IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Port

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Port   Sob Lip 30, 2016 1:11 pm

***
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Port   Sob Lip 30, 2016 1:26 pm

16 stycznia 266 AC
W końcu po wielu dniach żeglugi ujrzeli Królewską Przystań, miejsce którego tak wyglądał. Właśnie tutaj chciał założyć swój własny burdel i czerpać z niego korzyści. Wciągnął powietrze nosem, chcą powiedzieć "Czuć zapach złota", lecz coś nie wyszło:
- Ale jebie gównem - powiedział raczej sam do siebie. Spojrzał przez ramie i zauważył załogę biegającą tam i z powrotem, by zacumować statek właściwie. Alvin, nowy "pomocnik" Rosha, właśnie prowadził dziewczęta. Gdy już wszyscy zeszli na ląd, postanowił wpierw znaleźć dobrą karczmę, bez obwiesi próbujących "dosiąść" jego panienki. Chwilę im to zajęło, ale po wszystkim rzucił karczmarzowi odpowiednią ilość złota.
- Alvin, czas byśmy poszukali odpowiedniego budynku do sprzedania. - Dopiął swój miecz do lewego boku pasa, wychodząc z karczmy. Zbroi postanowił nie zabierać, chociaż czasami mogła mu uratować dupsko, lecz przy takich rozmowach wypadałoby wyglądać elegancko. Chwilę później, przemieszczali się uliczkami stolicy w poszukiwaniu budynku, który mogliby nabyć.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Port   Sro Wrz 07, 2016 2:55 am

15 lutego 266AC



W porcie jak zwykle było tłoczno. Zwyczajowy miejski smród tym bardziej się tu nasilał. Wokół ciasno zbitych stanowisk kupców i handlarzy kręcili się zarówno potencjalni klienci, jak i złodzieje, kieszonkowcy i rzezimieszki. Porządku pilnowała liczna straż miejska, która z całego tłumu najbardziej wyróżniała się swymi złotymi płaszczami. Mało kto już pamiętał, że złote płaszcze do straży miejskiej wprowadził Daemon Targaryen, mąż Rhaenyry, ojciec Aegona III oraz Viserysa II. Było to zaledwie sto trzydzieści lat temu, a pamięć o tym już prawie przeminęła. Na pewno pamiętał o tym Aemon Targaryen, który szybkim i pewnym krokiem przecinał tłum, niczym lodołamacz z doświadczoną załogą. Wkrótce wraz z Orlą stanęli przed poszukiwanym statkiem. Kuźnia Przeznaczenia głosił napis na kadłubie statku. Po upewnieniu się, że nie przeczytał czegoś źle, wszedł po trapie na pokład. Niemal od razu podszedł do niego wysoki, łysy i umięśniony mężczyzna z umięśnionym prawym ramieniem, tak bardzo charakterystycznym dla kowali.
- Kapitana nie ma, nie wiadomo kiedy wróci. Na swojego pierwszego oficera wyznaczył własną papugę - powiedział znużonym głosem. Najwyraźniej musiał często powtarzać te dwa zdania. Wyglądał też na oderwanego od pracy. Reszta załogi kręciła się gdzieś po pokładzie w niewielkiej liczbie.
- To proszę zawołać papugę - wypalił szybko Wielki Maester. Kowal spojrzał się na niego, jakby rozmawiał z idiotą.
- Jest zajęta - wycedził ze złośliwym uśmieszkiem.
Aemon zrezygnowany zszedł z trapu na pomost. Jeśli Orla nie była obecna przy rozmowie, Aemon opowiedział jej o niej. Zrezygnowany przysiadł na paliku.
- Pierwszy raz w życiu nie wiem jak rozwiązać problem.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Port   Sro Wrz 07, 2016 12:08 pm

Ich wędrówka zakończyła się w porcie Królewskiej Przystani. Aemon przeciskał się przez tłum z zaparciem młodzieniaszka. Orla była tym nieco zdziwiona, ale idąc za nim, nie musiała martwić się o przedzieranie przez tłum bo stary pruł między ludźmi niczym wspomniany już lodołamacz. Wreszcie stanęli przed jednym ze statków i dziewczyna wręcz nie mogła powstrzymać uśmiechu. A więc to była ta słynna Kuźnia Przeznaczenia? Poszło im łatwiej aniżeli przypuszczała. Dziewczyna weszła po trapie na pokład za maesterem ale trzymała się raczej z boku i tylko obserwowała rozmowę Aemona z mężczyzną. Gdy ten wspomniał o papudze, dziewczyna próbowała ją dostrzec na pokładzie z przymrużonymi oczami. Wreszcie podążyła za zrezygnowanym maesterem na pomost. Słysząc jego słowa, Orla parsknęła śmiechem. Chyba zarówno Aemon jak i facet, z którym przez momentem rozmawiał, mieli nie po kolei w głowie.
- Słucham? Co może mieć do roboty zwykła papuga, błagam Cię. Czuję, że zaraz znajdzie dla nas chwilę czasu - powiedziała z przekonaniem w głosie, a potem postanowiła użyć swojej siły perswazji, której zwierzęta wręcz nie mogły się oprzeć. Odnalazła umysł papugi rezydującej na pokładzie i postanowiła wwargować się w ptaszysko. Z nie takimi stworzeniami przychodziło jej się zmierzyć w przeszłości.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Port   Sro Wrz 07, 2016 5:39 pm

Co prawda ptaki trudniej było ujarzmić niż wilki, czy zwierzęta domowe, jednak ta papuga dość szybko poddała się woli Orli Snow. Z perspektywy Orli świat, a raczej wnętrze kajuty stało się znacznie większe niż powinno być w jej skórze. Otóż papuga stała na stole w kapitańskiej kajucie. Przed nią leżała otwarta księga, po prawej stał otwarty słoiczek z inkaustem, a sama papuga w dziobie miała pióro. Mózg dziewczyny zaczął odbierać nietypowe jak dla takiego zwierzęcia myśli. ... plus trzydzieści siedem złotych smoków. Dwadzieścia jeden sztabek stali najlepszej jakości. Minus dwa tysiące złotych smoków. To daje zysk na poziomie 14,34%, a co za tym idzie wyrównanie strat z Volantis i Lys...
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Port   Sro Wrz 07, 2016 6:00 pm

Orla bardzo łatwo odnalazła umysł papugi i po krótkim naparciu na świadomość zwierzęcia, udało jej się wniknąć w ciało zwierzęcia. Zajęło jej dosłownie kilka chwil aby przyzwyczaić się do nowego postrzegania świata, ale gdy tylko przywyknęła do bycia ptaszyskiem, spostrzegła, że trzyma w dziobie pióro, którego końcówka zamoczona jest w atramencie. Do tego Orla zaczęła odbierać bardzo dziwne myśli pochodzące od samego zwierzęcia. Zdezorientowana, aczkolwiek skoncentrowana na tym dlaczego tutaj w ogóle się znalazła, wyleciała z kajuty i na rozpostartych skrzydłach poleciała w stronę maestera czekającego na pomoście.
Zupełnie zapomniała o tym, że jej własne ciało znajduje się w tym momencie w stanie zawieszenia podczas gdy obok przewijają się dziesiątki ludzi obecnych w porcie.
Zatoczyła kółko nad głową maestera, a potem przysiadła na jego ramieniu. Wtedy jej świadomość powróciła do jej ludzkiego ciała i Orla aż wciągnęła powietrze z głuchym świstem, gdy znowu spojrzała na świat własnymi oczami.
- Mówiłam, że znajdzie dla nas czas. - Rzekła do starca, zerkając na papugę na jego ramieniu.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Port   Sro Wrz 07, 2016 6:36 pm

Wola papugi została nagięta przez Orlę, co sprawiło, że upuściła pióro i zgodnie z rozkazem poleciała w stronę dwóch charakterystycznych osób na pomoście. Była trochę niezadowolona, ale zwietrzyła szansę na zarobek. W końcu nikt by jej nie sprowadzał ot tak, gdyby nie miał do niej interesu, prawda? Maester Aemon wstał ucieszony, a papuga zatrzepotała skrzydłami próbując utrzymać się na jego ramieniu.
- Zarządzasz na tym statku, czyż nie? Zarządca Kuźni Przeznaczenia... Ja mam złoto - brzęknął sakiewką dla zademonstrowania, iż mówi prawdę. - A ty masz recepturę.
Ptaszysko nie reagowało przez chwilę, zupełnie jakby namyślało się czy ta wymiana na pewno się opłaci, ale już po chwili wystawiała przed siebie nóżkę z przywiązanym zwitkiem pergaminu. Maester szybko ją odwiązał i postawił sakiewkę na trapie przed sobą.
- Och, jak wspaniale - idąc w stronę Czerwonej Twierdzy rozwinął pergamin i odczytał zawartą na nim recepturę. Brwi lekko się zmarszczyły.
- Jestem trochę zawiedziony co do składu, ale wygląda w porządku - stwierdził krótko. - Jak ci na imię? - zagadnął do towarzyszącej mu Orli. To pytanie w ustach Wielkiego Maestera było niezwykle rzadkie, a co za tym idzie niesamowicie wyjątkowe. - Wpadnij czasem na ciasteczka i napar ziołowy - powiedział wesołym tonem. - Straż powinna cię przepuścić, jeśli powiesz im, że idziesz do Wielkiego Maestera. Rezyduję w tej wieży naprzeciwko wejścia do Warowni Maegora, do zobaczenia -  i odszedł w swoją stronę.


______________________________________________________________________
Orla zyskuje:
+ 1PD
+ przyjaźń Anemona
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Port   Sro Wrz 07, 2016 7:02 pm

Wygląda na to, że każdy dostał to, czego chciał. Papuga dostała złoto - Orla postanowiła, że odpuści sobie interpretację niezwykłego zachowania zwierzęcia - a Anemon otrzymał recepturę na substrancję pobudzającą. Ona z kolei otrzymała zaproszenie na napar i ciasteczka od samego Wielkiego Maestera. Zapewne nie omieszka skorzystać, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że dziewczyna od zawsze posiadała mentora w swojej wędrówce. Wpierw cioteczkę czarownicę, a teraz, kto wie, może maester miał ją nauczyć kilku rzeczy?
- Orla Snow, wielki maesterze. Nie omieszkam skorzystać z Twojej propozycji. Ciasteczka brzmią kusząco - rzekła, aczkolwiek nie to brzmiało dla niej intrygująco. Znacznie bardziej od naparu i wypieków interesowała ją wiedza zamknięta w księgach, które znajdowały się zapewne w wieży maestera. Pomachała mu jeszcze na pożegnanie, a potem patrzyła jak znika w tłumie.
Dziewczyna jeszcze przez moment rozglądała się po statkach, które przybyły do portu aż jej wzrok napotkał kobietę lekkich obyczajów, która prezentowała swoje wdzięki w zaułku pomiędzy gospodą portową a kramem, gdzie sprzedawano ryby. To jej o czymś przypomniało...
- O cholera, moje kurwy same bez opieki - mruknęła do siebie, a potem zaczęła przeciskać się przez tłum, szukając drogi powrotnej do burdelu Pod kiecką.

ZT
Powrót do góry Go down
Bilbo z Lys

avatar


PisanieTemat: Re: Port   Sro Wrz 07, 2016 8:36 pm

24 Luty, 266 AC


Podróż była bardzo długa i męcząca. Pewnego dnia rozszalała się burza, zniszczenia okrętu były nie małe. Ale dzięki umiejętnościom Bila, pokładowi cieśli byli wstanie naprawić statek szybciej. Kiedy usłyszał że zbliżają się do lądu, Bilbo spakował się i pełen entuzjazmu wyszedł na pokład. Z daleka(tfu) obserwował miasto, które było piękne. Tyle ludzi do nawrócenia... -Pomyślał. Jednak jak się szybko przekonał, nie pachniało tak samo. Zapłacił drugą część pieniędzy kapitanowi i odszedł w swoją stronę. Na początku był zagubiony i nie wiedział co robić. Stał w miejscu i rozglądał się. Wszędzie stały stragany. Dobrym pomysłem by było znaleźć nocleg i następnie pracę. Tak więc ruszył przed siebie.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Port   Pią Wrz 09, 2016 12:05 am

Maciek ostatnio ogolił się na łyso. Właściwie, to ogolono go, bo sam nie miał na to wpływu, ale ta "fryzura" mu odpowiadała. Przynajmniej nie musiał troszczyć się o włosy. Jak co dzień, przechadzał się po porcie szukając źródła zysku. Część strażników już go pamiętała i przed ich wzrokiem skrzętnie się chował, a przed resztą spacerował, jakby nigdy nic. Kiedy mijał jeden ze statków, usłyszał ożywione głosy marynarzy, opowiadających sobie o sztormie oraz zniszczeniach, które one wywołały w statku i pasażerze, który niezwykle pomógł w naprawie. Pewnie zna się na rzeczy, skoro tak go chwalą. Nada się. Dowiedział się jeszcze, jak ten człowiek wygląda i zaczął go szukać. Właściwie skończył od razu, bo opisywany mężczyzna stał jakieś trzy metry od niego i rozglądał się po porcie. Musi nie być stąd. Zobaczymy, czy coś na nim zarobię. Bezceremonialnie stanął za Bilbem, wyciągnął z kieszonki mały nożyk i zręcznym ruchem odciął dość lekką sakiewkę wiszącą przy pasie Lyseńczyka. Kiedy tylko miał ją w ręce, popchnął Bilba na stojącą obok niego kobietę z zakupami i pobiegł przed siebie. Na ulicy było dość tłoczno, więc popędził w uliczkę prostopadłą do morza i skręcił w pierwszą po prawej. Zobaczymy, czy dasz radę mnie dogonić! - pomyślał, choć nawet nie wiedział, czy Bilbo za nim biegnie. Jedynie plask bosych stóp po kamieniach i śmiech młodzieńca roznosiły się w coraz to odleglejszych i mniej uczęszczanych uliczkach portu. Konstruktor postanowi powierzyć sprawę Złotym Płaszczom, a może osobiście odzyskać swoją własność?
Powrót do góry Go down
Bilbo z Lys

avatar


PisanieTemat: Re: Port   Pią Wrz 09, 2016 3:00 pm

Kiedy Bilbo miał ruszyć przed siebie i zacząć jakoś żyć, nagle został popchnięty na kobietę. Zdezorientowany, nie wiedział co się dzieje. Przepraszam. powiedział, jednak wiedział ze kobieta na pewno go nie zrozumie. Odwrócił się i dostrzegł uciekającego łysego mężczyznę z jego mieszkiem w dłoni. Od razu rzucił się do biegu, może nie było tam dużo pieniędzy, jednak było to wszystko co miał. W dodatku nie pozwoli sobie w kasze dmuchać. Złodziej! Pomocy! krzyczał raz za razem, i pewnie tylko nieliczni mogli go zrozumieć. Pomimo tłoku dostrzegł gdzie skręcił złodziej i starał się go dogonić.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Port   Pią Wrz 09, 2016 7:40 pm

Krzyków Bilba nikt raczej nie zrozumiał, lecz nawet, gdyby tak się stało, istniał pewien problem. Na jednej ulicy znajdowało się teraz około ośmiu złodziei i ciężko byłoby powiedzieć, którego z nich Bilbo chce złapać. Drogę Lyseńczyka zablokowało dwóch rosłych marynarzy, którzy nieśli jakieś skrzynki i mężczyzna musiał ich wyminąć, co zajęło nieco czasu. Widać było, że to jedynie chwilowe problemy, bo Bilbo zaczął używać wszelkich możliwych sztuczek - przepychanie się łokciami, czy zręczne prześlizgiwanie między ludzką tłuszczą - co przyniosło wymierne korzyści i chłopak znów był w zasięgu wzroku. Przynajmniej chwilowo, bo z każdą minutą zagłębiali się w coraz to nowe ciasne uliczki w których chyba tylko ktoś, kto żyje tu od urodzenia może rozpoznać drogę. Ostatecznie Bilbo dobiegł do chłopaka i złapał go za rękę. Dzieciak był młody i raczej nie miał szans wyrwać się dorosłemu mężczyźnie, jednak spróbował dziabnąć dorosłego nożem. Bilbo złapał jednak rękę chłopca i i wykręcił ją, aż żelazo upadło na bruk z cichym brzdękiem. Tak oto skończył się pościg - złodziej został dogoniony i złapany, a sakiewka wróciła do właściciela. Chłopak stał tylko naburmuszony i patrzył spode łba na Lyseńczyka. Wyglądał jak zwykły dwunastolatek, któremu coś nie wyszło. Kiedy Bilbo coś do niego powiedział, mógł ujrzeć pewien cień na twarzy chłopaka oraz ścianie za jego plecami. Wyglądało na to, że rzuca go coś, co jest bezpośrednio za Bilbem. Ukłucie bólu w potylicy i ostatnim, co mężczyzna zapamiętał, to lot w kierunku ziemi, by ją przytulić.
Powrót do góry Go down
Bilbo z Lys

avatar


PisanieTemat: Re: Port   Pią Wrz 09, 2016 7:49 pm

Pościg Lyseńczyka na początku dawał wymierne skutki, było to spowodowane dużym tłokiem w porcie. Jednak po chwili zdesperowany Bilbo, zaczął się gwałtownie poruszać w tłumie ludzi i doganiać złodzieja. Chwilę zajęło zanim go złapał, nie było to problemem, nie był szybki. Złodziejem był młodzik. Bilbo aż przypomniał sobie swoją przeszłość. Gdyby był to dorosły, skrzywdziłby go. Ale było to tylko dziecko. Dziecko które chciało wbić mu nóż w nogę. No cóż.. tonący brzytwy się chwyta. Bilbo zręcznie wykręcił rękę chłopca i zaczął go pouczać w niezrozumiałym dla niego języku. Co ty sobie myślałeś?! Masz szczęście że trafiłeś na mnie, a co jeżeli byłby to ktoś inny? Cały czerwony na twarzy i naburmuszony dostrzegł cień na ścianie który się zbliżał. Już się miał odwrócić kiedy został ogłuszony.

>
Powrót do góry Go down
Wielki Septon
Królobójca
avatar


PisanieTemat: Re: Port   Pią Paź 21, 2016 11:09 pm

22 marca 266 AC


Był słoneczny poranek. W porcie cumowało jak zwykle mnóstwo statków różnych wielkości i pochodzenia.  Uważny obserwator zauważyłby, że wśród tłumu przemierzającego port, wyraźnie odróżnia się sporawa grupka. Wielki Wróbel, kilku septonów i Braci Ubogich oraz kilka dziesiątek biedaków kierowało się w kierunku statków.
Wielki Wróbel rozejrzał się i zatrzymał. Wskazał na jednego septona aby podszedł. Tak, Rollinson. Niezwykle wierny, niezwykle fanatyczny a przy tym roztropny.
Wróbel rzekł do niego:
-Zostawiam ci wiernych. Dbaj o nich i spraw, by nasza wspólnota się rozrosła. Moja droga prowadzi teraz do Braavos, do naszych braci w wierze. Gdy wrócę zdasz sprawę ze swoich poczynań.
Odsunął się lekko i pobłogosławił zebranych tu wiernych i powiedział do nich:
- Ogłaszam, ze septon Rollinson zastąpi mnie na pewien czas. Siedmiu prowadzi mnie do odległego kraju za morzem. Nie martwcie się jednak. Nie zostawię was, wrócę.
Po tych słowach odszedł od nich. Za nim podążyło tylko dziesięciu Braci Ubogich i pięciu septonów. Wróbel zobaczył jakiś statek, który wyglądał na taki, jaki popłynąłby do Braavos. Poszukał wzrokiem kapitana. Znalazł go, więc podszedł.
-Witaj kapitanie, czy odpływasz może do Braavos? A jeżeli tak, to czy znalazłoby się miejsce dla mnie i moich towarzyszy?
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Port   Sob Paź 22, 2016 2:33 pm

Septon Rollinson przyjął z pokorą swoje zadanie, zapewniając Wielkiego Wróba, że wypełni wszystkie polecenia jakie bogowie przydzielają mu poprzez jego usta. Wszyscy wierni przyjęli błogosławieństwo z pochylonymi głowami, po czym rozeszli się do swoich zadań, aby zbytnio nie przykuwać uwagi. Nie było jeszcze tak bezpiecznie.
Kapitan zaczepiony przez duchownego nie płynął do Braavos, ale właśnie rozmawiał z drugim, który wybierał się do Lorath i cumował w mieście Tytana po drodze. Mężczyzna zaproponował Wróblowi zabrać jego i jego ludzi do miasta. Co do ceny... Mogli albo pracować na okręcie, albo zapłacić pięć srebrnych jeleni od osoby.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
Wielki Septon
Królobójca
avatar


PisanieTemat: Re: Port   Nie Paź 23, 2016 6:54 pm

Całe szczęście, że z kapitanem statku rozmawiał inny kapitan, którego okręt przepływał przez Braavos. Niestety cena jaką zażądał od głowy była zbyt wysoka jak na skarbiec Wiary. Z drugiej strony nie przystoi Wielkiemu Wróblowi pracować jak majtek. Postanowił więc pójść na kompromis.
-Kapitanie, zapłacę 5 jeleni za siebie i najstarszego z septonów, a moi współtowarzysze będą pracować.
Powrót do góry Go down
Edmure Tully

avatar


PisanieTemat: Re: Port   Wto Lis 15, 2016 5:05 pm

Południe-6 Marca 266 AC


Nareszcie pod trzech dniach żeglugi giermek wraz z rycerzem dopłynęli do Królewskiej Przystani. Przez cały rejs chłopak nie odzywał się większości do Elmo, a zajmował się jego zbroją i końmi. Jeden spalony żart i wszystko się psuje...przynajmniej mogę pooglądać morze. Gdy tylko mógł siedział w pogodnym humorze na pokładzie oglądając fale uderzające o przód statku, zauważył także ciekawe ćwiczenia u marynarzy, często konkurowali w nim i śmiali się z tego kto zrobi mniej. To były pompki, giermek postanowił że sam spróbuje wykonać coś podobnego jak będą w Królewskiej Przystani. Przysłuchiwał on się także ponownie śpiewom marynarzy na pokładzie, podobał mu się ten entuzjazm wkładany w śpiew, mimo ciężkiej pracy śpiewają wesoło jakby to było jakie święto, podobało mu to się. Kiedy Edmure dojrzał że dopływają, pobiegł zawiadomić rycerza o tym i przygotować konie. Nareszcie, będę mógł znowu potrenować heh. Statek przycumował w porcie, a giermek poprowadził konie po kładce, oczywiście wcześniej czekając na Sir Elmo.-Ale tu...,,pachnie"-Rzucił sam do siebie, kiedy znowu poczuł ten specyficzny zapach miasta. Kiedy obaj byli gotowi, ruszyli w głąb miasta, by udać się do zamku...
Powrót do góry Go down
Sir Jorah

avatar

Przydomek : Czarny Jeż z Bronzgate

PisanieTemat: Re: Port   Pią Lis 25, 2016 2:46 pm

19 Marca 266AC


Przybył do Królewskiej Przystani statkiem z Białego Portu. Zapłacił dla kapitana za rejs i podziękował. Ruszył pod pokład po swego rumaka Wichera, po czym ruszył ciągnąc go za sobą przez Królewską Przystań. Zakupił niewielki prowiant na dalszą podróż oraz bukłak dobrego wina. Następnie wyjechał z Królewskiej Przystani w kierunku jego rodzinnych ziem. Może odwiedzę rodzinę przy okazji. 
Powrót do góry Go down
Martyn Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Port   Pią Lis 25, 2016 6:02 pm

18 marca 266 AC

W końcu w domu, pomyślał, kiedy statek dobił do portu w Królewskiej Przystani.
Zapłacił kapitanowi zgodnie z umową, a po chwili namysłu dopłacił, dzięki czemu kapitan otrzymał w sumie setkę srebrnych Jeleni. Chciał w ten sposób pokazać potęgę, ale i dobroduszność Korony.
Po załatwieniu wszystkich formalności, Targaryen i jego ludzie zeszli na brzeg i ruszyli do Czerwonej Twierdzy.
Powrót do góry Go down
Wielki Septon
Królobójca
avatar


PisanieTemat: Re: Port   Nie Lis 27, 2016 6:26 pm

2 kwietnia 266 AC


Wielki Wróbel i jego towarzysze dobijali do portu. Byli szczęśliwi. Na reszcie w stolicy! Koniec odpoczynku w Braavos, ciężka praca ku chwale Siedmiu czeka! Jak tylko zejdą na ląd udadzą się do kryjówki. Tam Thomas Messey otrzyma dokładny raport od Rollinsna o działalności Wiary.
Przed oczami Wróbla już rysował się plan kolejnej wędrówki - Gwieździsty Sept. W końcu to tam zaczął swoje nawrócenie. Ma już tam komórki i znajomości. Tam mógłby być drugi ośrodek kierowania Wiarą. Taaaak... To bardzo dobry pomysł aby tam pojechać. Wyda dziś nowe rozkazy dla Wiary w Przystani a sam już jutro pojedzie do Starego Miasta.
Powrót do góry Go down
Callo Barsavi

avatar


PisanieTemat: Re: Port   Czw Gru 08, 2016 9:20 pm

13 marca 266


Po sześciu dniach podróży, pchana północnymi wiatrami "Okazja" wreszcie trafiła do rzecznego portu Królewskiej Przystani. Oczywiście wpływając do portu kapitan nakazał zwinąć żagle i końcowy odcinek pokonać na wiosłach.
- Nic się tu nie zmieniło - Mruknął Barsavi. Wiatr przyniósł znad miasta chmurę nieprzyjemnych zapachów. Zapachów przepełnionych wychodków, zaszczanych uliczek, dymów z kuźni, cuchnących garbarni i gnijącego jedzenia. Zaiste, Aegon zakładając swoje miasto powinien pomyśleć o zaprojektowaniu kanalizacji. Braavos pod tym względem było całkowicie inne. Miasto, mimo iż większe i liczniejsze niż to tutaj nie cuchnęło tak bardzo. Specjalne ekipy sprzątające codziennie przemierzały miasto śmierdzącymi barkami zbierając z prywatnych domów, szynków, burdeli i tawern wszelkie nieczystości, które następnie używane były jako garbniki lub nawóz. To, czego nie udało się zebrać czyścicielom zwykle lądowało w kanale, gdzie prędzej czy później było wypłukane przez odpływ. Z tego powodu Braavos było zdecydowanie przyjemniej pachnącym miastem niż Królewska Przystań.
"Okazja" tymczasem przybiła do kei, zaś cumy zostały rzucone i przywiązane do solidnych pachołów. Braavoscy marynarze rozłożyli trap po którym natychmiast weszli królewscy urzędnicy aby jak najszybciej oclić towary przewożone statkiem.
- Zajmijcie się wszystkim. - Rzucił Barsavi schodząc na nabrzeże. Już wcześniej wydał odpowiednie rozkazy. Kapitan statku miał zająć się portowymi urzędnikami, marynarze mieli ściągnąć z pokładu bagaże i powóz zaś czterech z nich miało udać się do miasta z wypełnionymi sakiewkami. Dwóch miało udać się do stajni aby wypożyczyć cztery konie, najlepiej kare, mające ciągnąć powóz, zaś pozostała dwójka miała obejść karczmy w poszukiwaniu dwóch lub trzech wolnych rycerzy mających służyć za przewodników i zbrojną eskortę.
Tymczasem Barsavi miał zamiar rozejrzeć się odrobinę po mieście. Liczył, że nikt do tej pory nie zorientował się, że do miasta przybył sam Morski Lord Braavos. Odziany w prosty, czarny dublet i spodnie wpuszczone w cholewki wysokich ponad kostkę butów przypominał raczej niezbyt zamożnego kupca lub bankiera niż władcę Ukrytego Miasta. W ręku trzymał swoją nieodłączną laskę zwieńczoną srebrną gałką, zaś u pasa wisiał miecz, będący raczej elementem stroju niż rzeczywiście używanym orężem. Zupełnie inaczej prezentował się Pierwszy Miecz, którego pasiasty, żółto-niebiesko-czerwony strój, składający się z wamsu z bufiastymi rękawami i szerokich spodni zwracał uwagę każdego przechodnia. Będąc na obcej ziemi Pierwszy miecz zawadiacko trzymał dłoń na rękojeści miecza zawieszonego na bandolierze i strzelał wzrokiem na boki, jakby szukał jakiejś zwady.
- Nie zwracaj na siebie uwagi w tak ostentacyjny sposób - Mruknął Barsavi półgębkiem.
- Myślałem że mam udawać marynarza, który zszedł z okrętu wraz ze swym chlebodawcą. A marynarze w obcych portach zawsze szukają zwady. - Wytłumaczył się strażnik.
- Nie chcę mieć problemów z tutejszą strażą. Pamiętaj, że chwilowo jesteśmy tutaj incognito. - Dwójka ruszyła w stronę zatłoczonych uliczek miasta, zmierzając do kantoru, gdzie mogli wymienić braavoską walutę na tą z Siedmiu Królestw. Oczywiście, Barsavi zabrał ze sobą trochę westeroskich monet, jednak nie miał zamiaru wydawać ich natychmiast. Po drodze napotkał żebraka, siedzącego w okolicy Błotnej Bramy. Wrzucił do jego żebraczej miseczki kilka miedziaków.
- Dobry człowieku - Powiedział we wspólnym z nieco przesadzonym, braavoskim akcentem - Powiedz no, co tam słychać w wielkim mieście?
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Port   Czw Gru 08, 2016 10:40 pm

Żebrak spojrzał podejrzliwie do miseczki, widząc jak coś wlatuje do niej z brzękiem. Kilka miedziaków, no tak, wspaniale... Nikt przecież nie rzuci nigdy więcej niż kilka miedziaków, co? No i oczywiście chciał informacji, ciekawe ile on by wyśpiewał za kilka miedziaków... Bezczelny typ... Przyjechał jakiś kupiec z serowego imperium i myśli, że jest taki ważny. Z resztą o co chodzi z tym wypytywaniem żebraków o to co słychać w mieście? Że niby jak mieszka na ulicy to już wszystko wie? Może i tak... Ale nie o to chodzi! Po prostu bezczelność...
- Ooo, Panie - zaczął mimo swojego niezadowolenia, patrząc czujnie na uzbrojonego i wyglądającego zawadiacko mężczyznę za kupcem. - Sporo ostatnio się dzieje... Kilka burdeli spłonęło, a w rynsztokach mówi się, że stoją za tym fanatycy Wiary Wojującej sprzeciwiający się grzesznemu życiu mieszkańców miasta, rozpuści i innym takim. Ostatnio też była ładna egzekucja, król rozkazał ściąć swoją siostrę, co to maczała palce w jakimś trucicielstwie. Poza nią jeszcze jego ciotka i jakiś dalszy krewni, za cholerę nie wiem kto, stracili głowy. Kazał wszystkie nabić na pikach nad murami. No i królewskiego kuzyna smok rozszarpał w Smoczej Jamie, ale nikt specjalnie nie płakał, bo to prawdziwy dureń był. Winnego smoka później ugłaskał panicz Laenor Velaryon i na Driftmark zabrał.
Co by tu jeszcze mógł powiedzieć... Żebrak nie był zbyt gadatliwy, ale nie chciał stać się obiektem, na którym skupiłaby się uwaga strażnika rozmówcy.
- Książę Aenys bierze niedługo ślub w Summerhall. Lady Arryn, jego małżonka, zażyczyła sobie po ślubie jakiegoś festynu w mieście, coby i ludzie mogli się cieszyć z królewskich zaślubin - oznajmił szczerząc popsute zęby w usmiechu, liczył na dobry zarobek w czasie tych uroczystości. - Ano jeszcze jedna sprawa... Książę Aegon, jeden z wnuków króla uciekł, czy tam zaginął, nie pamiętam jak to było. Król kazał go znaleźć i wyznaczył ładną nagrodę za sprowadzenie dzieciaka do zamku.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
Jaing Skirata
Dobry Ziomek Jaing, Położna
avatar


PisanieTemat: Re: Port   Sob Gru 24, 2016 9:43 pm

22 Marca 266 AC

Nieubłagany przybił do portu. Wreszcie ląd. Jaing zszedl pomostem. Pierwsza reakcja? Ech, ten cholerny smród. Viserysowi nie przeszkadza, że w stolicy jak w oborze? To już lepiej jest w lesie. Jaing wraz z kuzynem i ośmioma ludźmi ruszył przez port, uprzednio zaznaczając, że jeśli ktoś chce brać pieniądze to ma je trzymać w wewnętrznych zapinanych kieszeniach. Najpierw przegryzł jakiś owoc morza, a po chwili plotkował już z przekupką o miejscowych sprawach. Coś kupił, trochę porozmawiał i tak do momentu, gdy skończyły sie ciekawe tematy. Potem rzucił dwa jelenie żebrakówi i też zapytal, co w stolicy ciekawego. Odpuscil sobie zaułki miasta - nie potrzebowal pracy. Na koncu odnalazł patrol straży miejskiej.
- Witam panów. Nie chciałbym przeszkadzać na służbie, ale mam pytanie. Gdzie mogę znaleźć dowódcę straży i jak się tam dostać? To sprawa na której może tylko zyskać, a w efekcie wam też na pewno nie ubędzie żołdu, czy zdrowia. - jeśli byli na tyle mili, to udał sie we wskazane miejsce. W przeciwnym razie poszukał uczynniejszego patrolu.
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Port   Nie Gru 25, 2016 2:32 am

Ostatnie plotki? No to tam kogoś smok rozerwał w Smoczej Jamie, jakiś czas temu król też pozbawił głów trójkę krewnych, których oskarżono o morderstwo, trucicielstwo i zdradę. Może głowy nadal są nabite na piki. To była lady Rhaenys, siostra króla, jego ciotka oraz jakiś dalszy krewny. Poza tym całe miasto rozmawiało o wielkim turnieju w Summerhall, wyprawianym z okazji zaślubin księcia Aenysa z lady Alyssą Arryn, a także o festynie jaki odbyć miał się z tej okazji w mieście na kilka dni później. Podobno lady Arryn osobiście zażądała organizacji wydarzenia, aby mieszkańcy stolicy również mogli cieszyć się z jej małżeństwa. Z pewnością zyska tym ich przychylność. Co do dowódcy Złotych Płaszczy, strażnicy po chwili namysłu stwierdzili, że teraz powinien być chyba w Fincie. Sam się tam uczył i chyba chciał zorganizować z kilkoma zbrojnymi pokaz dla dzieciaków.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
Gerold Hornblower
Wyciskacz Łez, Twórca Królów
avatar


PisanieTemat: Re: Port   Wto Gru 27, 2016 9:39 pm

I oto przybyli. Kiedy dromon Skiraty przybił do portu Królewskiej Przystani Hornblower smacznie drzemał sobie na pokładzie. Jednak sielanka nie mogła trwać wiecznie. W końcu ze snu wyciągnęło go denerwujące ciągnięcie za nogawkę spodni. Winowajcą był nie kto inny jak jego dzielny pies Łapaj. Gerold potarmosił psie futro, wstał ze stęknięciem i oparł się łokciami o burtę statku. Pies obudził go w idealnym momencie, by mógł zobaczyć jak Jaing idzie coś załatwić w mieście. Rogodmuchacz posmutniał na ten widok, a nawet poczuł się winny. W końcu Skirata załatwił dromon, Jaime pewnie też zdobędzie kilka okrętów, a on? Z popsutym nastrojem włóczył się parę chwil po statku, aż w końcu jakaś nieziemska siła pchnęła go do działania. Zszedł szybko pod pokład, gdzie zostawił gałęzie czardrzew i zaniósł je do kajuty Jainga. Tam zostawił sześć gałęzi i krótką notatkę z prośbą do Skiraty, by znalazł w mieście łuczarza, który zrobi z nich dwa łuki i kuszę. Dopisał także, że musi polecieć na kilka dni do domu, a także ponowną prośbę o opiekę nad zwierzętami Hornblowera. No właśnie, zwierzęta. Gerold wyszedł z kajuty Jainga, podpierając się ostatnią gałęzią, która mu została, i udał się do Eorla. Wyczyścił i nakarmił konia, i zostawił z nim Łapaja, po czym pożegnał się ze zwierzakami. Pożegnał się jeszcze z ludźmi z Północy i z czystym sumieniem udał się za miasto. Tam zagrał na czarnym rogu trzy krótkie dźwięki, by wezwać Kruczopióra. Gdy wiwerna już wylądowała Gerold wskoczył na siodło, złapał gałąź czardrzewa i dał znak, by wiwerna wzniołsa się w górę.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Port   

Powrót do góry Go down
 
Port
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Port Masta
» Port Myr

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Królewska Przystań-
Skocz do: