IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ulice Królewskiej Przystani

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Ulice Królewskiej Przystani   Sob Lip 30, 2016 3:00 pm

First topic message reminder :

Wszystkie większe i mniejsze ulice Królewskiej Przystani.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com

AutorWiadomość
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Pon Lis 21, 2016 12:07 am

- Zapiszę sobie to w mądrościach panny Orli Snow - powtórzyła po nim, przedżeźniając go i robiąc głupią minę imitując Rosha. A więc nic się między nimi nie zmieniło, nadal byli na tej samej uszczypliwej ścieżce wojennej. To był dobry znak, a przynajmniej panna Snow tak sądziła, bo to oznaczało tyle że Roshowi nie strzeliło nic do głowy i nie wyobrażał sobie za wiele.
Szli tak ulicą wysłuchując standardowej gadki byłego najemnika. Ten idący za nimi tylko coś buczał i wiecznie zgadzał się z nim. Co to miało być, festiwal uwielbienia Rosha z Ashford? Jeśli tak, to ona powinna być ostatnią osobą, która się na nim znalazła.
- Nie wiem, ja bym spróbowała w Zapchlonym Tyłku najpierw - odparła na jego pytanie, ponieważ to tam znajdowała się masa burdeli. Były podrzędne i bardzo podatne na atak. Do tego ich zniszczenie było łatwiejsze niż przybytków z bogatej dzielnicy. Wtedy wpadła na dość niekonwencjonalny, aczkolwiek może szybszy i skuteczniejszy pomysł. Dlaczego mieli krążyć wokół i szukać tego burdelu, skoro Orla mogła z łatwością przelecieć się nad Królewską Przystanią i dostrzec szyld z powietrza. Wtedy stanęli przed kuźnią i Rosh zadał jej pytanie czy może sobie pooglądać. Przepraszam, czy ona była jego matką? Była w takim szoku, że jedyne co zdołała z siebie wyrzucić to krótkie: - Eee... No możesz.
Kiedy były najemnik był zajęty oglądaniem mieczy i innych rzeczy oferowanych na sprzedaż, Orla rozejrzała się wokół, ponieważ zbrojenia niezbyt ją interesowały. Jack trzymał się z boku, nie odstępując ich na krok. Wtedy dziewczyna spojrzała na Rosha.
- Rosh, Ty wiesz w ogóle jak tego używać i którym końcem się dźga? - Zapytała kpiąco, przyglądając mu się z rękami skrzyżowanymi pod piersiami. Wygrany turniej, lata spędzone w kampaniach najemniczych, a dla niej on i tak był tylko nieudacznikiem. Dziewczyna uznała, że póki nie zobaczy to nie uwierzy. - Słuchaj, wydaje mi się, że nie musimy chodzić wokół miasta i szukać tego burdelu. Chyba mam inny sposób żeby się dowiedzieć który to burdel i to bez wychodzenia z domu.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Pon Lis 21, 2016 12:29 am

Przeglądał sobie spokojnie miecze. Kowal widząc, nic szczególnego nie zrobił. Po prostu stał i patrzył czasem coś doradzając w kwestii miecza. Jedynie jego młody czeladnik chodził tam i z powrotem, wykonując swoją pracę. Rosh musiał każdy miecz dokładnie przebadać. Czy dobrze leży w dłoni, jak się nim wymachuje a nawet czy ładnie wygląda. Pytanie Orli skomentował jedynie głupim uśmieszkiem. Nie miał zamiaru się denerwować, bo i tak wiedział, że mało jest takich, którzy dorównali by mu w walce. Kiedyś panna Snow zobaczy na własne oczy. Nagle dostał ten idealny miecz. Zrobił kilka ciosów próbnych, rzecz jasna pamiętając o finezji i tak dalej, bo to już wykonywał automatycznie. Zapłacił kowalowi odpowiednią sumkę. Będąc jeszcze w środku pomieszczenia kupił sztylet, też dobrej roboty. Przechodząc obok Orli wcisnął jej go do rąk i powiedział:
- To na jakiś zwyrodnialców, którzy będą się przystawiać lub coś innego, heh. A cóż, to za sposób? Może jeszcze wejdziesz w skórę jakiegoś ptaka i zaczniesz przeczesywać okolicę, jak w tych starych bajkach z północy? Bo ja nie będę opłacał ludzi by szukali skoro sam mogę iść i poszukać. - Nowy miecz przewiesił za ten czas przez plecy, zaś drugi nadal spoczywał przy jego prawym boku. Uśmiechnięty nadal patrzył na Orlę podnosząc prawą brew do góry. Nawet niech nie mówi, że znów ma jakąś cholerną moc, bo wtedy Rosh zacznie się poważnie obawiać tej panienki.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Pon Lis 21, 2016 12:47 am

Trochę im zajęło przy tej kuźni, ponieważ Rosh musiał obejrzeć każdy miecz, każdy zważyć w ręce i pobawić się każdym trochę. Orla nie narzekała, nie westchnęła nawet aby go pospieszyć, i tak nie mieli nic lepszego do roboty na dobrą sprawę. Burdel był jeszcze o tej porze zamknięty, a krążenie po ulicach w poszukiwaniu jednego przybytku niezbyt jej się widziało. Wreszcie były najemnik wybrał sobie odpowiedni miecz, a do tego dodatkowo dokupił sztylet, który wcisnął jej w ręce. Orla zaciekawiona wysunęła go z krótkiej, skórzanej pochwy i spojrzała na ostrze.
- A jak Ty będziesz się przystawiać, to też mogę go użyć? - Zapytała, chowając go ponownie do środka. Podziękowała mu krótkim uśmiechem i skinięciem głowy, a potem nareszcie ruszyli w dalszą drogę. Słysząc jego kolejne słowa, dziewczyna uniosła lekko brwi i spojrzała na niego zdziwiona. Tak, właśnie dokładnie to miała zrobić co powiedział. Powinna mu jednak zdradzać ten sekret i psuć niespodziankę? Poza tym już uważał ją za wariatkę, nie chciała potwierdzać dodatkowo jego przekonań.
- Nie martw się, wszystko absolutnie za darmo. No powiedzmy, że w ramach mojego wynagrodzenia, nic się nie martw - powiedziała, dając mu tym samym znać, że ona już ma swoje sposoby. Poklepała go jeszcze po ramieniu, a potem skręcili w boczną uliczkę, która miała doprowadzić ich do burdelu "Pod kiecką".
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Pon Lis 28, 2016 8:57 pm

27 marca 266 AC
Oczywiście nadmienił właścicielowi, że ten chłoptaś przed wejściem powinien zająć się pracą jak najszybciej zamiast napastować młode kobiety, bo nowe części zbroi chciałby szybko. Nadmienił też o swojej wyprawie, by wiedział, iż mówi prawdę a nie jest kolejnym łachmaniarzem. Wychodząc sobie z zakładu zauważył Orlę, która mu wytłumaczyła kim ponoć był dla niej ten człowiek. Rzecz jasna ta odpowiedź średnio przypadła najemnikowi do gustu. Mogła sobie zmyślać w najlepsze, jego i tak już nic chyba nie zdziwi w tej dziewczynie. Początkowo chciał iść potrenować, lecz mając ze sobą Orle postanowił zmienić zdanie.
- Brat... Jasne, a ja jestem jebanym lordem, mam swój zamek a nawet swoją chędożoną armię. Z królem jestem na ty, jadam sobie obiady co czwartek z jego królewską mością. Gdy ma coś przeciwko to nawet pierdolnę ręką w stół i wiesz co... Słucha. - Odpowiedział ironicznie, znów robiąc swój uśmieszek. - Dwa dni cię nie było, musi być niezły, heh. Zajebisty wprost. A tak poza tym, to co tam u ciebie słychać? - Zapytał maszerując uliczkami Królewskiej Przystani. Cała sytuacja naprawdę go dziwiła, a nawet w pewnym sensie śmieszyła. Doprawdy, Orla była obrotną kobietą, tylko ciekawo czy wszystkich facetów robiła w bambuko tak samo jak Rosha, czy tylko jego, próbując jeszcze później zgrywać załamaną i mówić o swojej prawdziwej miłości. A może wszystko, ta cała praca i tak dalej, to był jeden wielki cholerny zakład, a ona po kątach śmieje się z najemnika?
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Pon Lis 28, 2016 9:22 pm

Sam fakt, że Rosh nie uwierzył w jej słowa był tak zadziwiający dla dziewczyny, że na moment aż przystanęła i otworzyła szeroko usta ze zdziwienia. Co on sobie wyobrażał, że panna Snow za jego plecami spotykała się z kimś jedynie dwa dni po tym jak spędzała sobie z nim miło czas, już znalazła sobie kogoś innego? Aż ją coś ukuło w klatkę piersiową i to nie była złość, a coś innego. Przykro jej było.
- Dlaczego mi nie wierzysz? Wiesz dobrze, że mam dwójkę braci, która mieszka tutaj w Królewskiej Przystani. No chyba że mnie nie słuchałeś, bo co Cię obchodzi ktoś kto nie jest Tobą - żachnęła się, wracając do swojego starego tonu, który Rosh tak bardzo dobrze znał. Mimo to nie było to już tylko złośliwe dogryzanie sobie, a Orla była autentycznie wściekła na niego. Jak mógł tak tak po prostu wyciągać wnioski bez nawet zapytania jej o cokolwiek. Kolejne słowa wyprowadziły ją tak z równowagi, że wyprzedziła go i zmusiła do zatrzymania się gdy stanęła przed nim. Wystawiła w jego stronę oskarżycielsko palec wskazujący, a potem dźgnęła go nim prosto w klatkę piersiową kiedy wypowiadała pierwsze słowa.
- Jesteś zazdrosny - powiedziała, mając największą ochotę uderzyć go prostu w ten głupi pysk aby zmyć z niego ten głupkowaty uśmieszek. Rosh chyba zawsze taki miał kiedy nie umiał poradzić sobie z sytuacją. Ta widocznie należała do takich. - Dwa dni mnie nie było, bo nie chciałam Ci spojrzeć w twarz po tym co się stało. Naprawdę myślisz, że gdyby to dla mnie nic nie znaczyło to bym się tak zachowywała? No ale co Ty możesz wiedzieć o uczuciach, nic, bo widocznie ta część Twojej świadomości musi być upośledzona - powiedziała, ponownie dźgając go w palcem w pierś. Naprawdę się w niej gotowało i w każdej chwili była gotowa odejść i nigdy więcej nie wrócić. - To był mój brat, ale wierz sobie w co chcesz.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Pon Lis 28, 2016 9:41 pm

Rzeczywiście, Orla kiedyś wspominała coś o braciach, ale ten argument wcale nie przekonał Rosha do jej zdania, nadal kręcił poirytowany głową, aż nagle dziewczyna stanęła przed nim, dźgnęła go palcem w klatę i zaczęła prawić swoje kazania. Kiedy zrobiła to drugi raz, złapał jej rękę nim zdążyła dotknąć nią jego ubioru. Odciągnął w dół i dopiero wtedy puścił. Uśmieszek znikł, a morda Ashforda stała się naprawdę groźna, chyba nigdy tak nie patrzył na pannę Snow jak w tym momencie, przysunął się trochę bliżej mówiąc.
- Pewnie, jestem cholernie zazdrosny, a co to spojrzenia w twarz, to tak, właśnie tak sądzę. Uczucia mówisz, hmmm? Dobrze, że mi wspomniałaś o takim słowie, bo nawet go kurwa nigdy nie słyszałem, ale wiesz co? Ty masz ich najwyraźniej, aż za dużo. Najpierw ten hm... jak on miał? Wiesz ten co odprowadzał cię pod burdel gdy byłem na turnieju, słyszałem, że jest nauczycielem w szkole króla i nazywa się coś na H? Później ja a teraz chłopak kowala? Hmm... doprawdy ciekawe. Coś dużo masz tych braci, moja droga. Wypytałem o wszystko, ale wcześniej nie widziałem potrzeby by cokolwiek o tym wspominać. - Patrzył na Orlę z góry, bo dziewczyna była nieco niższa od niego, ale w sumie lubił gdy ludzie zdawali sobie sprawę jak maleńcy są przy nim. Po chwili dopowiedział - Masz coś jeszcze do powiedzenia? Skoro bardzo chcesz, to możesz mi jebnąć w pysk jak najmocniej potrafisz, a potem poprawić. Ostatnim razem jak mnie uderzałaś, czułem się dość fajnie, ale to raczej się nie powtórzy, panno Snow.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Pon Lis 28, 2016 10:42 pm

Gdy odsunął jej rękę, machinalnie ją odsunęła, nie mając zamiaru więcej dźgać go pierś. Chyba wystarczająco już przekazała tego, co miała do powiedzenia. Ze slów Rosha wynikało tyle co fakt, że Orla najwyraźniej przeleciała już pół stolicy nawet o tym nie wiedząc. Dziewczyna prychnęła czując, że coś zaczyna ściskać ją w gardle, jakby rosła jej tam coś sprawiając ból. Prawie się popłakała słysząc te słowa, dolna warga zatrzęsla się jej nieco, ale uznała, że nie będzie dawać mu tej satysfakcji. Poza tym nadal znajdowali się na środku ulicy.
- Hary - odpowiedziała tylko, ponieważ Rosh najwidoczniej nie mógł zapamiętać jego imienia albo celowo wolał nazwać go tym na H. Owszem, Flowers jej bratem nie był, a zwyczajnym przyjacielem. Przecież chyba mogła mieć przyjaciół, w końcu była dorosła. Uznała jednak, że nie będzie mu już nic tłumaczyć, bo to zwyczajnie nie miało już w tej chwili sensu. Miała największą ochotę uderzyć go w twarz tak jak poprosił, ale nie zrobiła tego. Ręka ją jednak zaswędziała i bez wahania zrobiłaby to w ułamek sekundy gdyby chciała. Była strasznie zła, ale do tego upokorzona.
- Zadziwiająco dużo gniewu i emocji jak na osobę, która nie ma wobec mnie żadnych uczuć, wiesz? - Powiedziała, a potem ruszyła znowu przed siebie, nie stojąc mu już na drodze. Całe szczęście od burdelu dzieliła ich przecznica, może dwie, w każdym razie byli już bardzo blisko. Niebawem będzie mogła znowu zamknąć się w swoim pokoju na piętrze, ale w tym momencie właściwie rozważała wyprowadzenie się. Mogła wrócić znowu do swoich kuzynów albo wynając sobie pokój gdzieś blisko, w końcu mogła zrobić to, miała wystarczającą ilość funduszy. - Ułatwię Ci to, wieczorem się wyprowadzę, a jak tylko znajdę nową pracę już więcej nie będziesz musiał mnie oglądać. Wydaje mi się, że masz wystarczająco kurew w swoim burdelu, po co Ci jeszcze jedna - dodała jeszcze, gdy przed nimi ukazała się fasada przybytku. Cóż, najwidoczniej właśnie za taką ją miał, więc po co go przekonywać, że jest inaczej.
Powrót do góry Go down
Ned "Herold" Low
Sprzedawczyk
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Wto Lis 29, 2016 9:27 pm

19 marca 266AC

Ned dokończył swoje piwo, i wtajemniczył towarzyszy w swój pomysł. Wszyscy się zgodzili. Po tym odnalazł swoich ludzi i kazał im iść do ich kryjówki. Sam miał dołączyć do nich niebawem. Razem z Albertem wyszedł z karczmy i powiedział.
-Pójdę jeszcze do siebie. Zobaczę jak się sprawy mają, spotkamy się potem u Willa.- po czym skierował się do swojej siedziby. Po drodze myślał że warto by jednak zainwestować w zbroję. Nie jakąś ciężką, coś lekkiego, żeby nie krępowało ruchów. Idąc po ulicach, zauważył warsztat garbarski. Mając nadzieję że uda mu się znaleźć coś odpowiedniego, wszedł do środka. Przywitał się z właścicielem i zapytał czy mógłby zamówić zbroję skórzaną. Zdjęto wymiary, Ned zapłacił i po półgodzinie był znowu w drodze. Po zbroję miał zjawić się za dwa dni, Ned mógł tyle poczekać. W końcu dotarł do siebie. Sprawdził jak się sprawy mają i wyznaczył pięciu ludzi do specjalnego zadania. Mieli znaleźć po 10 chętnych do rozprowadzania plotek. Mieli puścić na ulice że widziano zaginionego księcia Aegona rabującego jubilera. Mieli zachować maksymalną ostrożność. Każdemu chętnemu należało wypłacić po 20 jeleni. Zaopatrzył swoich ludzi w pieniądze i wyprawił. Następnie, wyruszył w stronę domu Willa.
Powrót do góry Go down
Znachor Albert
Pierwszy Grasant Westeros
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Wto Lis 29, 2016 9:51 pm

20 marzec, 266 AC

Z małego planu trzech rozbójników, nie wiele wyszło. Można było jedynie usłyszeć jakieś szepty na ulicach. Trzeba było temu zaradzić, wspólnicy podjeli decyzję ponownej próby. Tym razem jednak siatka plotkarzy, miała być większa. Co rzecz jasna kosztowało więcej. Już rankiem następnego dnia, ludzie wcześniej i ci później opłaceni, poszli plotkować. Było ich w sumie ze stu ludzi, w różnych częściach miasta. Byli to ludzie specjalnie dobrani przez Willa, ten to znał ludzi. Po tej akcji, Albert udał się na targ. (Wcześniej farbując włosy na blado czerwony kolor.) Długo chodził w poszukiwaniu sklepu zielarza. Kiedy taki znalazł, przyjrzał się asortymentowi sklepu. Widząc że połowa ziół była w złym stanie, Albert skrytykował go za takie prowadzenie przedsiębiorstwa. Polegającego na oszustwie. Ostatecznie kupił woreczek ziół leczniczych i mieszek różnych trujących ziół, spod lady.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Wto Gru 27, 2016 9:25 pm

4 kwietnia, 266 AC



Do Królewskiej Przystani przybył teatr. Miał on wystawić pewną sztukę o pewnym bardzo zabawnym księciu. Nazwała się "Książę Jaszczurka". Nikt nie mówił otwarcie o tym, kim on był. Jednakże, każdy domyślał się tego. Teatr miał w zanadrzu jeszcze inne repertuary na dzień dzisiejszy. Co ciekawe, wszystkie rekwizyty zmieniały dzieci. Jakby żaden dorosły nie imał się cięższej pracy.
Przedstawienie czas zacząć - rzekł mężczyzna z długą brodą i w bogatym stroju. Usunął się ze sceny, a zasłony zostały rozsunięte.
Parodiowanie życia pewnego księcia zaczęło się, a dzieci zręcznie przemykały przy scenie, pod sceną. Wszystko szło bardzo sprawnie, aż do momentu, gdzie jeden z młodzików przewrócił rekwizyt. Był to młody chłopiec o kasztanowych włosach. Wymienił się przerażonym spojrzeniem z - prawdopodobnie - właścicielem tego teatru, który też je zapowiadał. Przedstawienie musiało trwać dalej, ale chłopiec już nie mógł pomagać. Został odesłany na bok, usiadł przy płocie z miną, jakby miał się rozpłakać.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Sro Gru 28, 2016 12:28 am

Orla z samego rana miała do załatwienia kilka spraw, dlatego od rana krążyła po ulicach Króleskiej Przystani. Ze względu na wczorajszą grabież w gospodzie, pieniądze które miała zapłacić krawcowi za wykonanie usługi dla ich burdelu pilnowała jak oka w głowie. Kiedy już załatwiła sprawunki i zapłaciła należąną kwotę odetchnęła z ulgą, że dopięła dzisiaj wszystkich spraw. Wracając ponownie do miejsca swojej pracy, przechodziła przez niewielki plac na rozdrożu gdzie zebrał się tłum ludzi. Z naręczem materiałów trzymanym pod pachą zatrzymała się na moment aby podziwiać krótki, niezbyt porywający spektakl o księciu jaszczurce. Podczas zmian scenografii grupka dzieci pracowała niczym małe mrówki przy zmianie dekoracji, a dyrygował nimi mężczyzna, który zapowiadał kolejne części przedstawienia. Już w sumie miała odchodzić, bo ta nędzna sztuka nieszczególnie ją bawiła. Podczas kolejnej zmiany dekoracji coś wydarzyło się na scenie, jakiś huk przyciągnął uwagę dziewczyny i gdy ta dostrzegła że właściciel gromi dzieciaka wzrokiem i odsyła na bok, pokręciła lekko głową z dezaprobatą. Co za cham - pomyślała tylko, ale nie przejęła się tym faktem jakoś szczególnie. Postanowiła ruszyć w drogę i wracać do burdelu, jednak przechodząc obok chłopca zatrzymała się na chwilę. Spojrzała na jego minę cierpiętnika i odezwała się zwyczajnym dla siebie tonem.
- Niezdara z Ciebie, co? Nie przejmuj się, ze mnie też - rzekła, podpierając sobie materiał zwinięty w rolkę o biodro, podtrzymując go prawą ręką.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Sro Gru 28, 2016 9:20 pm

Młody chłopczyk spojrzał na kobietę, która do niego podeszła. Początkowo wahał się odpowiedzieć, ale kiedy rozglądnął się i upewnił, że właściciel nie spoglądał w niego stronę, wreszcie słowa wydobyły się z jego roztrzęsionych ust.
- To moja wina - rzekł nerwowo. - Pan Doom zawsze powtarzał, że najistotniejsza jest perfekcja, a kiedy popełnisz błąd, musisz zostać ukarany. Inaczej nie byłoby porządku wśród nas. Stalibyśmy się bezwartościowi. - Wydawać się mogłoby, że dzieciak mechanicznie wypowiadał te oto słowa.
Wzrok owego Pana Doom wylądował na chłopcu, a ten aż odskoczył od Orli. Roztrzęsiony nie miał pojęcia, co powinien zrobić. W końcu pobiegł zza scenę i schował się pomiędzy trzeba beczkami.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Sro Gru 28, 2016 10:25 pm

Dziecko wyglądało na wystraszone do granic możliwości, a Orli nic nie denerwowało bardziej niż znęcanie się nad słabszymi. Znęcanie się nad dziećmi było jednak na samym dnie w jej mniemaniu, toteż podparła się hardo pod boki i spojrzała na chłopca z góry. Już wiedziała, że mężczyzna prowadzący ten nędzny teatrzyk nie jest jego ojcem, bo młody nazywał go Panem Doomem.
- To największe brednie jakie kiedykolwiek słyszałam w swoim życiu - powiedziała lekko zdziwionym tonem, robiąc wielkie oczy. Takie małe dziecko, a już opowiadał takie rzeczy. Wtem bardzo się przestraszył i Orla automatycznie spojrzała w kierunku, w którym jeszcze przed chwilą patrzyło dziecko. Dostrzegła tego całego strasznego pana Dooma, który zgromił dziecko wzrokiem. Ten tak się zlęknął, że aż uciekł za scenę i schował się za beczką. O nie, tego było za wiele. Dziewczyna z Północy ruszyła za nim, a jeśli jego opiekun miał coś przeciwko, to będzie musiał sobie z nią poradzić. Odnalazła chłopca schowanego za beczką. Zabębniła palcami w beczkę i spojrzała na dziecko z góry.
- Boisz się mnie? Jak masz na imię? - Zapytała, w międzyczasie rozglądając się za mężczyzną, który wzbudzał w dziecku przerażenie. - Wyłaz stamtąd...
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Czw Gru 29, 2016 5:19 pm

Pan Doom kątem oka spoglądał na to, co działo się z jego podopiecznym. Jakaś kobieta postanowiła go pożałować. Zdecydowanie nie przypadło mu to do gustu. Mogło to zagrozić dyscyplinie, jaką wprowadził u swoich małych pracowników.
Chłopiec nadal spoglądał na Orlę z przerażeniem, chociaż wiedział, że nic mu nie zrobi. No, ale ktoś inny mógł.
- J-jestem Abel - odpowiedział, dalej się trzęsąc. - Nie mogę rozmawiać, to zakazane. - Chłopiec spojrzał w stronę człowieka, który znajdował się właśnie za Orlą.
- Witam, Panią - rzekł z szarmanckim uśmiechem na twarzy, pocierając swoją szpiczastą brodę. Był dosyć wysoki, ale i chuderlawy. - Dlaczegóż to tak piękna panienka zainteresowała się tym dzieckiem? Widać, że nie za bardzo umie rozmawiać z kobietami. Aż się wystraszył. Najpewniej lepiej będzie się czuć u swoich. Ach! Przepraszam, że się nie przedstawiłem. Jestem zwany tutaj jako pan Doom. - Ukłonił się i z powrotem spojrzał na Abla, a on wstał i zaczął iść w kierunku namiotu.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Czw Gru 29, 2016 7:08 pm

Dziecko spoglądało na nią z takim przerażeniem jakby była co najmniej jakimś potworem, chociaż dziewczyna wiedziała że to nie jej obecność go przeraża. Zdążyła się tylko jeszcze przedstawić nim chłopiec spostrzegł pana Dooma i od razu uciął z nią rozmowę.
- A ja Orla - rzekła, patrząc jak ten kuli się i spogląda za nią na mężczyznę, który za nią stał. Panna Snow nie była nawet pewna, czy dziecko usłyszało co powiedziała, ale to nie miało teraz najmniejszego znaczenia. Sam pan Doom, czyli ucieleśnienie wszystkich koszmarów dziecka zaszczyciło ich swoją obecnością, zagadując przyjaznym i szarmanckim tonem. Na pierwszy rzut oka nie wydawał się grozny, ale po reakcji chłopca wiedziała już, że pozory mylą.
- Ja i Abel ucinaliśmy sobie tylko krótką pogawędkę. Moja przyjemność, jestem Orla - rzekła do mężczyzny, ale ani myślała wystawiać w jego stronę dłoni. Kątem oka spostrzegła jak dziecko wraca do namiotu, jednak nie miała zamiaru machnąć ręką i sobie odejść. Skoro już tutaj stała i zainteresowała się całą sprawą, postanowiła zapytać o coś jeszcze. - Gdzie są rodzice tego chłopca?
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Sro Sty 04, 2017 12:38 am

Orla nie ustępowała, ale pan Doom nie zdawał się być ani trochę poruszony tym zachowaniem. Dziewczyna zorientowała się, że coś jest nie tak, a on dobrze to wiedział. Jednakże, nie miał zamiaru się tym przejmować. To nie była jej sprawa.
- Cóż, Abel nie należy do najbardziej rozmownych osób. Jest bardzo pomocny, ale zarazem niezwykle wrażliwy. Przejmuje się nawet drobnostkami - stwierdził, podchodząc odrobinę bliżej i dotykając zasłony, która została rozwieszona, aby wyschnąć. - Jeśli chodzi o rodziców... To sierota, nie posiada ich. Przygarnąłem go jakieś lata temu. Błąkał się samiusieńki po ulicy. Zresztą, jak i wszystkie tu dzieci. Zbieram ich u siebie, więc razem z aktorami tworzymy... Rodzinę można powiedzieć. Nie jest tu tak źle, choć można wywnioskować zupełnie coś innego - rzekł, uśmiechając się ciepło do dziewczyny. - Czy podobał się spektakl, panno Orlo?
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Sro Sty 04, 2017 10:24 pm

Orla oglądała w Białym Porcie setki sierot błąkających się po ulicach i dobrze znała schematych tych dobrotliwych ludzi, którzy je przygarniali, a potem wykorzystywali do granic możliwości. Pan Doom choć sprawiał wrażenie miłego, to i tak został już zaszufladkowany gdy panna Snow zobaczyła to, jak chłopiec reaguje w jego obecności. Normalnie by nie przejęła się sytuacją jednej z sierot jakich w Siedmiu Królestwach wiele, ale ostatnimi czasy sporo zmieniło się w jej życiu na lepsze, toteż dlaczego nie zwrócić losowi przysługi i nie zrobić czegoś miłego względem innej osoby?
- To bardzo dobroduszny gest z pańskiej strony, panie Doom, jednak widzę że dzieci ma pan tutaj sporo, a ten jeden nie wydaje się szczególnie szczęśliwy pracując w teatrzyku. Tak się składa, że w Królewskiej Przystani miłościwie panująca nam królowa ma sierociniec, a z tego co słyszałam dzieci mają tam całkiem dobre perspektywy. W końcu kto da w życiu lepszy start niż rodzina królewska? - Rzekła, patrząc wymownie na właściciela trupy aktorskiej. Ten jednak zdawał się nie zrozumieć tego, co Orla właśnie zaproponowała. W końcu kto chciałby się pozbywać darmowej, posłusznej siły roboczej? Dziewczyna tak czy siak uśmiechała się nadal i sprawiała wrażenie miłej, choć w rzeczywistości miała ochotę podpalić mu tą scenę i rozegnać całe towarzystwo do domu.
- Może zwyczajnie dzieciaka zapytamy co by wolał, pracę dla pana czy dzieciństwo w sierocińcu? Co do spektaklu zaś... powiedzmy, że niespecjalnie przypadł mi do gustu, ale stołeczny humor to nie dla mnie zwyczajnie - dodała, patrząc wymownie w stronę namiotu, w którym zniknął Abel jeszcze przed kilkoma chwilami.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Nie Sty 08, 2017 4:30 pm

Na pochwałę od dziewczyny, pan Doom uśmiechnął się szczerze i podziękował. Jednakże, nie był głupi. Orla pewnie zdążyła się już wszystkiego domyślić, o czym świadczyła propozycja wysłania Abla do sierocińca. Doom od zawsze był dobry w graniu, jak przystało na właściciela teatru.
- Wiem, to bardzo szlachetne z Twojej strony. Jednakże, Abel może mieć po prostu gorszy dzień. Każdemu coś takie zdarza, nieprawdaż? - rzekł, choć odegrał lekko zaniepokojoną minę. - Słyszałem, że sierociniec dobrze prosperuje, ale na pewno i w takim miejscu trudno jest się odnaleźć.
Kobieta kontynuowała zaprzątanie sobie głowy dobrem dziecka. Dobrze. Skoro chciała, Pan Doom mógł poświęcić tej sprawie jeszcze chwilę. Za to odrobinę uraziło go to, iż jego spektakl nie dostał od niej dobrej opinii, dlatego nie opowiedział na tę zniewagę. Po prostu przemilczał to i udawał wyrozumiałego.
- Jeśli tak bardzo pani nalega... Jestem zmuszony sprowadzić chłopca. Żeby było wiarygodniej, to ja nie spytam go o to, tylko zapewnię, że cokolwiek wybierze, zostanie spełnione - wypowiedział te słowa niezwykłą życzliwością.
Pan Doom udał się po chłopca, a następnie wyprowadził go z namiotu. Abel nadal wyglądał na wystraszonego, ale odrobinę mniej niż wcześniej.
- A więc chłopcze, ta pani chce Cię o coś zapytać - rzekł, uśmiechając się do niego. - Możesz odpowiedzieć szczerze.
Podprowadził Abla pod Orlę, a chłopiec spojrzał na nią strachliwym i zarazem ciekawskim wzrokiem.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Nie Sty 08, 2017 7:17 pm

Orla miała dziwne przeczucie, że pan Doom wcale nie odpuści tak łatwo. Nie miała zamiaru porywać mu dzieciaka na siłę, ale może będzie w stanie użyć swojej siły perswazji i przekonać mężczyznę, że to nie jest dla niego odpowiednie miejsce. Oprócz Abla było tutaj więcej dzieci i panna Snow wiedziała, że nie uwolni ich wszystkich spod reżimu pana Dooma, ale mogła chociaż pomóc temu jednemu chłopczykowi. Mężczyzna wrócił do namiotu, a po chwili wrócił z dzieckiem. Orla spojrzała nieufnie najpierw na właściciela trupy teatralnej, a potem nachyliła się ku chłopcu i uśmiechnęła się lekko.
- Abel, nie umknęło mojej uwadze, że nie podoba Ci się tutaj aż tak bardzo. Co powiesz na to żeby od dzisiaj zamieszkać w Królewskiej Przystani? Znajdziemy dla Ciebie jakieś przyjazne miejsce gdzie mógłbyś zamieszkać. Co ty na to? Pan Doom nie będzie się gniewał, jeśli postanowisz pójść ze mną - powiedziała, patrząc na dziecko i bacznie obserwując jego reakcję.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Pon Sty 09, 2017 10:46 pm

Abel lekko odsunął się w momencie, kiedy Orla nachyliła się ku niemu. Mimo że uśmiech dodał odrobinę otuchy chłopcu, to nie odgonił całego strachu. Kiedy kobieta złożyła mu propozycję, w jednej chwili oczy mu aż rozbłysły. Jednakże, chwilę później, czując obecność swego pana, ponownie wystraszył się. Targało nim niezdecydowanie, więc dłuższą chwilę zajęło mu podjęcie decyzji.
- U-u pana Doom jest mi dobrze. Dzisiaj źle się czuję, nie idzie mi, dlatego trochę mi smutno - stwierdził, odwracając wzrok do właściciela teatru. Wyglądał na bardzo zadowolonego, choć słowa Abla nie brzmiały przekonująco.
- Widzisz, panno Orlo - rzekł ze szczerym uśmiechem na ustach. - To jedynie gorszy dzień, więc powinnaś zrozumieć tego chłopca i nie kłopotać jego małej główki - powiedział, po czym podszedł do chłopca i zmierzwił mu włosy.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Pon Sty 09, 2017 11:24 pm

Orla miała wrażenie, jakoby dzieciak z początku miał się zgodzić. Jego słowa jednak wywołały na jej twarzy szczere zdziwienie. Abel oraz pozostałe dzieci były wyraźnie zaniedbane, chodziły w jakichś starych łachmanach - do tego lekko za małych - a ich twarze były wychudzone jakby nie jedli od kilku tygodni. Może chłopczyk nie znał innego życia i nie zdawał sobie sprawy z tego, że może być lepiej niż teraz. Orla westchnęła tylko lekko i postanowiła, że spróbuje go przekonać jeszcze raz. Obecność pana Dooma niewiele ją interesowała.
- A może to po prostu nie jest miejsce dla Ciebie i dlatego Ci nie idzie? W Królewskiej Przystani mamy taki sierociniec. Wiesz kto go założył? Sama Królowa Aurora Arryn. I ona tam dba o to, żeby dzieci takie jak Ty, bez rodziców, miały dobre i pogodne życie. Powiedz mi Abel, nie chciałbyś poznać królowej? - Zapytała przyjaznym tonem, kładąc mu rękę na ramieniu. Co jak co, ale panna Snow sprawiała znacznie bardziej przyjazne wrażenie niż właściciel trupy aktorskiej. Po tych słowach wyprostowała się jednak i spojrzała na mężczyznę znacznie surowiej.
- Słuchaj, Doom. Nie oszukujmy się. Nie łożysz nic na te dzieci, do tego widać od razu, że ich nie karmisz, nie mówiąc już o płaceniu za ich ciężką pracę. Pozbędziesz się jednej gęby do wyżywienia - powiedziała surowym tonem, mrużąc lekko oczy gdy patrzyła na mężczyznę, który był źródłem cierpień wszystkich dzieci. 
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Wto Sty 10, 2017 12:08 am

Jak na złość Orla nie przestała próbować, co zirytowało pana Dooma. Miał ochotę zakończyć niepotrzebną rozmowę. Uparte dziewczę, pomyślał z niesmakiem. Natomiast dziecko znowu odzyskało radosne spojrzenie, kiedy to tylko usłyszało takie wspaniałe słowa o sierocińcu.
- Bardzo chcę tam iść - rzekł nagle, a potem uciekł za Orlę. Chciał, żeby ochroniła go przed panem Doomem.
Teraz dziewczyna zaczęła być szczera. Mężczyzna prychnął. Nie miał zamiaru tracić więcej czasu na sprawę Abla, a i tak nie przekonałby panny Snow. Już wiedział to na pewno.
- Dotrzymam tego słowa. A bierz go sobie, Orlo - rzekł podirytowanym tonem. - Męczy mnie już ta rozmowa. Znajdę kogoś lepszego na jego miejsce z łatwością - rzekł, spojrzał na chłopca z pogardą i odszedł bez pożegnania.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Wto Sty 10, 2017 12:21 am

No i tyle jej wystarczyło. Jedno słowo Abla, a Orla już złapała go za rękę i au revoir, Mr Doom. Mężczyzna coś tam sobie jeszcze bełkotał pod nosem, ale panna Snow nie bardzo się z tym liczyła. Odwróciła się jeszcze w jego stronę na odchodnym, rozważając czy nie powinna nasłać na niego Rosha, ale właściwie to nie chciała z nim mieć już nic wspólnego.
- Dobra, chodź szybko nim zmieni zdanie - skierowała swoje słowa do chłopca, przyspieszając kroku. Nie chciała go ciągnąc za sobą, jeszcze połamałby sobie te krótkie, chude nóżki, ale dziewczyna naprawdę obawiała się, że Doom puści się za nimi w pościg. Chłopiec chyba czuł to samo, bo przebierał ile sił w nogach. Pospiesznie oddalili się od teatrzyku pana Dooma, kierując się w stronę sierocińca. Całe szczęście, że dziewczyna w tym wszystkim nie zapomniała o materiale na zasłony, który niosła ze sobą od krawca.
Powrót do góry Go down
Aenys Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Nie Sty 29, 2017 1:10 am

5 kwietnia 266AC


W mieście trwał drugi dzień festynu, a na pierwszym z racji przyjazdu z Summerhall byli wraz z Alyssą jedynie pobieżnie. Nie było więc nic dziwnego, że książę wraz z lady Arryn postanowili uczestniczyć bardziej aktywnie w drugim dniu zabaw, zwłaszcza, że było to wszystko z okazji ich ślubu i na życzenie panny młodej. Dla bezpieczeństwa towarzyszyło im sześć Złotych Płaszczy, a także ich osobiści gwardziści. W przypadku Alyssy był to jej nieodłączny olbrzym, natomiast w przypadku księcia miał to być Ser Erryk z Gulltown, którego przyjął na służbę w Summerhall. Rycerz wydawał się znać na swoim fachu, więc książę co prędzej zaoferował mu posadę. W końcu ktoś inny mógłby go uprzedzić...
Samo miasto było przystrojone, a podczas dało się dostrzec kuglarzy, trubadurów oraz połykaczy ognia, którzy występowali na co większych ulicach czy małych placach, wozy z chlebem rozdające żywność ubogim, a także trupy wędrownych aktorów, które na przygotowanych w mieście kilku scenach wystawiały swoje najlepsze sztuki. Oczywiście dało się także dostrzec liczniejsze patrole Złotych Płaszczy, z jednej strony podczas uroczystości trzeba było więcej ludzi do pilnowania porządku, a z drugiej do stolicy dotarły rewelacje z Septu za Morzem, gdzie Wiara zaczęła nawoływać do walki z królem. Aenys z tej przechadzki cieszył się w sumie bardziej niż na własnym weselu. Tam byli lordowie i damy, których unikał przez większość swojego życia, chociaż ostatnio przyozdabiał twarz maską uśmiechu i zachowywał się jak na księcia przystało. No i tam byli też błaźni pokroju Baratheona... A jego "genialny" dziad postanowił później zrobić człowieka, który wychował tego błazna Namiestnikiem. Jeżeli nie umiał zająć się własnym pierworodnym, to jak ma poradzić sobie z królestwem? Grr... Tutaj byli prości ludzie, pomiędzy którymi przechadzał się wiele razy, a wielu z nich pomógł w czasie tych eskapad, na ulicach stolicy z pewnością był lepiej znany niż na dworach królestwa. No... Może ten wielki ślub trochę wyrównał szale.
Tak więc młoda para przechadzała się ulicami stolicy, pozdrawiając prostych ludzi, okazyjnie zamieniając z nimi kilka słów - zwłaszcza jeżeli Aenysowi zdarzyło się trafić na znajomą twarz - i przystając od czasu do czas, aby obejrzeć występy artystów. Książę czekał teraz jedynie na przybycie ciotki i jej męża, lorda Royce'a, ponieważ miał do nich pewną sprawę. Ponadto planował porozmawiać jeszcze z ojcem, ale to zdąży załatwić jeszcze dzisiaj. Później chyba udadzą się z Alyssą po jakimś czasie do Orlego Gniazda. Chociaż Aenysowi szkoda było trochę opuszczać Królewską Przystań - miasto, Czerwona Twierdza i tak była marna - to musiał to zrobić jeżeli chciał pomóc Alyssie. Rzeczy, które robię z miłości...
Powrót do góry Go down
Aenys Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Pią Lut 17, 2017 5:47 pm

15 kwietnia 266AC

Wyjazd do Doliny z każdym dniem był coraz bliżej, a co za tym szło nieuchronnie zbliżało się również opuszczenia na dłuższy czas Królewskiej Przystani. Aenys nie był z tego powodu specjalnie zadowolony. Prawda, miasto było brudne, cuchnące, a miejscami było największą dziurą zepsucia i rozpusty jaką człowiek mógł znaleźć w znanym świecie. Mimo tego młody książę je lubił. Może to dlatego, że zawsze darzył niejaką sympatią to co zepsute, wzgardzone lub porzucone...
Myśląc nad wyjazdem udał się na jedną z ostatnich przechadzek ulicami stolicy, u boku miał Marica oraz swojego nowego rycerza z Gulltown. Na ramię zarzucił torbę, w której nosił różnego rodzaju specyfiki. Czas spędzał głównie rozmawiając z ludźmi, przystając kilka razy przy jakimś straganie i kupując jabłko czy chleb, które wręczał sierotom lub żebrakom. Od czasu do czasu podczas pogawędki wręczał komuś maść czy wywar, który powinien pomóc na opuchliznę, kaszel czy inne dolegliwości.
Po kilku godzinach takiego spaceru usiadł na beczce przy Ulicy Stali, wsłuchując się w dźwięk młotów i przegryzając jabłko. Dobrze było wrócić do domu i zobaczyć kilka znajomych twarz, nawet jeżeli należały one tylko do mieszkających w stolicy prostych ludzi, a nie wielkich lordów i możnych dam.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   

Powrót do góry Go down
 
Ulice Królewskiej Przystani
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Lochy Królewskiej Przystani

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Królewska Przystań-
Skocz do: