IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sala Tronowa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Viserys Targaryen
Smok Czerwony
avatar


PisanieTemat: Sala Tronowa   Czw Lip 28, 2016 11:21 pm

To właśnie tutaj znajduje się Żelazny Tron, z którego królowie od ponad dwustu lat sprawują władzę. Sala jest wielka i pełna przepychu. Ogromne kolumny podtrzymują masywny strop. Na ścianach widać liczne malowidła i gobeliny z herbami rodziny królewskiej. Podłogę zdobią drogie, czerwone marmury o różnych odcieniach.


_________________
Tańcząc ze śmiercią należy prowadzić.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com/t334-komnata-viserysa#4562
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Sala Tronowa   Nie Lip 31, 2016 12:38 pm

10 luty 266 AC

W końcu Hary dotarł do Królewskiej Przystani, stolicy królestwa. Co jak co, ale smród to tutaj był taki jak zawsze. Chyba tylko on się nie zmieniał. Zawitał do jednej z portowych karczm w celu spożycia posiłku i kufla ciemnego piwa. Kiedy już nasycił swoje pierwsze potrzeby, udał się do Czerwonej Twierdzy z zamiarem uzyskania audiencji u króla Viserysa. Niestety nie znalazło się dla niego miejsce i kazano mu przyjść następnego dnia, zaznaczając, iż także nie powinien się nastawiać pozytywnie.
Kolejny dzień i rozczarowanie. Kazano poczekać jeszcze jeden dzień.
Trzeciego dnia, a więc dziesiątego lutego doczekał się zaproszenia do sali tronowej zamku. Lata podróży i odwiedzin wielu zakątków świata, a także samego Yi Ti sprawiły, że nawet nie dostrzegł ogromu komnaty. Cały ten przepych nie robił już na nim żadnego wrażenia. Stanął w tłumie prostaczków, oczekując na swoją kolej. Z jego obliczeń i tego, jak wielu przyszło - wywnioskował, że spędzi tu co najmniej jeszcze ze trzy godziny. Czas mijał, król wydawał kolejne wyroki a Hary czekał. Czekał na swoją kolej.
Gdy już nogi bolały go niemiłosiernie - postępując z jednej na drugą, aby trochę rozruszać - zauważył, że wkrótce przyjdzie jego kolej. Przed nim był tylko jakiś starszy wioski twierdzący, że jego rzepę - a raczej resztki zapasów po zimie - wykradli ludzie pobliskiego lorda. Żeby było tego mało, wykradli jeszcze owcę! Hary nawet zbytnio się nie przysłuchiwał rozmowie, bowiem zajęty był układaniem w głowie przemowy. Kiedy nadeszła jego kolej, podszedł do podwyższenia i klęknął na jedno kolano, pochylając głowę.
- Wasza Wysokość nazywam się Hary Flowers i jestem bękarcim synem lorda Starego Dębu. - Wstał powoli i wyprostował się, spoglądając na króla. - Od wielu lat podróżuję po świecie jako najemnik i kupiec szukając swojego miejsca. Przyszedł czas, aby w końcu gdzieś osiąść i chciałbym zrobić to w stolicy naszego królestwa. Nieraz dowiodłem na polu walki swojej wartości i w tej chwili aspiruję do stanowiska dowódcy Złotych Płaszczy. Ofiarowuję moje miecze w służbie Tobie Panie i przysięgam, że nie zawiodę. - powiedział mniej więcej to, co sobie wcześniej założył. Teraz pozostało czekać...
Powrót do góry Go down
Viserys Targaryen
Smok Czerwony
avatar


PisanieTemat: Re: Sala Tronowa   Pon Sie 01, 2016 5:48 pm

Po dwóch dniach żałoby Vis postanowił wreszcie udzielić audiencji. Kolejka była spora. Vis pomyślał, że im dłużej będzie zwlekał tym kolejka będzie większa, tak więc lepiej to załatwić teraz.
Rozmawiał z ludźmi siedząc na tronie a gdy tyłek go już rozbolał od tego żelastwa, zszedł na dół i rozmawiał na stojąco przeczesując co jakiś czas brodę ręką.
Wreszcie kolejka ludzi zaczęła się kończyć. Gdy starszy jakiejś wioski zaczął narzekać na złodziei, Vis obiecał posłać do jego miejscowości oddział Złotych Płaszczy, które zbadają sprawę.
Potem przyszła kolej na jakiegoś wędrownego rycerza. Przedstawił się jako Hary Flowers. Jego "aspiracja" była bardzo bezpośrednia...
- Mam już dowódcę straży miejskiej Sir, a nawet jakbym nie miał to nie mogę powierzyć takiego stanowiska komuś kogo widzę pierwszy raz na oczy... - Viserys  skrzyżował ręce na piersi i podrapał się pod wargą. - Ale jeśli naprawdę chcesz osiąść w stolicy to mógłbym mieć dla Ciebie pracę na początek. Moja szkoła szermierki od jakiegoś czasu ma wolną kwaterę dla nauczyciela... - wskazał na jego broń. - Mam nadzieję, że potrafisz zrobić użytek z tych ostrzy.

_________________
Tańcząc ze śmiercią należy prowadzić.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com/t334-komnata-viserysa#4562
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Sala Tronowa   Pon Sie 01, 2016 6:51 pm

Spodziewał się podobnej odpowiedzi, co do pierwszej części wypowiedzi króla. Wiadome było, że Złote Płaszcze dowódcę już mają i, że raczej Hary nie zostałby nim tak po prostu. Ale posada nauczyciela... czemu nie..?
- Z chęcią przyjmę tę posadę, jeżeli wolna. I chciałbym od razu uzgodnić warunki kontraktu, jeżeli wolno... -
W Pogromcach Burz przez pewien czas też był nauczycielem i szkolił rekrutów. Uśmiechnął się kładąc dłonie na rękojeściach swoich mieczy, kiedy Viserys wspomniał o nich.
- Myślę, że pięć lat spędzonych w byłej Zatoce Niewolniczej wśród Pogromców Burz wystarczająco mnie przygotowało do życia najemnego ostrza. Właściwie dorobiłem się stanowiska zastępcy kapitana, więc tak, potrafię zrobić z nich użytek. - dumnie wypiął pierś i podniósł nieco głowę. Rozejrzał się po najbliższych gwardzistach królewskich. - Jeżeli chcesz Panie, możesz wystawić do pojedynku któregoś ze swoich chłopców. - wskazał ręką królewskich ochroniarzy. - Stanę do walki z każdym z nich, aby udowodnić swoje umiejętności. - skwitował w nadziei, że król mu nie odmówi...
Powrót do góry Go down
Viserys Targaryen
Smok Czerwony
avatar


PisanieTemat: Re: Sala Tronowa   Pon Sie 01, 2016 9:43 pm

Zgodził się. Chyba właśnie szkółka zyskała dobrego nauczyciela.
- Nie trzeba. Uwierzę Ci na słowo podróżniku.
Jeśli byłby jakimś fajtłapą to nie chciałby pojedynku z gwardzistami, to by była pewna porażka. Skoro sam to zaproponował to nie mógł rzucać słów na wiatr. A zresztą... jeśli nawet jest tym fajtłapą to wszystko będzie widać podczas jego lekcji w szkole.
- Zgłoś się do mojej szkoły. Jest tam wolna kwatera dla nauczyciela. Powiedz, że król Cię przysyła. - Dalej padło kilka słów wskazówek o tym gdzie szkółka się znajduje. - Możesz zacząć od dzisiaj. Płacę czterdzieści srebrników tygodniowo. Jak będziesz dobry to możesz liczyć na podwyżkę.

_________________
Tańcząc ze śmiercią należy prowadzić.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com/t334-komnata-viserysa#4562
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Sala Tronowa   Pon Sie 01, 2016 10:19 pm

- Dziękuję. - odpowiedział krótko z wyraźną ulgą. Był dobry, znał swoją wartość, ale gdyby przypadkiem się ośmieszył na oczach dworu... To byłby koniec jego ambitnych planów. Uważnie słuchał wskazówek, gdzie ową szkołę znaleźć, zapisując wszystko w pamięci. Płaca była bardzo mała, co prawda zarabiał więcej jako ochroniarz, a później wspólnik kupca, ale od czegoś trzeba zacząć, prawda?
Pożegnał króla, dziękując mu i pierwej ruszył na miasto, odszukać kilku swoich starych znajomych. Lepiej było najpierw zasięgnąć języka, poprosić o zorganizowanie kilku rzeczy, a potem zabrać się za realizację kolejnych celów swojego planu...

zt.

_________________
Umiejętności:
 
Powrót do góry Go down
Aenys Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Sala Tronowa   Pon Paź 17, 2016 10:25 pm

24 lutego 266AC


Po powrocie z miasta książę odprowadził narzeczoną do jej komnaty - o ile tam się udawała - po czym pożegnał się z nia, tłumacząc, że przypomniał sobie o ważnej sprawie jaką ma do załatwienia. W rzeczywistości myślał podczas drogi powrotnej nad życzeniem swojej narzeczonej i wpadł na pewien pomysł, potrzebna mu była jedynie aprobata jednej osoby. Dziadka odnalazł w sali tronowej, właśnie ją opuszczał, ale Aenysowi udało się go jeszcze dogonić. Młodzieniec wyłożył staruszkowi cały swój plan, po czym poprosił o pozwolenie na jego wykonanie oraz potrzebne środki, które nie były zbyt obfite trzeba przyznać. Przy okazji postanowił zapytać również o ślub.
- Rozumiem, że sam mogę zająć się organizacją ślubu i wesela z lady Arryn? - zapytał. - Jeżeli tak, to chcieliśmy żeby odbyło się w Summerhall dwudziestego piątego marca. Duża uroczystość wydawała się nam niepotrzebna, ale jesteśmy w stanie się dostosować do oczekiwań.
Po uzyskaniu odpowiedzi odnośnie obu spraw, książę skinął królowi głową i oddalił się w stronę swoich spraw.

_________________
Umiejętności:
 
Powrót do góry Go down
Viserys Targaryen
Smok Czerwony
avatar


PisanieTemat: Re: Sala Tronowa   Sro Paź 19, 2016 7:01 pm

Dzisiejsze audiencje dobiegły już końca. Nie było ich wiele, więc zapowiadało się, że Vis będzie miał trochę więcej wolnego czasu. Przed wyjściem zaczepił go jednak Aenys. Wnuk przedstawił ciekawą koncepcję. Vis wątpił czy uda mu się to osiągnąć, ale miał też cichą nadzieję, że nie ma w tych wątpliwościach racji.
Oczywiście zgodził się na wszystko i życzył mu powodzenia.
Drugą sprawą był ślub.
- Dobra data. Do tego czasu już powinny stopnieć śniegi, no i sporo kwiatów w Summerhall zakwitnie. Hmm... w sumie planowałem wielką uroczystość. Chciałem zaprosić zagranicznych artystów, magików i sprowadzić najlepsze jedzenie na świecie. Może zorganizować turniej bardów? Nie wiem. Ale oczywiście jak chcecie to możecie zrobić wszystko po swojemu. Nie naciskam.
Po wszystkim pożegnał się z Aenysem i skierował do swoich komnat.

_________________
Tańcząc ze śmiercią należy prowadzić.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com/t334-komnata-viserysa#4562
Aurora Arryn
Królowa Królików i Pierwszych Ludzi, Władczyni Doliny, Tridentu oraz Zatoki Czarnego Nurtu
avatar


PisanieTemat: Re: Sala Tronowa   Sob Lis 12, 2016 8:44 pm

26 lutego 266AC


Aurora kazała wezwać do sali tronowej Starszego nad Okrętami. Postępowała według wskazań swego małżonka, który niestety wyjechał. Oczywiście, nie czekała zbyt długo, ale w tym czasie rozmyślała o rzeczach, które ostatnio były utrapieniem. Dzisiaj królowa nie miała humoru. Kiedy wezwany przez nią człowiek zjawił się, przywitała się i wydała mu rozkaz od razu.
- Poślijcie piętnaście galer do Wschodniej Strażnicy - rzekła. - Niech patrolują wybrzeża i raportują o wszystkim lordowi Correnowi. Jest to również rozkaz waszego króla - dodała dla pewności.

_________________
Spoiler:
 
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Sala Tronowa   Sob Lis 12, 2016 9:07 pm

Starszy nad Okrętami stawił się czym prędzej, a wpuszczony zajął odpowiednie miejsce i przywitał się należycie, po czym zapytał:
- W czym mogę pomóc, królowo? - stateczki, no tak - Naturalnie, zajmę się tym. Proszę się o to nie martwić, królewska wola zawsze na pierwszym miejscu. - trochę wydawało mu się to dziwne, ale w sumie jeśli król chciał wspomóc Braci, to dlaczego by nie? - Czy to wszystko? - jeśli tak, to skłonił się, pożegnał i odszedł, by zająć się ów sprawą.
Powrót do góry Go down
Bill z Lys

avatar


PisanieTemat: Re: Sala Tronowa   Sro Lis 30, 2016 10:52 pm

28 luty, 266 Ac


Sen nie trwał długo, ponieważ Bilbo posiadał umiejętność wstawania, wtedy kiedy chciał. Tak wczesna pora była dodatkowo opłacalna. Młodzieniec kierował się maksymą.-"Kto rano wstaje, temu R'hloor daje". Dzięki temu miał czas na dużo rzeczy
Zjadł, wyczyścił się i uczesał Lucyfera. Kiedy wykonał wszystkie sprawunki, powędrował do zamku. Po dotarciu, kolejka do audiencji była już wystarczająco długa. Ostatecznie po półdniowym czekaniu, dowiedział się że król nie przyjmie tego dnia nikogo. Zawiedziony wrócił do karczmy.

6 marzec, 266 AC


Bilbo odczekał dodatkowy tydzień. W międzyczasie dowiedział się conieco o cechach w mieście. Zaczął też kojarzyć podstawowe słowa i zwroty w Wspólnym języku. Nadal jednak nie był pewien, czy jest sens nauki nowego języka. Jego czas wolny zajmował też trening mieczem i karmienie Lucka, jabłkami. Tym razem jednak, zastał króla. Kolejka dłużyła się niemiłosiernie, ale w końcu nadeszła kolej Bilba.
-Wasza Wysokość. -Zaczął i momentalnie ukleknął, spuszczając głowę w dół.
-Nazywam się Bilbo, pochodzę z Lys. Moim zawodem jest kowalstwo i Inżynieria. -Zagłębiał w temat. Będąc nadwyraz speszonym, bardzo się stresował. Pot obmył jego czoło. Pierwszy raz w końcu prosi o coś króla.
-Przychodzę do Waszej Wysokości, z prośbą. -Dopiero teraz zorientował się że należy wstać. Taka gafa na rozmowie o pracę. Nieźle..
-Chciałbym założyć kuźnię, na współ z warsztatem inżynieryjnym. Jednak nie mam pieniędzy. Proszę o pożyczkę.. -Powiedział zawstydzony.
-Słyszałem o Fincie, moja kuźnia może stać się podobnym miejscem. Tylko w innej kategorii. -Zaproponował. To było wszystko co miał do powiedzenia.
Powrót do góry Go down
Viserys Targaryen
Smok Czerwony
avatar


PisanieTemat: Re: Sala Tronowa   Pią Gru 02, 2016 8:12 pm

Viserys przez swoją ostatnia nieobecność siłą rzeczy zaniedbał trochę audiencje, dlatego dzisiaj kolejka była spora. Ci co nie dostali się do króla przez ostatni tydzień próbowali teraz.
Załatwiał sprawy jednego interesanta po drugim. W końcu przyszła kolej na pewnego lyseńczyka. Jego prośba była interesująca, choć zaczął zdecydowanie na swoją niekorzyść.
- Królewski skarbiec to nie bank. Nie udzielam pożyczek każdemu kto tego zechce. - Odparł zdecydowanie. Potem zastanowił się chwilę i kontynuował. - Skąd mam wiedzieć, że nie jesteś jakimś pospolitym spekulantem który próbuje wyłudzić pieniądze? Powiedz coś więcej o tym warsztacie. Opisz swoją koncepcję.

_________________
Tańcząc ze śmiercią należy prowadzić.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com/t334-komnata-viserysa#4562
Bill z Lys

avatar


PisanieTemat: Re: Sala Tronowa   Pią Gru 02, 2016 8:26 pm

Jego serce staneło, został właśnie zrugany przez króla. Brał głębokie wydechy i wdechy przez chwilę, w końcu się ogarnął i zaczął.
-P-przepraszam. Nie miałem tego na myśli. -Próbował się wytłumaczyć, nadal się mocno pocąc. Co strach przed ludźmi robi z człowieka.
-Już wyjaśniam Panie. Od kilku lat byłem czeladnikiem inżyniera, Camillo z Lys. Wielki budowniczy i kowal, nauczył mnie tego co sam potrafił. Kazał mi się podzielić nią z innymi, tak jak jego ojciec z nim. Przybywając do Królewskiej Przystani i rezydując tu trochę czasu, dowiedziałem się o Fincie. Szlachetny przybytek. W mojej głowie zakołatał pomysł otworzenia podobnej szkoły, tylko dla inżynierów, kowali, cieśli i tak dalej. Skończył mówić. Przez chwile zadtanowił się, jak wymiana zdań po Valyriańsku musi wpływać na obecnych mieszczan.
-A na moją prawość, mogę dać Ci Panie tylko moje słowo i miecz, kiedy będzie potrzebny.
Powrót do góry Go down
Viserys Targaryen
Smok Czerwony
avatar


PisanieTemat: Re: Sala Tronowa   Sob Gru 03, 2016 8:42 pm

Lyseńczyk wyglądał na wystraszonego. To musiał być jego pierwszy raz w zamku i pierwsza audiencja. Na ogół ludzie tak nie reagowali na jego słowa. Gdyby był Robbem to by się nie zdziwił, ale Vis nigdy powszechnego strachu nie budził. Miało to swoje plusy i minusy...
Bilbo wspomniał o jakimś Camillo z Lys, o którym Vis oczywiście nic nie słyszał. Jego pomysł był ciekawy... w sumie nawet lepszy niż sama Finta. Nie ma ryzyka, że absolwenci takiej szkoły zostaną po niej bandytami czy najemnikami na usługach twoich wrogów. Inżynierowie głównie tworzą miast niszczyć.
Zwrot o daniu słowa zignorował. Zbyt wiele razy już go okłamano, żeby wierzył w takie rzeczy. Jednak nowy miecz zawsze był w stanie przyjąć. Taka deklaracja znaczyła dla niego nieco więcej.
Vis widział, że Bilbo nie jest obyty w rozmowach z królami, więc zignorował jego stres i przeszedł do sedna.
- Dziękuję za tą deklarację. Powiedz... ile potrzebujesz? - Tym razem jego głos był bardziej przyjazny.
Sam zauważył, że przyjemnie mówi mu się po valyriańsku. Jakby był stworzony do tego języka zamiast do tego pospolitego wspólnego.

_________________
Tańcząc ze śmiercią należy prowadzić.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com/t334-komnata-viserysa#4562
Bill z Lys

avatar


PisanieTemat: Re: Sala Tronowa   Sob Gru 03, 2016 9:28 pm

Król zrobił niewielki grymas, kiedy ten poprzysiągł na słowo. Na Rhloora, przysięga na imię, jest cholernie ważna. Było to dla Bilba niezrozumiałe, jak wiele rzeczy w tym dziwnym kraju.
No ale, przynajmniej na drugą był już bardziej chętny. Głos monarchy zmienił się z surowego na przyjazny, to wiele znaczyło.
-Konkretnej ceny nie jestem w stanie podać, dopiero od tygodnia jestem w kraju. -Leciutko skłamał, nie było sensu mówić o porwaniu go.
-Nie znam przez to jeszcze cen różnych produktów, jak i budynków czy maszyn. Chciałbym skorzystać z pomocy twego doradcy, Panie. Wskazałby należący do korony, wolny budynek oraz mógłby samemu zdecydować, ile będzie potrzeba złota na wszystkie rzeczy.
Powrót do góry Go down
Viserys Targaryen
Smok Czerwony
avatar


PisanieTemat: Re: Sala Tronowa   Sob Gru 03, 2016 10:47 pm

Vis zastanawiał się przez chwilę, zszedł z tronu i zamienił dwa szeptane słowa ze Starszym nad Monetą, który stał nieopodal. Lyseńczyk wydawał się wyłącznie improwizować. Nie miał nic konkretnego tylko plany i nadzieje. Vis jednak postanowił dać mu szansę.
- Dobrze. Zgoda. Będziesz informował Starszego nad Monetą o wszystkich twoich planach i wydatkach a on będzie informował mnie. Niedaleko Królewskiej Bramy jest jeden budynek, który mógłbyś wykorzystać. Mam nadzieję, że ta pożyczka zwróci się w przyszłości w postaci dobrych inżynierów i rzemieślników.
Jeśli to wszystko to Vis pożegnał Bilba i przeszedł do następnych interesantów.

_________________
Tańcząc ze śmiercią należy prowadzić.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com/t334-komnata-viserysa#4562
Naerys Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Sala Tronowa   Nie Gru 04, 2016 5:45 pm

6 marca 266 AC


Głównym powodem dla którego Naerys zaproponowała spacer do sali tronowej był… chłód, więc na pytanie Edmure’a uśmiechnęła się delikatnie; nie prześmiewczo, rzecz jasna. Praktycznie na nikogo nie spoglądała nieprzychylnie, nie kpiła z nikogo, a więc Edmure nie był wyjątkiem, jeśli chodzi o te osobiste zasady smoczej księżniczki.
- Zima… cóż, wolę lato – powiedziała szczerze – Nie lubię zimna. Jedyna dobra rzecz wynikająca z tej pory roku to chyba śnieg – wspomniała, skinając głową na topniejący śnieg, jak i lody. Uśmiechnęła się po raz kolejny, gdy usłyszała zgodę na przejście się do miejsca spoczynku Żelaznego Tronu. Wbrew pozorom, wnuczka króla rzadko tam bywała. Praktycznie ciągle przesiadywał tam dwór; a to grupka trzech kobiet plotkująca o każdym przybyłym, a to para mężczyzn komentująca wygląd innych panien dworu.
Takie były realia, a Naerys Targaryen nie lubiła bywać w centrum uwagi, a nawet jeśli, to nie tej negatywnej. W końcu jednak przekroczyli wejście do Czerwonej Twierdzy i po krótkiej chwili ciszy, znaleźli się w sali tronowej. Tego dnia nie było tutaj wielu osób, niemniej obecni ludzie zwrócili uwagę na dwójkę, a ci obok których przeszli, uchylili nawet czoła. Fiołkooka odpowiadała im uśmiechem, aż w końcu znaleźli się wprost naprzeciwko tronu. Uniosła głowę do góry, kierując wzrok na czaszki smoków i mówiąc.
- Więc… to one. Niegdyś żywe, teraz robiące za ładną dekorację – powiedziała. Sama zadziwiałaby się zapewne nad czaszkami, ale te kreatury żyją i mają się dobrze. Nie robią już pewnie aż takiego wrażenia, jak na członkach rodziny królewskiej, pod którym panowaniem smoków nie było, czyli… siedemdziesiąt, osiemdziesiąt lat? Dawno temu, tak czy inaczej.
- A tam… Żelazny Tron. Robi wrażenie, prawda? – spytała, stukając delikatnie butami po podłodze i kierując się w jego stronę, chcąc rzecz jasna pokazać swemu kompanowi to siedzisko z bliska. Nie spuszczała go również z oka ani na moment, chcąc w ten sposób zapomnieć, że oczy patrzą na nich z każdej strony. Szepty brzmiały w tym momencie jak krzyki, na szczęście obecność syna lorda Tully niejako pomagała. Zerknęła pytająco na chłopaka, oczekując jakiejś reakcji.
Powrót do góry Go down
Edmure Tully

avatar


PisanieTemat: Re: Sala Tronowa   Nie Gru 04, 2016 7:04 pm

- I właśnie śnieg daje mnóstwo zabawy! Od śnieżek po lepienie zamków...a ja mrozu się nie boję heh.- Rzucił wesołym tonem i spojrzał na nią przez chwilę z uśmiechem na twarzy. Mógłbym siedzieć na dworze nawet do wieczora. Chociaż dobra, zmarzłem przyznaję, dlatego chcem do sali tronowej. 
Wypuścił on z siebie powietrze zostawiając po tym parę, po czym ruszył za Naerys do sali tronowej. Nie zbłaźnił się do tej pory, co znaczyło chyba dobrze o chłopaku.  
Kiedy jeszcze byli w drodze do sali, chłopak ciągle strzelał wzrokiem ku dziewczynie, jeśli dziewczyna wtedy odwracała się ku niemu chował wzrok albo patrzył przed siebie. Ciągle uśmiecha się do mnie..to dobrze? Uśmiechnął się nieśmiało na tą myśl i szedł dalej.
- Słyszałem że Żelazny Tron jest ogromny...- Zagadał dziewczynę przed wejściem do sali. Postawił jeszcze parę kroków naprzód za Naerys i ujrzał go w całej okazałości. A niech mnie karł kopnie! Tuż to jest ogromne! Chłopak uniósł brwi z podziwu a jego usta były leciutko rozwarte, ale szybko przypomniał sobie że inni mogą na niego patrzeć. Szybko ogarnął się i spojrzał następnie na czaszki smoków.
- Brakuje tam tylko wielkiego kominka dla nich.- Skomentował gdy ujrzał czaszki i miał nadzieję że Naerys zrozumie żart. Pomyśleć że to kiedyś było w stanie zniszczyć wszystko.- Czy robią wrażenie? Na ich widok zabrakło mi tchu w piersi.- Z uśmiechem oglądał każdy szczegół sali tronowej, obracając głową przy tym.
- Sama sala też jest ogromna..- Jedynie co mu przeszkadzało to inni ludzie w sali, przez nich czuł się trochę dziwnie, zwłaszcza gdy słyszał ich szepty. Pewnie teraz obgadują co to za niewychowany giermek rozmawia z księżniczką. Po tej myśli spojrzał na księżniczkę z uśmiechem i podszedł do tronu. Oglądał go od góry do dołu.
- Podobno wielu królów kaleczyło się na nim. - Każdy król pewnie się na to uskarżał, chodzi o miejsce gdzie plecy tracą swą szlachetną nazwę, pewnie bolało jak diabli.
Powrót do góry Go down
Naerys Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Sala Tronowa   Nie Gru 04, 2016 9:07 pm

Obserwowała uważnie swego kompana, który najwyraźniej zachwycał się samą salą tronową, jak i jej zawartością. Co jak co, ale było to jedno z ciekawszych miejsc w Czerwonej Twierdzy. I jedno z najbardziej obleganych, stety bądź niestety. Pomimo ciągłego zerkania na Edmure’a, starała się, by te spojrzenia nie były nachalne – wręcz przeciwnie. Uśmiechnęła się szeroko, widząc jego reakcję na Żelazny Tron. Sama była przyzwyczajona do tego widoku, więc tron nie zrobił na niej większego wrażenia; musiała jednak przyznać, że Edmure nieco ją rozbawił.
Nie pokazywała tego, więc na twarzy pozostał ten sam, przyjemny dla oka uśmiech. Zachichotała cicho pod nosem, doskonale rozumiejąc żarcik lorda Tully. Oczywiście zaraz przybrała poważniejszy wyraz twarzy – ludzie patrzyli… i to było bardzo niekomfortowe. Westchnęła przeciągle, kierując swoje spojrzenie na twarz kompana.
- Masz rację. Nie wygląda na wygodny do siedzenia, ani do jakiegokolwiek… funkcjonowania – stwierdziła szczerze, komentując potężne siedzisko z mieczy. Obejrzała się za siebie, widząc grupkę kobiet gadających coś pod nosami. Księżniczka z chwili na chwilę czuła się tutaj gorzej. W końcu skierowała oczęta na twarz Edmure’a, mówiąc.
- Może przejdziemy się dalej? Gdzie chciałbyś pójść? – spytała go, gestem dłoni pokazując, by ruszyć się do przodu, na korytarze. Im szybciej zejdą z widoku plotkar, tym lepiej dla dwójki.
Powrót do góry Go down
Edmure Tully

avatar


PisanieTemat: Re: Sala Tronowa   Pon Gru 05, 2016 4:21 pm

Uśmiechną się do dziewczyny nieśmiało, widząc że zrozumiała żart. Wrócił jednak wzrokiem do tronu. Jest naprawdę ogromny. Chłopak poprawił rękaw od kurty i także zwrócił swe oczęta ku dziewczynie. Zapatrzył się trochę na nie, nawet dłużej niż trochę. Fiołkowe oczy, pierwszy raz takie widzę, choć w sumie to ona pierwszy raz widzi takie oko jak moje. Szybko jednak wyrwał się z wymiany spojrzeń i spojrzał na plotkary. Pewnie też nie przepada za obgadywaniem. Chłopak jeszcze raz wrócił wzrokiem do dziewczyny.
-  W sumie to...- Przerwał na chwilę zastanawiając się-..moglibyśmy zwiedzić Wieżę Białych Mieczy księżniczko?- Zapytał się trochę niepewny, czy w ogólne ich dwójka może tam zajść. Obrócił się w kierunku wskazanym przez Naerys i poczekał na odpowiedź. Jak dziewczyna się zgodziła, chłopak ruszył tuż obok niej. Zobaczę miejsce posiedzenia Białych Płaszczy! Achhh! Najlepszy dzień w życiu! Jego młodzieńcza część duszy tańczyła z ciekawości.
Powrót do góry Go down
Viserys Targaryen
Smok Czerwony
avatar


PisanieTemat: Re: Sala Tronowa   Wto Sty 31, 2017 1:03 am

5 kwietnia 266 AC

Wielki ślub, wielkie wesele i wielki turniej. Ogromna liczba gości i jeszcze większa ilość wydanego złota. Wszystko to się już skończyło. Można było odpocząć od przyjęć i wzroku setek osób.
Viserys wyruszył spod Summerhall dzień po Aenysie. Całą drogę spędził na koniu od czasu do czasu dosiadając swojego smoczego towarzysza i latając po okolicy. Postanowił wjechać do stolicy wraz z orszakiem i nie wyprzedzać nikogo.
W mieście akurat trwał festyn zorganizowany z okazji wesela. Vis od razu uznał, że był to świetny pomysł. Ludność obudziła się do życia. Miasto wrzało od hałasu licznych handlarzy i klientów. Mieszkańcy witali króla radośnie. Aż humor się poprawiał z tego widoku.
Gdy wjechał do zamku powitał go zarządca i natychmiast zdał raport z ostatnich dni. Na szczęście tym razem żadna tragedia się nie wydarzyła. Vis bał się, że za każdym razem jak wyjedzie to ktoś w Czerwonej Twierdzy ginie...
Po krótkim spotkaniu z członkami Małej Rady dowiedział się interesującej i zarazem niepokojącej rzeczy. Sept Za Morzem, zlokalizowany w Braavos obwołał go bluźniercą i fałszywym avatarem Siedmiu. Visa nigdy za bardzo tamten sept nie obchodził i miał gdzieś kogo uznają za zwierzchnika, ale takie otwarte oświadczenie może pociągnąć innych za nimi. To by mogło się źle skończyć...
Miał zamiar napisać później list do Callo Barsaviego z zapytaniem czy wie coś o całej sytuacji i czy może jakoś tamtejszych septonów "przekonać" do odwołania swoich słów. Kazał też zwiększyć ilość patroli na ulicach, bo po takim incydencie ataki fanatyków były przecież bardzo prawdopodobne. Po zastanowieniu kazał również wzmocnić patrole na okolicznych ziemiach poza miastem. Wsie i miasteczka również mogą stać się celem ataku szaleńców a Vis nie chciał powtórki z Finty.
Starszy nad Szeptaczami przekazał mu jeszcze kilka nowin z całego królestwa. Część była nad wyraz interesująca.
Odebrał także raporty o trwających rekrutacjach i ich kosztach od Starszego nad Monetą. Odbył krótką rozmowę z Sir Donnelem. Na podstawie nowej wiedzy zgodzili się, że ostatnio w królestwie napięcie zaczyna rosnąć najbardziej od ostatniej rebelii. Vis zaczął się zastanawiać nad scenariuszami. Zawsze myślał, że nie dożyje kolejnej wojny i miał na to nadzieję. Jak widać może się mylić...
Po załatwieniu wszystkich bieżących spraw poszedł zjeść kolację w towarzystwie rodziny do sali jadalnej.

_________________
Tańcząc ze śmiercią należy prowadzić.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com/t334-komnata-viserysa#4562
Viserys Targaryen
Smok Czerwony
avatar


PisanieTemat: Re: Sala Tronowa   Sro Lut 15, 2017 6:34 pm

6 kwietnia 266 AC

Sala sronowa była zupełnie pusta. Czas audiencji minął i jedynym słyszalnym tu hałasem była cisza. Viserys siedział w samotności na schodach Żelaznego Tronu i oglądał swój obnażony miecz. Poruszał nim w świetle słońca padającego przez wielkie okno i podziwiał jaskrawe refleksy na powierzchni ciemnej stali. Był zimny w dotyku. Zimny jak śmierć.
Oddychał ciężko. Od rana bolała go głowa. Znów całą noc męczyły go koszmary. Widział je nieprzerwanie od lat, więc zdążył się przyzwyczaić. Tej nocy sny były jednak wyjątkowo straszne i paskudne. Doświadczenie nauczyło go, że większość snów to tylko nocne widziadła i wytwory wyobraźni. Większość. Nie dawało mu to spokoju, dlatego właśnie po audiencji kazał wszystkim wyjść, żeby spędzić trochę czasu we względnej ciszy. Baeron dostał jednak inny rozkaz. Miał przynieść coś ze skarbca.
Viserys czekał na syna i myślał o swoich snach. Może wszyscy Targaryenowie je miewają? A kilku z nich przez nie oszalała i dlatego mówi się o nas jak się mówi? Może to jest przyczyną? Jakaś klątwa, która zsyła na nas koszmary? Viserys głęboko wątpił w te teorie, ale pewności mieć nie mógł. Znał przypadki, kiedy ludzie takie proste senne wizje traktowali niezwykle poważnie. Kapłani byli w tym najlepsi. Ich wiara każdą błahostkę potrafi zmienić w boski znak. Czy to płomyk świecy czy niespokojny powiew wiatru... Na szczęście Viserys od urodzenia był materialistą. Być może dzięki temu zdołał zachować zdrowe zmysły przez tyle lat.
Ciężkie wrota sali tronowej poruszyły się i zaskrzypiały. Do sali wkroczył jego syn w białej zbroi. Vis przyglądał mu się chwilę jak ten pokonywał dystans od drzwi do tronu. Echo jego kroków odbijało się od masywnych ścian. Zawsze rad był, że w Gwardii ma członka rodziny, i to jeszcze tak bliskiego. Od dawna już zamierzał nadać Baeronowi tytuł Lorda Dowódcy. Zwlekał tylko dlatego, że odebranie tego tytułu Sir Donnelowi byłoby wyrazem braku szacunku do starego rycerza, z którym walczył przecież ramię w ramię na murach Królewskiej Przystani. Nigdy nawet nie myślał poważnie o takiej możliwości, dlatego Baeron był od zawsze pierwszym w kolejce kandydatem i dopóki Donnel żyje, dopóty taki stan rzeczy się utrzyma.
Viserys wstał ociężale pomagając sobie mieczem. Gdy był już na nogach i zszedł trzy żelazne stopnie niżej na marmurową posadzkę, schował klingę do pochwy opartej o schody. Jego syn w tym czasie dotarł do tronu. W rękach miał solidną skrzynkę okutą żelazem.
- No, pokaż.
Baeron odblokował zatrzask i otworzył skrzynkę. W środku znajdowało się smocze jajo. Leżało na miękkim, czerwonym podszyciu. Jego gadzie łuski miały barwę ciemnej stali, zupełnie jak jego miecz... jednak w przeciwieństwie do niego były ciepłe. Viserys wyciągnął rękę i dotknął smoczego zjawiska, którego nie widział od dwudziestu lat. Jajo było ciepłe jak życie, które w sobie skrywało. Ciepłe jak płomień, którym to życie będzie władać.
- Piękne. - Powiedział zamykając delikatnie skrzynkę. - Powędruje do Martyna. - Spojrzał na syna. - Mam nadzieję, że jak trochę wyrośnie, to zeżre tą jego głupią owcę.
Zaśmiali się obaj. Pustka sali tronowej i towarzyszące jej echo sprawiło, że śmiech zdawał się o wiele głośniejszy niż był w rzeczywistości. Dzięki temu Vis zapomniał na chwilę o bolącej głowie i męczących go koszmarach.
Porozmawiali jeszcze przez chwilę a potem razem opuścili salę tronową.

_________________
Tańcząc ze śmiercią należy prowadzić.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com/t334-komnata-viserysa#4562
Renly Baratheon
Najszybsza Ręka Czatów
avatar


PisanieTemat: Re: Sala Tronowa   Czw Mar 16, 2017 11:03 pm

22 kwietnia 266 AC

Renly wszedł do sali tronowej i skierował się w stronę władcy. Nie mógł rzucić wszystkiego i wyjechać bez słowa, choć bardzo chciałby już być przy swojej ukochanej. Z jednej strony nie wątpił w jej zdolności i był przekonany, że Elyana jest w stanie wyjść z kłopotów obronną ręką, ale z drugiej nie mógł zostawić jej z nimi sam na sam. Skłonił się przed Viserysem i rzekł - Panie, proszę cię o pozwolenie na wyjazd do Riverrun. Z tego co mi doniesiono, mojej narzeczonej może coś zagrażać, a ja chciałbym rozeznać się w sytuacji. Chwilowo nie ma chyba ważnych spraw, które musiałbym nadzorować, a postaram się wrócić jak najszybciej. Jeśli uzyskam twą zgodę, to wyruszę jutro, a najpóźniej pojutrze. Czy mogę liczyć na twe pozwolenie? - Zapytał, nie kryjąc nadziei na swojej twarzy.
Powrót do góry Go down
Viserys Targaryen
Smok Czerwony
avatar


PisanieTemat: Re: Sala Tronowa   Sob Mar 18, 2017 12:21 am

Viserys zobaczył Renlyego we wrotach sali tronowej i od razu zwrócił się do niego. Odpowiedział skinieniem na jego ukłon i wysłuchał wypowiedzi. Chodziło o jego narzeczoną... Aż Viserysowi przypomniała się historia sprzed czterdziestu lat, gdy jego żona została porwana przez Tullych. Ech te ryby. Kiedyś za mocno komuś nadepną na odcisk...
- Możesz liczyć. Ale tak z ciekawości... Co Pannie Tully może zagrażać w jej rodzinnym zamku?
Naprawdę to Visa ciekawiło. Być może doszło tam znowu do jakiejś rodzinnej patologii jak ta z Gwynem chcącym zabić ojca? Kto wie... kto wie.

_________________
Tańcząc ze śmiercią należy prowadzić.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com/t334-komnata-viserysa#4562
Renly Baratheon
Najszybsza Ręka Czatów
avatar


PisanieTemat: Re: Sala Tronowa   Sob Mar 18, 2017 11:58 pm

- Dziękuję - lekko skłonił się z wyraźną ulgą w głosie i wdzięcznością wypisaną na twarzy. - Ha, gdybym sam to wiedział, pewnie bym się tak nie martwił Dostałem list od maestera z Riverrun, który poinformował mnie, że moja narzeczona jest przetrzymywana w areszcie i oczekuje na karę. Nie wierzę w to, by była czemuś winna i chciałbym przekonać się na własne oczy. Chcę tam jechać, by sprawdzić co się stało, a jeżeli to możliwe wyciągnąć ją stamtąd jak najszybciej. Kocham ją i nie mogę jej tam tak zostawić. A skoro w Riverrun syn podniósł rękę na ojca, to nie będę spokojny dopóki Elyana nie opuści tych murów. - zakończył ciężko. I jemu zdarzały się porażki rodzicielskie i niemało błędów popełnił, ale na szczęście żadne z jego dzieci nie przypominało Gwyna. Biedny Hoster, jakby mało miał już zmartwień. Renly niepokoił się, zdecydowanie i nie chciał, by sama musiała się z tym mierzyć. Ale czy naprawdę wątpił w jej winę? Z jednej strony zawsze szukał u niej dobrych intencji, ale z tego na ile ją znał, wiedział, że jego ukochana jest bardzo sprytna i nieustępliwa i jeżeli zapragnęła uwolnić kogoś z lochu to nie cofnęła się choćby i sama miała trafić do aresztu. Ale nie zamierzał przesądzać i niczego oceniać pochopnie.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Sala Tronowa   

Powrót do góry Go down
 
Sala Tronowa
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Sala Tronowa
» Sala tortur.
» Sala balowa
» Sala balowa.
» Sala #69

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Królewska Przystań :: Czerwona Twierdza-
Skocz do: