IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Komnaty Gościnne I

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Rhaenys Targaryen

avatar


PisanieTemat: Komnaty Gościnne I   Czw Lip 14, 2016 4:21 pm

***


Ostatnio zmieniony przez Rhaenys Targaryen dnia Czw Lip 14, 2016 4:37 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Rhaenys Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Komnaty Gościnne I   Czw Lip 14, 2016 4:35 pm

28 stycznia 226


Rhaenys Targaryen obudziła się dziś stosunkowo wcześnie, niemniej jednak czuła się wypoczęta. Wczorajsza podróż do Królewskiej Przystani dosyć ją wymęczyła, jako że przez dłuższy czas nie podróżowała. O wiele bardziej wolała spędzać czas w Oldtown, wraz ze swoimi dziećmi. Większość z nich udała się na ten cały turniej, więc staruszka nie miała ochoty przesiadywać sama. Dlatego też w krótkim czasie zorganizowała konwój, który miał bezpiecznie przetransportować ją do stolicy. Dawno nie odwiedzała brata i samego miasta, toteż postanowiła odświeżyć sobie nieco pamięć. Wszystko co wiązało kobietę z tym miastem było złe. Tutaj celowała do niej z kuszy sama królowa, tutaj dowiedziała się o śmierci swej ukochanej siostry. Nie mogła jednak zrobić nic, by cofnąć czas, nawet jeśli bardzo by chciała. Pozostało jej znosić bolesne wspomnienia. Siedziała spokojnie w swej komnacie na wygodnym fotelu, oczekując na przybycie jednej ze służek, która ewidentnie się spóźniała. Wkrótce w środku rozległo się pukanie, a księżniczka uniosła wzrok i powiedziała donośnym głosem.
- Wejść.
Po wejściu do środka służka zamknęła za sobą drzwi, kłaniając się przed srebrnowłosą, która wywróciła oczami i pomachała dłonią, jakby nie chcąc widzieć tych całych frazesów. Podniosła się wolno, w międzyczasie mówiąc.
- Przyprowadź mi no tego... - powiedziała wolno, machając przed twarzą dłonią jakby chciała odgonić muchę - Margaryna? Makarona?
- Maekara, szanowna pa...- chciała rzec służka.
- Nieważne, wiesz o kogo mi chodzi - westchnęła, stukając obcasami i podchodząc do stolika, aby następnie pochwycić wino i nalać sobie trochę do kielicha - Znasz formułkę, prawda? Szanowna księżniczka Rhaenys zaprasza na rozmowę... - powiedziała, przerywając w połowie oraz zerkając wymownie na służkę, jakby miała wiedzieć, co dalej mówić. Sięgnęła po wachlarzyk.
- Mam nadzieję, że przynajmniej się umyje przed spotkaniem. Wszystko w tej przebrzydłym mieście śmierdzi gównem. Poczynając od prostaczków, kończąc na rodzinie królewskiej - powiedziała oburzona, rozkładając wachlarz i machając nim przed twarzą. Co prawda nie było aż tak gorąco, ale grube suknie robią swoje. Podniosła kielich do ust, wypijając dwa łyki trunku i zatrzymując swój wzrok na służce, która wydawała się być wystraszona.
- Na co czekasz? - zapytała, a dziewczyna w mgnieniu oka ukłoniła się i wyszła z komnaty jak poparzona. Targaryenówna czasami zastanawiała się, ile razy trzeba powtarzać takiemu ułomowi, by coś zrobił porządnie. Na litość Siedmiu, czasami miała dość służby...
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Bóg Ognia i Cienia, Serce Płomieni
avatar


PisanieTemat: Re: Komnaty Gościnne I   Czw Lip 14, 2016 10:44 pm

Maekar Targaryen, Książę Smoczej Skały i Dziedzic Żelaznego Tronu zjawił się po jakimś czasie z wielkim zadowoleniem przyjmując wystosowane przez ciotkę zaproszenie na wino oraz kolację. Książę najwyraźniej ufał swojej rodzinie oraz bezpiecznym murom zamku, ponieważ nie zabrał ze sobą nawet jednego rycerza Gwardii Królewskiej z pozostałych w stolicy.
- Witaj, ciociu - powiedział Maekar, pozwalając sobie na lekki uścisk i ucałowanie Rhaenys w policzek. - Słyszałem, że przybyłaś wczoraj. Mam nadzieję, że podróż nie była zbyt nużąca.
Gdy tylko powitanie mieli za sobą, książę zajął swoje miejsce przy stole i z lekkim uśmiechem na twarzy czekał na odpowiedź ciotki.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
Rhaenys Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Komnaty Gościnne I   Czw Lip 14, 2016 11:06 pm

Stała i czekała, popijając co jakiś wino. Było całkiem dobre, co dosyć ją zdziwiło; w końcu była przekonana, że cokolwiek sprowadzają tu ludzie jej brata, jest złe. Głupie myślenie, owszem, ale czego się spodziewać po staruszce, która w bardzo młodym wieku przeżyła tak wiele tragedii? Miała pełne prawo do takiego myślenia, nawet jeśli było ono niesłuszne. Gdy denerwowała się na nieporadne służki w Oldtown, wyobrażała sobie głowę Viserysa zatkniętą na pal, a tuż obok niego Myrielle. Zadziwiające, jak bardzo ją to uspokajało.
Dotychczas uznawała to jedynie za marzenia, chęć zemsty która zasiała się głęboko w środku kobiety już czterdzieści lat temu. Teraz wszystko zmieniało tok biegu - Rhaenys z łatwością zawierała kontakty u ważniejszych osób na arenie politycznej Westeros. Teraz jej żądza zemsty mogła zostać zaspokojona. Ale dlaczego posuwać się do tak prostego wyjścia, jak zabójstwo swych wrogów? O wiele bardziej ciekawe będzie patrzenie na to, jak cierpią. A co dla ojca czy matki może być bardziej bolesnego, niż śmierć pierworodnego syna? Targaryenówna odwróciła się z uśmiechem do dziedzica tronu, odstawiając na moment kielich z winem i ściskając go. Wszystko to było perfekcyjną grą aktorską starej księżniczki, która w ułamku sekundy poczęła stwarzać wrażenie dobrej cioci.
- Witaj, Maekarze, witaj - powiedziała, przybierając przyjemny dla ucha ton - Przybyłam. Nie lubię podróżować tak bardzo, jak w młodości, niemniej jednak dotrwałam - powiedziała żartobliwie - Kości już nie te, doprawdy.
Podeszła wolno do swojego kielicha z winem, dolewając sobie i jednocześnie chwytając za kolejne naczynie, do którego nalała wina mężczyźnie. Pochwyciła oba kielichy w dłonie, wolno podchodząc do dziedzica tronu i wystawiając dłoń z kielichem ku księciu.
- Napijesz się z ciocią, prawda? - zapytała z uśmiechem, zasiadając tuż obok niego i kontynuując rozmowę - Pewnie zastanawiasz się z jakiego powodu cię tu stara ciotka ściąga, hm? Cóż, mój syn i jego rodzina wyjechali razem na turniej. Ja nie miałam najmniejszej ochoty oglądać kolejnych walk, naoglądałam się już wystarczająco dużo w swym długim życiu - stwierdziła, wzdychając.
- Dlatego chciałam jedynie porozmawiać. Chyba mam jeszcze prawo stęsknić się za rodziną, czyż nie? Szczególnie za tak inteligentnym mężczyzną - obrzuciła go przychylnym spojrzeniem, jakby na potwierdzenie swych słów - Pamiętam, gdy byłeś jeszcze małym chłopcem. Pewnie nazywałabym cię tak dalej, gdyby nie to, że masz gromadkę dzieci - zaśmiała się.
- Skoro już o nich mówimy, co u nich? Dorobili się żon, mężów? Pewnie nie, bo wiedziałabym o tym jako pierwsza, prawda? - zapytała, upijając trochę wina z kielicha i oczekując na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Bóg Ognia i Cienia, Serce Płomieni
avatar


PisanieTemat: Re: Komnaty Gościnne I   Czw Lip 14, 2016 11:29 pm

Książę uśmiechnął się do ciotki i przyjął kielich z winem, uważnie słuchając co starsza Targaryenka mówi. Matka ostrzegała go przed ciotka Rhaenys, ale wydawała się miła, a książę nie wyłapał jak na razie nic podejrzanego ani w jej zachowaniu, ani w zachowaniu usługującej w komnacie służącej. A poza tym... Lord Reyne też zawsze ostrzegał ojca żeby nie ufał swojej ciotce, a król nie słuchał Lwa i przecież nadal żył.
- Oczywiście - odpowiedział. - Każdy potrzebuje wsparcia swojej rodziny, a niepokoje jakie nie do końca wygasły w królestwie tym bardziej zmuszają nas do trzymania się razem.
Maekar parsknął z lekkim rozbawieniem, gdy ciocia wspomniała jego młodzieńcze lata.
- Nie, żadne z nich jeszcze nie ma pary, ale wkrótce trzeba będzie zacząć nad tym myśleć. Możliwe, że król znajdzie im jakieś dobre partie podczas turnieju, a jeżeli tego nie zrobi to będę musiał zająć się tym sam. A przynajmniej znaleźć żony tym najstarszym.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
Rhaenys Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Komnaty Gościnne I   Czw Lip 14, 2016 11:58 pm

Obserwowała uważnie Maekara, jednak nie nachalnie - nie chciała, by poczuła się w jej obecności niekomfortowo. Dobrze jej się z oczu patrzyło, dlatego też obdarzała swego krewniaka przychylnym spojrzeniem, natomiast z jej twarzy nie schodził uśmiech.
Najwidoczniej maska dobrej cioci leżała na Rhaenys najlepiej. Zresztą... Targaryenówna nie była taką złą kobietą. Po prostu wydarzenia z przeszłości odbiły się na nią nie do końca tak, jak powinny. Ale czego się spodziewać po tylu zdradach, ucieczkach i nienawiści? Księżniczka pamiętała, nawet jeśli nie chciała. I nie mogła nic z tym zrobić.
- Oj, kochaniutki, wiem jak to jest martwić się o własną rodzinę - powiedziała smutno - Zabito mi ojca, brata i siostrę, którą kochałam jak nikogo na tym świecie. Przeżyłam wiele, niestety większość moich wspomnień sprowadza się do tych złych... ale cóż mogę zrobić? Starej ciotce zostaje tylko pamięć o bliskich, którzy odeszli za szybko - westchnęła ze smutkiem, chcąc zapewne wymusić na dziedzicu tronu współczucie. Otarła miejsce pod okiem, jakby znajdowała się tam samotna łza. Rzeczywiście, Rhaenys Targaryen smuciła się wspominając swe rodzeństwo. Bardzo by chciała, by żyli. Chciała ich chociażby dotknąć, czy przytulić... ale nie mogła. I to wszystko przez jedną osobę, która zasługiwała na największe okrucieństwo, jakim można się wykazać.
- Ale nie wspominajmy tego, co było złe. Zwłaszcza, że to daleka przeszłość. Minęło czterdzieści lat i trzeba skupić się na przyszłości - stwierdziła, upijając jeszcze trochę wina i podnosząc się delikatnie z miejsca.
- Co powiesz na spacer, Maekarze? - zapytała z przyjaznym uśmiechem - Dość nasiedziałam się w komnatach Oldtown, trzeba rozprostować kości. Potowarzyszysz ciotce? Nie chcę zemdleć w ogrodach - zaśmiała się - A w mym wieku jest to całkiem możliwe.
Obejrzała się wolno za służkę, którą znała doskonale; musiała jednak udawać, że widzi ją pierwszy raz na oczy.
- Ty, dziewczyno, będziesz nam towarzyszyć. W razie niesfornego wypadku pobiegniesz po pomoc. Nie widzi mi się całować z podłogą. Wolę usta mężczyzn, ot co! - powiedziała żartobliwie, rozkładając wachlarz i delikatnie machając nim przed twarzą.
- A więc? - zapytała. Cholera, rzeczywiście miała dobrą gadkę.
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Bóg Ognia i Cienia, Serce Płomieni
avatar


PisanieTemat: Re: Komnaty Gościnne I   Pią Lip 15, 2016 3:32 pm

Maekar pokiwał głową, przyjmując poważną minę.
- To prawda, wydarzenia sprzed czterdziestu lat pozostawiły silne piętno na naszej rodzinie i całym królestwie - powiedział. - To były okropne czasy, teraz pozostaje nam spróbować odbudować wszystko co zostało wówczas zburzone.
Książe przystał na słowa ciotki dotyczące pozostawienia przeszłości z tyłu i dopił pozostałe w kielichu wino, na jego twarz powrócił lekki uśmiech.
- Oczywiście - odparł, podając Rhaenys ramię. - Na pewno nie jest tak źle ciociu, trzymasz się wspaniale.
Dziedzic Żelaznego Tronu wyszedł wraz z ciotką z komnaty, a służka opuściła ją sekundy po nich, robiąc jeszcze szybciutkie porządki.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
Rhaenys Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Komnaty Gościnne I   Pią Lip 15, 2016 9:34 pm

Z ogrodów


Dziedzic tronu zaproponował, by jego żona przyłączyła się do kolacji. Oczywiście, gdyby miała być to zwykła pogawędka przy dobrym jedzeniu, to nie miałaby nic przeciwko... niemniej, zakończenie tego spotkania miało skończyć się niezbyt ciekawie. Dlatego też Rhaenys zaniepokoiła się ową propozycją i nie do końca wiedziała, jak na nią zareagować. Miły uśmiech nie schodził jej z twarzy, a jako inteligentna kobieta w mgnieniu oka wpadła na pewien pomysł.
- Jestem niemal pewna, że lady Laura już dawno ma za sobą posiłek z dwórkami. Gdy byłam w jej wieku, też wolałam jadać z dworskimi koleżankami, nawet jeśli były drętwe niczym pal i głupie jak but - zażartowała, zerkając na Maekara - Jeśli jednak nalegasz na to, by do nas dołączyła, to nie mam nic przeciwko - uznała, choć z twarzy starej Targaryenówny można było wyczytać, że wolałaby spędzić czas z dziedzicem tronu na osobności. Rhaenys zaczepiła przypadkową służkę w ogrodach i nakazała powiedzenie innym, by dorobili jeszcze jedno posłanie dla żony dziedzica tronu. Nadal szli przez ogrody, a gdy księżniczka usłyszała o kazirodztwie, zaśmiała się.
- Stara tradycja od wielu lat nie jest praktykowana. Może się to niedługo zmienić. Być może dzieci twych dzieci pokochają się i wezmą ślub. Kto wie, co czeka los? Przyznam, że za młodu też byłam zainteresowana swym bratem, Aerionem. I on mną. Kochaliśmy się - mówiła bez skrępowania, w końcu nie powinno to jasnowłosego dziwić. Była to dla smoczego rodu normalna tradycja, którą winno się było szanować.
- Oczywiście, baliśmy się przyznać o tym ojcu. Dlatego też wstrzymaliśmy się z ujawnianiem naszego związku. Niestety, odszedł zanim zdążyłam go porządnie pożegnać... - zasmuciła się - A więc przez ten tok wydarzeń zmuszona byłam poślubić lorda Hightowera. Nie żałuję tego, choć nie był on mężczyzną, którego kochałam tak szczerze, jak Aeriona.
Rozmawiali jeszcze trochę, a Targaryenówna nie zaprzestawała rzucać mu pochlebnych spojrzeń, jak i prowadzenia rozmowy, w której etykieta była mniej niż niewymagana. Po tym czasie ruszyli wolno w stronę komnat. Zahaczyli również o komnatę lady Laury, by też się z nią nieco pospacerować i lepiej poznać. Rzecz jasna Rhaenys obdarzyła ją miłym dla oka uśmiechem i intrygującą gadką. Nie omieszkała się także pochwalić jej ubioru czy urody. Po jakimś czasie i wejściu do środka razem z parą, zadbała o to by Velaryonówna widziała, że wszyscy popijają to samo wino. Zaufana służka stanęła z boku, dokańczając jeszcze porządki na stole. Wszyscy zasiadli do stołu. Później księżniczka nakazała wyjście służbie, ukradkiem również zerknęła na jedzenie, które wyglądało smacznie. Jaka szkoda, że dziś go nie zje. Sięgnęła za kielich, upijając trochę trunku i mówiąc.
- No, moi kochani! Jestem nauczona, że przed posiłkiem wznosi się toast. Tylko za co, hm? - zerknęła na Laurę, a później na Maekara wyczekująco - Lauro, jesteś bystrą kobietą, masz może jakiś pomysł? - zapytała z szerokim uśmiechem, będąc gotowa wznieść kielich do toastu.
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Bóg Ognia i Cienia, Serce Płomieni
avatar


PisanieTemat: Re: Komnaty Gościnne I   Pią Lip 15, 2016 10:26 pm

Książę rozmawiał grzecznie z ciocią, chociaż jej słowa były zupełne sprzeczne z tym czego uczyła królowa Aurora, która była zagorzałą przeciwniczką valyriańskiech tradycji. W końcu zaszli równiez po Laurę, która grzecznie powitała ciotkę męża i dołączyła do rozmowy. Po dotarciu do komnaty żona dziedzica postanowiła wznieść toast za rodzinę, po czym wszyscy bez problemów zabrali się za jedzenie oraz picie. Jeżeli Rhaenys nie chciała zatrzymywać pary, to po posiłku i krótkiej pogawędce opuściła ona jej komnatę.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
Rhaenys Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Komnaty Gościnne I   Pią Lip 15, 2016 11:38 pm

Kobieta wzniosła toast z obecnymi i zdziwiła się, gdy Maekar nie zaczął się dusić. Cóż... nie każde plany się udają, ale przynajmniej zdobyła jego zaufanie. I tak wahała się, co do jego morderstwa - w końcu w środku Rhaenys znajdowało się jeszcze coś takiego, jak serce. Nie chciała patrzeć na śmierć mężczyzny, który praktycznie nie był niczemu winien. Niemniej jednak ofiary były wymagane, jeśli Targaryenówna chciała dotrzeć do swojego celu. Zabrała się za posiłek i popijanie wina, jak i rozmowę z parą. Skoro zabijanie się nie udało, to chciała przynajmniej wyglądać wiarygodnie. Po skończeniu posiłku pozwoliła im wyjść, nie miała ochoty ich zatrzymywać. Stara kobieta podciągnęła się z krzesła po ich wyjściu, wolno kierując się w stronę balkonu...

Wieczorem tego samego dnia


Rhaenys Targaryen stała bez ruchu przy stole, z kielichem wypełnionym winem tuż obok. Stukała opuszkami palców o blat, wpatrując się w obraz przed nią. W pewnym momencie postanowiła zerwać niezręczną ciszę, jaka panowała w komnacie. Oczywiście przed tym upewniła się, że żaden strażnik nie znajduje się przed pomieszczeniem.
- Nie udało się - powiedziała, jakby oczekując wyjaśnień od służki.
- P-pani, nie wiem jak... - chciała rozpocząć wytłumaczenia dziewczyna, jednak srebrnowłosa jej przerwała.
- Nic się nie stało, dziecko. Niektóre plany działają, niektóre nie. Osobiście uważam, że dobrze się stało. Zdobyłam w ich oczach wiarygodność, czyż nie? Niemniej, pragnę, by książę Maekar zmarł przed wschodem słońca. Nad samym ranem udasz się do kuchni. Maekar i Laura na pewno mają zaufane służki, a jako, że jesteś mądrą dziewczyną, to mam nadzieję, że się im wcześniej przyglądałaś. Weźmiesz Dusiciela, zatrujesz niepozornie cały dzban, który następnie nic nie świadoma kobieta przyniesie do ich komnaty - wytłumaczyła, odwracając się do dziewuszki i stawiając kilka kroków w jej stronę. Sięgnęła wolno do kieszeni sukni, wyciągając z niej ową truciznę oraz wciskając dziewczynie w dłoń. Jednak pochwyciła jeszcze jej drugą dłoń, wsypując do niej małą garstkę srebrnych jeleni i zaciskając ją - Na szczęście, dziecko. Oby ci się powiodło.
Odesłała służkę, ówcześnie życząc jej powodzenia i powróciła na swoje miejsce, przy okazji sięgając za jakąś książkę. Dawno nie czytała, a czasem wypada się odprężyć.


Następny dzień, nad ranem


Rhaenys Targaryen po raz kolejny została zawiedziona, choć nadal wierzyła mocno w inteligencję służek. Sama księżniczka nie uważała, że podłożenie trucizny do dzbana z winem będzie aż takie trudne. Gdyby nie ryzykowała tak bardzo, to zapewne sama by to zrobiła. Niemniej jednak nie mogła, dlatego też wykorzystywała do tego ludzi o większych możliwościach. Nie mieli do stracenia praktycznie nic, co ułatwiało sprawę.
Po dowiedzeniu się o kolejnym nieudanym starciu z winem, kobieta wezwała do siebie służkę, Marlene, która była za to odpowiedzialna. Nie miała zamiaru jej karać, ale być może rozmowa pomoże zmotywować. By nie czuła się samotna, wezwała również drugą zaufaną służkę, Envę, która wydawała się być bardziej rozgarnięta. Obie były bystre, ale wiadomo, po dwóch niewykonanych prośbach można zmienić tok myślenia. Upewniając się, że nie ma nikogo przed komnatą, zaczęła mówić. Opierała się o łóżku, w dłoni trzymając kielich i popijając z niego trunku.
- Stwierdziłam, że skoro sama nie potrafisz poradzić sobie z tym zadaniem, to będziesz potrzebować pomocy - tu skinęła na drugą ze służek - Usiądźcie - rozkazała i sama postawiła kilka kroków, przysiadając na wygodnym fotelu tuż przed dziewczętami, które delikatnie przerażone wykonały polecenie.
- Nie musicie się mnie bać, dziewczęta. To w niczym nie pomoże. Wierzę w Was, a po tych czterdziestu latach nawet w Siedmiu odechciało mi się wierzyć. Jesteście mądre, piękne... i co najważniejsze, bystre. Ufam, że w dwójkę będzie wam raźniej - stwierdziła, upijając jeszcze trochę wina - Cały dzisiejszy dzień będziecie obserwować służkę Maekara i Laury; są parą książęcą, na pewno taką posiadają. Będziecie patrzeć za jakie dzbany, talerze i kielichy chwyta. Udacie się tam z samego rana, a nawet wcześniej; pragnę, byście były jednymi z pierwszych służek, które jutrzejszego dnia postawią stopę w kuchni. Nie sądzę, że macie tam ustalone jakieś zmiany, więc po prostu wtopicie się w tło, zaczynając pracować. Jeśli będziecie pewne, który dzban zostanie zaniesiony Maekarowi, jedna z was zatruje go niepostrzeżenie. Później nic nie świadoma panna zaniesie im dzban z winem, a książę wyzionie ducha. Przy odrobinie szczęścia może nawet jego żona, choć na tym mi nie zależy - skończyła mówić, wzdychając - Dzieci, oby wam się udało... Wierzę w was jak nikogo innego- powiedziała motywująco. Miała nadzieję, że się uda. Dziedzic tronu musiał wyzionąć ducha koniecznie przed przybyciem Viserysa. Zwłaszcza, że dokładnie przyjrzą się pracy zaufanej służki pary książęcej, a co za tym idzie, nie będą miały wątpliwości, które talerze, dzbany i kielichy zostaną zaniesione do ich komnaty. Po odesłaniu Envy i Marlene, stara Targaryenówna podniosła się z fotela oraz wypijając resztę wina, udała się na balkon.
Powrót do góry Go down
Rhaenys Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Komnaty Gościnne I   Pon Sie 01, 2016 6:45 pm

13 lutego 266 AC, w południe



Kobieta wróciła do komnaty gościnnej w szybkim czasie. Była dość niezadowolona z rozmowy z Vernonem, niemniej jednak nie spodziewała się niczego innego. Wchodząc do komnaty zatrzasnęła za sobą drzwi, w natychmiastowym czasie sięgając za wino i nalewając go do kielicha. Uniosła naczynię do ust, zaczynając je popijać. Nie była alkoholiczką, niemniej jednak czasem wino pozwalało jej uciec od złych myśli czy wspomnień. Tak też było w tym przypadku - musiała działać. I to szybko.
Pozycja Aurory Arryn dawała jej większe możliwości, niźli księżniczce. Między innymi dlatego Rhaenys musiała szukać różnych rozwiązań. Jedyne, co zadowoliło ją podczas rozmowy z Roche'm było zapewnienie, że Myrielle Royce straci głowę. Ten fakt utrzymywał siostrę króla przy minimalnym szczęściu, choć teraz w srebrnowłosej dominował gniew.
Gniew, który pragnęła jak najszybciej wyładować. Póki co nie miała pola do działania, co nie znaczyło, że sobie go nie stworzy. Po krótkim czasie do komnaty wpadły trzy służki, ówcześnie pukając i upewniając się, że nikt nie stoi pod komnatą. Rhaenys Targaryen podeszła do nich wolno.
- Źle się dzieje w zamku, moje drogie - mówiła wolno, siadając na fotelu - Królowa chce się mnie pozbyć. Jestem pewna, że chce tym coś osiągnąć. Nie pozwolę na to. Do dnia jutrzejszego cała Czerwona Twierdza ma huczeć o tym, że Aurora Arryn próbowała kogoś otruć, wykorzystując swe zaufane służki. Powiecie o tym też reszcie naszych dziewczyn; zanieście te wieści do największych plotkar, jakie widziało Westeros. Zamek jednak nie wystarcza - stwierdziła, podsuwając bombonierkę z cukierkami, która leżała na stole - Zaniesiecie to do dzieci, które zdążyłyście już poznać. Dajcie im cukierki i rozkażcie to samo - sięgnęła do kieszeni i wyciągnęła z niej kilka miedziaków, kładąc je tuż obok bombonierki - Niech przekupują kupców, marynarzy, pijaków w karczmach... niech Królewska Przystań dowie się o Aurorze Arryn, trucicielskiej królowej.
Sięgnęła po kielich z winem, upijając jeszcze trochę. Odesłała dziewki gestem ręki, opierając dłoń o czoło i pocierając po nim palcami.


chwilę później

Rhaenys Targaryen wstała z miejsca, wychodząc na chwilę z komnaty i zaczepiając jedną ze służek, aby przy okazji rozkazać jej zebranie niezajętych plotkami służek do komnaty księżniczki. Gdy te przybyły, starsza kobieta rozkazała w szybkim tempie zebrać ludzi Hightowerów i zorganizować konwój najszybciej, jak się da. Od dawna planowała wyjechanie z tego przeklętego miejsca, a jej ostatnie działania tylko ją co do tego upewniły; poinformowała ludzi już z samego rana o chęci wyjazdu, więc zapewne zaczęli już jakoś działać w stosunku do tworzenia konwoju; teraz chciała, by zostało to przyśpieszone. Sama Rhaenys udała się na dolny dziedziniec tuż po wyjściu służek.
Powrót do góry Go down
Rhaenys Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Komnaty Gościnne I   Czw Sie 25, 2016 1:03 am

12 luty 266AC

Do drzwi komnaty ponownie rozbiegło się nerwowe pukanie, a po krótkiej chwili Rhaenys zaprosiła służkę do środka. Było to już kolejne spotkanie w przeciągu kilku dni, a zapowiadało się, że będzie ich jeszcze więcej. Przynajmniej w obecnej sytuacji, która wydawała się być co najmniej nieciekawa. Srebrnowłosa spojrzała na kobietę z góry na dół wyczekująco, opierając się o krzesło.
- Pani, jedna ze służek szukała w Królewskiej Przystani trucizn, a w szczególności Dusiciela - powiedziała szybko, niemniej jednak wyraźnie, by Targaryenówna zrozumiała, co dziewczyna papla. Cóż... tego się właśnie spodziewała. Wrabiając Myrielle zdobyła wielu nowych wrogów, zwłaszcza z bocznej gałęzi rodu, czyli martwego Rhaegala i jego ambitnego, choć głupiego syna. Siostra króla miała wiele powodów, by to na właśnie młodego wnuka lady Royce spadły podejrzenia. Rhaenys, pomimo swych lat, nie chciała jeszcze odchodzić z tego świata. I na pewno nie miała paść ofiarą trucizny. Dlatego też trzeba było utworzyć barierę obronną przed niepokojącymi wieściami. Westchnęła głęboko, odbijając się od krzesła i mówiąc.
- Od teraz moja komnata ma nigdy nie pozostawać pusta. Razem z moim wyjściem, w środku ma się znajdować przynajmniej jedna z was. Rozkażę strażnikom, by nie wpuszczać nikogo innego prócz was. Zwołaj dziewczyny - powiedziała, siadając na fotelu i masując się po czole.
Nie musiała czekać długo na powrót swoich służek, a w międzyczasie przygotowała również bombonierkę i kilkanaście monet, które miały zapewnić księżniczce alibi.
- Weźcie to i wykorzystajcie tak, jak wam powiem - powiedziała, kontynuując - Macie rozsiać w Twierdzy lub i nawet po całym mieście informacje o tym, że służki wnuka oskarżonej o trucicielstwo Myrielle poszukiwały trucizny Dusiciela; dokładnie tej samej, która wykorzystana została do zabójstwa dziedzica tronu. Zanieście tę wieść do dzieci i największych plotkar na zamku, zrozumiano? - spytała retorycznie. Wyszła z dziewczętami przed komnatę i zaczepiając kilku strażników, rozkazała im nie wpuszczać nikogo prócz tych kilku kobiet, a także informując ich o swym kolejnym życzeniu; komnata księżniczki ma nie pozostawać pusta. Uzasadnione było to ostatnimi wydarzeniami w Czerwonej Twierdzy - Rhaenys miała prawo dbać o swoje bezpieczeństwo, a więc patrolujący nie powinni mieć co do tego żadnych uwag.
Powrót do góry Go down
Aerys Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Komnaty Gościnne I   Wto Wrz 06, 2016 9:33 pm

13 lutego 266, południe


Gdy do Aerysa dotarła wieść, że Rhaenys wyruszyła z Królewskiej Przystani - a raczej próbowała, bo została cofnięta przez króla - nie musiał myśleć. Natychmiast znalazł rozwiązanie dla swojego poprzedniego pomysłu. Wezwał swoją służkę i przedstawił jej plan:
Uda się dziewczyna do komnaty Rhaenys, by wymienić pościel. Komnata została opuszczona, więc nikt nie powinien robić problemu, bo po co stawiać strażników przy pustym pomieszczeniu osoby "niepodejrzanej", ale jeśli ktoś by próbował zatrzymać jego służkę i zwrócić uwagę, że Rhaenys jednak nie wyjeżdża, to ma ona powiedzieć, że kazano jej wymienić pościel tak czy siak. Gdy wejdzie do środka, ma niepostrzeżenie umieścić trzy szkatułki z ametystami w jakimś niby-bezpiecznym miejscu w komancie. Za szafką, pod materacem czy coś. Następnie ma je znaleźć i zwrócić na to czyjąś uwagę.
Jeśli coś będzie szło nie tak, Aerys zamierzał znajdować się w pobliżu. Miał ze sobą słoik ciastek, które po drodze zdobył z kuchni. Gdyby służka miała utrudnioną pracę, zamierzał wezwać pomocy stojąc poza zasięgiem wzroku osób, które jego służce by przeszkadzały. Pomocy w otwarciu słoika oczywiście, ale o tym by powiedział dopiero gdy osoby niepożądane zbliżyłyby się już dostatecznie.
Plan brzmiał niesamowicie idiotycznie, szczególnie te wszystkie awaryjne odnogi na wypadek gdyby ktoś próbował przeszkodzić jego służce, ale wbrew pozorom powinien być solidny. Trudniejsza była dalsza część... Ale to później.
Oczywiście szkatułki dziewczę miało ukryte. Choćby między trzymaną na rękach pościelą, tak by nie były widoczne. Niekoniecznie, przykładowo. Grunt, że były schowane.
Ach, a jeśli coś pójdzie nie tak w kierunku jeszcze gorszym, Aerys był gotów do interwencji.
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Bóg Ognia i Cienia, Serce Płomieni
avatar


PisanieTemat: Re: Komnaty Gościnne I   Wto Wrz 06, 2016 11:41 pm

Komnata była pusta, wszystkie bagaże Lady Rhaenys zostały spakowane i zabrane, w końcu miała wyjeżdżała, a jej straż wraz z dobytkiem czekały wciąż na dolnym dziedzińcu, nie wiedząc po co i na jak długo król ją wezwał. Jego Wysokość wezwał również całą służbę siostry, a straże nie przejmowały się pilnowaniem komnat opuszczonych i nieoczekujących gości, więc służki nikt nawet nie zatrzymał. Dziewczyna bezstresowo wkroczyła do środka, zmieniła pościel i schowała trzy szkatułki z ametystami pod materacem.
Dziewczyna następnie opuściła zaniepokojona komnatę i trafiła na jednego z rycerzy w barwach Targaryenów. Mężczyzna udał się za nią do wskazanego pokoju i zajrzał pod materac, gdzie znalazł trzy szkatułki. Wyjął je na wierzch i zajrzał do każdej z nich. Cóż, kamienie szlachetne... Ludzie chowają kosztowności w różnych miejscach, a lady Rhaenys musiała o nich zapomnieć. Zbrojny podziękował służce i ruszył ze szkatułkami na dziedziniec, oddać je dowódcy gwardii Hightowerów.

Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
Aerys Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Komnaty Gościnne I   Sro Wrz 07, 2016 1:51 am

Aerys pilnował, czy wszystko idzie zgodnie z planem. Gdy służka zaalarmowała jednego z rycerzy, przypadkiem nagle się pojawił na horyzoncie i zbliżył. Podszedł do pary i odezwał się.
- Czy coś się stało? Mogę zobaczyć?
Wyciągnął z rąk służki jedną ze szkatułek, otworzył i "oniemiał". To znaczy tak zareagował.
- Gdzie to znalazłaś? - zapytał służkę, która dobrze zagrała swoją rolę i odpowiedziała, że u księżniczki Rhaenys. Aerys zwrócił się do rycerza, by wyjaśnić mu wszystko. Mówił przyciszonym głosem.
- To Dusiciel. Ta sama trucizna, którą zamordowano księcia Maekara. Po jego śmierci zgłębiłem temat, szczególnie że oskarżano o to moją babkę... Musimy natychmiast iść do króla.
Złapał szkatułki - a przynajmniej tyle ile mógł - i z drepcącą za nim służką udał się do komnaty Małej Rady. Zachowywał się tak, jakby sprawa wymagała dyskrecji - bo wymagała - i jednocześnie starał się jak najszybciej i najbardziej przekonująco działać, by rycerz nie zastanawiał się zbyt długo nad tym, co się dzieje. Choć to nie było tak ważne, bo przecież miał do czynienia z księciem, który chciał po prostu pójść do króla ze znaleziskiem.
Powrót do góry Go down
Gotfryd Arryn

avatar


PisanieTemat: Re: Komnaty Gościnne I   Sro Lis 16, 2016 9:20 pm

11 marca 266 AC

Gotfryd postanowił zacząć poszukiwania od komnaty brata. Nie wiedział, czy znajdzie tu jeszcze jego rzeczy. Jeśli tak, to może znajdzie jakąś poszlakę. Wszedł więc i rozejrzał się. Okazało się, że służący nie popisali się zbytnio i nie posprzątali, mimo, ze od śmierci upłynął tydzień. No mówiąc szczerze Gotfryd nie miał co narzekać. W pierwszej kolejności podszedł do biurka i rozpoczął jego przeszukiwania. Jeżeli jakaś szuflada była zamknięta, to zastosował stary numer ze sztyletem. Teraz nie dbał o subtelności. Tu chodziło o honor i sprawiedliwość!
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Komnaty Gościnne I   Sro Lis 16, 2016 10:08 pm

Szuflady nie chciały ustąpić tak łatwo. Widać były wykonane solidnie i miały dobrej jakości zamki. Sztylet pomógł jednak znacznie z rozwiązaniem problemu, dlatego też z czasem Godfryd uzyskał dostęp do ich zawartości. Nie obyło się jednak bez szkód, ponieważ mebel został zniszczony, oszpecony i zapewne nie znajdzie już zastosowania w Czerwonej Twierdzy ze względu na to, jak obszedł się z nim młody Arryn.
Po otwarciu wszystkich szuflad okazało się, że Gotfryd nie natrafił na nic. Jeżeli istniała jakakolwiek wskazówka prowadząca ku rozwikłaniu zagadkowej śmierci brata, nie znajdowała się ona w tej komnacie.
Powrót do góry Go down
Gotfryd Arryn

avatar


PisanieTemat: Re: Komnaty Gościnne I   Sro Lis 16, 2016 10:27 pm

No niestety, szuflady były porządne, a mebel piękny. Gotfryd wyjmując sztylet nie zastanawiał się jednak długo, tylko ordynarnie wcisnął go w szczelinę. Siłowanie trwało dość długo, jednak szuflada puściła. Nie znalazł jednak nic, co wkurzyło Arryna. Kopnął uderzył w blat otwartą dłonią. Jeżeli nie znalazł nic w biurku, to raczej nic też nie będzie w szafie, czy pod łóżkiem. Zawołał służącą i kazał jej spakować rzeczy brata do kufra i przenieść je do jego pokoju.
Wyszli i ruszyli korytarzami. Gotfryd zastanawiał się gdzie teraz najlepiej pójść. Nagle tknęła go myśl: Co Jon robił w nocy w bożym gaju? Poszedł na spacer? Nieee... mało możliwe. Musiał być z kimś umówiony... Tylko po co? Istnieją dwa wyjścia. Albo umówił się z kimś osobiście, albo dostał list. Jeżeli nie znalazłem tego listu w biurku, to albo wziął go ze sobą, albo ktoś mnie uprzedził. Jeżeli wziął go ze sobą, to albo nadal ma go przy sobie, albo....
Musi się dowiedzieć, czy Jon pojechał do Orlego Gniazda w ubraniu, w którym został zamordowany.
Powrót do góry Go down
Aenys Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Komnaty Gościnne I   Czw Sty 26, 2017 10:39 pm

5 kwietnia 266AC - ranek


Aenys postanowił rankiem odwiedzić lorda Ronnela, miał zamiar przedyskutować ze swoim dobrym ojcem coś co miało przynieść trochę dobrego domowi Arrynów, a dalekosiężnie pomóc Alyssie utrzymać bez większych problemów porządek w Dolinie. Zapukał do komnaty Sokoła, a po otrzymaniu zezwolenia pchnął drzwi i wszedł do środka. Pod drzwiami pozostawił Ser Erryka, który zaciągnął się na służbę u księcia w Summerhall.
- Lordzie Arryn - powitał mężczyznę. - Wiem, że ostatnie chwile są dla ciebie trudne, dlatego przyszedłem ze sprawą która może chociaż trochę osłodzi nadchodzące dni.
Książę nie wiedział jak lord Ronnel znosi śmierć dwóch synów w tak krótkim odstępie czasu, jednak nie trudno było się domyślić, że nie przyjął tego dobrze. Chociaż zgon Gotfryda może i był dla niego pewnego rodzaju ulgą, przynajmniej uniknął procesu oraz publicznej egzekucji za swoje fanatyczne występki.
- Alyssa wspomniała, że jej młodsza siostra nadal nie została zaręczona - zaczął. - Tak się składa, że mój kuzyn, dziedzic lorda Royce'a, również nie został jeszcze obiecany żadnej pannie. Związanie tej dwójki węzłem małżeńskim z pewnością umocniłoby więzy między rodami Doliny i zagwarantowało większą stabilność w regionie na kolejne lata. Chętnie przedstawię tę propozycję mojej ciotce oraz wujowi, o ile oczywiście wyrazisz zgodę, Panie.
Przez chwilę zastanawiał się czy nie powinien zwrócić się do Arryna "ojcze", jednak postanowił pozostać przy bardziej oficjalnej tytulaturze. Zabawne byłoby nazywanie ojcem człowieka, którego syn zginął niejako z twojej winy...

_________________
Umiejętności:
 
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Komnaty Gościnne I   Sob Sty 28, 2017 6:22 pm

Ronnel siedział samotnie w swojej komnacie gdy Aenys stanął pod drzwiami. Lord Doliny natychmiast zezwolił mu na wejście do środka, a gdy ujrzał małżonka swojej córki, powitał go bladym uśmiechem i skinieniem głowy. Ostatnie wydarzenia rzeczywiście ciężko wpłynęły na stan lorda Arryna, wpierw niewyjaśniona śmierć syna, potem Gotfryd i jego szaleństwo, a ostatecznie śmierć. Mimo to ślub córki z księciem był radosnym wydarzeniem dla niego, toteż wszystko niwelowało się wystarczająco, aby Ronnel normalnie funkcjonował.
- Witaj Aenysie, proszę usiądź - rzekł, wskazując mu miejsce, a później wysłuchał tego, co jego dobry syn miał do powiedzenia. Mariaż z dziedzicem lorda Royce, kuzynem księcia. Właściwie Arryn zastanawiać się zbyt długo nie musiał. - Tak, to prawda, moja młodsza córka nie została jeszcze nikomu obiecana. Myślę, że zaręczyny z dziedzicem lorda Royce to świetny pomysł. Byłbym wdzięczny gdybyś porozmawiał z wujem oraz ciotką - dodał, ciesząc się, że Aenys chciał załatwić sprawę na własną rękę. To pozwoli mu jeszcze przez jakiś czas odetchnąć od spraw i zająć mu się noszeniem żałoby po dwójce zmarłych synów.
Powrót do góry Go down
Aenys Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Komnaty Gościnne I   Sob Sty 28, 2017 10:26 pm

Lord Arryn przystał na propozycję Aenysa i jak zauważył książę zwracał się do niego po imieniu, co chyba oznaczało, że zaliczał go w poczet członków rodziny. Cóż, zdobycie zaufania oraz sympatii lorda Ronnela niewątpliwie wyjdzie mu jedynie na dobra, a może i przysłuży się planom Alyssy.
- W takim razie porozmawiam z nimi przy pierwszej możliwej okazji, jestem pewien, że uda mi się przekonać ich do przyjęcia propozycji - poinformował. - Ciesze się, że mogę być pomocny w tej trudnej chwili... ojcze.
Młodzieniec schylił lekko głowę przed lordem w geście szacunku, po czym opuścił komnatę.

z/t

_________________
Umiejętności:
 
Powrót do góry Go down
Sir Jorah

avatar


PisanieTemat: Re: Komnaty Gościnne I   Nie Mar 12, 2017 8:40 pm

21 Kwietnia


Przeczekiwał on w komnacie, która została mu przeznaczona przez służbę. Odłożył on wszystkie do skrzyni obok i westchną. Przydałby się giermek. Rzucił w myśli, układając tak przy tym ekwipunek obok. Gotowe. Spojrzał na topór leżący obok. Będzie trzeba go naostrzyć. Stwierdził, no ale cóż, takie sprawy załatwi później.
Czekając na księcia, nalał sobie do kielicha wody z cytryną, za piciem wina od tak, nie przepadał. Rozłożył się na krześle i otworzył modlitewnik, zaczynając czytać go. Ach, ileż to czasu mu zabijało podczas czekania, w dodatku czuł się znacznie lepiej na duchu, gdy miał on właśnie moment by poczytać i zagłębić się w modlitwie. Po dłuższej chwili uniósł on głowę trochę wyżej. Mam nadzieję bracie, że czekasz tam na nas. Postaram się do ciebie dołączyć jak prawdziwy rycerz, czyli toporem w dłoni broniąc naszego honoru. Ponownie spojrzał na modlitewnik. Niech starucha nas poprowadzi w tych czasach...Odłożył on modlitewnik i zaczął się modlić.
Powrót do góry Go down
Martyn Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Komnaty Gościnne I   Pon Mar 13, 2017 12:32 pm

Przed południem

Martyna zawiadomiono o przybyciu ser Bucklera, dlatego, niewiele czekając, poszedł po obiecanego chłopaka, po czym ruszył do komnaty przydzielonej Burzowcowi. Prywatną komnatę Martyn używał do wyciszenia i odpoczynku, a nie do przyjmowania interesantów. Tym bardziej, że dzisiaj jeszcze nie wypuścił owcy do gaju.

-Ser Jorahu- przywitał się książę, kiedy go wpuszczono- zgodnie z obietnicą przyprowadziłem chłopca. Kierownik Finty, królewskiej szkoły szermierki dla młodzieży, stwierdził, że ma potencjał stać się potężnym wojownikiem. No, nie bój się- ostatnie słowa były skierowane oczywiście do chłopca. Ośmiolatek wyszedł zza księcia. Był trochę, acz zauważalnie wyższy od swoich rówieśników.
Chwila, coś tu nie gra, uświadomił sobie Smok. Popatrzył na Joraha, potem na chłopaka, potem znów na Bucklera i jeszcze raz na pazia. Ojojojoj. Ciut za młody. kurczę, trza z tego jakoś wybrnąć. Co mówił hary i uczniach Finty? Już wiem!
Martyn udał zakłopotanie, po czym powaznym tonem wytłumaczył:
-Oczywiście pamiętam o Pańskich wymogach, jednak na wzięcie starszego ucznia potrzebowałbym pozwolenia od Jego Miłości. Tymczasem mój szanowny dziadek był w ostatnich tygodnia zbyt pochłoniety problemami królestwa, abym mógł mu zawracać głowę. Mogę porozmawiać w tej sprawie z królem, ale być może musiałbyś Panie poczekać jeszcze dzień lub dwa, w zamian zyskując możliwość osobistego wyboru giermka ze szkółki. Jeśli zaś goni Cię czas, ser, na tą chwilę mogę zaoferować tylko tego chłopca.

Martyn przygryzł wargi, czekając na reakcję rycerza. Miał tylko nadzieję, że Burzowiec nie zmieni swojego poglądu na dynastię panującą...
Powrót do góry Go down
Sir Jorah

avatar


PisanieTemat: Re: Komnaty Gościnne I   Pon Mar 13, 2017 3:44 pm

Gdy do komnaty przyszedł już książę, rycerz był już trochę zagłębiony w modlitwie. Zerkną to na księcia to na modlitewnik i wykonał święty znak. Niechaj Siedmiu prowadzi. Po czym powstał i spojrzał swymi różnokolorowymi oczyma na księcia. Jak zwykle na jego twarzy nie widniał uśmiech, ani jakiekolwiek inne wyrazy emocji. Ubrany był natomiast w czarną kurtą z przerzuconą przez ramię pasem, na którym widnieje herb rodu rycerza. Patrzył się na księcia trochę z góry, ponieważ był on dość wyższy(195 cm). Wykonał on lekki ukłon w kierunku księcia.- Witaj Wasza książęca mość...
Po czym splótł dłonie za plecami, by wysłuchać propozycji Martyna. Potężnym wojownikiem? Szukam chłopaka, który będzie potrafił dotrzymać słowa oraz mężnie stawać przeciwko wyzwaniom. Tak samo, jak każdy rycerz powinien czynić. Ponieważ Honor, jest bardzo cenny w obecnych czasach. Na słowa księcia jedynie przytakną i spojrzał swym beznamiętnym spojrzeniem na chłopaka. Coś tu nie grało...miał on około 8 dni imienia. Co trochę zaskoczyło Bucklera, ale nie dał tego po sobie poznać. Więc przeniósł on wzrok z chłopaka na księcia. Wzrok rycerza był zimny i bez uczuć, że można by powiedzieć o chęci zabicia księcia. Nic się nie stało książę. Skomentował gdy ujrzał zakłopotanie we wzroku Targaryana. 
- Mam czas księże i się nie gniewam.- Powiedział dość spokojnym głosem.- Nic się nie stało, jedynie się martwię, czy podoła zadaniom giermka w takim wieku.
W tym momencie spojrzał w kierunku młodzieńca. Oszlifuje każdego, tylko będzie trzeba być cierpliwym. Tutaj przywołał go ręką.- Podejdź...jak Cię zwą?- By dorównać wzrostowi chłopaka, przyklękną on na jedno kolano. Prawda była taka, że Jorah niezwykle się cieszył z nabycia ucznia. Więc było widać jak jego lekki uśmiech, który się okazało, był strasznie ciepły i życzliwy. Tak jakby kamienna twarz nagle zniknęła. Zwiedzimy kawał świata.- Jak myślisz, dasz radę jako giermek u mnie? Hmmm?- Jeśli chłopak odpowiedział że tak, Czarny Rycerz poklepał go po ramieniu.
- W porządku, tak trzymaj. Niedługo poznasz rycerskie rzemiosło.- Następnie rycerz powstał i skierował się w kierunku księcia. Scena wyglądała dość...miło. Ton w jakim mówił rycerz się zmienił, tak samo jego wyraz twarzy.
- Dziękuję Książę za dotrzymanie obietnicy.- Skiną głową w podzięce.- Jeśli macie czas panie, moglibyśmy zmierzyć na dziedzińcu w szrankach...
Powrót do góry Go down
Martyn Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Komnaty Gościnne I   Pią Mar 31, 2017 9:46 am

-Ser Jorahu, z własnego doświadczenia wiem, że wielu paziów przewyższa umiejętności giermków, zaś niektórzy trzynastolatkowie dorównują w walce dorosłym rycerzom- książę sam został wyjątkowo wcześnie pasowany, zresztą ostatnio słyszał o chłopaku Tullych, który pokonał trzech zbójów na trakcie. I nawet bym go polubił, gdyby się nie zalecał do Nae...
-Proszę bardzo- odrzekł Targaryen na podziękowania- żałują tylko, że nie mogłem całkowicie wypełnić Twojej prośby, ser..

Trening był jedną z tych rzeczy(obok wina i śpiewu), których Martyn nigdy nie odmawiał, dlatego ochoczo zgodził się na walkę. Po ustaleniu, czy to ma się rozegrać teraz, czy później, książę opuścił komnatę, aby się przygotować.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Komnaty Gościnne I   

Powrót do góry Go down
 
Komnaty Gościnne I
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Komnaty Rhaegara Targaryena(R.I.P.) i Myrielle Targaryen
» Komnaty Lorda Kosiarza Pyke

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Królewska Przystań :: Czerwona Twierdza-
Skocz do: