IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Gospoda "Zielone Ognie"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Gospoda "Zielone Ognie"   Sob Lip 30, 2016 6:03 pm

Jeden z większych i bardziej znanych tego typu lokali w mieście. Na parterze znaleźć można obszerną wspólną salę, kuchnię oraz spiżarnię. W piwnicach przechowuje się spore zapasy piwa, wina oraz miodu, natomiast dwa piętra zajęte są przez pokoje dla gości. Gospoda "Zielone Ognie" założona została przez wędrownego rycerza, który pojmał podczas pierwszej bitwy o Królewską Przystań - stoczonej podczas Rebelii Tyrella - jednego z synów lorda Merryweathera i dzięki zdobytemu za niego okupowi oraz kilku znajomościom, założył dobrze prosperujący interes. Miano przybytku nawiązuje do płomieni dzikiego ognia, które trawiły rebelianckich zbrojnych pod murami miasta w czasie bitwy. Obecnie gospoda - położona w przyjemnej okolicy i ciesząca się dobrą sławą - jest głównie zajmowana przez pomniejszych szlachciców, bogatszych rycerzy oraz kupców.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Gospoda "Zielone Ognie"   Nie Lip 31, 2016 11:42 am

16 stycznia 266 AC
Poszukiwania trwały dość krótko, początkowo myślał, że zanim znajdą coś porządnego na sprzedaż, minie cały dzień. A tutaj takie miłe zaskoczenie. Kolejnym plusem był fakt, iż budynek stał w dość dobrej dzielnicy a nie w jakimś zapchlonym tyłku. Droga do gospody również trwała krótko. Przed wejściem zauważyli znaczek oraz nazwę gospody, która również sprawiała dobre wrażenie. Imię kupca znali gorzej było z wyglądem, toteż zasięgnęli języka u karczmarza i lada moment stali tuż obok  Harolda Strengera.
- Jak mniemam, pan Harold Strenger? Mogę usiąść? - Wcześniej lekko kiwnął głowa. Długo czekać nie trzeba było nim usiedli. - Doszły mnie słuchy, że ma pan sporych rozmiarów budynek na sprzedaż, dodatkowo w dobrej części miasta. - Uniósł w geście pytającym prawą brew, zaś później zrobił minę jakby coś sobie przypomniał. Oczywiście wszystko było na pokaz. Wystawił rękę przed siebie oznajmiając - Gdzież moje maniery. Nazywam się  Rosh z Ashford. Jednak chciałbym od razu przejść do rzeczy. Jaka jest cena owego przybytku o którym wspominałem? - Wystarczyło tylko czekać, miał nadzieję, że po podaniu ceny przez kupca, Alvinowi uda się wynegocjować lepszą.
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Gospoda "Zielone Ognie"   Nie Lip 31, 2016 6:37 pm

Po zasięgnięciu języka u karczmarza, Rosha skierowano do mężczyzny siedzącego samotnie przy stole pod oknem. Kupiec ubrany był elegancko, jednak całkiem praktycznie, a u jego pasa - poza sakiewką oraz sporą sakwą na nieznane przedmioty - widać było nóż myśliwski. Głowę miał łysą, twarz ozdabiała zadbana, ciemnobrązowa broda. Brzuch miał trochę większy, jednak nie takich rozmiarów jak grubi magistrzy spotkani na uczcie w Lys, ponadto wyglądał na dość silnego, a nie na jakieś chucherko. Na stole przed kupcem stał kufel ale i talerz z pieczenią, ziemniakami i kilkoma ogórkami.
- Tak, to ja - odpowiedział na pytanie Rosha, wskazując mu miejsce na ławie po drugiej stronie stołu. - Dobrze pan słyszał - Harold uścisnął dłoń Rosha. - Miło poznać.
Strenger parsknął rozbawiony pod nosem, gdy najemnik tak szybko postanowił przejść do interesów.
- Karczmarzu! - krzyknął. - Dwa kufle ale dla moich przyjaciół!
Gdy przed Roshem i jego asystentem ustawiono kufle, kupiec dopiero postanowił zabrać się za negocjacje.
- Szybko do interesów, podoba mi się to. Stu sześćdziesiąt pięć smoków, tych złotych oczywiście. To moja cena.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Gospoda "Zielone Ognie"   Nie Lip 31, 2016 6:51 pm

Po dostaniu darmowego kufla piwa, pokiwał z wdzięcznością swoją nieco zarośniętą głową. Upił łyk piwa, próbując delektować się smakiem, bowiem dość dawno pił ostatnie. Będąc w połowie drogi do Królewskiej Przystani stwierdził, że jednak mógł zabrać więcej alkoholu. Wysłuchawszy propozycji kupca, uśmiechnął się i powiedział.
- Cena dość właściwa biorąc pod uwagę fakt, że budynek stoi w dobrej dzielnicy, co się chwali, lecz mam jedno małe ale. Gdy tylko dowiedziałem się, iż ktoś ma na sprzedaż budynek, odpowiadający mym skromnym wymaganiom, przybyłem tutaj. Przed zakupem chciałbym wpierw obejrzeć coś, co chcę kupić. Jeśli wszystko by się zgadzało na miejscu dostanie pan zapłatę. - Kończąc swoją wypowiedź podniósł lekko kufel do góry, jakby chciał mówić "zdrowie", a następnie rzecz jasna upił prawie cały kufel. Karczma naprawdę przypadła najemnikowi do gustu, była bardzo dużo i wielofunkcyjna.
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Gospoda "Zielone Ognie"   Nie Lip 31, 2016 7:25 pm

Kupiec pokiwał głową, krojąc pieczeń i jedząc powoli.
- Słusznie, nie jest mądrze kupować kota w worku - pochwalił decyzję Rosha po przełknięciu. - Dokończę jeść, skończymy ale i możemy udać się do budynku. Jeśli można wiedzieć, szukasz wygodnego mieszkania, czy może masz zamiar rozkręcić tam jakiś interes?
Po chwili Strenger skończył posiłek i dopił piwo. Zadowolony zapłacił karczmarzowi za wszystko i poprowadził Rosha w stronę budynku.
- Nikt nie mieszkał tu od jakiegoś czasu, toteż nie jest rzecz jasna umeblowany, a ogród wymaga trochę pielęgnacji. Można też odmalować ściany, w niektórych miejscach są ślady po zderzeniach z meblami czy innym ustrojstwem na przestrzeni lat. Poza tym jest w wyśmienitym stanie, ściany i belki dobrze się trzymają, nic nie przegniło. Dach jest w idealnym stanie, a w piwnicy nie ma żadnych szkodników.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Gospoda "Zielone Ognie"   Pią Wrz 02, 2016 7:19 pm

13 lutego 266 po lądowaniu


Orla postanowiła, że nie będzie czekać z założonymi rękami aż jej kuzyni ustabilizują sytuację finansową ich rodziny. Pomimo ich zapewnień, że dają sobie radę, miała dość mieszkania w pokoju gościnnym gospody i postanowiła znaleźć źródło własnego dochodu. Nie bała się pracy, ponieważ parała się nią od dzieciństwa kiedy to ciotka wyganiała ich do pomocy przy żniwach czy to u lokalnych rzemieślników. Mimo to, praca którą znała najlepiej, była karczma. Właściciele chętnie ją zawsze zatrudniali ze względu na wystające krągłości i cięty język kiedy trzeba było uporać się z kłopotliwym klientem. Postanowiła, że spróbuje swojego szczęścia w gospodzie "Zielone Ognie", ponieważ karczma, w której zamieszkiwała z braćmi wydawała jej się zwyczajną speluną. Wokół sami biedacy i pijaki. Ten przybytek z kolei cieszył się dobrą sławą w Królewskiej Przystani z tego co zdołała usłyszeć od jednej z dziewcząt.
Zjawiła się tam popołudniu, około godziny siedemnastej, uznała to za najlepszą porę. Dla klienteli było jeszcze za wcześnie żeby przyjść i biesiadować, ale karczma była już otwarta od jakiegoś czasu. Kilku klientów siedziało tu i ówdzie przy drewnianych stolikach. Dziewczyna podeszła do lady i zapytała kobiety w średnim wieku do kogo może zgłosić się z prośbą o pracę. Ta zniknęła na zapleczu i kazała jej czekać. Tak też zrobiła: oparła się o ladę i czekała.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Gospoda "Zielone Ognie"   Pią Wrz 02, 2016 11:43 pm

Jego nowy interes szedł mu całkiem dobrze. Wszystko dzięki temu, że sprowadził dziewczęta prosto z Lys, a wielu bogatszych kupców czy też nawet lordów było gotowych zapłacić spore pieniądze za dzielenie łoża z nimi. Rosh prócz wydawania pieniędzy na coraz nowsze trunki i wypłaty dla swoich pracownic nie robił prawie nic. Większość dnia przesiadywał w swoim gabinecie lub rozmawiał z wyżej postawionymi w hierarchii niż on gośćmi. Dość często spacerował ulicami Królewskiej Przystani poznając rozmaite zakamarki. Tradycyjnie odwiedzał Zielone Ognie, toteż wielu ludzi kojarzyło jego gębę, a niektórzy nawet go znali. Gospoda należała przecież do tych lepszych, bogatsi goście stawali się klientami w jego przybytku. Każda znajomość mogła kiedyś się przydać. Ten dzień nie był wyjątkiem. Maszerując radośnie tuż obok postanowił wstąpić na kufel albo dwa lub dziesięć. Kilka dni wcześniej wraz z Strengerem zalali się w trupa. Niewielu gości odwiedzało właśnie przybytek, najwidoczniej powodem była wczesna pora. Szedł do lady, lecz zerkając wpierw od tyłu na pewną nie znaną mu dziewkę, zatrzymał kroku i pozostając za nią, skupił swój wzrok na jej dekolcie. Chwilę później siedział już obok. Dopiero po chwili zaczął, bowiem znów się zapatrzył.
- Ooo, nie zauważyłem cię. Chwila... - Kobieta nie wyglądała mu na zwykłą damę nie tylko z ubioru ale i z wyglądu, mimo, że nie miała się czego wstydzić. - Eola, podaj dwa kufle piwa! - Chwilę przerwał - Albo trzy bo chce mi się trochę pić! - Lada moment postawiono trzy kufle, dwa wziął dla siebie, zaś trzeci położył przed nieznajomą - Powiedz mi jakim sposobem mój czujny wzrok cię tu wcześniej nie widział, a uwierz mi, że spotkałem więcej niż kilka dziewek przesiadując tutaj. Zapamiętałbym twarz, albo chociaż... - prawie niewidocznie wskazał palcem na jej piersi. Taka to by mi się w burdelu przydała.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Gospoda "Zielone Ognie"   Pią Wrz 02, 2016 11:59 pm

Czekała cierpliwie aż jedna z karczmarek wróci z osobą odpowiednią do rozmowy w sprawie zatrudnienia w gospodzie. Orla przygładziła włosy jeszcze na szybko, tak na wszelki wypadek. Nie było potrzeby, bo widocznie w Królewskiej Przystani najważniejszy w aparycji był dekolt. Już po chwili zdążyła się o tym przekonać, ponieważ podszedł do niej nieznajomy jegomość i wprost nie mógł oderwać od niej oczu. Spojrzała na niego pytająco. Zajęło mu chwilę aż zdołał wydusić z siebie pierwsze słowa.
- Nie jestem stąd - odpowiedziała zdawkowo, kiedy kobieta postawiła przed nimi kufle pełne piwa. Nie wdawała się w szczegóły, przyszła tutaj w konkretnej sprawie i nie miała czasu na kufelek piwa w towarzystwie przypadkowego klienta lokalu. Proszę proszę, kilka dni w stolicy a zaczepiał ją już kolejny mężczyzna z rzędu. Widocznie gust południowców nie różnił się aż tak bardzo jak mężczyzn z północy. Słysząc jego ostatnie słowa i widząc wymowne spojrzenie skierowane tuż poniżej linii jej ramion, uniosła lekko brwi w geście zdziwienia. Miał tupet...
- Wybacz mi, nie mam obecnie czasu, nie przyszłam tutaj pić tylko zapytać o pracę. Jeśli pozwolisz, zajmę się teraz swoimi sprawami - dodała, przesuwając trunek po ladzie w jego stronę. Potem ponownie skierowała spojrzenie na drzwi do zaplecza, za którymi zniknęła barmanka.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Gospoda "Zielone Ognie"   Sob Wrz 03, 2016 12:14 am

- Zawsze miałem wrażenie, że jak ktoś przychodzi do gospody, to głównie pić. A nie, to tylko ja, heh. - Wziął pierwszego "łyka" i dopiero po chwili zauważył, że kufel jest już do połowy pełny. Samo pytanie o pracę wywołało jeszcze większy uśmiech na jego twarzy. Dziwnym trafem on też stał się teraz pracodawcą. Duża ilość pieniędzy jak najbardziej mu odpowiadała.
- Ech, widać że nigdy tu nie byłaś. Wpatrujesz się w te drzwi bo pewnie ktoś poszedł zapytać o prace dla ciebie i zapewne tym kimś nie była ta dziewucha co przed chwilą podała mi piwo. Tylko tym kimś była zapewne Eola młodsza. Dziewczyna pracuje tu od niedawna a ty wysyłasz ją by zapytała o pracę. Wiesz, że nie będzie tu pracy dla ciebie, dziewczyno? Po prostu nie ma miejsca. A ty właśnie dostałaś propozycję wypicia piwa z człowiekiem, który ma pracę i pracę również oferuje. Może jak będziesz grzeczną dziewczynką to dostaniesz prace u mnie - Ciekawość po prostu zżerała go od środka, chciał jednak wpierw zobaczyć reakcję wścibskiej dziewuchy. Dopiero po chwili z dziwnym uśmieszkiem dokończył zdanie - w burdelu. - Wpierw postanowił usłyszeć to co powie, chciał wiedzieć czy wpadnie w histerie i strzeli mu w pysk, a może będzie skakać z radości.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Gospoda "Zielone Ognie"   Sob Wrz 03, 2016 12:27 am

Zignorowała jego słowa o piciu krótkim spojrzeniem, dosłownie takim na ułamek sekundy, którymi darzy się irytujących ludzi, z którymi zakończyło się już rozmowę. Nie zwróciła uwagi na niego nawet wtedy, kiedy stwierdził, że nie znajdzie tutaj pracy z powodu braku miejsc. Była uparta, nie miała zamiaru przejmować się tym, co ma do powiedzenia przypadkowy pijaczyna. Znał tych ludzi, co z tego? Nie ta karczma to kolejna, w Królewskiej Przystani gospody znajdowały się niemal na każdym rogu. Duży tłum oznaczał wiele miejsc do pracy, szczególnie jeśli chodziło o pracę, która polega na wypełnianiu piwskiem tak niewyparzonych gęb jak ta, która właśnie postanowiła do niej przemówić.
Jego kolejne słowa sprawiły, że łaskawie odwróciła wzrok w jego stronę. Przez moment miała wrażenie, że to on może być właścicielem tej karczmy, ponieważ nagle oznajmił jej, że on ma do zaoferowania pracę. Albo raczej miał, nim go odrzuciła. Czuła, że w tym miejscu jest już spalona, dlatego też postanowiła nie szczędzić mu tego, o czym właśnie pomyślała.
- Tak? Jaką pracę może mi zaproponować taki pijaczyna jak Ty? - Zapytała z przekąsem, starając się nie okazywać żadnego większego zainteresowania. Słysząc jego kolejne słowo, dziewczyna zamarła na moment. Wprost nie mogła uwierzyć, że w jej życiu przyszedł taki moment, że ktoś uznał ją za materiał na dziwkę. Prychnęła lekko pod nosem, skrzyżowała ręce na piersi i spojrzała na moment w bok, wbijając wzrok w oddrapaną nogę najbliższego stolika.
- Wiesz co, schlebia mi Twoja propozycja... - powiedziała spokojnym, opanowanym tonem. Dopiero wtedy zamachnęła się i uderzyła go zamkniętą pięścią prosto w nos. Poczuła pulsujący ból w swoich knykciach, ale starała się zachować niewzruszoną twarz. - Ale będę zmuszona odmówić. - Po tych słowach zwróciła się do jednej z barmanek. - To ja przyjdę innym razem...
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Gospoda "Zielone Ognie"   Sob Wrz 03, 2016 12:47 am

W sumie spodziewał się uderzenia otwartą dłonią, a tutaj dziewczyna po prostu uderzyła go z pięści, dodatkowo atakując nos. Lekko zdezorientowany potrząsł głową. Rosha gęba nie uległa szczególnej zmianie. Podczas swojego długie życia najemnika, wiele razy dostał w mordę i to nie od panienek, chociaż od nich też. Następnie wstała i po prostu wyszła.
- Cholera, lubię takie - powiedział raczej sam do siebie i krzyknął jeszcze - Zaczekaj! - Ucieszony nie wiadomo z czego wybiegł zaraz za dziewuchą. Właśnie odchodziła w drugą stronę, więc Rosh jeszcze przez chwilę miał czas by podziwiać jej tyłek, lecz lada moment znienacka chwycił ją pod rękę od razu tłumacząc, by przypadkiem drugi raz nie przypieprzyła mu w mordę, albo co gorsza w krocze. - Czekaj, nie bij mnie już, heh. Kto powiedział, że od razu musisz pracować na stanowisku "kurwy". Przejdźmy się. - dokończył oczekując reakcji dziewczyny, jeśli jeszcze go nie zabiła, a dopiero wyrwała i nic więcej nie robiła, no chyba, że się nie wyrywała, to też kontynuował - Dziwnym trafem, mam w pewnym sensie wolne miejsce burdelmamy jeśli wiesz na czym polega te stanowisko, dziewczynko. Krótko mówiąc, będziesz zarządzać a nie pieprzy... zabawiać się z gośćmi. Nadawałabyś się, skoro nawet mi możesz spuścić wpierdol.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Gospoda "Zielone Ognie"   Sob Wrz 03, 2016 1:04 am

Ledwo postawiła nogę na ulicy, a jej koszmar powrócił. Natrętny mężczyzna złapał ją pod rękę i pomaszerował wraz z nią. Spacerów mu się zachciało! Dopiero co upokorzył ją składając jej propozycję zostania dziwką w jego burdelu, a teraz chciał się wielce z nią przechadzać po ulicach stolicy. Słysząc jego słowa, obruszyła się nieco. Czyżby miał do zaproponowania coś bardziej bezczelnego niż stanowisko kurwy? Widocznie go nie doceniła.
- Tak? Może zaproponujesz mi teraz żebym sprzątała latryny w twoim burdelu? - Prychnęła, wyswobodzając swoje ramię z jego uścisku. Nie miała zamiaru przywalić mu kolejny raz, ale wolała ograniczyć kontakt cielesny z owym rozpustnikiem do minimum. Stanęła w miejscu, postanawiając, że nie będzie spacerować w jego towarzystwie ulicami Królewskiej Przystani. Cokolwiek miał do powiedzenia - a Orla była przkonana, że ta rozmowa nie potrwa zbyt długo - mógł powiedzieć tutaj i teraz, a potem mieli rozejść się, każdy w swoją stronę.
- Nie, nie wiem na czym polega to stanowisko, ale wiem, że żadna praca w burdelu nie jest pochlebna. Szczególnie, jeśli ów przybytek prowadzi ktoś taki jak Ty. Nie wiem jaką sumą pieniędzy musiałbyś dysponować żeby mnie przekonać- powiedziała, krzyżując ręce na piersi. Nie wiedzieć czemu, w obecności Rosha miała dziwne uczucie potrzeby zakrywania swojego dekoltu. Czuła, że ta część jej ubioru jest pod ciągłym ostrzałem jego wzroku. Najlepiej cała zapadłaby się pod ziemię, take odczucia wywoływał w niej ten mężczyzna. Kątem oka dostrzegła, że pan Rollins, który wcześniej czekał na nią pod drzwiami gospody, podszedł teraz do niej i usiadł za nią wyprostowany na bruku. Czuła jego obecność i od razu poczuła się bezpiecznie w towarzystwie wilczura. - Twoje mniemanie o mnie jest błędne, ale jestem pewna że znajdziesz jakąś naiwną dziewkę do tego.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Gospoda "Zielone Ognie"   Sob Wrz 03, 2016 1:21 am

- Wiesz co, nie wiem co ci nie pasuje. Bycie burdelmamą to powinien być zawód marzeń. I tak jak wspominałem, dziewczę na tym stanowisku nie obsługuje klientów, tylko zarządza dziewczętami i praktycznie całym przybytkiem, które właścicielem jestem już ja. - Nie zwrócił szczególnej uwagi na jakiegoś kundla, który stanął za plecami nieznajomej. Oparł lewą rękę na rękojeści swojego miecza, bo taka pozycja była o wiele wygodniejsza. Zapadła chwilowa cisza, a chwilę później znów on zaczął przemawiać - Powiedz mi, ile by ci płacili w takiej Gospodzie i to jakiejś podrzędnej, bo w tej nie ma miejsca i w większości tych lepszych zapewne także. Dwadzieścia jeleni na miesiąc? Może nawet nie. Wiesz, że wojak idący na wojnę podczas roku swojej pieprzonej służby zarobi może złotego smoka? A ja dałbym ci dwa złote smoki, a może i więcej w ciągu miesiąca, ale jeśli mam "błędne" mniemanie to po prostu sobie pójdę, chociaż dziwię się, że można odrzucić prace zarządcy. A i nie zasłaniaj już tak cycków, bo i tak niemal w każdej pracy jakiej się podejmiesz będą się gapić. Trudno, zawsze może jakaś gospoda w zapchlonym tyłku szuka ludzi. - Zdziwiony długością swojej przemowy, odwrócił się na prawej pięcie i powolnym krokiem cicho podgwizdując ruszył dalej. Był niemal pewien, że dziewczyna trochę bardziej zainteresuje się tematem i być może nawet go zatrzyma.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Gospoda "Zielone Ognie"   Sob Wrz 03, 2016 1:33 am

Orla zdała sobie nagle sprawę z tego, że nie jest już na Północy pod protekcją swoich kuzynów i ciotki-czarownicy i musi wziąć sprawy w swoje ręce. Pracowanie w burdelu w pewien sposób jej ubliżało, ale jeśli mężczyzna miał rację, mogła nigdzie nie znaleźć godziwej pracy w stolicy. Nie, nie zrobisz tego. Nie będziesz pracować w burdelu - rzekła do siebie w myślach. Co by powiedzieli jej kuzyni? Słuchała jego monologu bez słowa, nie siląc się nawet na żaden grymas na swojej twarzy. Na wzmiankę o cyckach po raz kolejny poczuła silną potrzebę zakrycia się, ale tego nie zrobiła. Nie będzie zgrywać płochliwej dziewczyny, którą nie była. Dwa złote smoki, a może i więcej... - rozbrzmiało w jej głowie. Odciążyłaby kuzynów i może wreszcie wspólnymi siłami udałoby im się zamieszkać gdzie indziej niż w tej spelunie, w której obecnie się zatrzymywali. Gdy odwrócił się, pozwoliła mu odejść kilka kroków, ale zaraz po tym zawołała za nim.
- Dobra, poczekaj.
Gdy zatrzymał się, ruszyła w jego stronę. Powtarzała sobie w myślach, że jeśli zacznie ją zmuszać do innej pracy niż obiecał, przywali mu znowu w nos i odejdzie. Zawsze mogła to zrobić, prawda? Miała dwóch kuzynów i ostatnio zyskała jednego bardzo uzdolnionego znajomego, więc nie czuła zagrożenia ze strony lubieżnego alfonsa.
- Co miałabym robić? To znaczy... Spójrz na mnie. Żadna ze mnie opiekunka kurew, nawet dobrze sukni nie umiem zasznurować. - Powiedziała zgodnie z prawdą, przeszukując w głowie zestaw umiejętności, które mogłoby jej się przydać w burdelu. Wchodzenie w umysł zwierząt? Nie bardzo. Strzelanie z łuku? W burdelu także marna umiejętność. Ale może... - Umiem parzyć miesięczną herbatę.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Gospoda "Zielone Ognie"   Sob Wrz 03, 2016 11:09 am

- Suknie same sobie zasznurują, poza tym kurwa mało kiedy chodzi ubrana, heh. Będziesz po prostu dbać o dziewczęta i o naszych klientów. Przyda mi się kobitka, która potrafi przypieprzyć facetowi w mordę. Po prostu wszystkim ma być jak najlepiej, a i to, że parzysz miesięczną herbatę też się może przydać, przynajmniej będę miał wszystko na miejscu. - Lekko pogładził swoją brodę, która zawsze pozostawała takiej samej długości, bowiem gdy tylko urosła większa, Rosh od razu zabierał się za golenie. Kundel nadal siedział za dziewczyną, najwyraźniej nie był bezpański. Kiedy panienka zdjęła ręce z dekoltu lekko się uśmiechnął mimo, że tym razem nie wlepił tak łapczywie swojego wzroku. - A i nie musisz się bać, gdybym chciał coś ci zrobić to ten twój piesek by mnie nie powstrzymał, uwierz mi. Dobrze więc, rozumiem, że przyjmujesz moją ofertę? Jednak wpierw musimy zrobić z ciebie istną boginię, nie żebyś już nią nie była. Zafunduje ci kąpiel w łaźniach, znam kilka dobrych miejsc plus kupisz jakieś ciuchy, który przypadną ci do gustu, na nie też dam ci pieniądze. To jak, idziemy?
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Gospoda "Zielone Ognie"   Sob Wrz 03, 2016 11:43 am

Jeśli Rosh szukał ochroniarza, to dlaczego od razu nie zatrudnił jakiegoś rycerza? Oni zapewne lepiej dawali w mordę niż Orla. Ale tak, w burdelu zdecydowanie potrzebna jest kobieca ręka. Inna niż ta należąca do dziwki.
- Masz na myśli, że nie będziesz musiał się martwić co zrobić z gromadą możnych bękartów? Tak, też uważam, że to zaleta - odparła. Wolała nie mieć na głowie także losów dzieci podobnych do niej. Ona miała dobrotliwą cioteczkę, która się nią zajęła po tym jak lord Manderly przyczynił się do wydania jej na świat, ale w Królewskiej Przystani widziała, iż wiele dzieci kończy na ulicy.
- Ten mój piesek jest dla mnie bardzo ważny. Wszędzie chodzi ze mną. Może pewnego dnia powiem Ci dlaczego - odparła na jego słowa, chcąc mu oznajmić, że pies idzie wraz z nią, w pakiecie. To oznaczało, że Rosh musiał przyzwyczaić się do widoku pana Rollinsa, który pewnie od dzisiaj miał wylegiwać się przed drzwiami jego burdelu.
Słysząc jego kolejne słowa, przygryzła wargę i zastanowiła się przez moment. Westchnęła krótko, machnęła ręką i przytaknęła mu w końcu. Nie wiedziała jeszcze do powie kuzynom, na pewno będzie musiała im udowodnić w jakiś sposób, że nie zatrudniła się w burdelu jako kurwa. Wszak była jeszcze nienaruszona przez mężczyznę, więc praca kurwy była dla niej dość abstrakcyjna.
- Tak, chodźmy.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Gospoda "Zielone Ognie"   Czw Lis 24, 2016 12:20 am

24 marca 266



Właściwie to nie mieli chyba nic lepszego do roboty, toteż Orla uznała, że mogą przejść się do Zielonych Ogni. W drodze - która na szczęście nie była długa - nie rozmawiali zbyt dużo, a jak już rozmawiali to jak zwykle sobie dogryzali i kpili z siebie wzajemnie. No dobrze, panna Snow drwiła sobie głównie z Rosha i wszystkiego, co sobą reprezentował. Gdy weszli do środka, dziewczyna spostrzegła, że w środku znajduje się sporo ludzi, ale nie można było nazwać ich tłumem. Widziała bardziej zatłoczone miejsca, acz była pewna, że z czasem lokal się zapełni.
Zamówili sobie po kuflu i zajęli jeden ze stolików bliżej ściany, żeby nie siedzieć na środku gdzie ludzie przekrzykiwali się jeden przez drugiego. Dziewczyna usiadła na przeciwko Rosha, nie obok, naturalnie. Orla obawiała się, że trunek będzie smakować jak szczyny, ale została pozytywnie zaskoczona. Rozejrzała się wokół, a potem jej wzrok znowu znalazł się na twarzy mężczyzny.
- Jakoś to miejsce nie kojarzy mi się za dobrze. Wiesz czemu? - Zapytała, uśmiechając się. Była niemal pewna, że zna już odpowiedź, ale musiała, po prostu musiała powiedzieć to na głos. - Bo Cię tutaj poznałam. Najgorszy dzień mojego życia. - Westchnęła, jednak był to teatralny gest i od razu można było rozpoznać, że udawany. Właściwie i najgorszy i najlepszy, ponieważ wraz z Roshem w parze szła jej praca, którą bardzo lubiła. Jesli chodziło o byłego najemnika to Snow doświadczała okrutnej ambiwalencji, niby go nie lubiła, ale z drugiej strony jednak lubiła, ciężkie zjawisko. Gdy skończyli pierwszy kufel, nie omieszkali się zamówić następnego. Najwyżej będzie go targać za fraki do burdelu - lub odwrotnie - a jeśli nie, to po prostu go tutaj zostawi na pastwę losu.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Gospoda "Zielone Ognie"   Czw Lis 24, 2016 11:07 pm

Orla zgodziła się bez żadnego pierdzielenia pójść do gospody, by tam spokojnie sobie odpocząć przy kuflu piwa. Rosh dziwnym trafem miał ochotę wychylić kufel lub dwa, albo dziesięć swojego ulubionego trunku. Chociaż nie... Nie dziwnym trafem, bo przecież ten człowiek pił kiedy miał okazję, a dość często takowe się przytrafiały. Będąc w środku zamówili dwa piwa, a najemnik poprosił jeszcze coś do jedzenia dla siebie i dla Orli jeśli ta również coś chciała. Przywitał kilku znajomych kupców z którymi właśnie w tej gospodzie najczęściej rozmawiał. Zajęli stolik gdzieś przy ścianie, a panna Snow zaczęła rozmowę od wypomnienia, że właśnie tutaj go poznała i był to jej najgorszy dzień w życiu. Całe szczęście wiedział, iż żartuje. Szybko się uporali z pierwszym zamówieniem toteż poprosili o to samo. Chwilę później przyniesiono także jedzenie.
- Tylko się nie opij, bo będę musiał cię później przez połowę miasta targać do domu. A i nie mów, że masz mocną głowę do picia, bo jesteś z północy. Wiem jak tam piją po turnieju na którym byłem i padali pod stół jak wszyscy inni. Tylko Bolton miał dość mocną głowę, tak to Karstarkowie, Cerwyn padli pod stół i nie zamierzali szybko wstawać. Tak samo piją jak walczą, czyli chujowo. - Uśmiechnął się szeroko oczekując już riposty Orli, nazywającej go nieudacznikiem, przypominającej, jak bardzo go nienawidzi i tak dalej. Rosh przyzwyczaił się do tych wszystkich wyzwisk. Tak czy siak zastanawiał się ile kuflów może wypić taka Orla, bo nie chciał by przypadkiem go przepiła, później wypominając to mu do końca życia.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Gospoda "Zielone Ognie"   Czw Lis 24, 2016 11:23 pm

Orla nie byłaby sobą, gdyby puściła mimo uszu odzywkę Rosha. Raz pojechał wielce na Północ, do tego na jakiś turniej i myślał już, że wszędzie był i wszystko widział. Panna Snow nie miała zamiaru dać ubliżać sobie, ani tym bardziej swoim pobratymcom z mroźnej krainy Północy.
- Załóż się ze mną, że Cię przepiję, a potem jeszcze zaniosę nieprzytomnego do burdelu - powiedziała pewnym siebie głosem, wyciągając rękę w jego stronę aby dobić zakładu. Z alkoholem nigdy problemów nie miała, zawsze utrzymywała tempo jeśli rozchodziło się o trunki. Ile on, urodzony w Reach, mógł w siebie wlać alkoholu? Pewnie tyle, co każdy południowiec.
- Karstarkowe i Cerwyn to paniątka wychowane na zamku, oni się nie liczą - stwierdziła bezpardonowo, machając reką. Ich umiejętności w boju nie miała zamiaru komentować, ponieważ w życiu nie miała okazji ich oglądać. Na pewno jednak nie było tak tragicznie jak Rosh to przedstawiał. Pewnie się przed nią przechwalał, jednak ona nie wierzyła w w nic co wyszło z tych parszywych ust byłego najemnika. - Na Północy dajemy małym dzieciom pić trunki, bo inaczej krew przestałaby im krążyć, tak jest zimno w trakcie zimy, mówię Ci - powiedziała, jednak to nie było prawdą. Mimo wszystko była przekonana, że Rosh jest w stanie uwierzyć wszystko. Dziewczyna pozwoliła zabrać swój pusty kufel i postawiła przed sobą ten pełny kiedy tylko zrobiła z niego pierwszy łyk. Przebywanie w gospodzie przypomniało jej, że niedaleko, w nieco bardziej podrzędnym miejscu zamieszkuje dwójka jej kuzynów, których nie widziała od dobrego miesiąca. Teraz kiedy Rosh już wrócił i ona nie musiała zajmować się wszystkim sama, miała zamiar odwiedzić ich w najbliższym czasie. Dziewczynie naprawdę musiał doskwierać brak towarzystwa, skoro w tym momencie spędzała nawet miło czas w towarzystwie kogoś takiego jak Rosh. Nie było innego wytłumaczenia na to zjawisko.
- To o co się zakładamy? - Zapytała, unosząc brwi w pytającym geście.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Gospoda "Zielone Ognie"   Czw Lis 24, 2016 11:37 pm

Parsknął śmiechem słysząc odzywkę Orli. Jak taka istotka jak ona mogła chcieć przepić Rosha, degustatora wszelakich trunków, człowieka mającego ogromną wiedzę na ten temat i jeszcze zwycięzcę pijackiego konkursu na północy.
- Nawet nie wiesz jak bardzo się zdziwisz, kobieto. Przepije cię i nawet nie będę podpity. Skoro jesteś taka pewna, to założysz się o wszystko. Dobra, to następną Noc spędzimy razem w łożu, heh. A chyba się domyślasz co mam na myśli. - Podał pewnie rękę nadal mając na twarzy ten uśmieszek, który wyraźnie pokazywał jak bardzo pewny siebie jest w tym momencie. Popijawa się zaczęła, pił mniej więcej w tym samym tempie co dziewczyna, by sprawdzić ile ona może wypić. Jeżeli robiłby to szybko wtedy rzeczywiście mógłby pierwszy paść pod stół.
- Tak tak, a na południu dają dzieciom broń do ręki, by od małego uczyli się spuszczać wpierdol. Widzę, że nie idzie ci za dobrze. Spodziewałem się więcej heh. - Tym samym podpuszczał Orlę, aby śmiało piła dalej. Dobrze wiedział, że ona zrobi wszystko by tylko mu dopiec i udowodnić kto ma rację. Powoli zauważał, iż na Orlę zaczyna działać Alkohol, bo Rosh  chwilowo czuł się jedynie rozluźniony i gotów do dalszego picia.
- Przy dobrych wiatrach może, by ci się udało przepić pewnego Storma, którego poznałem jeszcze podczas turnieju w Lys. - I wtedy zaczął zanudzać Orlę opowieścią o turnieju w Lys i o tym jak zdobył pieniądze na ten burdel, przy okazji nadal pijąc, aby nie ustąpić kroku ani na chwilę pannie Snow.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Gospoda "Zielone Ognie"   Pią Lis 25, 2016 12:02 am

Słysząc co Rosh miał do zaoferowania, dziewczyna cofnęła się nieco do tyłu z podejrzliwą miną. Zmrużyła lekko oczy zastanawiając się, jak wybrnąć w tej sytuacji. O nie, w łóżku z Roshem wylądować nie chciała, ale jeśli się wycofa z zakładu tylko dla mu satysfakcję. Nie miała wyjścia, musiała go przepić i po prostu nie doprowadzić do tego, aby wygrana była po jego stronie. Nie miała zamiaru tracić dziewictwa z powodu jakiegoś głupiego zakładu, poza tym nie postawi siebie w jednym rzędzie z kurwami, które mężczyzna chędożył sobie pewnie często w burdelach.
- Dobra, ale jak ja wygram, to oddajesz mi swój pokój i przeprowadzasz się na dół do mojego- rzekła zadowolona z siebie, ponieważ ów pokój który stanowił gabinet Rosha był najlepszym pomieszczeniem w całym budynku. Był duży, przestronny, a do tego miał balkon, który dziewczyna tak bardzo uwielbiała. Zapije się prawie do śmierci jeśli będzie musiała, żeby wrócić do mieszkania w tamtym miejscu. Uścisnęła mu dłoń, a potem złapali za kufle i stuknęli się nimi aby dobić zakładu. Panna Snow uważnie obserwowała czy mężczyzna nie oszukuje i nie wypija mniej niż powinien. Takim sposobem wychylili cztery kufle i żadne z nich nie wyglądało jakby miało paść w najbliższym czasie. Orla czuła się może nieco zamroczona i podpita, ale to wcale nie dyskredytowało jej. Jeszcze. Wysłuchała po raz setny jego opowieści o turnieju w Lys, dając mu wyraźnie do zrozumienia, że ta historia strasznie ją nudzi.
- Tak, a wtedy spuściłeś wpierdol Durranowi, księciu Nowej Valyrii, stu innym, biłeś się z Dothrakami... Blah blah blah, znam te wszystkie Twoje opowieści już na pamięć - rzekła, podpierając głowę na ręce, którą z kolei oparła o stół łokciem. Pewnie połowa z tego nie była prawdziwa. Przetarła lekko oczy, a potem postawili przed nią piąty kufel. Patrząc na Rosha zaczęła powoli wątpić w swoje zwycięstwo. Mimo to nie miała zamiaru się poddawać ani wykręcać. Stawka była zdecydowanie zbyt duża. - Oszukujesz, pij to szybciej albo dostaniesz karny kufel.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Gospoda "Zielone Ognie"   Pią Lis 25, 2016 12:12 am

Zwycięstwa nad Orlą, był niemal pewny, ale ona chciała jego gabinet, toteż zmotywowało go to jeszcze bardziej. Nadal pił w tempie podyktowanym przez Orlę, wysłuchując jej kolejnych lametów i tak dalej. Rzeczywiście, dziewczyna mogła poznać owe wszystkie historie, bo przecież często się nimi chwalił, a ona znała je wręcz na pamięć. Popatrzył na Orlę uśmiechnięty, widząc, że powoli trunki zaczynają działać.
- Oho, widzę, że coraz słabiej ci idzie. Chyba ktoś tutaj przegra zakład, heh, ale to dobrze... - Uśmiechnął się wrednie, akurat ten uśmiech praktykował od wielu lat. Mimo wszystko dobrze wiedział, że dziewczyna prędzej da się pokroić niż pójdzie z nim do łóżka, ale lubił jej czasami dogryźć, czasami czyli zawsze.
- Karny kufel, proszę bardzo. - Wypił jeden z nich jednym susem a następny pił już normalnie równo z Orlą, by mieć pewność, że wyprzedza ją jedynie o jeden. Jej stan pogarszał się, a Rosha cieszył japę coraz bardziej. - Może kiedyś ci się uda, ale wiesz założyłaś się z mistrzem, więc nie ma się czego wstydzić. Nie zwalniaj tempa, pij, pij, bo widzę, że powoli nie możesz już wepchnąć w siebie więcej. - Parsknął śmiech, bacznie obserwując dziewczynę. Wszystko tak bardzo go śmieszyło...
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Gospoda "Zielone Ognie"   Pią Lis 25, 2016 12:38 am

- Ty przegrasz - obstawała przy swoim, a potem wytknęła go oskarżycielsko palcem. Ręka zadrżała jej nieco w powietrzu, co zdecydowanie było oznaką tego, że dziewczyna nieco się podpiła. Szybko schowała rękę, aby nie dać tego po sobie poznać. Nie była w stanie ukryć jednak innych rzeczy, na przykład lekkiego spowolnienia mowy oraz dziwnie rozmarzonego wzroku. Wypiła piąty kufel, a potem wypili szósty. Dziewczyna nie odzywała się raczej przez większość czasu, pozwalając Roshowi aby snuł te swoje opowieści. Był o jeden kufel do przodu, a trzymał się dość dobrze. Jak to się działo? Panna Snow widziała wyraźnie już ten uśmiech na jego twarzy i przekonanie, że ma ją w garści. Mimo to nadal szła w zaparte i nie miała zamiaru się teraz wycofywać. Opróżniła szósty kufel i zawołała o kolejny, siódmy już. Rosh miał na swoim koncie osiem i nadal nie wykazywał najmniejszych oznak podpicia. Pijąc siódmą porcję gorzkiego alkoholu, dziewczyna siedziała już kompletnie załamana, podpierając brodę na rękach z miną nieszczęśnika.
- Nie rozumiem tego - rzekła zbolałym tonem, robiąc przy tym smutną minę. Jej los chyba miał się rozstrzygnąć w nadchodzących momentach, ponieważ dziewczyna wyglądała już na porządnie zamroczoną. Bełkotała coś pod nosem na tyle cicho, aby były najemnik nie mógł tego usłyszeć. A więc to tyle z tego jej nowego miejsca zamieszkania. - Rosh, dlatego ja Cię kurwa tak bardzo nie lubię... Jedziesz sobie, a potem wracasz, denerwujesz mnie, spać przez Ciebie nie mogę bo mi ciśnienie skacze - biadoliła pod nosem, mówiąc bardziej do stołu aniżeli do mężczyzny siedzącego naprzeciwko. - A potem przywozisz mi tego wilka i mnie jeszcze bardziej denerwuje, ze nie mogę się już na Ciebie denerwować - zakończyła, a potem dopiła do końca siódmy kufel i zakołysała się niebezpiecznie na krześle.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Gospoda "Zielone Ognie"   Pią Lis 25, 2016 11:39 pm

Ta... przegra, a chwilę później widział jak idzie jej coraz gorzej i powoli chwieje się na swoim krześle. Zaczęła lamentować o nienawiści do Rosha. Mimo wszystko ucieszył go fakt, że dziewczynie naprawdę spodobał się pierwszy prezent i dzięki temu hmmm... Polubiła go? Dzięki alkoholi można było dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy, szczególnie gdy osoba pijąca razem z tobą pierwsza wpadała w stan upojenia, a ty nadal całkiem dobrze funkcjonowałeś. Tym razem również tak było. Orli zdecydowanie wystarczyło. Lada moment i spadłaby z krzesła, zwracając na siebie zbyt wiele okazji. Kolejny kufel, zabrał od niej i powiedział pewnie:
- Na dzisiaj ci zdecydowanie wystarczy kochaniutka, bo i tak przegrałaś, a nie chcę byś tutaj padła martwa, heh. Czas wracać, bo wstydu sobie narobisz. I kto jest pijaczyną, kurwancka? - Pomógł jej wstać, lecz dziewczyna zdecydowanie nie była na siłach, aby teraz iść nawet podparta o niego, toteż zaraz za wyjściem z karczmy, wziął ją na ręce i powoli ruszył w stronę burdelu, by tam ją odłożyć na miejsce.
- Tak to się właśnie kończy, kiedy osoby nie znające własnych możliwości zaczynają pić z mistrzami. - Po dojściu, wszedł razem z nią po schodach do jego gabinetu. Całe szczęście wszyscy byli zajęci i widzieli ich jedynie ochroniarze, którzy nie obgadywali właścicieli burdelu, bo źle to by sięskończyło. Będąc w środku, odłożył Orlę na łóżko, a sam usiadł na fotelu pijąc jeszcze z kielicha wino.
- Spij, bo do jutra nie wytrzeźwiejesz.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Gospoda "Zielone Ognie"   

Powrót do góry Go down
 
Gospoda "Zielone Ognie"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Królewska Przystań-
Skocz do: