IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Burdel "Rozkosz pod gwiazdami"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Myrielle Targaryen
Królowa Pająków
avatar


PisanieTemat: Burdel "Rozkosz pod gwiazdami"   Nie Cze 19, 2016 8:54 pm

First topic message reminder :




Luksusowy budynek znajdujący się w porządnej dzielnicy Królewskiej Przystanii, którego właścicielem jest w teorii lord Royce, a w praktyce Myrielle Targaryen. W tym miejscu można spotkać dziewczęta i chłopców w różnym wieku i z różnych zakątków świata, wliczając w to ludzi z Wolnych Miast, całego Westeros, a nawet Yi Ti. Z budynku korzystają najczęściej bogaci kupcy oraz lordowie, którzy odwiedzają stolicę Siedmiu Królestw. Miejsce emanuje przepychem i wyrafinowaniem, ma więc wielu bywalców.
Na suficie głównej sali wymalowano techniką iluzorystyczną nieboskłon usiany gwiazdami.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Rozkosz pod gwiazdami"   Sro Gru 28, 2016 1:54 am

Zaraz po treningu rzecz jasna wrócił do swojego ulubionego burdelu, bo przecież to własnie "Pod Kiecką" rozpoczęło jego wielki interes, który najwidoczniej miał przynosić mu dochody przez całe życie, tak przynajmniej sądził. Orla zrobiła sobie wolne, bowiem nie zaszczyciła go wizytą, toteż postanowił pospacerować, to tu to tam. Tym razem zabrał ze sobą nieco mniej złota mając na uwadze ostanie wydarzenia. Nim wyszedł obmył jedynie twarz i dłonie. Odwiedził karczmę gdzie wypił dwa lub trzy kufle dobre piwa, rozmawiając z znajomymi kupcami. Niektórzy nawet dawali się polubić, ale większość z nich dla Rosha i tak pozostawała pizdami, potrzebnymi jedynie do interesów. Wizytę złożył także płatnerzowi odpowiadającemu za jego nowe części rynsztunku. Brat panny Snow, patrzył dziwnie, jednak Ashforda on nie interesował. Wróciwszy, dostał informację, że Orli nadal nie ma, lekko zdziwiony ruszył więc na wycieczkę po burdelach. Między każdym przybytkiem odwiedzał karczmę wypijając po jednym kuflu piwa dla lepszego humorku, aż w końcu stanął przed drzwiami "Rozkoszy pod gwiazdami". Wszedł dziarsko do środka od razu słysząc dźwięki podniecenia, wydobywające się za drzwi sypialń. Usłyszał także dobrze znajomy głos dziewczyny z Północy. Zdążył akurat zobaczyć jak dryblas zrzuca przed dwoma paniami swoje odzienie. Kiedy odszedł, wszedł dalej uśmiechnięty.
- Witam drogie panie, widzę, że się tutaj dobrze bawicie. - Nagle zrobiło się dziwnie cicho... No tak przyszedł szef, a obie siedziały opierdzielając się w najlepsze. Rosh zajął jeden z foteli, wcześniej urywając kilka winogron z talerza Orli. Nymeria, najwidoczniej speszona sytuacją postanowiła wrócić do swych obowiązków, chociaż Ashford wcale nie był wściekły.
- Już nasz opuszczasz? Ech, to wspomnij chociaż służbie by przygotowała kąpiel. Kurwa, zmęczony jestem. Widzę, że dzień odpoczynku dzisiaj mamy. - Ostatnie dwa zdania powiedział już nie do Nymeri, bardziej rozkładając się na fotelu. Oczywiście, można było wyczuć woń piwa.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Rozkosz pod gwiazdami"   Sro Gru 28, 2016 2:38 am

Pojawienie się Rosha bardzo szybko ucięło wszelkie śmiechy i uciechy, jednak wcale nie dlatego, że dziewczęta się go bały. Po prostu pewne sprawy musiały zostać poza zasięgiem męskich uszu, szczególnie kiedy panna Snow wraz z Nymerią komentowały sobie mężczyzn pracujących w tym burdelu. Chłopak dość pospiesznie wyszedł, a panna Snow odprowadziła go wzrokiem patrząc jak mija się z Roshem w wejściu do pomieszczenia. Druga z kobiet natychmiast postanowiła wrócić do pracy, jednak Orla nadal leniwie zajadała winogron.
- Bawiłyśmy się lepiej zanim przyszedłeś. - Zaśmiała się, patrząc jak Nymeria wychodzi i zostawia ich samych. Dziewczyna wstała z leżanki, zabierając ze sobą półmisek z winogronem i podeszła do Rosha, a gdy tylko poczuła mocną woń piwa unoszącą się wokół niego, machnęła sobie dłonią przed twarzą kilka razy jakby chcąc odpędzić się od smrodu. - Widzę, że ktoś się tutaj dzisiaj obija. Chodz ze mną na górę, pokażę Ci coś. Chyba znalazłam pokój nawet ładniejszy od twojego gabinetu i postanowiłam, że się od Ciebie wyniosę - rzekła zadziornie, wystawiając rękę w jego stronę. Pomogła mu wstać gdy chwycił jej dłoń, a potem udali się na górę gdzie mogli spokojnie porozmawiać z dala od wścibskich uszu pracownic i pracowników, którzy znajdowali się w sali głównej. Wreszcie trafili do pokoju, który nie był do użytku gości i wcześniej musiał należeć do kogoś, kto zajmował się całym przybytkiem. Może nawet do załatwiania spraw przez lady Myrielle kiedy przebywała w swoim przybytku. Było to przestronne pomieszczenie z łożem, biurkiem, fotelami i generalnie całym wyposażeniem. Nic dziwnego, że dziewczynie się tutaj szczególnie podobało.
- Ładnie, prawda? - Zapytała, zamykając za nimi drzwi. Następnie rozsiadła się na łóżku i w mgnieniu oka rozpaliła w kominku ogień, jednak tym razem stało się to bardzo szybko i z głośnym trzaskiem, nie jak uprzednio kiedy zwykle musiała się męczyć aby zająć drewienka małym płomieniem. Nabierała mocy z każdym dniem i nie omieszkała się jej używać na każdym kroku.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Rozkosz pod gwiazdami"   Sro Gru 28, 2016 2:53 am

Orla musiała wtrącić swój komentarz, który tak czy siak rozbawił Rosha. Uśmiechnięty siedział i zajadał sobie winogrona, aż ta postanowiła się z nim przejść wyżej. Ledwo usiadł, a znów musiał podnieść leniwy tyłek. Idąc zaczął komentować jej wypowiedź.
- Może trochę się obijałem, ale dopiero od południa, bo wcześniej rozsmarowywałem po placu wojaków ćwiczących na przedpolach. Nie wyniesiesz się, za dobrze ci zemną, hehe. - Powiedział pewny siebie, maszerując dalej za dziewczyną. Rzeczywiście, ten gabinet był cholernie dobry, nawet lepszy od tego, który miał pod kiecką. Mimo wszystko prychnął jakby nie przekonany.
- Zresztą, jak coś przeniosę się z tobą. A czy ładnie... No nie wiem, nie wiem... - Usiadł na skraju łóżka oczekując, aż służba nagrzeje wodę i postanowi przygotować mu ciepłą kąpiel. Tym razem ku widocznemu zdziwieniu Rosha, Orla rozpaliła w kominku szybciej niż zwykle, o wiele szybciej. Ashford już wcześniej obawiający się sztuczek znanych przez panne Snow, teraz, aż wzdrygnął się przez moment.
- Co to było? Wcześniej przecież musiałaś chwilę poczekać niż rozpaliłaś ogień... Czyżby praktyka czyniła mistrza? Kurwa, teraz zaczynam się obawiać. Już po ostatniej akcji z Naxosem bałem się byś mi przypadkiem nie spaliła brody lub włosów, a teraz...
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Rozkosz pod gwiazdami"   Sro Gru 28, 2016 3:27 am

- Chyba za każdego pokonanego musieli Ci dawać kufel piwa - skomentowała zaśmiewając się lekko pod nosem, kiedy ten już zasiadł obok niej na łóżku. A głowę do trunków Rosh miał bardzo mocną o czym ona przekonała się już nie raz, toteż pewnie wlał w siebie bardzo dużo nim się tutaj zjawił i jakimś cudem nadal trzymał się na nogach. Panna Snow podejrzewała że człowiek z Ashford potrzebowałby całej beczki żeby paść.
- Powinniśmy rozważyć ten pomysł. To naprawdę najładniejszy z budynków, który masz na własność, do tego okolica też jest bardzo zamożna. Nie zrozum mnie zle, Pod Kiecką to wspaniale urządzone miejsce, ale ten burdel to chyba jest najlepszy w całej stolicy - dodała, rozglądając się wokół. Widok z balkonu był naprawdę niczego sobie, do tego było tutaj dwa razy więcej miejsca niż w miejscu, gdzie teraz mieszkali. Właściwie Orli nie zależało zbytnio na luksusach, aczkolwiek wyjątkowo jej się tutaj podobało. Lady Myrielle chyba rzeczywiście miała najlepszy przybytek w całej Królewskiej Przystni. Jak dobrze, że umarła i przestała konkurować z Roshem.
- Kiedy w końcu dotrze do Ciebie, że to nie działa jak niekontrolowane kichnięcie? Nie da się podpalić czegoś przypadkiem. Chyba. To znaczy na pewno ogień może wymknąć się spod kontroli, ale Ty czasami tak opowiadasz jakbym miała podpalić Cię przez sen lub coś podobnego. - Westchnęła, z trudem powstrzymując się aby nie trzepnąć go w łeb za ów komentarz. Rosh naprawdę nie słuchał nigdy jej tłumaczeń w tej kwestii idąc w zaparte gdy twierdził, że jej umiejętności są niebezpieczne i zapewne kiedyś skończy jako kupka popiołu. Orla wyciągnęła przed siebie dłoń i wyczarowała płomień, który uformował się z czasem w kształt małego smoka ziejącego ogniem. Chwilę po tym zawirował i ostatecznie rozpłynął się w powietrzu. - Widzisz? Nic groznego.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Rozkosz pod gwiazdami"   Sro Gru 28, 2016 1:25 pm

Siedział uśmiechnięty, bo w sumie nie pogardziłby gdyby za każdego pokonanego dostawał pełny kufel, dobrego piwa. Wtedy, prawdopodobnie swoją wycieczkę skończyłby jeszcze na przedpolach gdzie trenował wraz z innymi wojakami. Wysłuchał także komentarza o urządzeniu obu burdeli i dobrze wiedział, że Orla ma rację. Chociaż, drobna odmiana na pewno wyszłaby na dobre, bo ileż można siedzieć w jednym miejscu. Nim powiedziała jeszcze o swoich mocach, do pokoju wpadła służba, pytając uprzednio czy mogą wejść. Rosh rzecz jasna pozwolił. Pośpiesznie wnieśli pustą, dość dużą balię, a chwilę później napełnili cholernie ciepłą wodą.
- Dobrze, że ta cała Myrielle umarła, bo inaczej musiałbym spalenie tego burdelu zrzucić na wiarę wojującą. Wiesz... Zabierała by zbyt dużo klientów, a szkoda byłoby palić tak zacny przybytek jak ten. Dobrze będzie tu rezydować w ramach małej odskoczni, lecz w takim razie Nymerie wyślemy tam. - Podszedł wreszcie do wody i zanurzył jedynie dłoń, by za chwilę syknąć z wyraźnie skwaszoną miną  Kurwa... Nawet wody nie umieją dobrej zrobić, parzy jak cholera. - Chwilę później Orla zaprezentowała sztuczkę z ogniem. Teraz jeszcze wyczarowywała sobie stworzenia, pięknie... Dlaczego tylko on był zwolennikiem starego, dobrego, niezawodnego wpierdolu?
- Dobra, dobra zapamiętam, że jak zacznę płonąć, to będzie tylko i wyłącznie twój grymas, ale wolałbym byś nie postanowiła sobie dla zabawy mnie podpalić, heh. I bardzo fajnego, hmm smoka, wyczarowałaś. - Usiadł ponownie oczekując, aż woda trochę ostygnie, bo już nawet nie chciało mu się iść teraz opieprzać pracowników.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Rozkosz pod gwiazdami"   Sro Gru 28, 2016 6:08 pm

Orla uśmiechnęła się mimowolnie słysząc, że Rosh pomyślał dokładnie o tym samym. Życie rodziny królewskiej jej nie obchodziło i choć los lady Myrielle nie był jej obcy to mimo wszystko nie przejmowała się szczególnie kobietą, której głowa wisiała na pice w Czerwonej Twierdzy aż zgniła i odpadła. Gdy służba wniosła do pokoju balię i napełniła ją ciepłą wodą, Orla szybko podniosła się z łóżka i pospiesznie ściągnęła z siebie ubrania. Weszła do wody nawet nie sprawdzając wcześniej temperatury, która choc ekstremalnie gorąca, wcale nie przeszkadzała jej. Dziewczyna była całkowicie odporna na bardzo ciepłe lub zimne temperatury, właściwie nie do końca wiadomo dlaczego. Miało to związek z magią ognia, ale dokładne wytłumaczenie tego zjawiska musiała jeszcze zbadać.
- Posiadasz teraz cztery luksusowe burdele w Królewskiej Przystani. Na twoim miejscu dowiedziałabym się które stanowią dla Ciebie największą konkurencję i wykupiła je kiedy te zaczną przynosić zysk. Wtedy byłbyś królem burdeli Królewskiej Przystani - powiedziała, kiedy już zanużyła się w wodzie, która parowała intensywnie od wysokiej temperatury. - A kiedy już będziesz miał wystarczająco przybytków w stolicy, możesz otworzyć ich więcej w największych miastach Westeros, na przykład w Białym Porcie. Bardzo chętnie bym tam jeszcze kiedyś pojechała, może nawet spróbowałabym odwiedzić mojego dziadka. To stary, bogaty kupiec a ja, Troy i Aidan jesteśmy jedynymi wnukami - rzekła, zamyślając się na moment. Nigdy nie interesował jej szczególnie majątek jej rodziny od strony matki, ale ich dziadek stawał się coraz starszy i z czasem ktoś musiał zaopiekować się jego majątkiem. Poza tym Troy i Aidan byli synami córki, którą wyklęli i wygnali z domu, podczas kiedy Orla była dzieckiem ich ulubionej córki. Szybko odgonila od siebie myśli i powróciła do rozmyśania na temat bardziej przyzemnych spraw.
- Ale to tylko takie przemyślenia, w końcu zrobisz co będzie dla Ciebie najlepsze - dodała, posyłając mu blady uśmiech i rozpuszczając swoje włosy.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Rozkosz pod gwiazdami"   Sro Gru 28, 2016 6:23 pm

Kiedy Orla zdjęła z siebie ubranie Rosh przyglądał się bardzo uważnie, bo czego nie? Mimo wszystko nie sądził, że ta od razu wejdzie sobie, do tak cholernie gorącej wody.
- Co ty odpier... - I weszła nawet przy tym nie okazując żadnych znaków, iż woda mogłaby ją parzyć. Rosh wytrzeszczył gały, a po chwili klasnął w ręce - Pewnie wystygła trochę i dlatego. - Podszedł bliżej jeszcze raz sprawdzając temperaturę, lecz ta nadal pozostawała taka sama. Usiadł raz jeszcze na łóżku, słuchając tego co ma do powiedzenia dziewczyna, ale cały czas rozmyślał jakim chujem ona tam wlazła.
- Ja już jestem królem, hehe. Niedługo jeszcze stanę się królem tego miasta, a Viserys czy jak mu tam jest nie będzie miał nic do gadania. I tak, popłyniemy tam kiedyś i może prócz odwiedzin u twojego dziadka, złożymy także miłą wizytę Rolandowi, co? Bardzo ciekawy z niego człowiek. A teraz zamiast tego wszystkiego, powiedz mi jak do jasnej cholery ta woda może cię nie parzyć?Przecież to prawie wrzątek. Gdybym ja teraz tam wszedł, mogłabyś po krótkim czasie robić ze mnie zupę, kurwa mać. - Powiedział nadal wytrzeszczając gały. Zamierzał jeszcze odczekać kilka chwil nim wejdzie do tej balii. Kazał sobie przygotować kąpiel, a teraz to Orla tam pierwsza siedziała. Rosh tak bardzo chciał już tam siedzieć razem z nią...
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Rozkosz pod gwiazdami"   Sro Gru 28, 2016 7:48 pm

Rosha tak łatwo można było zadziwić. Pomimo tego, że widział tak wiele, takie małe rzeczy nadal wzbudzały jego szczere zaskoczenie. Orla czasami miała ochotę pokręcić mu głową z politowaniem albo uderzyć się otwartą ręką w czoło, ale zazwyczaj ostatecznie tłumaczyła mu wszystko cierpliwie. Tak też stało się teraz.
- Nie wiem, po prostu ma to związek z temperaturą. Jeśli jest gorąca to mnie nie parzy, a jeśli jest bardzo zimno to mnie nie wyziębia. Magia ognia, tak przypuszczam. To tylko jedna z wielu zalet, które oferuje Ci magia, która jest znacznie potężniejsza niż miecze i zbroje. Gdyby ludzie byli choć trochę mądrzejsi, uczyliby się tej sztuki zamiast męczyć się na placu bitwnym - odparła, kiedy Rosh po raz kolejny wsadził palec do gorącej wody aby sprawdzić czy nadal jest tak bardzo gorąca. Dziewczyna lekko się nawet zaśmiała się słysząc jego reakcję i słowa o gotowaniu rosołu z Rosha. Były najemnik zwykle wyrażał się prosto, ale zawsze trafiał w sedno z porównieniami.
- Miłą wizytę Rolandowi? No nie wiem, prawda jest taka, że ja nawet go nie znam - powiedziała, wbijając wzrok w taflę wody wokół siebie, jakby była ona niezwykle interesująca. Było to zwyczajne unikanie tematu w ten sposób. Orla nie była nawet pewna czy Rosh o tym wie, bo dziewczyna bardzo często wspominała o tym, że Manderly to jej ojciec, ale chyba zwykle pomijała szczegół, że nigdy z nim nawet nie rozmawiała. Nawet Rosh z nim rozmawiał, taki Rosh który nie miał z nim nic wspólnego. - Ale skoro uważasz, że jest interesujący to z pewnością tak jest. Ludzie w Białym Porcie mówią, że dobry z niego lord - dodała, wzruszając ramionami od niechcenia. Orla miała w głowie wizję swojego ojca jako dobrotliwego i łagodnego lorda lubianego przez ludzi i gdyby jego reakcja względem niej była niezbyt miła to ten wizerunek jego który sobie budowała w myślach przez lata mógłby runąć. O rozczarowaniu już nie wspominając. Może dlatego Orla miała lekką awersję do trytona, który Rosh przywiózł z Białego Portu.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Rozkosz pod gwiazdami"   Sro Gru 28, 2016 8:14 pm

No to pięknie. Pomyślał słysząc o cieple oraz zimnie, które teraz nie będzie w ogóle doskwierać Orli. W sumie taka umiejętność mogłaby być przydatna podczas bitew, bo nie raz przecież zdarzało się, że pole walki zaczęło płonąć niosąc przerażającą śmierć tym, którzy akurat znaleźli się w zasięgu. Mimo wszystko postanowił sprawdzić, to jeszcze raz. Podszedł pod najbliższe biurko i wziął ze sobą płonącą świece. Przystawił Orli wpierw płomień w pewnej odległości od jej skóry na ręce, którą trzymała zapewne na bokach balii, a gdy nic nie poczuła podsunął bliżej.
- Cholera, rzeczywiście. - Sam również przystawił palucha do świecy, ale szybko tego pożałował i klnąc pod nosem odłożył święcę, prędko pakując opalonego palucha do małej miski z zimną wodą. - Nie wiem czy takie moce nie stałby się bardziej zabójcze niż zwykła broń, gdyby więcej osób je posiadało, taka przynajmniej moja opinia. Mogłem nie sprawdzać czy przypadkiem ja nie mam tej magii, heh. A Lord, rzeczywiście wydaje się być porządnym gościem, przynajmniej takie odniosłem wrażenie... Wiesz mimo wszystko mało z nim rozmawiałem, a podczas drogi do Dreadfort starałem się głównie nie zamarznąć. - Kiedy już wymoczył palucha, drugą ręką raz jeszcze sprawdził temperaturę wody. Tym razem ku jego widocznemu zadowoleniu, woda okazała się być idealna. Zdjął więc pośpiesznie ubranie i wszedł do dużej balii opierając plecy o jej drugi koniec. O tym, iż Orla nie poznała nawet swojego ojca nie wspomniał ni słowem, bo w sumie nie miał zamiaru drążyć widocznie ciężkiego dla dziewczyny tematu.
- Powiedz mi... Cóż takiego możesz jeszcze robić dzięki tej swojej magii? Nie wiem, napierdalać pociskami czy coś? - Spytał uśmiechnięty.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Rozkosz pod gwiazdami"   Sro Gru 28, 2016 9:52 pm

Orla spoglądała jak Rosh podchodzi do jednego ze stolików i bierze stamtąd świecę. Zmarszczyła brwi nie bardzo rozumiejąc o co chodzil, obawiając się nawet przez moment że ten zrobi coś głupiego. Już otwierała usta aby coś powiedzieć, ale okazało się że tylko przystawił jej do ręki mały płomień świecy patrząc jak zareaguje. Dziewczyna zaśmiała się cicho pod nosem, a potem zaśmiała się jeszcze głośniej kiedy Rosh postanowił, że sam spróbuje swoich sił i bardzo dotkliwie się poparzył.
- Czasami Twoja głupota mnie zadziwia, Roshku - stwierdziła, patrząc jak cierpi z powodu poparzenia na palcu. Po pewnym czasie temperatura wody była dostosowana już do zwykłego śmiertelnika, toteż mężczyzna wszedł do środka. Orla machnęła ręką w jego stronę i ochlapała go trochę wodą, śmiejąc się przy tym lekko. Ostatnie dni, nie licząc nocy z Naxosem w roli głównej były dla dziewczyny dość beztroskie, toteż była w lepszym humorze niż zazwyczaj. Słysząc słowa o swoim ojcu, pokiwała głową i zwróciła się do Rosha.
- No to może mnie z nim kiedyś poznasz. W sumie to dość irracjonalne żebyś ty przedstawiał mnie mojemu ojcu. Może od razu poprosisz go o moją rękę. To by dopiero było ironiczne i dziwne - dodała w żartach, przysuwając się nieco bliżej i łapiąc dłonie Rosha w swoje ręce. - Wiesz, mogę Cię nauczyć jeśli chcesz, ale to nie jest proste. Myślę, że prędzej nauczyłbyś mnie walczyć mieczem niż ja przekazałabym Ci jakąś wiedzę na temat magii. Mimo wszystko mamy przed sobą sporo czasu, więc może kiedyś. No chyba, że się boisz to wtedy rozumiem - rzekła, a potem znowu chlapnęła mu lekko wodą w twarz. Nie byłaby sobą gdyby choć jeden dzień mu nie podokuczała. Gdy zapytał o jej moce, dziewczyna podrapała się po głowie myśląc jak najlepiej mu to wytłumaczyć. W końcu uznała, że mu to zobrazuje. Wskazała palcem na kamenną rzezbę stojącą w kącie komnaty. Gdy tylko Rosh odwrócił na nią swój wzrok, mógł zauważyć że posiążek płonie, a po chwili gaśnie, nie zostawiając żadnej rysy ani uszkodzenia. Teoretycznie nie było to możliwe aby podpalić kawałek kamienia, ale cóż - magia.
- Ciskać pociskami to nie sądzę, ale w sumie to kto wie. Jeszcze nie odkryłam chyba wszystkich możliwości. Pracuję nad tym - rzekła na koniec, nachylając się mocno do przodu, po czym cmoknęła go lekko w usta.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Rozkosz pod gwiazdami"   Sro Gru 28, 2016 10:29 pm

Nim upłynęła krótka chwila dostał wodą po twarzy od razu przecierając oczy, rzecz jasna nie pozostał dłużny i zrobił to samo, uśmiechnięty. Ostatnim razem, gdy brali wspólną kąpiel Orla siedziała sztywno, nie wiedząc co ze sobą zrobić, a teraz proszę. Oczywiście Rosh nie narzekał na taki obrót sprawy, jemu chyba najbardziej, to odpowiadało.
- Starzec może nawet, by się uśmiał, heh. Mówię ci, dobry człek z niego i dość hmm... luźny, przynajmniej na osobności. W sumie... Ciekaw jestem co by powiedział gdybym poprosił o twoją rękę, cholera to dobry pomysł, HA! A co do nauki, to nie wiem, wolę jednak magię pozostawić tobie, a samemu zostać przy mieczu i tradycyjnym napierdalaniu, heh. Jasne, że się nie boje, pff - Szczerze, to lekko się obawiał całej tej magii, a w przekonaniu upewniła go płonąca rzeźba z kamienia. Teraz dopiero zrobił zdziwioną minę i tkwił tak przez kilka sekund, dopiero po jakimś czasie wracając do normalności.
- Jakim chujem to jest możliwe? To jest pieprzony kamień, ale czekaj, czekaj... Słyszałaś kiedyś o Azorze Ahai? Nosił sobie płonący, miecz, a gdyby tak podpalić mój? - Mogła zauważyć widoczne podekscytowanie sprawą, bo przecież mieć taki płonący miecz, to niemal boska sprawa, wszyscy by robili w gacie na sam widok. Odwzajemnił jej pocałunek przesuwają ją bliżej, by znalazła się na jego kolanach.
- A co jeśli zostałem przez ciebie uwiedziony magią, bo am bardzo mnie pragnęłaś, hmm? - Mówiąc to uśmiechnął się szeroko.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Rozkosz pod gwiazdami"   Sro Gru 28, 2016 11:15 pm

Mimowolnie uśmiechnęła się słysząc, że Rosh ma dobre zdanie o lordzie Manderly. Widocznie jej wizja własnego ojca wcale nie różniła się bardzo od rzeczywistości, a słowa najemnika tylko wszystko potwierdzały. Jej policzki zrobiły się już lekko różane, zapewne od temperatury wody w balii jak i dobrego humoru.
- A co jakby się nie zgodził? Powiedziałby, że jedyna córka to wyda ją za jakiegoś panicza z Północy czy coś. Poza tym przepraszm bardzo, ale chyba już otrzymałeś zgodę ode mnie, prawda? W takim razie cofam ją, a Ty załatwiaj sobie tę sprawę z moim ojcem - prychnęła, a potem skrzyżowała ramiona w geście jakby się obraziła, jednak nie na długo. Słysząc o Azorze Ahai kiwnęła lekko głową, ponieważ opowieść nie była jej obca. Jej ciotka przekazała jej bardzo dużo wiedzy na rozmaite tematy.
- Tak, słyszałam. Sądzę, że byłoby to możliwe, jeśli chcesz to pózniej możemy spróbować. Ale z drugiej jednak strony, czym sobie zasłużyłeś żeby dostać taki wspaniały, płonący miecz, co? Podaj mi chociaż jeden powód - powiedziała dziarskim tonem, a potem znalazła się na jego kolanach. Ujęła jego twarz w dłonie i pocałowała go po raz kolejny, tym razem jednak nieco dłużej i nieco intensywniej. Przejechała mokrą dłonią po jego włosach, odgarniając je nieco do tyłu. Słysząc jego kolejne pytanie, lekko otworzyła usta w zdziwieniu i spojrzała na niego z lekką konsternacją. Teoretycznie nie była mu w stanie udowodnić, że to bzdura.
- Chyba upadłeś na głowę. Ja Ciebie pragnę? A w życiu... Jednak z drugiej strony nie możesz być pewien czy to nie magia, chyba nigdy się nie dowiesz. No chyba że się odkochasz, to wtedy będziesz wiedział na pewno, że to nie były czary. Chyba że mi się znudzi i zdejmę z Ciebie czar - dodała, gubiąc się już lekko w tej historii, która naturalnie była wyssana z palca, bo oprócz uroku panny Snow nie działały tutaj żadne magiczne moce.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Rozkosz pod gwiazdami"   Sro Gru 28, 2016 11:59 pm

Widząc Orle, próbującą udawać, że się obraża, prychnął rozbawiony, składając na jej ustach krótkiego całusa. Rzecz jasna, Rosh żartował z tym proszeniem o błogosławieństwo, bo Manderly i tak zapewne nie uwierzyłby, że Orla jest jego córką.
- Oj, już się nie denerwuj, dobrze wiem, że tego nie cofasz... - Słysząc o płonącym mieczu znów wyraźnie się ucieszył, taka wizja naprawdę go niesamowicie cieszyła. Co jak, co, ale miecz z ogniem... Tak bardzo zapragnął teraz taki mieć, by móc później dniami i nocami przechwalać się dajmy na to przed takim Durranem.
- Pfff, czym sobie zasłużyłem? Wieloma rzeczami, chociażby, hmmm... Wiem, byłem taki miły, dałem ci twoją wymarzoną pracę, zaspokoiłem potrzeby, o! W sumie... Nadal mogę zaspokoić. - Spojrzał na nią dwuznacznie, z swoim typowym uśmieszek, trochę tajemniczym nawet. Jej ostatnią wypowiedź nie do końca zrozumiał potrząsnął głową jakby wyrwany z transu, rzecz jasna komentując
- W sumie, jeśli zostałem zaczarowany, to mi to bardzo odpowiada, hehe. Tak, tak "w życiu", dobrze wiem jak jest, kochaniutka. - Powiedział przybliżając ją do siebie i całując już zdecydowanie bardziej namiętnie. Zamierzał ją przekonać...
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Rozkosz pod gwiazdami"   Pią Gru 30, 2016 2:15 am

Orla sama była ciekawa jak będzie się walczyć płonącym mieczem, toteż nie trzeba było jej specjalnie przekonywać, ale nie miała mu zamiaru tak łatwo odpuścić i zwyczajnie się zgodzić. Musiała go trochę pomęczyć, bo inaczej nie byłaby sobą. Poza tym chciała za wszelką cenę wykorzystywać swój potencjał i rozwijać umiejętności w każdej możliwej chwili, a to wydawało się być idealną sposobnością. Rosh był chyba wojownikiem najgodniejszym płonącego miecza, a przynajmniej jeśli chodzi o ludzi z kręgu znajomości panny Snow.
- Owszem, nie cofam. Zabrałeś mi dziewictwo to teraz będziesz musiał się ze mną ożenić, nie masz wyjścia - rzekła i choć żartowała, to trochę było prawdy w tej wypowiedzi. Orla zdawała sobie sprawę z tego, że do czasu ślubu zdążą się jeszcze setki razy pokłócić, ona wyprowadzić się wiele razy aby potem za każdym razem do niego wracać. W takiej gestii nie wiadomo było ile czasu te zaręczyny będą jeszcze w mocy. Mimo wszystkich wątpliwości oraz świadomości, że skazują się na życie ze sobą i swoimi ciężkimi charakterami, panna Snow przyzwyczajała się powoli do myśli, że Rosh był poważną sprawą a nie przelotnym romansem ani zabawą. I choć czasami wydawało jej się, że zgodziła się na zaręczyny zbyt pochopnie, to była pewna, że zgodziłaby się na to znowu.
- Myślisz, że moim marzeniem było pracować w burdelu? Nikt nie chce pracować w burdelu, nawet takim pięknym jak ten. Ludzie od razu z góry zakładają, że jesteś kurwą, nawet jeśli tylko podajesz tam jadło - rzekła i choć żartowala, to w jej wypowiedzi była jakaś krzta prawdy. Słysząc coś o zaspokajaniu potrzeb, uśmiechnęła się lekko patrząc na niego. Trzepnęła go lekko otwartą dłonią w głowę aby pomóc mu odgonić te zbrezne myśli. Zaraz po tym jednak zarzuciła mu ramiona na szyję i przysunęła się bardzo blisko. - No dobrze, może tak trochę. Minimalnie - powiedziała jeszcze, nim odwzajemniła jego pocałunek.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Rozkosz pod gwiazdami"   Pią Gru 30, 2016 2:39 am

Słysząc o dziewictwie uśmiechnął się jak zawsze, słuchając reszty, zadowolony z siebie. Tak czy siak nie zamierzał zrywać zaręczyn i nie chciał, aby ona to zrobiła. Dziwnym trafem losy ich złączyły, a wcześniej Rosh zwyczajnie nie wierzył w takie pierdolenie o miłości. Cóż... Ludzie się zmieniają.
- Nawet jakbym miał wyjście, to nie zamierzam z niego korzystać. Mam przed sobą piękność nad pięknościami, więc po cóż z tego rezygnować, hehe. Widzisz, nawet komplementy zacząłem prawić, taki ze mnie romantyk. - Parsknął śmiechem, a gdy dostał w łepetynę nadal uśmiechał się pewny siebie. Całe szczęście pewność się opłaciła.
- Minimalnie mówi... - Nigdy nie zdążył dokończyć, bowiem znów zatopił się w pocałunku, a lada moment w miłosnych uściskach. Orla, chyba bardzo lubił znajdować się na górze, ale w sumie w balii nie było innego wyjścia, zresztą on nigdy nie narzekał. Za to mógł swobodnie błądzić rękoma, po jej nagim ciele, delektując się wręcz jej hmm... kształtami. Gdyby teraz ktoś stanął za drzwiami i postanowił podsłuchiwać, usłyszałby jedynie westchnienia świadczące o przyjemności jaką siebie obdarowali. Po upływie jakiegoś czasu, skończył będąc jeszcze w Orli. Czas ten musiał być naprawdę długi, bo woda zdążyła wystygnąć. Wyszedł więc, ubierając na siebie jakiś szlafrok, dość wygodny zresztą. Dorzucił także do kominka kilka drewienek.
- Hmm, chyba dotrzymałem słowa co do zaspokajania potrzeb, nawet nie musiałem brać lekcji od tego dornijczyka, heh. - Parsknął śmiechem patrząc jak Orla wychodzi z balii, znów bardzo dokładnie.
Powrót do góry Go down
Jaing Skirata
Dobry Ziomek Jaing, Położna
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Rozkosz pod gwiazdami"   Sob Sty 07, 2017 11:42 am

5 Kwietnia 266 AC


Spod nieco znoszonego płaszcza wędrowca połyskiwała czasami częściowo odkryta sprzążka wytartego już dość mocno pasa. Proste, nieco workowate spodnie kończyły się na średniej jakości trzewikach. Cały strój był w odcieniach szarości z czerwonawymi wstawkami tu i ówdzie. Kaptur oczywiście był głęboko zaciągnięty na głowę, bo przecież na dworze wciąż wiało, nieprawdaż? Mężczyzna garbił się nieco i delikatnie pociągał jedną nogą. Twarz miał nieco wymalowaną, ale bynajmniej nie tak, jak kobiety. Trochę cieni tu i tam, jakiś podkład, kilka kresek i wyglądał przynajmniej na pięćdziesiąt parę lat. Naniósł nawet kilka pasemek siwizny we włosy. Pod płaszczem znajdowała się ciasno przylegająca kolczuga, a na niej koszula. W prawym rękawie znajdował się ukochany nóż, a w lewym garota. W bucie i w pasie gdyby poszukać, można by było znaleźć po jednym brzeszczocie, a po cholewach po nożu i to właściwie tyle. Zero mieczy, kusz, kastetów i innego badziewia. Tylko garść kruczych szponów w kieszonce przy pasie. Tak na wszelki wypadek. Pieniędzy brał ze sobą tylko sto jeleni i garść gwiazdek. Więcej nie potrzebował.

Pseudo staruszek powolnym, lekko chybotliwym krokiem udał się do Rozkoszy pod gwiazdami. Każdemu się czasem należy, nie? Panowie strażnicy byli tacy mili i tak grzecznie poprosili o broń, że wędrowcowi aż ścisnęło serce. Zawał? Nie, tylko się wzruszył - do tego stopnia, że aż wyciągnął z cholewy buta pojedynczy nóż i oddał go panom prosząc, by go nie zgubili, bo to pamiątka. Gdyby kto pytał, czy go stać, potrząsnął sakwą. Czort z tym, że wypełniona jeleniami. Przynajmniej te od niego traciły rączek. Kiedy znalazł się już w głównej sali, czy jak to się fachowo nazywało, usiadł sobie w jakimś wygodnym fotelu i poczekał, aż ktoś się nim zainteresuje. Przybyła jakaś kobieta, pytając się, na co miałby ochotę, więc odpowiedział.
- A witam panią, ładny mamy dzionek, nieprawdaż? Idę sobie tak ulicą i pomyślałem - wstąpię! O! No i tak sobie myślę, że chyba wiem, czego mi trzeba. Pani poszuka, czy nie znajdzie się jakiś szwarny chłop. Taki co i do tańca i do mordobicia. Niech będzie dość wysoki i silny. Najlepiej, żeby miał brodę i ciemne włosy. Pani go tutaj przyśle. Tylko żeby miał niebieskie oczy!
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Rozkosz pod gwiazdami"   Sob Sty 07, 2017 12:27 pm

Siedział sobie spokojnie w gabinecie wraz z Orlą. Rozmawiali o tym i o wym, a w między czasie mógł uzupełniać księgi tymi przeklętymi liczbami. Całe szczęście wszystko się zgadzało, więc jakieś dochodzenia były zbędne. W pewnym momencie do gabinetu weszła Nymeria mówiąc coś o jegomościu, który prosił o mężczyznę i opisał jego wygląd tak, jakby prosił o Rosha. Uśmiechnął się, rozbawiony sytuacją, ale także tym, że za kilka chwil będzie musiał wpierdolić temu żartownisiowi.
- Dobra, pokaż mi tego żartownisia, bo komuś najwidoczniej jest życie niemiłe. Przerwał mi jeszcze uzupełnianie chędożonych ksiąg. - Zszedł na dół, ciągle mając na twarzy ten swój wścibski uśmieszek. Zabrał także swój miecz, zawsze mógł pomóc, a przecież jemu wolno w własnym przybytku nosić broń. Orla najwyraźniej miała zejść za chwilę. Widząc człowieka siedzącego wygodnie w fotelu, parsknął śmiechem.
- Orzesz kurwa jego mać, kogoż to moje piękne niebieskie oczy widzą? Toż, to Skirata. Ty draniu, a już myślałem, że komuś tu będę coś musiał wyperswadować, HA! - Podał Jaingowi rękę, a jeśli ten się podniósł uścisnął po męsku. Jak on lubił tego człowieka, traktował go jako swojego przyjaciela, a powiedzmy sobie szczerze, nigdy nie miał ich za dużo - Chodź na górę, pogadamy przy winie i przy okazji kogoś Ci przedstawię. Służba! Przynieść do mojego gabinetu najlepsze wino i dobre jedzenie, bo niecodziennie odwiedza mnie piękniś, hehe. - Szybko znaleźli się u niego i akurat natrafili na moment gdy panna Snow miała wychodzić. Rosh musiał ich sobie przedstawić, bo przecież wypadało.
- Orla, to jest mój przyjaciel Jaing, opowiadałem chyba o nim, wiesz ten co ponoć miał spaloną twarz, hehe. Jaing, to moja narzeczona Orla. - Czekał na reakcję najemnika, bo dobrze wiedział, że w jego oczach Rosh zwyczajnie nie pasował do człowieka, który kiedykolwiek miał mieć żonę i spokojne szczęśliwe życie. W między czasie usiadł na jednym z foteli - Powiedz mi dlaczego tak długo zwlekałeś z przybyciem tutaj?
Powrót do góry Go down
Jaing Skirata
Dobry Ziomek Jaing, Położna
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Rozkosz pod gwiazdami"   Sob Sty 07, 2017 1:15 pm

Tak, jak się Skirata spodziewał, po dość krótkim czasie zjawił się Rosh. Z mieczem. Czyżbym przesadził? Niee. Jaing podniósł się na pozór ciężko i uściskał Rosha. Może uda się wyjść z tego bez połamanych żeber. Ciekawe ile elementów Rosh wyczuje w uścisku?
- Witaj Roshu, dzierżycielu Kochanki i Wpierdolu, wieczny zwycięzco, tancerzu na rurze, pogromco Lwa. Słyszałem co się wydarzyło w Białym Porcie. Chyba mamy co nieco do opowiedzenia sobie! - kiedy był prowadzony na górę, mógł podziwiać przepych tego miejsca w prawdopodobnie pełnej okazałości. Ależ by się Skirata uśmiał, gdyby się okazało, że Rosh tu tylko pracuje, co nie zmienia faktu, że wierzył mu we wszystkim na słowo, bo części osób po prostu trzeba ufać. Kiedy byli już na górze, spostrzegł kobietę w prostym dość ubraniu i uroczej lecz wydającej się nieco surowej twarzyczce. Jakby znajome rysy twarzy, choć nigdy jej jeszcze raczej nie widział. Skłonił się teatralnie do samej ziemi, jak to lubił robić w mniej oficjalnym towarzystwie, wyśmiewając gdzieniegdzie obowiązujące obyczaje. Coś pod płaszczem lekko zagrzechotało.
- Witam panienkę, Jaing Skirata, miło mi poznać.
- Narzeczona, powiadasz? Widocznie miłość faktycznie jest ślepa, jeśli ta dama Cię sobie upodobała, koleżko. - rzekł i walnął go łokciem pod żebra, nim usiadł w fotelu. Jaing poszedł jego śladem i także gdzieś się ulokował.
- Widzisz, Rosh, niezbadane są wątki Królewskiej Przystani. Może zacznę od początku. Gdybym nudził, to daj znać. No więc jeszcze w Dreadfort musiałem załatwić parę spraw, w tym nieco ludzi na wyprawę. Do tego ci ludzie muszą czymś podróżować, toteż trzeba było załatwić statek. Jak wiesz kolumna zbrojnych porusza się nieco wolniej niż wędrowiec na koniu, więc trochę zeszło, zanim dotarliśmy do Białego Portu. A propos, ciekaw jestem, co się tam dokładnie wydarzyło. Wracając, statkiem do stolicy i wszystko pięknie. Wiesz jednak, że nie jestem tu sam, a nie mogę też pozwolić, by ludzie siedzieli na statku i gnuśnieli, więc najpierw byłem im załatwić coś do roboty, jak wczoraj mogłeś zauważyć. Do tego miałem trochę swoich spraw, a wolałem wpaść do Ciebie, gdy wszystko już załatwię. W między czasie wpadła jeszcze mała robota, a potem.. potem szukałem tego burdelu, bo podałeś mi tylko nazwę, bez lokalizacji. Miałem szczęście, że widziałem Was kilka dni temu na ulicach. I.. to chyba na tyle z mojej strony. Nie zjawili się u Ciebie może już jacyś inni uczestnicy przyszłych wojaży? Widzę też, że nie marnowałeś czasu w stolicy. - przy ostatnim zdaniu miał na myśli zarówno przynajmniej te dwa burdele o których wiedział, jak i będącą niedaleko Orlę, czego Rosh się najpewniej domyśli.
- Zanudziłem swoją historią życia, to teraz zaskocz mnie, cóż też się tutaj działo. Słyszałem coś o podpaleniach. Czyżbym siedział przed jedną z szarych eminencji w tym temacie?
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Rozkosz pod gwiazdami"   Nie Sty 08, 2017 2:54 pm

Kolejny dzień w burdelu mijał raczej spokojnie bez większych rewelacji kiedy w gabinecie pojawiła się Nymeria i przyniosła dziwną wiadomość. Rosh natychmiast skierował się do wyjścia z pomieszczenia, jednakże Orla uznała, że raczej nie będzie mu potrzebna toteż została w gabinecie próbując nauczyć swojego młodego wilka jakiejś sztuczki. Efekty były z początku marne, ale z czasem nauczyła go słuchać podstawowych komend.
- Nie pozabijajcie się tam - rzuciła tylko za wychodzącym mężczyzną, zerkając na zamykające się drzwi. Po niedługim czasie usłyszała krotki dwójki osób wchodzącej po schodach, toteż wstała pospiesznie. Okazało się, że Rosh przyprowadził na górę jakiegoś nieznajomego jej człowieka, na pierwszy rzut oka uznała, że najwidoczniej jakiś najemnik z dawnych czasów, czy coś podobnego. Słysząc imię Jainga miała przemożną ochotę podrapać się po głowie w zastanowieniu, ponieważ wysłuchała już tyle opowieści na temat kompanów Rosha i ich wojaży, że zwyczajnie wszyscy jej się już trochę mieszali.
- Orla Snow. Już go lubię - powiedziała, przedstawiając się mężczyźnie, a drugie z kolei słowa kierując do właściciela burdelu gdy tylko usłyszała jak Skirata opowiada coś o ślepej miłości. Trafnie dość zresztą. Właściwie to mogłaby wyjść i zostawić ich samych aby sobie porozmawiali, ale nie byłaby sobą gdyby przepuściła okazję aby wysłuchać co mówią o Roshu inni i jak go postrzegają. Chyba była to jej jedyna okazja aby zweryfikować wszystkie opowieści na temat turniejów i tym podobnych. Gdy Jaing i Rosh rozsiedli się wygodnie w fotelach, Orla oparła się o biurko stojące w niedalekiej odległości i skrzyżowawszy ramiona, wysłuchiwała uważnie opowieści człowieka z Północy. Gdy zakończył i zapytał Ashforda o jego opowieści, przeniosła wzrok na drugiego z mężczyzn,
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Rozkosz pod gwiazdami"   Nie Sty 08, 2017 3:14 pm

Słysząc komentarz o miłości uśmiechnął się, ale w sumie nie wiedział czy z żartu czy może z samej obecności Jainga. Ostatnio nie mieli wiele czasu, aby pogadać. Każdy załatwiał swoje sprawy. Rosh prowadził interesy, Jaime postanowił spróbować szczęścia na kolejnym turnieju. Życzył młodemu zwycięstwa, lecz zdawał sobie sprawę, że jeżeli ten nic nie wygra, to Ashford będzie śmiał się z tego do końca swych dni. A Durr? Durr podróżował razem z orszakiem Aeriona Blackfyre.
- Uczestników naszej wyprawy u mnie nie było. A co do samego Białego Portu, sprawa jest prosta. Chciałem sobie spokojnie pospać, a tu skończyło się na tym, że połowie karczmy spuściłem wpierdol i jeszcze uwolniłem syna lorda Manderlyego. Więzili chłopaka i najwyraźniej chcieli jakiś okup czy coś. Cała sprawa była rzecz jasna przypadkowa, ale nie narzekam, bo teraz przynajmniej jeden lord z Północy mnie lubi. - Wtem zerknął przez ułamek sekundy na Orlę, ona dobrze wiedziała dlaczego. - Królewska Przystań... Tak ostatnio troszku się tu dzieje, ale ja nie jestem żadną szarą eminencją, hehe. Burdele palą te... Ptaszki, znaczy kurwa Wróble. Mimo wszystko ostatnio dałem im do zrozumienia, że jeżeli posuną się  za daleko, to zwyczajnie w świecie ich wybije. Chcieli napaść jakiś burdel, ale ludzie wynajęci przeze mnie szybko się ich pozbyli. Od tamtej pory cisza. Znowu kilka dni temu, organizowałem mały turniej w burdelu, zebrali się najbogatsi kupce i grali w coś. Mój pomocnik przy organizacji próbował ukraść całą sumkę i wyjechać z miasta, ale dorwaliśmy skurwiela i zrobiłem z nim porządek. Wziąłem swoją działkę i jego, tak też mam teraz cztery przybytki, a ty masz zaszczyt siedzieć w najlepszym z nich. - Kończąc przemowę przepłukał gardło winem przy okazji zamykając wielką księgę z rachunkami, bo przecież nie będzie teraz jej uzupełniał kiedy przybył jego dobry kompan.
- Właśnie, a skoro już o wyprawie mówimy. Powiedz mi co bym mógł zrobić by przynajmniej trochu pomóc w jej organizacji? A druga sprawa,  Orla płynie z nami, to o niej mówiłem w Dreadfort wspominając, że zabiorę jeszcze jedną osobę. A i jeszcze coś... Co ty masz pod ubraniem, bo mam wrażenie, że połowę jebanej zbrojowni do nas przyniosłeś, hehe.
Powrót do góry Go down
Jaing Skirata
Dobry Ziomek Jaing, Położna
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Rozkosz pod gwiazdami"   Nie Sty 08, 2017 6:46 pm

Z perspektywy Rosha to wszystko wydaje się niebywale banalne. Ot, tam się pali burdel, tam kogoś zje smok, tutaj kogoś otruli. Gdzieś kilku najemników ubiło jakiegoś podpalacza. Norma. Skirate ciekawiło, czy Ashford miewa przed snem przemyślenia o tym, jak przemija życie ludzi w jego okolicy. Może kiedyś go o to zapyta. W odpowiedniejszej sytuacji, niż serdeczne powitanie.
- Czyli sobie radzisz. Jak zwykle zresztą. Nic, tylko pogratulować. Och, w takim razie tym bardziej miło mi z zaproszenia. Gdybym miał pewność, że wybieram się do takowego, lepiej bym się ubrał.. - chociaż nie, jednak nie. Chyba jednak wolał częściową przynajmniej anonimowość niż względy w oczach mieszczan na ulicy. Miał tylko nadzieję, że nie zrobi Roshowi złej sławy wchodząc tu w tym wdzianku. No trudno i tak już było po sprawie.
- Hmm, sam nie wiem. Na pewno nie jest wesoło ze statkami. Ja mam zaledwie jeden i.. to tyle z tego co wiem. Liczę, że nasz kochany Złotowłosy coś załatwi i chyba możemy też liczyć na Gerolda, ale wolę nic z góry nie zakładać. Sprzęt mamy, zaopatrzenie też jest załatwione.. to chyba na tyle. - zamyślił się. Pewnie o czymś zapomniał, ale i tak nie wiedział o czym. Jeśli Rosh jakoś chciał wspomóc wyprawę poza swoją obecnością to chyba sam musiał wymyślić w jaki sposób. Chociaż nie, zaraz:
- Aczkolwiek jak tak myślę, to jest w sumie jeszcze coś, ale sam nie wiem, czy ma to sens. Zastanawiałem się, czy nie byłoby mądrze zabrać kogoś.. uzdolnionego, wiesz o co mi chodzi. Jakiegoś kapłana Pana Światła, czy innego mistyka. Sporo jest podrabiaczy, ale gdyby trafić na prawdziwego i skorego do współpracy, mógłby nieco ułatwić nam życie, ale to dopiero jest w fazie planów. Poza tym trzeba by takiego gdzieś tu znaleźć, a przymuszać tego typu ludzi do niczego raczej bym nie chciał.
- Nie mam z tym najmniejszego problemu. Wszyscy powinni się zmieścić bez większych problemów. Wspólna kajuta chyba nie będzie problemem? - pomacał się po brzuchu i okolicach żeber - Ja? Nic, a co miałbym mieć? No, może kilka środków zapobiegawczych. Wiesz, kiedy podróżowałem z Casterly do Dreadfort, gdzieś w Dorzeczu natknęliśmy się na dwunastu..? Nie, dziesięciu rycerzy, którzy grabili jakąś wioskę i drwale prosili o pomoc. Od tamtego czasu zdejmuję kolczugę tylko w ostateczności, a i jakiś nożyk tu i tam też potrafi się przydać. Pewnie na starość będę się garbił, ale lepiej tak, niż jej nie dożyć. - Jaing w żadnym razie nie odmówiłby Orli miejsca na statku, ale odwrócił się do niej, by nieco się upewnić, czy wie w co się pakuje - Orlo, jeśli mogę po imieniu - Rosh wspominał, gdzie dokładnie się wybieramy? - dokończył słowem w stronę Rosha - Tak? - tu już kontynuował do obojga - Oczywiście nie chcę demotywować, ale po drodze lub na miejscu może się zdarzyć jakiś.. wypadek różnej natury. Nie ukrywam, że z pewnych względów płynie z nami sporo wojska i to nie najgorszego, jeśli mogę ich pochwalić.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Rozkosz pod gwiazdami"   Nie Sty 08, 2017 8:11 pm

Orla przez większość czasu raczej milczała, przysłuchując się wymianie zdań między mężczyznami. Historię o wydarzeniach z Białego Portu już słyszała, a słysząc wzmiankę o tym jakoby lord Manderly lubił Rosha, uśmiechnęła się lekko pod nosem i pokręciła lekko głową. Całkiem niedawno żartowali sobie na temat proszenia go o jej rękę, a tutaj znowu pojawiał się jego temat. Potem wysłuchała jak Rosh chełpi się tym jak załatwił Naxosa, który chciał uciec z kufrem złota, ale do tego również nic nie dodała, ponieważ zobrazował sytuację krótko acz treściwie i solidnie. Słysząc, że Rosh zapowiedział już zabranie jej na turnieju w Dreadford lekko ją zdziwiło, ponieważ wtedy byli dalecy od nawet neutralnego akceptowania siebie wzajemnie. A może to tylko ona była wtedy daleka od tego. Słysząc coś na temat kapłana Pana Światła, ożywiła się nieco. Nie wiedziała dlaczego, ale Jaing nie wyglądał jej na wyznawcę R'hllora.
- Tak się składa, że znam jednego czerwonego kapłana, to jeden z naszych stałych bywalców. Pytanie tylko po co chciałbyś go zabrać? Masz zamiar palić ludzi na stosach dla pomyślnych wiatrów? - Zapytała, a jej ton nie wyrażał nic innego niż zwykłą ciekawość. Orla nie pochwalała fanatycznych postępków wyznawców Pana Światła i nie uważała, aby przelewanie jakiejkolwiek krwi w ogień było warte podróży bez kłopoczących sztormów. Nie mówiąc już o tym, że wcale w czerwonego boga i jego moce nie wierzyła.
Słysząc słowa o wspólnej kajucie pokiwała tylko głową, a kolejne słowa przyjęła nieznacznym uniesieniem kącików ust. No tak, Jaing widział w niej tylko uroczą dziewkę pracującą w burdelu, ale prawda była zgoła inna i panna Snow nie bała się znojów podróży.
- Tak, zdaję sobie sprawę z tego. O mnie jednakże nie musisz się martwić, Jaing - odparła, wahając się lekko czy powinna go nazywać po imieniu, jednakże ostatecznie skoro on to zrobił, to ona także miała zamiar.
Powrót do góry Go down
Gerold Hornblower
Wyciskacz Łez, Twórca Królów
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Rozkosz pod gwiazdami"   Nie Sty 08, 2017 10:58 pm

W końcu po kolejnych dniach lotu wiwerną Gerold znów przybył do Królewskiej Przystani. Przetrząsnął całego Nieubłaganego w poszukiwaniu Jainga, jednak nie znalazłszy go zaczął się niepokoić. W końcu jeden z miłych żołnierzy z Dredfort zlitował się na nim i poinformował Gerold, że Jaing udał się do burdelu Rosha. Tylko gdzie był sam burdel się znajdował tego Hornblower się nie dowiedział, ale zawsze była to jakaś poszlaka. Dlatego też spędził parę chwil krążąc od burdelu do burdelu i pytając o przybytek najemnika z Ashford. Za siódmym razem dowiedział się, że Rosh zainwestował w nowy przybytek. Rycerz doszedł do wniosku, że najemnik pewnie tam jest i dogląda swojej nowej inwestycji, a przynajmniej on by tak zrobi gdyby kupił burdel, więc nieśpiesznym krokiem udał się w wskazane miejsce. Po dłuższej chwili dotarł pod "Rozkosz pod gwiazdami". W środku oddał miłym strażnikom swoje noże, sztylet, mizerykordię i Dawcę Przysięgi, przy okazji zagadując o Rosha. Jeden ze strażników powiedział mu o gabinecie, więc Gerold podziękował mu i udał się na piętro, przyzwyczajając się do braku ciężaru broni. Przed drzwiami zdjął kapelusz i przeczesał włosy dłonią, by w końcu zapukać. Usłyszawszy pozwolenie uchylił lekko drzwi i wślizgnął się do środka. W środku rozłożył ręce, by po chwili ukłonić się, zamiatając przy okazji podłogę rondem kapelusza.
- Oto i jestem, Roshfordzie i Skirato - powiedział, prostując się. Rozejrzał się szybko po pomieszczeniu. Nie licząc jego to byli tam tylko Rosh, Jaing i nieznajoma dla Gerolda kobieta. Najpierw uścisnął dłonie panów, by następnie podejść do kobiety i ucałować jej dłoń, co próbowała wbić mu do głowy ciotka, kiedy był młodszy. Wrócił na miejsce przed drzwiami i westchnął.
- Ja tylko na chwilę. Zaraz muszę znów zniknąć na parę tygodni z wiwerną, jeśli mam płynąć na wyprawę.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Rozkosz pod gwiazdami"   Nie Sty 08, 2017 11:35 pm

Słuchał Jainga bardzo uważnie, nieco przygryzając wargi gdy wspomniał, że nie może dać już swojego wkładu. Rosh niestety posiadał aktualnie tylko złoto. Mógł co najwyżej nakazać wybudować galerę, tylko gdzie? Nim Skirata wspomniał cokolwiek o kapłanie do pokoju wparowała służba, rozkładając puchary oraz dwa dzbanki pysznego wina. Rzecz jasna przyniesiono także coś na ząb. Pamiętali nawet o winogronie, które Orla tak bardzo uwielbiała zajadać. Dopiero później usłyszał resztę.
- No właśnie, tak jak wspomniała Orla jeden odwiedza dość często nasze przybytki i podobnie jak ona jestem ciekaw na jaką cholerę potrzebny ci kapłan. Czyżbyś nagle zaczął wierzyć w Pana Światła? W sumie na nawrócenie nigdy nie jest za późno, hehe. - Reszty wysłuchał mająć już na twarzy swój standardowy uśmieszek. - Ech Jaing, zawsze ubezpieczony na każdą z możliwych sytuacji. A co do reszty. Bardziej bałbym się o nas niż o Orlę, przyjacielu. - I wtedy ktoś ponownie zapukał do drzwi. Początkowo Rosh westchnął, bo już nawet nie dadzą sobie spokojnie pogadać znajomy, ale mimo wszystko pozwolił temu komuś wejść. Wtedy pojawił się nie kto inny jak Gerold.
- Tańczący z Niedźwiedziami, HA! - Powstał prędko, aby w nieco mniej dworski sposób niż on przywitać przyjaciela. Uściskał go jak Jainga i również postanowił przedstawić Orlę - To moja narzeczona Orla. Orla, to jest Gerold Hornblower, też chyba coś wspominał o tym jak próbował sprawić, by niedźwiedź tańczył, hehe. Siadaj... I powiedz, czego masz znikać?
Powrót do góry Go down
Jaing Skirata
Dobry Ziomek Jaing, Położna
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Rozkosz pod gwiazdami"   Pon Sty 09, 2017 12:10 am

Skirata wziął sobie z tacy coś, czym mógł sobie podjeść dłuższy czas bez czernienia napoczętego owocu - winogrona. To tak jakby miał naturalne wino, więc tego w kielichu już nie ruszał, mimo, że pewnie było pyszne.
- Ofiary z ludzi na pewno nie są całkowicie niezbędne w ich praktykach. Przypominam też, że z relacji wynika iż w poprzednich podróżach część statków rozbijała się długo przed dotarciem na ląd. Rozbicie statku to pewna śmierć. Przynajmniej stu osób - w tym nas. Przypominam, że mamy chwilowo trzy statki, więc strata choćby jednego naraża nas na ogromne ryzyko. Nie wiem jak Wy, ale ja wolałbym wyeliminować takie niebezpieczeństwa jeśli jest to możliwe. Dlatego tez kazałem wzmocnić moją galerę, ale nie wiem czy to w czymkolwiek pomoże. Stu dziesięciu żołnierzy na Nieubłaganym jest pod moją odpowiedzialnością i mam zamiar zminimalizować straty, jeśli wystarczy do tego trochę grosza dla jakiegoś kapłana. Wiecie, zło jest złem i większe, czy mniejsze nie ma znaczenia, ale jeśli spalenie jakiegoś zwierzaka na statku umożliwi nam bezpieczne przepłynięcie, to ja nie mam z tym problemu, wybaczcie. Rosh, czy wierzę? Nie wiem, ale w Essos byłem świadkiem cudów, więc na pewno wierzę w ich kapłanów, a z nawracaniem jest tak jak mówisz. Spokojnie jednak. Nie spalę przecież nikogo szerząc wiarę. Zwłaszcza, że nie jestem czcicielem Pana Światła. - przez Jainga temat nieco zszedł na wiarę i światopogląd, ale trudno. Skirata wolałby poświęcić człowieka, by uratować setkę. Do Gerolda wstał i go uściskał oraz powiadomił, że na statku czekają na niego gotowe przedmioty o które prosił.
- Cieszę się, że tak jest, Orlo. Wolałem po prostu dopytać, czy wszyscy są świadomi, że kogoś z nas może rozszarpać jakiś cholerny demon. Ale w sumie większego niż ten tu, to chyba nie znajdziemy nawet w sercu Valyrii - tu wskazał na Rosha.
- Powinniśmy na Ciebie poczekać tutaj w porcie, czy dołączysz na morzu? Każda odpowiedź jest dobra. - Jaing nie mógł skoncentrować wzroku na twarzy Gerolda, bo wciąż patrzył to w jedno, to w drugie oko.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Burdel "Rozkosz pod gwiazdami"   

Powrót do góry Go down
 
Burdel "Rozkosz pod gwiazdami"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Burdel "Pod Rozwartą Różą"
» Burdel
» Burdel "Małpi Gaj" [NEW]
» Burdel "Pod Kiecką"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Królewska Przystań-
Skocz do: