IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Komnata Królewska

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Viserys Targaryen
Smok Czerwony
avatar


PisanieTemat: Komnata Królewska   Czw Lip 28, 2016 8:50 pm

Obszerna komnata służąca za sypialnię dla królewskiej pary. Znajduje się w niej szerokie łoże z baldachimem i grubym materacem. Pod ścianą na przeciwko łóżka stoi masywne hebanowe biurko, przy którym król często pisze listy i czyta księgi. Na lewo od biurka znajduje się balkon z widokiem na zamek i miasto w oddali.
Ściany komnaty są przyozdobione czterema podwójnymi kinkietami, kilkoma małymi obrazami i jednym gobelinem przedstawiającym symbole rodowe króla i królowej. Na podłodze, przy brzegach łoża znajdowały się dwa niewielkie, puszyste dywany. Nad biurkiem wisiał stary miecz z Qohoru, którego Viserys używał w czasie rebelii Tyrella czterdzieści lat temu. Zaraz obok znajduje się łuk i dwie strzały, którymi Aurora trafiła Olbrzyma z Grassy Vale podczas oblężenia miasta.

_________________
Tańcząc ze śmiercią należy prowadzić.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com/t334-komnata-viserysa#4562
Aurora Arryn
Królowa Królików i Pierwszych Ludzi, Władczyni Doliny, Tridentu oraz Zatoki Czarnego Nurtu
avatar


PisanieTemat: Re: Komnata Królewska   Czw Lip 28, 2016 10:06 pm

ranek, 9 Luty 226 AC

Aurora wczoraj była wrakiem człowieka. Nie zdołała nawet wybrać się do Septu, co chciała uczynić za chwilę. Rozpaczała cały dzień, łzy płynęły nieustanne. Straciła syna, który umarł zbyt wcześnie. Miała nadzieję, że to on ją pochowa, a nie ona jego. Żadne dziecko nie powinno umierać przed swoimi rodzicami. Niestety, rzeczywistość była inna, a takie przypadki zdarzały się. Podobno został otruty przez Myrielle, która jak idiotka zostawiła pod łożem pełną fiolkę z trucizną. To mądra kobieta, więc Aurora nie mogła uwierzyć, że w taki sposób dała się złapać. Jednakże... Dowody wskazywały na nią, a jej syn Rhaegal również przyczynił się do tego. Pozostała jeszcze Rhaenys, siostra króla. Zupełnie niewinna, przebywała w towarzystwie jej syna. Królowa gardziła ją najbardziej. To, że ta okropna osoba przyjechała właśnie pod nieobecność pary królewskiej zdawało się dziwne i było coś jeszcze, ale żadnego dowodu. Wszystko wskazywało na Myrielle. Królowa nie mogła uwierzyć. Uczucia mieszały się między rozpaczą, a gniewem. Nic nie mogła z tym zrobić.
Skończyła pisać właśnie listę rzeczy do zakupienia dla szkółki łuczniczej. Sprawdziła czy jest wszystko. Dobrze. Wciąż miała swe obowiązki, ale z jej twarzy i tak nie znikał ból. Wstała, wzięła pergamin do ręki i sakwę z pieniędzmi. Czekała, krążyła po pokoju, tam i z powrotem. Nie mogła odgonić strasznych myśli. Wreszcie Vis pojawił się w drzwiach.
- Witaj, czy mógłbyś pójść ze mną do Septu? - spojrzała błagalnie, nie była wstanie zrobić tego sama. Oznaczało to ostateczne pożegnanie Maekara, który jeszcze niedawno przechadzał się po Czerwonej Twierdzy i uśmiechał się do matki.

_________________
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Viserys Targaryen
Smok Czerwony
avatar


PisanieTemat: Re: Komnata Królewska   Czw Lip 28, 2016 10:50 pm

Dzisiejszego ranka Viserys prawie nic nie zjadł. Zapomniał całkowicie czym jest apetyt. Wypił tylko kielich wody i zagryzł chlebem. Był trochę niewyspany bo w nocy dręczyły go myśli i koszmary. Znów ta trójoka wrona...
Wczoraj po spotkaniu z Małą Radą poszedł do Wielkiego Septu, aby zapalić świeczkę za syna. Spędził tam tylko kilka minut. Nie mógł wytrzymać dłużej. Potem wrócił szybko do zamku i spędził resztę dnia na jednej z południowych wież, skąd patrzył na Czarną Zatokę.
Po skromnym śniadaniu wrócił do komnaty. Chciał przejrzeć listy jakie przyszły podczas jego nieobecności. Gdy otworzył drzwi ujrzał Aurorę. Była smutna... lekko mówiąc.
Na początku Viserys nic nie odpowiedział. Podszedł do żony bez słowa i przytulił ją czule.
- Oczywiście. Razem będzie... raźniej. - Odpowiedział po dłuższej chwili. Był praktycznie gotowy do drogi, więc postanowił nie zwlekać. - Chodźmy. - Podał jej ramię, po czym ruszyli do zamkowej bramy a później do Wielkiego Septu. Po drodze wzięli ze sobą całą Gwardię Królewską i tuzin strażników z zamku.

_________________
Tańcząc ze śmiercią należy prowadzić.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com/t334-komnata-viserysa#4562
Viserys Targaryen
Smok Czerwony
avatar


PisanieTemat: Re: Komnata Królewska   Pon Sie 01, 2016 4:19 pm

13 luty 266 AC
Południe

Viserys wkroczył do komnaty w pośpiechu. Właśnie dostał informację od Vernona odnośnie próby zatrucia jedzenia w kuchni. Musiał to szybko wyjaśnić.
- Aurora. - Powiedział, gdy zobaczył żonę. - Był mały incydent w kuchni. Podobno przyłapano twoje służki na zatruwaniu posiłków...
Zatrzymał się przy żonie i spojrzał jej w oczy. - Chyba... chyba musisz wymienić służbę.
Podejrzewał, że te młode dziewczyny mogły to robić na zlecenie jego żony. Miała w końcu powód... Nie powiedział tego jednak otwarcie. Chciał w jej oczach zobaczyć czy to prawda.

_________________
Tańcząc ze śmiercią należy prowadzić.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com/t334-komnata-viserysa#4562
Aurora Arryn
Królowa Królików i Pierwszych Ludzi, Władczyni Doliny, Tridentu oraz Zatoki Czarnego Nurtu
avatar


PisanieTemat: Re: Komnata Królewska   Pon Sie 01, 2016 5:46 pm

Aurora już od początku czekała na efekty swojego planu. Nagle wszedł Viserys, a to co oznajmił oznaczało, że jest bardzo źle. Mimo tego, nie żałowała. Jej działania miały chronić rodzinę, która mogła być zagrożona. Niestety, nadal jest. Obawiała się też o Bruna, do którego mogli również dojść.
- Ach, rozumiem. Wymienię je na pewno - spojrzała na męża oczami, które wyrażały smutek porażki. - Zrobię to teraz. - Napisała krótko na kartce to, co chciała przekazać. Następnie podała to Viserysowie i przytuliła go, szepcąc - Niech ktoś zaniesie to do Bruna.

_________________
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Viserys Targaryen
Smok Czerwony
avatar


PisanieTemat: Re: Komnata Królewska   Pon Sie 01, 2016 6:12 pm

A jednak...
Widział w jej oczach prawdę. Ona to zrobiła. Ona im to zleciła. Ech... sytuacja była niewesoła. Trzeba coś szybko zrobić i Viserys wiedział już nawet co.
Odwzajemnił uścisk, w którym usłyszał szept. Przechwycił kartkę nie patrząc na nią i zamknął ją w dłoni. Nie odpowiedział ani słowem. Zrozumiał w tym momencie, że Bruno - bliski przyjaciel Aurory - jest w to również zamieszany. Żona nie chciała zapewne, żeby przez nią poniósł jakieś konsekwencje.
Oddalił się, spojrzał jej jeszcze raz w oczy i skinął głową w geście potwierdzenia.
Wyszedł z komnaty i zaczepił Teno, który łaził po korytarzu.
- Do Bruna. - Powiedział do niego na ucho i dał karteczkę. - Biegiem. - Poczochrał go jeszcze po głowie i powiedział głośniej:
- Pamiętaj, wszystkie miecze mają być czyste!
Chłopak pobiegł wykonać zadanie a Viserys odwrócił się i poszedł do Starszego nad Prawem.

_________________
Tańcząc ze śmiercią należy prowadzić.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com/t334-komnata-viserysa#4562
Aurora Arryn
Królowa Królików i Pierwszych Ludzi, Władczyni Doliny, Tridentu oraz Zatoki Czarnego Nurtu
avatar


PisanieTemat: Re: Komnata Królewska   Pon Sie 01, 2016 8:37 pm

Wiedziała, że jej mąż zrozumiał i udał się, aby jej pomóc. W Czerwonej Twierdzy już dawno nie było takiego zamieszania. Ale to nie ona rozpoczęła to. Jedynie wciągnęła się, aby uchronić własną rodzinę. Ubolewała nad tym, że tylko ona sama była świadoma tego, że Rhaenys może być złym człowiekiem. Plany morderstwa, który chciała dokonać przed wieloma latami, nic nie dały. Nie było dowodów.
Usiadła na fotelu i zaczęła zastanawiać się, cóż powinna teraz zrobić. Bała się, że teraz Rhaenys będzie mogła ją otruć. Dlatego zamierzała załatwić sobie kogoś do testowania. Innej opcji nie było. Musiała być ostrożna, dopóki ta kobieta na zawsze nie zniknie z jej życia. A co z następnym ruchem? Nie mogła już chyba nic zrobić. Straciła szansę, teraz musiała czekać na lepszy obrót spraw. Jeśli w ogóle miałby nastąpić.

_________________
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Viserys Targaryen
Smok Czerwony
avatar


PisanieTemat: Re: Komnata Królewska   Nie Paź 09, 2016 8:29 pm

26 luty 266 AC

Viserys od jakiegoś czasu przesiadywał w swojej komnacie i czytał stare zapiski maestra Darrona dotyczące Baleriona. Pochodziły z czasów panowania Maegora I. Opowiadały o spaleniu Gwiezdnego Septu i spustoszeniu jakie smok siał wśród rebeliantów. Viserys miał cichą nadzieję, że nigdy nie będzie musiał palić setek ludzi ogniem Darxesa, ale takiej możliwości nie wykluczał. Pokaz masowej przewagi nad przeciwnikiem może zakończyć wojnę zanim jeszcze ona na dobre wybuchnie.
Z czytelniczego transu wyrwało go pukanie do drzwi. To był człowiek Aemona twierdzący, że ma bardzo ważny list. Cholera. Pomyślał Vis. Bardzo ważne listy często przychodzą przed wojnami. 40 lat temu też dostał bardzo ważny list. Przyleciał z Dorne. Pamiętał chwile czytania wiadomości od Księżnej Nymerii jakby to było wczoraj. Od tamtego czasu zaniechał całkowicie swoich ambicji podbijania Dorne.
Kazał wejść słudze i pokazać list. Król złamał pieczęć i odwinął pergamin. Czytając zaczął po pewnym czasie kręcić głową z rezygnacją.
- Aegon... - Powiedział do siebie. Pierwszy raz od bardzo dawna poczuł gniew. I to jeszcze gniew skierowany na wnuka. To co zrobił przekroczyło granice. Próbował być dla niego wyrozumiały, ale teraz żadnej litości nie będzie.
Zgniótł pergamin w dłoni i zwrócił się do sługi:
- Znajdź Sir Baerona i powiedz mu, żeby szykował smoka. Za godzinę lecimy do Riverrun.

_________________
Tańcząc ze śmiercią należy prowadzić.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com/t334-komnata-viserysa#4562
Viserys Targaryen
Smok Czerwony
avatar


PisanieTemat: Re: Komnata Królewska   Pon Lis 14, 2016 10:17 pm

5 marca 266 AC
Późny wieczór.

Viserys jakąś godzinę temu wrócił z synem z północy. Oczywiście nie powiedzieli nikomu o swoim małym wypadzie na turniej. Być może się domyślą, a być może nie. Jemu było wszystko jedno.
Darxes był wyraźnie zadowolony z dłuższego latania. W smoczej jamie pozostał bez żadnych oporów. Cholera, Vis uświadomił sobie jak bardzo jest przywiązany do tego smoka. Był mu prawie jak czwarty syn... w końcu widział jego narodziny, prawda? Opiekował się nim od małej jaszczurki aż do czasu jak zrobiła się z niego wielka bestia. Szybko rosną...
Ze smoczej jamy poszedł z Baeronem do zamku. Na miejscu od razu zwołał Małą Radę i zapytał o aktualny stan miasta i królestwa. Vernon nic nie wiedział o miejscu pobytu Aegona. Vis kazał dać jutro ogłoszenie o poszukiwaniach. Starszy nad Okrętami zraportował mu o piętnastu galerach płynących na północ z rozkazu Aurory a Ser Donnel poinformował go zajściu w jego szkole. Banda fanatyków zaatakowała fintę? Cholerne wróble... nigdy się nie nauczą. Kazał skierować do szkoły podwójny patrol Złotych Płaszczy, i ochraniać ją przez najbliższe tygodnie. Jutro miał zamiar złożyć tam wizytę i zapytać Dariusa jak było.
Później Starszy nad Monetą złożył raport odnośnie wydatków na ślub Aenysa i Alyssy. Vis musiał przyznać, że takiego przepychu, się nie spodziewał. Chyba zbyt dosłownie jego wnuk zrozumiał "masz wolną rękę". Gdy jednak dowiedział się, że wszystkie polecenia pochodziły od Alyssy nie dziwił się już ani trochę. Dać kobiecie skarbiec... Wspomniał jeszcze o festynie w stolicy, jaki zaproponował Aenys. Vis zgodził się bez wahania. To będzie świetna okazja, żeby zwykli ludzie również nacieszyli się trochę wiosną i topnieniem śniegów.
Na końcu dostał wieści o śmierci młodego Arryna. Cholera jasna... opuścić zamek na chwilę i zaraz trupy padają... Najpierw jego syn, teraz to. Chyba będzie musiał tu siedzieć cały czas. Kazał rozstawić strażników w miejscach, gdzie normalnie ich nie było i o każdej porze dnia i nocy. Wszędzie mają być jakieś oczy i uszy, które będą widzieć, słyszeć i raportować. No i w razie potrzeby też zapobiegać... Zarządził też w związku z tym rekrutacje 300 ludzi, z których potem wybierze część do zamkowej straży i odciąży tym samym obecnych strażników.
Po zebraniu poszedł do swojej komnaty. Był padnięty i miał zamiar spać do późna.

_________________
Tańcząc ze śmiercią należy prowadzić.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com/t334-komnata-viserysa#4562
Aenys Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Komnata Królewska   Wto Lis 15, 2016 12:22 am

7 marca 266AC


Aenys zaszedł do komnaty królewskiej, szukając dziadka. W mieście wszystko powoli zaczęło się uspokajać po najświeższym morderstwie, nie było to skutkiem skutecznego pochwycenia zabójcy, nic z tych rzeczy, po prostu nikt nic nie wiedział. Książę ciekaw był jak Alyssa to zorganizowała. Skontaktowała się z jakimś fachowym zabójcą, czy może wysłała po prostu swojego gwardzistę? W przypadku tego drugiego był pod sporym wrażeniem, co jak co, ale nie podejrzewałby tej góry mięśni o skuteczność w cichym likwidowaniu celów.
Drugą sprawą jaka rozniosła się echem dzień po śmierci Sokoła były wieści z Riverrun. Jego skretyniały kuzyn ożenił się z dziewczyną obiecaną Lannisterowi, a później postanowił z nią uciec żeby ratować się przed gniewem dziadka. Kto wie, może jak go złapią będzie mógł ugościć go na jednym ze stołów w pracowni? Chyba zacząłby od obejrzenia strun głosowych, w końcu Aegon tak lubił drzeć mordę... To znaczy... Śpiewać, tak, śpiewać... Młodzieniec czasami naprawdę się zastanawiał jak to możliwe, że jego krewni byli takimi baranami. Rozumiałby jakby wyróżniali się w walce, ale gdy widział ich na ostatnim turnieju to wysokiego poziomu sobą nie reprezentowali.
Tak czy inaczej w końcu stanął pod drzwiami królewskiej komnaty. Przed wejściem stał jeden z rycerzy Gwardii Królewskiej, więc król pewnie był w środku. Aenys powitał strażnika i zapukał, a po uzyskaniu zezwolenia wszedł do środka.
- Dzień dobry, dziadku - powiedział. - Przyniosłem mały prezent na pocieszenie. W końcu ostatnio nie dzieje się wiele wesołych rzeczy.
Mówiąc to, książę sięgnął do jednej z kieszeni wewnątrz szaty i wyciągnął dwa małe flakoniki, które postawił na biurku Viserysa.
- Odtrutka na Dusiciela - poinformował. - Trucizna działa niestety szybko, więc najlepiej mieć ją pod ręką żeby nie tracić czasu na poszukiwania, kiedy oddechu będzie zaczynało brakować.
Książę podszedł do wyjścia na balkon, wyglądając na zewnątrz i przyglądając się Królewskiej Przystani.
- Wszystkie przygotowania do ślubu już ruszyły, Starszy nad Monetą pewnie wszystko już zeznał. Alyssa zajęła się tym, gdy ja sprowadziłem smocze jajo z Białych Murów. Za trzy dni wyjedziemy do Summerhall nadzorować przygotowania osobiście, Alyssie dobrze to zrobi, trochę źle znosi śmierć brata.
Warto było wspomnieć jak Alyssa przeżywa śmierć swojego krewniaka. Sama doskonale odgrywała żałobę szlochając całe dnie w swojej komnacie i odmawiając spotkań z ludźmi, ale przecież nie zaszkodzi poużalać się nad nią tu i tak dla wzmocnienia efektu.
- Słyszałem, że Aegon oszalał - wtrącił na koniec.

_________________
Umiejętności:
 
Powrót do góry Go down
Viserys Targaryen
Smok Czerwony
avatar


PisanieTemat: Re: Komnata Królewska   Wto Lis 15, 2016 2:49 pm

Vis od dłuższego czasu stał przy balkonie i patrzył na miasto. Obserwował stada mew wzlatujących nad portem i małe obłoczki siwego dymu unoszące się nad domami. W międzyczasie myślał o Aegonie i zamordowanym Arrynie. Dawno nie działo się tyle co teraz...
Cisze przerwało pukanie. Odwrócił się do drzwi i pozwolił wejść.
- Aenys. Witaj. - Uśmiech zagościł na twarzy króla. Pierwszy raz dzisiaj. Gdy zobaczył flakoniki uśmiech zastąpił wyraz podziwu. Szczerze mówiąc trochę wątpił w znalezienie odtrutki, ale na szczęście się mylił. - Udało Ci się... - Wyciągnął rękę i chwycił jeden pojemniczek z cieczą oglądając go dokładnie. - Dziękuję. Jeden dam Aurorze. Będziemy zawsze je nosić przy sobie.
Podszedł z powrotem pod balkon i stanął obok wnuka patrząc na miasto. Kiwnął głową na zdanie o Starszym nad Monetą. Vis dowiedział się wszystkiego wczoraj wieczorem zaraz po powrocie z północy.
- Masz racje, Alyssa oderwie się trochę od codzienności, zajmie czymś umysł. To zawsze pomaga. - Komu jak komu ale Viserysowi żałoba nie była obca. Stracił już tyle rodziny, że był prawie do tego przyzwyczajony. Gorzej jak rodzina cię zdradza... wtedy zawsze boli bardziej. - Sam wyruszę do Summerhall jak tylko uporam się z kilkoma sprawami tutaj. Muszę wybrać nowego namiestnika...
Potem Aenys wtrącił zdanie o Aegonie. Vis uśmiechnął się lekko i powiedział ze smutkiem:
- Jak to się mówi? Bogowie rzucają monetą przy każdym z nas a świat wstrzymuje oddech... być może Aegon nie miał szczęścia i jego moneta spadła po złej stronie... - Westchnął ciężko. - A może to tylko młodzieńcza głupota... nie wiem. - położył dłoń na ramieniu wnuka i spojrzał mu w oczy. - Przynajmniej z jednego wnuka mogę być dumny. - Powiedział już nieco weselszym głosem uśmiechając się. Potem znów spojrzał w miasto.

_________________
Tańcząc ze śmiercią należy prowadzić.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com/t334-komnata-viserysa#4562
Aenys Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Komnata Królewska   Wto Lis 15, 2016 10:32 pm

Dziadek wydawał się zamyślony, ale w sumie nie było się co dziwić. W końcu tu morderstwo, tam morderstwo, tu spisek, tam spisek, a na dodatek jeszcze ten głupek Aegon uciekał i dokładał królowi problemów. Z drugiej jednak strony... Czym więcej problemów tym mniej czasu na myślenie o umierających Arrynach.
- Będziemy czekać z niecierpliwością - powiedział. - Alyssa postarała się o pokaźną liczbę gości. Poza wszystkimi lordami zaprosiła również delegatów z Pentos, Morskiego Lorda Braavos oraz lordów Nowej Valyrii. Na  zaproszenie jeszcze dalszych osobistości nie starczyło jej niestety czasu.
Pojawił się temat nowego Królewskiego Namiestnika, ciekawe kto mógł nim być po śmierci stryja Maekara. Może dziadek mianuje Jaehaerysa tak samo jak jego ojca wcześniej, aby wprawił się w rządzeniu? Nie... Jae ostatnio całymi dniami przesiaduje w Smoczej Jamie jakby był w głębokiej depresji. Aenys oczywiście również mocno ogranicza zazwyczaj kontakty z ludźmi, ale przecież zawsze nad czymś wtedy pracuje. Może Maegora, ojca Aenysa? Innym dobrym kandydatem mógłby być lord Vernon lub Ser Donnel, ale oni zasiadali już tak czy inaczej w Małej Radzie. Lord Reyne wróci do stolicy? Może lord Arryn lub lord Stark, a może lord Bracken, w końcu dziadek jest jego dobrym ojcem. Tyle możliwości...
- Masz już jakichś kandydatów? - zapytał.
Na odpowiedź dotyczącą Aegona jedynie wzruszył ramionami. Nie było mu specjalnie szkoda, że kuzyn zniknął, był głośny i nie umiał się zachować. Wystarczyło popatrzeć na to co działo się w Casterly Rock.
- A może oba - skomentował słowa króla, zanim ten dotknął jego ramienia.
Na R'hllora, dziadek chyba właśnie powiedział mu, że jest z niego dumny... A on przecież tylko ciął ludzi na sztuki w lochu i znalazł narzeczoną, która mordowała ludzi na zamku. Chociaż o tym drugim nie musiał wiedzieć.
- Dziękuję - odpowiedział spokojnie, zerkając na dłoń na swoim ramieniu.
Aenys zazwyczaj nie przepadał za byciem dotykanym.

_________________
Umiejętności:
 
Powrót do góry Go down
Viserys Targaryen
Smok Czerwony
avatar


PisanieTemat: Re: Komnata Królewska   Wto Lis 22, 2016 11:22 pm

No proszę. Będzie sporo ciekawych ludzi. Z Morskim Lordem już dawno chciał pogadać odnośnie jednej sprawy. Może w Summerhall będzie okazja.
Gdy Aenys spytał o namiestnika Vis zastanowił się chwilę.
- Robb pewnie nudzi się na swojej kamienistej wyspie. Tutaj przydałby mi się bardziej. Myślałem też o Correnie Starku. Znam go prawie całe życie i wiem, że mogę mu zaufać. Jaehaerys też był opcją, ale nie jestem do końca pewny czy poradziłby sobie z tym wszystkim... Maekar był nieco bardziej zaradny.
Na następne słowa Aenysa Vis tylko pokiwał głową. Może rzeczywiście oba...
Dziedek zabrał dłoń z ramienia wnuka i popatrzył jeszcze chwilę na miasto za oknem. Jeśli Aenys nie miał już żadnych spraw to Vis miał zamiar iść do Starszego nad Prawem. Trzeba było spisać pewien dekret.

_________________
Tańcząc ze śmiercią należy prowadzić.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com/t334-komnata-viserysa#4562
Aenys Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Komnata Królewska   Wto Lis 22, 2016 11:44 pm

Lord Reyne? Aenys myślał, że Lew Reyne'ów rzucił stanowisko i powrócił na Zachód po mianowaniu Hightowerów władcami Reach, a urazę chowa nadal. Poza tym nie chciał nawet myśleć jak Namiestnik rozprawiłby się z Aegonem, który szaleje po królestwie. W końcu już w Casterly Rock zagroził mu wyrwaniem języka, a jeżeli opowieści o obecnym lordzie Pyke są prawdziwe, to nie zawahałby się tego zrobić.
- Mój ojciec mógłby również zostać Namiestnikiem - zasugerował. - Albo lord Baratheon, w końcu wychował się w Czerwonej Twierdzy i ma do domu bliżej niż Stark. Jest jeszcze lord Ronnel.
No... I to chyba byłoby na tyle, więcej nie miał żadnych spraw. Pożegnał się grzecznie z dziadkiem i opuścił komnatę, jeżeli nie był już do niczego potrzebny królowi.

_________________
Umiejętności:
 
Powrót do góry Go down
Aurora Arryn
Królowa Królików i Pierwszych Ludzi, Władczyni Doliny, Tridentu oraz Zatoki Czarnego Nurtu
avatar


PisanieTemat: Re: Komnata Królewska   Sro Mar 08, 2017 5:33 pm

27 kwietnia 266AC
Aurora nadal nie mogła uwierzyć w to, co się stało. Jej wnuki wzięły ślub ze sobą, bo Maegor miał taką zachciankę?! Takie życzenie było wprost idiotyczne, a Viserys na to przystał. Z tym również nie mogła się pogodzić. Kobiecie niedobrze robiło się na samą myśl o tym. Nie była pewna, czy będzie wstanie na to patrzeć bez wzdrygnięcia się. Za młodu Aurora łudziła się, że wykorzenienie kazirodztwa z tego rodu powiedzie się. Na starość liczyła, że póki żyje nie dojdzie do tego, a to powróciło w taki głupi sposób. Była obrażona, nie chciała mieć na razie z nimi nic wspólnego. Na ślubie ledwo mogła spojrzeć na nich.
Właśnie rozmyślając nad tym żałosnym wydarzeniem, czesała swoje włosy i przygotowywała się do snu. Tylko wtedy mogła zapomnieć o tej skazie. W tym czasie Viserys wszedł przez drzwi.
- Powiedz mi, czy Ty w ogóle starałeś się go od tego odwieść? - rzekła oschło, już od dłuższego czasu wstrzymywała się od zadania tego pytania.

_________________
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Viserys Targaryen
Smok Czerwony
avatar


PisanieTemat: Re: Komnata Królewska   Czw Mar 09, 2017 10:05 pm

Viserys wracał właśnie z przeglądu straży zamkowej. Od czasu do czasu doglądał ich dyscypliny i uzbrojenia. Tym razem jednak zrobił to tylko dlatego, by opóźnić swój powrót do komnaty królewskiej. Dzisiaj wypadał pierwszy dzień po ślubie dwójki jego wnuków... Wiedział, że Aurora na pewno będzie mu suszyć o to głowę, a że nie mówiła nic wcześniej tylko potwierdzało fakt, że przygotowywała zapewne całą masę argumentów, które chce wypuścić na niego jak stado dzikich ogarów. Ech... no cóż. Teraz albo nigdy.
Otworzył drzwi komnaty i wszedł do środka. Jego żona akurat rozczesywała włosy przed lustrem. Zawsze wolała robić to sama - bez wyręczania się służkami - a Vis zawsze lubił patrzeć jak to robi.
Gdy tylko zamknął drzwi za sobą, Aurora zaczęła temat.
Na początku Vis odpowiedział ciszą i westchnieniem. Podszedł do okna i oparł dłonie na zimnym parapecie.
- Nie. - Odpowiedział wprost. Nigdy nie lubił kręcić, bo to nigdy nie miało sensu. - Wiesz, że nie lubię wpływać na miraże naszych wnuków.

_________________
Tańcząc ze śmiercią należy prowadzić.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com/t334-komnata-viserysa#4562
Aurora Arryn
Królowa Królików i Pierwszych Ludzi, Władczyni Doliny, Tridentu oraz Zatoki Czarnego Nurtu
avatar


PisanieTemat: Re: Komnata Królewska   Nie Mar 12, 2017 9:54 pm

Viserys w takich sprawach zawsze był szczery, więc to, że powie prawdę było do przewidzenia. Oczywiście, że odpowiedź nie zadowoliła królowej, ale nie zdziwiła. Wytłumaczenie też było całkiem dogodne dla niego, ale królowa tak łatwo nie zamierzała się poddać.
- Więc... - odwróciła się w stronę króla, odkładając szczotkę, założyła nogę na nogę i skrzyżowała ramiona. - Pozwalasz Maegorowi robić to za Ciebie? Jak miło z Twojej strony pójść za jego kaprysem. To, że jego dzieci lubią się, nie znaczy, że powinny za siebie wyjść. To nawet nie wygląda jak rodzina, tylko chory twór stworzony po to, aby zachować płynącą w was krew. Niektóre tradycje powinny być po prostu zapomniane.

_________________
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Viserys Targaryen
Smok Czerwony
avatar


PisanieTemat: Re: Komnata Królewska   Pon Mar 13, 2017 10:42 pm

Jak przewidywał, jego tłumaczenia Aurorze nie wystarczyły. Odwróciła się i z wyraźnymi pretensjami zaczęła brnąć dalej w słowny konflikt. Vis słuchając patrzył przez okno i stukał bezgłośnie palcem w zimny blat parapetu.
- To dzieci Maegora, więc pozostawiłem decyzję jemu i nie obchodzi mnie czy był to rzeczywiście kaprys czy przemyślana decyzja. - Odwrócił się, spojrzał na żonę i przeszedł wolnym krokiem do drzwi. - Chory twór? - Powiedział zimnym głosem. - Chyba zapominasz, że to również twoje wnuki... Ech... czterdzieści lat temu myślałem, że z czasem do tego przywykniesz, że zaczniesz to po prostu tolerować, tak jak ja. Myliłem się wtedy jak widać. - Powrócił do okna. - Widziałaś ich twarze na ślubie. Nie wyglądali na szczęśliwych? Bo dla mnie owszem. Jeśli moje wnuki są szczęśliwe to ja też jestem. Brak więzów krwi to dla ciebie taka żelazna zasada? Mówią, że w miłości i na wojnie nie ma zasad. Obie te rzeczy już przeżyłem i wiem, że przysłowie jest słuszne.

_________________
Tańcząc ze śmiercią należy prowadzić.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com/t334-komnata-viserysa#4562
Viserys Targaryen
Smok Czerwony
avatar


PisanieTemat: Re: Komnata Królewska   Nie Kwi 09, 2017 11:59 pm

26 maja 266 AC
Wieczór

Leżał na swoim łożu, okryty cienką narzutą w barwach czerni i karmazynu. Gasł. Czuł, że to koniec. Nie wytrzyma nocy. Trucizna zabijała go od środka. Czuł jej plugawe działanie. Wszystko go bolało. Ledwo mógł oddychać. Jego policzki były zapadnięte, skóra blada a oczy przekrwione. Było mu zimno. Tak bardzo zimno...
Ser Donnelowi, który pilnował jego drzwi kazał sprowadzić rodzinę. Żona była z nim już od dłuższego czasu, ale chciał zobaczyć też innych. Wiedział, że za kilka godzin może już nie mieć okazji. Szkoda tylko, że Aenys był tak daleko... pewnie po tym wszystkim weźmie się za kolejne odtrutki. Oby jak najszybciej. Przynajmniej w Orlim Gnieździe był bezpieczny.
Jego rodzina zjawiła się szybko. Patrzył na ich twarze. Widział je jak przez mgłę, ale to wystarczyło. Nie widział Baerona... szkoda... miał nadzieję, że kiedyś zostanie Lordem Dowódcą. Swoją śmierć potrafił przełknąć. Był już stary i jego czas przemijał. Ale jego dzieci i wnuki? Tego nie mógł znieść i nie mógł wybaczyć. Napełniało go to jeszcze większym smutkiem. Próbował go jednak nie okazywać. Zawsze miał tajemnice, których nie zdradzał nikomu, odczucia którymi z nikim się nie dzielił. Nawet z Aurorą. Wszystkie dylematy, które musiał rozwiązać, tragiczne decyzje, które musiał podjąć. Przez te wszystkie lata nazbierało ich się dużo i wszystkie mu ciążyły. O każdej pamiętał. Nie chciał dzielić się tym z nikim. Wszystko musiał zakryć za twarzą króla, męża i ojca.
Spojrzał na Jaehaerysa. Teraz on będzie musiał przez to przechodzić. Miał nadzieję, że sobie poradzi.
- Zawsze chciałem mieć taką rodzinę. - Powiedział słabym głosem.
Właśnie w takich momentach dostrzega się jak cenna jest rodzina. Vis zawsze bał się śmierci w samotności. Teraz, z nimi wszystkimi u boku, nie bał się wcale.
Napadł go ostry kaszel. Żebra bolały go niemiłosiernie. Gdy atak się skończył spróbował się uśmiechnąć.
- Jutro Jae będzie już królem. Czuję to w kościach. - Spojrzał na wnuka jeszcze raz. - Jeśli będziecie po mnie płakać... nie róbcie tego za długo. To nie ma sensu. Żałoba nie pomoże wam w tym co nadchodzi. - Coś go zabolało. Mocno. Skrzywił się i syknął, ale chwilę później przyszła ulotna ulga. - Wszyscy macie pomagać Jaehaerysowi. Doradzać mu i go wspierać. Rozumiemy się? To jest ostatni rozkaz waszego króla, waszego ojca i dziadka. - Oddychał niespokojnie i coraz bardziej głęboko. - Musicie być jednością. Rodzina zjednoczona to rodzina silna. Musicie być silni w tym co nadchodzi. To jest moje ostatnie życzenie.
Cierpiał. Coraz bardziej. I coraz trudniej było mu to skrywać.
Pomyślał o swoim smoku, o Darxesie. Bestia była mu bliska, niemal jak członek rodziny. Miał wrażenie, że słyszy jego skowyt w oddali. Słyszał go tyle razy... nadal jednak pamiętał ten pierwszy... na plaży przy Smoczej Skale, gdy wykluł się i przyszedł na świat. Miał nadzieję, że nie narobi problemów po tym jak on odejdzie. Miał też nadzieję, że wybierze godnego następcę na swojego jeźdźca.
Chwycił Aurorę za rękę. Spojrzał jej w oczy. Piękne niebieskie oczy. Przez całe czterdzieści lat kochał ją tak samo jak w dniu kiedy się poznali.
- Jeśli kiedykolwiek Cię w jakiś sposób skrzywdziłem... przepraszam. Starałem się być jak najlepszy... w byciu mężem i w byciu królem. Nie wiem czy mi się udało... - Poczuł wilgoć w oczach, ale łzy powstrzymał. - Dzięki, że tu jesteście. Zawsze chciałem umrzeć w towarzystwie najbliższych.
Po chwili kazał wpuścić Ser Donnela. Był mu dobrym przyjacielem odkąd pamiętał i ufał mu w zupełności.
Kaszel męczył go coraz częściej. Oddech robił się coraz cięższy. Ścisnął rękę Aurory mocniej. Było mu coraz zimniej. W kąciku jego ust pojawiła się stróżka krwi. Z każdym kaszlnięciem było jej coraz więcej. W końcu jego uścisk na dłoni żony osłabł. Sam nie wiedział czy umiera szczęśliwy. Z jednej strony nie był samotny. Miał koło siebie najdroższe osoby, ale z drugiej wiedział co ich czeka w najbliższej przyszłości. Nie chciał teraz odchodzić. Chciał ich obronić.
Jego oddech ustał a z prawego oka popłynęła łza.

_________________
Tańcząc ze śmiercią należy prowadzić.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com/t334-komnata-viserysa#4562
Jaehaerys Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Komnata Królewska   Pon Kwi 10, 2017 10:02 pm

Śmierć. Jakże trudne i odległe słowo dla większość ludzi w wieku Jaehaerysa. W wieku, w którym każdy powinien cieszyć się życiem, czerpać z niego, co najlepsze. Czas, gdy kreuje się własną przyszłość, wykuwa się swoją osobowość, rozwija pasje, osiąga sukcesy, poznaje świat, zakłada rodziny, cieszy z narodzin dzieci. Można by rzec – najwspanialszy okres życia – młodość.
Nie zawsze wygląda to tak różowo. Nie każdy może przejść radośnie, z uśmiechem przez życie. By jedni mogli się cieszyć, inni muszą ciężko pracować, walczyć o pokój. Takim człowiekiem był dla Jaehaerysa jego umierający dziadek. Człowiekiem, który dbał o własne królestwo, o własną rodzinę. Nawet jeśli książę nie zawsze zgadzał się z decyzjami swego suwerena.
A teraz rolę tę miał przejąć on sam. On miał wziąć na siebie odpowiedzialność za losy królestwa. „Jutro będziesz królem”. Tak brzmiały słowa Viserysa III Targaryena. Słowa, które sprawiły, że pod Jaehaerysem ugięły się kolana.
Nie był jeszcze na to gotowy. Nie był gotowy, by założyć na swą głowę koronę, by zasiąść na Żelaznym Tronie, wziąć na siebie ciężar władzy. Nie czuł się na to gotowy. Tak naprawdę nie miał jeszcze okazji wykazać się jako pan Smoczej Skały. Nie miał wielu okazji, by gościć na dworach Wielkich Lordów i zjednać sobie ich przychylność. Nie miał wielu okazji, by wykazać się na jakimś turnieju albo w wojnie. Nie miał wielu okazji, by podejmować poważne decyzje, decyzje, które teraz staną się codziennością.
Nie powinno tak być. Wnuk nie powinien dziedziczyć po dziadku. Między nimi powinien być syn i ojciec – Maekar. A jednak go nie było. Nie było też Naerys. Tej, która zawsze miała być obok Jaehaerysa. Jego ukochanej siostry, która miała być obok niego gdy, kiedyś, w odległej przyszłości, odziedziczyłby Żelazny Tron.
A jednak było inaczej. „Jutro będziesz królem”. To były ciężkie do zniesienia słowa. Słowa miecz, które przenikały serce Jaehaerysa.
- Królu… Dziadku… - zaczął niepewnie. Nie był to łatwy czas dla księcia. - Zrobię, co w mojej mocy byś był ze mnie dumny. Zrobię, co w mojej mocy, by ochronić mych bliskich. Zrobię, co w mojej mocy, by w królestwie znów zapanował pokój. Chcę, by moi potomni kiedyś tak patrzyli na mnie, jak na ciebie. Jak na wzór - dodał spuszczając wzrok. Jeszcze kilka miesięcy temu nie miał wątpliwości, że ma szanse zostać kiedyś wspaniałym władcą. Dziś? Dziś nie był już tego taki pewny.
Książe Jaehaerys Targaryen został przy swoim królu aż do końca. Teraz już wiedział, jak szybko ludzie potrafią odchodzić. Z dnia na dzień. Wczoraj jeszcze uśmiechnięci i pełni życia. Dziś już zimni… jak jego ukochana siostra – Naerys. Trzeba więc było wykorzystać te ostatnie chwile. Chwile, które powinien spędzić przy dziadku ucząc się jak najwięcej o władzy. Teraz pojawiało się coraz więcej wątpliwości, czy aby na pewno wszystkie te lekcje wystarczą. Gdyby tylko dostał jeszcze miesiąc, jeszcze rok, na pewno pilniej przyglądałby się dziadkowi i uczył wszystkiego, wypytywał o wszystko. Teraz mógł tylko czuwać do momentu, gdy król wyzionął ducha.
- Żegnaj dziadku. Zapewne długo nie zobaczymy tak wspaniałego człowieka jak Ty - pożegnał zmarłego króla, po czym zwrócił się do reszty czuwających przy Viserysie. - Choć z całego serca chciałbym, byśmy mogli oddać się żałobie i uczcić jego śmierć ze wszelkimi honorami, wolą króla Viserysa III Targaryena było, byśmy nie przelewali zbyt wielu łez - powiedział to, choć widać było, że nie wiele brakuje, by popłynęły one z jego oczu. - Dlatego też wypełnimy jego wolę. Jutro odbędzie się pogrzeb. Zgodnie z valyriańskim zwyczajem, jego ciało zostanie spalone, a prochy spoczną przy naszych przodkach. Rozkażcie bić w dzwony. Królestwo powinno wiedzieć, że odszedł wspaniały władca. Wspaniały człowiek. Nie mamy jednak czasu, by nad przelewać nad nim łzy. Musimy żyć dalej i kontynuować to, co zapoczątkował. Dlatego zwołuję posiedzenie Małej Rady. Wszyscy członkowie zebrani w Królewskiej Przystani mają się wstawić na obradach za godzinę. Mamy wiele do zrobienia. Zbyt wiele… - zakończył i ucałował dłoń zmarłego dziadka, żegnając się z nim jeszcze raz. Mam nadzieję, że okażę się twym godnym następcą - obiecał mu jeszcze, po czym udał się do swych pokoi, gdzie założył najlepsze szaty, jakie posiadał, szaty godne króla, a następnie skierował się komnaty Małej Rady, gdzie czekał na doradców swego dziadka. Na swoich doradców.
Powrót do góry Go down
Martyn Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Komnata Królewska   Wto Kwi 11, 2017 3:13 pm

Martyn czuwał przy dziadku razem z resztą rodziny. Łzy cisnęły mu się do oczu. W ostatnich dniach zmrał prababcia Alysanne, stryj Baeron, stryj Aemon a co najgorsze, siostra Naerys. Jakby tego było mało, teraz odchodził ich dziadek.
Martyn wbił wzrok w ziemię. Wiedział, że oddając smoka Aemonowi, zawiódł dziadka, nawet jeśli król przyjął argumenty Martyna. Nigdy więcej nie zawiodę rodziny, przysiągł sobie. Słuchał uważnie słów króla, wiedząc, że to mogą być jego ostatnie. Nie przerywał mu.

Pomagać Jaehaserysowi... będę jego następcą, Księciem Smoczej Skały... przecież ja się na niczym nie znam, myślał przerażony. Jeśli kiedyś myślał o przyszłości, to wyobrażał sobie Jaeha wstępującego na tron w średnim wieku, otoczonego gromadką dzieci. Nigdy nie spodziewał się, że przyjdzie mu sprawować jakiś ważny urząd. A już na pewno nie tak wcześnie.

Przez chwilę myślał jeszcze o wszystkich Smokach, jakich ostatnio zabiła trucizna. Gdybym wtedy się nie spił, być ktoś z nich by przeżył. Bardziej na to zasługują.
Nie mógł sobie wybaczyć, że nie jadł wtedy z nimi tego przeklętego obiadu. I że nie było go przy Naerys, kiedy ona umierała.
Myślał w końcu o swoim dziadku, który zawsze wspierał swoich wnuków i miał dla nich czas, motywował ich i cieszył się z ich sukcesów. Nie mogliśmy mieć lepszego.

W pewnym momencie król Viserys zaczął ostro kaszleć, a z ust zaczęła mu cieknąć krew. Martyn jak oparzony skoczył na korytarz:
-MASTER!!!- jeśli nie było go gdzieś w pobliżu, Martyn pobiegł w stronę jego komnaty. Kiedy w końcu go znalazł, powiedział tylko:
-Król dostał krwotoku, szybko!- i pobiegł z powrotem. Jeśli mędrzec został w tyle za sprawnym fizycznie księciem, Targaryen wrócił po mężczyznę, chwycił go i podniósł, po czym pobiegł z nim do komnaty króla.

Kiedy dotarli, król już nie żył. Mimo prób maestera, nic nie dało się zrobić. Martyn usiadł na jakimś krześle i przez chwile trzymał się za głowę. Prze chwilę miał wrażenie, że ktoś go poklepał po ramieniu. Rozpłakał się jak bóbr. Żegnaj, zdołał tylko pomyśleć.

Tak odszedł Viserys Trzeci tego Imienia, który zwyciężył buntowników, odtworzył ród Targaryenów i przywrócił królestwu smoki.

Kiedy Martyn się uspokoił, również podszedł do dziadka i ucałował go w dłoń.
-Umarł król- powiedział, słysząc słowa brata- niech żyje król- dokończył i ukłonił się przed bratem.
-Obyś rządził długo i pomyślnie. Masz rację, dziadek nie chciał, abyśmy pogrążali się w żalu. Wiedz, że zawsze będę Cię wspierał- mówił to wszystko bez wcześniejszego pomyślunku, po prostu nagle uznał, że to ważne.

Jeśli król Jaehaserys drugi tego Imienia nie miał dla brata żadnych rozkazów, książę Martyn poszedł do swojej komnaty, założył opończę z kapturem i ruszył do Smoczej Jamy. Nie po to, aby dosiąść któregoś ze smoków. Nie można był powtórzyć sytuacji z Velaryonem i dopuścić, aby ktoś spoza rodziny królewskiej zawłaszczył sobie bestię. Szczególnie teraz, gdy ich wrogowie stali się tak bezczelni
Powrót do góry Go down
Kapitan Morgan

avatar


PisanieTemat: Re: Komnata Królewska   Pią Kwi 14, 2017 11:22 pm

27 maja 266AC

Po nieprzespanej nocy przez spotkanie Małej Rady kapitan Zemsty Królowej Alysanne w końcu zebrał się w sobie, by zrobić coś co pewnie na zawsze odmieni jego życie. Pożegnał się z żoną i dziećmi, i zostawił im tawernę pod opiekę, zresztą jak na co dzień, po czym skierował się na Wzgórze Aegona, do Czerwonej Twierdzy. To co postanowił zrobić w tych czasach niektórzy zapewne uznają to za zdradę i będą go przeklinać jako wiarołomcę, ale on już podjął decyzję po ostatnich wydarzeniach. Idąc wpatrywał się w morze, by nacieszyć się jego. Mógł w końcu już nigdy go nie zobaczyć, tak samo jak swojej rodziny.
Po wkroczeniu na teren Czerwonej Twierdzy schował do kieszeni w połowie pełną butelkę rumu, który popijał po drodze. Przeszedł nad suchą fosą do Warowni Maegora, aż dotarł do komnaty królewskiej, przed którą stali rycerze z Gwardii Królewskiej. Pozdrowił ich, po czym zapukał do drzwi, a gdy usłyszał pozwolenie wszedł do środka.
- Ksią.... znaczy, Wasza Wysokość - przywitał się niepewnie z młodym królem, kłaniając się sztywno. Nie mógł się przyzwyczaić do nowego króla. Zdjął kapelusz i zakręcił końcówki wąsów do góry. - Moglibyśmy porozmawiać? - zapytał, a gdy kazano mu przejść do rzeczy opowiedział, po wzięciu głębokiego oddechu. - Chciałbym złożyć swój urząd Starszego nad Okrętami.
Powrót do góry Go down
Jaehaerys Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Komnata Królewska   Pią Kwi 14, 2017 11:44 pm

To była ciężka noc.
Jaehaerys tak naprawdę nie zrobił nic na zebraniu Małej Rady i winił się za to. Powinien już działać. Powinien zacząć coś robić. W końcu w królestwie nie panował pokój, a wojna, dlatego decyzje powinny być szybkie. A jednak Jaeh nie był w stanie takich podejmować. Nie w tej chwili. W tej chwili pragnął, by jego dziadek wciąż zasiadał na tronie, a on dalej miał swą kochaną siostrę. Pragnął, by czas cofnął się o kilka dni. Niestety Bogowie nie chcieli spełnić jego modłów.
Młody władca praktycznie nie zmrużył oczu tej nocy. Zbyt wiele myśli kłębiło się w jego głowie. Zbyt wiele wspomnień, do których wracał, zbyt wiele zmartwień, na które musiał znaleźć rozwiązania i zbyt wielka odpowiedzialność, która nagle spadła na jego barki.
Włóczył się całą noc, czuwając to przy ciele dziadka, wyrzucając mu, za to, że go zostawił w takiej sytuacji i z tyloma problemami na głowie, to przy ciele swej ukochanej siostry. Siostry, która miała być przy nim podczas jego panowania. A teraz leżała martwa. Żadne z nich nie odezwało jednak choć słowem, by bronić się przed zarzutami Jaeha czy poradzić mu w jego wątpliwościach. Był sam.
Gdy następnego dnia kapitan Morgan zawitał do komnaty króla mógł zauważyć niewystanie wymalowane na twarzy władcy Siedmiu królestw.
- Zrezygnować? Teraz? – dopytał, ale raczej ze zdziwieniem niż wyrzutem. – Czyli rozumiem, że wątpisz, bym był w stanie pokierować królestwem i z powrotem zaprowadzić pokój? - dopytał jeszcze słabszym głosem. Nie dość, że zostawia mnie rodzina, to jeszcze tracę cennych doradców. Wspaniale.
- Jeśli chcesz odejść, to nie będę Cię zatrzymywać. Proszę, powiedz mi tylko szczerze, czy mam rację? Czy to powód twej rezygnacji? - Jaehaerys spojrzał Morganowi prosto w oczy.
Powrót do góry Go down
Kapitan Morgan

avatar


PisanieTemat: Re: Komnata Królewska   Pon Kwi 17, 2017 1:40 pm

Kapitan zakręcił końcówki wąsów, słysząc pytanie młodego króla. Czy był to powód jego rezygnacji? Och, było to jednym z wielu powodów.
- Trochę, Wasza Wysokość. Jestem już stary, chcę już tylko ciszy i spokoju. Nie pochodzę też z Westeros, więc nie jestem zbyt przywiązany do królestwa, choć spędziłem tu lwią część swojego braavoskiego życia. Jestem tu tylko z powodu żony i dzieci, i chcę by byli bezpieczni – westchnął przeciągle. – Mój ojciec był lepszym i wierniejszym człowiekiem, choć piratem.
Podszedł do drzwi z zamiarem wyjścia, kiedy nagle odwrócił się, by udzielić młodemu królowi kilku ostatnich rad.
- Powinniście mianować na Starszego nad Okrętami lorda Velaryona. Za waszego dziadka relacje między waszymi rodami nie były zbyt ciepłe, a mianowanie go członkiem Małej Rady zapewne trochę by je ociepliło. Poza tym, poprzedni królowie najczęściej wybierali ludzi z tego rodu na to stanowisko, przez co było to stanowisko uważane za niemal dziedziczne. I jeszcze jedno. Nie ufajcie w tym mieście nikomu, tylko sobie, choć czasami nawet sobie nie powinno się ufać – położył dłoń na klamce. – Wygrajcie, panie, wygrajcie tę wojnę i zaprowadźcie pokój. – założył czerwony kapelusz, ukłonił się na koniec i opuścił młodego króla. Opuszczając teren Czerwonej Twierdzy obracał między palcami pieczęć, której używał jako Starszy. Mogła mu się jeszcze przydać.
Powrót do góry Go down
Jaehaerys Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Komnata Królewska   Pon Kwi 17, 2017 2:51 pm

- Rozumiem. Rodzina jest najważniejsza - młody król nie spodziewał się, że to właśnie powód rezygnacji kapitana Morgana. Niemniej miał on rację. Westeros nie było obecnie najwspanialszym miejscem do życia, a szczególnie Królewska Przystań. W poprzednich rebeliach była ona głównym celem ataków i teraz pewnie będzie podobnie, jeśli Jaehaerysowi nie uda się temu zapobiec. - Zapewnij im bezpieczeństwo - powiedział jeszcze, gdy były Starszy nad Okrętami miał już wychodzić. Zrób to, czego ja nie umiałem - dodał sobie w myślach i już miał sobie to dalej wyrzucać, gdy kapitan udzielił mu jeszcze rady, która trochę podniosła go na duchu. Lord Velaryon zawsze było dla Jaehaerysa bliską osobą.
- Dziękuję za dobre rady. Na pewno się do nich dostosuję. Bywaj w zdrowiu kapitanie Morganie i jeśli będziesz pragnął, powróć do Westeros, gdy już zakończymy tę wojnę. Mam nadzieję, że wtedy zaprowadzę lepsze czasy dla tej krainy.
Gdy Morgan opuścił komnatę, Jaehaerys zabrał się za pisanie listu do lorda Velaryona, ale nie dokończył pisanie. Zwyczajnie mu nie szło dopieranie słów, dlatego wrócił do swej dawnej komnaty, by tam trochę zebrać myśli. Może i wszystko wyjdzie na dobre z tą rezygnacją z urzędu Morgana, jednak wiązało się do z dodatkowymi sprawami do załatwienia, a ich zwyczajnie było ostatnio za dużo dla młodego władcy.
/zt
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Komnata Królewska   

Powrót do góry Go down
 
Komnata Królewska
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Komnata Królewska
» Mała Komnata
» Komnata Daeny

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Królewska Przystań :: Czerwona Twierdza-
Skocz do: