IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Burdel "Pod Kiecką"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Lip 31, 2016 7:10 pm

First topic message reminder :

Położony w dobrej okolicy - między Czerwoną Twierdzą a Wielkim Septem - trzypiętrowy, obszerny budynek. Parter zawiera niewielki przedsionek, a następnie wielki salon. Z salonu przejść można do mniejszego pomieszczenia, w którym znajduje się przejście do piwnicy, kolejnego, gdzie znajdują się schody na górę oraz do małego gabinetu. Z parteru - drzwi za schodami na piętro - można dostać się również do niewielkiego ogrodu z fontanną otoczonego ceglanym, dwumetrowym murkiem. Piwnica jest obszerna, podzielona na dwa pomieszczenia. Na trzecim piętrze znajduje się dwanaście pojedynczych pokoi, a na drugim i pierwszym po sześć "podwójnych" pokoi. Z trzeciego piętra można dostać się po drabinie na strych, jedno, puste pomieszczenie pod dachem. Wyżsi ludzie muszą się tam schylić. Burdel jest schludny i urządzony z lekkim przepychem, już na pierwszy rzut oka widać, że nie przyjmują tu byle kogo.


Ostatnio zmieniony przez Pan Światła dnia Pon Sie 01, 2016 1:27 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com

AutorWiadomość
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Lis 27, 2016 1:40 am

Nie miała żadnych szans z rosłym najemnikiem. Chociaż bardzo się starała, jej uderzenia nie wywoływały nawet porządnego bólu, ponieważ Rosh tylko się śmiał. To wszystko sprawiało, że była strasznie sfrustrowana i jeszcze bardziej zła. Gdyby mężczyzna tylko chciał to powaliłby ją znacznie szybciej, ale on wolał czerpać satysfakcję z tego i patrzeć jak się miota i próbuje mu zrobić bezskutecznie krzywdę. Wreszcie przygwoździł ją do łóżka, przytrzymując jej ręce swoimi silnymi dłońmi tak, że nie mogła więcej się ruszyć. Słysząc jego słowa, dziewczyna syknęła mu coś w odpowiedzi.
- Któregoś dnia podam Ci kielich z winem albo kolację i Cię po prostu otruję, nawet nie będziesz wiedział kiedy - powiedziała jeszcze nim musiała ostatecznie się zamknąć, ponieważ Rosh wymusił na niej pocałunek. Nie pierwszy raz, a już trzeci. Orla na co dzień taka waleczna i pyskata, w tych sytuacjach czuła się bardzo malutka i cicha, a do tego w pewien sposób ją to pociągało. Nie chciała się do tego przyznać, ale tak było.
W pierwszej sekundzie rozważała pobicie lub wołanie o pomoc, ale ostatecznie wszystkie mięśnie w jej ciele rozluźniły się, a ona wyswobodziła ręce z uścisku mężczyzny, jednak ust nadal nie odrywała od niego. Jedną dłonią przejechała po jego klatce piersiowej, a drugą położyła mu na policzku. Trwali tak przez jakiś czas w pocałunku, jednak po chwili dziewczyna oderwała usta od niego i spojrzała na niego z bardzo zdezorientowanym wyrazem twarzy, jednak nadal go obejmowała. Dłonią odgarnęła mu włosy z twarzy, a potem westchnęła ciężko.
- Co Ty sobie wyobrażasz, Rosh? - Zapytała spokojnym tonem, patrząc na niego z dołu swoimi ciemnymi oczami, dotykając dłonią jego policzka. Może to kac, może to samotność w przypadku panny Snow, ale zdecydowanie to był moment na to, aby uciekać gdzie pieprz rośnie a ona zamiast tego gawędziła z nim w najlepsze.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Lis 27, 2016 12:19 pm

Najwidoczniej pannie Snow, bardzo spodobał się pocałunek Rosha, bo sama nie zamierzała go puścić. Odgarnęła mu włosy z czoła, a on nadal patrzył na nią z tym swoim uśmieszkiem.
- Ten dzień musi być bardzo odległy, bo jak dotąd nie zrobiłaś mi nawet kanapki, heh. - Zaśmiał się lekko, przez chwile myśląc sobie, cóż on może sobie wyobrażać. Dla dobra swojego oraz opinii Orli o nim wolał nie mówić wprost, bowiem myśli miał dosyć zbereźne, chociaż dość ciekawe.
- Nie wiem, czy byś chciała wiedzieć co sobie wyobrażam, ale w sumie mówiłaś, że potrafisz czytać w myślach, więc może to zrobisz? Tylko proszę nie pomyl się z hmmm... czarami? I mnie nie podpal, dobrze? - Uwielbiał się z nią drażnić słowami a jeszcze bardziej uwielbiał słuchać jej ripost, tak idealnie wymierzonych w jego osobę. Gdyby Rosh nie miał podobnego charakteru co ona, zapewne uraziłaby go już z tysiąc razy, aż w pewnym momencie zerwali by znajomość. Jednak całe szczęście był Roshem i dzięki bogom miał dystans do siebie. Nie chcąc już dłużej gadać bezsensownie, znów pocałował Orle w pewnym momencie zjeżdżając z pocałunkiem do szyi i ramion. Postanowił nawet zostawić jej malinkę. Prawą ręką, którą miał wolną, przejechał po zgrabnym udzie dziewczyny, aby później zostawić tam rękę. Nawet nie zdawała sobie sprawy jak bardzo w tym momencie udało jej się go rozpalić, całe szczęście nie dosłownie.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Lis 27, 2016 3:14 pm

- Najpierw uśpię Twoją czujność, a otruję Cię w najmniej oczekiwanym momencie - stwierdziła, odpowiadając mu tym samym uśmiechem, który cały czas nie schodził z jego twarzy. Dziewczyna zaczęła zastanawiać się czy nadal jest jeszcze trochę pijana po wczorajszym, ponieważ nie istniało dla niej inne, logiczne wyjaśnienie tej sytuacji. Gdyby była trzeźwa zwyczajnie nie postawiłaby siebie w takiej sytuacji i to jeszcze z kimś takim jak Rosh.
- Nie obiecuję z tym podpaleniem - odpowiedziała na jego słowa, a potem ponownie złączyli swoje usta w pocałunku. Kiedy poczuła usta mężczyzny na swojej szyi i ramionach, z jej ust wyrwał się niekontrolowany pomruk świadczący o odczuwaniu przyjemności. Orla nie do końca pojmowała co się z nią teraz dzieje, odczuwała jakieś ciepło i ekscytację od środka nie mogąc tego do końca zinterpretować. Wiedziała tylko, że na ten moment nie chciała przestawać ani myśleć o tym, że nie powinna tego wszystkiego robić. Pomogła mu zrzucić koszulę i otaksowała wzrokiem wszystkie jego blizny w zasięgu swojego spojrzenia, po niektórych przejechała nawet palcami. Przez większość ludzi uważane za szpetne, pannie Snow podobały się na swój pokręcony sposób.
- Jeśli komuś o tym powiesz to Cię zabiję - powiedziała, dysząc ciężko gdy nagle znalazła się na górze. Zaczęła bardzo powoli odwiązywać rzemyki, które znajdowały się z przodu jej zielonego gorsetu, który nosiła z wierzchu na jasnej koszuli. Skupiła się na tym zajęciu, patrząc raz po raz na Rosha i mając przemożną nadzieję, że ten niecierpliwi się przy tym w diabli, bo taki miała cel.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Lis 27, 2016 5:48 pm

Orli najwyraźniej się podobało o czym świadczyły pomruki przyjemności. Bawili się tak ze sobą, aż w końcu panna Snow postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i oświadczając o możliwości jego śmierci, która może nastąpić jeśli komuś wygada, zaczęła rozplątywać rzemyki u swojego gorsetu. Wcześniej również pomagając zdjąć Roshowi koszule. Robiła, to bardzo powoli drocząc tym jeszcze bardziej najemnika.
- Będę milczał jak dowódca Pieśniarzy Wojny, wiesz ten bez języka, heh. - Zawsze lubił zażartować nawet w takich momentach. Gdy Orla pozbywała się gorsetu, on już wtedy błądził rękami po jej ciele. Później nadeszła chwila, aby pozbyć się w końcu spodni. Dziewczyna miała małe problemy, ale na swój sposób było to podniecające. Rosh całe szczęście z małą pomocą zrzucił swoje zadowolony. Ostatnią rzeczą jaką trzeba było zrzucić pozostała koszula. Wpierw jeszcze raz zanurzyli się w długim pocałunku, aż w ostatecznym momencie Orla pozbyła się swojej ostatniej części ubioru. Jego ręce zaczęły po niej błądzić. Miał tylko nadzieje, że nagle ona nie zmieni zdanie, co w sumie byłoby do niej bardzo podobne.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Lis 27, 2016 8:47 pm

Dobrze, że uświadomił jej fakt, że dowódca Pieśniarzy Wojny nie ma języka. Kim do cholery byli w ogóle Pieśniarze Wojny i dlaczego Rosh wspominał o nich w takiej sytuacji? Czyżby łóżkowa atmosfera przypominała mu o czasach spędzonych w kampani najemniczej? Jeśli tak, to chyba miał problem. Po pozbyciu się najbardziej komplikującej sprawy części garderoby jaką był gorset, poszło w miarę szybko. Rosh widocznie miał wprawę w pospieszym zrzucaniu z siebie ubrań, panna Snow napotkała nieco większe problemy. Znowu go pocałowała i przylgnęła do niego, czując jak jego ręce błądzą po jej nagim ciele. Poczuła silny ucisk w żołądku spowodowany najwidocznie stresem i to było wystarczające, aby w jej głowie narosła góra wątpliwości. Czy powinna, czy w ogóle wypada w to się pakować skoro on pozostawał jej szefem, ona jego pracownicą, a do tego... Rosh był Roshem. Jeszcze przez pewien czas dziewczyna odwzajemniała pocałunki, ale po chwili odsunęła się nieco. Jej mina od razu mogła mu zasugerować, że Orla się wycofuje i nie ma zamiaru brnąć w to dalej.
- Wybacz, że Cię znowu rozczarowuje - powiedziała, siadając na łóżku i zasłaniając twarz dłońmi. Jej ubrania leżały gdzieś na podłodze, dlatego też zwyczajnie złapała za koniec kołdry i naciągnęła ją sobie pod pachy. - Ale ja chyba nie jestem taka. Nie chcę oddawać się pierwszy raz komuś kogo nie kocham, a kto nie kocha mnie. - Te słowa ją tak zakłopotały, że jej policzki zaczerwieniły się a dziewczyna uciekła wzrokiem gdzieś w kąt i podrapała się po głowie. Teraz powie jej pewnie, że zachowuje się jak rozwydrzona panienka z dworu, ale uznała, że będzie w stanie znieść jego kpiny i żarty, nie mogłaby za to znieść siebie gdyby tak po prostu bezmyślnie dzisiaj to zrobiła. Pochyliła się jeszcze nad Roshem i pocałowała go w czoło, a potem bezwstydnie wstała z łóżka i zostawiła swoje ubrania za sobą, nie chcąc ich teraz zbierać. Sytuacja i tak była wystarczająco niezręczna.
Gdy wyszła i zamknęła za sobą drzwi do gabinetu, natknęła się na dwie z dziewcząt, które rzuciły w jej stronę jakiś bezwstydny komentarz, jednak dziewczyna zbyła je krótkim uśmiechem i udała się do swojego pokoju, z którego postanowiła nie wychodzić do końca dzisiejszego dnia.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Pon Lis 28, 2016 5:13 pm

Cholera ona naprawdę to zrobiła. Jej słowa wręcz wprowadziły go w osłupienie tym bardziej, że oboje leżeli już całkowicie nadzy. Słysząc o pierwszym razie, nie omieszkał zademonstrować wielkiego zdziwienia, bo przecież ona prowadziła burdel a sama nigdy nie... Ech. Nie powiedział ani słowa, jedynie pokiwał zrezygnowany głową, chwilę później podnosząc się z łóżka i zakładając ubranie. Cała sytuacja tak poirytowała najemnika, że chwycił fajkę od Ciulasa, leżącą na stole i poszedł w spokoju zapalić na balkonie. Dopiero teraz zauważył bardzo fajne bujane krzesło, toteż usiadł tam obserwując okolicę swojego ogrodu. Zima odeszła, toteż fontanna pluskała wodą, a kwiaty coraz bardziej kwitły. Nawet gdzieniegdzie zauważył pszczoły. A co jeśli on zrobił coś nie tak? Może hmm... nie. Ta myśl nie dawała mu spokoju podobnie zresztą jak ostatnie słowa dziewczyny "a kto nie kocha mnie." Rozmyślał chwilę, aż wyrzucił to z myśli i wrócił do pomieszczenia. Lekki kac nadal doskwierał, dodatkowo męczyła go teraz nuda. Usiadł przy stoliku, nalał sobie wody, wyciągnął pergamin i pióro. Postanowił opisać jedną z masakr podczas bitwy o plaże pod Volantis. Nikt o tym nie wspominał, nikt nigdy nie napisał o bohaterstwie, o braterstwie tamtego dnia o tych młodych ludziach, padających za to by tylko zarobić kilka groszy. Namoczył pióro i zaczął słowami "6 czerwca 259 AC wody nieopodal Volantis, tego właśnie dnia rozpocząć miał się desant, desant ponoć łatwy, szybki i opłacalny, szkoda, że wtedy tak mało chłopaków spodziewało się jak będzie naprawdę." Pisał wolno, starał się opisywać każdy szczegół, wszystko co miało znaczenie dla niego podczas tej bitwy oraz dla innych.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Pon Lis 28, 2016 11:04 pm

27 marca 266 AC
Tak, ten człowiek nazywał się Harry, pod wpływem emocji imię zwyczajnie wyleciało mu z głowy, ale akurat było to nieważne. Następne słowa zostawił już bez komentarza i szedł kilka metrów za Orlą, przez całą drogę milcząc. Nawet ten jego uśmieszek nie zagościł na twarzy, po prostu szedł wkurwiony, zastanawiając się czy, aby na pewno powinien to wszystko mówić. Tuż przed wejściem, oznajmiła, że znajdzie sobie mieszkanie, a gdy dostanie nową pracę tę zwyczajnie rzuci i odejdzie, by nie musiał jej nigdy więcej oglądać. Szczerze Rosh nie chciał takiego rozwiązania. Żałował nawet tych słów, lecz nie mógł znów jej przepraszać, co to to nie. Jeszcze okazałby się zwykłym pantoflem i słabeuszem. Po prostu duma mu tego zabraniała. Tym razem spokojnie i bez wkurwienia na twarzy odpowiedział dwoma prostymi słowami:
- Jak chcesz. - Później zwyczajnie minął dziewczynę i poszedł pośpiesznie na górę. Tam nerwowo zdjął ubiór, zostając w samej koszuli, spodniach i butach. W tym wszystkim nie wiedział już czy wkurzył się na Orle czy na siebie, żeby rozładować napięcie przypieprzył z pięści w szafę. Szybko pożałował tegoż czynu. Nalał sobie pełny kielich wina i wypił jednym susem, nalewając już kolejny a później jeszcze jeden. Dlaczego to dziwne uczucie nadal nie znikało.
- Kurwa, kurwa, kurwa. - mówił wciąż wściekły i pochłaniał kolejne kielichy wina, wiedząc, że skończy się to bardzo źle.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Pon Lis 28, 2016 11:42 pm

Jak chciała, tak zrobiła. Spojrzała tylko za Roshem, który pognał na górę do swojego gabinetu, a ona została na dole z dziewczętami. Pracownice burdelu miały przez ostatnie dni naprawdę dużo rozrywki obserwując Rosha i Orlę; dziewczyna była pewna że w tym ciasnym budynku nic nie uchodzi uwadze dwudziestu dziewczyn. Zamieniła z nimi kilka zdań dla zachowania pozorów, zapytała czy wszystko tutaj w porządku po dwóch dniach jej nieobecności, a potem udała się na pierwsze piętro do swojego pokoju gdzie zwinięty w kłębek obok łóżka spało szczenię wilka. Natychmiast się obudził gdy tylko ją zobaczył, a Orla nie omieszkała się go podnieść i przytulić swojej twarzy do jego miękkiego futra. To ją zawsze uspokajało. Dziewczyna już powoli pogodziła się z faktem, że Pan Rollins raczej nigdy już do niej nie wróci. Zastanawiała się tylko czy pojawienie się nowego zwierzęcia złamało mu serce czy raczej poczuł, że jest już zwolniony z obowiązku strzeżenia swojej pani i może odejść w spokoju żeby paść na jakieś pięknej łące z dala od śmierdzącej gównem stolicy królestwa.
- Kto mi wynajmie pokój wiedząc, że niebawem wyrośniesz na wielkie zwierzę - westchnęła, kierując słowa do zwierzęcia, które turlało się właśnie po podłodze w najlepsze, gryząc rąbek jej sukni. Mimo to dziewczyna spakowała swoje rzeczy, na co składało się kilka sukni, komplet ubrań, kilka ksiąg i jeszcze kufer wypełniony rzeczami niezbędnymi do sporządania lekarstw i innych specyfików. Tego nie miała zamiaru targać, raczej miała w zamiarze w najbliższych dniach przysłać po to któregoś z braci albo najlepiej obu. Może przy okazji powiedzą Roshowi co o nim myślą jak tylko usłyszą o całym zajściu. Właściwie to nie była jeszcze pewna czy zechce im się pochwalić... Gdy zapadł wieczór i słońce powoli zaczęło chować się za horyzontem, dziewczyna była już gotowa. Wzięła wilka i swoją torbę, a potem zeszła na dół. Dziewczęta które przebywały akurat w salonie poderwały się z foteli i leżanek i spojrzały na nią zdziwione. Te które nie znały powszechnego szybko rozmawiały między sobą w valyriańskim, a te które znały powszechny zasypały ją dziesiątkami pytań.
- Cicho już, przyjdę jutro rano i będę tutaj codziennie przez najbliższe kilka dni - powiedziała do nich, a jedna z nich wyrwała jej małego wilka z rąk podczas gdy druga zabrała torbę. Chyba uznały, że tyle wystarczy żeby zmieniła zdanie. Nie wystarczyło jednak. - Dziewczyny, naprawdę, nie utrudniajcie mi tego, dobra? Zobaczymy się jutro - powiedziała, wyciągając ręce po swoje rzeczy. Strasznie ciężko jej będzie zostawić dziewczyny, bo w sumie przyzwyczaiła się już do nich. Widywały się codziennie i wszystkie traktowały ją jak starszą siostrę. Szczególnie te, które były nieporadne ponieważ nie znały języka, którym mówiła większość Westeros. Orla ucałowała w czoło tą najmniejszą i najmłodszą z nich a potem skierowała się do wyjścia.
Gdy wyszła do przedsionku prowadzącego do wyjścia z burdelu, natknęła się na Rosha. Stał w drzwiach jakby z zamiarem wejścia do środka, ponieważ zważając na jego stan, raczej do niego wracał niż z niego wychodził. Orla spojrzała na niego tylko spod uniesionych brwi i minęła go w drzwiach, starając się trzymać od niego jak najdalej. Zeszła ze schodka wychodząc na ulicę, trzymając wilka jakby w obawie, że mógłby jej go zaraz zabrać krzycząc, że to nie jej.
- Widzę, że ktoś nie traci tutaj czasu - powiedziała marszcząc nos, ponieważ dotarła do niej szlachetna woń trunku unosząca się w powietrzu.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Pon Lis 28, 2016 11:56 pm

Kielichem wina przeganiał kolejny i tak w kółko. Pił i pił, mając w dupie kaca, którego zastanie na następny dzień. Zaiste, piwa w swoim życiu wypił dużo i do skutków ubocznych w sumie przywykł, ale po winie wręcz chciało mu się umierać na następny dzień. Dawniej kiedy dopiero zaczynał pić, wtedy owszem po swoim ulubionym trunku także miał chęci samobójcze po przebudzeniu, lecz nie teraz. Teraz pił więcej trunku o kolorze krwi niż pyszne z pianką na górze. Będąc już srogo podpitym wpadł an genialny pomysł wyjścia na dwór i pospacerowania ulicami. Chodząc sobie tak, nadal popijał wino i dziwne, że wtedy nikt nie postanowił go napaść, zabrać wszystkie i uciec, bo wtedy nie miałby jakichkolwiek szans obrony. Koniec końców spoczął przy ławeczce nieopodal swojego burdelu, obserwując bacznie wejście. Chciał widzieć czy Orla naprawdę wychodzi. Zaprawdę efekty alkoholu są zadziwiające. W jednej chwili człowiekowi zabrania duma iść i prosić, a gdy już popijesz więcej wtedy wręcz możesz się rozkleić. Tak, Orla zaczęła wychodzić. Dziwnym trafem dogonił ją jeszcze i minęli się w drzwiach. Rosh prawie rąbnął na ziemie kiedy go omijała. Patrzył jak dziewczyna odchodzi, aż wpadł na kolejny genialny pomysł, szedł za nią i powiedział.
- Orla... Za...czekaj. Coś ci pow..iem kude. - Dogonił pannę Snow i automatycznie padł na kolana. Ciekawo tylko czy przez to, że zwyczajnie nie mógł już się utrzymać na nogach czy może tak bardzo mu zależało.
- Bo, ja te..n przepraszam cię... We..ź mi wybacz i mnie ten tego, nie opuszczaj, bo co ja bez ciebie zrobię w tym przybytku, hmm? Ja, przepraszam, no poważnie kurde no. - Powiedział próbując zrobić jak najsłodszą minę mógł po tym całym alkoholu, jeśli trzeba będzie, to nawet przyczepi się do nogi Orli i zacznie błagać, przez nie mogła go opuścić, czułby się taki samotny mimo tylu kobitek dookoła. Miała zostać i tyle, nie dopuszczał do siebie innej myśli. Jeszcze teraz postanowiła złapać go czkawka.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Wto Lis 29, 2016 12:23 am

Tym razem to Orla spojrzała na niego z góry a nie odwrotnie. Jeszcze przed kilkoma godzinami był na tyle zuchwały aby nazywać ją rozwiązłą i kłamliwą, a teraz padł na kolanach i prosił ją o to, aby nie odchodziła tylko została. W pierwszym momencie Orla odsunęła się lekko, rozglądając się wokół czy przypadkiem nikt ich nie obserwuje. Właściwie to było już dość późno, a ulica była opustoszała, toteż nie mieli zbyt dużej publiki. Jedynie kilka ciekawkich par oczu wyglądało na nich ze środka burdelu.
- Co Ty wyprawiasz? - Zapytała lekko skonsternowanym tonem, patrząc na niego z góry. Wilk wisiał na jednym ramieniu, a torba na drugim. - Nie mam zamiaru Cię słuchać. Co, znowu mnie oskarżysz o sypianie z bratem a potem z połową stolicy? Daj mi spokój - rzekła, a potem miała zamiar odejść, ale Rosh dalej kontynuował swoje. Dziewczyna pomimo szczerej niechęci do niego nie chciała aby stał się jutro pośmiewiskiem całej okolicy, toteż szybko nakazała mu wstać, pomagając mu nawet, bo podała mu łaskawie rękę. Zaraz potem odtrąciła jego dłoń i znowu odsunęła się jak od jakiegoś nędznego robaka, który przykleił jej się na podeszwie.
- Nie przesadzaj, znajdziesz sobie jakieś zastępstwo. To tylko burdel, każdy głupek może go poprowadzić. Powinnam już odejść ostatnim razem, niepotrzebnie wtedy zostałam. Poza tym jeśli nie odejdę dzisiaj to pewnie za tydzień znowu znajdziemy się w podobnej sytuacji, więc takie coś nie ma najmniejszego sensu - odparła, potrząsając głową na znak, że nie ma zamiaru zostać. Chciała rozłożyć bezradnie ręce, ale miała je jakby zajęte. Mały wilk wyrywał się trochę, ponieważ chciał pójść i przywitać się z Roshem, ale ona nie dała za wygraną i nie miała zamiaru do tego dopuścić. - Przykro mi, Rosh. Do zobaczenia.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Wto Lis 29, 2016 12:38 am

Dlaczego ona nie chciała mu wybaczyć? Przecież był teraz taki biedny, a ona mimo wszystko nie miała serca, by przyjąć przeprosiny. Dalej uporczywie trzymał się swojego i swym niewyraźnym teraz głosem mówił dalej, utrzymując biedną minę.
- Nic.. już ni..gdy nie powiem, ale zostać, no proszę no. Wtedy, ten ponio..sło mnie kurde, no. Nikt nie poprowadzi go tak dobrze jak jak ty. - Nadal błagał kiedy ta jasno i wyraźnie powiedziała, że odchodzi i nawet tego małego wilczka do niego nie dopuściła, ale nie odejdzie, wilk wabił się Rosh, nie ucieknie mu. Wtedy poszedł dalej za nią i znów padł na kolana tylko tym razem mocno złapał się nogi dziewczyny i kiedy ta próbowała choćby zrobić krok musiała ciągnąć go za sobą, co zapewne nie było łatwe, bo Rosh swoje mimo wszystko ważył.
- Ni...e idz no. Bo wiesz kurde no. Ja cię kocham. Zostań, a ju...ż nigdy nie usłyszysz taki brzydkich słów - Powiedział, ale nie dziwił się własnym słowom. Alkohol często zmuszał człowieka do wyznań i wszelakich innych rzeczy. Gdyby był teraz trzeźwy zapewne te słowa nie przeszłyby mu przez gardło i nadal zgrywał mu chojraka przed Orlą i stawiał na swoim. Prawa była zgoła inna, Orla miała swoje miejsce w jego życiu i chciał by tam pozostało, lecz chwilowo nie zapowiada się na to by powiedział jej o wszystkim gdy nie jest pijany. Biedny Rosh nawet nie zdawał sobie sprawy z kpin jakie go czekają, jeśli Orla jednak nie postanowi się wyprowadzić a z czasem nawet odejść.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Wto Lis 29, 2016 1:18 am

Kiedy Rosh był pijany był strasznie upierdliwy. Dziewczyna chciała wrócić już do środka dla samego świętego spokoju, aczkolwiek jej duma nie pozwalała jej na to. Dzisiejsza kłótnia sprawiła, że Orla sięgnęła tak wysokiego poziomu zirytowania jak jeszcze nigdy w całym swoim życiu. Mieszkanie z nim pod jednym dachem było niczym horror poprzeplatany chwilowymi, miłymi epizodami, ale poza tym to wiecznie się kłócili i wyzywali się wzajemnie. Poczuła jak coś oplata się wokół jej nogi, a gdy spojrzała w dół, ujrzała Rosha. Dobra dość, to już robiło się bardzo komiczne... Do tego dziewczyny z burdelu zaczęły wychylać się ze środka aby lepiej widzieć cóż takiego dzieje się na ulicy. Doprawdy Orla i Rosh dostarczali im przedniej rozrywki.
- To najgłupsza rzecz jaką od Ciebie słyszałam - odparła, przełykając ciężko ślinę. Miała nadzieję, że to wszystko było tylko jakimś surrealistycznym snem i nie działo się naprawdę, ale prawda była zgoła inna. On naprawdę powiedział jej właśnie, że ją kocha będąc uczepionym jej nogi kiedy próbowała odejść i zostawić go za sobą. Postanowiła, że nie będzie się z nim szarpać i zwyczajnie przystanęła. - Dobra, wstań. Nigdzie nie idę - powiedziała, pomagając mu wstać po raz kolejny już dzisiejszego dnia. Jej planem był powrót do burdelu, położenie go do łóżka i poczekanie aż wytrzeźwieje. Odejść mogła jutro. Kiedy wracali ponownie do budynku, dziewczyny rozbiegły się ponieważ widziały niezadowoloną minę na twarzy Orli. Dziewczyna postanowiła, że nie będzie mu pomagać dostać się na drugie pięro do jego gabinetu, więc po prostu kazała mu spać na dole w głównym pomieszczeniu. Sama zaś udała się na górę do pokoju, z którego dopiero co niedawno wychodziła. Gdy znalazła się w środku, zamknęła za sobą drzwi, wilka i torbę odłożyła na ziemię, a sama padła wściekła na łóżko. Schowała twarz w poduszce i przez długi czas nie robiła nic, a potem całą noc szlochała w białą poduszkę od nadmiaru emocji, które jej dzisiaj towarzyszyły.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Wto Lis 29, 2016 1:32 am

Ten sam dzień, późny wieczór
Otworzył ciężko oczy, ale tym razem nie zauważył tego przeklętego światła próbującego jeszcze bardziej spieprzyć mu dzień mimo, że był skacowany. Kiedy widział już wyraźniej stwierdził, iż jest jeszcze noc, a on wstał po kilku godzinach i ma cholernego kaca. Zadawał sobie nawet pytanie czy, aby na pewno stan upojenia już minął. Leżał w salonie, jakiż wstyd. Wszystkie dziewczęta widziały, kilka nawet siedziało obok na fotelach czy kanapie. Widząc budzącego się Rosha próbowały nie chichotać się, by przypadkiem ich szef nie uciął im z pensji. Dziwnym trafem w ten jedyny dzień nie było gości.
- Tak, tak dziewczęta możecie się już zacząć śmiać, nie bronię wam. - Powiedział w Valyriańskim, aby wszystkie zrozumiały, starając się nawet uśmiechnąć. Lada  moment śmiały się cichutko - Tak, możecie sobie wziąć trochę wina z piwnicy skoro nikogo nie ma, a wasz szef i tak trochę przesadził. - Wstał i poszedł od razu na górę do swojego gabinetu. Tam wypił chyba cały dzban wody i nagle przypomniał sobie urywki. Czy on klęczał przed Orlą? Cholera Rosh... Ty to wiesz co robić, heh. Właśnie Orla, musiał sprawdzić czy przypadkiem nie uciekła gdy spał. Szedł powoli korytarzem, a stojąc przed drzwiami wpierw zapukał, a nikogo nie słysząc i tak nie wszedł. Dziwne, przecież to jego przybytek.
- Wiesz, heh chciałbym wiedzieć czy przypadkiem nie poszłaś sobie gdy leżałem zapruty. Powiedz coś, bym mógł się odwalić i iść do siebie. - Mówił totalnie poważnie, bo teraz zdał sobie sprawę, że naprawdę powinien dać spokój tej dziewczynie. Za bardzo naciskał... Ale zastał tylko cieszę. Chcąc sprawdzić czy czegoś nie zostawiła, otworzył drzwi i zobaczył, że jednak tam była, ale zwyczajnie zbywała Rosha. Co gorsza zauważył, że płakała w tym swoim małym koncie o czym świadczyły jej oczy i ta mokra poduszka od łez. Domknął lekko drzwi i osunął się po ścianie, siadając na ziemi.
- To się narobiło. Nie powiem... To ja zjebałem...
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Wto Lis 29, 2016 2:08 am

Orla nie mogła zasnąć tak czy siak, toteż leżała z głową przyklejoną do poduszki i obserwowała małe zwierzątko, które zajmowało się gryzieniem wszystkiego co popadnie. Kiedy tylko jedna z rzeczy znudziła mu się, zaraz znajdował następną i tak w kółko. Po długim czasie, sama nie wiedziała jak długim usłyszała dochodzące z dołu rozmowy Rosha z dziewczynami, co musiało oznaczać tyle że wytrzeźwiał i doszedł do siebie. Potem usłyszała jego ciężkie kroki na schodach kiedy skierował się wpierw na drugie piętro do gabinetu, a potem po pewnym czasie tymi samymi schodami wrócił o jedno piętro w dół. Usłyszała jak posadzka przed jej drzwiami zaskrzypiała, a potem rozległo się pukanie do drzwi. Orla nie miała jednak zamiaru się odzywać i potrzymać go w niepewności do rana jeśli będzie musiała. Nie udało się to, ponieważ Rosh postanowił wejść do środka bez uprzedzenia. Kiedy tylko usiadł, wilk ochoczo podbiegł do niego i chciał się z nim bawić, jednak widząc że ten nie jest skory do zabaw, położył się obok niego i przekręcił głowę w bok, obserwując bacznie.
Panna Snow oderwała się od poduszki, odgarnęła włosy z twarzy i usiadła na łóżku, opierając łokcie o swoje kolana. Na moment schowała twarz w dłoniach chcąc się nieco ogarnąć w ten sposób, ale ostatecznie spojrzała na Rosha i westchnęła ciężko. Nie wiedziała co ma mu właściwie powiedzieć, bo z jednej strony nie chciała już tego roztrząsać, a z drugiej zaś czuła, że musiała.
- To naprawdę był mój brat, Rosh - powiedziała, chociaż wcale nie musiała mu się z tego tłumaczyć. Nawet gdyby to nie był jej brat, nic mu do tego. Mimo to Orla musiała ustalić tę kwestię raz na zawsze, ponieważ bardzo przeszkadzała jej błędna opinia na jej temat, nawet jeśli pochodziła od takiej nędznej szumowiny jaką był Rosh z Ashford. - A Harego poznałam w karczmie i to jeszcze zanim poznałam Ciebie. Nawet nie przekroczył progu tego burdelu - dodała, ponieważ chciała aby dostrzegł jak bezsensowna i głupia była jego zazdrość oraz to, że stawiał wszystkie kobiety na równi mniej więcej ze swoimi dziewkami, które oddawały się za pieniądze. Właściwie to nie ma co się dziwić, pewnie w swoim krótkim życiu nie miał okazji nawet poznać normalnej kobiety, bo tylko szwędał się po burdelach. - Widocznie przez to co stało się między Tobą a mną uważasz mnie teraz za taką jaka nie jestem, dlatego też może powinniśmy zachowywać się wiesz, jak szef i pracownica. Nie musimy się przecież przyjaźnić ani lubić żeby razem pracować - powiedziała, uznając to za bardzo dobre wyjście z tej niezręcznej sytuacji.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Wto Lis 29, 2016 10:50 am

Wysłuchał uważnie Orli, aż w końcu posłał jej uśmiech, nie ten wredny, który zwykli sobie posyłać ostatni czasy. Tym razem był on szczery i widać było, że Rosha też męczy cała ta sytuacja. Pogłaskał wilka, a ten położył mu się na nodze.
- Wierzę ci, po prostu to co zrobiłem było głupie, tak przyznaje się. - Powiedział, ale w żadnym razie nie zamierzał przepraszać jej brata, ani dziś, ani jutro, ani kiedykolwiek. Orle mógł prosić i wybaczenie i tak dalej, bo to Orla... Jednak nikogo innego nie zamierzał. Szef i pracownica? Nie, ten układ zdecydowanie nie przypadł najemnikowi do gustu. Nie chciał jej tak traktować, bo zapewne nawet nie rozmawialiby za często.
- Wiesz za kogo cię uważam? Uważam cię za zawsze uśmiechniętą dziewczynę z północy, lubiącą pożartować i zmieszać mnie z błotem, heh. I mimo, że nawet teraz zastałem cię w takiej sytuacji nie przestanę tak myśleć. Nigdy też bardzo nie uraziłaś mnie swoimi ripostami, a ja ciebie tak, wybacz. - Pogłaskał jeszcze raz wilka i zaczął powoli wstawać, podpierając się lewą ręką o szafkę stojącą tuż obok. Będąc już na nogach powiedział do Orli, nadal siedzącej na łóżku z swoją zdruzgotaną miną. Nie, nie mógł tak na nią patrzeć. Zazwyczaj takie coś go nie ruszało ale nie w tym wypadku.
- Poza tym, chyba jak szef, szefową, hehe. - Uśmiechnął się jeszcze raz szczerze i chwycił za klamkę. Trza było jej oszczędzić swojego widoku. Chyba, że postanowiła jeszcze coś dodać.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Wto Lis 29, 2016 2:45 pm

Orla bardzo dziwnie się czuła prowadząc taką rozmowę z Roshem, ponieważ nie była do tego zwyczajnie przyzwyczajona. Ich relacja zazwyczaj opierała się na wzajemnych kpinach, żartach albo niebotycznych kłótniach, a normalne rozmowy raczej były wykluczone z porządku dziennego. Postanowiła już nie zawstydzać ani siebie ani jego, dlatego też nie ciągnęła tematu. Widząc, że Roshowi nie spodobała się jej propozycja, westchnęła krótko i rozłożyła ręce na znak, że się poddaje w tej kwestii. Pewnie i tak nie udałoby im się utrzymać neutralnej relacji przez dłuższy czas. Póki co miał wybaczone.
- Niech będzie - odparła, patrząc jak wstaje z podłogi i chwyta za klamkę. Chyba miał zamiar wyjść, ale Orla odezwała się nagle. - W sumie to nie musisz iść jak nie chcesz - rzekła. Właściwie to miała to być niejako prośba aby został, ale chyba w tym momencie nie przeszłoby jej to przez gardło żeby o takie coś poprosić. Musiała się zdać na niego. Odsunęła się trochę na łóżku, robiąc mu miejsce aby też sobie usiadł. Poklepała nawet miejsce obok siebie dając mu tym samym znać, że nie zabije go jeśli zbliży się do niej bliżej niż na odległość wyciągnętej ręki. Dopiero w tym momencie przypomniała sobie, że miała mu o czymś powiedzieć.
- Właściwie to słyszałam wczoraj, że w Powalonym Koniu jednak doszło do ataku. Zginęły chyba cztery dziewczyny i kilku zbrojnych których opłaciłeś, ale też wszyscy napastnicy - powiedziała, zmieniając temat na nieco weselszy, o ile tak można było nazwać ów sprawę. Chodziło jej raczej o to, że niektóre rzeczy im się jednak udają jeśli współpracują razem. Wygląda na to, że mieli mieć przez najbliższy czas spokój z wiarą wojującą, której niedobitki pozwalały sobie na takie wybryki. - Pomyśl sobie, że to mógł być twój burdel. Przygnębiające - powiedziała, myśląc o ofiarach, które straciły życie przez jakieś fanaberie fanatyków. Przecież na ich miejscu mogli być ich strażnicy i ich dziewczyny, albo co gorsza oni sami.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Wto Lis 29, 2016 5:44 pm

Całe szczęście nie kazała mu wychodzić toteż w duchu ucieszył się, a widząc jeszcze jak robi mu miejsce tuż obok siebie, ochoczo podszedł bliżej i usadowił tam swój skacowany tyłek. Plecy oparł o ścianę, głaszcząc przy tym wilka, który widząc zmianę miejsca Rosha, również postanowił się przenieść i usiąść na łóżku pomiędzy nimi.
- Powalony Koń... Heh, jak w ogóle można tak chujowo nazwać burdel. Przecież, to chyba najgorsza nazwa jaką kiedykolwiek słyszałem, cholera. Sam burdel szczerze mało mnie obchodził. Miało to raczej posłać wiadomość "duchowemu przywódcy" tej całej zgrai fanatyków. Chciałem, by wiedzieli, że można ich pozabijać i jeśli zadrą nie z tym człowiekiem co trzeba, ta cała ich zgraja nazywająca się wiarą wojującą zmieni się w zgraje trupów. Jednak sądzę, że i tak zdają sobie z tego sprawę. Ja i tak sądzę, że on robi to wszystko dla siebie a nie dla wiary. - Powiedział chwilę rozmyślając nad tym wszystkim. W sumie można by się było dogadać z tymi świrami, ale o takim wyjściu chwilowo nie wspominał Orli.
- Właśnie w co wy w ogóle na północy wierzycie? W Pradawnych bogów, czy tam starych? Bo chyba będąc w Dreadfort widziałem to całe czardrzewo. Wiesz z tą wyrytą twarzą. Bo dziwi mnie, że można w coś wierzyć nie znając nawet imienia tego bóstwa. A całą wiarę skupiać na drzewach? Zaiste dziwne.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Wto Lis 29, 2016 7:12 pm

Słysząc jego pierwsze słowa dziewczyna zaśmiała się cicho, ponieważ myślała dokładnie to samo. Dlaczego ktoś nazwał burdel tak aby kojarzył się z waleniem konia? Przecież nie po to szło się do burdelu. Orla z ulgą przyjęła fakt, że znowu może śmiać się w towarzystwie Rosha i wcale nie ma do niego jakiejś ogromnej urazy, która wywołałaby u niej niechęć do niego na zawsze.
- Dokładnie to samo pomyślałam kiedy usłyszałam tę nazwę - przytaknęła mu, a potem zeszli na nieco poważniejszy temat, mianowicie wiary. Orla musiała zastanowić się nad tym trochę dłużej, ponieważ musiała uporządkować myśli. Bogowie byli dla niej dość kontrowersyjnym tematem, a sama dziewczyna przez całe swoje życie zastanawiała się czy jej talenty czynią ją wybrańcem bogów czy raczej odwrotnie.
- Wiara jest potężna jak widzisz, skoro ludzie są w stanie oddawać za nią życie albo pozbawiać życia innych - powiedziała, mając na myśli zaistniałą sytuację, która kosztowała życie kurtyzany z pobliskiego burdelu, kilku najemników i fanatycznych wróbli. A poza tym mało mieli w historii wojen religijnych? To było chyba najlepszym dowodem na prawdziwość tych słów. Jego pytanie wywołało uśmiech na jej twarzy. Rosh miał czasami takie lekkie podejście do wszystkiego. - Wiesz, na Północy to różnie bywa. Ludzie z południa przywieźli do nas Siedmiu, ale wielu i tak pozostaje wiernym starym bogom. Ja też zostałam wychowana w tej wierze. Poza tym to nie tylko drzewa, to są niezliczone bezimienne bóstwa kamieni, ziemi i drzew i wszystkiego wokół - powiedziała, chociaż wcale nie miała zamiaru przekonywać go do swojej wiary, a raczej pokazać mu ich prawdziwość, bo póki co Rosh miał o nich opinię jakichś fanaberii ludzi z Północy, a wcale tak nie było. - Widząc moce czerwonego kapłana, o którym opowiadałam Ci wcześniej, nie można zaprzeczyć, że R'hllor to potężne bóstwo i wcale nie dziwię się, że zyskuje wszędzie coraz więcej zwolenników. Z drugiej strony jednak na Północy widziałam równie wystarczająco żeby wierzyć w swoich bogów, poza tym widzę to za każdym razem na nowo kiedy przybieram ciało jakiegoś zwierzęcia - dodała, odruchowo sięgając w stronę wilka, który leżał pomiędzy nimi na łóżku. Przypadkowo jej dłoń natrafiła na rękę Rosha, więc dziewczyna szybko ją odsunęła i postanowiła kontynuować swoje wywody. - Podobno kiedyś istnieli zieloni jasnowidzowie, którzy mogli oglądać świat przez oczy wyrzeźbione w czardrzewach. Mogli oglądać przyszłość, przeszłość, teraźniejszość... To by dopiero było, co nie?
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Wto Lis 29, 2016 8:03 pm

Wiara ludzi północy dziwiła najemnika, aż nad to, ale cóż dla nich R'hllor też musiał być śmieszny i zapewne podobnie jak on mówili między sobą "Jak można wierzyć w tego boga, toż to nie istnieje". Chociaż u niego wyglądało, to troszkę inaczej. Przecież będąc młodym, ciągle słuchał o wierze w siedmiu, że są jedyną prawdziwą wiarą i tak dalej, ale za morzem siedmiu nie było... Był Pan Światła i niemal wszyscy wierzyli w niego, toteż Rosh się dostosował. Później nawet naprawdę zaczął wierzyć, lecz i tak pozostaje osobą z lekkim podejściem do wiary. Nie jest cholernym fanatykiem.
- Dziwne, że nie wkurwiają się, gdy ktoś przykładowo rzuca kamykiem i robi kaczki na wodzie, ale w sumie R'hllor też nie zabije cię od razu gdy tylko zgasisz ogień w kominku. A kapłanów ma naprawdę hmm... Strasznych, zawsze mnie przerażali, chujki, heh. Dlatego większość wierzących ma dla nich szacunek i to powiedzonko ich "Noc jest ciemna i pełna strachów". - Chciał coś nadmienić o kapłanach, które zawsze są niezłymi dziewkami, ale postanowił przemilczeć ten temat, dla własnego dobra. Kiedy napotkał dotyk Orli uśmiechnął się lekko
- Nie wiem w sumie czy chciałbym znać przyszłość i później się jej obawiać, ale zresztą... Naprawdę musi nam się nudzić skoro gadamy o sprawach wiary w burdelu, heh. W Królewskiej Przystani jest tak cholernie nudno i dodatkowo jebie gównem. Gdziekolwiek staniesz. Pewnie gdybyś wąchała kwiatki w królewskim ogrodzie tez by śmierdziało, matko. Chciałbym kiedyś jeszcze raz odwiedzić Lys, to jest dopiero miasto. Pojedźmy gdzieś na przejażdżkę o świcie. - To był jego genialny pomysł.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Wto Lis 29, 2016 8:45 pm

Nie skomentowała tego co powiedział o rzucaniu kamieniami w wodę, po prostu zaśmiała się krótko po raz kolejny utwierdzając się w przekonaniu, ze Rosh miał bardzo prostolinijny umysł. Normalnie powiedziałaby mu, że jest głupkiem, ale ostatnie dni były na tyle dziwne, że dziewczyna postanowiła, że przestanie mu dogryzać. Przynajmniej na razie.
- Dlaczego? Ten kapłan, który odwiedza nasz burdel jest całkiem w porządku, a przynajmniej mnie nie przeraża. Ale ty boisz się nawet malutkiego płomienia, więc w sumie nie dziwie się - powiedziała, a potem zaśmiała się krótko. Słysząc jego kolejne słowa pomyślała o swoich snach, które od czasu do czasu pojawiają się znikąd i zwiastują to co nadejdzie. Całkiem niedawno Rosh mógł dowiedzieć się, że dziewczyna wcale nie kłamała i jej wizje sprawdzały się.
- Jak mi się kiedyś przyśni kiedy umrzesz to od razu Ci powiem - powiedziała, uśmiechając się, ale właściwie to ta myśl nieco ją przerażała. Gdyby przyśniły jej się okoliczności własnej śmierci to chyba by oszalała. Aż ścisnęło ją w żołądku. Słysząc o przejażdżce od razu chciała się zgodzić, ale najpierw rozważyła w głowie wszystkie za i przeciw. W sumie wyrwanie się z tego burdelu chociaż na chwilę mogło być dobrym pomysłem, tak samo jak z wyrwanie się z miasta. Rzeczywiście trochę tutaj śmierdziało.
- Dobrze, pojedziemy, ale do Lys raczej będzie nam za daleko - odparła, a potem pogłaskała wilka, który najwyraźniej wcale nie miał zamiaru się ruszać z łóżka, chociaż normalnie dziewczyna mu nie pozwalała na takie wylegiwanie się w miejscu, w którym sama spała.
Powrót do góry Go down
Nieznajomy

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Wto Lis 29, 2016 9:50 pm

Drzwi pokoju nagle zadrgały i rozległo się pukanie. Gość cierpliwie czekał na otwarcie drzwi. Gdy już Rosh lub Orla to zrobili ukazał się przed nimi nieznajomy mężczyzna. Wzrostem dorównywał właścicielowi burdelu. Skórę miał jasną a głowę ogoloną na łyso. Jego brązowe oczy były pełne sprytu i spokoju. Usta wyginały się w delikatnym uśmiechu. Lewą brew przecinała mała blizna. Odziany był w brązową szatę charakterystyczną dla średniozamożnych kupców. Na dłoniach miał skórzane rękawiczki a na piersi broszkę ze złotym topazem.
- Witam serdecznie szanownych państwa. - Ukłonił się lekko. W jego głosie było słychać delikatny akcent zza morza. - Dziewczyny powiedziały mi, że mogę tu znaleźć właściciela tej zacnej instytucji. Dobrze trafiłem? Bo chyba będę miał pewną propozycję, na której wszyscy skorzystamy. - Złożył dłonie w piramidkę czekając na odpowiedź. Z twarzy nie znikał mu uśmiech.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Wto Lis 29, 2016 10:02 pm

Wcale nie bał się malutkiego płomyka, po prostu czary go przerażały i dziękował bogu za to, że nie można strzelać ogniem tak jak z katapult, bo wtedy bitwy były by przesądzone. Słysząc o dacie swojej śmierci parsknął śmiechem. Chciał jeszcze coś powiedzieć, lecz nagle ktoś zapukał do drzwi. Otrzymawszy pozwolenie, wparował do środka. Chwila wystarczyła, a Rosh już ocenił, iż owy najwyraźniej kupiec nie należał do najbogatszych. Mimo wszystko postanowił być łaskawym i wysłuchać tego co ma do powiedzenia. Jeżeli chciał dzięki temu uśmieszkowi stać się tajemniczy, to zdecydowanie mu się nie udało.
- Tak, dobrze trafiłeś, ale chodźmy do mojego gabinetu, jest tam nieco więcej miejsca. - Wstał, wymijając swojego rozmówcę i pokazując wyraźnie, by szedł za nim. Orla najwidoczniej ciekawa również postanowiła im towarzyszyć. Będąc na miejscu, zasiadł wygodnie za stolikiem pokazując wolne miejsce jegomościowi. Wina, ani jadła nie proponował. Zrobi, to dopiero wtedy gdy ten naprawdę będzie miał coś ciekawego do powiedzenia, a nie jakieś tam pierdolenie.
- Dobra, ale słuchaj... Wpierw mógłbyś się przedstawić, bo wchodzisz do mojego przybytku, proponujesz mi coś, a nawet nie usłyszałem twojego imienia. - Zapytał opierając się wygodnie o oparcie i oczekując odpowiedzi prostaka.
Powrót do góry Go down
Nieznajomy

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Wto Lis 29, 2016 10:57 pm

Kupiec posłusznie podążył za właścicielem do jego gabinetu ale miejsca jeszcze nie zajmował.
- Och, racja! Gdzie moje maniery... Nazywam się Isqalo Daon Naxos i pochodzę z pięknego miasta Pentos. - Ukłonił się jeszcze raz. - Jestem właścicielem trzech galer kupieckich. Handluje głównie winem, czasem płótnami.
Kupiec zajął teraz miejsce, oparł stopę na kolanie i zaczął mówić o swojej propozycji.
- Przychodzę do... - kątem oka spojrzał na Orlę stojącą nieopodal. ...was z propozycją, na której zarówno wy jak i ja wyjdziemy bogatsi o złoto i przydatne znajomości. Mianowicie... chodzi o turniej. Chciałbym zorganizować turniej w waszym pięknym przybytku. - Na słowo "turniej" Rosh i Orla mogli się trochę zdziwić. Isqalo już spieszył z wyjaśnieniami. - Nie chodzi oczywiście o turniej rycerski! Nie nie. Miejsca tu mało i wszystko by się zniszczyło... Chodzi o turniej Cyvasse! Oczywiście nie tylko, oprócz tej zacnej gry byłby jeszcze poker, kości i inne. Cyvasse grałoby jednak pierwsze skrzypce. Zasady będą proste. Każdy uczestnik wpłaca sto smoków wpisowego. Potem piękna pani losuje pierwsze pary graczy. Zwycięzcy przechodzą dalej i wśród nich losuje się następne pary. Tak aż do finału a zwycięzca zgarnia całą pulę zgromadzoną z wpisowego. Nie zapominając oczywiście o potrąceniu dziesięciu procent na rzecz organizatora. - Wskazał ręką na siebie. - I kolejnych dziesięciu na rzecz właściciela przybytku. - Wskazał na Rosha. - Ja wykorzystuje moje kupieckie kontakty i zapewniam kilkudziesięciu bardzo bogatych uczestników a wy zapewniacie miejsce i luksusową obsługę gości. Potem obie strony wychodzą bogatsze o ładną sumkę złota a wy dodatkowo o znajomości z bogatą klientelą.
Położył dłonie na kolanach i przewrócił oczami po Roshu i Orli.
- To jak? - Podniósł brwi z uśmiechem. - Robimy interes? - Rozłożył ręce czekając na odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Czw Gru 01, 2016 8:58 pm

Słysząc jak przedstawił się kupiec, przekręcił oczyma, bo nie miał najmniejszego zamiaru zapamiętywać tak bardzo porąbanego imienia. Jeszcze raz zmierzył go wzrokiem słuchając reszty o jakimś turnieju czy chuj wie czym. Całość zaciekawiła go do tego stopnia, że nalał wina swojemu rozmówcy.
- Pozwól, że będę po prostu mówił do ciebie Naxos, bo jest to najłatwiejsza część twojego imienia. Pomysł, że tak powiem jest zajebisty. Powiedz mi tylko kiedy masz zamiar sprowadzić tych wszystkich bogatych znajomych? Szczerze mówiąc organizacja u mnie potrwa może kilka godzin, prawda Orla? - Zapytał patrząc na dziewczynę, a chwilę później znów wracając wzrokiem do swojego gościa. - A i lepiej, żeby byli chętni do oddania broni przy wejściu, bo nie chcę później głupich wybryków po pijaku, a tym bardziej by którejś z dziewcząt stała sie krzywda. - Jeszcze raz popatrzył w stronę Orli i powiedział - A może ty byś chciała coś dodać, bo siedzisz cicho, a ja z chęcią poznałbym twoją opinię na ten temat. Zapewne kolega także. - W sumie zapytał o opinię, bo może przynajmniej trochę przestanie się na niego denerwować o ostatnie zajście podczas rozmowy o jej, hm... Partnerach. A z drugiej strony, zarządzali wszystkim razem, nawet może ona bardzo zarządzała.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Czw Gru 01, 2016 11:10 pm

Orla uznała, że to dość dziwne że obcy mężczyzna ot tak wchodzi do burdelu i rzuca im na stół propozycję biznesową, ale sam pomysł był kuszący. Musieli się chyba zdać na własną intuicję i dobrze się zabezpieczyć, aby nie zostać przez przybysza oszukanymi. Zdziwiła się nieco słysząc jak Rosh zwraca się do niej z zapytaniem co o tym sądzi, jednakże Orla jak zwykle miała swoje zdanie toteż pospieszyła z odpowiedzią.
- Miejmy nadzieję, że po rozgrywkach w cyvasse gracze chętnie skorzystają też z usług naszego burdelu - powiedziała, posyłając Roshowi porozumiewawcze spojrzenie. Turniej nieszczególnie ją obchodził, raczej kierowała się zyskiem dla ich przybytku. - Pięknych pań do losowania raczej nie braknie - dodała jeszcze, referując do pięknych Lysenek, które pracowały u Rosha.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   

Powrót do góry Go down
 
Burdel "Pod Kiecką"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
 Similar topics
-
» Burdel "Pod Rozwartą Różą"
» Burdel "Pod Kiecką"
» Burdel
» Burdel "Małpi Gaj" [NEW]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Królewska Przystań-
Skocz do: