IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Komnaty Gościnne I

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
The author of this message was banned from the forum - See the message
The author of this message was banned from the forum - See the message
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Komnaty Gościnne I   Czw Lip 14, 2016 10:44 pm

Maekar Targaryen, Książę Smoczej Skały i Dziedzic Żelaznego Tronu zjawił się po jakimś czasie z wielkim zadowoleniem przyjmując wystosowane przez ciotkę zaproszenie na wino oraz kolację. Książę najwyraźniej ufał swojej rodzinie oraz bezpiecznym murom zamku, ponieważ nie zabrał ze sobą nawet jednego rycerza Gwardii Królewskiej z pozostałych w stolicy.
- Witaj, ciociu - powiedział Maekar, pozwalając sobie na lekki uścisk i ucałowanie Rhaenys w policzek. - Słyszałem, że przybyłaś wczoraj. Mam nadzieję, że podróż nie była zbyt nużąca.
Gdy tylko powitanie mieli za sobą, książę zajął swoje miejsce przy stole i z lekkim uśmiechem na twarzy czekał na odpowiedź ciotki.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
The author of this message was banned from the forum - See the message
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Komnaty Gościnne I   Czw Lip 14, 2016 11:29 pm

Książę uśmiechnął się do ciotki i przyjął kielich z winem, uważnie słuchając co starsza Targaryenka mówi. Matka ostrzegała go przed ciotka Rhaenys, ale wydawała się miła, a książę nie wyłapał jak na razie nic podejrzanego ani w jej zachowaniu, ani w zachowaniu usługującej w komnacie służącej. A poza tym... Lord Reyne też zawsze ostrzegał ojca żeby nie ufał swojej ciotce, a król nie słuchał Lwa i przecież nadal żył.
- Oczywiście - odpowiedział. - Każdy potrzebuje wsparcia swojej rodziny, a niepokoje jakie nie do końca wygasły w królestwie tym bardziej zmuszają nas do trzymania się razem.
Maekar parsknął z lekkim rozbawieniem, gdy ciocia wspomniała jego młodzieńcze lata.
- Nie, żadne z nich jeszcze nie ma pary, ale wkrótce trzeba będzie zacząć nad tym myśleć. Możliwe, że król znajdzie im jakieś dobre partie podczas turnieju, a jeżeli tego nie zrobi to będę musiał zająć się tym sam. A przynajmniej znaleźć żony tym najstarszym.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
The author of this message was banned from the forum - See the message
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Komnaty Gościnne I   Pią Lip 15, 2016 3:32 pm

Maekar pokiwał głową, przyjmując poważną minę.
- To prawda, wydarzenia sprzed czterdziestu lat pozostawiły silne piętno na naszej rodzinie i całym królestwie - powiedział. - To były okropne czasy, teraz pozostaje nam spróbować odbudować wszystko co zostało wówczas zburzone.
Książe przystał na słowa ciotki dotyczące pozostawienia przeszłości z tyłu i dopił pozostałe w kielichu wino, na jego twarz powrócił lekki uśmiech.
- Oczywiście - odparł, podając Rhaenys ramię. - Na pewno nie jest tak źle ciociu, trzymasz się wspaniale.
Dziedzic Żelaznego Tronu wyszedł wraz z ciotką z komnaty, a służka opuściła ją sekundy po nich, robiąc jeszcze szybciutkie porządki.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
The author of this message was banned from the forum - See the message
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Komnaty Gościnne I   Pią Lip 15, 2016 10:26 pm

Książę rozmawiał grzecznie z ciocią, chociaż jej słowa były zupełne sprzeczne z tym czego uczyła królowa Aurora, która była zagorzałą przeciwniczką valyriańskiech tradycji. W końcu zaszli równiez po Laurę, która grzecznie powitała ciotkę męża i dołączyła do rozmowy. Po dotarciu do komnaty żona dziedzica postanowiła wznieść toast za rodzinę, po czym wszyscy bez problemów zabrali się za jedzenie oraz picie. Jeżeli Rhaenys nie chciała zatrzymywać pary, to po posiłku i krótkiej pogawędce opuściła ona jej komnatę.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
The author of this message was banned from the forum - See the message
The author of this message was banned from the forum - See the message
The author of this message was banned from the forum - See the message
Aerys Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Komnaty Gościnne I   Wto Wrz 06, 2016 9:33 pm

13 lutego 266, południe


Gdy do Aerysa dotarła wieść, że Rhaenys wyruszyła z Królewskiej Przystani - a raczej próbowała, bo została cofnięta przez króla - nie musiał myśleć. Natychmiast znalazł rozwiązanie dla swojego poprzedniego pomysłu. Wezwał swoją służkę i przedstawił jej plan:
Uda się dziewczyna do komnaty Rhaenys, by wymienić pościel. Komnata została opuszczona, więc nikt nie powinien robić problemu, bo po co stawiać strażników przy pustym pomieszczeniu osoby "niepodejrzanej", ale jeśli ktoś by próbował zatrzymać jego służkę i zwrócić uwagę, że Rhaenys jednak nie wyjeżdża, to ma ona powiedzieć, że kazano jej wymienić pościel tak czy siak. Gdy wejdzie do środka, ma niepostrzeżenie umieścić trzy szkatułki z ametystami w jakimś niby-bezpiecznym miejscu w komancie. Za szafką, pod materacem czy coś. Następnie ma je znaleźć i zwrócić na to czyjąś uwagę.
Jeśli coś będzie szło nie tak, Aerys zamierzał znajdować się w pobliżu. Miał ze sobą słoik ciastek, które po drodze zdobył z kuchni. Gdyby służka miała utrudnioną pracę, zamierzał wezwać pomocy stojąc poza zasięgiem wzroku osób, które jego służce by przeszkadzały. Pomocy w otwarciu słoika oczywiście, ale o tym by powiedział dopiero gdy osoby niepożądane zbliżyłyby się już dostatecznie.
Plan brzmiał niesamowicie idiotycznie, szczególnie te wszystkie awaryjne odnogi na wypadek gdyby ktoś próbował przeszkodzić jego służce, ale wbrew pozorom powinien być solidny. Trudniejsza była dalsza część... Ale to później.
Oczywiście szkatułki dziewczę miało ukryte. Choćby między trzymaną na rękach pościelą, tak by nie były widoczne. Niekoniecznie, przykładowo. Grunt, że były schowane.
Ach, a jeśli coś pójdzie nie tak w kierunku jeszcze gorszym, Aerys był gotów do interwencji.
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Komnaty Gościnne I   Wto Wrz 06, 2016 11:41 pm

Komnata była pusta, wszystkie bagaże Lady Rhaenys zostały spakowane i zabrane, w końcu miała wyjeżdżała, a jej straż wraz z dobytkiem czekały wciąż na dolnym dziedzińcu, nie wiedząc po co i na jak długo król ją wezwał. Jego Wysokość wezwał również całą służbę siostry, a straże nie przejmowały się pilnowaniem komnat opuszczonych i nieoczekujących gości, więc służki nikt nawet nie zatrzymał. Dziewczyna bezstresowo wkroczyła do środka, zmieniła pościel i schowała trzy szkatułki z ametystami pod materacem.
Dziewczyna następnie opuściła zaniepokojona komnatę i trafiła na jednego z rycerzy w barwach Targaryenów. Mężczyzna udał się za nią do wskazanego pokoju i zajrzał pod materac, gdzie znalazł trzy szkatułki. Wyjął je na wierzch i zajrzał do każdej z nich. Cóż, kamienie szlachetne... Ludzie chowają kosztowności w różnych miejscach, a lady Rhaenys musiała o nich zapomnieć. Zbrojny podziękował służce i ruszył ze szkatułkami na dziedziniec, oddać je dowódcy gwardii Hightowerów.

Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
Aerys Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Komnaty Gościnne I   Sro Wrz 07, 2016 1:51 am

Aerys pilnował, czy wszystko idzie zgodnie z planem. Gdy służka zaalarmowała jednego z rycerzy, przypadkiem nagle się pojawił na horyzoncie i zbliżył. Podszedł do pary i odezwał się.
- Czy coś się stało? Mogę zobaczyć?
Wyciągnął z rąk służki jedną ze szkatułek, otworzył i "oniemiał". To znaczy tak zareagował.
- Gdzie to znalazłaś? - zapytał służkę, która dobrze zagrała swoją rolę i odpowiedziała, że u księżniczki Rhaenys. Aerys zwrócił się do rycerza, by wyjaśnić mu wszystko. Mówił przyciszonym głosem.
- To Dusiciel. Ta sama trucizna, którą zamordowano księcia Maekara. Po jego śmierci zgłębiłem temat, szczególnie że oskarżano o to moją babkę... Musimy natychmiast iść do króla.
Złapał szkatułki - a przynajmniej tyle ile mógł - i z drepcącą za nim służką udał się do komnaty Małej Rady. Zachowywał się tak, jakby sprawa wymagała dyskrecji - bo wymagała - i jednocześnie starał się jak najszybciej i najbardziej przekonująco działać, by rycerz nie zastanawiał się zbyt długo nad tym, co się dzieje. Choć to nie było tak ważne, bo przecież miał do czynienia z księciem, który chciał po prostu pójść do króla ze znaleziskiem.
Powrót do góry Go down
Gotfryd Arryn

avatar


PisanieTemat: Re: Komnaty Gościnne I   Sro Lis 16, 2016 9:20 pm

11 marca 266 AC

Gotfryd postanowił zacząć poszukiwania od komnaty brata. Nie wiedział, czy znajdzie tu jeszcze jego rzeczy. Jeśli tak, to może znajdzie jakąś poszlakę. Wszedł więc i rozejrzał się. Okazało się, że służący nie popisali się zbytnio i nie posprzątali, mimo, ze od śmierci upłynął tydzień. No mówiąc szczerze Gotfryd nie miał co narzekać. W pierwszej kolejności podszedł do biurka i rozpoczął jego przeszukiwania. Jeżeli jakaś szuflada była zamknięta, to zastosował stary numer ze sztyletem. Teraz nie dbał o subtelności. Tu chodziło o honor i sprawiedliwość!
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Komnaty Gościnne I   Sro Lis 16, 2016 10:08 pm

Szuflady nie chciały ustąpić tak łatwo. Widać były wykonane solidnie i miały dobrej jakości zamki. Sztylet pomógł jednak znacznie z rozwiązaniem problemu, dlatego też z czasem Godfryd uzyskał dostęp do ich zawartości. Nie obyło się jednak bez szkód, ponieważ mebel został zniszczony, oszpecony i zapewne nie znajdzie już zastosowania w Czerwonej Twierdzy ze względu na to, jak obszedł się z nim młody Arryn.
Po otwarciu wszystkich szuflad okazało się, że Gotfryd nie natrafił na nic. Jeżeli istniała jakakolwiek wskazówka prowadząca ku rozwikłaniu zagadkowej śmierci brata, nie znajdowała się ona w tej komnacie.
Powrót do góry Go down
Gotfryd Arryn

avatar


PisanieTemat: Re: Komnaty Gościnne I   Sro Lis 16, 2016 10:27 pm

No niestety, szuflady były porządne, a mebel piękny. Gotfryd wyjmując sztylet nie zastanawiał się jednak długo, tylko ordynarnie wcisnął go w szczelinę. Siłowanie trwało dość długo, jednak szuflada puściła. Nie znalazł jednak nic, co wkurzyło Arryna. Kopnął uderzył w blat otwartą dłonią. Jeżeli nie znalazł nic w biurku, to raczej nic też nie będzie w szafie, czy pod łóżkiem. Zawołał służącą i kazał jej spakować rzeczy brata do kufra i przenieść je do jego pokoju.
Wyszli i ruszyli korytarzami. Gotfryd zastanawiał się gdzie teraz najlepiej pójść. Nagle tknęła go myśl: Co Jon robił w nocy w bożym gaju? Poszedł na spacer? Nieee... mało możliwe. Musiał być z kimś umówiony... Tylko po co? Istnieją dwa wyjścia. Albo umówił się z kimś osobiście, albo dostał list. Jeżeli nie znalazłem tego listu w biurku, to albo wziął go ze sobą, albo ktoś mnie uprzedził. Jeżeli wziął go ze sobą, to albo nadal ma go przy sobie, albo....
Musi się dowiedzieć, czy Jon pojechał do Orlego Gniazda w ubraniu, w którym został zamordowany.
Powrót do góry Go down
Aenys Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Komnaty Gościnne I   Czw Sty 26, 2017 10:39 pm

5 kwietnia 266AC - ranek


Aenys postanowił rankiem odwiedzić lorda Ronnela, miał zamiar przedyskutować ze swoim dobrym ojcem coś co miało przynieść trochę dobrego domowi Arrynów, a dalekosiężnie pomóc Alyssie utrzymać bez większych problemów porządek w Dolinie. Zapukał do komnaty Sokoła, a po otrzymaniu zezwolenia pchnął drzwi i wszedł do środka. Pod drzwiami pozostawił Ser Erryka, który zaciągnął się na służbę u księcia w Summerhall.
- Lordzie Arryn - powitał mężczyznę. - Wiem, że ostatnie chwile są dla ciebie trudne, dlatego przyszedłem ze sprawą która może chociaż trochę osłodzi nadchodzące dni.
Książę nie wiedział jak lord Ronnel znosi śmierć dwóch synów w tak krótkim odstępie czasu, jednak nie trudno było się domyślić, że nie przyjął tego dobrze. Chociaż zgon Gotfryda może i był dla niego pewnego rodzaju ulgą, przynajmniej uniknął procesu oraz publicznej egzekucji za swoje fanatyczne występki.
- Alyssa wspomniała, że jej młodsza siostra nadal nie została zaręczona - zaczął. - Tak się składa, że mój kuzyn, dziedzic lorda Royce'a, również nie został jeszcze obiecany żadnej pannie. Związanie tej dwójki węzłem małżeńskim z pewnością umocniłoby więzy między rodami Doliny i zagwarantowało większą stabilność w regionie na kolejne lata. Chętnie przedstawię tę propozycję mojej ciotce oraz wujowi, o ile oczywiście wyrazisz zgodę, Panie.
Przez chwilę zastanawiał się czy nie powinien zwrócić się do Arryna "ojcze", jednak postanowił pozostać przy bardziej oficjalnej tytulaturze. Zabawne byłoby nazywanie ojcem człowieka, którego syn zginął niejako z twojej winy...
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Komnaty Gościnne I   Sob Sty 28, 2017 6:22 pm

Ronnel siedział samotnie w swojej komnacie gdy Aenys stanął pod drzwiami. Lord Doliny natychmiast zezwolił mu na wejście do środka, a gdy ujrzał małżonka swojej córki, powitał go bladym uśmiechem i skinieniem głowy. Ostatnie wydarzenia rzeczywiście ciężko wpłynęły na stan lorda Arryna, wpierw niewyjaśniona śmierć syna, potem Gotfryd i jego szaleństwo, a ostatecznie śmierć. Mimo to ślub córki z księciem był radosnym wydarzeniem dla niego, toteż wszystko niwelowało się wystarczająco, aby Ronnel normalnie funkcjonował.
- Witaj Aenysie, proszę usiądź - rzekł, wskazując mu miejsce, a później wysłuchał tego, co jego dobry syn miał do powiedzenia. Mariaż z dziedzicem lorda Royce, kuzynem księcia. Właściwie Arryn zastanawiać się zbyt długo nie musiał. - Tak, to prawda, moja młodsza córka nie została jeszcze nikomu obiecana. Myślę, że zaręczyny z dziedzicem lorda Royce to świetny pomysł. Byłbym wdzięczny gdybyś porozmawiał z wujem oraz ciotką - dodał, ciesząc się, że Aenys chciał załatwić sprawę na własną rękę. To pozwoli mu jeszcze przez jakiś czas odetchnąć od spraw i zająć mu się noszeniem żałoby po dwójce zmarłych synów.
Powrót do góry Go down
Aenys Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Komnaty Gościnne I   Sob Sty 28, 2017 10:26 pm

Lord Arryn przystał na propozycję Aenysa i jak zauważył książę zwracał się do niego po imieniu, co chyba oznaczało, że zaliczał go w poczet członków rodziny. Cóż, zdobycie zaufania oraz sympatii lorda Ronnela niewątpliwie wyjdzie mu jedynie na dobra, a może i przysłuży się planom Alyssy.
- W takim razie porozmawiam z nimi przy pierwszej możliwej okazji, jestem pewien, że uda mi się przekonać ich do przyjęcia propozycji - poinformował. - Ciesze się, że mogę być pomocny w tej trudnej chwili... ojcze.
Młodzieniec schylił lekko głowę przed lordem w geście szacunku, po czym opuścił komnatę.

z/t
Powrót do góry Go down
Sir Jorah

avatar

Przydomek : Czarny Jeż z Bronzgate

PisanieTemat: Re: Komnaty Gościnne I   Nie Mar 12, 2017 8:40 pm

21 Kwietnia


Przeczekiwał on w komnacie, która została mu przeznaczona przez służbę. Odłożył on wszystkie do skrzyni obok i westchną. Przydałby się giermek. Rzucił w myśli, układając tak przy tym ekwipunek obok. Gotowe. Spojrzał na topór leżący obok. Będzie trzeba go naostrzyć. Stwierdził, no ale cóż, takie sprawy załatwi później.
Czekając na księcia, nalał sobie do kielicha wody z cytryną, za piciem wina od tak, nie przepadał. Rozłożył się na krześle i otworzył modlitewnik, zaczynając czytać go. Ach, ileż to czasu mu zabijało podczas czekania, w dodatku czuł się znacznie lepiej na duchu, gdy miał on właśnie moment by poczytać i zagłębić się w modlitwie. Po dłuższej chwili uniósł on głowę trochę wyżej. Mam nadzieję bracie, że czekasz tam na nas. Postaram się do ciebie dołączyć jak prawdziwy rycerz, czyli toporem w dłoni broniąc naszego honoru. Ponownie spojrzał na modlitewnik. Niech starucha nas poprowadzi w tych czasach...Odłożył on modlitewnik i zaczął się modlić.
Powrót do góry Go down
Martyn Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Komnaty Gościnne I   Pon Mar 13, 2017 12:32 pm

Przed południem

Martyna zawiadomiono o przybyciu ser Bucklera, dlatego, niewiele czekając, poszedł po obiecanego chłopaka, po czym ruszył do komnaty przydzielonej Burzowcowi. Prywatną komnatę Martyn używał do wyciszenia i odpoczynku, a nie do przyjmowania interesantów. Tym bardziej, że dzisiaj jeszcze nie wypuścił owcy do gaju.

-Ser Jorahu- przywitał się książę, kiedy go wpuszczono- zgodnie z obietnicą przyprowadziłem chłopca. Kierownik Finty, królewskiej szkoły szermierki dla młodzieży, stwierdził, że ma potencjał stać się potężnym wojownikiem. No, nie bój się- ostatnie słowa były skierowane oczywiście do chłopca. Ośmiolatek wyszedł zza księcia. Był trochę, acz zauważalnie wyższy od swoich rówieśników.
Chwila, coś tu nie gra, uświadomił sobie Smok. Popatrzył na Joraha, potem na chłopaka, potem znów na Bucklera i jeszcze raz na pazia. Ojojojoj. Ciut za młody. kurczę, trza z tego jakoś wybrnąć. Co mówił hary i uczniach Finty? Już wiem!
Martyn udał zakłopotanie, po czym powaznym tonem wytłumaczył:
-Oczywiście pamiętam o Pańskich wymogach, jednak na wzięcie starszego ucznia potrzebowałbym pozwolenia od Jego Miłości. Tymczasem mój szanowny dziadek był w ostatnich tygodnia zbyt pochłoniety problemami królestwa, abym mógł mu zawracać głowę. Mogę porozmawiać w tej sprawie z królem, ale być może musiałbyś Panie poczekać jeszcze dzień lub dwa, w zamian zyskując możliwość osobistego wyboru giermka ze szkółki. Jeśli zaś goni Cię czas, ser, na tą chwilę mogę zaoferować tylko tego chłopca.

Martyn przygryzł wargi, czekając na reakcję rycerza. Miał tylko nadzieję, że Burzowiec nie zmieni swojego poglądu na dynastię panującą...
Powrót do góry Go down
Sir Jorah

avatar

Przydomek : Czarny Jeż z Bronzgate

PisanieTemat: Re: Komnaty Gościnne I   Pon Mar 13, 2017 3:44 pm

Gdy do komnaty przyszedł już książę, rycerz był już trochę zagłębiony w modlitwie. Zerkną to na księcia to na modlitewnik i wykonał święty znak. Niechaj Siedmiu prowadzi. Po czym powstał i spojrzał swymi różnokolorowymi oczyma na księcia. Jak zwykle na jego twarzy nie widniał uśmiech, ani jakiekolwiek inne wyrazy emocji. Ubrany był natomiast w czarną kurtą z przerzuconą przez ramię pasem, na którym widnieje herb rodu rycerza. Patrzył się na księcia trochę z góry, ponieważ był on dość wyższy(195 cm). Wykonał on lekki ukłon w kierunku księcia.- Witaj Wasza książęca mość...
Po czym splótł dłonie za plecami, by wysłuchać propozycji Martyna. Potężnym wojownikiem? Szukam chłopaka, który będzie potrafił dotrzymać słowa oraz mężnie stawać przeciwko wyzwaniom. Tak samo, jak każdy rycerz powinien czynić. Ponieważ Honor, jest bardzo cenny w obecnych czasach. Na słowa księcia jedynie przytakną i spojrzał swym beznamiętnym spojrzeniem na chłopaka. Coś tu nie grało...miał on około 8 dni imienia. Co trochę zaskoczyło Bucklera, ale nie dał tego po sobie poznać. Więc przeniósł on wzrok z chłopaka na księcia. Wzrok rycerza był zimny i bez uczuć, że można by powiedzieć o chęci zabicia księcia. Nic się nie stało książę. Skomentował gdy ujrzał zakłopotanie we wzroku Targaryana. 
- Mam czas księże i się nie gniewam.- Powiedział dość spokojnym głosem.- Nic się nie stało, jedynie się martwię, czy podoła zadaniom giermka w takim wieku.
W tym momencie spojrzał w kierunku młodzieńca. Oszlifuje każdego, tylko będzie trzeba być cierpliwym. Tutaj przywołał go ręką.- Podejdź...jak Cię zwą?- By dorównać wzrostowi chłopaka, przyklękną on na jedno kolano. Prawda była taka, że Jorah niezwykle się cieszył z nabycia ucznia. Więc było widać jak jego lekki uśmiech, który się okazało, był strasznie ciepły i życzliwy. Tak jakby kamienna twarz nagle zniknęła. Zwiedzimy kawał świata.- Jak myślisz, dasz radę jako giermek u mnie? Hmmm?- Jeśli chłopak odpowiedział że tak, Czarny Rycerz poklepał go po ramieniu.
- W porządku, tak trzymaj. Niedługo poznasz rycerskie rzemiosło.- Następnie rycerz powstał i skierował się w kierunku księcia. Scena wyglądała dość...miło. Ton w jakim mówił rycerz się zmienił, tak samo jego wyraz twarzy.
- Dziękuję Książę za dotrzymanie obietnicy.- Skiną głową w podzięce.- Jeśli macie czas panie, moglibyśmy zmierzyć na dziedzińcu w szrankach...
Powrót do góry Go down
Martyn Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Komnaty Gościnne I   Pią Mar 31, 2017 9:46 am

-Ser Jorahu, z własnego doświadczenia wiem, że wielu paziów przewyższa umiejętności giermków, zaś niektórzy trzynastolatkowie dorównują w walce dorosłym rycerzom- książę sam został wyjątkowo wcześnie pasowany, zresztą ostatnio słyszał o chłopaku Tullych, który pokonał trzech zbójów na trakcie. I nawet bym go polubił, gdyby się nie zalecał do Nae...
-Proszę bardzo- odrzekł Targaryen na podziękowania- żałują tylko, że nie mogłem całkowicie wypełnić Twojej prośby, ser..

Trening był jedną z tych rzeczy(obok wina i śpiewu), których Martyn nigdy nie odmawiał, dlatego ochoczo zgodził się na walkę. Po ustaleniu, czy to ma się rozegrać teraz, czy później, książę opuścił komnatę, aby się przygotować.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Komnaty Gościnne I   

Powrót do góry Go down
 
Komnaty Gościnne I
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Komnaty Rhaegara Targaryena(R.I.P.) i Myrielle Targaryen
» Komnaty Lorda Kosiarza Pyke

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Królewska Przystań :: Czerwona Twierdza-
Skocz do: