IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Owalny Gabinet

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Callo Barsavi

avatar


PisanieTemat: Owalny Gabinet    Pon Lip 18, 2016 9:28 pm

First topic message reminder :

Miejsce pracy Morskiego Lorda gdzie przyjmuje również interesantów [Opis w budowie]
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Owalny Gabinet    Wto Lis 15, 2016 10:51 pm

Raport z Lorath głównie składał się z potwierdzeń krążących po świecie plotek. Tak, w Lorath panował straszliwy terror, wisielce oraz egzekucje były częstym widokiem, ale handlarze z obcych krain nadal mogli czuć się w miarę bezpiecznie. W końcu Lothstonowie wciąż chcieli mieć jakąś wymianę handlową. Prawdą również było, iz rodzina władająca miastem para się kanibalizmem oraz, podobnie jak w Qohorze, lubuje się w czarnoksięstwie, spraszając do swego zamku wielu okrutnych ludzi zaznajomionych jakoby z czarną, krwawą magią. Armia Lorath do rzesza fanatyków, bezwzględnie oddanych swojemu królowi-bogu, a okazjonalnie również żywiąca się ludzkim mięsem w celu zbliżenia się do doskonałości jak ich władca. Zbrojni ci byli w liczbie około piętnastu tysięcy. Co do planów Nietoperzy... Nikt nic nie wiedział, ale podobno wciąż czekali na odpowiedni moment by powrócić do Westeros, zemścić się na Targaryenach i odzyskać swoje Harrenhal.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
Callo Barsavi

avatar


PisanieTemat: Re: Owalny Gabinet    Sro Lis 16, 2016 12:51 am

- Teokracja, autokracja i terror. Czy może istnieć coś gorszego? - Powiedział, gdy szpieg szybko zrelacjonował swój pobyt w Lorath. Barsavi przez cały czas zapisywał notatki, streszczając raport dla własnej potrzeby. Cały arkusz papieru położony przed nim zapełnił się pośpiesznie nakreślonymi znakami.
Odłożył kartę i odsłonił leżącą na biurku mapę Lorath. Mapa nie należała do najnowszych. Nakreślono ją w czasach, gdy wymiana handlowa pomiędzy Braavos a najbliżej położoną Córą Valyri trwała w najlepsze, zaś kartografowie schodzący na ląd mogli oglądać co chcieli i rysować to na mapach. Od tego czasu na wyspie z pewnością wiele się zmieniło.
- Zaznacz gdzie mieszkają ci Lothstonowie - Powiedział wręczając ołówek szpiegowi - A ponadto gdzie są zgrupowane ich wojska. Oczywiście o ile to wiesz... - Dodał. Główna siedziba Nietoperzy nie powinna być trudna do zaznaczenia. Wszak to stamtąd, niczym z dawno nie opróżnianego wychodka, płynęło całe zło, zanieczyszczające miasto. Większy problem mógł być z miejscami stacjonowania fanatycznego wojska. Z pewnością część z nich przebywało w siedzibie Lothsonów, żeby być na każde zawołanie swych panów. Jednakże w mieście mogły być również inne koszary gdzie mieszkali kanibale. Wszystkie te informacje mogłyby być bardzo istotne, gdyby doszło do wojny między miastami.
Wojna... Słowo to wisiało w powietrzu, choć jeszcze nikt go nie wypowiedział. Handel między miastami nieco stopniał, jednak trwał nadal, co nie wzbudzało niepokoju w Braavos. Lud Lorath sam musi sobie poradzić z własnymi problemami. Dopóki bezpieczeństwo miasta, jego obywateli i interesów nie było zagrożone, Braavos nie miało zamiaru włączać się w walkę.
- Dobrze - Powiedział kiedy szpieg zaznaczył na mapie strategiczne miejsca na wyspie - W takim razie nie pozostaje mi nic innego, jak zaproponować ci przeniesienie w jakieś mniej... niepokojące miejsce. Co powiesz na Królewską Przystań? - Popatrzył na farbowane włosy mężczyzny - Oczywiście musiałbyś zmienić część swoich obyczajów. I wyglądu.
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Owalny Gabinet    Sro Lis 16, 2016 8:49 pm

Mężczyzna na polecenie Morskiego Lorda zbliżył się do mapy i natychmiast wskazał położenie ufortyfikowanego zamku Lothstonów. Tam też oczywiście znajdowały się główne koszary, zbrojownia, spichlerze pełne zapasów oraz większość zbrojnych. W końcu Nietoperze były z Westeros i swoją siedzibę wzorowały na tamtejszych zwyczajach. Poza tym wiele patroli krążyło po mieście, wykorzystując pięć dużych posterunków i kilkanaście mniejszych wartowni rozrzuconych po całym jego terenie.
Propozycja przeniesienia była bardzo kusząca, miło będzie uwolnić się w końcu od tego spaczonego miasta szaleńców. Królewska Przystań... To dopiero było daleko od Lorath, a na dodatek bardziej na południu, więc znać tam było ciepło.
- Dostosuję się, Panie - odpowiedział szpieg.
Stolica Żelaznego Tronu na niego czekała, jeżeli Morski Lord nie potrzebował od niego nic więcej, to jegomość oddalił się w celu przygotowania do drogi.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
Callo Barsavi

avatar


PisanieTemat: Re: Owalny Gabinet    Nie Lis 20, 2016 1:13 am

- W takim razie sprawę Lorath mamy chyba załatwioną - Powiedział zwijając mapę w ciasny rulon i zakładając mosiężny pierścień, aby zapobiec jej rozwijaniu. Dopóki handel pomiedzy Sekretnym Miastem a Lorath trwa i nic ani nikt mu nie przeszkadza Braavos nie będzie ingerowało w jego sprawy. Lorathyjczycy sami muszą załatwiać sprawy na swojej wyspie.
- Nie oznacza to jednak, że możemy spuścić z nich wzrok choćby na chwilę - Dodał jednak po chwili. Oparł łokcie na blacie biurka i złączył w palce w piramidkę na wysokości twarzy - Wyślijmy, powiedzmy, pięćdziesiąt statków do patrolowania Morza Dreszczy i Zatoki. Mają nie wdawać się w konflikty, chyba że zostaną sprowokowani. - Sięgnął po arkusz papieru i napisał rozkaz, które porannym gońcem chciał wysłać do Arsenału. Załogi okrętów i dowództwo zgnuśniało nieco w bezpiecznych murach twierdzy. Przyda im się nieco ruchu po północnych wodach.
- A ponadto niech nasi ludzie mają oczy i uszy otwarte na to, co dzieje się w mieście. Marynarze lubią gadać. A każda plotka może być dla nas przydatna. Przekaż komu trzeba, żeby się tym zajął. - Jak zwykle obecny w gabinecie Pierwszy Miecz wysłuchał tego monologu po czym tajnym, ukrytym za obrazem przejściem wyszedł z pomieszczenia, aby skontaktować się z przywódcą szpiegów. Barsavi wreszcie w ciszy i spokoju mógł wrócić do swych ksiąg rachunkowych.

5 marca 266AC

Do Owalnego Gabinetu codziennie przychodziła sterta wiadomości. Barsavi dokładnie czytał wszystkie i segregował je na odpowiednie sterty. Część z nich była zwykłymi śmieciami. Ludzie w mieście sądzili, że Morski Lord ma czas zajmować się sprawami pokroju "Mój sąsiad Syrio, niech go demony pochłoną, zajął moje miejsce na przystani gdzie najlepiej biorą ryby. Zróbcie coś z tym!". Tego typu listy od razu lądowały na jednej stercie. Jeden z urzędników zabierał później tego typu wiadomości i odciskał na nich wyryty w drewnie napis głoszący "Jak najszybciej postaramy się rozwiązać problem. Dziękujemy za obywatelską postawę", po czym wiadomość wracała do adresata. Dzięki temu zabiegowi donosiciel czuł satysfakcję, że ktoś zainteresował się jego donosem. Zupełnie inną wagę miały inne wiadomości: raporty szpiegów działających w mieście i poza jego granicami, wiadomości od przywódców miejskich Gildii, kupców, bankierów i kapitanów statków - ogólnie soli braavoskiej ziemi i trybów wielkiej machiny zwanej miastem.
"A to ciekawe", pomyślał Barsavi wyciągając wiadomość opieczętowaną czerwonym smokiem Targaryenów. Korespondencja pomiędzy rodem dzierżącym władzę nad Siedmioma Królestwami a Wiecznym Miastem nie była zbyt częsta. Dopóki handel pomiędzy krajami trwał nie było potrzeby ingerencji w niego. Wiadomość dotyczyła zaproszenia na ślub i wesele któregoś z królewskich potomków i lady z jednego z największych rodów w Westeros. Zapowiadała się przednia zabawa!
- Kiedy ostatnio byłeś na czyimś ślubie? - Spytał Pierwszego Miecza odrywając wzrok od papieru. Ten zamyślił się chwilę, zaskoczony nagłym pytaniem.
- Będzie już ze dwa lata - Odpowiedział - Na ślubie mojej siostry.
- No cóż, wygląda na to, że będziesz musiał odnowić swoją umiejętność tańca. Wypływamy do Westeros. Oczywiście w celach dyplomatycznych. - Dodał widząc szeroki uśmiech malujący się na twarzy ochroniarza. Sam Barsavi znany był z tego, że nie przepadał za wszelkiego rodzaju bankietami i ucztami, zaś na każde tego typu wydarzenie chadzał jakby z przymusu związanego z pełnioną przez niego funkcją.
- Należałoby pomyśleć nad prezentem dla młodej pary - Braavos słynęło ze swej laguny, Tytana i fioletowych barwników. Nic z tego jednak nie nadawało się jako prezent. Egzotyczne zwierzęta również nie wchodziły w rachubę. Prezent musiał kojarzyć się z Sekretnym Miastem. A w nim ciężko było o egzotyczne zwierzęta nie będące rybami lub morskimi skorupiakami. Braavos słynęło z jeszcze jednej rzeczy: swych fioletowych, drewnianych murów! Tak, statek będzie odpowiednim prezentem. Barsavi sięgnął po pióro aby napisać do szkutników z Arsenału. W liście dokładnie opisał okręt. Prezent ślubny miał być typową, braavoską galerą z wyjątkiem kilku detali. Rzemieślnicy mieli darować sobie malowanie statku w fioletowy barwy, wybierając zamiast tego jakiś bardziej neutralny kolor. Żagle miały być w barwach rodowych Arrynów, to jest błękitnych, zaś galion miał przedstawiać trzygłowego smoka Targaryenów i sokoła Arrynów. Wykończenie i wyposażenie statku miało być zdecydowanie bogatsze niż w typowych statków wychodzących spod rąk cieśli z Arsenału. W tej kwestii zostawiał im nieco swobody. Morski Lord w swej wiadomości zamieścił również notkę, że statek do dnia 25 marca powinien znajdować się już w Królewskiej Przystani. Nakazał również, żeby cały kosztorys budowy został przekazany któremuś z jego urzędników, który z miejskiego skarbca pokryje koszty.
Powrót do góry Go down
Callo Barsavi

avatar


PisanieTemat: Re: Owalny Gabinet    Nie Maj 14, 2017 11:04 pm

31 maja 266


- Wejść - Rozkaz z wnętrza Owalnego Gabinetu padł nim kapitan Volentin zdążył zapukać do drzwi. Zawsze tak było. W jakiś tajemniczy sposób Brasavi wiedział, kiedy ktoś zbliżał się do dębowych podwójnych drzwi gabinetu. Mówiono, że to dzięki obsydianowym świecom i czarnej magii jaką Morski Lord posiadł podczas swych podróży w czasach gdy był jeszcze bankierem. Inni zaś mówili, że jego szpiedzy obserwują każdy krok i w błyskawicznie o wszystkim mu donoszą. Prawda była zdecydowanie bardziej prozaiczna: Szalony Lord Terys przez całe życie panicznie bał się skrytobójczego zamachu. Bał się do tego stopnia, że kazał tak zmodernizować drewnianą podłogę korytarza przed drzwiami aby specjalne mechanizmy wychwytywały każdy ruch i oznajmiały o tym, że ktoś zmierza w kierunku drzwi. Ale skoro ludzie woleli wierzyć w magię to czemu miano im tego zabraniać? Wszak ludzie wierzą w dziwniejsze rzeczy, takie jak miłosierdzie, uczciwość czy sprawiedliwość.
Volentin nacisnął klamkę i pchnął dębowe wrota, które zaskakująco łatwo otworzyły się na dobrze naoliwionych zawiasach. Barsavi jak zwykle siedział za swoim biurkiem, pochylony nad stosem papierów. Nawet nie podniósł głowy, co nieco zbiło kapitana Volentina z tropu.
- Wasza lordowska mość - Zaczął niepewnie, trzymając obiema rękami kapelusz, jakby chciał się za nim schować. Nerwowo przestąpił z nogi na nogę czekając na reakcję.
- Kapitanie Volentin? - Wreszcie po kilku sekundach nerwowego oczekiwania Morski Lord odłożył czytany dokument i spojrzał zza binokli - Jak minęły manewry na Morzy Dreszczy? - Wskazał na krzesło stojące po drugiej stronie biurka. Kapitan odetchnął i usiadł. Barsavi nalał mu wina do kryształowego kielicha. Nie lubił wysługiwać się lokajami. Swych gości przyjmował zawsze samemu nalewając trunki.
- Zgodnie z twoimi rozkazami panie od trzech miesięcy patrolowaliśmy Morze Dreszczy i zatokę, co jakiś czas zawijając oczywiście do portu aby uzupełnić zapasy. Wreszcie wczoraj, marynarze z jednego z naszych okrętów, mam wrażenie że z "Uda Tytana" dali sygnał, że w naszą stronę płynie wielka flota. Oczywiście, zgodnie z twoim rozkazem nie angażowaliśmy się w walkę. Zresztą nic byśmy nie poradzili przeciwko dwustu okrętom. Postawiliśmy żagle i odpłynęliśmy na bezpieczną odległość z której śledziliśmy ich przez kilka mil. Popłynęli na północ, w stronę pozostałych Wolnych Miast. Dotarłem pierwszy, bo moja "Córa wiatru" to najszybszy okręt w naszej flocie - Powiedział z nieukrywaną dumą. - Reszta powinna dotrzeć dzisiejszego popołudnia.
- Bardzo dobrze się spisaliście kapitanie - Powiedział Barsavi po chwili milczenia, gdy Volentin skończył swe sprawozdanie. - Oczywiście nie ominie was nagroda. A teraz nie pozwólcie mi się dłużej zatrzymywać - Kapitan skłonił się, zamiatając podłogę fioletowym kapeluszem i wyszedł z Gabinetu.
Barsavi wstał i z dłońmi zaplecionymi za plecami podszedł do wychodzącego na miasto okna. Czy obywatele poprą interwencję Braavos w wewnętrzne sprawy Lorath? Czy Lorath nie odczuję tego jako chęć zbrojnej interwencji, która mogłaby popsuć i tak napięte relacje między miastami? Należało skontaktować się z radą miasta. Barsavi zasiadł przy biurku i napisał wiadomość. Następnie  podszedł do ściany i pociągnął ginący gdzieś w suficie sznurek po czym zasiadł za biurkiem.
- Wejść - Powiedział po kilku minutach. W drzwiach stawił się jeden z sekretarzy. - Proszę powielić tę wiadomość, oczywiście wprowadzając odpowiednie formuło osób z listy. - Powiedział wręczając mu właśnie spisany dokument. Zawierał on wezwanie na nadzwyczajne posiedzenie rady miejskiej i miał zostać natychmiast wysłany do wszystkich liczących się w mieście obywateli: kupców, przewodniczących gildii, admiralicji portów, kapitanów okrętów, wojskowych i innych tuzów Braavos.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Owalny Gabinet    

Powrót do góry Go down
 
Owalny Gabinet
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Gabinet Banshee

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Pałac Morskiego Lorda-
Skocz do: