IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dolny Dziedziniec

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Viserys Targaryen
Smok Czerwony
avatar


PisanieTemat: Dolny Dziedziniec   Pon Lip 25, 2016 8:48 pm

Jeden z trzech dziedzińców Czerwonej Twierdzy znajdujący się bezpośrednio przy bramie zamku. Podłoże jest tu wyłożone rdzawym kamieniem a przy bramie wiszą dwa proporce z symbolem rodu panującego. Można się stąd dostać między innymi do komnaty małej rady czy zamkowej stajni.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com/t334-komnata-viserysa#4562
Viserys Targaryen
Smok Czerwony
avatar


PisanieTemat: Re: Dolny Dziedziniec   Pon Lip 25, 2016 8:58 pm

8 luty 266 AC
Południe.

Viserys zobaczył miejskie mury na jakąś godzinę przed południem. Nareszcie. Pomyślał. Lubił podróże, ale zdecydowanie wolał wyjeżdżać niż wracać z wyjazdu. W powrocie lubił tylko moment wejścia do swojej komnaty i uwalenia się na łożu z myślą "nie ma to jak w domu".
Przed miastem Lord Darklyn i Celtigar odłączyli się od orszaku i pojechali dalej do swoich siedzib. Vis spojrzał w niebo. Darxes ze swoim młodszym bratem poleciały do Smoczej Jamy wydając z siebie dziwne pomruki, zupełnie jakby czuły, że coś się stało. Ciekawe...
Most zwodzony przy Królewskiej Bramie był opuszczony. Vis zawsze gdy patrzył na to miejsce przypominał sobie krew, która niegdyś się tu lała i ogień, który zapełniał powietrze odorem palonych ciał. Wspomnienia te zdawały się bardzo świeże.
Minęli fosę i mury. Wjechali do miasta. Najpierw Vis i Baeron pojechali w stronę Smoczej Jamy zająć się smokami. Gdy wrócili wreszcie do Czerwonej Twierdzy Viserys zeskoczył z konia i przekazał go swojemu małemu przybocznemu, który odprowadził zwierzę do stajni.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com/t334-komnata-viserysa#4562
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Dolny Dziedziniec   Pon Lip 25, 2016 9:30 pm

Widok smoków szybko uświadomił mieszkańców miasta oraz Czerwonej Twierdzy o powrocie króla oraz jego świty. Nie było więc nic dziwnego w tym, że na dziedzińcu czekali już odpowiedni ludzie, którzy mieli poinformować Jego Wysokość o wszystkim co wydarzyło się w zamku. Książę Maegor - który wrócił przed dwoma dniami z polowania w Królewskim Lesie - już zajął się poinformowaniem matki o wszystkim co działo się w zamku. Mówił zarówno o śmierci Maekara, jak i o zgonie Rhaegala oraz areszcie domowym Lady Myrielle, na którą Mała Rada miała pewne dowody. Na króla czekał natomiast Vernon Roche, Starszy nad Szeptaczami. Mężczyzna ubrany był w eleganckie, białe szaty, a jego siwa broda jak zwykle prezentowała się nienagannie. Podpierał się na hebanowej lasce, która pomagała mu podczas przechadzek. Nikt nie wiedział, czy szpieg rzeczywiście jej potrzebuje, ale jeżeli była to tylko sztuczka, to na pewno była to jedna z tych bardzo przekonujących.
- Wasza Miłość, witamy w domu - powitał Viserysa, gdy ten zszedł z konia. - Przykro mi, Panie, ale muszę niestety przekazać niezbyt radosne wieści. Książę Maekar oraz książę Rhaegal nie żyją.
Starszy mężczyzna zrobił krótką przerwę, zapewne w celu dania władcy chwili na przetrawienie takich informacji.
- Nasz drogi Namiestnik został otruty kilka dni temu, użyto w tym celu trucizny znanej jako "Dusiciel" - kontynuował Roche. - Dzielny Biały Rycerz Whitefyre, podążając za donosem jednej z przerażonych służek, znalazł i zabezpieczył szkatułkę z trucizną... W komnacie Lady Myrielle Royce. Obecnie przebywa ona tam pod nadzorem straży. Co do Rhaegala... Został rozszarpany przez smoka Księcia Maekara, gdy próbował dosiąść go po śmierci twojego syna, Panie.
Vernon spojrzał znacząco na Viserysa. Dość dziwny zbieg okoliczności, czyż nie?
- Moje ptaszki niestety nic nie widziały, matka Waszej Wysokości również zdaje się nic nie wiedzieć. Wcześniej nastąpił jeden zgon w kuchni, któraś ze służek się udławiła i udusiła, jednak Wielki Maester zabrał jej ciało w celu zrobienia sekcji i nie poinformował nas o niczym podejrzanym, więc to zapewne czysty zbieg okoliczności. W końcu maester Aemon jest bez wątpienia profesjonalistą. Lady Laura rozpacza od kilku dni... Towarzystwa dotrzymuje jej Sir Lucerys, jej bratanek oraz siostra Waszej Wysokości.
Vernon westchnął ciężko.
- Księżniczka Rhaenys przybyła kilka dni przed zabójstwem w odwiedziny - poinformował. - Mnie również wydaje się to podejrzane, Wasza Miłość, jednak należy pamiętać, że nigdy nie udowodniliśmy jej winy czterdzieści lat temu. Ponadto przed morderstwem widziała się z księciem oraz jego żoną, nawet jadła z nimi wspólny posiłek w swojej komnacie. Wszyscy wyszli z niej żywi. Może to być zwykła dobra gra, aby oddalić od siebie oskarżenia. A może być to niewinność. Dowody wskazują kogoś innego, a wobec Lady Myrielle również rzucano niegdyś pewne oskarżenia.
Staruszek zatrzymał się, poważniejąc jeszcze bardziej niż do tej pory.
- I ostatnia rzecz, Wasza Wysokość - powiedział. - Smok Maekara... Hmm... Wybrał Lucerysa Velaryona na swojego nowego jeźdźca. Służba obecna w Smoczej Jamie twierdzi, że bestia zaakceptowała go z wielką ochotą.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
Viserys Targaryen
Smok Czerwony
avatar


PisanieTemat: Re: Dolny Dziedziniec   Pon Lip 25, 2016 10:48 pm

- Maekar...?
Tylko to wydostało się z ust króla po usłyszeniu o losie jego syna. Na Rhaegala nawet nie zwrócił uwagi. Jego serce przyspieszyło. Rozejrzał się po zebranych sam nie wiedział po co. Przecież nikt mu i tak tego nie wyjaśni lepiej niż Vernon. W jego wnętrzu wszystko się gotowało, ale na zewnątrz był zimny jak głaz. Tylko oczy, w których zagościł jednocześnie smutek i płomienny gniew, zdradzały co mu teraz w duszy gra.
Gdy Vernon po chwili przeszedł do szczegółów, Vis słuchał uważnie w ciszy i analizował każde słowo.
- Otruty... - Powiedział cicho do siebie gdy usłyszał ten fakt. Jak ojciec... - samo mu to przyszło na myśl. Gdy usłyszał, że trucizną był dusiciel zamknął oczy i przyłożył dłoń do czoła. Straszna śmierć...
Potem dowiedział się, że podejrzaną jest Myrielle a Rhaegala rozszarpał smok Maekara. Spojrzenie Vernona mówiło wtedy więcej niż jakiekolwiek słowa. "To nie przypadek".
Osobiście Visowi ciężko było uwierzyć, że ktoś mieszkający w zamku prawie pięćdziesiąt lat nagle robi takie coś i jeszcze tak żałośnie daje się złapać. Powrócił wzrokiem do zebranych i słuchał dalej.
Mistrz szeptów zaczął potem mówić o wieściach od swoich ptaszków (albo raczej ich braku), o służce, która udusiła się w kuchni i o Laurze, którą pocieszają jej bratanek i... Rhaenys? Siostra tutaj? Vis nie miał pojęcia, że wybiera się do stolicy. Następne zdania Vernona wzbudziły jego podejrzenia. Król nigdy nie ukrywał, że siostry nie darzy sympatią... a teraz jeszcze taki "dziwny" zbieg okoliczności...
Na końcu Vernon wspomniał o smoku Maekara. Kolejny gad przeszedł w posiadanie Velaryonów. Z jednej strony się cieszył, bo krewnym z Driftmarku ufał i darzył szacunkiem, jednak z drugiej strony... ten smok tak jak prawie wszystkie, które posiadała jego rodzina, był mu bliski. Nie tak jak Darxes, ale jednak sam go wykluł i potem pomagał Maekarowi nad nim zapanować. No cóż... jeśli smok tak wybrał to niech mu będzie.
Gdy Starszy nad Szeptaczami skończył, Vis wypuścił powietrze z rezygnacją. Miał jednocześnie ochotę mordować i płakać, choć zdecydowanie bardziej to pierwsze.
- Mój syn... czy jego ciało zostało spalone? - Zapytał głosem pełnym smutku. - Został pochowany? - Patrzył cały czas w niebo myśląc intensywnie.
- Muszę porozmawiać z Lady Myrielle. - Powiedział po chwili przerwy bez smutku ani gniewu. - Niech stawi się w komnacie Małej Rady. Sir Whitefyre i służka od której o wszystkim usłyszał niech też tam będą. Cała Mała Rada niech tam będzie. Za kwadrans.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com/t334-komnata-viserysa#4562
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Dolny Dziedziniec   Pon Lip 25, 2016 11:48 pm

- Tak, Panie - odpowiedział. - Książę został pochowany w podziemiach Wielkiego Septu, u boku swoich przodków.
Vernon skłonił lekko głowę.
- Oczywiście, Wasza Miłość - powiedział. - Whitefyre kazał trzymać służkę pod strażą w dniu donosu, znalezienie jej nie będzie problemem. Służba kuchenna z dnia otrucia również przebywa pod strażą, jeżeli Wasza Wysokość chce zamienić z nią kilka słów. Uprzedzam jednak, że zostali już przepytani i wszyscy zarzekają się gorąco o swojej niewiedzy oraz niewinności.
Jeżeli król nie miał mu nic więcej do powiedzenia, Roche oddalił się w celu przygotowania spotkania Małej Rady.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
The author of this message was banned from the forum - See the message
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Dolny Dziedziniec   Wto Sie 02, 2016 10:58 pm

Zanim Rhaenys zdążyła wyjechać, na dziedzińcu pojawił się jej bratanek - Sir Baeron Targaryen, który zawiadomił, że matka lorda Hightowera wraz ze swoją służbą ma stawić się pod komnatą Małej Rady, a on i jego ludzie mają ją tam doprowadzić. Gwardziści Hightowerów spojrzeli po sobie nerwowo, czekając na reakcję kobiety, którą ich lord rozkazał im chronić. Biały Płaszcz i jego ludzie również czekali, nie mieli zamiaru lekceważyć rozkazu króla.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
The author of this message was banned from the forum - See the message
Aegon Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Dolny Dziedziniec   Wto Wrz 13, 2016 8:17 pm

kilkanaście minut później



Wciąż targały nim wątpliwości czy czyni dobrze. Zastanawiał się nad tym długo. Może nawet za długo? Kto wie czy tak długie zwlekanie nie zaważy na porażce? Jedno było pewne - nie czuł się bezpiecznie zostając w Czerwonej Twierdzy. Choć wokół było tak wielu ludzi, czuł się tu sam, jak góra lodowa dryfująca samotnie po Drżącym Morzu. Unikał spotkań z rodziną. Unikał w ogóle spotkań z ludźmi. Teraz jednak pod wpływem chwili zdecydował się. Przechodząc przez Dolny Dziedziniec, ujrzał jak Rhaenys jest prowadzona do Komnaty Małej Rady. Babcia Aurora bardzo jej nie lubiła, co było bardzo widoczne. Jeśli zaś nawet ona jest zabierana na naradę, to znaczy, że są tam wszyscy ważni ludzie. Zatem nie ma go komu pilnować. Pobiegł prędko do swej komnaty, zabrał wszystkie pieniądze i ubrał się ciepło, jak na zwykłą konną przejażdżkę. Ciepło nie było. Następnie udał się do stajni w takim tempie, by nie widać było po nim, że się spieszy. Stajennemu kazał osiodłać swojego konia, a następnie wyjechał na nim ze stajni, kierując się do bramy, by przejechać przez miasto, wydostać się Błotną Bramą i być wolnym. Każdemu, który śmiał go zatrzymać, tłumaczył niewinnie, że wybiera się tylko na przejażdżkę po świeżym powietrzu, którego tak trudno zaznać w Królewskiej Przystani. Na pewno minie długi czas, nim zauważą jego nieobecność. Wtedy powinien być już daleko.
Powrót do góry Go down
Aenys Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Dolny Dziedziniec   Sro Paź 19, 2016 10:53 pm

26 lutego 266AC


Prawie cały wczorajszy dzień spędził z Alyssą, aby wynagrodzić jej swoją krótką nieobecność na czas planowania ślubu. Teraz natomiast siedział na grzbiecie konia, co było dość rzadkim zjawiskiem, ponieważ zazwyczaj podróżował w powozie, obok niego gotowy do drogi czekał jeden z rycerzy Gwardii Królewskiej - Bracken - oraz osiemdziesięciu konnych zbrojnych. Poza nimi także kilku giermków obecnych w drużynie rycerzy oraz paru służących, a także kryty wóz z tajemniczą zawartością. W poczet zebranych przez Aenysa ludzi wchodziło również czterech gońców, którzy zostali wysłani z poprzedniego dnia, aby uprzedzić o wizycie Targaryena. Na sygnał księcia orszak ruszył na ulice miasta i dalej na północ...
Powrót do góry Go down
Aenys Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Dolny Dziedziniec   Czw Lis 03, 2016 8:07 pm

4 marca 266AC

Po dość nudnych odwiedzinach w Białych Murach, Aenys wraz z całą swoją świtą oraz zabranymi z zamku dziećmi lorda Butterwella powrócił do Królewskiej Przystani. Po wjechaniu do Czerwonej Twierdzy natychmiast kazał zabezpieczyć skrzynię, w której przebywało jajo w zamkowym skarbcu, zabronił również żołnierzom znającym jej zawartość mówić o tym co przywieźli. Służba miała znaleźć odpowiednie komnaty dla ich nowych dworzan, a Brackenowi powierzył zadanie przydzielenia synów Butterwella jako giermków. W pierwszej kolejności mieli trafić oczywiście do rycerzy Gwardii Królewskiej, a jeżeli ci byliby już zajęci, to przydzielić ich należało do najlepszych domowych rycerzy Targaryenów. Córki miały na razie poczekać, w końcu nie wiedział czy Alyssa będzie chciała je za dwórki, czy może woleć je będzie babka lub prababka.
Powrót do góry Go down
Edmure Tully

avatar


PisanieTemat: Re: Dolny Dziedziniec   Sro Lis 16, 2016 7:44 pm

6 Marzec 266 AC

Edmure wraz z Elmo w końcu przybyli do Czerwonej Twierdzy. To Chyba jedyne miejsce gdzie tak nie ,,pachnie" Giermek oglądał wszystko z zachwytem, pierwszy raz znajdował się w tym domu korony. Może będzie miał okazję spotkać kogoś z rodu Targaryanów. Może nawet samego księcia Aegona! Podobno był w wieku chłopaka, może udałoby się z nim pogadać, a jeszcze lepiej potrenować razem. Młodzieniec był uśmiechnięty, miał bardzo dobry humor. Kiedy rycerz przedstawił ich zarządcy kim są, chłopak pognał z końmi do stajni i wrócił do rycerza z pokorną miną. Może tego odemnie wymaga? Pokory. Zapytał rycerza o obowiązki oraz czy mógłby po nich udać się pozwiedzać zamek. Chłopak miał także w planach trening, może jednak dzisiaj ten ,,rycerz" przyjdzie chociaż popatrzeć.
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Dolny Dziedziniec   Sro Lis 16, 2016 7:53 pm

Kiedy Edmure wrócił, ser Elmo zajęty był już rozmową z jednym z rycerzy domowych Targaryenów. Najpewniej nie był to jednak jego przyjaciel, ponieważ widząc powrót giermka pożegnał się z nich i podszedł do Tully'ego. Chłopak ostatnio przestał wciąż trzepać językiem i denerwować go śpiewem oraz głupimi żartami, toteż Baelish był w nieco lepszym nastroju. Musiał też przyznać, że jego zbroja dawno tak nie błyszczała. Elmo poinformował Edmure'a, że na razie nie ma żadnych obowiązków, ale będą spotykać się na kolacji oraz śniadaniu, wtedy przekaże mu zadania jeżeli jakieś się pojawią. Pomiędzy posiłkami był wolny, a w stolicy mieli zamiar pozostać do dziewiątego marca. Upomniał również chłopaka żeby uważał co będzie mówił, ponieważ w Czerwonej Twierdzy ostatnio dzieje się nieciekawie. Zabito księcia Maekara, później uciekł książę Aegon, a teraz zamordowano trzeciego syna lorda Ronnela Arryna. Najwyraźniej egzekucja trójki spiskowców nie dała nowym kandydatom na zdrajców do myślenia.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
Aenys Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Dolny Dziedziniec   Pią Lis 18, 2016 5:45 pm

10 marca 266AC - okolice południa

Książe ustalił z Alyssą, że dziesiątego marca wyjadą do Summerhall, osobiście dopilnować ostatnich przygotowań do ślubu. Tak więc tuż przed południem wskazanego dnia stuosobowa gwardia Targaryenów czekała w gotowości na dolnym dziedzińcu Czerwonej Twierdzy, a wraz z nią kareta dla lady Arryn - Aenys miał zamiar towarzyszyć narzeczonej, ale zabrał również dwa wolne konie gdyby woleli się przesiąść - i kilka wozów wiozących dodatkowe zapasy do letniej rezydencji Smoków. Jeden z wozów, kryty i najpilniej strzeżony przez dziesięciu rycerzy, zawierał w sobie stalową skrzynię ze smoczym jajem. Poza tym Aenys zabrał ze sobą również Wielkiego Maestera Aemona, który należał do ślubnych gości. Staruszek martwił się o swoją komnatę, toteż książę zamknął ją na klucz i wynajął najemników od wielkiego gwardzisty Alyssy, aby strzegli drzwi przez całą dobę każdego dnia do powrotu uczonego. Poza tym książę zapakował trochę książek, ziół, świec i innych przydatnych rzeczy do osobistego kufra. Miał pewne plany, które wymagały takich rzeczy...
Powrót do góry Go down
Alyssa Arryn
Królowa Sokołów
avatar


PisanieTemat: Re: Dolny Dziedziniec   Pią Lis 18, 2016 6:27 pm

Nareszcie nadszedł dzień wyjazdu do Summerhall. Spoglądając na lady Arryn oczywiście nie można było dostrzec, jak wielką radość sprawia jej perspektywa opuszczenia Królewskiej Przystani i wreszcie ściągnięcia maski fałszywej rozpaczy po tragicznie zmarłym bracie.
W komnacie dziewczyny od samego rana trwały przygotowania. Przez te kilka dni mogła pozwolić sobie na omijanie wszystkich codziennych zabiegów, ze względu na to, że wcale nie wychodziła ze swojej komnaty, grając pogrążoną w żałobie siostrę. Wszystkie posiłki jadła u siebie, czasami w towarzystwie swego narzeczonego, czasami zwyczajnej służki, przy której starała się jak najdobitniej oddać smutek po stracie członka rodziny. Wiedziała, jak w większych zamkach roznoszą się informacje - zapewne jeszcze tego samego dnia wieczorem wszyscy służący widzieli oczami wyobraźni łzy spływające po policzkach Alyssy. Dziewczyna była niemal pewna, że nikt nawet w snach nie podejrzewa jej o zaplanowanie tego zabójstwa.
Wychodząc na zewnątrz dziewczyna poczuła na policzkach lekki mróz, który mimo stopnienia śniegu wciąż utrzymywał się w powietrzu. Jej bladoniebieska, bogato zdobiona suknia ciągnęła się po stopniach, kiedy lady Arryn w towarzystwie swojego uzbrojonego strażnika kroczyła w kierunku przygotowanej dla niej karety. Na jej twarzy nie było widać już żadnych niedoskonałości spowodowanych rozpaczą, malował się na niej jedynie zimny smutek, który jasno wskazywał, że mimo ogromnego bólu dziewczyna poradziła sobie z tą wielką stratą. Wyrazem jej żałoby był także czarny jak noc płaszcz, którego barwa przy dolnej granicy stopniowo przechodziła w zimny błękit. Dziewczyna podeszła do narzeczonego i delikatnie skinęła mu głową, nie uśmiechając się. Nie wątpiła, że Aenys zrozumie tą oziębłość, spowodowaną przymusem udawania żałoby po  bracie. Nie czekając na żadne pozwolenie stanęła przy drzwiach komnaty, a kiedy je już otworzono, powoli weszła do środka.
Powrót do góry Go down
Bors

avatar


PisanieTemat: Re: Dolny Dziedziniec   Pią Lis 18, 2016 11:57 pm

Bors jak zwykle kroczył za lady Alyssą, czujnie przyglądając się wszystkim, którzy zbliżali się zbytnio do jego pani. Rozglądał się również dalej, poszukując możliwego zagrożenie, ale na próżno, nikt nie miał najwyraźniej zamiaru uprzykrzać życia młodej Arrynównie. Kiedy dziewczyna wsiadła do karety wraz ze swoim narzeczonym, olbrzym dosiadł swojego masywnego, kasztanowego rumaka i zajął miejsce w kolumnie w pobliżu drzwiczek. Poza ludźmi księcia oraz kilkoma rycerzami z Doliny strzegącymi lady Alyssy, Bors zabrał również dziesięciu swoich najlepszych ludzi z Nieregularnych.
Powrót do góry Go down
Sir Jorah

avatar

Przydomek : Czarny Jeż z Bronzgate

PisanieTemat: Re: Dolny Dziedziniec   Nie Mar 12, 2017 4:36 pm

21 Kwietnia


Po tygodniu samotnej drogi do Królewskiej Przystani, w końcu ujrzał zarysy miasta. Przystaną on moment na trakcie, by przyjrzeć się bardziej temu miastu. Królewska Przystań, miasto w którym bieda i bogactwo miesza się nawzajem. Nawet chyba wiem, na co przeznaczę wygrane pieniądze z turnieju. Poklepał on swego wiernego rumaka po szyi. Nieźle sobie radzisz wicher. Po czym dał znak dla swego jedynego towarzysza podróży, by jechać dalej. 
Po dłuższej jedzie w kierunku miasta napotkał on wędrownych cyrkowców. Koło u wozu im się wyrwało, a żaden z nich nie był na tyle krzepki, by dać radę unieść wóz na tyle, by wstawić nowe. Jorah pomógł im z tym fantem. Wystarczy że dla rycerza pomogło właśnie dwóch takowych cyrkowców i poszło dość łatwo. Gdy się udało. rycerz pożegnał ich, ruszając dalej w kierunku miasta.
Dojechał do bram Królewskiej Przystani, skiną on głową dla strażników i jechał dalej. Oto ono, stolica. W tym momencie Jorah zszedł z rumaka, chciał mu dać chwilę odpoczynku i zaczął go prowadzić. Przy jednym ze straganów siedział wygłodzony oraz smętnawy chłopak. Rycerz miał złote serce, więc nie mógł jego zostawić od tak. Wyciągnął on z mieszka pięć jeleni i podał młodemu.- Kup sobie coś smacznego i niech matka czuwa nad tobą dziecko.
Następnie odwrócił się od niego, idąc dalej w kierunku Czerwonej Twierdzy. Z daleka prezentowała się dość...porządnie. Choć dla niego Bronzegate wygrywało konkurencję z każdym zamkiem.
Gdy już dotarł zamku rodu Targaryanów, oddał rumaka stajennemu, a potem do zarządcy, by ten poinformował księcia o przybyciu rycerza oraz o jakąś komnatę. Wystarczy teraz czekać.
Powrót do góry Go down
Rhaenyra Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Dolny Dziedziniec   Pią Kwi 14, 2017 1:50 pm

12maja 266 AC



Rhae wjechała na dziedziniec dość niechętnie. Nie lubiła powrotów do twierdzy. Czuła się tu przytłoczona i niepotrzebna. Prawda była taka, że dziewczyna nie mogła nic zaoferować oprócz swojej obecności. Nie znała się na strategii, polityce, nawet negocjacje przychodziły jej z trudem. Nikt raczej nie pytał ją o radę, a jeśli już to była to siostra, gdy pytała o ubiór w celu zwrócenia uwagi księżniczki.
Rhae znacznie lepiej czuła się na zewnątrz, na grzbiecie konia, galopując w bliżej nieokreślonym kierunku. Czasami zaszywała się w jakimś miejscu, żeby oglądać chmury, pozwalając karej klaczy pokręcić się w pobliżu. To był jej świat, nie Czerwona Twierdza pełna spiskujących ludzi, próbujących sięgać po władzę.
- Przynajmniej mają jakieś cele - mruknęła. - W przeciwieństwie do mnie.
Rhaenyra nie miała dla siebie zajęcia oprócz jazd i okazjonalnych treningów. Często czytała księgi opowiadające o innych władcach, rycerzach, ale nie było to tym samym, co faktycznie to przeżyć.
Nagle poczuła jak klacz rusza do przodu, więc przytrzymała ją łydkami.
- Czekaj, mała. Schodzę.
Zgrabnie zsunęła się z siodła i poklepała wierzchowca po łopatce.
- Jutro też pojedziemy. - Uśmiechnęła się.
Powrót do góry Go down
Samuel Norton
Ręka Śledźmy
avatar


PisanieTemat: Re: Dolny Dziedziniec   Pią Kwi 14, 2017 8:33 pm

Samuel już od trzech dni przebywał w Królewskiej przystani. Większość czasu przebywał w towarzystwie Elyany, ale życie w Królewskiej Przystani było takie, jakie się spodziewał. Nudne. Absolutnie nic się nie działo, a minęły dopiero trzy dni! Tego dnia, Sam miał dzień wolny i w związku z tym postanowił zwiedzić trochę Czerwoną Twierdzę. Zostawił Elyanę pod opieką strażników lorda Baratheona i udał się na spacer. Nigdy jeszcze nie był w tym zamku. Królewska Przystań i jej zakamarki były Nortonowi znane, ale nigdy nie był w samej Czerwonej Twierdzy. Nigdy nie bywał na zamkach, aż do ostatnich miesięcy. Odkąd został Zaprzysiężoną Tarczą, zwiedził więcej zamków niż przez całe swoje życie. Casterly Rock, Wysogród, Kamienny Żywopłot, Riverrun, a teraz sama stolica królestwa. Nigdy nie podejrzewał że właśnie tak potoczy się jego życie. Tak rozmyślając, wędrował po wielkim zamku i w końcu jego wędrówka zaprowadziła go na jeden z dziedzińców. Przyszedł akurat w momencie, w którym jakaś dziewczyna wróciła z przejażdżki poza zamek. Samuel nie był znawcą koni, umiał jeździć dopiero od paru miesięcy, ale ten był naprawdę piękny.
-Piękny wierzchowiec.- powiedział. Teraz dopiero przyjrzał się dokładniej dziewczynie. Samuela aż zmroziło. Dziewczyna miała białe włosy i fioletowe oczy. Za późno by się wycofać. Skłonił głowę z szacunkiem.
-Witaj pani. Piękny dzień na przejażdżkę nieprawdaż?- zapytał.
Powrót do góry Go down
Rhaenyra Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Dolny Dziedziniec   Pią Kwi 14, 2017 9:28 pm

Rhae prawie podskoczyła, gdy usłyszała męski głos. Jak zwykle odpłynęła myślami poza zamek i nie zauważyła, że ktoś się zbliżył. Obróciła się w stronę, skąd dobiegał głos i od razu uważnie zmierzyła przybysza wzrokiem.
Od razu stwierdziła, że go nie zna. Potem przyszła myśl, że może jednak ktoś jej go kiedyś przedstawiał albo powinna go znać, ale jak zwykle wolała się trzymać z dala od ludzi na jakichkolwiek spotkaniach i nie zwróciła uwagi lub zapomniała. Poczuła się dość niekomfortowo. Z racji pochodzenia i charakterystycznego wyglądu większość napotkanych osób dość łatwo mogła stwierdzić, kim była. Ona nie. Czasem żałowała, że nie ma ciemnych włosów jak Martyn.
- Dziękuję - powiedziała w końcu, żeby nie przedłużać ciszy. - Nazywa się Furia.
Rhae zwróciła uwagę na małą zmianę w postawie i tonie mężczyzny. Mimowolnie delikatnie się skrzywiła.
- Każdy dzień jest wystarczająco piękny na przejażdżkę. A przynajmniej dla Furii. - Uśmiechnęła się. - Chyba nie mieliśmy okazji się poznać...? - zaryzykowała.
Powrót do góry Go down
Samuel Norton
Ręka Śledźmy
avatar


PisanieTemat: Re: Dolny Dziedziniec   Pią Kwi 14, 2017 10:26 pm

Samuel chyba wystraszył biedne dziewczę, bo aż podskoczyła na dźwięk jego głosu. Czyżby był tak dobry w skradaniu się? Szczerze w to wątpił, prawdopodobnie nie potrafiłby podejść nawet głuchego. Może po prostu przeszkodził w jakimś niezwykle zajmującym zajęciu? Furia? Spojrzał jeszcze raz na konia, chyba zasługiwała na to imię. Pokiwał głową w zamyśleniu. Mieli okazję się poznać? Norton na pewno zapamiętałby takie spotkanie. Na pewno nie w Casterly Rock. Może w Summerhall? Nieee, opuściliśmy ucztę przedwcześnie. Nie, nie spotkałem jej nigdy. myślał Sam, przyglądając się uważnie młodej Targaryenównie.
-Nie sądzę, byśmy mieli okazję się poznać, chociaż jeśli byłaś pani w Summerhall podczas ostatniego turnieju to możliwe, że widziałaś mnie w walce zbiorowej. Udało mi się wytrwać w niej całkiem sporo czasu. Ostatecznie jednak nie było mi dane jej wygrać. Mam na imię Samuel Norton.- odpowiedział księżniczce. Uśmiechnął się do księżniczki i rozluźnił trochę. Nie sprawiała raczej wrażenia jednej z tych rozpuszczonych i aroganckich szlachcianek.
Powrót do góry Go down
Rhaenyra Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Dolny Dziedziniec   Pią Kwi 14, 2017 11:06 pm

- Miło mi cię poznać. Rhaenyra... Targaryen, jak widać - skrzywiła się. 'Ta najmniej ważna z rodzeństwa' mogłaby dodać. No cóż, jej to i tak było na rękę. Dobrze jest być pomijaną. Jeszcze by ktoś wpadł na pomysł, że Rhae wypadałoby wydać za mąż, skoro stała się już prawdziwą kobietą. A tak mogła się cieszyć wolnością, jazdami i rozmowami ludzi, których nie znała.
- Nie miałam tej przyjemności, ale chętnie zobaczyłabym jakiś turniej. - Uśmiechnęła się. - A może kiedyś i sama wzięłabym udział...
Powiedziała to w formie żartu. Nawet jeżeli by jej umiejętności nie ograniczały się do podstaw, miałaby marne szanse, patrząc nawet na takiego Samuela, który znacznie ją przewyższał i zdecydowanie wyglądał na silnego. A byli jeszcze silniejsi i lepsi.
Nie żeby ktoś w ogóle pozwolił księżniczce na coś takiego. Gdyby Rhae powiedziała komuś o takim pomyśle, od razu zostałaby wyśmiana.
Nieważne.
Szkoda, że Rhae nie potrafi czytać w myślach. Słysząc o rozpuszczonej i aroganckiej szlachciance - można powiedzieć, że 'typowej'- zaśmiałaby się tak niedelikatnie i niekobieco, że nie wliczałoby się to w 'chichot damy'.
Powrót do góry Go down
Samuel Norton
Ręka Śledźmy
avatar


PisanieTemat: Re: Dolny Dziedziniec   Pon Kwi 17, 2017 10:02 pm

Norton kompletnie nie wiedział, gdzie w liniach sukcesji jest Rhae. Nigdy go to nie interesowało i nie potrzebował tej wiedzy, a może właśnie był czas się do edukować? Zanotował w pamięci, że przydałoby zapamiętać Targaryenów. Wypadałoby wiedzieć, kto kim jest, może kiedyś się ta wiedza przyda? Zmierzył dziewczynę wzrokiem na wspomnienie o braniu udziału w turnieju. Wyglądała na dziewczynę, która mogłaby sobie poradzić. Prawdopodobnie nie wygrać, ale przynajmniej zajść całkiem wysoko.
-Jestem przekonany, że poradziłabyś sobie wspaniale księżniczko.- powiedział, cały czas się uśmiechając.
-Często jeździsz na takie przejażdżki? Pewnie pozwalają oderwać się od nudy. Jestem w Czerwonej Twierdzy dopiero parę dni, a już mam ochotę stąd wyjechać.- powiedział, zastanawiając się, czy dobrze odczytał odczucia młodej księżniczki w stosunku do życia na zamku. Ciekawiło go też, co ma do powiedzenia na ten temat. W końcu żyła tu znacznie dłużej niż on, nie była to przecież strasznie trudna sztuka.
Powrót do góry Go down
Rhaenyra Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Dolny Dziedziniec   Wto Kwi 18, 2017 11:43 am

Uniosła brwi mile zaskoczona.
- W takim razie muszę wrócić do treningów i kiedyś spróbować.
Może i mógłby być to sztuczny komplement, ot by sprawić przyjemność księżniczce. Jakakolwiek by Rhae nie była, tytuł wciąż posiadała ten sam, a niektórzy byli dość wyczuleni na ich punkcie. Chociaż Samuel nie wyglądał na osobę, która próbowała zdobyć sympatię księżniczki, by później to wykorzystać. Nawet jeśli... Rhae i tak w niczym nie mogłaby pomóc. Nie miała żadnej władzy.
- Hmm... Próbuję codziennie. Czasem ktoś może mieć obiekcje... - zarumieniła się, przypominając sobie wszystkie nagany, jakie dostała, gdy nie skupiała się na tym, "na czym powinna skupiać się księżniczka". - Powiedzmy, że... zostawiłam siostrze zbieranie dworskich zaszczytów, a sama skupiłam się na tym, co lubię. - Poklepała Furię po łopatce. Koń na to szturchnął dziewczynę łbem, jakby chciał powiedzieć "bardzo dobrze, Rhae", a przynajmniej księżniczka miała taką nadzieję.
- Nie dziwię się. Tu jest... duszno. - To chyba niepochlebne słowa na temat Czerwonej Twierdzy rozwiązały jej język i sprawiły, że księżniczka potrafiła z nim normalnie porozmawiać. - I wszyscy ci ludzie... Nie lubię jak traktują mnie tak, jak to teraz robią tylko dlatego, że jestem księżniczką. Komu mam ufać skoro wszyscy muszą udawać?
Powrót do góry Go down
Samuel Norton
Ręka Śledźmy
avatar


PisanieTemat: Re: Dolny Dziedziniec   Wto Kwi 18, 2017 6:19 pm

Pokiwał głową, słysząc odpowiedź Rhaenyry. Widocznie księżniczka nie była wzorem do naśladowania. Zostawianie zaszczytów siostrze nie brzmiało nawet jak dobra wymówka. Z drugiej strony każdy potrzebował jakiegoś zajęcia, by od czasu do czasu spuścić trochę pary. Widocznie w jej przypadku były to wycieczki konne. Brwi podjechały Samuelowi do góry, kiedy usłyszał ostatnie pytanie zadane przez księżniczkę. Co on niby miał jej powiedzieć? Zapewnić, że mu można ufać? Nie, robiąc to, ściągnąłby na siebie podejrzenia o jakieś nieczyste zamiary, a wcale takowych nie miał. Powiedzieć, że może ufać samej sobie? To była z kolei dziecinna rada. Przecież wiadomo, że można ufać samem u sobie. Norton zastanawiał się chwilę nad odpowiedzią. W końcu namyślił się i powiedział.
-Możesz ufać rodzinie, przecież nie muszą wcale traktować cię jak księżniczki.- po czym zamilkł na chwilę. Nie bardzo wiedział, co miałby jeszcze do tego dodać, nie był jakimś niezwykłym mówcą, ani szczególnie nie znał księżniczki, więc nie potrafił udzielać jej rad.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dolny Dziedziniec   

Powrót do góry Go down
 
Dolny Dziedziniec
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Szkolny dziedziniec
» Środkowy dziedziniec

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Królewska Przystań :: Czerwona Twierdza-
Skocz do: