IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Królewskie ogrody

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Rhaenys Targaryen




PisanieTemat: Królewskie ogrody   Pią Lip 15, 2016 3:41 pm



Ostatnio zmieniony przez Rhaenys Targaryen dnia Pią Lip 15, 2016 11:54 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Rhaenys Targaryen




PisanieTemat: Re: Królewskie ogrody   Pią Lip 15, 2016 3:57 pm

28 stycznia 226


Kobieta uśmiechnęła się, gdy mężczyzna podał jej ramię. Co prawda nie był aż tak głupi, jak jej brat, ale też postąpił głupio ufając ciotce. Nie sądziła, że nikt wcześniej go przed nią nie przestrzegał - zwłaszcza, że matka Maekara niegdyś była gotowa strzelić do niej z kuszy. Dziedzic tronu wydawał się być miły, niemniej jednak chęć zemsty staruszki była większa. Chowała urazę czterdzieści lat i dopiero teraz, po zdobyciu wielu kontaktów, może zacząć działać.
Wyszli powoli z komnaty, a służka dosłownie sekundę po nich. Srebrnowłosa zaczepiła jakąś przypadkową służkę na korytarzu.
- Dziecko, przygotuj nam jakiś dostojny obiad. Udaję się z księciem Maekarem na spacer, na pewno chcielibyśmy coś zjeść po powrocie - powiedziała, zerkając na krewniaka i mówiąc - Ze starą ciotką chyba możesz chyba przegryźć coś dobrego, hm? - zapytała z przyjemnym dla oka uśmiechem, a gdy służąca odeszła, para ruszyła dalej w stronę ogrodów.
- Dane było mi widzieć twą żonę, bratanku. Piękna kobieta, muszę przyznać. Mam nadzieję, że dobrze się dogadujecie? - kontynuowała rozmowę. Po wejściu do ogrodów biel uderzyła ją w oczy.
- Jak dobrze, że zima się już kończy. Czasami nie da się znieść tego zimna... choć zapewne w lecie będę narzekać na gorąc - zaśmiała się, spoglądając z rozbawieniem na Maekara - Nawet pod śniegiem ogrody nie straciły swego uroku. Nadal piękne, a nawet bardziej niż gdy ostatni raz odwiedzałam Królewską Przystań.
Dogadywała się z synem Viserysa, to prawda, ale czasem trzeba poświęcić człowieka w wyższych celach. Dla Rhaenys okrutna zemsta była głównym celem, który pragnęła osiągnąć. I poprzysięgła sobie, że go osiągnie - nawet gdyby miała zabić każde dziecko swojego brata. Nie miało to dla kobiety znaczenia. Była w tym momencie bezwzględna.
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Bóg Ognia i Cienia, Serce Płomieni



PisanieTemat: Re: Królewskie ogrody   Pią Lip 15, 2016 5:12 pm

Maekar udał się na spacer z ciocią, zgadzając się po drodze na propozycję kolacji, jednak stwierdził, że jego żona mogłaby do nich dołączyć. W końcu reszta rodziny wyjechała, nie powinien zmuszać małżonki by jadła samotnie, podczas gdy on spożywa posiłek z ciocią. Zaproponował, aby zaszli po nią w trakcie spaceru i przyprowadzili na kolację.
- Tak, Laura jest piękną kobietą - potwierdził z uśmiechem. - Całkiem dobrze się dogadujemy, chociaż przez sprawę z odejściem jej ojca z Małej Rady po tym jak dzieci jej brata chciały się pobrać zgodnie ze starą tradycją trochę się... zdystansowała. Na szczęście wydaje mi się, że już jej to przeszło.
Uwagę o uroku ogrodów książę skwitował jedynie życzliwym uśmiechem.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
Rowena Arryn




PisanieTemat: Re: Królewskie ogrody   Sro Sie 03, 2016 12:26 am

8 lutego 266AC, południe

Rowena zauważyła, że kobieta nie była zbytnio przejęta śmiercią następcy tronu. Mogło to być w tym momencie dziwne, ale Arrynównie mimowolnie wyskoczył delikatny uśmiech na twarzy. A dlaczego dziwne? Osoba, która nie przejmuje się śmiercią kogoś z rodziny może być podejrzana, a nawet bezduszna, a Rowena zamiast trzymać się z daleka od niej, miała jeszcze większą chęć ją poznać.
- No cóż, nasz przyjazd był całkowicie spontaniczny, więc nawet nikt do samego dnia wyjazdu nie wiedział, że wyruszamy do Stolicy. Wraz z mężem zdecydowaliśmy się na przyjazd w nocy, przed wyjazdem rodziny królewskiej z Casterly Rock. - powiedziała grzecznie z lekkim uśmiechem - A ja nie wiedziałam do tej pory, że zawitała Pani w Królewskiej Przystani, Lady Targaryen, miło Panią poznać - dodała i skinęła lekko głową. To z pewnością była Rhaenys Targaryen. W każdym razie tak Rowena myślała. Viserys Targaryen miał przecież jedną żywą siostrę...
Po chwili poruszyły temat śmierci Maekara Targaryena, jednak nie trwał on długo. Srebrnowłosa zaproponowała spacer po ogrodach, więc Rowena zgodziła się na to z uśmiechem, pomimo tego, że ogrody o tej porze roku wyglądały dość... mizernie.
- Może trochę szkoda. Ale tak to już jest. Codziennie ktoś przecież umiera. - powiedziała trochę bardziej otwarcie, kiedy przebywały w ogrodzie tylko w swoim towarzystwie. Może Rhaenys wyglądała na dobrą kobietę, ale jej tajemniczy wzrok i ukrywające się rozbawienie, kiedy wspominała o śmierci Maekara, wskazuje na to, że Rhaenys może mieć już kilka dość ciekawych rzeczy na sumieniu.
- No, ale tak to już jest... Trzeba się z tym pogodzić pomimo tego, że niektórzy na tą śmierć nie zasłużyli, a innym się ona jak najbardziej należała - stwierdziła spokojnie, po czym odetchnęła głęboko i uśmiechnęła się - ni to życzliwie, ni to tajemniczo.
Powrót do góry Go down
Rhaenys Targaryen




PisanieTemat: Re: Królewskie ogrody   Pią Sie 05, 2016 5:14 am

Przypatrzyła się uważnie Rowenie, zauważając również jej uśmiech. Cóż... Rhaenys Targaryen póki co nie powiedziała nic, co wydawałoby się podejrzanym. Co prawda przez czterdzieści lat dorobiła się kilkunastu dwórek, ale nigdy nie poznała nikogo, komu mogłaby zaufać w całości - pomijając rzecz jasna dzieci i wnuków. Księżniczce brakowało kogoś, z kim mogłaby rozprawiać na różnorakie tematy; poczynając od sztyletowania królowej, kończąc na zapachu kwiatów w ogrodzie. Srebrnowłosa bez wątpienia zauważyła, że w małżonce lorda Arryna kryje się coś więcej, niż tylko posłuszna małżonka i kochająca matka. I trudno wyrazić, jak bardzo jej się to podobało.
- Cóż... przybyłam niedawno, akurat podczas nieobecności rodziny królewskiej- w oczach Rhaenys przemknęła niejaka tajemniczość. Dlaczego księżniczka miałaby wybierać taki termin?
- Królewska Przystań jest miejscem, w którym roi się od nieprzyjemnych wspomnień z młodości. Potrzebowałam podróży. Po śmierci mojego męża... - powiedziała, a w tym samym momencie w jej oczach zagrały iskierki rozbawienia - ...potrzebowałam czasu na żałobę. Nie jestem już młoda, a świat sam do mnie nie przyjdzie, dlatego też ostatnio bywam tu i ówdzie - stwierdziła, kierując swoje kroki do ogrodów.
Nie chciało jej się rozprawiać o śmierci księcia Maekara, zwłaszcza, że to ona stała za jego otruciem. Graftonówna również nie wydawała się być zainteresowana tematem, więc obie kobiety po krótkim czasie dotarły do ogrodów, w których nadal było sporo śniegu. Na szczęście zbliżało się lato.
- Ludzie się rodzą, ludzie umierają. Nie ważne, czy to król, królowa, kupiec bądź wieśniak- wzruszyła ramionami, a ton jej głosu wydawał się być niewzruszający. Tak, jakby wcale nie przejęła się śmiercią swego bratanka. Doprawdy, nie rozumiała smutku ludzi w zamku. Chyba nigdy nie pojmie tego zachowania.
- Uwierz mi, moja droga... wiele ludzi, których miałam okazję poznać, zasługuje na śmierć. Okrutną... - przerwała na moment, aby przejechać palcem po kwiacie; jeden ruch wystarczył, by spadł z niego śnieg. Tak samo jeden ruch wystarczy, by ktoś umarł. Gdyby to tylko było takie proste... - ...śmierć.
- Słyszałam, że pańska córka została zaręczona z księciem Aenysem. Bystry chłopak. Mało takich jak on w rodzinie - powiedziała bezceremonialnie, oceniając intelekt większości członków rodu Targaryen - Chyba słyszałaś już, lady, co stało się z księciem Regałem.
Powrót do góry Go down
Rowena Arryn




PisanieTemat: Re: Królewskie ogrody   Sob Sie 27, 2016 8:21 pm

Ciekawiło Rhaenys dlaczego akurat taki termin wybrała księżniczka Rhaenys na przybycie do Królewskiej Przystani. Może to faktycznie miało jakiś związek z zabójstwem Maekara Targaryena? Może to nie Myrielle Targaryen go zabiła? Ale ktoś inny?
- Będąc cały czas w jednym miejscu człowiek może oszaleć... Szczególnie jeśli chodzi o czas, kiedy się jest w żałobie... - powiedziała z lekkim uniesieniem prawego kącika ust w górę. - No cóż... trzeba podróżować i zwiedzać świat kiedy tylko można, bo później może być już za późno... - dodała, po czym rozejrzała się po ogrodzie.
- Dokładnie...  Nie ważne kto to jest, każdego dopadnie taki sam koniec. - odetchnęła głęboko.
Wróciła wzrokiem na Targaryenkę i przyjrzała się kwiatowi, z którego właśnie zrzuciła srebrnowłosa śnieg. Rowena zmrużyła delikatnie oczy i uśmiechnęła się lekko.
- A kiedy to oni zasługują na okrutną śmierć, giną całkiem niewinni ludzie... A oni żyją sobie w spokoju... - powiedziała i spojrzała na prawie bezchmurne niebo. - Jakie to życie bywa niesprawiedliwe...
Uśmiechnęła się życzliwie, spojrzawszy na twarz księżniczki Rhaenys.
- A tak, zostali zaręczeni. Zakochali się w sobie, a chłopak jest całkiem miły i do tego, jak pani powiedziała, bardzo bystry. Pasuje do mojej córki, więc nie miałam nic przeciwko zaręczynom. - odpowiedziała i uśmiechnęła się do siebie. Cieszyła się ze szczęścia swojej córki. - Tak, słyszałam co się z nim stało... - powiedziała trochę sucho - Może by przeżył, gdyby nie zachował się dość... lekkomyślnie - dodała półgłosem, zaznaczając na ostatnie słowo, które wypowiedziała ciszej niż resztę zdania.
Powrót do góry Go down
Edmure Tully




PisanieTemat: Re: Królewskie ogrody   Sro Lis 16, 2016 10:13 pm

Blisko Popołudnia 6 Marca 266 AC


Przytankął on dla rycerza że wszystko zrozumiał i udał się do komnat, musiał rozpakować swój plecak gdzie był pewien instrument który wziął z kochanego Riverrun. Zdjął on swoją zbroję, układając ją koło łóżka w komnacie gościnnej. W sumie to bym coś zjadł, trudno przeżyje do tej kolacji. Przebrał się w skórzaną kurtkę z herbem rodowym, skórzane rękawice, wysokie buty i ciemne spodnie. Właśnie teraz giermek zaczął przeszukiwać swój plecak, wyjął z niego osełkę do miecza oraz kravik lyre. ,,Teraz w modzie są śpiewający rycerze." To pamiętam powiedział mi ojciec w samotni. To się chyba zaczniemy coś uczyć śpiewać heh. Uśmiechnął się na tą myśl i wziął instrument pod pachę. Do jednej dłoni schował osełkę, do pasa także przypiął swój miecz.
Tak przygotowany ruszył w kierunku ogrodów. Wypytywał on służbę o drogę, dziękując im za wskazówki szedł wesołym krokiem. Oczywiście instrument krył przed oczyma ciekawskich. Żeby tylko Elmo mnie nie zobaczył.
Doszedł jednak do ogrodu nie spotykając rycerza po drodze, odetchnął z ulgą idąc ścieżka wzdłuż ogrodu. Szukał wzrokiem najlepszego miejsca do posiedzenia samemu i potrenowaniu grania na instrumencie. Przechodził tak koło fontanny nadal szukając tego cichego miejsca, już miał przejść obojętnie ale zatrzymał się i odwrócił do niej. Podszedł a następnie spojrzał w taflę wody widząc swoje odbicie. -Ach! A kimże jest ten przystojniak?!- Pokazał na siebie palcem  z uśmiechem.-Ty jesteś tym przystojniakiem Edmure, ach dzięki Edmure. Nie ma za co Edmure.- Uśmiechnięty ruszył dalej.
W końcu jak tak wędrował po ogrodach znalazł tą ławke w zaciszu, zasiadł na niej i wciągnął głęboko powietrze. Miło tutaj. Siedział tak przez chwilę napawając się zapachami i pięknem ogrodów. Wyciągnął on miecz z pochwy, następnie zaczął go powoli ostrzyć. Kravik Lyre wtedy odstawił obok swoich nóg.
Na ostrzenie czasu mu trochę zeszło, ale lubił to zajęcie. Schował miecz do pochwy oraz obejrzał naokoło czy nikogo nie ma.
Jeśli tak to giermek podniósł opartą o nogi Lyre, którą przyłożył do ramienia. Parę razy na tym grałem, ale nie jakoś genialnie. Odchrząknął trochę i popracował palcami na rozgrzewkę. Dobra zaczynamy. Edmure wtedy zaczął grać, a jego granie niosły się cicho po całych ogrodach...
Powrót do góry Go down
Naerys Targaryen




PisanieTemat: Re: Królewskie ogrody   Sob Lis 19, 2016 11:21 pm

Naerys Targaryen dopiero teraz zaczęła rozumieć prawdziwe okrucieństwo świata, w jakim żyje. Srebrnowłosa nigdy nie spodziewała się, że ktoś targnie na życie jej ojca – co gorsza, ze skutkiem. I tym bardziej nie spodziewała się, by zrobił to członek rodziny. Nie od dziś wiedziała, że ród Targaryen nie jest rodziną zwykłą – trudno było jej zaufać chociażby kuzynom. Z wszelkich stron otaczali ją podejrzani ludzie, z którymi unikała kontaktu.
Śmierć ojca odbiła się nieco na jej charakterze – z uśmiechniętej i promiennej dziewczyny pozostała jedynie cząstka. Smutek w oczach księżniczki był doskonale widoczny, a uśmiech przyzdabiający jej zróżowiałe usta pojawiał się bardzo rzadko, właściwie wcale. Całe dnie przesiadywała w komnacie, czas poświęcając jedynie na krótkie rozmowy z bratem i rozmyślanie nad tym, gdzie zniknął najmłodszy z rodzeństwa – Aegon.
Złe rzeczy działy się w jej rodzinie i najgorsze było to, że nie wiedziała, jak im zapobiec. Czasami chciałaby urodzić się jako mieszczanka, ba, najlepiej w ogóle się nie narodzić. Ale czy jest jakikolwiek sens w siedzeniu samotnie i płakaniu nad czymś, czego nie da się zmienić? Świat od zawsze był okrutny i niesprawiedliwy. To jednak nie pocieszało srebrnowłosej; nie sądziła, że zasłużyła na taki los. Na tyle cierpienia. Na stracenie ojca. Była dobrą osobą, dobrą duszą…
Tego dnia po raz pierwszy od kilkunastu dni zdecydowała się na opuszczenie swojego kątka i udanie się do ogrodów, aby pooddychać nieco świeżym powietrzem. Odziała się w ciepłą suknię i zarzuciła na barki czarny płaszcz, aby schronić się przed zimnem, wszakże pogoda nie była jeszcze letnia. Stąpała wolno między zmarzniętymi drzewami i krzakami, obserwując ostatnie znaki śniegu i wzdychając cicho, gdy do jej uszu dobiegły dźwięki, jak później się okazało – pogrywania na instrumencie. Niejako zwabiona zaczęła wolno wędrować w stronę zasłyszanych dźwięków, odgarniając na bok swoje srebrne włosy.
W końcu zaczęła zbliżać się do nieznanej jej osoby, stając jednak w ciszy przy krzewie i obserwując chłopaka, który najwidoczniej nie zauważył Naerys. Uśmiechnęła się leniwie, zaciskając swoje dłonie i wyczuwając odpowiedni moment, aby do niego podejść. Co prawda nie należała do najśmielszych dam Siedmiu Królestw, ale może tego jej właśnie było trzeba… kogoś do rozmowy.
Kompana. Nie miała teraz praktycznie nikogo – każdy był zajęty, każdy miał lepsze rzeczy do roboty. Prawda, jednym machnięciem ręki mogłaby przywołać do siebie dziesiątki dziewcząt z mniejszych rodów gotowych do plotek. Targaryenówna nie była jednak nimi zainteresowana. Nie była jak inne.
- Jesteś bardem? – spytała z ciekawością, wolno wychodząc z miejsca swojego ukrycia i zmierzając do chłopaka, aby przystanąć obok ławki, na której zresztą siedział. Zerknęła na jego instrument.
Powrót do góry Go down
Edmure Tully




PisanieTemat: Re: Królewskie ogrody   Nie Lis 20, 2016 10:19 am

Edmure był bardzo skupiony podczas grania. Grał już tak długo że kiwał głową w rytm muzyki, a oczy miał przymknięte. Najzwyczajniej przez to nie zauważył Nearys. Zaczął już sam powoli nucić słowa pieśni, ale coś go wybiło z rytmu, jakby czyjś głos. Nie! Błagam tylko nie Elmo! Chłopak otworzył powoli oczy mrugając nimi, w tym momencie przestał grać. Powoli obrócił wzrok w kierunku osoby która go nawiedziła. Było idealnie widać bielmo na jego lewym oku, zbadał szybko dziewczynę wzrokiem od góry do dołu. Dusza w tym momencie Edmura wykrzywiła się w połowie, tak samo jakby jakiś burzowiec uderzył go młotem w plecy. Następnie go uderzono rękawicą w brzuch, tak giermek właśnie się czuł. Nadal trzymał instrument w pozycji do grania, myśląc czy powinien coś powiedzieć.
Dobra, bądź jak Edmyn, bądź jak Edmyn, on się na tym znał. Chłopak miał problem jeśli chodziło o rozmowy z dziewczynami w jego wieku, a przynajmniej na tyle wyglądała mu Naerys. Powiedz coś Edmure, to tylko dziewczyna. Te wszystkie myśli chłopaka trwały tylko chwilę. Odchrząknął- Nie jestem bardem.- Odpowiedział sztywnie. Nie miał wtedy swojego znanego uśmieszku na twarzy, było tam widać przegryzioną wargę z nerwów. Matko! Ale to było sztywne. Dopiero sobie uświadomił że to chyba księżniczka, chociaż nie miał pewności co do tego. Może lepiej jeśli wstanie podczas rozmowy. Giermek dość nerwowym ruchem wstał z ławki wyprostowany, schował przy tym lyre pod pachę. Pokłonił się nisko mówiąc przy tym-Jestem giermkiem rycerza Elmo Bealish.- W tym momencie było widać idealnie jego herb rodowy Tullych na piersi. Wstał i jeszcze raz nieśmiało spojrzał się na dziewczynę drapiąc się po tyle głowy. Czuł się bardzo niezręcznie, jego osobowość kryła się jak nigdy dotąd. Postał tak w ciszy chwilę i zagadał.- A ty panienko?- Uniósł wzrok mając nadzieję że się nie zbłaźnił.
Powrót do góry Go down
Naerys Targaryen




PisanieTemat: Re: Królewskie ogrody   Pon Lis 21, 2016 4:36 pm

Zerknęła uważnie na chłopaka, który zwrócił głowę w jej stronę. Nie zareagowała specjalnie na bielmo na jego oku - wszakże zdążyła się nauczyć, że każdego należy traktować z szacunkiem, nawet osoby, które wyglądają... inaczej. Nie zmienia to jednak faktu, że w duszy się zdziwiła - jako księżniczka nie miała wielu okazji do doglądania chorych, a już na pewno nie z taką wadą. Było to zresztą jedną z rzeczy, dla których srebrnowłosa zaczęła interesować się nieznajomym. Ścisnęła mocniej dłonie, zauważając zakłopotanie rówieśnika.
Cóż, można rzec, że była do tego przyzwyczajona, choć rycerze nie byli w stosunku do niej aż tak nieśmiali. Nie zamierzała jednak go pośpieszać, bowiem sama nie należała do najśmielszych ludzi w Westeros. W końcu usłyszała odpowiedź, a na jej zróżowiałych ustach ukazał się przyjemny dla oka uśmiech - nawet motywujący do dalszej rozmowy. Wnet zauważyła herb rodowy na piersi Edmure'a, a Naerys jako pilna uczennica od razu go rozpoznała. Rodzina, obowiązek, honor - słowa jednego z wielu rodów Dorzecza zabrzmiały w głowie księżniczki. Ale moment... Tully? Tutaj? Nic o tym nie słyszała.
- Me imię Naerys Targaryen - przedstawiła się chłopakowi, po raz kolejny zawieszając wzrok na jego piersi - Nie wiedziałam, że rodzina Tully przybyła do Królewskiej Przystani. Miło mi więc cię tutaj powitać - powiedziała, nadal lekko trzymając się etykiety; nawyki z młodości pozostały. Miała jednak nadzieję, że wkrótce będzie mogła z jej zrezygnować. Wszakże nie przybyła tutaj prowadzić rozmów o polityce, a porozmawiać o... niczym, właściwie. Chciała po prostu jakoś podrzucić temat do dalszej rozmowy, tym razem odpuszczając nieco sztywną etykietę.
- Jesteś giermkiem rycerza, ale pewnie też nosisz jakieś imię - stwierdziła, uśmiechając się.
Powrót do góry Go down
Edmure Tully




PisanieTemat: Re: Królewskie ogrody   Pon Lis 21, 2016 5:32 pm

Kiedy Naerys się uśmiechnęła do chłopaka, myślał że to będzie kpiący uśmieszek co do jego osoby. Zrobiłem coś śmiesznego? Zadał sobie to pytanie w głowie, wtedy dopiero spostrzegł że dziewczyna uśmiecha się życzliwe, nie kpiąco. To chyba dobrze. Chłopak nabrał przez to trochę pewności siebie i zawiesił wzrok na księżniczce. Naerys? Wiedziałem że to księżniczka! Poprawił on swoją kurtę z lekkiego stresu, to była księżniczka, a on jakimś giermkiem z Dorzecza. Patrzyła się ciągle na jego pierś, o co z tym chodziło? Sam spojrzał na chwilę w miejsce gdzie księżniczka patrzyła. Oblałem się winem czy co? Ach, herb! Chłopak uniósł wzrok na dziewczynę odpowiadając nieśmiało.- Znaczy się księżniczko...jestem tutaj jedyny z...ach taka rodzina, dziękuję.- Uśmiechnął się znacznie na to co mógł palnąć i skinął głową w podziękowaniu. Myślałem że jej chodziło o całą rodzinę heh. 
Wtedy księżniczka miała spytała się go o imię.-Ach tak tak noszę, jestem...-  Chłopak już otworzył by je powiedzieć, ale zatrzymał się na chwilę. Czy ja naprawdę zapomniałem jak się nazywam?!-...Edmure Tully- Jednak nie, to był lekki stres. Podrapał on tył głowy i uśmiechnął się nieśmiało do dziewczyny, jego sytuacja go trochę śmieszyła. Potrafię bez stresu okładać okładać kogoś mieczem, a waham się przy rozmowie z dziewczyną. Dobra Edmure, bierz się w garść!
Odczekał chwilę zastanawiając się co powiedzieć. Wiem! Wiem co by zrobił Edmyn! Chłopak głęboko wciągnął powietrze. Dawaj, do odważnych świat należy!- Może mieli byście ochotę pospacerować razem po ogrodach księżniczko?- Spuścił z siebie całe powietrze czekając na odpowiedź z przegryzioną wargą.
Powrót do góry Go down
Naerys Targaryen




PisanieTemat: Re: Królewskie ogrody   Sro Lis 23, 2016 11:02 pm

Naerys Targaryen była niemal pewna, że wzbudza u swojego kompana nieśmiałość. Cóż... po śmierci ojca zamknęła się w sobie jeszcze bardziej, niemniej - przynajmniej przy tym spotkaniu - starała się otworzyć przed swym rówieśnikiem. W końcu nie było to nic innego jak niewinna pogawędka, prawda?. Obdarzyła jego twarz spojrzeniem, starając się by nie było ono ani nachalne, ani podejrzane; nie chciała, by rozmowa stała się... niekomfortowa. Na jej ustach wciąż malował się życzliwy uśmiech, mimo, że Edmure najwyraźniej nie wiedział, co stoi za tym zachowaniem.
- A więc Edmure... miło mi cię poznać - powiedziała, ocierając dłonie o materiał sukni najdyskretniej jak potrafiła. Wbrew pozorom, księżniczka również mogła czasem się denerwować przy czymś tak błahym, jak rozmowa. Nawet jeśli była nieobowiązująca, to Naerys czuła pewną barierę, której na tym momencie znajomości nie mogła przekroczyć.
- Z chęcią się przespaceruję - powiedziała, stawiając dwa kroczki ku rówieśnikowi, aby - zgodnie z naukami danymi przez septę - wolno ułożyć swą dłoń pod uchyloną prawą rękę Edmure'a i po krótkiej chwili zacząć spacerować ścieżkami ogrodu, które zresztą nadal były nieco zaśnieżone. Naerys nie lubiła zimy; była więc bardzo zadowolona z tego, że w końcu zaczęło się ocieplać. Wzięła głęboki oddech, mówiąc.
- A więc jesteś synem lorda Hostera Tully, tak? Co cię sprowadza do Królewskiej Przystani? - spytała z ciekawością, utrzymując wolne tempo chodu.
Powrót do góry Go down
Edmure Tully




PisanieTemat: Re: Królewskie ogrody   Czw Lis 24, 2016 8:21 pm

Spojrzał on tylko na chwilę w stronę góreczki śniegu ułożonej obok ścieżki. Mógłbym do niej skoczyć i się zakopać by nikt mnie nie widział, nawet przyjemna opcja. Uśmiechnął się do siebie wracając wzrokiem do księżniczki. Dla niej ten uśmiech mógł mówić ,,Zaraz Cię popchnę do śniegu". - Mi również księżniczko - Skinął w jej kierunku głową w podziękowaniu. Przyjrzał się jeszcze raz uśmiechowi dziewczyny, nie było jednak w nim kpiny ani żartu wobec Edmura, to nadało pewności chłopakowi że się nie zbłaźnił. Odwzajemnił dla Naerys uśmiech, chowając dłoń za głowę. Ciekawe co o mnie myśli.
Kiedy dziewczyna zgodziła się na spacer, giermek przytaknął i zapomniał o jednym. O ojcze...zapomniałem...ja muszę ją prowadzić, szlaaaak. Chłopak przełkną jednak ten fakt, rozluźnił prawą rękę do prowadzenia księżniczki. Edmure spuścił trochę z siebie powietrza, gdy księżniczka ,,dotknęła" jego ręki. W sumie to pierwszy raz młodzieńca w prowadzeniu kobiety nie z Dorzecza, dodatkowo nie siostry. Potem już chłopak opanował się i powolnym krokiem prowadził przez ścieżki ogrodów. Były pokryte śniegiem oraz kawałeczkami lodu, chłopak uwielbiał zimę, a zwłaszcza zabawy podczas niej. Dobrze że jutro znowu spotkam wnuka Starka. Giermek ucieszył się na tą myśl, wtedy dziewczyna zadała pytanie.- Zgadza się księżniczko. Udaję się z mym nowym mentorem Sir Elmo Bealish, na turniej w Summerhall.- Chłopak spojrzał na swe lewo zauważając zamrożoną różę, chłopak przyglądał się jej tak przez moment i kontynuował dalej, bo zapewne księżniczka chciała wiedzieć gdzie byli wcześniej- Wracaliśmy akurat z Szczypcowych Wysp panienko.- Odczekał chwilę czy Naerys miała jakieś pytania. Jeśli nie, to chłopak oglądał piękno zimy w ogrodach. Z każdą chwilą jego osobowość trochę nabierała pewności siebie.
Powrót do góry Go down
Naerys Targaryen




PisanieTemat: Re: Królewskie ogrody   Pon Lis 28, 2016 3:48 pm

Przyglądała się uważnie kompanowi. Był… inny, to na pewno – i nie chodziło wcale o jego wygląd. Nie sprawiał wrażenia sztywnego młodzieńca, który mówi to, co wpajali mu od samego dzieciństwa nauczyciele. Naerys, pomimo swej nieśmiałości, czuła się przy nim całkiem pewnie. Trudno powiedzieć, co było tego powodem; tak czy siak, na ten moment raczej mogła nazwać go… kolegą. Zaczęła wolno spacerować u boku Edmure’a, zerkając na niego kątem oka co jakiś czas. Pomimo ciepłego ubioru, chłód działał jej nieco na nerwy, pomimo że tego nie pokazywała. Ścisnęła delikatnie rękę syna Lorda Tully i kontynuowała chód.
- Summerhall? Ach, tak, mój kuzyn się tam wkrótce pobierze – uśmiechnęła się, przypominając sobie o Aenysie. Był chyba jedyną osobą poza jej braćmi, której gotowa byłaby zaufać. Ot, takie zdanie sobie o nim wyrobiła. Czy było tak naprawdę? Nie wiedziała. Wiedziała jedynie, że nadal ma w komnacie jego książkę o R’hllorze… tak właściwie ciekawe czy zauważył, że mu zniknęła! Hm.
- Co więc robiliście na Szczypcowych Wyspach? Chciałabym tak jak ty móc podróżować, ale moi dziadkowie, a nasza para królewska, nigdy by się na to nie zgodziła. Niestety, posiadanie smoczego nazwiska nie jest takie proste, jak się wydaje… - westchnęła. Była urodzoną damą, to prawda, ale męczyło ją ograniczanie swobody. A może wcale jej nie ograniczano, tylko po prostu nie chciała pytać? To również jest opcja, a znając młodą Targaryenównę, całkiem możliwa.
Powrót do góry Go down
Edmure Tully




PisanieTemat: Re: Królewskie ogrody   Pon Lis 28, 2016 11:16 pm

Chłopak poczuł się dość nietypowo, czując silniejszy uścisk jego dłoni przez księżniczkę. Uśmiechnął się kącikiem ust a na lewym policzku wyskoczył mu rumieniec. Na szczęście raczej to wyglądało, że jest czerwony na twarzy przez mróz a nie z powodu nieśmiałości. Kiedy księżniczka wspomniała o ślubie jej kuzyna pomyślał przez chwilę. A no tak kuzyn, pomyliłem go z jej bratem Aegonem.
-Będziecie wtedy w Summerhall na ślubie Nae....księżniczko?- Prawie powiedział do niej po imieniu, ale byłby wstyd. Odwzajemnił uśmiech i czasami zerkał na panienkę wzrokiem. Trzeba było przyznać że jest dość ładna, na szczęście chłopak trzyma głowę na karku i myśli o sprawach ważniejszych od kobiet jak na ten wiek. Ale bym sobie takiego pasztecika zjadł Mhhm, albo taką kiełbasę, mniam. Szybko jednak wrócił myślami do rozmówczyni.
Wysłuchał jej i zastanowił się na moment.
- W sumie księżniczko to macie możliwość udania się do Summerhall....- Był troszeczkę zakłopotany co ma powiedzieć teraz o wyspach
-...z okazji ślubu waszego kuzyna.- Dokończył. Chyba pozwolą jej wyjechać z rodziną? Czyż nie?Zadał sobie to pytanie. Dla niej to pewnie będzie radość że hej, wyjechać z Czerwonej Twierdzy do Summerhall.
- W sumie Nae...księżniczko. Noszenie każdego nazwiska jest...ciężkie?- Nie był akurat tego tak pewnien. W sumie to każda Panna miała przekichane i nudę.
-Byliśmy na wyspach, ze względu na moją przysięgę wobec Sir Humfreya z Doliny....mego pierwszego rycerza.- Widać że akurat temat o wyspach trochę go ruszył. Przysięgi dotrzymałem Sir.... Prowadził Naerys przez cały czas powolnym i spokojnym krokiem. Ciągle próbował się podczas romzowy się jakoś przebić przez swój lekką nieśmiałość do dziewczyny.
Powrót do góry Go down
Naerys Targaryen




PisanieTemat: Re: Królewskie ogrody   Pią Gru 02, 2016 6:30 pm

Młodziutka księżniczka była zadowolona z rozmowy z młodym Tullym, bowiem czuła, że sztywna etykieta dworska schodzi na bok. Ileż to ona nie rozmawiała z wielmożnymi rycerzami, którzy widzieli w nią tylko możliwość na zbliżenie się do rodziny królewskiej, ba, do samego władcy. Naerys może i była młoda i niedoświadczona, ale nie głupia. Zerknęła na swego kompana, zauważając zaczerwieniene na jego twarzy; ku jemu szczęściu również stwierdziła, że to wina zimna.
- Tak, będę na ślubie. Wypada, prawda? – spytała retorycznie. To było dosyć oczywiste, Aenys był jej kuzynem, a Lady Arryn nie była byle dziewuszką, by nie zwracać uwagi na zawarcie tak ważnego, trwałego równie co Żelazny Tron, związku. Wprawdzie Targaryenówna była przyzwyczajona do przyjęć, choć nie lubiła natłoku gości i zbyt wielu obcych osób.
No cóż… najwidoczniej będzie musiała to przeżyć. Jeśli Edmure zjawi się na weselu, to przynajmniej będzie miała osobę, z którą można porozmawiać. Pomijając już braci – pomyślała o Martynie, z którym bogowie wie co się dzieje na Północy, o Aegonie o którym słuch zaginął i o Jaehaerysie, który nie był załamany śmiercią ojca tak, jakby się tego po nim spodziewała. Z dnia na dzień dowiadywała się więcej o swym rodzeństwie, niż by tego chciała.
- W końcu opuszczę Czerwoną Twierdzą. Wierz lub nie, nawet pałac może być więzieniem – westchnęła cicho, zerkając na potężne mury twierdzy. Minęły setki lat, a one nadal stoją tak, jak wybudowane zostały za pierwszym razem. Księżniczka czuła się podobnie – od dzieciństwa stoi w miejscu tak, jak jej kazano. Za każdym razem. Bez własnej woli. Bez możliwości wyboru.
- Rozumiem… - powiedziała, przerywając krótki moment ciszy i mówiąc – Zechcesz się może przejść do Sali Tronowej? Chyba nie widziałeś jeszcze Żelaznego Tronu i czaszek największych smoków Westeros? – spytała, uśmiechając się.
Powrót do góry Go down
Edmure Tully




PisanieTemat: Re: Królewskie ogrody   Sob Gru 03, 2016 9:41 am

Chłopak jedynie przytaknął na słowa Naerys. Dzięki mróz, nie zauważyła tego. Odwzajemnił spojrzenie dla księżniczki trochę nieśmiało. Więc chłopak będzie miał z kim porozmawiać podczas turnieju. Chociaż prędzej podczas turnieju będzie on biegał z kopiami, mieczami i tarczami rycerzy. Jestem ciekaw umiejętności Sir Elmo. Zapewne pod jego kamienną twarzą czeka najlepszy szermierz Westeros heh. Giermek przypomniał sobie także o tym, że jego rodzina może się zjawić na turnieju. Bał się o to czy ojciec jest już bezpieczny. To co uczynił Gwyn było nie do pomyślenia. Zamach na własnego ojca? Niedorzeczne. Usta chłopaka zamieniły się jakby w grymas, wyglądało to jakby pomyślał o czymś niedobrym do jedzenia.
Kiedy dziewczyna tak westchnęła, przypomniało to mu trochę Ely i Marion. Wyznanie księżniczki wziął na poważnie. Tak samo czuły się moje siostry. Rozumiem...- Spojrzał na nią.--..i wierzę Zrobił krótką przerwę na chwilę.Lubicie zimę księżniczko? - Spytał z ciekawością w głosie. Na cholerę ja o tym wspominałem? Prowadził ją przez ten cały czas pod rączką.
- W sali tronowej panienko?Zamyślił się.Nigdy nie miałem takiej okazji, z chęcią się przejdę.- Przytaknął dla Naerys i dał się poprowadzić ku sali
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Królewskie ogrody   

Powrót do góry Go down
 
Królewskie ogrody
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Strumień przecinający ogrody.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Królewska Przystań :: Czerwona Twierdza-
Skocz do: