IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ulice Królewskiej Przystani

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Ulice Królewskiej Przystani   Sob Lip 30, 2016 3:00 pm

Wszystkie większe i mniejsze ulice Królewskiej Przystani.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Sob Lip 30, 2016 6:31 pm

16 stycznia 266AC


Po godzinnej wędrówce ulicami stolicy, Rosh i jego tymczasowy asystent natrafili w końcu na pogłoski o wystawionym na sprzedaż budynku, który powinien spełniać wymagania najemnika. Po dalszym zasięgnięciu języka dowiedzieli się, że budynek znajduje się w całkiem zamożnej części miasta, pomiędzy Wielkim Septem a Czerwoną Twierdzą, a sprzedać go chce kupiec imieniem Harold Strenger, którego można często znaleźć w gospodzie "Zielone Ognie".
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Nie Lip 31, 2016 2:34 am

9 Luty 266 AC
Worek monet mam!
Komu je dam?
Pewnie dam je Johnemu;
temu chłopcu miłemu!
- Bruno szedł sobie ulicą, pogwizdując cichutko pod nosem i sklecając jakieś rymy na poczekaniu. Wreszcie miał coś do roboty. Nie, żeby z zarządzaniem szkółką było coś nie tak. Po prostu wreszcie odstępstwo od rutyny - to właśnie lubił. A że mógł jeszcze pomóc cioci, to jeszcze lepiej! Udał się do swego znajomego - Johna, który trudnił się logistyką różnych substancji. Znalazł go tam, gdzie mógł go szukać każdy znajomy, który chciał wymienić trochę monet na coś ciekawego. Zamienili kilka słów o starych czasach i pożegnali się uściskiem dłoni. Bruno miał w swojej dłoni mieszek z monetami, a Bruno pojemniczek. Po dokonaniu wymiany John przystanął i odliczył co nieco z mieszka - było to ewidentnie za dużo, jak na to co dał w zamian, a znajomych się nie kantuje. Tak oto Bruno z lżejszym mieszkiem i pojemniczkiem, na którym znajdowała się etykietka Wdowia krew udał się znów do szkółki. Po pracy odnalazł dom Amandy i wprowadził ją w plan ze wszystkimi szczegółami, po czym dał jej paczuszkę i kilka monet. Resztę przeznaczy na sprzęt do szkółki. Po wszystkim udał się do domu - zrobił, co było do zrobienia... w sumie szybko poszło. Może ciocia znajdzie mu jeszcze coś ciekawego do roboty. Będzie musiał zapytać przy następnej okazji.
Powrót do góry Go down
Bors

avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Pią Sie 05, 2016 12:37 am

12 lutego 266AC


Bors zbierał myśli od wczorajszego dnia, rozmyślał można by rzec. Próbował uchwycić mglistą wizję, która majaczyła gdzieś na horyzoncie i dowiedzieć się co powinien zrobić ze swoimi zdobytymi w Casterly Rock pieniędzmi. Całe życie walczył i bronił, w tym był dobry i chyba na tym powinien skupiać się jego plan. Teraz - po tymczasowym pozostawieniu Lady Arryn w rękach dwóch rycerzy Doliny - przechadzał się ulicami miasta. Chciał je poznać i zobaczyć jego niebezpieczeństwa, aby skutecznie chronić swoją panią.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Pią Sie 05, 2016 12:51 am

Miasto wydawało się być spokojnym... o ile takie mogło być. Kupa dzieciaków umorusanych w błocie biegająca po ulicach, uliczni sprzedawcy przechwalający się swoimi towarami.
Nagle uszu kroczącego ulicami Borsa dobiegł cichy krzyk jakiejś dziewczyny. Niósł się on z bocznej uliczki, gdzie dostrzec można było uchylone drzwi do jednego z domów. Po rozejrzeniu się wkoło, można stwierdzić, że poza wielkoludem nie ma tu żywej duszy, która mogłaby pomóc dziewce w potrzebie...
Powrót do góry Go down
Bors

avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Pią Sie 05, 2016 1:00 am

Wojownik usłyszał krzyk, który dochodził chyba z pomieszczenia za tymi uchylonymi drzwiami. Kiedyś był strażnikiem w Maidenpool, w takich sytuacjach dobywał zazwyczaj miecza i ruszał sprawdzić co się dzieje. Teraz w sumie nie miał nic do roboty... Nałożył niesiony pod pachą hełm i ruszył stanowczym krokiem w stronę drzwi, zaciskając dłoń na rękojeści miecza, wysuwając ostrze do jednej trzeciej z pochwy. Drugą, opancerzoną rękę zacisnął w pięść, gotów wymierzyć uderzenie po uprzednim rozpoznaniu zagrożenia.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Pią Sie 05, 2016 1:09 am

Wielki wojownik pchnął drzwi i wszedł zdecydowanym krokiem do mieszkania. Większość mebli była poprzewracana, bądź też zwyczajnie rozbita. Trudno powiedzieć kto wydawał się być bardziej zdziwionym. Leżąca na podłodze dziewka z rozdartą do połowy ud lnianą suknią, leżący w kącie starszy mężczyzna, wyglądający na mocno obitego - zapewne jej ojciec - czy czterech drabów. Dwóch niskich o czarnych, widłowych brodach mężczyzn plądrowało właśnie stojącą przy oknie szafę, trzeci chuderlawy, bez dwóch zębów trzymał biedną dziewczynę za nadgarstki, śmiejąc się przy tym. Ostatni, największy z nich trzymał w ręku nóż i dobierał się właśnie do krocza leżącej na podłodze. Po drugiej stronie, pod ścianą leżał wyglądający na około piętnaście lat chłopak z wyprutymi na zewnątrz jelitami. Bez wątpienia te typki próbowały obrabować biedną rodzinę, przy okazji gwałcąc napotkaną młódkę...
Powrót do góry Go down
Bors

avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Pią Sie 05, 2016 1:14 am

Bors omiótł pokój wzrokiem, jednocześnie wyciągając miecz. Służąc lordowi Mootonowi znany był ze swojej niezawodności, a jako były strażnik rozpoznawał tak jasną napaść gdy ją widział. Pozostawało teraz jedynie wypruć flaki z opryszków, chyba, że uda mu się ich ogłuszyć, aby mogli zawisnąć. Mali ludzie zawsze cieszyli się, gdy razem z innymi strażnikami wieszali bandytów.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Pią Sie 05, 2016 9:42 am

Do ataku ruszyli dwaj jegomoście plądrujący szafę. Pierwszy o podwójnie plecionej brodzie rozbił krzesło i ułamaną nogą zaatakował Borsa. Wielki wojownik przesunął się, unikając ciosu ostrym końcem w brzuch i ciął rękę napastnika trochę powyżej nadgarstka, po czym zdzielił go zakutą pięścią w twarz. Dwa zęby poturlały się po podłodze, zaś mężczyzna padł ogłuszony i zdezorientowany, trzymając się za rękę. W tym czasie drugi z brodaczy spróbował zajść przychodzącego z odsieczą rycerza od tyłu z porwanym ze stołu nożem kuchennym. Byłoby mu się udało, gdyby nie szybka reakcja Borsa. Odwrócił się i ścisnął jego dłoń, z której wypadła broń. Następnie chwycił obiema rękami jego głowę i rąbnął nią o ścianę. Słychać było nieprzyjemny trzask pękającej czaszki i widać spływającą po białej ścianie krew z kawałkami mózgu.
Drab, który trzymał dziewczynę za nadgarstki natychmiast poderwał się i wybiegł przez drzwi krzycząc coś, że nie na to się pisał. Przywódca bandy okazał się być odważniejszym. Pochwycił swój miecz leżący obok i wstał, aby skonfrontować się z Borsem. Był nieco o pół stopy niższy od wojownika i równie dobrze zbudowany. Dziewka w tym czasie zerwała się i podbiegła do ojca cała zalana łzami.
Przywódca drabów zaatakował pierwszy, zmuszając oponenta do cofnięcia się o krok. Wymienili kilka ciosów, dopóki Bors nie chwycił uzbrojonej dłoni. Zacisnął rękę, miażdżąc palce przeciwnika na rękojeści jego miecza i rozpruł brzuch bandyty. Parujące wnętrzności wylądowały pod stopami obu mężczyzn. Złodziej najpierw wybałuszył oczy, po czym opadł na kolana.
Kiedy było po wszystkim, odezwał się staruszek leżący w kącie.
- Dziękujemy Ci Panie za ratunek. Jestem Maron West, a to moja córka Laura. Tobie zawdzięczamy ocalenie naszych żyć i majątku. Jestem biednym kupcem, ale proszę, oto nagroda. - mężczyzna wyciągnął drżącą dłoń z małym woreczkiem w stronę Borsa. Wewnątrz znajdowały się dwa smoki. - Szkoda tylko, że tamten uciekł i nie spotka go kara... - zasępił się, wypowiadając ostatnie słowa.
- O..Oo.. Ojcze. - jęknęła dziewczyna, powstrzymując szloch. - Jja wiem ggdzie oni się zzbierają. - otarła mokre policzki i spojrzała z nadzieją na wielkiego wojownika, bo co jeśli wrócą zemścić się..?



__________________________________________

+2 złote smoki, jeśli przyjmie
+ wdzięczność i winność małej przysługi ze strony rodziny kupieckiej
Powrót do góry Go down
Bors

avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Pią Sie 05, 2016 5:29 pm

Rozprawienie się z bandytami nie było trudne. Noga od stołu? Ha! Żałosne... Ten mały człowieczek naprawdę myślał, że coś takiego przebije płytę pancerza Borsa? Mimo to, gigant uchylił się, aby głupiec nie zarysował jego zbroi czymś tak niegodnym jak kawałek mebla. Jeden z nędzników postanowił nawet uciec. Mali ludzie byli najwyraźniej pozbawieni nie tylko zasad, ale i jakiejkolwiek odwagi. Po wszystkim Bors zdjął hełm i odłożył na jakiś nadający się do tego mebel.
- Bors - przedstawił się, po czym odpowiedział krótko kupcowi swoim szorstkim głosem. - Nie chcę złota.
Po tych słowach podszedł do bandyty, którego ranił w rękę i pozbawił zębów. Złapał go tuż pod raną, ściskając mocno i unosząc do góry.
- Ilu was jest? - zapytał krótko.
Nie pytał o miejsce, dziewczyna wiedziała, chciał jedynie wiedzieć, czy może oczekiwać na miejscu godnej bitwy, czy też będzie to jak rzeź owiec.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Pią Sie 05, 2016 9:39 pm

Staruszek nie chcą zdenerwować wielkoluda swoim natręctwem, schował woreczek do kieszeni i uśmiechnął się ciepło. Z pomocą córki zaczął powoli wstawać, kiedy Bors podszedł do bandyty.
- Nie wiem... Tommy zatrudnił mnie niedawno... - wskazał głową martwego przywódcę. - Zresztą i tam bym ci nic nie powiedział. - wypiął dumnie pierś i splunął krwią na buty wojownika...
Powrót do góry Go down
Bors

avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Pią Sie 05, 2016 9:58 pm

Bors nie miał zamiaru długo rozmawiać z małym człowieczkiem. Wciąż trzymał go za rękę w okolicy nadgarstka, więc drugą dłonią chwycił go trochę poniżej łokcia i złamał kości, po czym odrzucił go na ziemię. Przycisnął go jedną nogą do ziemi - stając na środku klatki - gotów nacisnąć całą siłą oraz masą swoją i zbroi.
- Ilu? - zapytał krótko.
Jeżeli mężczyzna odpowiedział, pozwolił mu żyć i oddał najbliższemu patrolowi Złotych Płaszczy. W przeciwnym razie zgniótł go jak robaka. Niezależnie od wyniku rozmowy zapytał również dziewczynę gdzie zbierają się ci głupcy i ruszył w tamtą stronę. Jeden mu uciekł, trzeba go upolować... Po drodze wyposażył się również w tarczę.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Pią Sie 05, 2016 11:08 pm

Brodacz na prawdę nie wiedział, ilu może tam być, więc swoją niewiedzę przypłacił życiem... Właściwie i tak wkrótce by zginął, ale to była zdecydowanie gorsza śmierć... być zgniecionym...
Po wszystkim dziewczyna odpowiedziała na pytanie. Miejsce zebrań mieściło się cztery uliczki dalej na północ w budynku z czarnymi drzwiami.
Kiedy Bors dotarł we wskazane miejsce i wszedł do wnętrza budynku, zastał tam pięciu mężczyzn zupełnie nie spodziewających się jego pojawienia. Był wśród niech ten,  który wcześniej uciekł. Dwóch pierwszych chwyciło miecze stojące oparte o ścianę i natarło na wielkoluda. Nie byli oni pierwszymi lepszymi drabami, toteż starcie z oboma jednocześnie mogło być jakimś wyzwaniem dla Borsa. Krótki sparing i po chwili obaj leżeli martwi na podłodze. W tym czasie dwóch kolejnych chwyciło swoje bronie, topór i dwa krótkie miecze. O ile ten pierwszy nie stanowił jakiegokolwiek wyzwania, drugi okazał się być godnym przeciwnikiem. Niby dwa mieczem, ale wywijał nimi z zabójczą szybkością i precyzją. Dobrych kilka minut zajęło Borsowi pokonanie go i poderżnięcie gardła. Został jeden, ten samo co uciekł poprzednio. Wojownik rozejrzał się w poszukiwaniu go, lecz w pokoju nie było nikogo poza nim samym i czterema trupami. Ruszył w stronę długiego przedpokoju i w ostatniej chwili zasłonił się przed nadlatującą strzałą. Na końcu korytarza stał ostatni z drabów z łukiem w ręku. Ruszył w jego stronę, odrzucając miecz i zasłaniając się tarczą przed kolejnym pociskiem. Chwilę później nadleciał następny i jeszcze jeden. Wszystkie utkwiły w tarczy. Podszedł do niego i chwycił go za kubrak dłonią, w której trzymał tarczę, zaś drugą wymierzył cios w twarz. Poprawił kolejnym, jeszcze jednym i rzucił nim o ścianę. Opryszek wpadł do ukrytego pomieszczenia, lecz nim zdążył się ogarnąć Bors był już przy nim. Pochylił się nad nim, przyklękając i zaczął tłuc w twarz pięściami, na koniec uderzając tarczą w krtań. Banda rabusiów została zniszczona. W ukrytym pomieszczeniu wielkolud dostrzegł zamknięty kufer po ścianą. Po opróżnieniu go mógł zwyczajnie opuścić budynek, nie mając nic więcej do roboty...


____________________________
Profity z eventu:

- 20 złotych smoków, 56 srebrnych jeleni i 41 miedzianych gwiazdek ze skrzyni
- złoty naszyjnik w kształcie serca owiniętego kolczastym pnączem ze skrzyni (wartość około 3 smoki)
- wdzięczność i winność małej przysługi ze strony rodziny kupieckiej Westów
- rozejście się plotki w dzielnicy o wielkim wojowniku, który zniszczył jedną z band rabusiów


koniec eventu
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Wto Sie 23, 2016 6:19 pm

11 lutego 266 ACC, późnym wieczorem

Orla wraz z Harym spacerowali ulicami miasta. Mężczyzna opowiadał o swoim życiu pełnym przygód, a ona - cóż począć mogła - słuchała z zapartym tchem. Sama nie posiadała doświadczeń godnych podzielenia się z mężczyzną, bo sama nigdy nigdzie nie była. Wędrówka z północy do Królewskiej Przystani nie liczyła się jako wojaże poznawcze.
- Doprawdy brzmi jak bardzo ekscytujące życie, Hary. Powinieneś spisać to wszystko w dziennikach i inspirować przyszłych podróżników - rzekła, gdy zmierzali w dół jednej z ulic. Przyjęła od niego jabłko z wdzięcznością i wgryzła się w nie od razu, zatapiając zęby w słodkim owocu.
Orla nie zwracając już na to uwagi, dopiero teraz zauważyła że jej pies, pan Rollins, podąża za nimi niczym cień. Wilczur ciężko znosił rozstania ze swoją właścicielką, więc chodził za nią krok w krok. Dopiero teraz jednak zrównał z nimi krok i pojawił się po prawej stronie, drepcząc obok Hary'ego.
- To pan Rollins. Jest członkiem rodziny.
Powrót do góry Go down
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Czw Sie 25, 2016 10:22 am

Uśmiechnął się i spojrzał na dziewczynę.
- Może czasami było ekscytujące. Za to przez wiele dni po prostu nudna podróż statkiem. - odpowiedział i skręcił w kolejną uliczkę. Zbyt daleko nie zamierzał się oddalać od swojej szkoły i karczmy, gdyż tylko tutaj znał całą okolicę i rozkład uliczek. Poznał dopiero małą część miasta i nie zamierzał się zgubić. Gdzieś w bocznej uliczce przebiegła dwójka małych dzieci i zniknęła w jednym z domów.
W pierwszej chwili widząc wilczura chciał go odgonić, lecz słysząc słowa Orli zaniechał próby.
- Bardzo ładne zwierzę. Sam chciałem kiedyś mieć własne. Niestety mój dotychczasowy styl życia zbytnio na to nie pozwalał. Kto wie, może teraz... - wyraził swoje przypuszczenia. Skoro teraz miał osiąść na stałe w stolicy...
- Zamierzasz kiedyś odwiedzić Reach..? - zapytał tak bez żadnych zobowiązań...
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Sob Sie 27, 2016 10:58 am

Orla postanowiła, że temat podróży zostawią już za sobą. Bogate życie mężczyzny wpędzało ją w niejaki kompleks niższości. Na Północy może nie miało to takiego znaczenia, ale w stolicy Królestwa swoje ścieżki krzyżowało wielu ludzi z różnych stron świata. Historie o dalekich krainach można było zasłyszeć na każdym rogu, w każdej karczmie i nawet w najwęższej uliczce.
- Uważam, że każdy człowiek powinien posiadać zwierzę chociaż raz w swoim życiu. To oducza okrucieństwa w pewien sposób. Pan Rollins ma już dziesięć lat, nie należy do młodych. Mam nadzieję, że pożyje kolejne dziesięć - powiedziała z wyraźnym przejęciem w głosie. Razem ze swoim pupilem stanowiła jedność. Czuła się w jego skórze równie dobrze co w swojej, lubiła eksplorować otoczenie w ciele psa, ponieważ zauważała to, co jej ludzkie oko i zmysły bardzo łatwo były w stanie przeoczyć. W pewien sposób wierzyła, że połączenie psa i warga uchroni jej pupila od szybkiej śmierci. Może naiwnie...
- Mój kuzyn Aidan od początku mówił tylko o Reach. Królewska Przystań miała być niejako tylko przystankiem w naszej dalszej drodze na południe, chociaż zatrzymujemy się tutaj już dłużej niż powinniśmy. Celem jest jednak Reach i pomoc przy żniwach - odparła na jego pytanie, gdy wchodzili po raz kolejny w uliczkę, która znajdowała się niedaleko karczmy, z której wyszli całkiem niedawno. To świadczyło o tym, że zataczają koło wokół tego miejsca, nie odchodząc zbyt daleko, więc nie będzie miała problemów z odnalezieniem drogi powrotnej.
Powrót do góry Go down
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Nie Sie 28, 2016 12:17 pm

- To stary pies. - zauważył. Wątpił, aby przeżył kolejne tyle. Co prawda mało wiedział na temat długości żywotu psów, ale nawet on wiedział że dwadzieścia lat dla psa to bardzo dużo.
Skręcili w boczną uliczkę i trafili na przejeżdżający wóz z rzepą. Ot nic specjalnego.
- W Królewskiej Przystani też na pewno znajdziecie coś do roboty. Po co od razu wyjeżdżać do Reach..? - zapytał. Wydawała się to być dobra znajomość, bardzo owocna na przyszłość, toteż nie chciał aby tak po prostu wyjechała...
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Sro Sie 31, 2016 8:40 pm

- Nie doceniasz go. Pan Rollins jest nie do zdarcia - odparła, spoglądając z ukosa na psa merdającego ogonem. Musieli zatrzymać się na moment, ponieważ drogę zastąpił im wóz z rzepą. Orla zauważyła, że ulice pustoszeją, migocące światła świec w oknach gasną. Chyba tylko licho pałętało się o tej porze na ulicach stolicy. No i oni.
- Cóż, to nie ode mnie zależy. Pójdę tam, dokąd udadzą się moi bracia. Jeśli znajdą tutaj zajęcie, to i ja tutaj zostanę. Hary, późno już, nie sądzisz, że powinniśmy wracać? - Zagaiła, rozglądając się wokół. Nie to żeby bała się w jego towarzystwie, ale nie chciała niepotrzebnie martwić Troya i Aidana.
Powrót do góry Go down
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Sob Wrz 03, 2016 6:15 pm

- Skoro tak twierdzisz... - odpowiedział, tym samym ucinając rozmowę o psie. Na ulicach rzeczywiście robiło się coraz ciemniej, światła w oknach pobliskich domów bledły i w końcu gasły. Miasto powoli przechodziło we władanie ciemności i nocy. Na moment przerzucił na nią wzrok, kiedy zapytała o powrót. A więc już.
- Myślę, że możemy wracać. - odparł, wciąż prowadząc ją pod rękę odkąd wyszli z karczmy. Skręcili w uliczkę prowadzącą do przybytku od północy i natrafili na pieszy patrol Złotych Płaszczy. Mężczyźni spojrzeli na nich, coś rzucili gniewnie pod nosami i ruszyli dalej. - Dziękuję za mile spędzony wieczór w Twoim towarzystwie pani. - skłonił lekko głową, uśmiechając się ciepło.
Kiedy dotarli pod budynek, z którego kilkadziesiąt minut temu wyszli, ucałował jej dłoń i spojrzał uśmiechnięty w oczy.
- Na prawdę było mi miło. - raz jeszcze to powiedział. - Dobrej nocy Orlo. I powodzenia w szukaniu tu pracy. - pożegnał ją i ruszył w stronę szkoły. To był długi dzień...

zt.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Nie Wrz 04, 2016 12:26 am

Dziewczyna nie zwróciła zbytniej uwagi na Złote Płaszcze, które minęły ich w jednej z uliczek. Uznała, że to chyba dobrze że przechadzają się po ulicach dając niejakie poczucie bezpieczeństwa. Królewska Przystań była znacznie mniej bezpieczna niż dajmy na to Biały Port, przynajmniej takie odniosła wrażenie. Gdy dotarli wreszcie pod drzwi karczmy, wymienili jeszcze kilka słów na progu.
- Było miło - przyznała i dodała sobie w myślach, że jest bardzo wdzięczna iż Hary nie okazał się jakimś złodziejaszkiem albo nikczemnikiem, który zadźgałby ją w pierwszej lepszej uliczce dla rozrywki. - Pracy zacznę szukać od razu jutrzejszego ranka. Dziękuję za wszystkie rady. Dobranoc.- Po tych słowach pomachała mu na pożegnanie i zniknęła za drzwiami gospody.
Powrót do góry Go down
Alyssa Arryn
Królowa Sokołów
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Czw Wrz 08, 2016 8:40 pm

12 luty 266 AC

Po przejściu wielu korytarzy twierdzy, spotkaniu kilku ważniejszych osobistości i minięciu niezliczonej liczby zabieganych służek wreszcie udało im się wyjść na świeże powietrze. Arrynównie towarzyszył jedynie Bors, strażnicy zaś zostali, by przypilnować jej komnaty oraz poinformować służkę, że ma się stawić wieczorem.
Jeśli chodzi o szukanie budynku, na początku nie widać było nic, jednak to nie mogło ich zrazić, Królewska Przystań jest w końcu ogromna. Kroczyli dumnie przez zabrudzone ulice miasta, rozglądając się na boki i wypatrując odpowiedniego miejsca. Takie szukanie mogło być owocne lub też wręcz przeciwnie, dlatego po kilku minutach spaceru dziewczynie wpadł do głowy inny pomysł.
- Możemy zajrzeć do jakiejś karczmy i popytać urzędujących tam ludzi. Znajdą się tacy, którzy znają to miasto jak własną kieszeń. Być może oni dadzą nam jakieś rady.
Powrót do góry Go down
Bors

avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Pon Wrz 12, 2016 7:55 pm

Bors bez wahania ruszył za swoją panią korytarzami twierdzy. Był pewien, że z lady Alyssą znajdzie odpowiednią kwaterę szybko i bez większego problemu, jego pani była bądź co bądź osobą o niespotykanych zdolnościach gdy przychodziło do kontaktów z ludźmi. Po wyjściu na ulice miasta, wojownik wzmógł czujność, trzymając dłoń na rękojeści miecza. Królewska Przystań dzięki zwiększeniu ilości oraz jakości straży nie była już tak niebezpieczna jak dawniej, ale wciąż lepiej było mieć się tu na baczności.
- Jak sobie życzysz, Pani - odpowiedział krótko, lady Arryn w końcu na pewno wiedziała co robić lepiej niż on.
Teraz pozostawało jedynie pomóc Alyssie w wypatrzeniu odpowiedniego przybytku.
Powrót do góry Go down
Alyssa Arryn
Królowa Sokołów
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Czw Wrz 15, 2016 10:04 pm

Skierowała wzrok ku drzwiom najbliższej karczmy, z którego właśnie wychodziło dwóch dosyć mocno upitych mężczyzn. Nawet z takiej odległości dało się wyczuć swąd alkoholu i usłyszeć słowa sprośnych pieśni, wydobywające się z ich ust. Alyssa przekręciła oczami i z niechęcią ruszyła w stronę budynku, już wyobrażając sobie te wszystkie zapachy i dźwięki, które nawiedzą ją w środku, kiedy jej spojrzenie padło na grupkę siedzących pod budynkiem dzieci, na oko wchodzących już w wiek nastoletni, a w głowie zaświtał jej kolejny, genialny pomysł.
- Hej. - powiedziała chwilę po podejściu do nich. Ich ubrania były postrzępione, a twarze umorusane. Wszystkie były okropnie wychudzone, więc widać było, że od dawna nie miały porządniejszego posiłku w ustach. Mimo tego ich kąciki ust były uniesione w uśmiechu, jakby to wszystko w ogóle ich nie obchodziło. Nigdy nie zrozumiem biedoty.
- Jestem Alyssa i potrzebuję waszej pomocy. Tak się składa, że ja i mój przyjaciel szukamy tutaj wolnego budynku, ale niestety, jest nas tylko dwoje, do tego średnio znamy to miasto. Wy za to zapewne mieszkacie tu od dawna, dlatego lepiej orientujecie się w terenie. Znacie też pewnie wielu jego mieszkańców. Czy moglibyście zwołać znajomych, przejść się po mieście i znaleźć jakiś obszerny budynek na sprzedaż? Bylibyśmy wam ogromnie wdzięczni i oczywiście - specjalnie dotknęła swojej sakiewki - nie obyłoby by się bez nagrody.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Sob Wrz 17, 2016 11:43 pm

Dzieciaki grały w berka na ulicach, gdy jakaś ładnie ubrana pani z olbrzymem za plecami zwróciła się bezpośrednio do nich, bo do kogo innego? Mały Janek wykorzystał sytuację i mocno klepnął innego chłopaka, który z rozpędu poleciał na ziemię i zdarł sobie kolano. Zamiast płaczu skwitował to śmiechem i grupka powróciła do zabawy. Janek jednak wciąż stał przed wysoką panią i z głową odchyloną w górę przysłuchiwał się temu, co chciała mu przekazać.
- Jasssne, plose pani! Ze Staskiem zaras cos pani znajciemy! - świszcząco odparł rudzielec, któremu brakowało górnej jedynki i wskazującym palcem pokazał chłopaka zajmującego się kolanem.
- Będziemy sukać, as znajdziemy! Pani wysle tu kogos po poludniu, to psekazemy adres. Jutro, albo pojutse. Mose pani na nas polegać! - z uśmiechem na bladej twarzyczce zasalutował i pobiegł do innych dzieci, by przekazać im wieści.

14 Luty 266 AC

Na Alyssę, Borsa lub kogoś innego, kto przyszedłby się z nimi spotkać, od rana w umówionym miejscu czekał rudy Janek z kolegą. Chłopcy z pomocą reszty hałastry znaleźli odpowiedni budynek i podzielili się z rozmówczynią lub rozmówcą jego adresem, po czym z wielkimi oczami czekali na swoją obiecaną nagrodę i oby to nie były ciastka z wdowią krwią.

....
Powrót do góry Go down
Alyssa Arryn
Królowa Sokołów
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Nie Wrz 18, 2016 1:04 am

Alyssa, ucieszona ogromną chęcią dzieci na pomoc, od razu w towarzystwie swojego strażnika zawróciła do Czerwonej Twierdzy. Teraz ponownie kroczyła w stronę miejsca, gdzie dwa dni temu natrafiła na bijatykę. Dwaj chłopcy w końcu wywiązali się z umowy i czekali na nich tam, a ich uśmiechy świadczyły, że udało im się sprostać wyzwaniu. Ich słowa ucieszyły Arrynównę, chociaż wolała nie myśleć, jak wielki będzie jej gniew, jeśli te wszystkie informacje okażą się fałszywe.
- A teraz, tak jak obiecałam... - wyciągnęła z sakiewki dwa srebrne jelenie i dała każdemu chłopcy po jednym. - Ale chyba mieliście więcej pomocników, prawda? To - przekazała rudemu chłopcu mały, czarny woreczek, wypełniony około czterdziestoma miedzianymi gwiazdami. - rozdajcie im sami, według waszego uznania. Tylko proszę, nie wszczynajcie kolejnej bójki, i tak jest ich tutaj za dużo. I nie zagarnijcie wszystkiego dla siebie. - Uśmiechnęła się szczerze (lub mniej) do maluchów. - Dziękuję jeszcze raz.
Kiedy cała widownia już pobiegła w swoją stronę, Alyssa zwróciła na Borsa ucieszone spojrzenie.
- Nie sądziłam, że pójdzie tak łatwo. Chodź, sprawdzimy podany adres. - ruszyła powolnym, dostojnym krokiem. - Lepiej dla nich, aby nie oszukali przyszłej pani Doliny. - dodała ciszej.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   

Powrót do góry Go down
 
Ulice Królewskiej Przystani
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Lochy Królewskiej Przystani

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Królewska Przystań-
Skocz do: