IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Port

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Port   Sob Lip 30, 2016 1:11 pm

First topic message reminder :

***
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Jaing Skirata
Dobry Ziomek Jaing, Położna
avatar


PisanieTemat: Re: Port   Wto Gru 27, 2016 10:31 pm

Jaing w dość pogodnym nastroju - podyktowanym udaną sprawą - wrócił na statek. Własny statek. Nieubłagany chyba właśnie stał się oczkiem w głowie Jainga. Niech tylko jakiś di`kut inny niż z królewskiej floty spróbuje go zarysować...
Po wejściu na pokład posłał po Troya, który miał się zjawić w kajucie Jainga. Kiedy sam się tam udał, spostrzegł.. gałęzie? No cóż. Odgarnął je na bok i usiadł za biurkiem.. tak właściwie to sporym kwadratowym stołem, który miał sporo szuflad - wypełnionych różnymi badziewiami, jak i zarówno mapami i tym podobnym. Usiadł sobie wygodnie w miękko obitym fotelu i dopiero wtedy wzrok najemnika padł na liścik. Po przeczytaniu go wszystko stało się jasne. Jak to mawiał ojciec - od siedzenia mieszek się nie wypełni. Niestety zapowiadało się na to, że na sakiewce Jainga miał się odbyć gwałt, gdyż wykonanie takich przedmiotów.. za darmo to chyba nikt mu tego nie zrobi, a nie miał też zamiaru nikogo zastraszać, czy kraść. Może kiedy indziej.
Jaing pewnie zostawiłby większość zabawek na statku, ale.. po co? Pochował wszystko tam, gdzie zawsze, sprawdził zamek w wewnętrznej kieszeni, gdzie trzymał pieniądze, sprawdził, czy kusza dobrze trzyma się na plecach i.. Zaraz, moment, chwileczkę. Czy on właśnie chciał zabrać kuszę tylko po to, by pokazać łuczarzowi, jak ma wyglądać finał jego pracy? Jaing załamał nad sobą ręce i odłożył kawał drewna pod stół. Już miał wychodzić, ale wszedł Troy. Ech, tak to jest, jak się człowiek skupi na jednym i o reszcie zapomina. Skirata szybko opowiedział podkomendnemu co i jak, by połowa ludzi była jutro przed południem tam, gdzie zarządził oficer z Finty. Tyle wystarczy dla kilkunastu strażników. Poza tym... nierozsądnie byłoby zostawić statek bez opieki. Gdy Troy wyszedł, Jaing chwilkę się jeszcze zastanowił, po czym odłożył kastety i noże do rzucania. Garota przecież może się przydać, nieprawdaż? O nożu w rękawie nie wspominając. O mieczu przy pasie także. A może.. Tak, Jaing umieścił miecz na plecach. I tak go pewnie nie będzie używał.
- Po jakimś kwadransie Skirata ponownie schodził ze statku. Dzień był jeszcze stosunkowo młody. Wraz z lekko uzbrojonym mężczyzną podążał Percival i ośmiu chłopa, jak to było w zwyczaju. Szukali warsztatów łuczarzy, zwanych także łucznikami, którzy znali się na swojej robocie, wiedzieli jak obrabiać czardrzewo, a ponadto nie zdzierali z klientów jakichś astronomicznych cen. Jeśli Skirata znalazł jakąś ciekawą ofertę, był gotów rozkazać przynieść materiał ze statku jeszcze tego samego dnia. Biada zaś czeladnikowi, który próbowałby go oszukać i dał się przyłapać. Co mieli zrobić? Przekształcić sześć gałęzi na dwa łuki i kuszę.
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Port   Wto Gru 27, 2016 11:17 pm

Odpowiedni warsztat panowie znaleźli po niecałych dwóch godzinach krążenia po mieście i podpytywania tu i ówdzie co i jak. Zakład prowadzony był przez dwóch braci, z których jeden był uzdolnionym łuczarzem, a drugi całkiem niezłym inżynierem, który od czasu do czasu przeprowadzał inspekcje części umocnień stolicy. Panowie mieli trochę pracy z racji swojej reputacji, jednak nie na co dzień zdarzało im się pracować w czardrzewie. Cenę za robociznę podali pięć złotych smoków, a wszystko gotowe miało być za sześć dni. Tak, w cenę wchodziło również wciśnięcie zlecenia na początek kolejki, w przeciwnym razie panowie chcieli jedynie trzy smoki i pięćdziesiąt jeleni, jednak należało odczekać około trzech tygodni. Zawsze można było też poszukać innego warsztatu.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
Jaing Skirata
Dobry Ziomek Jaing, Położna
avatar


PisanieTemat: Re: Port   Wto Gru 27, 2016 11:51 pm

Znaleźli wszystko dość szybko. Dwie godziny zajęło im szukanie, więc sam warsztat też był dość niedaleko. To dobrze. Obie opcje były.. ciekawe na swój sposób. Skirata obiecał sobie nie robić nic głupiego w mieście, gdyż miał na głowie statek i załogę, którymi miał się opiekować, więc kiwnął głową, a po chwili wysłał ludzi po drewno. Pięć smoków było przystępną ceną dla osoby, która nie miała pojęcia ile faktycznie powinno to kosztować. Zbroja kosztowała jakieś cztery smoki. Drewno miał za darmo, więc go nie liczył. Nowa kusza wydawała się kosztować grosze. Będzie musiał się pożegnać z damą, którą trzymał od.. od samego początku. Kiedy panowie przybyli z drewnem, Jaing zapłacił pięć złotych, najprawdziwszych w świecie, wcale nie podrobionych smoków, po czym podziękował i wyszedł. Z ciekawości obszedł sobie jeszcze okolicę, by w razie jakichś problemów z braćmi mieć jakiekolwiek rozeznanie. Pozostało liczyć na ich uczciwość.
Skiracie nie pozostało nic innego, jak ruszyć ulicami na statek. Może by się tak wieczorem wybrać na spacer? Trzeba jeszcze wpaść do Rosha, gdziekolwiek ten jego burdel jest. Ach, jak pięknie. Jeden dzień, a już dwie sprawy załatwione.
Powrót do góry Go down
Jaing Skirata
Dobry Ziomek Jaing, Położna
avatar


PisanieTemat: Re: Port   Pią Sty 06, 2017 11:12 pm

29 Marca 266 AC

Tego dnia Jaing przywdział klasycznie całą zbroję wraz z hełmem oczywiście i resztą zabawek, po czym wraz z ósemką ludzi - tak dla bezpieczeństwa - ruszył ku zakładowi, gdzie zlecił prace nad czardrzewem. Teoretycznie powinny być ukończone dzień wcześniej, ale najemnik wolał przyjść dzień później, niż przychodzić dwa razy. Na miejscu zachwalił wspaniałą robotę łuczarzy i zapowiedział, że na pewno zarekomenduje ich znajomym, a kiedyś może i sam jeszcze wpadnie z czymś do wykonania. Po powrocie starą kuszę zawiesił na uprzednio zamocowanych w ścianie nad biurkiem, za fotelem. Nowa zaś.. no cóż, wyglądała ciekawie. Strzelać z niej na próbę jakoś nie miał wielkiej ochoty, pozostawiając to na kiedy indziej. Dla rozluźnienia wszedł później na bocianie gniazdo i stamtąd starał się przypatrzeć okolicy. Dość ładny był to widok, a przynajmniej piękniejszy od lasu, śniegu, lasu, lodu, lasu, drogi biegnącej przez las, śniegu i lasu. Tak, wszystko jest od tego piękniejsze.
Powrót do góry Go down
Riley Ottokar

avatar


PisanieTemat: Re: Port   Pon Sty 09, 2017 10:07 am

28 marzec


Riley spacerowała sobie zwolna ulicami miasta i kiedy się spostrzegła była już w porcie. Wzrokiem obiegła statki i wszystkie wyglądały tak samo. Nagle, jak spod ziemi wyrósł jej dobrodziej. Magik się znalazł, tylko okna brakuje. Żażartowała w myślach, wspominając pewnego skrytobójcę-minstrela który został najęty w celu zabicia Lorda Arryna. Przez kogo? Niewiadomo, ale wyleciał przez Księżycowe Wrota.
-Witaj przyjacielu! A co to takiego? -przyjeła podarek i spojrzała na ciecz, wyglądała normalnie. Po chwili spróbowała.
-Wooo! Jakie dobre! Co to jest? -wybuchła i szybko wypiła swój napój.
Powrót do góry Go down
Jaing Skirata
Dobry Ziomek Jaing, Położna
avatar


PisanieTemat: Re: Port   Pon Sty 09, 2017 5:35 pm

Tak, byli już w Porcie. W oddali majaczyły maszty Nieubłaganego. Co dziwne, Jaing czasami nazywał go galerą. Dlaczego? Sam nie wiedział, ale chyba po prostu mu się myliło. Co kawałek znajdował się zbrojny w pancerzu z takim samym emblematem jak Skirata, bo pewien mądry człowiek powiedział kiedyś, że warty lepiej mieć też poza obozem i generalnie miał rację.
- Niezidentyfikowany sok nabyty drogą handlu od tamtej miłej pani - wskazał kciukiem wolnej ręki za siebie - gwarantowała pełnię smaku i aromatów argumentując to latami na rynku i całą chmarą stałych klientów. Trochę strzał w ciemno, ale chyba nie jest takie złe? - ano nie było złe z tego, co widział. W zamyśleniu pociągnął srogi łyk i stwierdził, że chyba też to polubił, aczkolwiek musiał kiedyś iść dopytać się, jak to coś jest robione. Dość szybko oboje znaleźli się na pomoście wychodzącym na morze, by ostatecznie dotrzeć do dromona zwanego galerą.
- Masz ochotę rozejrzeć się na górze, czy chciałaś tylko wiedzieć o który statek przewozowy chodzi? - tak, przewozowy to było słowo klucz. To wcale nie tak, że cały czas krzątało się na nim wojsko. To wcale nie tak, że.. chociaż w sumie Jaing nie wiedział, czy dromony są używane do odpłatnego przewozu ludzi. Jeśli znajdą się jacyś bogaci to pewnie tak.
Powrót do góry Go down
Riley Ottokar

avatar


PisanieTemat: Re: Port   Pon Sty 09, 2017 6:11 pm

Odwróciła się za siebie i zobaczyła o kogo chodziło, kilku ludzi stało przy jej straganie i kupowało to samo. Wyglądało też na to że nie miała konkurencji w tej okolicy. Była też ładnie ubrana, co świadczyło że chyba się jej dobrze powodzi. Szybkim obrotem wróciła na poprzedni kierunek.
-Jest boskie, dawno nie piłam czegoś tak dobrego. No poza ale. -powiedziała ostatnie zdanie dość poważnie i się roześmiała. Zanim Riley zauważyła już stała na pomoście.
-W zasadzie to obiecałeś przyjść, ale się musiałeś trochę spóźnić, więc sama do Ciebie postanowiłam zajść. Śmiało pokaż mi swoje cudeńko. -pomachała brwiami, mając na myśli malutki podtekst -ale oczywiście chodziło o statek.
Powrót do góry Go down
Jaing Skirata
Dobry Ziomek Jaing, Położna
avatar


PisanieTemat: Re: Port   Pon Sty 09, 2017 7:12 pm

Ale.. szlachetny trunek, ale Skirata dzielił piwa na trzy rodzaje. Ciemne, które mu smakują, ciemne, które mu nie smakują i cała reszta, których nie pija. Tak to już bywało, że czasami wolał sok od alkoholu. Przynajmniej dobrodziejstwem owoców nie nabawi się żadnej choroby, jaką mogłaby przynieść "czysta" woda. Och, jak on nie cierpiał tego typu sytuacji. Na pewno nie da sobie wmówić spóźnienia.
- Nie do końca. Byłem tam już jakiś czas temu, by zjeść obiad, ale Cię nie widziałem. Zawsze możesz zapytać tamtej uroczej kelnerki. Hmm, muszę ją zapytać o imię.. ah no tak, statek. Właściwie, to statek jak statek, sporo tu innych takich. Zapraszam na górę - rzekł, wyciągając przed siebie ramię, zapraszającym gestem i odsuwając się, by mogła przejść. Wciąż był dość daleko od wody, więc zrzucenie go było raczej niemożliwe. Wspiął się na górę zaraz za nią i szybko powitał ich chwilowy bosman w regulaminowym stroju - takim jakie mieli wszyscy inni. Jak się wyróżniał? Ano chodził trochę inaczej, był dość szeroki w barach i reszcie wystarczało to, by go poznawać.
- Poruczniku Criston, przedstawiam naszego pierwszego i oby nie ostatniego medyka na czas podróży. Riley, to jest osoba, do której możesz przyjść z każdym problemem, gdyby takowy na stał, a ja byłbym  niedysponowany.
- Miło mi słyszeć, że jednak jakiegoś mamy, kapitanie. W razie czego proszę się nie wstydzić rozmawiać z kimkolwiek, panienko. Tu wszyscy są swoi.- i tak właśnie było. Jaing poprowadził Riley wzdłuż burty, następnie weszli na mostek, a wszędzie wciąż ktoś coś robił lub siedział i coś strugał w drewnie - chyba z ćwierć załogi coś rzeźbiła - ostatecznie mieli też zejść pod pokład, by rozejrzeć się trochę, poznać rozkład statku, sprawdzić jak się rzeczy mają. Z tytułu higieny problemów żadnych być nie powinno, gdyż wszyscy o siebie dbali, rzeczy zawsze znajdowały się na swoim miejscu, a wszelkimi problemami dzielili się z resztą od razu - zarówno natury fizycznej, jak i psychicznej. Jeśli Riley zechciała w którymś momencie przystanąć lub zwrócić na coś szczególną uwagę, to nie miał nic przeciwko.
Powrót do góry Go down
Riley Ottokar

avatar


PisanieTemat: Re: Port   Pon Sty 09, 2017 7:29 pm

-No dobrze, przepraszam. Moja wina. -uśmiechneła się i pokazała język. Ach, czyli jednak Elyś przypadła Skiracie do gustu, nie dziwota. W końcu była najładniejszą panienką, jaką Riley widziała w tym mieście, lecz pewnie nie jedyną. Elyana, tak się nazywa. Ale ostrzegam, jest zajęta!
Dziewczyna została chwilę później zabrana przed oblicze drakkaru, który prezentował się dość schludnie.
-Jak się nazywa? -zapytała przed wejściem, a po uzyskaniu odpowiedzi przyznała że jest to ciekawa nazwa.
Na statku powitał ich bosman, jegomość z puszystą, białą brodą. Aż chciało się zapytać czy można jej dotknąć.
-Miło mi Pana poznać, Riley! -wyciągneła rękę na przywitanie i uścisneła najmocniej jak potrafiła. W obecności tego przewoźnika stawała się znowu rezolutną dziewczynką, chcącą poznać świat.
To co szczególnie przykuło uwagę Riley była liczba marynarzy. Nie znała się na żegludze, ale według niej było ich zbyt dużo.
-Płyniecie na podbój jakiegoś kraju? Dużo was tu. -skomentowała. Dalej została oprowadzona po łajbie i przedstawiono jej wszystkie szczegóły. Teraz pozostała najważniejsza kwestia.
-Gdzie będę spać?
Powrót do góry Go down
Jaing Skirata
Dobry Ziomek Jaing, Położna
avatar


PisanieTemat: Re: Port   Pon Sty 09, 2017 7:53 pm

A więc Riley złapała haczyk i uwierzyła, że Jaing jest zainteresowany. Ciekawie.
- W takim razie chyba wpierw musiałbym porozmawiać z jej kochasiem, gdybym chciał się zakręcić wokół Elyany? Ten mały dromonik? W przypływie fantazji został nazwany Nieubłaganym. - Skirata szedł z rękami za plecami, rzucając krytyczne spojrzenia na załogę, choć wszyscy wiedzieli, że nie będzie wymagał wiele ponad to, co konieczne.
- Z tyloma ludźmi byłoby ciężko przejąć choćby miasto. Z drugiej strony jest ich wystarczająco, by do takiego wejść, namieszać trochę i się ulotnić. Kiedy odwieziemy ostatniego klienta wyruszamy na małą wyprawę do Zagłady. Innymi słowy do starej Valyrii. Trzeba w końcu upolować jakiegoś pupila, prawda? - kiedy byli pod pokładem znalazła się kajuta dość małych rozmiarów - jak to na statku. Obok zaś była o wiele większa z czterema miejscami do snu. Chwilowo były puste.
- Na razie możesz sobie wybrać - tą małą możesz mieć na wyłączność, ta większa zaś czeka na resztę gości, jeśli dobrze pamiętam, to będzie to rycerz z Ziem Burzy i.. w sumie nie wiem kto jeszcze.
Powrót do góry Go down
Riley Ottokar

avatar


PisanieTemat: Re: Port   Pon Sty 09, 2017 8:12 pm

-Tym kochasiem jestem ja. I nie lubie się dzielić z innymi. -ponownie pokazała język, nie była w końcu socjalistką żeby uważać że wszystko jest wspólne.
-Oj no, przecież żartowałam. Nie bądź taki sztywny! -I walneła go pięścią w bark, czego szybko pożałowała ze względu że Jaing miał na sobie zbroję. Rozmasowała rękę i udawała że ma do niego zarzut że nosi takie rzeczy i nieda się go bezkarnie bić.
-Wczoraj się zastanawiałam nad Valyrią, po tym co powiedziałeś pomyślałam żeby ją odwiedzić. Tylko nie mam środków. No ale postanowione, zamieszkam w tej małej kajucie troche dłużej niż się spodziewałeś. -wyszczerzyła zęby i nie dopuszczała do siebie faktu że nie-rycerz mógłby jej odmówić.
Powrót do góry Go down
Jaing Skirata
Dobry Ziomek Jaing, Położna
avatar


PisanieTemat: Re: Port   Pon Sty 09, 2017 10:20 pm

- No to będziemy musieli inaczej porozmawiać - rzekł, delikatnie naciskając między żebrami Riley, gdzieś pod łopatkami. U niektórych osób wywoływało to niekontrolowane podskoczenie, ewentualnie mocne łaskotki. Widać tego typu utarczki działały tylko w jedną stronę. Pancerz najlepszym przyjacielem człowieka. Poza tym w płytach pancerza miał też luki. Zakryte kolczugą oczywiście.
- Nie mam z tym większego problemu. Twoją rolą jest tylko, by do naszego powrotu wszystkie kajuty pozostały zapełnione ludźmi. - dni mijały, a Jaing coraz bardziej się frasował życiem swych ludzi. Wiadomo, zawsze są straty, ale czy warto? W wydarzeniach zaś obecnych zrzucił ciężar podtrzymania rozmowy na barki dziewczęcia.
Powrót do góry Go down
Riley Ottokar

avatar


PisanieTemat: Re: Port   Pon Sty 09, 2017 10:29 pm

Riley niespodziewanie wrzasneła i podskoczyła, kiedy ręka kolegi znalazła się pod jej żebrami.
-O ty kanalio, jeszcze się zemszczę! -odpowiedziała w pełni zdeterminowanym głosem. Ze słów Jainga wynikało że ma tylko siedzieć na statku i leczyć ludzi, jego nie doczekanie. Riley w żadnym wypadku nie miała zamiaru pozostać biernym uczestnikiem wyprawy.
-Mam nadzieję że poza leczeniem twoich chłopaków, dasz mi przeżyć wraz z wami jakąś przygodę. A tak w zasadzie to kiedy wypływamy?
Powrót do góry Go down
Jaing Skirata
Dobry Ziomek Jaing, Położna
avatar


PisanieTemat: Re: Port   Pon Sty 09, 2017 11:52 pm

- Powodzenia - rzekł szczerze, lecz dorzucając nutkę ironii dla zabawy i coś tak czuł, że ta zemsta bynajmniej nie będzie polegała na tykaniu palcem. Raczej to będzie coś kalibru zepchnięcia do morza, więc trzeba było uważać.
- Och, jest wręcz przeciwnie, niż myślisz. Leczenie to coś, na co się umówiliśmy w zamian za zakwaterowanie, poza tym jesteś przecież wolnym człowiekiem - na chwilę zawiesił głos, rozpamiętując stare czasy - możesz robić co tylko chcesz, póki to komuś nie szkodzi i jeśli będziesz chciała iść tam gdzie my, to nikt Ci nie zabroni. Chyba, że mówimy o patrolu, bo to nie miejsce dla dzieci. - odliczał sekundy do wybuchu, zginając palce za plecami. Kiedy już sobie troszkę porozmawiali, wypadało iść znów do portu, bo zbliżała się pora ćwiczeń i zaraz na całym statku miało zrobić się tłoczno. Zbyt tłoczno.


Ostatnio zmieniony przez Jaing Skirata dnia Wto Sty 10, 2017 12:02 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Port   Pon Sty 09, 2017 11:57 pm

W porcie znajdowało się wielu ludzi, do tego panował zgiełk, toteż wszystkie głosy zlewały się w całość. Mimo to gdzieś w niedalekiej okolicy rozległy się krzyki, które zdawały się przebijać ponad ogólną kakofonię głosów. Jakiś mężczyzna krzyknął z obrzydzeniem, a jakaś kobieta wrzasnęła żałośnie. Po chwili Riley oraz Jaing mogli dostrzec starą kobietę, która w panice chodziła po ulicy, zaczepiając przypadkowych przechodniów, jednak wszyscy zdawali się ją ignorować. Ktoś ją nawet popchnął na ziemię, kiedy złapała za ramię nie tę osobę co trzeba.
Jeśli to zwróciło ich uwagę i postanowili podejść bliżej, usłyszeli strzępki rozmów staruszki z kolejnymi osobami, a raczej jej prośby i jakieś pojedyncze obelgi ze strony pozostałych.
- Proszę... Ktokolwiek. Błagam, potrzebuję pomocy - łkała żałośnie, przechodząc od osoby do osoby. - Ona umrze jeśli ktoś jej nie pomoże. Blagam, zrobię wszystko.
Powrót do góry Go down
Riley Ottokar

avatar


PisanieTemat: Re: Port   Wto Sty 10, 2017 12:21 am

W komentarzu przyjaciela wyczuła nutkę ironii, ale ona już ma ten idealny plan, który sprawi że ten staruszek pożałuje swoich haniebnych czynów. Na całe szczęście, Jaing nie był szowinistą co to kazał by wyłącznie siedzieć w kajucie i nic nie robić, jak te stare kobiety na wsiach. Dobry humor, został całkowicie starty przez złość jaka wstąpiła w Riley.
-Dziecko? Dziecko? Gdzie ty tu widzisz dziecko? Chodź no tylko na pokład i zaraz Ci pokażę kim jest to dziecko, grrr. -za każdym razem tykała go w klatkę piersiową i pokazywała swe ostre kły, jednak potem się ogarneła. Leciutko obrażona wyszła na powierzchnię. W oddali można było usłyszeć jakieś krzyki. Była to kobieta, poniewierana przez przechodniów. Riley przy Skiracie wciąż była dawną sobą, podbiegła do nieznajomej z zamiarem pomocy.
-Co się stało dobra kobieto?! - po wytłumaczeniu, pobiegła we wskazanym kierunku. Wołając Skiratę który mógł okazać się pomocny.
Powrót do góry Go down
Jaing Skirata
Dobry Ziomek Jaing, Położna
avatar


PisanieTemat: Re: Port   Wto Sty 10, 2017 12:48 am

Z każdym tyknięciem kąciki ust nieco mu się podnosiły. Może i Jaing był jeszcze nieco zbyt młody, by być ojcem Riley lub ona za stara na jego córkę, ale wydawało mu się, że tego typu więź zaczęła się miedzy nimi tworzyć. Oczywiście mógł się mylić i błędnie ocenić całokształt zachowań, więc nie przyzwyczajał się jeszcze do swojego werdyktu. Tak, czy inaczej po chwili byli już na górze, a ktoś przeraźliwie się darł. Kobieta nie była na statku, jednak Jaing i tak ją słyszał. I co w takiej sytuacji miał zrobić, żeby pozbyć się hałasu? Przecież nie strzeli do niej, bo wpakują go na dożywocie... albo dłużej - niech miłościwie nam panujący król Viserys żyje długo i w zdrowiu. Nim spostrzegł co i jak, Riley była już na pomoście. Jaing westchnął i pomacał się po kapsach. Wszystko na miejscu tak, jak przed wypadami w płaszczu. Poprawił najważniejsze paski, by ekwipunek na nim zbytnio nie grzechotał, po czym sprężystym i szybkim krokiem udał się za Ottokar. Czy znowu taka dobra? Komuż to wiedzieć? Co ciekawe, niedaleko ruchomego źródła dźwięków sprawiającego ból w uszach stał sobie jeden z ludzi Skiraty, zaś jego dowódca nie miał mu niczego za złe. Nie miał przecież obowiązku nikomu pomagać, a tym bardziej schodzić z posterunku, jakikolwiek by on nie był. Kobieta równie dobrze mogłaby też być złodziejką, a zostania okradzionym na służbie reszta oddziału nigdy by mu nie zapomniała. Klepnął go tylko w ramię, dając znać, że sam się tym zajmie. Stanął sobie za Riley, która widocznie dość szybko chciała wyciągnąć ze staruszki tyle informacji ile tylko się dało. Jainga uderzyło też coś innego - jak to starzy ludzie chwytają za serce. Człowieka aż pcha, by komuś takiemu pomóc, bo wie się, że kiedyś role mogą się odwrócić. Z drugiej strony nie każdy staruszek jest taki dobrotliwy, na jakiego wygląda. W wojskowości czasami przewija się też temat zbrodniarzy wojennych. Czy starzec, który w młodości zabijał, wraz z wiekiem powinien mieć odpuszczone? Jaing uważał, że niestety nie.

 Sytuacja w porcie wydawała się jednak patowa, a że Jaing nie miał też wiele do roboty, to wysłuchał co było do wysłuchania i postarał się pomóc, jak umiał najlepiej. Jeśli kobieta tego potrzebowała, to mógł pomóc jej przejść na miejsce, gdzie był ten potrzebujący ktoś lub też pobiec za Riley, gdyż ona widać buchała o wiele większym zapałem. Ciekawe czy wciąż by tak było, gdyby przejechała się w życiu parę razy? A może i już jej się to zdarzyło, a i tak trzyma na swoim? Będzie się musiał kiedyś dopytać.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Port   Wto Sty 10, 2017 7:50 pm

Kiedy staruszka spostrzegła, że ktoś z osób obecnych w porcie zainteresował się jej losem, aż zaniemówiła. Usłyszała głos Riley, toteż automatycznie odwróciła się w jej kierunku z rękami wyciągniętymi w przód. Przez moment milczała nie wiedząc za bardzo jak i gdzie zacząć, ale po chwili złapała dziewczynę z Doliny za ramiona i spojrzała na nią błagalnie.
- Chodzi o moją córkę. Ona jest w połogu. Nie stać mnie na zapłacenie uzdrowicielowi, a boję się, że jeśli nie znajdę pomocy w miarę szybko to ona umrze - wyjaśniła pospiesznie, patrząc to na Riley, to na Jainga. W jej głosie jednakże było słychać jakoby nie wierzyła w to, że akurat ta dwójka będzie w stanie jej pomóc. No chyba, że znają kogoś odpowiedniego do tego zadania. - Jeśli znacie kogokolwiek kto byłby w stanie mi pomóc z dobrej woli - dodała, patrząc na nich błagalnie.
Powrót do góry Go down
Riley Ottokar

avatar


PisanieTemat: Re: Port   Wto Sty 10, 2017 8:09 pm

Zadanie to idealnie pasowało do Riley. Była w końcu dość dobrym medykiem. Tym bardziej zdecydowała się pomóc, gdyż mógł to być dowód dla Jainga, że Riley ma o tym blade pojęcie.
-Nie przejmuj się, jestem uzdrowicielką. Zrobię to za darmo, tylko na litość boską wskaż nam drogę! -złapała kobietę za ramiona, spojrzała w jej oczy i wytłumaczyła. W między czasie kazała jej oddychać. Po wskazaniu drogi uzdrowicielka pobiegła do rodzącej, zająć się porodem.


Ostatnio zmieniony przez Riley Ottokar dnia Wto Sty 10, 2017 8:35 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Jaing Skirata
Dobry Ziomek Jaing, Położna
avatar


PisanieTemat: Re: Port   Wto Sty 10, 2017 8:26 pm

"Jestem uzdrowicielką" Ciekawe, czy ma na to papier albo chociaż ogniwo z łańcucha. Łomatko, żeby tylko nie połamała tej kobieciny tak ją łapiąc - tożto już Jaing był delikatniejszy. Jak tak dalej pójdzie to chyba lepiej będzie, jeśli to on zajmie się tym porodem. W sumie sam tego jeszcze nigdy nie robił, ale nie raz i nie dwa był przy "cudzie" narodzin, więc mniej więcej wiedział co i jak. Może kiedyś będzie i przy przyjściu na świat własnego pierworodnego. Nie o tym jednak teraz. No cóż, z tego, co się orientował, przydałoby się parę rzeczy, które wątpił, że Riley trzyma przy sobie na przykład w torbie. Skirata nie chciał zgubić dziewczęcia, więc skrzyknął dwóch zbrojnych. Jednemu kazał biec do statku po jakiś czysty koc i przynajmniej ze dwa ręczniki. Wiadomo, że nie mieli na stanie puchatych białych ręczniczków delikatnych w dotyku jak muśnięcie króliczego grzbietu, ale jakiś zamiennik pewnie się znajdzie. Drugi z nich miał się teraz udać z Jaingiem, a potem tu wrócić, odebrać rzeczy i zanieść je Skiracie, który wolał być na miejscu. Tak w razie problemu. Jeśli zaś jakimś trafem nikogo z nich nie znalazł, to sam pobiegł czym prędzej po to, co uważał za najpotrzebniejsze, a po powrocie skierował się we wskazaną stronę i postarał odszukać kobiety, które nie powinny przemieszczać się jakoś błyskawicznie w stosunku do niego, zwłaszcza, że jedna miała już swoje lata. Swoją drogą, ciekawe, czy Riley miała już styczność z tego typu "przełomami" w życiu kobiety.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Port   Wto Sty 10, 2017 8:40 pm

Gdy kobieta usłyszała, że Riley jest uzdrowicielem i być może będzie w stanie pomóc jej córce - do tego za darmo - kobieta uniosła dłonie ku górze w podzięce. Wyglądało to jakby chciała podziękować bogom za to, że zesłali na jej drodze to dziewczę i jej towarzysza.
- Och jak dobrze, dziękuję Ci. Siedmiu Ci wynagrodzi to moje dziecko - powiedziała, puszczając ramiona dziewczyny i poklepując ją po ramieniu z wdzięcznością. Patrzyła na nią swoimi przekrwionymi oczami, wyglądając jakby nie wiedziała co teraz począć. Zaszła tak daleko poszukując pomocy, że nie wiedziała teraz do końca którędy wracać do domu. W międzyczasie człowiek Jainga bez najmniejszej zwłoki przyniósł to, o co poprosił mężczyzna.
- Mieszkamy w Zapchlonym Tyłku. To w tamtą stronę, tak mi się zdaję. Dobrzy ludzie, chodźmy, nie ma czasu do stracenia - powiedziała, ruszając z prędkością ślimaka przed siebie. Miejmy nadzieję, ze w dobrą stronę. Byłoby chyba szybciej gdyby Jaing poniósł ją na plecach.
Powrót do góry Go down
Jaing Skirata
Dobry Ziomek Jaing, Położna
avatar


PisanieTemat: Re: Port   Wto Sty 10, 2017 8:53 pm

Siedmiu.. Siedmiu. Wszyscy tylko o tych Siedmiu. Dziwne, że poza Westeros tylko Nieznajomy szczyci się minimalną dozą szacunku w niektórych przypadkach. Bóg o wielu twarzach? Człowiek o wielu twarzach? Tak do końca, to Jaing tego jednak nie pamiętał. Kwestia wiary była też chyba nieco nieistotna w tym momencie, ale trudno. Sporo osób pewnie wzięłoby kobietę na plecy, tyle, że
- noszenie ludzi na plecach bez odpowiedniego chwytu jest wielce niewygodne
- Jaing miał na plecach kuszę
- kobieta nic by nie widziała, więc nie mogłaby wskazywać drogi
Tak więc Skirata wepchnął przyniesione rzeczy prosto w dłonie Riley, podszedł do starszej kobiety, poprosił, by nie robiła gwałtownych ruchów, kucnął, owinął ramię wokół jej pasa, lecz nieco odwrotnie, poprosił by nachyliła się do przodu, po czym wstał, a w finalnej pozie kobieta opierała się brzuchem o ramię Jainga, na którym właściwie leżała głową w kierunku drogi, a on podtrzymywał ją na tyle, na ile było to możliwe. Skirata nie należał do tych silnych, jednak dzięki tej postawie nie musiał nieść jej w rękach, które pewnie szybko odmówiłyby posłuszeństwa, a całe ciało pracowało na dodatkowy balast. Poza tym podniesienie, czy odstawienie było kwestią sekundy, może dwóch i jeśli droga była odległa to prawdopodobnie zmienił ramię raz, a może nawet i dwa lub trzy. Lepiej tak, niż upuścić staruszkę na bruk z wysokości.
Powrót do góry Go down
Theodore Tyrell
Rycerz Złotych Loków
avatar


PisanieTemat: Re: Port   Sro Sty 11, 2017 4:29 pm

29 marca 266ACC

Droga ze Wschodniej Strażnicy do Królewskiej Przystani drogą morską była długa i dość monotonna, jednakże i tak o wiele krótsza i bezpieczniejsza aniżeli podróżowanie traktami wzdłuż królestwa. Kiedy w końcu dobili do portu, Tyrell z największą ulgą wyszedł na stały ląd. Choć był przyzwyczajony do pływania po morzu, to i tak najlepiej czuł się na stałym gruncie. Najbliższym przybocznym nakazał pilnować swojej siostry jak oka w głowie, a gdy kilku z młodszych zbrojnych podeszło do niego pytając o to czy zdążą na szybką wizytę w burdelu, zawahał się.
- Macie trzy godziny nim wyruszymy w dalszą drogę do Horn Hill, także nie zasiedźcie się w tych burdelach. Miejsce spotkania znacie - oznajmił, a Ci ze zrozumieniem pokiwali głowami i pognali wzdłuż ulicy portowej w poszukiwaniu cielesnych uciech. Theodore ani myślał iść w ich ślady, musiał zapewnić siostrze krótki odpoczynek oraz zorganizować dalszą wyprawę. Pożegnali się z czarnymi braćmi z Nocnej Straży, którzy mieli do załatwienia swoje sprawunki w stolicy za poleceniem jego dziadka, a Tyrell zajął się planowaniem dalszej podróży.
Po niespełna kilku godzinach kiedy jego ludzie nacieszyli się już towarzystwem kurew, wszyscy się porządnie najedli i napili, ruszyli w drogę na południe gdzie mieli przekroczyć wpierw granicę Reach, a potem skierować się wprost do siedziby lorda Tarly.
Powrót do góry Go down
Jaing Skirata
Dobry Ziomek Jaing, Położna
avatar


PisanieTemat: Re: Port   Wto Sty 17, 2017 12:24 am

7 Kwietnia 266 AC


Była to jeszcze stosunkowo wczesna pora dnia. Na straganach sprzedawano owoce morza, marynarze wracali chwiejnym krokiem na swe balie, słonko przyjemnie grzało, a słony zapach morskiej wody walczył z wyziewami Przystani. Tego to dnia cała "Gildia" miała się spotkać i wyruszyć w niezapomnianą podróż. Byle tylko nie była ona ostatnią. Żołnierze uzupełniali ostatnie zapasy, Jaing opierał się o burtę i wpatrywał w przechadzających ludzi starając się wypatrzeć zarówno swych znajomków jak i ciekawszych ludzi. Z tłumu starał się oddzielić strażników, handlarzy, dzieci, kobiety i tak sobie różnymi kategoriami segregował tłum. Przybyłych witał serdecznie i prowadził do ich nowego mieszkania na czas nieokreślony. Kiedy wszystko było gotowe, po prostu wyruszyli.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Port   Sro Sty 18, 2017 12:19 am

Nareszcie nadszedł dzień w którym mieli wypływać ku przygodzie. Nie mogli wiedzieć czy ich statek rozpieprzy się o skały czy może sztorm zabierze ich na spotkanie z Panem Światła. Mimo wszystko zdecydowali płynąć. Zawsze było, to swego rodzaju odskocznią od rzeczywistości, przynajmniej dla Rosha, który ostatnie czasy ciągle uzupełniał księgi oraz dbał o swoje interesy. Całe szczęście, miał Orlę, pomagającą mu zapomnieć o tych wszystkich trudach. Teraz wraz z nią maszerował Portem i doglądał statku swego przyjaciela. Obok nich dumnie kroczył wilk. Zwierze ostatnio sporo urosło, toteż prezentował się lepiej. Wcześniej wyglądał niczym mała kulka turlająca się po ziemi. Zaraz za nimi szło kilku chłopaków niosących rzeczy. Rosh ubrał luźny strój do pasa zawieszając rzecz jasna miecz oraz sztylet. Zbroję niósł jeden z chłopaków. Całe szczęście nie musieli szukać długo. Ashford rozpoznał Jainga i już z daleka pomachał ręką. Będąc bliżej, rzecz jasna uścisnęli sobie dłonie, a sam Skirata mógł spotkać się z bardzo czujnym wzrokiem wilka, bowiem  nieufnie podchodził on do ludzi.
- Widzę, że reszty naszej wesołej kompanii jeszcze nie ma. No przynajmniej ja nie dostrzegam tych blond włosów młodego. A i pozwól, że moi ludzie wyłożą kilka moich rzeczy. A co do wilka, to wiesz... Przyda się. - Powiedział z uśmiechem, a głową pokazał chłopakom, aby wnieśli wszystko co mieli. Po skończonej robocie dał im trochę pieniędzy. Teraz wystarczył czekać, aż reszta postanowi zaszczycić ich swoją wizytą.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Port   

Powrót do góry Go down
 
Port
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Port Masta
» Port Myr

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Królewska Przystań-
Skocz do: