IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Uliczki Zapchlonego Tyłka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Pan Światła
R'hllor, Bóg Ognia i Cienia, Serce Płomieni
avatar


PisanieTemat: Uliczki Zapchlonego Tyłka   Nie Lip 17, 2016 6:57 pm

Mroczne uliczki i podejrzane zaułki Zapchlonego Tyłka, najbiedniejszej dzielnicy Królewskiej Przystani, a także głównego zbiorowiska mętów oraz ciemnych typów miasta. Najgorsze miejsce na patrol dla Złotych Płaszczy i najlepsze jeżeli szukasz nie całkiem legalnej pomocy.


Ostatnio zmieniony przez Pan Światła dnia Nie Lip 17, 2016 7:05 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
Pan Światła
R'hllor, Bóg Ognia i Cienia, Serce Płomieni
avatar


PisanieTemat: Re: Uliczki Zapchlonego Tyłka   Nie Lip 17, 2016 7:04 pm

1 lutego 266AC


Książę Maekar zginął. Ludzie w Zapchlonym Tyłku nie byli tym - z drobnymi wyjątkami - specjalnie poruszeni, mieli własne problemy, a ten konkretny Targaryen nie należał do tych przejmujących się nimi. Nie było więc po co szczególnie nad nim płakać. Dzień po jego śmierci, na jednej z ulic zebrał się mały tłum gapiów, który spoglądał w stronę górującej nad slamsami Smoczej Jamy na Wzgórzu Rhaenys. Dochodziły stamtąd głośne ryki, a jakiś czas później widać było też dym. Podobno jeden z innych książąt - ten głupi - miał zamiar okiełznać smoka swojego krewniaka, widzowie stwierdzili po odgłosach, że musi się świetnie bawić. Tłumek zebrał się całkiem spory, toteż nic dziwnego, że niektórzy zwęszyli okazję do zarobku.
- Gołębie! Pieczone gołębie! - wołał lekko ochrypły, donośny głos wśród zgromadzonych. - Dzisiaj taniej! Tylko trzy miedziaki sztuka i gardło sobie tym podrzynam!
Trzeba było przyznać, że zapach tych pieczonych szkodników upolowanych na ulicach stolicy i pokrytych nieznanego rodzaju sosem wydawał się - ku zaskoczeniu ludzi - całkiem smakowity. Niektórzy postanowili pokusić się na gołębia. Wieczorem mogli dzięki temu pokusić się również o nieopuszczanie wychodka.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
Wielki Septon
Królobójca
avatar


PisanieTemat: Re: Uliczki Zapchlonego Tyłka   Pią Sie 26, 2016 4:21 pm

7 lutego 266AC


Na ulicach Zapchlonego Tyłka jak zwykle było tłoczno od biedoty. Słychać było zewsząd okrzyki, wrzaski, rozmowy, płacz, które mieszały się w jeden niezrozumiały gwar. Wszystko było jednakowo brudne i nijakie. Z tej wrzawy wyróżniała się grupka ludzi, która przeciskała się przez tłum. Blisko dwudziestu mężczyzn o groźnych minach otaczało staruszka ubranego w białą szatę. Mimo to, znajdował on czas aby pochylić się nad dziećmi aby je pobłogosławić, nad żebrakiem, aby dać mu chleb lub rybę, nad płaczą matką, aby je pocieszyć. Po jakimś czasie dał znak swoim ludziom żeby się zatrzymali. Widocznie, to konkretne miejsce, które nie wyróżniało się niczym na tle innych domów i zaułków przypadło mu do gustu. Dał kolejny znak, i jego ludzie zniknęli wśród tłumu. Wielki Wróbel głęboko odetchnął, przybrał dobrotliwy wyraz twarzy i zaczął nauczać tłum o Siedmiu. Mówił im o miłosierdziu Matki, jakie spływa na skruszonych grzeszników, ale i o sprawiedliwości Ojca, które spadnie jak grom na niepokornych. Cały ten tłum jakby się zatrzymał i zasłuchał się w słowach starca. Od czasu do czasu przechodził przez niego pomruk aprobaty, w którym być może pomagali ludzie Wróbla rozproszeni po całej ulicy. Starzec dziękował w myślach Siedmiu widząc ile osiągnął. Wiedział, że jest coraz bliżej osiągnięcia kolejnego etapu w swoim planie, już niedługo będzie mógł otwarcie wystąpić przeciwko grzechom najważniejszych ludzi Westeros.
Powrót do góry Go down
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Uliczki Zapchlonego Tyłka   Sro Gru 07, 2016 7:15 pm

8 marca 266 AC, popołudnie


Od znajomego znajomego, który miał znajomego dowiedział się, że Samuel'a znaleźć mógł w jednej z karczm Zapchlonego Tyłka. Ruszył więc i po kilkudziesięciu minutach dotarł do rozległej dzielnicy. - Niech cię szlak Sam! - pomyślał, rozglądając się za najbliższym przybytkiem.
Sprawdził już trzy i nic! Szedł ulicą, zastanawiając się ile jeszcze, kiedy wpadł na jakiegoś mężczyznę. Z wrodzoną sobie zwinnością złapał równowagę i spojrzał na postawnego jegomościa. Oczywiście to był nie kto inny, jak Samuel we własnej osobie.
- Sam stary druhu! Chyba Bogowie mi Cię zesłali! Już od dłuższego czasu Cię szukam. Mam sprawę, przejdziemy się..? - zaproponował i zaczął dalej, kiedy ruszyli uliczką. - Mam dla Ciebie propozycję. Wkrótce otwieram kuźnię z ramienia tutejszej gildii i poszukuję dobrego kowala. Byłbyś zainteresowany..? Dwadzieścia procent z zysków jest Twoje. - jemu zostawało jeszcze siedemdziesiąt dziewięć procent. To nie tak mało.
Jeżeli mężczyzna kręciłby nosem, gotów był podnieść ofertę do dwudziestu pięciu procent...

_________________
Umiejętności:
 
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Bóg Ognia i Cienia, Serce Płomieni
avatar


PisanieTemat: Re: Uliczki Zapchlonego Tyłka   Sro Gru 14, 2016 10:39 pm

Sam nie zdziwił się specjalnie na widok Harry'ego, słyszał, że ten jest w mieście i ponoć napsuł trochę krwi tutejszym fanatykom Siedmiu, którzy ostatnimi czasy wprowadzili trochę chaosu na ulice. Obecnie nie prowadził własnego warsztatu kowalskiego, jednak pracował w jednej z lepszych kuźni w mieście i pokręcił trochę nosem. Ale... dwadzieścia pięć procent. To było coś na co mógł przystać. Oczywiście będzie potrzebował w pełni wyposażonej kuźni, a także zaznaczył, że na początku weźmie jednego czeladnika, a może i dwóch. W końcu chcą produkować towar dobry, ale nie w żółwim tempie.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Uliczki Zapchlonego Tyłka   Sro Gru 28, 2016 7:28 pm

Zgodził się bez słowa sprzeciwu, zaznaczając jednak, że nie będzie płacił im pensji. Zapewnił także, że w przeciągu najwyżej dwóch tygodni warsztat powinien być gotowy. Polecił mu zgłosić się za umówiony czas do jego przyjaciela, kupca Godwina, który zająć ma się kupnem budynku i wyremontowanie go.
Kiedy wymienili uprzejmości, pożegnał się, żałując że nie mogą udać się na kufel dobrego piwa i ruszył w swoją stronę. Tego dnia zostało mu jeszcze złapać kolejnego znajomego, niezbyt prawego sprzedawcę stali. Miał zamiar kupić od niego równie dobrą stal, jakiej używają najlepsi kowale, lecz po bardziej atrakcyjnej cenie. Miał nadzieję, że i tym razem znajomość nie zawiedzie...

_________________
Umiejętności:
 
Powrót do góry Go down
Tharastar Velearys

avatar


PisanieTemat: Re: Uliczki Zapchlonego Tyłka   Sob Lut 11, 2017 7:58 pm

10 kwietnia 266AC


Do stolicy przybyli z drobnym opóźnieniem. Po zobaczeniu w ogniu wizji trupy artystycznej prezentującej sztuczki z wytresowanymi zwierzętami Tharastar poprowadził towarzyszy do pobliskiej wioski, gdzie byli świadkami przedstawienia. Chłopak będący pod opieką kapłana był zachwycony, nigdy nie widział żeby koń, a co dopiero niedźwiedź, robił takie sztuczki. Zaprawdę Pan Światła ma na sercu dobro nawet najmniejszych istnień i czasami pragnie zobaczyć jedynie uśmiech na twarzy dziecka.
Po dotarciu do Królewskiej Przystani panowie zatrzymali się w wyglądającej przyzwoicie oberży i pierwszy raz od dłuższego czasu zjedli posiłek, którego nie gotowali sami. Była to miła odmiana, ponieważ żaden z nich nie mógł pochwalić się wybitnym zmysłem kulinarnym. Najedzeni kupili na rynku kilka bochenków chleba i udali się do Zapchlonego Tyłka. Po krótkim marszu przez ulice dzielnicy biedy, Tharastar wypatrzył grupkę umorusanych i wychudzonych dzieci. Kapłan zaczepił je, pytając o to gdzie znajdzie najbliższy plac lub coś podobnego. Wypytał je jeszcze o nastroje panujące ostatnimi czasy w mieście, a w trakcie rozmowy dla umilenia ich dnia pokazał im sztuczkę, kształtując w dłoniach trzy smoki z płomieni i sprawiając, że bestie tańczyły nad jego dłońmi, aż w końcu eksplodowały w kłębie dymu. Po rozmowie wręczył dzieciakom jeden z bochenków i udał się w stronę wskazanego przez nie placu, mówiąc, żeby rozgłosiły, że znajduje się tam kapłan gotowy pomóc komuś w potrzebie i nauczać wszystkich zainteresowanych o jedynym prawdziwym bogu, Panu Światła.
Po dotarciu na placyk Tharastar usiadł na niewielkim murku, kładąc obok siebie swoją torbę i czekał na przybycie ludzi. Ser Edward oparł się o ścianę w pobliżu, czujnie przyglądając się okolicy z dłonią na rękojeści miecza. Zapchlony Tyłek nie należał w końcu zawsze do najbezpieczniejszych miejsc. Tim tymczasem przysiadł obok kapłana, czekając wraz z nim na rozwój wydarzeń.

_________________
Umiejętności:
 
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Uliczki Zapchlonego Tyłka   Pią Lut 17, 2017 10:33 pm

Na plac, gdzie zatrzymał się Tharastar wraz z kompanami w przeciągu kilkunastu minut zeszło się prawie trzy tuziny ludzi - w tym dziewięcioro dzieci - aby zobaczyć kim jest owy człowiek i co ma do zaoferowania. Jedni przychodzili z problemami natury fizycznej, takimi jak wrzody żołądka, czyraki czy powtarzające się od dawna bóle stawów, inni po prostu z pustym żołądkiem, a jeszcze inni przybyli zwyczajnie tylko z ciekawości. Poza tymi ludźmi pojawiło się jeszcze dwóch mężczyzn w lnianych, workowatych włosiennicach, którzy stanęli w bocznej alejce i przyglądali się wszystkiemu z oddali. Rozejrzeli się czujnie wokół placu, po czym wyszeptali prawie niezauważalnie coś między sobą. Jeden z nich zaraz też zniknął w alejce. Ten, który został obserwował Tharastara i wysłuchiwał uważnie co mówi...
Powrót do góry Go down
Tharastar Velearys

avatar


PisanieTemat: Re: Uliczki Zapchlonego Tyłka   Nie Lut 19, 2017 2:32 am

Na placu dość szybko zebrał się mały tłumek ludzi potrzebujących pomocy. Tharastar słuchał co im dolega, po czym dawał im wywary lub maści, jeżeli pasujące na ich objawy znajdowały się akurat w jego podróżnej torbie lub też wręczał im trochę ziół, mówiąc co mają z nimi zrobić. Pomiędzy głodnymi łamał natomiast zakupiony wcześniej chleb, aby chociaż na chwilę napełnili swoje żołądki i zregenerowali siły.
Kiedy wszyscy potrzebujący otrzymali pomoc, kapłan przemówił do zebranych przybliżając im postać Pana Światła, jedynego prawdziwego boga, który każdego dnia przynosi świt i chroni przed tym co czai się w mrokach nocy. Swoje nauczanie Tharastar podpierał głównie swoimi własnymi doświadczeniami, z których mógł czerpać o wiele wydajniej niż z ksiąg czy opowieści innych. Nie raz w końcu Pań Światła wskazywał mu drogę w płomieniach, a także dwa razy przywrócił do życia zmarłego na jego rękach...
Jeżeli żaden z zebranych prostaczków nie wspomniał nic o Siedmiu i ich septonach, to Velearys nie poruszał tego tematu. Jeżeli ktoś postanowił skonfrontować kapłana w sprawie lokalnych wierzeń, nie pozostawało mu nic innego jak przedstawić prawdziwy obraz tego co widać w mieście... Wiara jest zepsuta i fałszywa. Duchowni wierni królowi, który zagarnął dla siebie uświęcony w ich religii tytuł "awatara bogów" bez związanych z tym wyrzeczeń, tym samym profanując go, odprawiają swoje rytuały i żyją w dostatku, nie przejmując się problemami prostaczków. Druga grupa - ta walcząca przeciwko królowi - jest jeszcze gorsza. Pierwsi są fałszywi, ale łagodni, nie czynią problemów. Drudzy natomiast podjudzają ludzi do walki, dokonują morderstw i zamachów, a wszystkie te agresywne akcje wymierzone są przeciwko ich współbraciom lub królowi, który chociaż bluźni, to troszczy się o lud bardziej od nich prowadząc sierocińce i szkoły.

_________________
Umiejętności:
 
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Uliczki Zapchlonego Tyłka   Wto Lut 21, 2017 9:42 pm

Co tu dużo mówić, prostaczkowie z wdzięcznością przyjmowali specyfiki i rady Tharastara. Jedni nieco powątpiewali w praktyki kapłana, inni gorąco dziękowali za pomoc. Kiedy przybysz zaczął opowiadać o swoim bogu, przez tłum przeszedł szmer dezaprobaty. Pomagać ludziom to jedno, ale przekonywać do obcego boga to coś zupełnie innego.
Kilka chwil później z bocznych alejek wyszło około tuzina mężczyzn w lnianych, workowatych włosiennicach. Jedni trzymali w dłoniach noże, inni kije, jeszcze inni w drewniane pałki z kolcami. Tylko jeden wyposażony był w krótki miecz. Dobra połowa prostaczków zdławiła okrzyk grozy i czmychnęła z placu. Tylko czworo zostało w obronie Velearysa. Zrobili to jednak w obronie człowieka, który im pomógł, nie zaś ze względu na jego wiarę.
- Odsuńcie się na bok prości ludzie Siedmiu, zostawcie tego bluźniercę. - przemówił ten dzierżący krótki miecz. Najwyraźniej był ich przywódcą. - Pewnie pali ludzi dla tego swojego boga ognia. Co on może wiedzieć o prawdziwej wierze i ubóstwie prostych wyznawców Siedmiu, skoro czci fałszywego boga. Nawet ośmiela się krytykować naszego Wielkiego Septona! Odsuńcie się ludzie na bok! - krzyknął, a fala gniewu wezbrała w nim szybko. Wszyscy fanatycy zrobili krok w stronę środka placu. Speszeni i nieco zatrwożeni prostaczkowie zlękli się uzbrojonych mężczyzn. W każdej chwili byli gotowi porzucić jednak obronę przybysza...
Powrót do góry Go down
Tharastar Velearys

avatar


PisanieTemat: Re: Uliczki Zapchlonego Tyłka   Wto Lut 21, 2017 11:27 pm

Przemowę Tharastara przerwało wtargnięcie na placyk ludzi przyodzianych we włosiennice i dzierżących broń, najwyraźniej taką jaka pierwsza wpadła im w ręce. Widząc nieproszonych i agresywnie nastawionych gości kapłan wstał spokojnie, opierając się na drzewcu włóczni. Stojący nieopodal Ser Edward podszedł do niego, dłoń ułożona na rękojeści miecza sugerowała gotowość do działania.
- I oto jest potwierdzenie tego co przed chwilą powiedziałem - przemówił głośno, kierując swoje słowa bardziej do pozostałych na placu czy przyczajonych w okolicy ludzi niż do wróbli. - Agresja, przemoc i chaos, oto oblicze tych oddanych wyznawców Siedmiu.
Velearys spojrzał na krzyczącego mężczyznę w worku.
- Nie wywołasz strachu okrzykami, przyjacielu - powiedział. - Dziękuję ci jednak, że pokazałeś ludziom prawdziwość moich słów. Ja, heretyk i wyznawca okropnego boga ognia przybyłem tu nieść im pomoc. Ty, oświecony kapłan prawdziwych bogów przybyłeś tu żeby przynieść kłopoty i rozlać krew.
Ciekawe było ilu Ser Edward powaliłby zanim zostałby zgładzony. Był dobrze uzbrojonym rycerzem naprzeciw motłochu, może by wygrał, a może też nie... Tharastar nie miał zamiaru ryzykować jego życia.
- Nie sądzę jednak, aby trzeba było przelewać krew - ogłosił, rozkładając ręce na boki. - Możecie wziąć mnie i oddać pod sprawiedliwy sąd swoich bogów... O ile okażą się oni rzeczywiście nad wami czuwać. Złapmy obaj rozgrzany do czerwoności metal! Wasi bogowie z pewnością ochronią swoich prawych wyznawców i ukarzą mnie, grzesznika. Chyba... że wątpisz w moc swoich bogów?
Zakończył pytaniem skierowanym do fanatyków. Miał nadzieję, że ich male i zaślepione wiarą w fałszywe demony móżdżki nie pozwolą im okazać słabości wiary, a tym bardziej kwestionować potęgi Siedmiu. W końcu odmawiając pokażą, że boją się, że ich bóstwo okaże się za słabe... W przeciwnym razie Tharastar i Ser Edward byli gotowi odeprzeć atak, a sam kapłan miał zamiar podpalić twarz pierwszego fanatyka, który zbliży się na półtora metra, a wówczas rozpalić grot swojej broni i atakować. Miał też nadzieję, że w razie czego młody Tim sprowadzi Złote Płaszcze.

_________________
Umiejętności:
 
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Uliczki Zapchlonego Tyłka   Wto Lut 21, 2017 11:54 pm

Przywódca fanatyków tylko stał i krzywił się w gniewie na kolejne słowa wrogiego kapłana. Już dawno nie słyszał tylu bluźnierstw na raz. Z nadludzkim jednak wysiłkiem powstrzymywał się. Prychnął pogardliwie na propozycję Tharastara.
- Może próba rozgrzanego metalu służy twojemu bogowi. - splunął obficie w bok. - Nasi bogowie mają próbę Siedmiu! Siedmiu wojowników staje przeciwko siedmiu wojownikom. Siedem mieczy kontra siedem mieczy! Ostatni żywy wygrywa! - mężczyzna był pewien swego, gdyż miał za sobą siedmiu mężów gotowych walczyć. Spoglądając na przeciwnika doliczył się jedynie trzech. Jednak nie mógł przewidzieć tego, co stało się po chwili. Czworo pozostałych przy Velearysie prostaczków opowiedziało się jak jeden mąż po jego stronie, zapewniając walkę po jego stronie w próbie Siedmiu...
Powrót do góry Go down
Tharastar Velearys

avatar


PisanieTemat: Re: Uliczki Zapchlonego Tyłka   Sro Lut 22, 2017 12:28 am

- Najwyraźniej wasi bogowie są zbyt słabi, aby ochronić was przed rozgrzanym metalem - powiedział ze spokojem w głosie. - Rozumiem... Na szczęście Pan Światła czuwa nad swoimi wyznawcami zarówno w czasie spokoju, jak i w czasie zagrożenia. Co do tych siedmiu mieczy, mam jedynie partyzanę... Jednak patrząc na wasze własne uzbrojenie i deficyt mieczy, to chyba jesteście w stanie to zaakceptować.
Kapłan wyciągnął sztylet oraz nóż myśliwski należące do siebie i wręczył dwóm z ludzi, którzy zechcieli stanąć po jego stronie. Pozostałych dwóch uzbroił Ser Edward o ile miał coś poza swoim mieczem oraz sztyletem.
- Chłopcze - powiedział ciszej, nachylając się nad młodym Timem. - Jesteś za mały, aby brać udział w walce. Stań za nami, a kiedy się zacznie uciekaj i sprowadź straż miejską. Nie potrzebujemy tutaj pokazów bohaterstwa...
W taki sposób siedmiu na siedmiu prędko zamieni się w sześciu przeciwko siedmiu, jednak kapłan nie rozpaczał. Pierwszy z fanatyków miał po prostu stanąć w ogniu, więc wszystko szybko powinno się wyrównać. Jeżeli w czasie walki uda mu się skupić będzie podpalał kolejnych, płomień pojawiający się na głowach i twarzach powinien szybko wybić im wygłupy z głowy.

_________________
Umiejętności:
 
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Uliczki Zapchlonego Tyłka   Sro Lut 22, 2017 2:28 pm

Fanatycy wznieśli radosne okrzyki, kiedy kapłan zgodził się na próbę Siedmiu. Kpiąc sobie z prostaczków, na środek placu wyszło sześciu uzbrojonych w noże i pałki z kolcami mężczyzn, na czele ze swoim przywódcą. Troje z prostych ludzi miało broń, gdyż ser Edward podzielił się swoim sztyletem. Mniej więcej wyglądający na piętnaście lat chłopak bez broni trzymał się nieco z tyłu. Pierwsi do ataku rzucili się fanatycy. Dodatkowo widząc uciekającego Tima roześmieli się, widząc pewną wygraną.
Nim jednak zdążyli wymienić pierwsze ciosy, ich przywódca - a raczej jego głowa i górna część ramion - stanęły w ogniu! Zarówno fanatycy, jak i prostaczkowie stanęli jak wryci, przyglądając się ze zgrozą wydarzeniu.
Pierwszy ocknął się nastolatek, który podbiegł do konającego fanatyka i chwycił jego krótki miecz. Szanse momentalnie się wyrównały, sześciu na sześciu.
Zarówno fanatycy, jak i prości ludzie spisywali się tak samo. Dwóch fanatyków zdążyło rozbroić i podciąć gardło starszemu mężczyźnie, nim jeden z nich nie został wypatroszony przez nastolatka z krótkim mieczem. Największy prym wiedli jednak Tharastar i ser Edward. Obaj w mgnieniu oka usiekli dwóch przeciwników, po czym przystąpili do pomocy swoim sojusznikom. Walka była krótka, lecz bardzo krwawa. Wszyscy fanatycy zostali wybici - poza przywódcą, który konał w męczarniach gdzieś z boku - zaś po stronie Velearysa jeden mężczyzna zginął, kobieta zaś została ranna w ramię.
Nie wiedzieć kiedy pozostałych pięciu fanatyków obserwujących próbę po prostu zniknęło. Tim zaś nie przybył jeszcze z patrolem Złotych Płaszczy...
Powrót do góry Go down
Tharastar Velearys

avatar


PisanieTemat: Re: Uliczki Zapchlonego Tyłka   Sro Lut 22, 2017 3:20 pm

Przywódca fanatyków stanął w płomieniach, dzięki niech będą R'llorowi za łaskę jaką obdarzał swoich kapłanów w walce. Z pozostałymi fanatykami udało im się rozprawić szybko. Pomoc mieszkańców stolicy była nieoceniona w zniwelowaniu przewagi liczebnej, a uzbrojenie i przewaga umiejętności po stronie ser Edwarda i Tharastara pozwoliły im zakończyć starcie szybko. Niestety jeden z ludzi stających w obronie Velearysa padł pod ciosami niewiernych...
- Panie Światła - powiedział, klękając nad zwłokami mężczyzny. - Okaż łaskę swojemu słudze, który zginął w  obronie twego imienia z ręki wyznawców demonów. Niech twój ogień wypełni jego płuca i tchnie w niego życie, niech twoje światło wskaże mu ponownie drogę na ten świat i wyrwie go z objęć ciemności...
Modlił się tak nad ciałem starca, po czym już w starovalyriańskim wypowiedział słowa odpowiednich rytuałów i pochylony nad ciałem czekał na decyzję Pana Światła. Objawienie czy Czerwony Bóg miał plany wobec tego mężczyzny, czy może przyjął go do siebie, w zamian za poświęcenie uwalniając go z okowów śmiertelnego świata. Jeżeli R'hllor nie odpowiedział, odprawił nad zmarłym ostatnie rytuały i zajął się opatrzeniem rany kobiety, pytając przy okazji zgromadzonych czy znają mężczyznę i czy ma rodzinę.

_________________
Umiejętności:
 
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Uliczki Zapchlonego Tyłka   Pią Lut 24, 2017 5:40 pm

Próba ożywienia zmarłego mężczyzny spełzła niestety na niczym. Najwidoczniej R'hllor nie widział celu w przywracaniu mu życia. Tak czy inaczej mężczyzna był martwy na dobre, więc nic mu już nie pomoże. Przyszedł teraz czas zająć się ranną kobietą. Na szczęście rana była niezbyt głęboka, toteż Tharastar łatwo opatrzył ją. Zza skrzyń i innych kryjówek powoli zaczęli wychodzić przestraszeni ludzie. Niestety nikt nie znał zmarłego, ani nie wiedział czy mam rodzinę...
Powrót do góry Go down
Tharastar Velearys

avatar


PisanieTemat: Re: Uliczki Zapchlonego Tyłka   Pią Lut 24, 2017 9:34 pm

Pan Światła najwyraźniej miał inne plany dla zmarłego mężczyzny i nie chciał odsyłać go do świata śmiertelnych. Szkoda, Tharastarowi przydałaby się kolejna para rąk do pracy. Nikt z ludzi nie wiedział też nic o starcu, toteż po opatrzeniu rany kobiety Velearys ogłosił, że pochowa go za miastem i odprawi modły. Zaprosił wszystkich innych z walczących do pomocy i oddania ostatniego hołdu zmarłemu towarzyszowi broni. Ser Edward poczekać miał na Tima i Złote Płaszcze, po czym wyjaśnić straży, że doszło do kolejnego ataku fanatyków. Kapłan oznajmił też, że dzisiejszego wieczora w tym miejscu rozpalony zostanie ogień i odbędzie się modlitwa do Pana Światła, jeżeli znaleźliby się zainteresowani.

10 kwietnia 266AC - późny wieczór

Po pogrzebaniu starca i odnalezieniu Tima z Edwardem, Tharastar wrócił z towarzyszami do karczmy. Zjedli co nieco i odpoczęli po pełnym wrażeń dniu, a kiedy przygotowali się mogli ruszyć i zająć się rozpaleniem ogniska oraz modłami. Jeżeli nic im nie przeszkadzało, to wrócili po wszystkim do wynajętego pokoju.

_________________
Umiejętności:
 
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Uliczki Zapchlonego Tyłka   Pią Lut 24, 2017 10:47 pm

Wkrótce Złote Płaszcze rzeczywiście przybyły na plac... Nie było jednak z nimi Tima. Wysłuchali ser Edwarda i podziękowali za pozbycie się ich, jak i za informacje. Ach ci cholerni fanatycy, robiło się ich coraz więcej. Król Viserys na prawdę zaczynał mieć kłopot.
Wieczorem, na modlitwie zjawiło się kilka osób. Tharastar mógł także zauważyć kilka Złotych Płaszczy kręcących się w okolicy. Strażnicy najwyraźniej woleli nie prowokować kolejnego ataku. Mimo wszystko Tim wciąż nie powrócił. To było niepokojące. Po wszystkim do obydwu mężczyzn podbiegł mały chłopiec i wręczył im zwinięty kawałek papieru:


Mamy waszego chłopaka. Jeżeli chcecie, żeby przeżył, przyjdźcie w okolice ruin burdelu "Rozbrykany Kucyk". Macie być sami! Powiadomcie straże, a dostaniecie chłopaka w kawałkach.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Uliczki Zapchlonego Tyłka   

Powrót do góry Go down
 
Uliczki Zapchlonego Tyłka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Wąskie uliczki
» Uliczki, schody, uliczki.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Królewska Przystań-
Skocz do: