IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Burdel "Pod Kiecką"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Lip 31, 2016 7:10 pm

First topic message reminder :

Położony w dobrej okolicy - między Czerwoną Twierdzą a Wielkim Septem - trzypiętrowy, obszerny budynek. Parter zawiera niewielki przedsionek, a następnie wielki salon. Z salonu przejść można do mniejszego pomieszczenia, w którym znajduje się przejście do piwnicy, kolejnego, gdzie znajdują się schody na górę oraz do małego gabinetu. Z parteru - drzwi za schodami na piętro - można dostać się również do niewielkiego ogrodu z fontanną otoczonego ceglanym, dwumetrowym murkiem. Piwnica jest obszerna, podzielona na dwa pomieszczenia. Na trzecim piętrze znajduje się dwanaście pojedynczych pokoi, a na drugim i pierwszym po sześć "podwójnych" pokoi. Z trzeciego piętra można dostać się po drabinie na strych, jedno, puste pomieszczenie pod dachem. Wyżsi ludzie muszą się tam schylić. Burdel jest schludny i urządzony z lekkim przepychem, już na pierwszy rzut oka widać, że nie przyjmują tu byle kogo.


Ostatnio zmieniony przez Pan Światła dnia Pon Sie 01, 2016 1:27 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com

AutorWiadomość
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sob Lis 19, 2016 2:52 pm

Orla popatrzyła na Rosha z politowaniem, gdy usłyszała jego słowa. Może rzeczywiście nienawiść była zbyt dużym słowem, ale dziewczyna broniła się rękami i nogami żeby przypadkiem nie polubić Rosha. Nie wiedziała dlaczego, ale bała się, że jeśli go do siebie dopuści to bardzo tego pożałuje. Poza tym byli tylko pracownicą i szefem, nie musieli się lubić nawet jeśli mieszkali pod jednym dachem. A przynajmniej tak sobie ona powtarzała.
- Od pierwszego momentu kiedy tylko zobaczyłam Cię w tej karczmie, jaki byłeś arogancki i pewny siebie, do tego potraktowałeś mnie jak pierwszą lepszą dziewczynę z ulicy, która chciałaby pracować jako Twoja kurwa, wiedziałam, że nie zostaniemy przyjaciółmi - odparła. Nadal miała mu to za złe, a poza tym ciężko było się wyzbyć pierwszego wrażenia. Teraz mógł być dla niej miły, przywozić jej prezenty i dawać jej podwyżkę, ale to pierwsze wrażenie nadal mocno oddziałowywało na jej opinię. W jej oczach był chędożonym pijakiem, który nie liczy się z innymi ludźmi, a poza tym była przekonana, że nosi na sobie jakiś syf. Musiał, w końcu lubił sobie używać z paniami, które robiły to za pieniądze. Tak, zdecydowanie lepiej trzymać się od niego z daleka.
Na jego prośbę nie odpowiedziała nic, a zwyczajnie zrobiła to, o co poprosił. Czyżby teraz miała stać się rozpalaczem wszystkich kominków w burdelu i wszędzie podtrzymywać ogień? Słysząc jego kolejne słowa, dziewczyna podrapała się po głowie. A więc wieści do niego dotarły. A może złoto się nie zgadzało? Dziewczyna uznała, że do tego Rosh będzie potrzebował więcej wina toteż uzupełniła mu kielich.
- To czerwony kapłan. Zaproponowałam mu godzinę za darmo w zamian za udzielenie mi kilku wskazówek na temat, no wiesz, ognia... Potem widziałam go znowu, więc znowu mu zaproponowałam i tak zdarzyło się kilka razy, bo on ciągle wracał, a ja ciągle potrzebowałam pomocy. Jeśli chcesz, zwrócę Ci za to - wyjaśniła, starając się unikać wzroku Rosha. Nie wiedziała jeszcze czy będzie zły czy nie... Słysząc jego kolejne pytania, Orla postanowiła, że nie oświeci go w tym wszystkim tak od razu. Nie, jeśli mogła na tym skorzystać i trochę pomaltretować Rosha. Zeskoczyła z biurka i nachyliła się ku niemu i spojrzała mu głęboko w oczy.
- Wiesz, że słyszę też ludzkie myśli? No Rosh, co tam sobie myślisz? Zaraz się wszystkiego dowiem - powiedziała, mrużąc czoło jakby się czymś bardzo mocno skupiała.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sob Lis 19, 2016 3:16 pm

Cała wypowiedź Orli go nieco ruszyła, ale nawet nie śmiał o tym wspomnieć. Zamiast tego posłał jej tajemniczy uśmieszek czekając tylko, aż w końcu będzie mógł przemówić.
- Arogancki i pewny siebie, powiedziała panienka która każdego dnia próbuje zniszczyć mi życie i przypomnieć, że jestem nikim. Druga sprawa nigdy nie powiedziałem ci, że masz pracować jako kurwa, ale najwidoczniej nie do wszystkich to dociera. A co do samej pewności siebie, gdyby nie ona zapewne siedziałbym teraz w Essos, upierdolony w krwi i zastanawiałbym się czy to jest moja krew, moich przyjaciół czy może moich wrogów. Zamiast tego siedzę tutaj mam dużo pieniędzy i nie muszę się chwilowo przejmować tym, że jutro mogą przybyć cholerni Dothrakowie by mi spuścić wpierdol za Meereen gdzie i tak prawie rozjebali mnie na pół. - Słysząc o czerwonym kapłanie nie był nawet zły, służył właściwemu Bogu, a Orla chciała po prostu uczyć się tego i owego. Gdyby godzinę za darmo otrzymywał jakiś septon, to wtedy przy następnej wizycie straciłby męskość i byłoby na tyle, ale nie czerwony kapłan. Rosh nie chciał narażać się na gniew Pana Światła. Widząc nachyloną Orle nadal dziwnie się uśmiechał, ale wolał aby nie znała jego zbereźnych myśli. A jeżeli naprawdę posiadała takową umiejętność, to najemnik był właśnie głęboko w dupie i wiedział, że kolejny raz dostanie w pysk tylko dwa lub trzy razy mocniej, albo jeszcze gorzej... Orla mogła go podpalić.
- Nie wiem czy chcesz znać moje myśli, heh.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sob Lis 19, 2016 3:29 pm

A więc teraz była panienką, która próbuje zniszczyć mu życie. Rozumiała, że życie najemnika nie jest łatwe, ale życie na Północy w biednej rodzinie także nie było dokładnie spełnieniem marzeń. Szczególnie kobiety miały ciężko, ponieważ jeśli takowa nie posiadała dobrej partii za męża, to równie dobrze mogła się już położyć do grobu i gnić tam z robakami. A bez posagu bardzo ciężko było o zamążpójście. A zresztą dziewczyna wcale nie chciała powielać tych społecznych schematów, toteż była widziana jako wyrzutek.
- Tak? Próbuję zniszczyć Ci życie? To może ja sobie pójdę! Jutro rano spakuję swoje rzeczy i więcej mnie nie zobaczysz - powiedziała, a jej klatka piersiowa falowała szybko ze złości. Skrzyżowała ramiona pod piersiami w wojowniczej postawie wyraźnie demonstrując fakt, że ma właśnie najzwyczajniejszego w świecie focha. - Może trzeba było wyjść na ludzi, to nikt by Ci nie musiał udowadniać, że jesteś nikim. A zresztą... Gdyby nie ja, przez ostatni miesiąc ten burdel by się rozpadł i wcale nie byłbyś już taki pewny siebie. Masz szczęście, że mnie znalazłeś bo sam byś tego nie ogarnął. Dlaczego? Bo jedyne co potrafisz to machać mieczem i walić pięściami na ślepo co popadnie jak zwierzę, a pod tym deklem to nie masz krzty rozumu.
Porzuciła tę niewinną grę z robieniem Rosha w balona, że potrafi czytać jego myśli. Teraz była święcie przekonana, że to jej ostatni dzień w burdelu, ponieważ zarówno ona jak i on mieli podobne charaktery. Byli uparci i obydwoje musieli mieć zawsze ostatnie słowo, toteż panna Snow obawiała się, że dzisiaj może tutaj dojść do jakiegoś mordobicia albo gorzej.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sob Lis 19, 2016 3:46 pm

Słowa o jej wyprowadzce zostawił bez komentarza, bowiem nie chciał jej wywalać, ani patrzeć jak sama odchodzi zabierając rzeczy, co to to nie. Byłoby to głupie i bezsensowne zerwanie znajomości, której Rosh nie chciał zrywać przez jedną głupią kłótnie, lecz zripostować nakazało mu sumienie.
- "Może trzeba było wyjść na ludzi, to nikt by Ci nie musiał udowadniać, że jesteś nikim." HA! Tym to mnie dopiero rozbawiłaś, powiedziałaś to do osoby która cholernie wyszła ludzi i jest teraz bogatsza od połowy cholernego społeczeństwa. Druga kwestia prowadzenia biznesu... Wynająłbym kogoś innego do prowadzenia. Trzecia kwestia, to ta, że gdybym walczył tak na oślep jak ci się wydaje to tego burdelu by tu w ogóle nie było, bo bym nie miał pieniędzy. A gdyby nie moje transakcje z pewnym grubasem mieszkającym w Lys, to tych dziewcząt także by nie było, więc do cholery nie mów mi jak prowadzić biznes, bo zrobiłem to lepiej niż większość tej jebanej, śmierdzącej gównem królewskiej przystani!!!!! Jeszcze na koniec dojebałaś mi coś z rozumem. Tak najlepiej powiedzieć to do osoby, która jako jedyna w tym szajsie zna się na handlu i rachowaniu liczb i musi wszystko uzupełniać, brawo. - Klasnął teatralnie w dłonie, jeszcze bardziej rozsiadając się w fotelu. Ależ teraz ta kobieta go zdenerwowała, jak ona w ogóle śmiała mówić coś o prowadzeniu biznesu. Daje jej tak sowitą zapłatę, a tej jeszcze coś nie pasuje... Kto normalny z brakiem umiejętności dotyczących biznesu mógłby pozwolić sobie na takową zapłatę dla burdelmamy. Będzie go jeszcze obrażać w własnym domu, pfff. Mimo wszystko nie zamierzał dopuścić do jej zwolnienia się, po prostu musiała zostać i koniec.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sob Lis 19, 2016 4:03 pm

Jego całą wypowiedź skomentowała tylko krótkim, urywanym śmiechem. Rosh naprawdę miał poprzestawianą hierarchię wartości i wcale tego nie dostrzegał, nawet kiedy panna Snow próbowała mu to wytłumaczyć. To tylko dowodziło faktu, że nie należał do najmądrzejszych.
- Czy Ty tego nie widzisz? Nie wystarczy mieć góry pieniędzy żeby wyjść na ludzi! Jesteś bogaty, masz burdel i stado kurew, brawo, ale nadal jesteś chamem i prostakiem i nawet największe bogactwa nie są w stanie tego ukryć - odpowiedziała pewnym siebie tonem, ponieważ tak go postrzegała. Rosh się zmienił ostatnimi czasy, nie był już tym samym gnojkiem co pierwszego dnia gdy go poznała, ale ona zwyczajnie nie chciała tego dostrzec. Uważała go za człowieka na dnie i nie chciała zmienić zdania.
- Wynająłbyś? Dobrze, zrób to, bo jutro będziesz musiał. Gwarantuję Ci, że za miesiąc przyjdziesz do mnie na kolanach prosząc abym wróciła. Ale wtedy mnie już tutaj nie będzie, także powodzenia w utrzymaniu tego gównianego grajdołka - rzekła z chytrym uśmieszkiem na ustach, dźgając Rosha w sam środek klatki piersiowej palcem wskazującym. Jej obecny stan majątkowy na pewno wystarczy jej na jakiś czas, do tego miała jeszcze dwójkę kuzynów, którzy raczej nie pozwolą jej zginąć. Wcale nie potrzebowała Rosha ani tego jego marnego burdelu.
- Wiesz Rosh, trochę mi Ciebie żal. Jesteś zapatrzony w te swoje pieniądze, ale tak naprawdę to jesteś samotny, a do tego wszyscy Cię nie znoszą. Masz te swoje dziewczyny, ale wydaje mi się nawet ich miłości sobie nie można kupić za pieniądze. Wspomnisz kiedyś sobie moje słowa jak umrzesz sam w pustym domu - powiedziała, a potem dopiła kielich z winem i odstawiła go na blat, ponieważ to było jej ostatnie słowo w dzisiejszej kłótni. Miała zamiar wyjść, dlatego też złapała sakwę z pieniędzmi i pomachała nią przed nosem Rosha w podziękowaniu. Była trochę pijana od tego całego wina, dlatego też może była taka uszczypliwa i nie zwarzała na słowa.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sob Lis 19, 2016 4:19 pm

Nie miał już ochoty kłócić się o tak późnej porze i używać argumentów, które i tak nigdy nie przekonają Orli do jego racji. Wszystko było dobrze, ale ostatnie słowa o śmierci nieco go uraziły nie wiedząc dlaczego. Oparł głowę o dłoń kręcąc zrezygnowanie głową. Panna Snow po prostu nie mogła odejść, toteż dopił kielich wina, odstawił pewny siebie go na stole i gdy Orla odwrócona plecami miała już wychodzić. Wstał, chwycił ją za rękę od tyłu przekręcając w swoją stronę i obdarował ją soczystym pocałunkiem, dopiero po chwili oddzierając usta od jej. Nadal trzymał dziewczynę w talii i aktualnie miał gdzieś czy własnie spuści mu wpierdol, albo co gorsza postanowi spalić. Powiedział spokojnie już opanowanym głosem.
- Przepraszam. A za miesiąc nie będę musiał przychodzić na kolanach i prosić byś wróciła, bo za ten cholerny miesiąc będziesz ze mną na tej jebanej podróży i tam razem będziemy cisnąć tego młodego skurczybyka od Lannisterów, więc nawet nie mów mi, że teraz odejdziesz bo ani ja tego nie chcę, ani ty, jasne? - Powiedział uśmiechnięty, oczekując reakcji Orali. Tym razem już taki pewny siebie nie był, bo wiedział, że Orla jeszcze bardziej się wkurwi i wgniecie go w ziemie. Naprawdę nie chciał, aby Snow dała mu w pysk i zwyczajnie w świecie wyszła wkurzona na Rosha. Wtedy prawdopodobnie już nigdy by jej nie zobaczył, a tego jeszcze bardziej nie chciał.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sob Lis 19, 2016 4:43 pm

Już miała wychodzić. Serce zabiło jej trochę mocniej gdy odwróciła się i spojrzała na drzwi wyjściowe prowadzące z gabinetu na korytarz, ponieważ żal jej było odchodzić. Przyzwyczaiła się do tego miejsca, jednak nie mogła pozwolić mu wygrać. Do takich sytuacji prowadziło właśnie to jak uparci byli oboje. Kiedy Rosh postanowił jednak, że ustąpi pierwszy, Orla niemal odetchnęła z ulgą, że jednak nie będzie musiała odchodzić. Odwróciła się w jego stronę i jej ulga bardzo szybko wyparowała kiedy tylko były najemnik przyciągnął ją do siebie i pocałował. Zmroziło ją na moment, a potem zawrzała w środku ze złości. Jak on mógł sobie pozwolić na to... Nie była jedną z jego dziewcząt, że mógł sobie robić z nią co chce. Alkohol i późna pora nieco spowolniły jej reakcję, więc ostatecznie musiała mu się poddać na tę krótką chwilę. Gdy odsunął się i spojrzał na nią, dziewczyna zamrugała powiekami kilkakrotnie z miną, jakby ktoś właśnie uderzył ją cegłą w twarz.
- Nie, za późno, nie zostanę - wykrztusiła z siebie z ledwością. Nie mogła mu jednak dać odczuć, że wygrał tym razem. Przeprosił i jako pierwszy wyciągnął rękę - a raczej język - na zgodę, także on przegrał, ale Orla i tak czuła się dziwnie. Odgarnęła włosy, które opadły jej na twarz za ucho i wyrwała się z jego uścisku powoli acz zdecydowanie. Nie miała zamiaru go uderzać ani tym bardziej stosować na nim swoich nadprzyrodzonych sztuczek. Ponownie ruszyła w stronę drzwi, ale wtedy uświadomiła sobie, że jednak nie chce odchodzić i jej irracjonalna duma oraz poczucie, że została przez Rosha urażona nie powinny być powodem. No i bardzo chciała płynąć... Odwróciła się jeszcze, będąc przy samych drzwiach i spojrzała na Rosha stojącego nadal w tym samym miejscu, w którym go zostawiła. Szkoda jej się go zrobiło jak tak na niego popatrzyła.
- Dobra, niech będzie, zostanę. Ale nadal Cię nienawidzę - stwierdziła, a potem szybkim krokiem podeszła do Rosha i bez ostrzeżenia położyła dłonie po obu stronach jego twarzy i pocałowała go namiętnie. To zapewne alkohol musiał przez nią przemawiać, ponieważ panna Snow w życiu się tak nie zachowywała.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sob Lis 19, 2016 6:10 pm

Wyrwała się z jego uścisku, a później nadal pozostawała przy swoim i chciała opuścić to miejsce nigdy więcej nie wracając. Został sam na środku pokoju widząc jedynie odchodzącą Orle, aż nagle ta stwierdziła, że jednak nie odejdzie i bez żadnego ostrzeżenia podeszła bliżej, chwyciła jego twarz i ... Nie, nie sprzedała mu porządnego wpierdolu, zaś pocałowała namiętnie, a Roshowi wydawało się, iż właśnie to jest jego najlepsza chwila w tym całym nędznym życiu, wypełnionym wpierdolem, piciem, krwią i zabijaniem. Stali jeszcze przez dłuższą chwilę całując się, miziając i tak dalej, ale do niczego więcej nie doszło, a sama Orla wyszła z pokoju, zostawiając najemnika w zajebistym humorze. Najśmieszniejsze w tym wszystkim był fakt, że jeszcze kilka chwil wcześniej kłócili się niczym stare małżeństwo. Opadł na fotel uśmiechnięty, dopijając swój kielich wina. Westchnął głęboko. Czyli jednak mnie lubi, heh. Wiedziałem, że ta wilczyca ma tylko ostry język, a to ci kobitka... Siedział jeszcze przez chwile i zdążył nawet opróżnić kolejny kielich wina, aż w końcu zasnął na fotelu gdzie siedział, a sny miał tego wieczoru bardzo piękne i przyjemne, jednak postanowił nigdy o nich nie opowiedzieć... No przynajmniej Orli. Następnego dnia miał udać się na poszukiwania tego burdelu o którym wspominała Orla, zaś po jego odnalezieniu, chciał odwiedzić koszary nowej jednostki uformowanej w Królewskiej Przystani, którą ponoć dowodzić skurwiel większy od murów zamku. Tylko ciekawo ile sobie zawołają za pomoc.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Wto Lis 22, 2016 12:02 am

24 marca 266 AC
Chwilę później stali już w jego gabinecie, a Rosh zabrał się za ściąganie swojej zbroi, którą niepotrzebnie zakładał. Bardzo pięknie powiesił ją na specjalnym wieszaku, zaś stary miecz zajął honorowe miejsce. Nadszedł czas, by jeszcze bliżej przyjrzeć się nowemu nabytkowi, toteż wyciągnął broń z pochwy i zaczął powoli wymachiwać, aby przypadkiem nic nie rozwalić. Chwilę później usiadł sobie wygodnie na foteliku, nadal trzymając miecz tylko, że wygodnie opary o jego uda, płaską częścią.
- No to niby jak zamierzasz to zrobić? Znów posłużysz się swoimi dość przerażającymi mnie mocami? A co do tego sztyletu, to na mnie akurat możesz go nie stosować. - Uśmiechnął się, a lada moment oczami wrócił do miecza, sprawdzając czy przypadkiem nic mu się nie stało. I wtedy ni stąd ni zowąd wybiegł mały wilk, ledwo wyrabiając na zakręcie przy drzwiach, od razu rzucił się na spodnie Rosha, próbując je przegryźć. Najemnik specjalnie szarpał nogą, aby tamten miał lepszą zabawę.
- O ty mała mendo. Dobra, Orla zrób co masz zrobić, bo zaraz okaże się jeszcze, że na darmo wracaliśmy tutaj. - W międzyczasie odłożył miecz i wziął wilka na kolana, drażniąc go chwilę później dłonią.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Wto Lis 22, 2016 12:30 am

Wrócili do burdelu. Jack został na straży na dole a Orla wraz z Roshem udali się do jego gabinetu. Dziewczyna od razu wzięła kielich stojący na stole ale zamiast wina nalała sobie tylko wody z dzbana. Chyba miała zamiar przestać pić przez najbliższe kilka dni, ponieważ po wczorajszym jeszcze trochę szumiało jej w głowie. Kac? Chyba tylko moralny.
Pojawienie się wilka skwitowała promiennym uśmiechem, ale teraz nie mogła się z nim bawić, musiała się skupić. Wyszła na balkon, usiadła na nim po turecku i przez moment siedziała tak nie robiąc nic a jedynie drapiąc się po głowie.
- Trzymaj go, żeby nie spadł czy coś - pouczyła Rosha, próbując się skupić. Nie mogła tego jednak zrobić kiedy musiała uważać aby mały szczeniak nie wyskoczył z balkonu. Kolejne ptaki, które przelatywały szybko obok balkonu nie padły jej ofiarą. Nie była w stanie wwargować się w żadnego z nich, ponieważ umykały jej za szybko. Wtem jeden przysiadł na barierce po kilku minutach, a dziewczyna spojrzała na niego. - No dzień dobry - rzekła, a potem skupiła całą swoją energię na tym, aby posiąść umysł zwierzęcia i po krótkiej wymianie energi pomiędzy nią a ptakiem, była w środku. Oczami ptaszyska ujrzała swoje ciało, które bezwładnie osunęło się na posadzkę z oczami białymi niczym dwie chmurki na niebie. Odbiła się od barierki balkonu i odleciała.
Eksplorowała ulice Królewskiej Przystani. Przelatywała pomiędzy budynkami nad wąskimi uliczkami, przyglądając się poszczególnym szyldom, ale nigdzie nie widziała konia. Nie było łatwo dostrzec wszystko kiedy widok migał przed nieludzkimi oczami i rozmywał się w zawrotnym tempie. Trwało to może z kwadrans, a wtedy dziewczyna naprawdę zmęczyła się, więc postanowiła wrócić do swojej normalnej ludzkiej formy.
Wciągnęła powietrze ze świstem do gardła, powracając do swojej człowieczej postaci. Powoli podniosła się do pozycji siedzącej, łapiąc się za głowę. Odwróciła się i spojrzała na Rosha, który wyglądał jakby zobaczył ducha. Ściskał małego wilka w swoich rękach zupełnie jakby ten miał go obronić.
- Muszę odpocząć chwilę, na razie nie znalazłam go jeszcze.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Wto Lis 22, 2016 12:42 am

Orla siadła sobie na balkonie, skrzyżowała nogi i co jakiś czas go pouczała. Wilk dziwnie popatrzył na Rosha, a ten na niego, by po chwili powiedzieć do niego po ciuchu, aby przypadkiem Orli nie zachciało się ripostować.
- Coś jej się poprzekręcało w głowie, wiesz zdarza się, no ale całować umie, a to się liczy. - Powiedział zupełnie tak jakby Wilk miał go zrozumieć, gdyby był to jego prawdziwy syn, pewnie zaczął by prawić jakieś opowieści o tym i o owym. Patrzyli tak na pannę Snow, aż tu nagle jeb... Leżała na podłodze, a oczy zrobiły jej się dziwnie białe.
- JA PIERDOLE! - Niemal nie wyskoczył z fotelu, przy czym prawie wyrzucił małego wilka. Dziewczyna leżała tak nieruchomo, a Roshowi powoli zdawało się, że ona umarła. Serce zaczęło szybciej bić. Wciąż trzymając wilka na rękach powoli podchodził bliżej, aż Orla wstała, prawie doprowadzając Ashforda do zawału. Padł szybko na fotel dupskiem, a wilka wystawił do przodu. Hmmm, mówiła niby normalnie nie jak trup, ale na wszelki wypadek lewą rękę opuścił poza fotel gdzie na podłodze dostrzegł swój sztylet. Całe szczęście ona go nie widziała.
- Czym ty jesteś, cholera? Najpierw nakurwiasz ogniem, później przewidujesz przyszłość, a teraz padasz martwa a po chwili wstajesz, kurwa. Może jeszcze latać potrafisz, bo jak tak to mogłabyś mi powiedzieć. - Dziewczyna zachowywała się niby normalnie toteż zabrał rękę, nadal głaszcząc wilka. Chociaż zerkał dość niepewnie w stronę Orli.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Wto Lis 22, 2016 1:02 am

Dziewczyna podparła się dłońmi o podłogę i pomogła sobie nimi kiedy wstawała. Od kiedy zaczęła pracę w burdelu i przeprowadziła się do Królewskiej Przystani nie miała wiele okazji aby przyoblekać się w skóry zwierząt. Na Północy to było proste, ponieważ lasy roiły się od zwierzyny, toteż na każdym rogu miała coś do okrycia, a tutaj? Stolica była pełna ludzi, ale nie zwierząt.
Panna Snow podeszła do łóżka i bez zapytania opadła na nie dysząc ciężko. Ten maraton po stolicy nieco ją zmęczył. A zresztą spała tutaj przez miesiąc, to łóżko było bardziej jej niż Rosha. Wtedy spojrzała w bok na mężczyznę siedzącego w fotelu, z jego twarzy nie schodził ten sam zdziwiony, przestraszony wyraz twarzy. Orla uniosła brwi i podpadła się na łokciach, patrząc na niego.
- Tak, potrafię latać, skakać i gryźć i wszystko robić - odparła, a potem westchnęła ciężko. Rosh miał kilka ciężkich dni ostatnio, ponieważ dziewczyna dała mu prawdziwą szkołę życia obnażając po kolei wszystkie swoje zdolności. - Jestem z Północy, jestem wargiem i potrawię wchodzić w ciała zwierząt. Właśnie przeleciałam nad miastem szukając tego cholernego burdelu, ale potrzebuję więcej czasu. Jestem zmęczona - rzekła, a potem oparła się na łokciu i położyła na boku tak, aby widzieć Rosha i małego wilka. Wiedziała, że z czasem znajdą ów burdel. Może nie w piętnaście minut, ale dzień góra dwa powinny wystarczyć.
- Boisz się, Rosh? - Zapytała nagle, przyglądając się jego walecznej postawie, którą przyjął.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Wto Lis 22, 2016 11:16 pm

Czyli kilka chwil wcześniej zgadł, że Orla chce wejść w ptaka i polatać sobie nad miastem. Cholera, może on też miał jakieś nadzwyczajne moce... Tak naprawdę ich nie miał, ale miło było sobie pomyśleć inaczej. Patrzył chwile jeszcze na Orlę, nadal dość podejrzliwie. Wilk nagle zeskoczył mu z kolan i pobiegł posiedzieć sobie obok panny Snow. Teraz najemnik jakby czuł się jeszcze mniej bezpiecznie, ale cóż...
- Czyli zgadłem wcześniej co do twojego latania nad miastem... Czym jesteś? Worgiem, Wariem, Wargiem? Nie wiem co u was na północy się odkurwia, ale nawet w Essos nie widziałem nic takiego. - Słysząc pytanie o strach przyjął bardziej normalną postawę, by przypadkiem nie było, że boi się kobiety. Naprawdę troszku się obawiał po tych wszystkich rzeczach jakie mu ostatnio zaprezentowała. Mimo wszystko powiedział prawdę
- Oczywiście, najpierw ogień, później sny teraz wchodzenie w zwierzęta... Niedługo to jeszcze w ludzi będziesz się wcielać, ale mam przynajmniej pewność, że we mnie się nie wcielisz, bo przecież mnie nienawidzisz, heh. Jasne, odpoczywaj, bo nie chcę byś mi naprawdę padła tutaj martwa... - Miał przynajmniej nadzieję, że nie padnie. Mieli przecież jeszcze tyle do zrobienia. Te wszystkie emocje tak na niego podziałały, że aż chwycił butelkę wina i nalał sobie do kielicha wypijając szybko. Dodatkowo ktoś na stole położył ciastka cytrynowe. Wziął jedno, delektując się tym jakże wspaniałym smakiem. Co jakiś czas niepewnie zerkał w stronę Orli.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Wto Lis 22, 2016 11:46 pm

Orla bardzo chciała wytłumaczyć Roshowi jak to wszystko działa, ale zwyczajnie nie potrafiła. Od lat szukała odpowiedzi, a jej cioteczka mówiła jej zawsze, że niektórzy ludzie są po prostu wybrańcami bogów i posiadają różnorakie zdolności. Panna Snow wybrańcem na pewno się nie czuła, ale jej niezwykłe umiejętności były niezaprzeczalnym atutem. Westchnęła ciężko, a potem poprawiła Rosha.
- Wargiem. - Powiedziała krótko, spokojnym głosem. Czas żeby mężczyzna zaczął się do wszystkiego przyzwyczajać, ponieważ Orla czuła że z każdym dniem jej moce wzrastają. Kto wie, może podczas podróży na odległy kontynent miała znaleźć odpowiedzi na nurtujące ją pytania. Nie zależało jej na bogactwach ani oglądaniu sławnych miejsc Essos, dziewczyna miała zgoła inne cele w tej podróży. - Akurat to wcale nie jest takie proste jeśli chodzi o wcielanie się w innych ludzi, raczej się tego nie praktykuje. Jednakże jestem pewna, że w Twoim przypadku to nie byłoby takie trudne, bo jesteś głupi jak but. Mimo to wolałabym nie wchodzić z Tobą w tak bliską relację, zostanę przy zwierzętach - powiedziała z kpiącym uśmieszkiem, a potem spojrzała na cytrynowe ciasteczka i wpadła na doskonały pomysł. Wstała z łóżka, podeszła do Rosha, wyrwała mu nadgryzione ciastko z ręki i rzuciła je na balkon. Nie musiała czekać długo aż zleciało się na niego kilka ptaszków. Tym razem ofiarą Orli padł mały wróbelek, który zaczął skubać pojedyncze okruszki. Dziewczyna nie wziąwszy pod uwagę faktu, że gdy tylko opuści swoje ciało to te osunie się bezwładnie, natychmiast zaatakowała umysł zwierzęcia. W efekcie padła znowu na łóżko jak kłoda.
Tym razem postanowiła polatać trochę dłużej. Przecinała uliczki Zapchlonego Tyłka, rozglądając się wokół co wcale nie było łatwe ze względu na ograniczoną zdolność wróbelka do postrzegania w trakcie lotu. Mimo to po około dwudziestu minutach udało jej się dostrzec szyld z koniem. Usiadła nań i przyjrzała się dokładnie, a potem odnalazła drogę powrotną do burdelu. W powietrzu oczywiście. Powrót do własnego ciała po raz kolejny był niczym zimny kubeł wylany na głowę. Snow natychmiast podniosła się do pozycji siedzącej i spojrzała na Rosha.
- Znalazłam - wydyszała, łapiąc się za klatkę piersiową. Niejako cieszyła się, że nie musi wracać tam ponownie. Stolica była zbyt zatłoczona i zwierzęta wcale nie miały tutaj przyjemnego, lekkiego życia. - To jeden z burdeli blisko Zapchlonego Tyłka. Wiem jak tam trafić. Teraz możesz mi ładnie podziękować, że przeleciałam dla Ciebie pół stolicy. - Powiedziała, a dopiero po chwili zorientowała się jak to brzmi...
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sro Lis 23, 2016 12:04 am

Znów musiała go perfidnie obrazić. Mimo wszystko uśmiechnął się w podobny sposób co ona. Dziwnym trafem robili, to bardzo podobnie i w bardzo podobnych sytuacjach. Już weszła z nim w bardzo fajną relację, ale jeszcze nie zdawało sobie z tego sprawy, toteż nie drążył tematu, a gdy znów odleciała, siedział spokojnie, obserwując jak wilk liże Orlę po twarzy. Chciałbym być na jego miejscu. Pomyślał przez chwilę, samego siebie doprowadzając do rozbawienia. Najbardziej żałował tego ciastka cytrynowego rzuconego na balkon. Chwilkę nawet patrzył stęsknionym wzrokiem, lecz później chwycił następne i pochłonął całe, by przypadkiem Orla nie zdążyła jego również zabrać. Tym razem wszystko trwało nieco dłużej, więc siedział i nucił sobie piosenkę o dornijczykach. Całe szczęście zaraz po przebudzeniu powiedziała, że znalazła burdel, a ostatnie słowa rozbawiły go niemiłosiernie.
- Dobra, dobra już się nie chwal. A i wolałbym, byś przeleciała mnie niż te pół stolicy, wiesz bardziej bym się cieszył, heh. - Wysłuchał jeszcze zapewne jej riposty, ale mimo wszystko trochę prawdy w jego wypowiedzi było... Później ponownie musieli wyjść i znaleźć ten burdel i ponownie ubierał cały rynsztunek prócz hełmu. Założył także swój nowy miecz, bo po coś go w końcu kupił i wydał te ciężko zarobione pieniądze.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sro Lis 23, 2016 12:25 am

Dziewczyna prychnęła słysząc słowa Rosha. Zrzuciła to na karb jego okropnego charakteru, w końcu były najemnik prowadził burdel, a to oznaczało, że za krzty nie miał szacunku do kobiet. Ona naturalnie nie była żadnym wyjątkiem o czym już zdążyła się przekonać niejednokrotnie.
- Błagam Cię, nie dałbyś mi rady - rzekła, zbywając go tą krótką wypowiedzią, a potem podniosła się z łóżka. Prawda była zgoła inna, ale Rosh wcale nie wiedział o tym, że panna Snow nigdy jeszcze nie legła z mężczyzną i raczej nigdy się o tym miał nie dowiedzieć. Już ona tego dopilnuje, bo nie miała zamiaru wysłuchiwać jego szykanowań przez kilka tygodni na ten temat.
Podeszła do stołu i wzięła kielich, z którego wcześniej pił Rosh. Nie chciało jej się nalewać do własnego, nie była nawet pewna czy będzie miała siłę w tym momencie unieść ciężki dzban. Zwilżyła usta gorzkim winem, a potem napiła się kilka łyków łapczywie, ponieważ była spragniona. Zgrabnym ruchem wskoczyła na biurko i usadowiła się na nim wygodnie. Machała nogami zwisającymi w powietrzu obserwując jak Rosh ponownie ubiera zbroję.
- Właściwie to jaki masz plan? Przecież nie wpadniemy ot tak do tego burdelu, bo co im powiemy? Słuchajcie, moja szalona - zaczęła, robiąc pauzę. Wyraźnie musiała się nad czymś zastanowić. - ...przyjaciółka miała proroczy sen że wasz burdel zostanie zaatakowany przez wiarę wojującą? - Dokończyła, spoglądając na niego z uniesionymi brwiami. Orla uważała, że nie powinni się spieszyć i działać pochopnie, jednak ostatecznie i tak to Rosh miał zdecydować co zrobią następnie. Spojrzała na wilka, który obecnie zajmował się obgryzaniem nogawki mężczyzny.
- Podaj mi mojego synusia lepiej - rzekła, wyciągając ręce.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sro Lis 23, 2016 7:37 pm

Orla coś tam mamrotała pod nosem w czasie gdy on ubierał swoją ukochaną zbroję, która towarzyszyła mu już od bardzo długiego czasu, tak długiego, że on sam dobrze nie pamiętał kiedy ją kupił i za jakie pieniądze.
- Oj dałbym, dał. A co do planu, to nie zamierzam ich informować o twoim szaleństwie, bo jeszcze by posrali się w gacie. Plan jest prosty, pokazujesz mi drogę, ja najmuje kilku nowych najemników, którzy pojawili się w mieście, oni obserwują budynek, a jak ci się pojawiają to ich masakrują. Proste i logiczne. - Został mu ostatni rzemyk na plecach, który rzecz jasna musiał zostać zawiązany, lecz on sam nie mógł tam dostać. Zazwyczaj ktoś pomagał mu ubierać zbroję. Przykładowo wcześniej poprosił Jacka by ów rzemyk zawiązał. Chwycił wilka po czym podał go Orli, wyciągającej po niego ręce. Następnie siadł kawałek przed nią na stoliku tyle, że odwrócony tyłem i powiedział
- Weź zawiąż mi ten cholerny rzemyk bo mnie szlak trafi. Wszystko jest fajnie póki nie trzeba uporać się z tym pierdolonym rzemykiem. A tak poza tym, to chcesz już iść czy jeszcze chwile po odpoczywasz? - Miał nadzieję, że Orla po prostu zawiąże ten rzemyk, bez zbędnego pierniczenia o tym i o tamtym, bo przecież to nie było nic wielkiego. Co innego jakby poprosił, aby się przed nim rozebrała.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sro Lis 23, 2016 8:44 pm

Dziewczyna wzięła wilka na ręce i pogłaskała go po głowie, jak zwykle pozwalając mu gryźć się po chudych palcach. Aż dziw, że od jego małych, ostrych zębów nie porobiły się jej jeszcze blizny. Po chwili jednak Orla musiała znowu wypuścić go z objęć, ponieważ Rosh postawił przed nią inne zadanie. Dziewczyna przysunęła się bliżej, aby dosięgnąć, oplatając go nogami.
- Kto Ci to wiązał, musisz ściągnąć mocniej - stwierdziła, a potem odgarnęła mu włosy które przeszkadzały, poprawiła mu rzemyk od samej góry, ściskając nieco mocniej, aby zbroja nie była zbyt luźna. Na końcu zawiązała go na jego plecach na dole, a gdy była gotowa, poklepała go po plecach. - Gotowe.
Dziewczyna właściwie czuła się dobrze. Odnalezienie burdelu było dla niej dość satysfakcjonujące, toteż nie odczuwała przemożnego zmęczenia. Z drugiej jednak strony nie spieszyło jej się do tego, aby gnać do koszar pełnych najemników. Jeśli byli oni chociaż w połowie tak prostaccy jak Rosh, to było to ostatnie miejsce, w którym chciałaby się znaleźć.
- Jak tam sobie chcesz, jakoś nie bardzo chce mi się iść w odwiedziny do kampani najemników. Pokażę Ci drogę, a resztą zajmiesz się Ty. Poza tym tylko bym tam zawadzała - stwierdziła, spuszczając wzrok na swoją dłoń. Zauważyła cienką rankę, z której sączyła się krew za sprawą wilka, który urgyzł ją dotkliwie w to miejsce jeszcze kilka chwil temu.
- Nie widziałeś może ostatnio pana Rollinsa? Nie widziałam go od dobrych dwóch dni. Nigdy wcześniej nie znikał na tak długo - stwierdziła nagle, wzdychając przy tym ciężko.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sro Lis 23, 2016 10:45 pm

To jak Orla oplotła go nogami, bardzo mu się spodobało. Według niego mogła, to robić zdecydowanie częściej. Zarzucił raz jeszcze wzrokiem na jej nogi, a ona nawet nie mogła uchwycić tego wzroku, bo spokojnie wiązała rzemyki.
- Większość ja, a ten co nie mogłem dosięgnąć, to akurat Jack. Teraz jednak wiem do kogo się zwracać następnym razem, by mi pomógł wiązać to cholerstwo, niczym giermek. - Parsknął śmiechem. Zastanawiał się czy Orla świadomie go "prowokuje" tymi ruchami i tak dalej, czy po prostu jest sobą. Mimo wszystko nie drążył tematu, bowiem wpierdol od panny Snow był ostatnią rzeczą jaką sobie rzyczył.
- Zostawisz mnie tak samego? Myślałem, że wszędzie chciałaś łazić i sprawdzać co robię, heh. Dobra, do nich pójdę już sam, ciekawo czy ten wielki skurwiel co nimi zarządza jest na miejscu. Chciałbym zobaczyć czy naprawdę jest tak kurewsko wielki jak mówią. - Psa Orli również nie widział od dwóch czy tam trzech dni. Dziwne, zazwyczaj siedział tuż przed wejściem do przybytku oczekując swojej pani lub nawet Rosha, który czasami rzucił mu coś na ząb lub nawet pogłaskał. Co jak co, ale zwierzęta nawet najemnik lubił. Zawsze chciał mieć puszystego, grubego kota, który całymi dniami siedziałby sobie spokojnie gdzieś na biurku i oczekiwał, aż jego pan pogłaska go i jeszcze powie jakim dobrym zwierzęciem jest. Kiedyś sobie jakiegoś kupi.
- Też go właśnie nie widziałem, hmm. Zazwyczaj był w pobliżu, ale zapewne się znajdzie. - Powiedział posyłając krótki uśmiech Orli, bo wiedział, że ten pies wiele dla niej znaczył - To jak idziemy wreszcie?
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sro Lis 23, 2016 11:31 pm

- Żeby mieć giermka to trzeba jeszcze być rycerzem - skomentowała krótko, a potem odepchnęła Rosha i zeskoczyła ze stołu. Poprawiła ubranie, chociaż nie było ku temu powodu a małego wilka ponownie wzięła na ręce. Nie miała zamiaru brać go ze sobą, za to chciała zamknąć go w swoim pokoju nim wyjdą znowu na miasto. Orla nie chciała wyznać mu prawdziwego powodu, dla którego nie chciała iść do koszar najemników, dlatego też nie odezwała się w ogóle.
- Dasz sobie radę, nie będę Cię wszędzie prowadzić za rączkę - rzekła, a potem słysząc jak ją ponagla wywróciła oczami w teatralnym geście i bez ostrzeżenia wskoczyła mu na barana dając mu tym samym znać, że tak, mogą iść ale najpierw zniesie ją z drugiego piętra na dół. Zeszli na dół, z pokojów dziewcząt dochodziły głośne, często dzikie lęki, a to oznaczało tylko jedno: burdel zaczął zarabiać już dzisiejszego dnia co cieszyło zarówno Orlę jak i Rosha.
Gdy znaleźli się na ulicy, dziewczyna postanowiła znowu zrobić użytek ze swoich nóg no i też nie chciała, aby ktoś ich zobaczył. Doszli niemal do Zapchlonego Tyłka, gdzie znajdował się burdel. Dziewczyna musiała skupić się dobrze na odtworzeniu drogi, ale w końcu znaleźli szyld z koniem, który dziewczyna dostrzegła w swoim śnie. Panna Snow była z siebie zadowolona, ponieważ mogła teraz udowodnić Roshowi, że jej zdolności to nie są jakieś kretyńskie mżonki, a prawdziwy talent. Czekała przed przybytkiem kiedy Rosh wszedł do środka, a gdy skończył, rozdzielili się, ponieważ były najemnik udał się do koszar, a Orla wraz z Jackiem wróciła do burdelu.
Dziewczyna czekała na powrót Rosha w jego gabinecie, bawiąc się z małym zwierzęciem, starając się odrzucać od siebie myśli, że pan Rollins uciekł od niej z zazdrości o tą małą, puchatą kuleczkę.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sro Lis 23, 2016 11:49 pm

Orla to miała naprawdę dobrze, jeszcze Rosh znosił ją po schodach, bo nagle postanowiła sobie oszczędzić tych trudów. Chociaż szczególnie się nie zmęczył. Burdel prosperował jak należy, słyszał jęki dziewcząt obsługujących swoich klientów. Zresztą każdy bogatszy mieszkaniec Królewskiej Przystani chciałby zasmakować w kobiecie z Lys, która jest mistrzynią w swoim fachu. Chociaż nowa kobitka przywieziona z Północy również miała wielu klientów. Obie te krainy były daleko, toteż korzystali póki mogli, a monety lądowały w sakiewce Rosha co go okropnie cieszyło. Później Orla pokazała mu drogę do burdelu, on lepiej przyjrzał się miejscu, a następnie poszedł wynająć dwudziestu chłopa, aby obserwowali okolice. Pech chciał, że akurat nie było dane mu spotkać tego wielkoluda o którym słyszał, toteż załatwił sprawę jak najszybciej i wrócił do przybytku. Wszedł do swojego gabinetu i zobaczył panne Snow bawiącą się z wilkiem. Pierwsze co zrobił, to zrzucenie miecza. Zaczął także rozpinać rzemyki i znów z jednym lub dwoma miał problem.
- A teraz mogłabyś mi je odplątać. Bo do kurestwa nie dostanę. - Jeśli Orla postanowiła pomóc, to mówił w tym czasie - Zapłaciłem tylko osiem złotych smoków za dwudziestu chłopa w sumie nie tak dużo. - Kiedy było po wszystkim, starannie zawiesił zbroję na jej miejscu, kawałkiem jakiejś szmatki czyszcząc naramiennik. Przecież musiała się dobrze prezentować, uwielbiał to robić. Znów zajął miejsce na fotelu, powoli nabijając fajkę, zauważył również, że do tej pory na biurku stoi figurka trytona, którą kupił Orli. Przegryzł wargę, bo najwidoczniej nie przypadła jej do gustu.
- Ech, nie spotkałem tego skurwiela dużego, ponoć wyjechał na jakiś ślub czy coś do Sumerrhall. Nie wiem o co dokładnie chodziło. W sumie, to może przejdziemy się do gospody "zielone ognie"? Bo można opić coś... heh
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sob Lis 26, 2016 5:08 pm

25 marca 266
rano


Orla obudziła się z potężnym bólem głowy i na bardzo ciężkim kacu. Ledwo otworzyła powieki, a do jej oczu dotarło bardzo jasne światło padające z okna, więc szybko zamknęła je ponownie. Złapała się za głowę i syknęła z bólu. Dopiero po chwili zorientowała się, że nie znajduje się w swoim pokoju, a w tak dobrze znanym łóżku, które zajmowała przez ostatni miesiąc pod nieobecność Rosha. Jej głowa leżała na czymś twardym, więc zaczęła błądzić ręką w poszukiwaniu poduszki. Jak się okazało, spała sobie na ramieniu Rosha, który nadal spał obok. Gdy to zobaczyła, zerwała się tak szybko do pozycji siedzącej, odsuwając się jak najdalej od niego, że aż cały pokój się zatrząsł. Metaforycznie. Nic dziwnego, że to poruszenie obudziło właściciela burdelu.
- Co się stało? - Zapytała lekko zachrypniętym głosem, łapiąc się za ramiona. Jej ubranie wciąż było na miejscu co przyjęła z wyraźną ulgą. Pamiętała, że wyszli wczoraj do karczmy, trochę sobie popili i... o nie, zakład. Potem w pamięci dziewczyny jawiła się już tylko czarna dziura niezapełniona żadnymi obrazami czy wspomnieniami. Nie pamiętała nawet powrotu do domu. Nie wiedziała jeszcze co to oznacza i nie była pewna czy będzie mogła uwierzyć w jakiegokolwiek słowa mężczyzny. Mimo to była niemal pewna, że wczorajszy zakład przegrała i to z wielkim hukiem.
- Czy my...? - Zapytała, otwierając szerzej oczy. Poczuła, że ściska ją w gardle, z do tego jej głos się załamuje. Jeśli odpowiedź okaże się twierdząca, Orla chyba spakuje się, opuści burdel, opuści miasto, opuści Ziemie Korony, opuści królestwo, potem opuści kontnent a na końcu ten świat. - Proszę, powiedz mi, że my nie.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Lis 27, 2016 12:28 am

Wieczorem mimo lekkiego szumienia w głowie, przejrzał jeszcze raz księgi z zarobkami, aby sprawdzić czy przypadkiem czegoś źle nie napisał. Co jakiś czas popijał wino, toteż wypił trochę dużo, a w mieszance z piwem, stanowiło wręcz wybuchowe skutki. Nie chcąc spać na fotelu położył się tuż obok Orli, zdejmując uprzednio buty oraz kurtkę. Nim minęła dłuższa chwila, ten spał spokojnie mając rozmaite sny. Dziewczyna najwyraźniej wtuliła się w najemnika, bo pierwsze co po przebudzeniu zrobiła, to odskok od niego. Zaczęła pytać, wtedy do głowy dotarła mu wiadomość o zakładzie. Lewą ręką zasłaniał oczy przed światłem napływającym z okna balkonowego.
- Postąpiłaś honorowo i wypełniłaś swój zakład. - Widząc załamaną minę panny Snow, mimo złych skutków picia alkoholu parsknął śmiechem, kręcąc przecząco głową - Żartuję kobieto. Myślisz, że byłabyś ubrana gdybyśmy zabawiali się wieczorem? Dodatkowo ja też jestem ubrany. Tuliłaś się już sama, a ja jestem człowiekiem, któremu takie rzeczy bardzo się podobają, więc nie umiałem odmówić. - Dzięki Orli, która stała na nogach, mógł nareszcie zabrać całą kołdrę i przykryć się cieplutko, bo wcześniej to ona zabrała większość, jemu jedynie zostawiając mały skraweczek. Odwrócił się plecami mówiąc jeszcze.
- Jednak słabą masz głowę, a ja jak zawsze miałem racje, hehe. Ale w sumie gdybyś wypełniła zakład nie narzekałbym.

Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Lis 27, 2016 12:54 am

Kiedy Orla usłyszała, że zachowała się honorowo i wypełniła zakład, zaczęła autentycznie płakać. Nie mogła tego powstrzymać, a czuła się conajmniej jakby spełnił się jej najgorszy koszmar. Co ta stolica ze mną zrobiła, teraz nikt mnie nie weźmie za żonę i umrę samotnie... - myślała z miną nieszczęśnika, odgarniając włosy z twarzy. Rosh chyba widząc to uznał, że nie będzie dłużej sobie żartował i wyznał jej całą prawdę. Wielka ulga jaka wstąpiła w nią była nie do opisania, mimo to trochę jej zajęło dojście do siebie. Przetarła oczy mokre od łez a potem spojrzała na niego z wściekłością w oczach.
- Zabiję Cię, rozumiesz? Jestes martwy. - Wycedziła przez zęby, a potem rzuciła się na niego z pięściami. Fakt, że znajdowali się na łóżku nieco zamortyzował uderzenie, ale panna Snow była zdeterminowana żeby po prostu rozerwać go na strzępy.
- Jak możesz... tak sobie... po prostu żartować ze mnie - mówiła pomiędzy kolejnymi uderzeniami wycelowanymi w mężczyznę, a starała się uderzać go w głowę, ramiona, właściwie to gdzie popadnie. Nie wychodziło jej to za dobrze, ale była pewna, że nabije mu kilka siniaków. - To jest poważna sprawa!
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Lis 27, 2016 1:09 am

Leżał opatulony, a Orla znów zaczęła mówić, że go zabije. Zdziwił go jedynie fakt, iż tym razem nie wspomniała głośno i wyraźnie o swojej nienawiści do niego. Chwilę później dziewczyna postanowiła udowodnić prawdziwość swych słów i rzuciła się na niego z pięściami. Bijąc gdzie popadnie. Całe szczęście kołdra amortyzowała trochę ból, ale z drugiej strony wszystko było nawet przyjemne. Sytuacja doprowadziła najemnika do śmiechu i niestety pogorszenia swojego stanu. Jeszcze za chwilę a zwymiotuje na nią, lub co gorsza ona postanowi to zrobić. Nagle Rosh dostał olśnienia i po chwili wyczekiwania odpowiedniego momentu, chwycił ręce Orli, przekręcił się wraz z nią i tym razem on znalazł się na górze, przyciskając nieco dziewczynę do łóżka. Znów Ashfodowi twarz przyozdobił dziwny tajemniczy uśmieszek. Odgarnął włosy, lekkim dmuchnięciem i powiedział.
- Zamiast się cieszyć, że sam nie postanowiłem odebrać swojej nagrody ty jeszcze próbujesz mnie biednego pobić, ale wiesz... Musisz mi to mimo wszystko jakoś wynagrodzić. A co jeśli będę miał siniaki, sama wtedy będziesz robić mi tą cholerną maść, heh. Teraz sobie sam wynagrodzę. - Powiedział i jeszcze nie skończył zdania, a pocałował Orlę nie mając zamiaru szybko odrywać się od jej ust. Teraz tylko pozostawało czekać, aż dziewczyna postanowi zareagować. Przez ułamek sekundy pomyślał o porządnej awanturze, ale może jednak tak się to nie skończy?
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   

Powrót do góry Go down
 
Burdel "Pod Kiecką"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
 Similar topics
-
» Burdel "Pod Rozwartą Różą"
» Burdel "Pod Kiecką"
» Burdel
» Burdel "Małpi Gaj" [NEW]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Królewska Przystań-
Skocz do: