zauroczenie,
jak szybko przyszło tak szybko odeszło wraz z wyjazdem Dustina. Nie wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia, a w taką o którą trzeba dbać wiele miesięcy, może lat, bo z początku to zawsze mrzonki,
szczęśliwe co prawda i dające złudną nadzieję, a potem raniące. Jeżeli go nie kochasz, nie martw się, zerwę te zaręczyny i poczekam aż poznasz kogoś kogo kochasz.
- wtulił się w nią. -Ten bard, Filip, kątem oka widziałem jak się zaleca do twojej siostry, mimo wszystko nie interweniuję bo chce waszego dobra, a nie zapewni wam go traktowanie was jak towaru na sprzedaż. - oznajmił, może troszkę zagubił się w tematach, ale sens pozostał ten sam. -Co by się nie działo, pamiętaj że jak dzisiaj jest najgorzej, to jutro zawsze będzie lepiej.[/b]
Powrót do góry Go down
Melissa Baratheon

avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Daeronportu   Nie 28 Maj 2017 - 7:09

Musiała przyznać, że podróż nie była taka kłopotliwa. Wszak nie zawsze miała okazję wyjechać z pałacu. A gdy udało się przekonać do tego ukochanego brata była szczęśliwa jak nigdy. Nie musiała rozmyślać, brnąć w niewiedzy i niepewności. A tak, miała okazję by pomówić z bliską jej sercu osobą. Uśmiechnęła się lekko do brata gdy zaczął mówić. Bacznie obserwując jego reakcję, mimikę twarzy. Troska, jak zawsze z jego strony była chwilami aż nadto przesadzona, obiecała mu, że będzie na siebie uważać i po prostu mówić, gdy uzna to za stosowne. Acz, również nie odzywać się gdy Ci będą mówić, chcąc tym samym okazać względny szacunek.
- Obiecuję, że nie będziesz musiał się o mnie martwić. Będę interweniować tylko wówczas, gdy będzie Ci coś groziło. Jesteś moim bratem, moim Królem nie pozwolę Cię skrzywdzić pamiętaj braciszku.
Uśmiechnęła się delikatnie. Dokładnie umocowany sztylet na jej udzie był zabezpieczeniem w razie niebezpieczeństwa, chociaż wiedziała, że w murach pałacu gdzie zmierzali tym nożykiem to mogła jedynie bardziej sobie zaszkodzić, ale cóż...zawsze lepiej być zabezpieczonym niż ryzykować życiem. W końcu zdawała sobie sprawę z tego, że kraina nie jest im przychylna. Na jego słowa tylko skinęła głową bacznie słuchając tego co mówi. Wiedziała, że bogowie obdarzyli ją nie tylko rozumem, ale również urodą, której nie musiała się wstydzić. Dla tego po nieprzespanych nocach podjęła decyzję acz, chciała jeszcze tylko wiedzieć, co brat o tym sądzi. Bardzo polubiła Karlesa, ale czy go kochała? Ciągła niepewność i strach, że to tylko chwilowe zauroczenie jednak zaczęły odbijać na niej swoje piętno niepewności. Na wzmiankę o Filipie skinęła głową by po chwili ukradkiem przenieść wzrok na zmierzającego za nimi Pieśniarza. Musiała przyznać, że fakt potrafił śpiewać, jego pieśni nie raz rozrywały jej duszę w uniesieniu zachwytu. Jednak On nie był w stanie rozwiązać jej problemów. Jednak wiedziała kto tego dokona. Spojrzała na brata i ujęła jego policzki w swoje dłonie.
- Jako mój Król, chcę Cię prosić byś sam wybrał mi męża, takiego którego uznasz za odpowiedniego. Gdy będzie taka potrzeba by powiązać obcy Kraj z naszym, uczynię to by zapewnić Tobie poparcie bracie. Miłość to pojęcie względne, chwila ulotna. Gotowa jestem na poświęcenie by polepszyć przyszłość naszego kraju, Twojego kraju.
Dodała z powagą na twarzy i lekkim uśmiechem na ustach tym samym dając mu pełną władzę nad jej przyszłością. W końcu tak była wychowana, uczona. Spojrzała na brata z uśmiechem na ustach i musnęła jego policzek składając na nim pocałunek.
- A teraz nie dajmy czekać za długo Królowi spóźnienie również nie jest dobrym posunięciem.
Odezwała się krocząc dalej u boku brata.
Powrót do góry Go down
Duran I Baratheon
Żywa Pochodnia, Złodziejaszek
avatar

Przydomek : Jednoręki

PisanieTemat: Re: Ulice Daeronportu   Nie 28 Maj 2017 - 13:26

Jego siostra przysięgła, Dur nie miał powodu jej nie wierzyć, w sumie jeszcze nigdy go nie zawiodła, co prawda nie spędzali ze sobą kiedyś tyle czasu co teraz, ale wciąż. Melissa spojrzała na Durana i ujeła jego policzki w swoje dłonie, speszyło to troche chłopaka, dziewczyna była ładna ale była jego siostrą, a to co teraz się działo nie wyglądało zbyt przyzwoicie. Gdy złożyła swoją deklarację było mu niezmiernie miło, ale nie potrzebował takiego poświęcenia. Po chwili został pocałowany, pierwszy raz w życiu, nie ważne że w policzek, trochę zalał się rumieńcem na swoim bladym licu. Z Jelenia zrobił się wstydzioszek, najpewniej z braku kobiety wcześniej.
-S-siotro, serio, nie potrzebuję twojego poświęcenia. Byłaś obiecana księciu z Nowej Valyrii, a ja to popsułem. Teraz masz prawo szukać swojej miłości. - zapewnił. -Tak idźmy już. - potwierdził, po czym odwrócił się w kierunku zamku i zaczął powoli iść.
Powrót do góry Go down
Melissa Baratheon

avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Daeronportu   Nie 28 Maj 2017 - 13:55

Uśmiechnęła się lekko widząc ten rumieniec, nie reagowała na to w żaden sposób, przecież był jej bratem. Widać było, że po śmierci niani nie całował go nikt w policzek. O ile w ogóle całował. Samą Melcie, mało kto mógł pocałować w policzek. Raz próba stajennego zakończyła się ujeżdżaniem na jego grzebiecie, bo rozkapryszona kilkulatka chciała pojeździć na koniu, a rodziciele bronili jej tego przez wzgląd na swój wzrost i dzikość jaką miała we krwi. Wszędzie jej było zawsze pełno.
- Owszem byłam, jednak nikt nie powiedział, że nie można tego odkręcić. Wszystko jest możliwe,
gdy tylko się tego chce. Więc jeśli będzie szansa pojednania, nie krępuj się. Pamiętaj, że chodzi o nasz kraj...o Twój Kraj, którym musisz się zająć.

Uśmiechnęła się pokrzepiająco i lekko ruszyła ujmując go pod ramię. Nie obawiała się tego co ich czeka, była dobrej myśli.
Powrót do góry Go down
Duran I Baratheon
Żywa Pochodnia, Złodziejaszek
avatar

Przydomek : Jednoręki

PisanieTemat: Re: Ulice Daeronportu   Nie 28 Maj 2017 - 14:15

Siostra wydawała się być gotowa na wszystko i być dobrej myśli, Duran uśmiechnął się lekko i też chwycił siostrę pod rękę. Niestety musiał zmienić stronę i mieć siostrę po swojej lewej, bo jego prawa ręką nie istniała, była w połowie obcięta. Jednak to malutkie zamieszanie nic nie zrobiło, Jelonek nie czuł się urażony czy cokolwiek, zdążył się już przyzwyczaić.
-Skoro tak, zobaczę co da się zrobić. - obiecał, jednak wciąż liczył że nie będzie musiał żegnać swojej siostry z dworu, chciał żeby Sophia, Melissa i Cassandra zostały tam na zawsze, może temu wspierał związek Filipa i Cassandry?
Powrót do góry Go down
Melissa Baratheon

avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Daeronportu   Nie 28 Maj 2017 - 14:35

Świat nie był kolorowy, był czarno biały. Gdy mówiono, że jest czarno to tak było, gdy mówiono, że jest biało, było biało. Tylko odważni, albo głupi brnęli przed siebie uważając, że życie jest równie kolorowe i piękne jak otaczający ich świat. To właśnie do takich należała Melissa. Pewna swego, dumna i powabna nigdy nie miała zamiaru poddawać się temu, co mówią inni. Ona miała kolorowe życie i takie uważała za słuszne. Nie ważne, że czasem stawało się miast bajką, koszmarem. Takie dni również otrzymywała by wiedzieć czego się może spodziewać. Brat zapewnił ją tym samym, że uczni wszystko co tylko możliwe. Dla tego nie zważając na nic ujęła go czule pod ramię i ruszyła z nim z uśmiechem na ustach. Nie pozwoli go odesłać, nie pozwoli odebrać sobie. Był jej bratem, bliską osobą. Nie był głupcem, bowiem głupiec nie przybyłby prosić o wybaczenie opuszczając z pokorą głowę. Wzięła głęboki wdech i wygładziła swoją suknię wolną dłonią ujmując jej koniec by nie plątała się u stóp. Powolnym krokiem skierowali się w stronę pałacu.
zt x2
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ulice Daeronportu   

Powrót do góry Go down
 
Ulice Daeronportu
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Daeronport-
Skocz do: