IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Finta

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Viserys Targaryen
Smok Czerwony
avatar


PisanieTemat: Finta    Sob Lip 30, 2016 11:52 pm

Finta to nazwa szkoły założonej przez króla Viserysa III w roku 236 po podboju. Dzieciaki z całej Królewskiej Przystani mogą uczyć się tu szermierki pod okiem starannie wybieranych nauczycieli a czasem również Królewskich Gwardzistów czy samego króla, który lubi co jakiś czas dać kilka lekcji. Szkoła mieści ponad stu adeptów. Aby oficjalnie ukończyć szkołę trzeba przejść przez siedem egzaminów - każdy z nich ma miejsce dokładnie co rok. Tylko najlepsi wytrzymują do końca a w nagrodę zostają zatrudnieni w straży miejskiej lub zostają wcieleni do zamkowych strażników.
Budynek szkoły to dwupiętrowa budowla z granitu i cegieł przy której znajduje się arena do ćwiczeń. Na co dzień słychać tam głownie odgłosy stali i krzyki nauczycieli.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com/t334-komnata-viserysa#4562
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Finta    Pon Sie 01, 2016 10:27 pm

10 luty 266 AC, dwie godziny po audiencji u Viserysa


Po odwiedzeniu kilku ludzi i załatwieniu kilku spraw, Hary udał się do wskazanego mu miejsca. Chwilę zajęło, nim odnalazł budynek, ale w końcu dotarł. Trzeba było przyznać, że robił wrażenie.
Wszedł do środka i pytając mijanych ludzi, odnalazł mężczyznę odpowiadającego za zarządzanie całą szkołą.
- Witam, jestem Hary Flowers i przysyła mnie król Viserys. Mam zostać nowym nauczycielem. - przedstawił się i powiadomił rozmówcę o celu swojego przybycia...
Powrót do góry Go down
Nieznajomy

avatar


PisanieTemat: Re: Finta    Pon Sie 01, 2016 11:09 pm

Sir Darius Półręki był zarządcą Finty już od kilkunastu lat. Był to wysoki, pięćdziesięcioletni mężczyzna o ciemnych włosach i krótkim zaroście. Na lewym policzku nosił bliznę po cięciu mieczem a u lewej dłoni brakowało mu dwóch palców.
Wyszedł do Harego i powitał go skinieniem.
- Hmm... król wspominał coś o tym, że poszuka nowego nauczyciela. - Obejrzał Flowersa od stóp go głowy. - Chyba nie mam powodu, żeby Ci nie wierzyć.
Zaprosił go do środka.
- Nazywam się Darius, choć często mówią na mnie Półręki. - Pokazał mu dłoń bez palców. - Uczę tu już kupę lat. Chodź zaprowadzę, Cię do twojej kwatery.
Przeszli piętro wyżej. Znaleźli się w korytarzu z kilkoma drzwiami. Darius otworzył jedne z nich.
- To tutaj.
Komnata nie była obszerna, ale jej umeblowanie miało na pewno lepszy standard niż przeciętne pokoje w gospodach. Łóżko z materacem z pierza. Pusty regał, obok którego znajdowała się pusta szafa. Małe biurko z krzesłem, nad którym znajdowało się podłużne okno z widokiem na pole treningowe.
Darius wyciągnął z kieszeni żelazną obręcz na której trzymał dziesiątki różnych kluczy. Wyszukał jeden z nich i przekazał Haremu.
- Klucz do komnaty. - Potem dał mu drugi, nieco większy. - A to klucz do zbrojowni. Są tam treningowe miecze, pancerze i tarcze.
Powrót do góry Go down
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Finta    Wto Sie 02, 2016 10:04 pm

Ruszył za Półrękim i wszedł do swojej komnaty, rozglądając się. Nie była najgorsza, a wręcz można by rzec, że nawet dość luksusowa. Rzucił na łóżko torbę podróżną i odebrał dwa klucze od zarządcy. Pierwszy wsadził w zamek drzwi od środka, drugi zaś schował do kieszeni. Podziękował mężczyźnie i zamknął za nim drzwi, kiedy ten już wyszedł. Tego dnia nie zrobi już żadnego treningu, toteż najlepiej zapoznać się z samą szkołą i ułożyć jakiś plan zajęć. Z torby wyciągnął małą, drewnianą szkatułkę i schował do niej wszystkie swoje oszczędności. Następnie ukrył ją w pokoju. Wyszedł zamykając za sobą drzwi i obszedł cały budynek, sprawdzając przede wszystkim zbrojownię i plac ćwiczebny. Zadbał także, aby Darius przekazał jego nowym podopiecznym, że Hary oczekuje ich następnego dnia trzy godziny po świcie. Odwiedził pobliską tawernę, aby zjeść kolację i wrócił do swojego pokoju, aby ostatecznie ułożyć plan.

Plan zajęć:
 

Następnego dnia, trzy godziny po świcie


Flowers wstał nieco wcześniej i udał się na śniadanie do tej samej pobliskiej karczmy, co poprzedniego dnia. Na szczęście była już otwarta i mógł zjeść spokojnie posiłek. Następnie wróci do swojego pokoju i założył cały pancerz. Kiedy był już gotowy, udał się na plac, gdzie czekało kilkanaścioro dzieciaków. Pokrótce przedstawił im rozkład zajęć na najbliższe kilka godzin i rozpoczął trening.
Najpierw pobiegali wokół placu i rozgrzali się - oczywiście Hary wraz z nimi, bo jakby inaczej - po czym rozkazał im zrobić kilka kółek wokół budynku, samemu przygotowując w tym czasie tor sprawnościowy z dostępnych mu rzeczy. Wykorzystał między innymi skrzynie, beczki, worki i obrotowe kukły, których uderzenia drewnianymi pałkami mieli unikać. Kolejnym etapem był trening siłowy, kiedy to przepychali beczki pełne piasku, rzucali ciężkimi kamieniami, czy przyciągali po ziemi do siebie na linach wypełnione piaskiem worki.
Po trzech godzinach i półgodzinnej przerwie przyszedł w końcu czas na wzięcie broni w dłoń. Hary udał się ze swoimi uczniami do zbrojowni i każdemu wydał to, co wydawało mu się najlepsze dla danej osoby. Po oporządzeniu każdego wrócili na plac i trening z bronią rozpoczął się od pokazu kilku technik walki - głownie dwiema broniami - ale kiedy trzeba było, bękart chwytał miecz i tarczę i równie sprawnie pokazywał jak walczyć. Oczywiście jak to zawsze bywa, znalazło się kilku chłystków, którzy sądzili że mogą nowemu nauczycielowi wejść na głowę. Hary natychmiast poradził sobie z nimi, pokazując na nich kilka technik, a przy okazji dobrze obijając.
- Jak trzymasz broń?! Wyżej! Paruj cios! Zasłoń się tarczą i kontratakuj! - krzyczał, kiedy już przyszły na koniec walki w parach. - Nie tak! Nie przekładaj broni, tylko blokuj w ten sposób! - chwycił jednego z dzieciaków za nadgarstek trzymający miecz i przekręcił go tak, aby blokował w sposób, który był teraz pożądany. Uczył, poprawiał, krzyczał. W końcu nadszedł koniec i mógł odpocząć. Wydawało mu się, że nie było tak źle...
Powrót do góry Go down
Nieznajomy

avatar


PisanieTemat: Re: Finta    Pią Paź 14, 2016 11:06 pm

26 luty 266 AC
Po południu.

Po południu nad miastem pojawiły się dwa smoki, które swoim rykiem obwieściły wszystkim, że opuszczają miasto. Mieszkańcy wiedzieli, że na jednym z nich jest król. Bardzo często latał ze swoim synem, jeśli wybierał się w gościnę gdzieś poza Ziemie Korony. Większość ludzi była już przyzwyczajona do widoku wielkich gadów. Niektórzy nie podnosili już nawet głów z ciekawości.
Byli jednak tacy, którzy głowy podnieśli. Podnieśli je z ciekawością, zainteresowaniem i płomieniem ambicji w oczach. Podnieśli również broń i mieli zamiar jej użyć. Mieli zamiar przelać dziś krew w imię swoich przekonań, a nieobecność króla tylko ich cieszyła.

Tego samego dnia, przed zachodem słońca.

Sir Darius trenował dziś adeptów osobiście. Trzech młodzików, wszyscy po szesnaście lat, byli bardzo obiecującymi materiałami na dobrych szermierzy. Uczyli się już sześć lat, a mało kto tyle wytrzymywał. Rycerz miał nadzieję, że dotrwają do końca i zdadzą ostatni test.
Trenował z nimi już od trzech godzin z jedną małą przerwą. Dziś ćwiczyli walkę z tarczą, więc sam Darius również ją dzierżył. Walczył w parze z jednym z chłopaków a pozostali ćwiczyli między sobą. Wykrzykiwał głośno wszystkie polecenia i uwagi, tak żeby przekrzyczeć odgłosy stali.
- Właśnie tak! Po paradzie krok do przodu! Nie daj mu odetchnąć! A ty nie powinieneś tego zbijać tylko się cofnąć! Co ci mówiłem przed chwilą!? Kiedy przeciwnik nie trafi to marnuje dwa razy więcej siły!
Ćwiczenia trwały do momentu aż niebo zaczęło czerwienieć od chmur oświetlonych zachodzącym słońcem. Sir Darius Półręki odłożył wtedy treningową broń i pozwolił chłopakom odetchnąć. Usiadł przy wejściu i napił się wody z dzbana stojącego na stoliku. Wnoszenie wina czy innych alkoholi na teren szkoły było surowo zakazane.
Sporo uczniów nadal ćwiczyło. Jeśli nie z nauczycielami to między sobą. Sir Darius przyglądał się ich zmaganiom i co jakiś czas wytykał błędy. W pewnym momencie zobaczył, że na ulicy coś się dzieje. Ludzie zamiast chodzić biegali. Coś było nie tak.
Rycerz zmarszczył brwi, wziął swój miecz i wstał kierując się w stronę ulicy. Podchodząc bliżej zaczął słyszeć krzyki. Wyjrzał za róg szkoły i zobaczył dwa złote płaszcze przyparte do ściany i otoczone przez ponad tuzin uzbrojonych w prostą broń ludzi. Na ziemi leżał jeden martwy strażnik miejski. Słyszał jakieś strzępki słów, które padały między dwoma stronami. Chwilę potem napastnicy rzucili się na strażników i zabili ich dziesiątkami ciosów, na końcu wycinając im coś na czołach.
Potem grupa skierowała się w stronę szkoły. Z bocznych uliczek wyszło ich więcej. W tym momencie Sir Darius odwrócił się i krzyknął do jednego z uczniów, żeby biegł do koszar straży po posiłki, bo w mieście leje się krew.
- Dajcie uczniom broń! - Krzyknął do nauczycieli. - Wszystkim! Już! I ustawić ich w formacji ćwiczebnej twarzami do ulicy!
Pomyślał, że jak napastnicy zobaczą tyle uzbrojonych ludzi to może odpuszczą sobie atak. Poszedł do jednego ze składzików i otworzył go osobiście. Wyjął kilka mieczy treningowych zwiniętych w rulon i rzucił je na ubitą ziemię areny przed szkołą. W tym momencie nieprzyjaciele pojawili się przed budynkiem a jeden z nich wyszedł parę kroków naprzód i zaczął mówić:
- To tutaj fałszywy avatar szkoli was na swoich wojowników. Odejdźcie i pozwólcie nam spalić to miejsce, żeby zapobiec szkoleniu wrogów Wiary!
Sir Darius zrobił dwa kroki do przodu. Młodziki i nauczyciele brali broń do ręki i ustawiali się za nim.
- A jak nie odejdziemy... to co? - Spytał rycerz. Pracował tu zbyt długo, żeby pozwolić na coś takiego.
- To dojdzie do przemocy. - "Przedstawiciel" fanatyków podniósł wyżej swój topór i przejechał palcami po ostrzu.
Powrót do góry Go down
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Finta    Sob Paź 15, 2016 12:39 am

jak zwykle trzy godziny po wschodzie słońca Hary zabrał się za trening. Bieganie, trening fizyczny, siłowy. Przerwa. Do bólu, do znudzenia to samo. Jednak po przerwie postanowił poćwiczyć dzisiaj ataki w formacji, takiej podstawowej jakie zazwyczaj używają wszelkie straże świata. Ustawił ich w szykach i po kolei, powoli począł pokazywać co i jak się ma. Chłopcy szybko podjęli ćwiczenia, szczególnie że czekała ich perspektywa starć między sobą w tychże formacjach.
Poświęcił temu nieco więcej czasu, w efekcie czego mieli niecałą godzinę na walki w parach. Tutaj także nie szczędził im uwag i poprawek.
Po skończonym treningu udał się do siebie i wziął porządną, zimną kąpiel. Następnie udał się na obiad do, jak zwykle karczmy "Kurczę Pieczone!". Nie wiedząc co ze sobą zrobić, postanowił poznać dokładniej stolicę. Wrócił niespełna dwie godziny przed zachodem słońca.
Dalej okropecznie znudzony, postanowił przyłączyć się do ćwiczących swobodnie na placu uczniów jednego z nauczycieli. Pierwej przyglądał im się uważnie, by po chwili zaproponować wspólny trening połączony z walką. Po pewnym czasie podziękował za wspólny trening i udał się do siebie, aby przygotować do kolacji. W pewnym momencie usłyszał hałas dobiegający z ulicy. Wyjrzał przez okno i dostrzegł coraz to powiększającą się grupę uzbrojonych mężczyzn, wędrującą w stronę szkoły. Zerwał się w stronę drzwi, słysząc niemrawe pokrzykiwanie Półrękiego.
Przeskakując po dwa lub trzy schodki, wybiegł na plac ćwiczebny gdzie już tłoczyli się uczniowie i nieliczni nauczyciele. Nawet nie zmęczył się tym krótkim, ale gwałtownym biegiem.
- Ustawiać się w szyk, tak jak rano! Ruszać się! Marick, czego się ociągasz?! Biegiem do szeregu! - krzyczał do swoich chłopaków, którzy w większości dzierżyli już broń. Niestety była to w większości także ćwiczebna broń.
Ruszył w stronę Dariusa, sięgając rękoma za plecy, gdzie znajdowały się jego oba miecze. Ostatnio stwierdził, że bardziej praktyczne i wygodne będzie zawieszenie ich na plecach niźli na bokach. Stając obok rycerza, skinął mu głową w geście pełnego poparcia i ustawił się w pozycji bojowej, najwygodniejszej dla niego.
- Z waszej winy. - wycedził tylko na ostatnie słowa fanatyka, mierząc go lodowatym wzrokiem swoich bladych oczu...
Powrót do góry Go down
Nieznajomy

avatar


PisanieTemat: Re: Finta    Sro Paź 19, 2016 1:13 pm

Darius spojrzał na Harego, który stanął obok z ostrzami w dłoniach. Na jego słowa tylko przytaknął i wydobył swój miecz z pochwy krzycząc:
- Każdy kto nie chce narażać życia niech ucieka. - Powiedział do swoich. Oczywiście bał się, że spora część uczniów może zginąć, szczególnie najmłodsi. Ale co mógł więcej zrobić? Miał tylko nadzieję, że większość zostanie i będzie bronić szkoły. Jak nie to trudno. Będzie walczył sam jeśli trzeba.
Z placu odeszła mniej więcej połowa obecnych adeptów. Darius nie zamierzał ich za nic winić. Przynajmniej wiedział, że za plecami ma samych lojalnych towarzyszy, dla których szkoła nie była tylko budynkiem.
Na odchodzących patrzył z uśmiechem przywódca agresorów.
- Ha! Strach tnie głębiej niż miecze! Ale skoro reszta chce ginąć, niech tak będzie! ZA SIEDMIU!!!! - Mówił z szeroko rozłożonymi rękami a gdy skończył rzucił się do ataku. Za nim ruszyła reszta jego grupy.
- Zwarta formacja! - Wykrzyczał jeszcze Darius zanim wróble zdążyły dobiec. - I bez bohaterstwa! Pamiętać lekcje! I na pohybel fanatykom!!! - W tym momencie pierwszy z przeciwników dotarł do rycerza. Ten z łatwością zbił jego cios i dwoma cięciami rozpruł jego brzuch.

Walka się rozpoczęła. Na arenie obok szkoły zagrała stal, tak jak codziennie. Tym razem jednak nie była to gra przyjemna. Krzyki zmęczenia zmieniły się w krzyki cierpienia.
Z ponad osiemdziesięciu obecnych dziś uczniów zostało nieco ponad czterdziestu. Wśród nich walczyli Sir Darius, Hary Flowers i jeszcze dwóch innych nauczycieli. Na przeciwko było trzydziestu ośmiu fanatyków gotowych oddać życie w imię bogów.
Pierwsza runda:
 
Uczniowie Finty nie radzą sobie kompletnie z natarciem wrogów i tuzin z nich szybko pada martwych na ziemię. Formacja ćwiczebna zostaje rozbita i walka zmienia się w jeden wielki chaos. Sytuacje ratują nauczyciele. Sir Darius i Hary ramię w ramię szlachtują kilku napastników. Dwóch pozostałych instruktorów szermierki też radzi sobie dobrze. Jeden z nich pozbawił pojedynczego wróbla głowy a drugi poderżnął innemu gardło sztyletem. Na żwirowej powierzchni areny robiło się coraz bardziej krwawo.
Liczby:
 
Druga runda:
 
Po kilkunastu minutach walki kolejni adepci padają pod naporem fanatycznych napastników. Wróble nie mają żadnej litości nawet dla najmłodszych uczniów i zabijają ich bez wahania. Sytuacje znów ratują nauczyciele, którzy mocno przerzedzają szeregi agresora bez dyscypliny i dobrego uzbrojenia. Sam Hary Flowers z łatwością kładzie trzech fanatyków ratując przy tym jednego z uczniów od pewnej śmierci. Jego miecze ociekają już obficie krwią, ale do końca walki jeszcze daleko. Sir Darius skupił się na obronie pozostałych uczniów, próbując przyjmować na siebie jak najwięcej przeciwników i na razie idzie mu bardzo dobrze. Na jego tarczy było już sporo śladów od uderzeń.
- Zaraz przybędzie straż! - Krzyczał. - Trzymać się razem! Postawa obronna!
Liczby:
 
Runda trzecia:
 
Dla uczniów finty walka wygląda coraz bardziej krytycznie. Gdy przy życiu zostaje już ostatnia dziesiątka ich morale jest bliskie załamania. Sir Darius to dostrzega i daje wszystkim rozkaz do odwrotu. W tym samym momencie na arenę wbiega oddział straży miejskiej, których przyprowadza jeden z młodszych adeptów.
- No kurwa wreszcie! - Darius poczuł ulgę. Wśród strażników było wielu jego dawnych wychowanków, więc na pewno będą walczyć z zaciekłością.
Trzydzieści Złotych Płaszczy wpadło biegiem na plac. Niektórzy zaczęli od rzucenia swoimi włóczniami, inni przeszli od razu do bezpośredniej walki. Razem z nauczycielami Finty mieli już ponad dwukrotną przewagę liczebną. Wróblom udało się położyć jednego z nich, ale reszta nie dała się zaskoczyć. Wszyscy fanatycy zostali zabici bez litości, prócz jednego, którego dowódca oddziału chciał wziąć żywcem na przesłuchanie. Ten jednak przyparty do muru wbił sobie sztylet w gardło nie chcąc wyjawić żadnych tajemnic.
Walka dobiegła końca. Z ponad czterdziestu uczniów, którzy zostali na arenie przy życiu trzymało się tylko dziesięciu. Plac przed szkołą usiany był trupami i plamami krwi. Sir Darius wytarł swój miecz z posoki i schował go do pochwy przy pasie.
- Nie spodziewałem się, że ci fanatycy kiedykolwiek ośmielą się na nas uderzyć...
Powrót do góry Go down
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Finta    Sro Paź 19, 2016 10:50 pm

Oblizał wyschnięte usta i zacisnął dłonie mocniej na rękojeściach. Zmrużył oczy i jako pierwszy cel obrał przywódcę fanatyków. - Doprawdy zaraz poznasz co tnie głębiej kurwi synu - pomyślał, parując cios przeciwnika. Zrobił piruet w lewo i jednocześnie zablokował kolejny cios. Zrobił pół kroku w tył, unikając cięcia i kontratakował. Z dołu, z lewej, z ukosa ciął przez klatkę. Precyzyjnie i głęboko. Szara koszula na piersi mężczyzny zabarwił się natychmiast ciemnym szkarłatem, fanatyk opadł na kolana i ostatkiem sił podniósł topór do zadania ciosu. Flowers bez trudu uchylił się przed nim i kopnięciem pozbawił go broni.
- Dalej twierdzisz, że strach tnie głębiej niż miecz..? - zapytał drwiąco, nieco się nad nim pochylając. Napastnik chrząknął głucho i splunął krwią. Nikt, nigdy nie dowiedział się co mężczyzna chciał powiedzieć, gdyż nauczyciel szermierki robiąc ostry skręt tułowia, płynnie ciął na odlew, pozbawiając ciało głowy. Czerwona posoka trysnęła natychmiast, barwiąc rękaw nauczyciela.

Nie tracąc czasu obrócił się na pięcie, parując cios, spychając go w bok i wytrącając oponenta z równowagi. Opancerzoną pięścią dzierżącą rękojeść miecza wymierzył cios prosto w nos. Nieprzyjemny chrzęst łamanej kości i pełen ból rozdzierający krzyk okaleczonego fanatyka. Mężczyzna odwrócił się i byłby zbiegł z pola walki, lecz miecz Hary'ego przebił mu pierś na wylot. Bezwładne ciało opadło na ziemię.

Zrobił krok w lewo, unikając ciosu z góry i ciął w poziomie, przez brzuch, prawą ręką. Buchnęło gorące powietrze, a flaki upadły pod nogi nieszczęśnika. Parował, obrócił się w lewo kucając i ciął od dołu, poprawiając drugim mieczem od boku. Dławiący krwią krzyk konającego ugrzązł w gardle. Cofnął się o krok i ostrze śmignęło mu przed oczami. Natychmiast postąpił do przodu i pchnął mieczem z całej siły. Wyciągając go obrócił się i niemal odciął ramię przeciwnikowi drugim orężem. Krew zrosiła mu twarz, luźno rozrzucone włosy i pancerz. Z przyprawiającym o wymioty chrzęstem stali ocierającej się o kość wyrwał miecz i równocześnie zablokował górne uderzenie. Postąpił w prawo, obrócił się w lewo tyłem do przeciwnika, jednocześnie obracając broń w dłoni tak, aby ostrze było skierowane do tyłu i pchnął. Trafił w udo. Obrócił się ponownie i wyciągnął oręż, zadając kolejne pchnięcie drugim mieczem. Tym razem trafił w prawe płuco. Fanatyk zacharczał przeciągle, a z jego ust poleciała szkarłatna strużka. Wkrótce udławił się własną krwią.

Dwa szybkie kroki w prawo. Cięcie poziome przez bok. Krok do tyłu z parowaniem. Cięcie skośne przez plecy. Kolejny martwy napastnik. Obrócił się, zbijając uderzenie i zwarł z przeciwnikiem. Wymierzył cios kolanem w prawy bok i poprawił lewym sierpowym w skroń wroga. Przyłożył ostrze do jego krtani i spoglądając prosto w oczy spokojnie pociągnął klingę. Cofnął się trzy kroki, parując dwa uderzenia i w ostatniej chwili wytrącił z równowagi fanatyka, niechybnie ratując przed śmiercią swojego ucznia. Sparował cios i wyprowadził śmiertelną kontrę, tnąc z góry przez lewe ramię, klatkę piersiową i prawy bok.

Gdy tylko uczniowie zaczęli łamać szyki i cofać się, poszedł za przykładem Półrękiego i cofnął się wraz ze wszystkimi. Choć dominowała w nim chęć zabijania kolejnych przeciwników, to nie był głupi. Sam otoczony przez bandę tych łachmytów mógłby sobie nie poradzić. Cofając się z uniesioną bronią, sparował i kontratakował najbliższego, wbijając mu ostrze w pierś. Szarpnął w bok, trzasnęły łamane żebra, fanatyk krzyknął przeraźliwie z bólu i osunął się na ziemię. Po chwili pojawiły się Złote Płaszcze i było po wszystkim.
Otarł miecze o koszulę jakiegoś martwego fanatyka i schował je do pochew. Ocierając twarz wierzchem dłoni podszedł do Dariusa.
- Robią się coraz bardziej bezczelni kurwie syny... - wysyczał przez zęby, obracając jednego na plecy kopnięciem buta. - Patrz no na te ich gwiazdy na czołach. Ehh nigdy nie zrozumiem tego fanatyzmu. - obrócił się w stronę nauczyciela, oblizując usta i splunął śliną pomieszaną z krwią. - Musimy kontratakować. Wet za wet! - nadarzyła mu się wspaniała okazja, dzięki której mógł przybliżyć swoje plany. - Uprzedźmy ich kolejny ruch i zaatakujmy. Mam jednego znajomego, który powinien wiedzieć gdzie szukać tych fanatyków. Zróbmy to po cichu, bez świadków. Wywleczmy każdego po kolei z łóżka i poderżnijmy mu gardło. W każdym bądź razie ja zamierzam tak zrobić. - mówił powoli z lodowato kamiennym wyrazem twarzy. Każdy, kto w tym momencie słyszałby i widział go, wiedziałby że mówi śmiertelnie poważnie...
Powrót do góry Go down
Nieznajomy

avatar


PisanieTemat: Re: Finta    Czw Paź 20, 2016 7:24 pm

Sir Darius przytaknął na zdanie Harego. Określenie "kurwie syny" bardzo mu się w tym przypadku podobało.
Rycerz nie spojrzał na gwiazdę. Zamiast tego patrzył na swoich martwych chłopaków. Wskazał na jednego z nich.
- Barren. Miał dopiero trzynaście lat... był jeszcze dzieckiem a oni zarżnęli go jak zwierzę... - Westchnął ciężko i pokręcił głową nie mogąc uwierzyć, że to co widzi to prawda. Potem usłyszał słowa Harego o kontrataku. O zemście. Krwawej.
- Wet za wet powiadasz? Nawet nie wiesz jak bardzo chciałbym zabić trochę tych kurew, ale to są niestety kurwy tchórzliwe, które lubią uciekać i chować się po ciemnych kątach. Odważne są tylko w dużych grupach jak tutaj. - Skrzyżował ręce na piersi. Zamyślił się na moment. - Ale jeśli ten twój znajomy rzeczywiście jakimś cudem coś wie... wchodzę w to.
W tym momencie do Harego i Dariusa podszedł jeden ze strażników, który wydawał się być dowódcą oddziału. Zaczął rozmawiać z Półrękim, zadawać pytania odnośnie ataku. Z ich rozmowy można było wyczytać, że znają się od lat. Strażnik wyglądał na sporo młodszego, więc istniała szansa, że był jednym z byłych podopiecznych rycerza. Darius nie wspominał mu jednak o znajomym Harego i jego prawdopodobnych informacjach. Na końcu strażnik zadeklarował jeszcze, że jego ludzie pomogą pochować poległych, a potem oddalił się wydać kilka rozkazów.
Półręki powrócił do Harego i powiedział ciszej:
- Prowadź Flowers. Im szybciej to sprawdzimy tym lepiej.
Powrót do góry Go down
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Finta    Pią Lis 25, 2016 10:01 pm

4 marca 266 AC

Chociaż rany jeszcze czasami się odzywały, postanowił tego dnia - poza standardowymi już zajęciami ze swoimi adeptami - zająć się także sobą. Od kilku już tygodni ćwiczył razem z uczniami i powoli nabierał sił, tak jak oni ciągając po placu worki wypełnione piaskiem, przetaczając wielkie, ciężkie beczki czy miotając kamieniami. Zagryzał wargi, tłumiąc w sobie ból i robił swoje.
Następnie przyszedł czas na szlifowanie umiejętności szermierczych z zakresu defensywy, a konkretnie parowania wrogich ciosów. Przekonał się na własnej skórze, że zaniedbał tę część szermierki. Aby zadośćuczynić to sobie, najpierw podczas zajęć, potem już poza nimi wraz z innymi nauczycielami odbywał sparingi, w których jedynie parował ciosy, próbując nie dać się trafić...
Powrót do góry Go down
Viserys Targaryen
Smok Czerwony
avatar


PisanieTemat: Re: Finta    Nie Lis 27, 2016 12:27 am

7 marca 266 AC

Droga z zamku przebiegła sprawnie i szybko, choć na ulicach miasta ludzie tłoczyli się w codziennym zgiełku przyziemnych spraw. Vis wraz z obstawą przebijali się przez miasto niecały kwadrans, gdy wreszcie dotarli do szkoły, gdzie król miał wypytać o małą bitwę, która miała tu miejsce.
Król wraz z czterema Białymi Mieczami zeszli z koni i poszli do szkoły. Reszta straży została na zewnątrz.
Wiedział, że Darius mocno oberwał w walce z przywódcą tych fanatyków, więc nie oczekiwał, że go zobaczy. Miał nadzieję spotkać Harego Flowersa, który podobno zaczął całe te poszukiwania i zemstę. Patrząc teraz na przeszłość to cieszył się, że przyjął go na nauczyciela. Podobno walczył z innymi ramię w ramię broniąc szkoły i dzieciaków.
Gdy wreszcie go zobaczył przeszedł od razu do rzeczy.
- Słyszałem o waszych dokonaniach Sir. - Nie miał pewności czy jest rycerzem czy nie, ale na wszelki wypadek użył tego zwrotu. - Jestem... pod wrażeniem. Przyszedłem bo chciałem usłyszeć co się stało z pierwszej ręki.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com/t334-komnata-viserysa#4562
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Finta    Nie Lis 27, 2016 1:43 am

Jak zwykle odbywał trening ze swoimi uczniami, tym razem skupiając się na unikach, kiedy w pobliżu pojawił się król Viserys. Kiedy przyszedł, Hary przekazał instrukcje swoim adeptom i wyszedł na spotkanie. Powitał władcę lekkim ukłonem, zaś wśród rycerzy Gwardii rozpoznał jednego ze swoich dwóch przeciwników z treningu sprzed kilku dni. Uśmiechnął się życzliwie na pierwsze słowa monarchy.
- Nic wielkiego Wasza Wysokość, poczucie obowiązku i troski o tych chłopców. - podrapał energicznie bandaż na prawym przedramieniu. Rany, kiedy się goiły, miały tendencję do cholernego świądu i tajemniczego drgania, jak gdyby uwięziono pod ich powierzchnią tysiące bzyczących os, które próbują przebić się na powierzchnię. - Nie mogłeś trafić lepiej Panie. - dodał skromnie. Zaczął od ataku na szkołę, w równej mierze opisując wysiłki wszystkich i nie wywyższając siebie. Następnie przeszedł do powstania w jego głowie pomysłu odwetu i pójścia za ciosem. Mgliście wspomniał o przyjacielu, który pomógł namierzyć im pierwszy trop i zaniechał wzmianki o zdradzie Bastiana. Sądził, że znajomość może jeszcze się przydać i głupstwem byłoby ją zaniechać głupimi słowy, tym bardziej że koniec końców wszyscy oni wyszli z tego cało... No prawie wszyscy.
Tym razem rana na wierzchu lewej dłoni zaczęła nieznośnie wibrować i swędzieć.
Dalej opowiedział odwiedziny kuźni, krótką walkę, tajny tunel i spotkanie z Madielem. Na koniec oględnie opowiedział o walce z septonem i zakończył śmiercią fanatyka z własnej ręki...
Powrót do góry Go down
Viserys Targaryen
Smok Czerwony
avatar


PisanieTemat: Re: Finta    Wto Lis 29, 2016 5:51 pm

Opowieść Harego była wyczerpująca i dokładna. Vis mógł sobie dokładnie wyobrazić całą walkę, ale unikał tych myśli. Skupiał się na suchych faktach. Fanatyków ponad trzydziestu. Zabili prawie czterdziestu adeptów. Potem Tesmes i strażnik Bastian, którzy pomogli trafić na trop przywódcy i Darius, który mało co zginął podczas walki z nim.
Wcześniej Vis miał obojętny stosunek do Harego. Teraz zaczął go postrzegać z szacunkiem. Głównie dlatego, że nie musiał wcale walczyć z fanatykami i ryzykować życia a jednak o zrobił. Rzadkie i godne podziwu zjawisko.
- Jak ja gardzę fanatykami... - skomentował. - Dziękuję za wyczerpującą opowieść. Dobrze że zabiliście tego Madiela. Na nic więcej nie zasługiwał. - Wyciągnął zza paska mieszek z pięćdziesięcioma smokami i rzucił Haremu. - Proszę. Premia za dobrą i lojalną pracę w szkole. - Dwóm pozostałym już kazał wysłać taką samą kwotę a Bastianowi ponadto miał zamiar załatwić awans na oficera. Niech ludzie wiedzą, że lojalność się opłaca.
- Sir Darius jeszcze kilka dni może poleżeć w lazarecie. Myślę, że możesz poprowadzić szkołę pod jego nieobecność Sir.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com/t334-komnata-viserysa#4562
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Finta    Wto Lis 29, 2016 7:18 pm

Skinął głową, że się zgadza na wzmiankę o tym, na co zasługiwał przywódca fanatyków. Kiedy Targaryen rzucił mu mieszek, zachował zimną powagę profesjonalisty. Nie wypadało okazywać zbytniego szczęścia tak dużym przypływem gotówki. Ten przypływ bardzo mu ułatwiał plany, które powoli zaczynał układać w głowie. Bardzo ułatwiał.
- Dziękuję za to wyróżnienie Wasza Wysokość, miałbym jeszcze dość odważną propozycję... - zaczął i na moment zamilkł. - Ostatnio usłyszałem o książęcym ślubie w Summerhall i turnieju. Pomyślałem więc, że mógłbym zebrać kilku starszych chłopaków i udać się na niego w ramach przygotowań do egzaminów. Potrzebowałbym oczywiście koni, zapasów, dwóch, może trzech nauczycieli do pomocy, namiotów, kilku strażników, trochę monet na drogę... Duża sprawa, ale myślę do zrealizowania. Jeżeli Wasza Wysokość na to oczywiście pozwoli... - miał nadzieję, że to wypali. Miał ochotę wziąć udział w turnieju, a innego sposób na wyrwanie się ze szkółki nie widział...
Powrót do góry Go down
Viserys Targaryen
Smok Czerwony
avatar


PisanieTemat: Re: Finta    Wto Lis 29, 2016 8:10 pm

- Brzmi jak dobry pomysł. Młodzi się trochę zabawią i zapomną na chwile o ataku...
Ciekawy był ten pomysł. Od lat czegoś takiego szkoła nie zorganizowała. Ostatnio bodajże pietnaście lat temu Vis zabrał kilku najlepszych uczniów ze sobą na Smoczą Skałę. Taka mała pierdoła, praktycznie nic, ale młodziki się cieszyły.
- Rozpisz wszystkie koszty i dostarcz listę do Starszego nad Monetą. Powiem, żeby dał wam coś ekstra na wszelki wypadek.
Jeśli to wszystko to Vis pożegnał się z Harym i wrócił do zamku.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com/t334-komnata-viserysa#4562
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Finta    Wto Lis 29, 2016 9:20 pm

Podziękował ciepło za zgodę i zapewnił, że zaraz po zajęciach zabierze się za rozpiskę. Pożegnał króla i wrócił do swoich adeptów, aby dokończyć trening. Następnie udał się na posiłek i po powrocie zabrał za liczby, wcześniej przekazując nauczycielom, aby wybrali po kilku swoich najstarszych chłopaków. Następnie określił liczbę ludzi potrzebnych do ochrony, liczbę koni, ilość zapasów i namiotów. Na koniec szacowną liczbę złotych smoków. Kiedy stwierdził, że tak może być, udał się do Czerwonej Twierdzy, aby porozmawiać ze Starszym nad Monetą i załatwić wszytko, czego potrzebują...
Powrót do góry Go down
Jaing Skirata
Dobry Ziomek Jaing, Położna
avatar


PisanieTemat: Re: Finta    Nie Gru 25, 2016 9:34 pm

22 Marca AC

Złote Płaszcze, których Skirata spotkał w porcie, byli zaprawdę poczciwymi ludźmi. Aż żal chwytał za serce, gdy przypominały mu się stare lata, kiedy widział patrol stosunkowo młodych strażników odnajdujących świeże zwłoki z piękną gwiazdką na czole. Jaing myślał nawet kiedyś o wstąpieniu do straży w jakimś mieście. Przystań nawet by się nadawała - pomijając jej "zbawienny" wpływ na nos oczywiście. Załapać sobie jakieś średnie stanowisko, załatwić sobie godne godziny pracy i przetrzebić miasto ze złoczyńców. To by dopiero było coś. Niestety taka robota byłaby niebezpieczniejsza nawet od morderstw na zlecenie. Gdyby uliczne bandziory połapały się co i jak, taki nadgorliwy strażnik pewnie dość szybko dołączyłby do nieszczęśnika, który pogrywał sobie niedawno ze smokiem. Na tego typu dywagacjach, a i późniejszej rozmowie o polityce z kuzynem minął im marsz do Finty. Temat ślubu, turnieju i kolejnych zdarzeń też był dość interesujący, ale postanowił zachować go na rozmowę z kimś innym, nie chcąc nudzić kuzyna.
Z oddali wiadomo już było, którym to budynkiem jest Finta, a gdyby ktoś był całkowicie niezorientowany, to arena do ćwiczeń wydawała się całkowitym potwierdzeniem. Tak, jak stwierdzili panowie, Jaing uświadczył tu sporo osób. Jeśli byli w trakcie ćwiczeń, przygotowań czy też prób, to wraz z resztą mężczyzn stanęli sobie na tyle daleko, by nie przeszkadzać, a jednocześnie na tyle blisko by łatwo móc wszystko obserwować. Oczywiście wszelka broń była schowana, by przypadkiem nie zaniepokoić strażników, czy nawet sprowokować ich do jakichś agresywnych czynów. Całą drogę Skirata starał się być dość uważny, obserwując ulice, jak i dachy no i oczywiście ludzi. Zależało mu na tym, by odświeżyć sobie obraz stereotypowego mieszkańca stolicy, by później móc się w takiego wcielić. Mały teatrzyk jeszcze nikomu nie zaszkodził, ale nie o tym.
Uważnie obserwował wszelkie poczynania; przykazał też reszcie, by miała oczy dookoła głowy - tak na wszelki wypadek.
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Bóg Ognia i Cienia, Serce Płomieni
avatar


PisanieTemat: Re: Finta    Nie Gru 25, 2016 11:58 pm

Królewska Przystań wyglądała i pachniała prawie jak na co dzień. Tłumy mieszkańców przeciskały się ulicami w stronę tylko sobie wiadomych lokacji, kupcy próbowali zareklamować swoje towary głośnymi okrzykami, gdzieś dało się usłyszeć krzyk kobiety nawołującej do pogoni za złodziejem. Kilka ulic dalej patrol Złotych Płaszczy prowadził szamoczącego się mężczyznę w stronę garnizonu, delikwent miał wyciętą na czole przegubach siedmioramienną gwiazdę i darł się na całe gardło zapowiadając rychłą karę dla stolicy, która sprowadzi na siebie gniew Siedmiu. Na dachach nie działo się nic ciekawego.
Przed budynkiem Finty stało czterech strażników, którzy uważnie przyglądali się wszystkim zbliżającym się do szkoły. Po ostatnim ataku Wiary Wojującej król nie życzył sobie kolejnej rzezi młodzików i wolał zwiększyć zabezpieczenia ośrodka szkoleniowego. Nie widząc żadnej większej i widocznej broni przy Jaingu oraz jego towarzyszu strażnicy nie zatrzymywali ich, ale jeden z czwórki podążył za mężczyznami i ustawił się kilkanaście metrów od nich, uważnie ich obserwując.
Pokaz straży najwyraźniej się już zakończył, teraz jedynie szesnastu strażników walczyło ze starszymi uczniami Finty, pouczając ich co jakiś czas i dając wskazówki. Na skraju placu stało trzech mężczyzn, z których dwóch nosiło charakterystyczne złote płaszcze. Trójka wskazywała na niektóre z par walczących i wymieniała się uwagami. Czyżby dowódca straży przyglądał się kandydatom na przyszłych rekrutów?
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
Jaing Skirata
Dobry Ziomek Jaing, Położna
avatar


PisanieTemat: Re: Finta    Pon Gru 26, 2016 1:17 am

Ach, więc przyjaciele z gwiazdkami wciąż dawali w mieście o sobie znać. Pięknie.
Jakiś miły człowiek postanowił ich pilnować? Słusznie, aczkolwiek prawdopodobnie nic mu po tym.
Na przedstawienie najwyraźniej się spóźnił, a szkoda. Chętnie by coś takiego zobaczył. Grzechem byłoby przywędrować tu i nie zwrócić się teraz do tych trzech miszczów w swoim fachu stojących nieopodal, więc Skirata w liczbie dwóch niespiesznie do nich ruszyli - Widać, że wkładają w to dużo serca. Odpowiednia motywacja i wzór, jaki dają im strażnicy pewnie potrafi tu zdziałać cuda - rzekł jeszcze do kuzyna, a po chwili stali już przy mężczyznach.
- Witam waszmościów - rzekł do nich, zastanawiając się, jak odmienić "ser" w rozmowie z kilkoma osobami. Nie chciał zajmować ich wszystkich, gdyż wyraźnie byli zainteresowani treningiem, więc zwracał się do tego, którego obrał za dowódcę
- Nazywam się Jaing Skirata - po czym wskazał dłonią towarzysza - a to mój kuzyn Percival. Przybywamy z Dreadfort i wygląda na to, że mielibyśmy ciekawą propozycję dla pana, ser. Jeśli oczywiście wyraziłby pan chęć mnie wysłuchać. Od razu powiem tylko, że sprawa kręci się wokół szkoleń.
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Bóg Ognia i Cienia, Serce Płomieni
avatar


PisanieTemat: Re: Finta    Pon Gru 26, 2016 2:17 am

Trzech mężczyzn, z których dwóch zdecydowanie było oficerami straży, a jeden zapewne jednym z nauczycieli Finty, odwróciło się w stronę Skiratów. Wyglądali na lekko zaskoczonych kimś kto przeszkadza im obecnie w rozmowie, jednak wydawali się bardziej oczekiwać wyjaśnień niż denerwować.
- Proszę się nie krępować - odpowiedział dowódca. - My akurat też jesteśmy tu w sprawie szkoleń, jak z resztą jak widać.
Jeżeli Jaing nalegał na rozmowę na osobności, dowódca odszedł z nim kilka kroków, pozostawiając nauczyciela oraz drugiego oficera przy doglądaniu ćwiczących.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
Jaing Skirata
Dobry Ziomek Jaing, Położna
avatar


PisanieTemat: Re: Finta    Pon Gru 26, 2016 1:23 pm

No i pięknie. Na odejście na bok nie nalegał, może  panowie też się zainteresują.
- Tak, jak wspominałem przybylismy z Dreadfort. Tak też się składa, że wraz z nami jest nieco ponad setka przednich wojów, którzy na co dzień zasilają elitarne oddziały Północy. Prawdopodobnie będziemy w stolicy jakieś dwa, może trzy tygodnie. Pomyślałem, że głupio byłoby siedzieć na sheebs, kiedy jest się tak blisko innych wspaniałych szermierzy. Zdaję sobie sprawę, że niedługo wielki ślub i wszelkie jego następstwa, ale może  dałoby się zorganizować trochę strażników i urządzić wspólne treningi? Jestem pewien, że wszyscy wiele by się wtedy nauczyli ku obustronnej korzyści. Niezbyt orientuję się, jak sobie straż radzi w mieście, ale w razie potrzeby możemy też pomóc w pilnowaniu porządku, gdy goście zjadą się do miasta. Co panowie o tym sądzą? - nieco gestykulował, jak to miał w zwyczaju, gdy o czymś opowiadał. Percival wtrącił od siebie kilka słów:
- Jeśli coś z tego wyjdzie, to od razu możemy powiedzieć, że każda pora dnia będzie odpowiednia, a w kwestii miejsca chętnie powierzylibysmy ustalenie go wam, gdyż panowie - co oczywiste - na pewno lepiej je dobiorą.
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Bóg Ognia i Cienia, Serce Płomieni
avatar


PisanieTemat: Re: Finta    Wto Gru 27, 2016 4:00 pm

Dowódcy spojrzeli po sobie znacząco, w końcu zawsze dobrze jest wiedzieć, kiedy ktoś przypływa pod twoją bramę statkiem z setką uzbrojonych ludzi. Chyba w porcie pojawi się na te dwa tygodnie patrol lub dwa więcej niż mężczyźni przywidywali wcześniej.
- Pola turniejowe przed murami są obecnie wolne, jeden z moich oficerów może zabrać tam kilkunastu ludzi obecnie nie mających co robić - odpowiedział dowódca. - Ślub odbywa się w Summerhall, daleko od miasta. Nas czeka jedynie festyn na życzenie lady Arryn - sprostował, krzywiąc się lekko. - Straż radzi sobie dobrze, nie potrzebujemy setki najemników żeby utrzymać porządek w naszym mieście...
- Mogę jutro około południa poprowadzić mały oddział na pola turniejowe na ćwiczenia, Ser - wtrącił młodszy oficer.
- Doskonale. Mają panowie jeszcze jakąś sprawę, czy możemy wrócić do naszych obowiązków?
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
Jaing Skirata
Dobry Ziomek Jaing, Położna
avatar


PisanieTemat: Re: Finta    Wto Gru 27, 2016 6:14 pm

- Wprost wspaniale. Wiedziałem, że się dogadamy. - ach Ci strażnicy, duma na pierwszym miejscu. Normalnie Skirata pewnie machnąłby na to ręką, ale mieli współpracować, no i trzeba mieć w miarę dobrą opinię, toteż zabrał jeszcze kilka słów.
- Pan się nie gniewa, dawno mnie tu nie było, a wolę pytać wprost. Cieszę się wielce, słysząc, że straż sobie radzi. Jest też czego pogratulować, w końcu to dość spore miasto. - propozycja była grzecznościowa, ale widocznie zbędna. No cóż, nie będzie się narzucał.
- To już wszystko. Stokrotnie dziękujemy za poświęcony nam czas. Życzę spokojnego dnia. - odchodząc zbliżył jeszcze dwa palce do skroni i rzekł do młodszego oficera, którego rezolutność bardzo mu się spodobała - Do zobaczenia jutro, oficerze.
Nie chcąc przeszkadzać, odeszli sprężystym krokiem, zgarniając ósemkę. Po chwili wędrowali już ulicami na statek.
Powrót do góry Go down
Martyn Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Finta    Czw Lut 09, 2017 5:24 pm

10 kwietnia 266 AC

Na dzisiejszy dzień Martyn umówił się z Harym na pierwszy wspólny trening. Ponieważ mieli się spotkać nie o brzasku, ale dopiero przed południem, Targaryen wstąpił po drodze do karczmy.

Jeden kufel wyśmienitego ale później, Martyn ruszył do Finty, poklepując przytroczonego do pasa ćwiczebnego półtoraka, zastanawiając się nad plotkami zasłyszanymi w szynku. Obiło mu się o uszy, że Aegon miał być widziany w Królewskiej Przystani. Muszę to sprawdzić, koniecznie, postanowił sobie w duchu, po czym wkroczył do szkółki.

-Sir Hary- przywitał się, kiedy znalazł Flowersa- stawiam się na naukę, tak jak uzgodniliśmy. Swoją drogą, chciałbym załatwić jeszcze jedną sprawę: sir Buckler poprosił mnie o znalezienie mu dobrego giermka. Czy mógłbym... wziąć jednego młodzieńca z Finty?
Powrót do góry Go down
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Finta    Czw Lut 09, 2017 10:59 pm

Dzień jak co dzień. Wstał rano i zaczął trenować swoich chłopców tym samym treningiem już od ładnych paru tygodni. Jako nauczyciel cieszył się coraz większym szacunkiem i poważaniem w szkółce, zarówno wśród personelu, jak i samych uczniów. Rzadko kiedy karał, zazwyczaj dobitnie tłumaczył i poprawiał.
Tego dnia także czekał na Martyn'a Targaryen'a, którego obiecał nauczyć walki mieczem długim. Wkrótce wspomniany Smok zjawił się i odnalazł Flowers'a na dziedzińcu ćwiczącego z kilkoma ulubionymi uczniami, którzy wykazywali się znaczniejszymi umiejętnościami we władaniu bronią, niż reszta.
- Witam Wasza Książęca Wysokość. - jak zwykle ukłonił się przed członkiem rodziny królewskiej, jednocześnie dając znak, iż dodatkowe zajęcia dobiegły końca. - Szczerze powiedziawszy Panie wątpiłem, czy się pojawisz. Wszak w Czerwonej Twierdzy nie brakuje przednich nauczycieli tego rzemiosła. - mówiąc to miał na myśli królewskich gwardzistów. Na pytanie o giermka zasępił się lekko. Nie mógł od tak wydalić jednego z uczniów, nie miał takich praw. Była jednak inna możliwość...
- Jeżeli chodzi o moich uczniów Książę, nie jestem niestety w stanie pomóc. Nie mam prawa wydalania ze szkoły uczniów, nawet w tak szlachetnej sprawie, jak zostanie giermkiem... - przerwał na chwilę. - Mam jednak inne rozwiązanie. Nie dalej jak kilka dni temu odpadł jeden z uzdolnionych chłopaków. Dobry dzieciak, dopiero zaczynał, ale był zbyt słaby jeszcze. Egzaminy są dość rygorystyczne. - zaraz jednak kontynuował z uśmiechem. - Nie wątpię jednak, że jeszcze trochę treningów, trochę lepsze jedzenie i wyrośnie na wielkiego chłopa. Jeżeli tak Ci zależy Książę, mógłbym go znaleźć i przyprowadzić jutro. Chłopak ma osiem lat, lecz niezbyt potrafi czytać i pisać. Myślę jednak, że i tego szybko by się nauczył. - przedstawił swojego kandydata. Jeżeli Martyn się na niego zgodził, obiecał przyprowadzić go następnego dnia.
Chwilę później przeszli do właściwej części, czyli treningu. Pokazywał Smokowi różnice w używaniu miecza krótkiego a długiego, atuty i wady płynące z walki tym drugim. Po około godzinie teoretycznych zagadnień i podstawowych ruchów przyszedł czas na praktyczne pojedynki. Kilka pierwszych odbył z księciem osobiście, poprawiając jego technikę. Kolejne aranżował już z uczniami o różnym stopniu doświadczenia, wciąż podpowiadając i poprawiając zarówno Martyna, jak i chłopaków. Chciał, aby książę spróbował walk z różnymi przeciwnikami, o różnych stylach i charakterach walk.
Po kolejnych trzech godzinach pojedynków z małymi przerwami na odpoczynek trening tego dnia dobiegł końca.
- Jestem Książę pod wrażeniem szczerze mówiąc. Nie spodziewałem się, że będzie Ci szło aż tak dobrze. Na dziś koniec. - oznajmił uśmiechając się...
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Finta    

Powrót do góry Go down
 
Finta
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Królewska Przystań-
Skocz do: