IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Visenya Blackfyre

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Visenya Blackfyre

avatar


PisanieTemat: Visenya Blackfyre   Pią Lip 01, 2016 3:08 am

Godność:
Visenya Blackfyre

Ród:
Blackfyre

Wiek:
18 dni imienia

Miejsce urodzenia:
Czarna Iglica w Daeronporcie

Stanowisko/Zawód:
Żona dziedzica Tyrosh

Wygląd:
Visenya jest przeciętnego wzrostu, który to osiągnął całe 170 centymetrów. Budowy jest zdecydowanie kobiecej, acz smukłej i wysportowanej, nie należy jednak do typu filigranowego dziewczęcia. Nie trenuje może przesadnie, jednak w siodle spędza nieco czasu, a i miecz obcy jej nie jest, wypadałoby więc, by była w stanie go unieść i jeszcze zrobić z niego jakiś pożytek.
Urodę przejęła w pełni po smoczej części rodu. Jej proste, srebrne włosy sięgają za łopatki. Dziewczyna na oficjalne przyjęcia upina je odpowiednio, jednak na co dzień preferuje pozostawienie ich rozpuszczonych. Twarz ma pociągłą, rysy twarzy bardzo delikatne. Na świat zerka dużymi, fioletowymi oczętami, natomiast jej różowe usta zazwyczaj ułożone są w lekkim uśmiechu.
Co do ubioru, Vis czuje się tak samo dobrze w sukniach jak i spodniach i koszuli. Gdy wybiera bardziej elegancki ubiór porusza się z pewnością siebie i gracją, unosząc wysoko głowę i nie pozostawiając wątpliwości z jakich sfer pochodzi. Kiedy jednak oficjalne spotkania się kończą suknia trafia do szafy, a srebrnowłosa szybkim, sprężystym krokiem przemierza korytarze kierując się na plac treningowy by nie gorzej od niejednego mężczyzny wywijać tam mieczem, bądź w celu ponownego zdobycia przestworzy wraz ze swą wiwerną.

Osobowość:
Można powiedzieć, że dziewczyna jest niemal kropka w kropkę jak jej starszy brat, a więc i jej dziadek. Co więcej, opanowała sztukę, która perfekcyjnie wychodziła obu jej babkom, a więc połączenie bycia damą i kobietą niestroniącą od broni i walki. Jej biedna matula, dama w każdym calu, ciężko przyjmowała wybryki córy. Kobieta powinna być uległa, stateczna, poważna i zdyscyplinowana i jak to ostatnie Visenyi udało się wypracować, tak do reszty cech nie ma najmniejszego zamiaru się stosować. Ma swoje zdanie, którego chce się trzymać, oczywiście nie będzie się przy nim upierać jak osioł, jeśli nie ma racji, jednak nie da też sobie wejść na głową. O powadze również nie ma mowy. Vis jest bardzo optymistyczną osobą, w każdej sytuacji chce widzieć coś dobrego, a uśmiech niemal zawsze jej towarzyszy. Dodatkowo uwielbia żarty, a starszemu bratu niemal przy każdej okazji płata jakiegoś figla. Uwielbia poznawać ludzi, jest wręcz duszą towarzystwa, dodatkowo mimo pozycji nikogo nie traktuje z góry, czy to szlachtę, czy zwykłą służbę. Nie lubi siedzieć w miejscu, jeśli tylko może zamiast czytania czy nudnych rozmów wybierze ćwiczenia lub lot na Węgielku. No właśnie, Węgielek. Większość dam za pupila ma pieska, kotka, króliczka, kucyka... a ona ma wiwernę. Którą zresztą traktuje jak zwierzaczki wyżej wymienione, co z boku może wyglądać niemal komicznie. Mimo wszystkich tych cech potrafi być odpowiedzialna, ma też bardzo silne poczucie obowiązku. Ceni sobie honor oraz prawdomówność, chociaż rozumie, że w niektórych sytuacjach po prostu trzeba o nich zapomnieć. Rodzina jest dla niej najważniejsza i skoczyłaby za nią w ogień, co w sumie w ich przypadku nie jest takie niemożliwe.

Historia:
Na świat przyszła jako drugie dziecko i pierwsza córka Auriona I i jego żony Aurelii. Właściwie od początku było wiadomo, że z jej osobą będą kiedyś związane poważne plany, po cóż w końcu ma się córki, jeśli nie dla politycznych mariaży? A im ważniejszy ród tym ważniejsze sojusze i przyjaźnie. Jednak mała Vis nie była tego świadoma. Rozpieszczana przez wszystkich dorastała beztrosko, większość dni spędzając na zabawie z rodzeństwem, głównie ze starszym bratem, w którego była wpatrzona jak w obrazek. Od niego też poszedł przykład i srebrnowłosa zamiast uczyć się chodzić z książką na głowie wolała przepychać się z bratem, a z czasem wręcz bić. Często po tych walkach biegli razem podkraść jakieś łakocie z kuchni, a następnie wymyślali wymówki dla matki czemu "jej mała księżniczka" znów wygląda jak wygląda.Visenya twardo opierała się wszelkim naukom manier, Aerion ich nie miał, więc i ona nie chciała. W sumie innych nauk od wiedzącego też nie chciała, no ale tutaj już starszy brat siedział nad księgami, to i ona gorsza być nie mogła. Nigdy nie miała jednak tego zacięcia do zdobywania wiedzy, a przynajmniej nie ze starych, zakurzonych ksiąg. Ona wolała rozmawiać z ludźmi, widzieć wszystko na własne oczy. Dlatego też wszędzie było jej pełno i potrafiła znikać na całe dnie, przez co nie raz i nie dwa dostawała burę.
Do ich zabaw dołączał czasami kuzyn - Roger. Vis bardzo go lubiła, potrafił być zabawny, no i czasami przynosił jej jakieś prezenty. Kto nie lubi dostawać prezentów? Przy nim jednak nie mogła już zachowywać się tak swobodnie jak przy bracie, w sumie to dzięki niemu zaczęła rozróżniać kiedy trzeba zachowywać się jak dama, a kiedy mogła sobie pozwolić na odrobinę swobody. Właściwie przy kuzynie aż tak sztywno jak należało się nie zachowywała, jednak z mieczem, na które często walczyła z bratem, chyba nigdy jej nie widział.
Z bratem praktycznie się nie kłóciła, bo małych sprzeczek liczyć nie będziemy, chyba tylko raz jeden poważnie się obraziła, było to wtedy, kiedy chłopak otrzymał smocze jajo. Uważała, że jest to absolutnie niesprawiedliwe, że ona smoka mieć nie może. Ogłosiła wtedy bunt i do nikogo się nie odzywała. Była zła na cały świat i w ogóle nie chciała opuszczać pokoju. Jej reakcja rodziców załamała, za to dziadek miał doprawdy niezły ubaw. Kolejnego smoczego jaja nie miał, podarować więc jej nie mógł. Ale mała wiwerna... to już co innego. A Vis postanowiła nie zwracać uwagi, że wiwerna to jednak nie smok i pokochała zwierzaka całym sercem. Wtedy też zaczęła zastanawiać się nad imieniem. Masa osób stwierdziła, że skoro już ma takie stworzenie, to musi nazwać go dumnie, majestatycznie i odpowiednio do jego gatunku. Stąd właśnie imię Węgielek... tak na przekór i na złość. Wiwerna była czarna, imię więc pasowało idealnie, a na zdziwione spojrzenia ludzi słyszących imię takiej "bestii" reaguje jedynie śmiechem. Doprawdy to absolutnie było tego warte.
Czas mijał, a mała Vis powoli przestawała być taka mała. Jej buntowniczy charakterek powoli przygasał. Wciąż chciała być sobą, jednak nareszcie zaczęło do niej docierać jaką pozycję zajmuje i jakie są z tym związane obowiązki. Wreszcie dała się nauczyć manier i obycia w towarzystwie, przestała uciekać na widok sukni, a do swojego wyglądu przykładała nieco więcej uwagi. Mimo to nadal od sztywnych przyjęć wolała walczyć z bratem na miecze, a zamiast jazdy karocą wybierała lot na wiwernie. Udawanie grzecznej miało jednak swoje plusy, jak choćby zabieranie przez ojca w różne ciekawe miejsca. Jednym z pierwszych takich wyjazdów była obecność na turnieju wyprawionym na cześć ich kuzyna. Z nim też spędziła większość czasu na uczcie, jednak czas zleciał bardzo szybko i nim się obejrzała trzeba było wracać do domu.
Kiedy jej brat podróżował ona również nie próżnowała. Uczyła się i trenowała na własną rękę, podróżowała z ojcem po nieco bliższej okolicy niż Aerion, zapoznawała się też z tutejszą szlachtą. Bywała też na turniejach, jak choćby ten pod Trzema Wieżami. Spodziewała się tam ujrzeć sporo osób, jednak nie Rogera, którego zresztą nie widziała już blisko rok. Uśmiechnęła się szeroko i po cichu kibicowała kuzynowi, który w pięknym stylu wysadził z siodła kolejnego przeciwnika. Gdy podjechał do niej zareagowała cichym śmiechem, jednak niewiele myśląc podarowała mu swoją wstążkę. Chłopak jej nie zawiódł i po wyrównanej walce wysadził Tyrella z siodła, by następnie podarować wianek kwiatów bardzo zdziwionej Visenyi, która w zamian postanowiła spędzić z nim ucztę i nadrobić nieco czas, w którym się nie widzieli, jako że już następnego dnia musiała wracać do siebie.
Średnio jej się podobało, że dziadek w podróże zabiera tylko Aeriona, ale za to chociaż brat starał się jakoś jej to wynagrodzić gdy tylko był w domu. Uwielbiała się z nim ścigać, tak na ich zwierzakach, jak i po prostu biegając po okolicy. Zazwyczaj udawało jej się brata wyprzedzić, a za sprawą białych włosów migających między drzewami brat z uśmiechem nazywał ją srebrną błyskawicą. Dodatkowo próbował nauczyć ją jak najwięcej nowych rzeczy, nie zawsze jednak z dobrym skutkiem. Tak oto jego uczenie Vis pływania skończyło się tym, że trzeba było ją wyławiać z jeziora, bo metoda "na głęboką wodę" jednak się nie sprawdziła. Od tego czasu dziewczyna do rzek, jezior a już nie mówimy o większych zbiornikach wodnych w ogóle się nie zbliża. Nie, ona wcale się wody nie boi... tylko woli być nieco dalej od niej. Zresztą zostawienie dwójki nastolatków samych musi skutkować jakimiś głupimi pomysłami. Podbieranie rycerzom części zbroi, zamiana jakichś składników w kuchni, rozkucie koni w stajni, to tylko przykłady ich działalności. Były też jeszcze ciekawsze przygody, jak wspólne pierwsze wprawy w całowaniu... ale ten temat może lepiej pomińmy.
W sumie, w porównaniu z bratem, okres dojrzewania przeszła bardzo grzecznie. Było parę miłostek, parę schadzek, ale jednak nic szczególnego. Nie znalazł się nikt, kto zdołałby zdobyć smocze serce, czy choćby spowodować jego szybsze bicie. Stąd też dziewczyna na samą myśl o zamążpójściu jedynie lekko się krzywiła i urywała temat. Nie widziało jej się to, absolutnie. Niby wiedziała, że powinna, jednak nie pałała do tego entuzjazmem. Stąd też wiadomość, że ojciec znalazł jej kandydata na męża nie została przyjęta z euforią. Fakt, że kandydatem tym miał być jej kuzyn również jakoś szczególnie sprawy nie naprawiał. No, mogło być gorzej, jego przynajmniej znała, był też osobą, która nie siedziała w miejscu, więc nie powinna się przy nim nudzić. Podejrzewała, że darzy ją uczuciem. W sumie to wręcz ją nieco dobijało. Źle się czuła z tym, że ona tego nie odwzajemniała, postanowiła jednak, że postara się być jak najlepszą żoną. Próbowała robić dobrą minę do złej gry, chociaż kiedy matka opowiadała jej o małżeńskich obowiązkach miała ochotę uciec gdzieś bardzo daleko. Koniec końców okazało się, że aż tak źle wcale nie jest. W sumie to można było uznać, że jest dobrze. Dobrze z paroma zastrzeżeniami. Jej wiwernę przeniesiono, jednak ta nieco buntowała się w nowym miejscu. Ona sama musiała teraz udawać damę 24/7, miecz i męskie ubrania ukryła głęboko w szafie i powoli zaczynało ją to już męczyć. Tęskniła też za rodziną, głównie za bratem. No ale cóż, podróże nieco odrywały jej myśli od tych problemów, a wizja turnieju w Lys dawała pewne możliwości.

Umiejętności:

Wrodzone
Niespotykana zręczność
Geniusz

Wyuczone
Precyzyjne trafienie
Zwinność
Dworskie wychowanie
Jeździec przestworzy
Kopie
Jazda konno (2)
Kultura i historia (1)
Krótki miecz (3)
Tresowanie zwierząt (1)

Wyposażenie:
Czarna wiwerna zwana Węgielkiem
Krótki miecz
Sakiewka z pieniędzmi
Wyjściowe suknie
Ubrania do jazdy oraz walki


Ostatnio zmieniony przez Visenya Blackfyre dnia Pią Lip 01, 2016 3:32 am, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Visenya Blackfyre   Pią Lip 01, 2016 3:27 am

Akcept (+5pkt.)
Pan z Tobą!






Siostrzyczka :3
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
 
Visenya Blackfyre
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Daeron Blackfyre

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Karty Postaci-
Skocz do: