IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Aurora Arryn

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Aurora Arryn
Królowa Królików i Pierwszych Ludzi, Władczyni Doliny, Tridentu oraz Zatoki Czarnego Nurtu
avatar


PisanieTemat: Aurora Arryn   Sro Cze 29, 2016 10:50 pm

Godność: Aurora Arryn
Ród: Arryn
Wiek: 57
Miejsce urodzenia: Orle Gniazdo
Stanowisko/Zawód: Królowa

Wygląd:

Aurora wygląda na miłą i delikatną starszą osobę. Staruszkę, na której odcisnęło się już piętno czasu, choć nie pozbawiło uroku osobistego. Nadal swoim wyglądem wzbudza w innych przychylność. Z jej niebieskich oczu, wręcz bije dobroć.
Od czasów młodości nie urosła za wiele, nadal jest drobna. Włosy stały się jaśniejsze, choć jeszcze nie widać tak mocno siwych kosmyków. Zazwyczaj nosi je rozpuszczone. Czasem spina, pozostawiając choćby garstkę włosów tak, by opadały na ramiona. Jak to przystało na królową nosi wyłącznie suknie. Do dziś preferuje kolor niebieski.

Osobowość:
Czasy, w których Aurora była tak krucha i niezwykle delikatna minęły. Od czasu zakończenia rebelii stopniowo zmieniała się. Zdobyła pewność siebie, której w młodości często jej brakowało, niezwykłą dumę i siłę woli. Stała się twardą i zaradną kobietą, która wie czego chce. Był czas młodości, a także porywczość, która mu często towarzyszyła. To również się zmieniło, Aurora już nie działa tak impulsywnie jak kiedyś. Nie pozwala swoim uczuciom zapanować nad sobą. Kieruje się zdrowym rozsądkiem i sprytem. Z czasem również wyzbyła się swojej nieśmiałości, a otwartość - z nutą sarkazmu - stała się jedną z głównych cech królowej. Trzeba przyznać, że język ma cięty. Ciężko też ją wytrącić z równowagi. Niewiele rzeczy może spowodować u niej gwałtowną reakcję, gdyż potrafi udawać spokój. Jej pasją nadal jest łuk, wciąż naucza w swojej szkółce. Uwielbia również malować, stało się to teraz coraz częstszym zajęciem królowej.
Aurora kocha swoją rodzinę. Wszystko co robi, jest motywowane jej dobrem. Nie traktuje żadnego ze swoich dzieci czy wnuczków wyjątkowo, każdy z osobna jest dla niej tak samo ważny. Niewiele rzeczy może to zmienić.
Troszczy się również o swój lud i stara się, aby poprawić ich sytuację bytu. Chce mieć w nich sojuszników, którzy będą traktować ją jak miłą i dobrą znajomą z wyższą rangą społeczną.

Historia:

Kiedy wspominam swoją młodość, zagłębiam się w myśli, poszukując jej fragmentów, jakby we mgle. Każdy inny staruszek pewnie zna mój ból. Starość, nie radość. Urodziłam się w Orlim Gnieździe. Najwspanialszym miejscu na ziemi. To dom, który na zawsze pozostanie nim w mym sercu. Byłam jedyną córką Hugh Arryna, niegdyś Lorda Doliny. Kochałam swoją rodzinę. Od małego szkraba chciałam być taka, jak moi bracia. Nauczyć posługiwać się mieczem i stanąć do walki z wielkim wojownikiem. Matka miała wobec mnie zupełnie inne plany, ale nigdy nie ustawałam w swoich błaganiach. Byłam uparta. W sumie to nadal jestem. W końcu pozwoliła mi spełnić marzenie, a nawet przekonała ojca. On niedługo potem załatwił mi wspaniałego nauczyciela. Trenowałam dużo, więc powinnam zacząć władać mieczem coraz lepiej, prawda? Niestety, stało się zupełnie odwrotnie. Byłam słaba, wręcz beznadziejna. W momencie, kiedy przestałam w siebie wierzyć i miałam poddać się, mój nauczyciel znalazł alternatywę. Pokazał mi jak wykorzystać to, iż jest się drobnym i zwinnym w walce. Liczyłam na swoją szybkość i spryt, a w rękach trzymałam sztylety. Podobało mi się to, i to bardzo. W końcu zaczęłam czerpać z tego radość. A kiedy w moje ręce trafił łuk, nic więcej już nie liczyło się. Naprawdę, to była moja pierwsza miłość. Pobierałam też nauki pisania i czytania, uczyłam się historii i tym podobnych. Dzieciństwo było naprawdę przyjemne i nietknięte złem.
Od małego chciałam podróżować. Zawsze męczyłam najstarszego brata, aby zabierał mnie ze sobą "po przygodę". Tak to nazywałam. Czasami się zgadzał, ale po pewnym czasie zapragnęłam robić to na własną rękę. Oczywiście, ojca to niepokoiło. W końcu byłam jego jedyną córką. Zaczęłam zapuszczać się coraz dalej.
Jako siedemnastoletnia dziewczyna ubłagałam ojca, aby puścił mnie na kolejną podróż. Tym razem za cel obrałam Królewską Przystań. Ten wybór zdecydował o tym, jak przebiegło moje dalsze życie. Kiedy dotarłam na miejsce, przywitał mnie dziedzic Targaryenów, książę Viserys. Cała znajomość zaczęła się dosyć specyficznie z ciekawymi przygodami, a uczucie przyszło dosyć szybko. To ja pierwsza pocałowałam ukochanego, czego po sobie nie spodziewałabym się.  Z drugiej strony, nigdy przedtem nie zainteresował mnie żaden mężczyzna. Muszę przyznać, trochę mnie poniosło. Choć zdecydowanie wyszło na dobre.
Szczęście załamało się niedługo później, kiedy to doszło do morderstwa na moim najstarszym bracie, Prestonie. Bardzo przeżyłam jego śmierć, ale starałam się jak najmniej to okazywać. Do teraz nie wiem dlaczego, po prostu czułam, że właśnie tak powinnam zareagować. Pamiętam, że nie raz płatałam Prestonowi psikusy razem z Cedrikiem czy mym przyjacielem z dzieciństwa, Corren Starkiem. Piękne dziecięce lata. Mój najstarszy brat nie był idealny, ale ceniłam go mimo wszystko.
Po tym wydarzeniu jednak nie opuściłam Królewskiej Przystani, choć miałam zamiar. Zatrzymał mnie oczywiście Viserys i tak ruszyłam razem z nim do Castamere na ślub Reylanda Reyne'a. Dla mnie ta decyzja zakończyła się naprawdę wspaniale. Viserys oświadczył się mi, kiedy spacerowaliśmy po ogrodach. Niestety, mój ukochany stracił siostrę, a potem nadeszła wiadomość z Królewskiej Przystani z informacją, że król Baelor nie żyje. Wspierałam go i martwiłam się o niego, w jednej chwili tak wiele spadło na jego głowę. Nagle został królem. W takich sytuacjach myślisz sobie, że już nic gorszego stać się nie może. Zazwyczaj niedługo po tym, to właśnie następuje.
Wybuchła rebelia Jonathana Tyrella. Wtedy właśnie, zanim to wszystko nabrało większego tempa, zostałam żoną Viserysa, królową. Podczas pierwszego oblegania Królewskiej Przystani przebywałam w zamku i martwiłam się o swojego męża, to było tak nieznośne, że zrobiłam coś głupiego. Opuściłam najbezpieczniejsze miejsce, zabrałam ze sobą ochronę i ruszyłam na koniu pod mur. Wystrzeliłam dwie strzały w człowieka, który stanowił największe zagrożenie i odjechałam. Mimo wszystko, podobało mi się to. Zwyciężono pierwsze oblężenie, a następnie przezwyciężono też i drugie, dzięki pomocy Lwów. Wszystko byłoby wspaniale, gdyby nie jedna rzecz. Jeszcze przed drugim oblężeniem, kiedy wpadłam w pułapkę Tullych, zdradzono mi do czego dopuścił się mój brat. Nie mogłam uwierzyć i nie wierzę do teraz. Mój najdroższy brat nie mógł bez powodu zabić własnej małżonki, Frey kłamał. Wuj Donnel za niego poświadczył, Cedrik był dobrym człowiekiem. Niestety, nie było dowodów, a król obiecał głowę mordercy. Mimo miłości jaką darzę Vieserysa, wciąż nie mogę mu tego wybaczyć, tak jak i sobie.
Rebelia na szczęście dobiegła końca. Miałam dosyć, ale postanowiłam coś ważnego. Od początku nie mogłam dostosować się do bycia królową, a wtedy przyszedł czas, by to zmienić.  Pierwszą rzeczą, jakiej podjęłam się, było wybudowanie jadłodajni. Często przychodziłam, aby sprawdzić, jak idą prace. W swoim życiu założyłam sierociniec, a także szkółkę łuczniczą, w której sama również uczę. Udostępniłam ją dla każdego, nawet dziewczynek. Niestety, niewiele przedstawicielek płci pięknej brało udział w zajęciach, choć dla nich były osobne lekcje. Zaczęłam wspierać również maestrów i alchemików. Nie bałam się przebywać wśród ludu i nieść im pomoc osobiście, lecz z ochroną. Musiałam stać się dla nich kimś, na kim mogliby polegać.
Pierwsze dziecko, jakie przyszło na świat dzięki mnie i Viserysowi, to Eraela. Początkowo byłam przerażona, ale potem przyzwyczaiłam się do roli troskliwej matki. Później dorobiliśmy się jeszcze piątki pociech. Za każdym razem mówiłam, że nie chcę już dzieci. Lecz jak już pojawiły się, to nic nie dało się zrobić, a ja oczywiście pokochałam je. Dokładałam wielu starań, by dzieci były wychowane na dobrych i porządnych ludzi. Starałam się też wykorzenić przekleństwo związków kazirodczych z głów następnych Targaryenów. Nauczałam co dobre, a co złe, lecz robiłam to delikatnie. Nie chciałam, aby to było powodem do młodzieńczego buntu.
Każdy mój syn posiadał smoka, tak samo jak ich ojciec. To oni głównie opiekowali się nimi, ale ja również starałam się nie być im obca. To tak wspaniałe stworzenia, więc trudno nie zabiegać o ich przychylność. Tak też robiłam.
W moim życiu tylko raz nadepnęłam komuś na ucho, nie licząc siostry Viserysa, która jeszcze przed rebelią planowała mnie zabić. Dzieci Valendriana Velaryona miały zamiar wziąć ślub. Ohydny ślub brata i siostry, którego nie popierałam. A ich dziad pragnął zorganizować to w Wielkim Sepcie, a potem odprawić wesele w ogrodach Czerwonej Twierdzy. Nie patrzyłam na to przychylnie, w końcu dla mnie to raczej jakaś komedia, nie związek, ale... W końcu zgodziłam się. To nie była moja sprawa, jak prowadzi się ich ród. Tylko nie chciałam brać udziału w tym. Miałam zamiar wyjechać gdzieś z rodziną i zostawić jedynie Viserysa, aby był obecny na tej uroczystości. Niestety, zanim wybrałam miejsce na małe "wakacje", to przeniesiono zaślubiny gdzieś indziej, a Lord Velaryon odszedł z Małej Rady. Postąpiłam wspaniałomyślnie, nie obrażając ich, nie wyśmiewając, choć nie powiem... Cisnęło mi się to często na język. Po prostu zdecydowałam trzymać się swoich przekonań i nie łamać ich dla kaprysu jakichś szczeniaków.
Kiedy zostałam królową, to myślałam, że będzie to straszna rola... Że skończę z podróżami, ale myliłam się. Cóż, i tak nadal nikomu tego nie polecam. Byłam z Viserysem w wielu miejscach. Najbardziej zapadł mi w pamięć pobyt w Pentos. Co to były za cudowne dni, tam to dopiero da się odpocząć! Miło wspominam też odwiedziny w Orlim Gnieździe i Winterfell. W obu miejscach byliśmy wiele razy. Przebywając na Północy, dostałam wyjątkowy łuk z czardrzewa. Dobrze mieć przyjaciół w odpowiednich miejscach. Również wpadliśmy do siostry Viserysa, Rhaenys. Wyglądała na prawie ucieszoną. Poznałam wielu szczodrych i dobrych ludzi podczas tych wypraw. Z chęcią kontynuowałabym takie życie, ale mam obowiązki, dzieci, a także już wnuków. Chociaż dzięki nadchodzącemu turniejowi u Reyne-Lannisterów znów czeka mnie odrobinę przyjemności z podróży.


Umiejętności:

Wrodzone:
Wrodzony refleks
Niezwykła inteligencja
Dar przekonywania
Wyuczone:
*Jazda konno(III poziom)
*Blef (III poziom)
*Dyplomacja (II poziom)
*Sztylet (II poziom)
*Kultura i historia (III poziom)
*Łuk (IV poziom)
*Lekka zbroja
*Dworskie wychowanie
*Siła woli
*Precyzyjne trafienie
*Zwinność
*Uniki
Fabularne:
*Starzec (II poziom)

Wyposażenie:
- łuk z czardrzewa,
- sztylet,
- koń,
- spora ilość odzienia.


Poprzednia karta postaci.
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Aurora Arryn   Pią Lip 01, 2016 4:56 pm

Akcept
Pan z Tobą!
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
 
Aurora Arryn
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Alyssa Arryn

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Karty Postaci-
Skocz do: