IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Burdel "Pod Kiecką"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Lip 31, 2016 7:10 pm

First topic message reminder :

Położony w dobrej okolicy - między Czerwoną Twierdzą a Wielkim Septem - trzypiętrowy, obszerny budynek. Parter zawiera niewielki przedsionek, a następnie wielki salon. Z salonu przejść można do mniejszego pomieszczenia, w którym znajduje się przejście do piwnicy, kolejnego, gdzie znajdują się schody na górę oraz do małego gabinetu. Z parteru - drzwi za schodami na piętro - można dostać się również do niewielkiego ogrodu z fontanną otoczonego ceglanym, dwumetrowym murkiem. Piwnica jest obszerna, podzielona na dwa pomieszczenia. Na trzecim piętrze znajduje się dwanaście pojedynczych pokoi, a na drugim i pierwszym po sześć "podwójnych" pokoi. Z trzeciego piętra można dostać się po drabinie na strych, jedno, puste pomieszczenie pod dachem. Wyżsi ludzie muszą się tam schylić. Burdel jest schludny i urządzony z lekkim przepychem, już na pierwszy rzut oka widać, że nie przyjmują tu byle kogo.


Ostatnio zmieniony przez Pan Światła dnia Pon Sie 01, 2016 1:27 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com

AutorWiadomość
Nieznajomy

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Pią Gru 02, 2016 7:04 pm

- Oczywiście. Nie ma problemu. - Odpowiedział kupiec na zdanie Rosha o jego imieniu rozkładając dłonie z aprobatą.
Dalej było tylko lepiej. Rosh zgodził się na organizację turnieju. Pozostało tylko dopiąć szczegóły.
- Obecnie w mieście przebywa tylko kilka osobistości godnych uwagi. Jeśli poczekamy kilka dni to będzie ich więcej. Myślę, że spokojnie uda mi się zorganizować koło trzydziestu osób. Im więcej będę miał czasu tym więcej gości sprowadzę... a im więcej gości na turnieju tym więcej udziału przypadnie nam z puli wygranej. O dziewczyny nie muszą się państwo martwić. Sprowadzę tylko ludzi na poziomie. Oczywiście środki ostrożności w postaci kilku dodatkowych najemników do ochrony należy zachować. Nigdy nic nie wiadomo, a nie chcielibyśmy, żeby goście mieli złe doświadczenia po wizycie w tym jakże okazałym przybytku. Prawda? - Wyprostował się i spojrzał na Orlę. - Jestem pewien, że przegrani będą chcieli osłodzić sobie gorycz porażki spędzając kilka chwil z waszymi urodziwymi dziewczynami. Możecie nawet podnieść cenę na ten jeden wieczór. Mieszki uczestników będą ciężkie, a żołądki pełne wina, więc nie będą narzekać.
Wstał z miejsca składając dłonie w piramidkę. Był wyraźnie zadowolony z rezultatów rozmowy.
- Przy okazji... jeśli chcą państwo dobrze przygotować się do tego wielkiego wieczoru to mogę odsprzedać tuzin beczek sześcioletniego dornijskiego wina po kosztach. Siedem smoków za sztukę. Radziłbym też wynająć jakiś dobrych bardów. Muzyka z alkoholem potrafią zdziałać cuda.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sob Gru 03, 2016 6:05 pm

Orla nie miała dużo do dodania, toteż mógł sobie wręcz robić co chciał. Całość dosyć ucieszyła Rosha, bo jeżeli ten człowiek naprawdę sprowadziłby wielu zamożnych ludzi, to te dziesięć procent wcale nie byłoby takie skromne.
- Nie bój się, o wszystko zadbamy, nie zabraknie wina, nie zabranie dodatkowej rozgrywki i nie zabraknie stosownej ochrony. Wszystkim się zajmiemy, a propozycje kupienia wina muszę niestety odrzucić, bo mam go pod dostatkiem w swoich piwnicach. Bardów także najmę, o nic się nie musisz martwić, jedynie o tych gości, których masz załatwić. Całe przygotowania potrwają może jeden dzień, bo całe szczęście Królewska Przystań ma wiele do zaoferowania. Czyli mam nadzieję, że wszystko ustalone. - Wyciągnął rękę w stronę kupca. Części o podniesieniu cen nie skomentował, bo nie będzie go jakiś handlarz uczył jak prowadzić swój własny biznes, ale postanowił to przemilczeć, a dopiero po zawodach zasztyletować go gdzieś w ciemnych zaułkach Królewskiej Przystani. Teraz przynajmniej tak pomyślał, lecz kto wie co będzie w przyszłości. Rosh w tej chwili chciał jedynie zarobić jeszcze większą sumę pieniędzy.
Powrót do góry Go down
Nieznajomy

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Gru 04, 2016 11:05 am

- Ależ nie boję się o to! Przecież pracuję z profesjonalistami, prawda? A wino sprzedam w takim razie na mieście. Zebranie gości zajmie mi ze cztery, może pięć dni. Umówmy się więc na drugi dzień przyszłego miesiąca. Niech turniej rozpocznie się po zmroku. To zawsze odpowiednia pora na takie rzeczy.
Naxos uścisnął dłoń Rosha mocno i skinął głową z aprobatą.
- Tak, wszystko ustalone. Wpadnę do państwa lokalu za cztery dni jakoś po południu. - Jego usta wygięły się w serdecznym uśmiechu. - To na tyle. Biegnę rozmówić się ze znajomymi. Do zobaczenia niebawem.
Kupiec ukłonił się po dworsku i wyszedł szybkim krokiem na miasto.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Gru 04, 2016 4:24 pm

Orla postanowiła, że nie będzie się nadto wtrącać w ich rozmowę, w końcu to był interes Rosha. Oczywiście gdyby uznała coś za podejrzane natychmiast by się wtrąciła, ale na jej oko wszystko było w porządku. Nie mieli się czego obawiać, przecież najmą ochronę, do tego burdel nie znajduje się w jakiejś ciemnej i pustej okolicy, toteż gdy tylko zacznie się dziać, straż miejska może z łatwością interweniować. No i burdel miał szansę na spory zarobek. Przygotowania zapewne nie miały zająć długo, Orla oczywiście miała zamiar we wszystkim pomóc. Gdy mężczyzna wyszedł, Orla nawet rozważała odprowadzenie go do drzwi, ale ten zniknął tak pospiesznie, że nie miała nawet czasu na reakcję. Gdy drzwi zatrzasnęły się, Orla odeszła od okna przy którym dotychczas stała i podeszła do biurka, przy którym siedział Rosh. Oparła się tyłem o blat, krzyżując przedramiona pod piersiami i spojrzała na niego z góry.
- Czyżbyś miał już tak dobrą renomę w Królewskiej Przystani, że ludzie sami pukają do Twoich drzwi z propozycjami? Ciekawe jak to się stało? Myślę, że jakaś magia z Północy musiała tutaj zadziałać - rzekła, uśmiechając się pod nosem. Mówiąc o magii z Północy miała na myśli zarówno wyjazd Rosha na turniej do Dreadford jak i jej obecność w przybytku. Jej myśli natychmiast były zajętę nadchodzącymi przygotowaniami do turnieju, toteż przypomniała sobie o czymś. - Chyba nici z przejażdżki w takim razie, mamy dużo do zrobienia - westchnęła, jednak wcale nie dlatego, że bardzo chciała spędzić czas na pogłębianiu swoich więzi z Roshem, a po prostu miała nadzieję na to żeby wyrwać się z centrum stolicy. Pomimo tego, że już się na niego nie gniewała i nawet zdołała usprawiedliwić jego zachowanie w swojej głowie, to nadal czuła, że atmosfera pomiędzy nimi jeszcze się nie oczyściła. Orla nie była pewna, czy kiedykolwiek to nastanie.
- Pojedziemy innym razem. Albo nigdy - rzekła, a potem machnęła ręką od niechcenia.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Gru 04, 2016 11:25 pm

Uścisnęli sobie dłonie i po wszystkim. Ponowne ich spotkanie miało się odbyć dopiero za cztery, długie dni. Rosh jeszcze raz nalał pełen kielich zimnej wody, wypijając jak najszybciej. Nie dość, że tego dnia męczył go kac, to jeszcze musiał coś omawiać z jakimś kupcem. Słysząc o magii z Północy, parsknął śmiechem, bo dobrze wiedział o cóż takiego chodziło Orli. Wszystkie niemal zasługi przypisywała sobie, ale cóż by było bez niego? Nic, dzięki niemu w ogóle powstał ten przybytek, dzięki niemu się znają i dzięki niemu nadal mogą rozwijać biznes. Mimo wszystko postanowił nie wtrącać głupiego komentarza, bo ich ostatnio zdecydowanie za dużo wtrącił. Niech chwilowo sobie go obraża, ale tylko chwilowo.
- Dużo do zrobienia? Mianowicie co? Wystarczy ściągnąć jakiegoś barda i zrobić może małe przemeblowanie. Wino mamy, ochronę mamy, wszystko mamy. No chyba, że czegoś nie mamy, to możesz mi jednak wspomnieć. A co do renomy... Wiesz jak jest się najlepszym w swoim fachu, to i renoma podskakuje ci do góry. No nie oszukujmy się, jestem kurwa mistrzem. - Rozłożył teatralnie ręce, robiąc minę mówiącą jasno i wyraźnie "No cóż poradzisz?". Zanim podniósł swoje leniwe dupsko, wpierw schował kilka kartek z "kroniką", którą zaczął prowadzić.
- Na przejażdżkę będzie jeszcze czas, kiedyś w przyszłości, za kilka tygodni, miesięcy, może nawet lat kto wie. Chociaż to ostatnio, to kto wie, bo pewnie niedługo postanowisz sobie mnie spalić, bo w sumie czemu nie. A tak naprawdę, to co mamy niby do zrobienia? - Zapytał podnosząc prawą brew i tym razem znów on patrzył z góry, bardzo uwielbiał to robić. Często szczególnie u dziewek można było podejrzeć, to i owo.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Gru 04, 2016 11:45 pm

Słysząc jego pewne siebie słowa uniosła lekko brwi. Mistrzem to on był, pytanie tylko czego? Na pewno niczego pozytywnego, a przynajmniej w mniemaniu panny Snow. Dziewczyna parsknęła śmiechem słysząc to.
- Kiedy tylko wieść się rozniesie o tym jaką scenę zrobiłeś przed burdelem po pijaku to twoja renoma może spaść bardzo szybko - zaśmiała się, a potem jednym zgrabnym ruchem usadowiła się na biurku. Jej nogi dyndały w powietrzu, a ona miała nawiększą ochotę go teraz kopnąć, tak po prostu bez konkretnego powodu. - Orla nie odchodź kurde no, co ja bez Ciebie zrobię... Zginę - powiedziała, przypominając mu zajście sprzed kilku godzin. Przedrzeźniała go, starając się imitować jego biedną i skruszoną minę, którą zrobił podczas wypowiadania wcześniej tych słów. Widząc jego minę, zaśmiała się ponownie. Właściwie to może nie powinna wywlekać tego zajścia, ale nie byłaby sobą gdyby mu tego po prostu nie wypomniała. Widząc jak mężczyzna chowa jakieś luźne kartki do księgi, a potem wrzuca ją do szuflady, panna Snow zaciekawiła się bardzo co też on może tam chować. Sięgnęła dłonią w stronę kroniki oprawioną w skórzaną okładkę, ale ta zniknęła jej z pola zasięgu kiedy najemnik zamknął szufladę.
- Co tam masz? - Zapytała, wskazując na zamkniętą szufladę. Cóż, była ciekawska, a jeśli Rosh postanowi, że jej nie powie to Orla i tak sama kiedyś znajdzie to i się dowie. Pewnie to był jakiś jego dziennik gdzie wypisywał na każdej stronie jaki to on nie jest o nią zazdrosny. A może prowadził specjalne zapiski z kim i gdzie, oraz o której ona wychodzi z burdelu, a potem o której wraca. I z kim! W końcu ostatnio udowodnił jak dobrze jest poinformowany o jej życiu prywatnym. - Szkoda, że nie wpadłam na ten pomysł wcześniej kiedy uczepiłeś się mojej nogi. Jak będziesz niegrzeczny to wiesz - powiedziała, a potem wyciągnęła dłoń przed siebie i mały płomień buchnął spomiędzy jej palców tuż przed twarzą mężczyzny.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Pon Gru 05, 2016 12:06 am

Słysząc jej słowa i to, że znów postanowiła się z niego naśmiewać, dodatkowo wykorzystując takieg argumenty, na które wręcz nie mógł odpowiedzieć. Przegryzł wargi, uśmiechnięty dziwnie, czyli w sumie normalnie. Orla bacznie obserwowała jego gębę, musiała przecież wiedzieć czy pocisnęła go bardzo czy może średnio. Słysząc kolejne pytanie, zrobił zdziwiona minę, dopiero gdy wskazała szufladę zorientował się o co chodzi.
- Kroniki z bitwy na plażach Volantis. Opisuje to tak, jak ja wtedy wszystko widziałem, chociaż szczerze mówiąc to chujowy ze mnie pisarz. Pewnie i tak nie wierzysz i myślisz, że zapisuje tam jakieś zbereźne rzeczy czy bogowie wiedzą co jeszcze? Echh. - Wtem minął Orle, starając się nie zwracać uwagi na jej nogi, po czym otworzył szufladkę i rzucił jej dość cienką książkę. Dopiero połowa, była tam zapisana
- Tylko proszę, tego przypadkiem nie spal... - I wtedy postanowiła strzelić mu ogień prosto w mordę. Całe szczęście wszystko było tylko głupim żartem, a Rosh tak czy siak odsunął się nieco do tyłu, szczególnie odchylając głowę, jakby chciał unikać ciosu. Rzecz jasna minę miał nieźle wystraszoną. Komu do głowy przychodzi, by robić takie chore żarty, jeszcze moment a zacznie bać się ognia.
- Cholera, weź mnie tak nie strasz. Jeszcze prawie spaliłaś to co napisałem. - Odruchowo zabrał pismo i sprawdził czy, aby na pewno nie postanowiła tego spalić. Kiedy się upewnił znów wcisnął jej to do rąk, by mogła zobaczyć, że to nie są jakieś tam tajemnice.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Pon Gru 05, 2016 12:34 am

Bardzo chętnie wyciągnęła swoje zachłanne ręce w stronę cienkiej książki zapisanej pismem Rosha. Nim ją otworzyła, przyrzała się dokładniej okładce, ale nic na niej nie było. Wtedy otworzyła ją na przypadkowej stronie, ale nim spojrzała na treść, przyjrzała się uważnie Roshowi z przymrużonymi oczami. Nie spodziewała się, że ktoś taki jak on zabrałby się za spisywanie swoich wspomnień. Bo co miałby w nich pisać, ile hektolitrów piwa wypił i ile burdeli odwiedził?
- A może Ty piszesz pamiętnik jak jakaś chędożona dama dworu? - Zapytała, kiedy jej oczy właśnie przechwytywały pierwsze zdanie. Przeczytała kilka pierwszych sentencji i jak się okazało, Rosh mówił prawdę. Zapisywał coś o jakichś bitwach, wojnach, cholera wie o czym... Panna Snow nigdy żadnej bitwy na oczy nie widziała, toteż miała o tym bardzo małe pojęcie. - Drogi dzienniczku, dzisiaj tak przestraszyłem się małego płomyczka Orli, że prawie posikałem się na miejscu... - Powiedziała, udając, że wyczytała to z treści zapisków. Zaraz po tym jednak uśmiechnęła się znad książki i zamknęła ją, odkładając ponownie do szuflady, z której przed momentem wyciągnął ją Rosh. - Przeczytam jak skończysz - stwierdziła, zamykając szufladę z dziennikiem w środku. Mężczyzna trzymał się lekko na dystans wyraźnie wystraszony tym co zaszło przed momentem. Dziewczyna pokręciła lekko głową z dezaprobatą, jednakże nie mogła go winić. Prości ludzie wychowani z dala od magii lub innych nadprzyrodzonych spraw rzeczywiście mogli czuć się tym nieco przytłoczeni. W jej domu takie rzeczy były na porządku dziennym, zarówno ona jak i jej kuzyni byli przyzwyczajeni do oglądania dziwactw cioteczki Heather, toteż Orla miała podwójny ubaw widząc jak Rosh się boi. Był taki wielki, a taka mała rzecz mogła go wystraszyć.
- Na bogów starych i nowych, Rosh, nie bój się. Przecież nic Ci nie zrobię. Jakbym chciała Cię zabić to już dawno leżałbyś martwy a ja przeliczałabym Twoje złoto - powiedziała, a potem nachyliła się lekko do przodu i złapała go za przedramię, przyciągając go bliżej siebie, ponieważ tak odskoczył jakby dziewczyna była jakaś trędowata.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Pon Gru 05, 2016 12:56 am

Znów prychnął na jej słowa. Ta... Pamiętniczki damy dworu, z pewnością opisywałby ten deszcz strzał jaki czekał ich zaraz po desancie. Do tej pory pamiętał miny swoich kompanów, którzy tak rwali się do walki a padli dosłownie w pierwszych sekundach, podziurawieni od cholernych strzał na cholernych plażach Volantis. Dziwnym trafem mu udało się przeżyć, a robił dokładnie to samo co wszyscy. Czy biegł i krzyczał, że zapierdoli tych którzy nakurwiają strzałami. Dowódce tych strzelców miał po prostu ochotę obedrzeć ze skóry. Tego dnia, wszyscy chłopcy, płynący z kapitanem Rogersem zginęli, prócz Rosha. Morska dziewica ocalała, lecz jej załoga już nie. Ashford zapewne również zdechły jeszcze podczas przedzierania się przez plaże, bo tuż obok niego jebnął kamień wystrzelony z katapulty. Ogłuszony leżał trochę na ziemi, dopiero Rogers pomógł mu wstać krzycząc "Wstawaj chłopcze, idziemy napierdalać Pieśniarzy." Nie wiedząc dlaczego, właśnie te słowa najbardziej zapadły mu w pamięci. Tego dnia, był dobry, cholernie dobry. Gdy już dostał w łapy tych łajdaków, tłukł ich jednego po drugim, nie litując się nad żadnym. Cholerne skurwiele. Posłał dość sztuczny uśmiech Orli.
- Ta... Pamiętniczki damy dworu. - Mimo wszystko dziewczyna trochę zgadła w ostatnim, bo naprawdę zaczął się jej obawiać, ale gdy ta przyciągnęła go bliżej, wszystkie smutki poszły w zapomnienie. Stał tak chwilę przed nią, gdy sam również, usadowił dupsko tuż obok, niemal dotykając Orli.
- Powiedz mi jak mam się nie bać, heh? Widziałem w życiu, deszcze strzał, kamieni i cholera wie czego, ale żeby ktoś wystrzelał mi ogniem przed twarzą? Tego jeszcze nie było, niedługo skończy się tak, że będę bał sobie rozpalić w kominku w obawie, iż nagle postanowisz kichnąć a ogień spali mi twarz. Wtedy... Wtedy będziesz już mogła liczyć. - Znów zaśmiał się krótko.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Pon Gru 05, 2016 1:38 am

Przez moment Rosh stał przed nią nic nie mówiąc, toteż ona też nic się nie odzywała tylko patrzyła przez chwilę na jego twarz. Gdy usiadł obok niej, dziewczyna chciała odsunąć się nieco w bok aby zachować dystans, ale nie spostrzegła, że siedzi prawie na samej krawędzi. W efekcie niemal spadła a mebla, jednak za wczasu złapała się jego przedramienia i ostatecznie nie wylądowała na ziemi. To mogło wyglądać tak jakby celowo chciała usiąść jak najdalej od niego, że aż prawie zwaliła się z biurka, dlatego też szybko przysunęła się bliżej aby nie odniósł takiego wrażenia. Słysząc jego kolejne słowa, Orla pokręciła ponownie przecząco głową.
- To tak nie działa - stwierdziła krótko, słysząc o kichnięciu. Niekontrolowane wybuchy mocy się jej nie zdarzały, a nawet jeśli, byłaby w stanie sobie z nimi szybko poradzić. Przecież to nie tak, że umiała zapalić ogień wielkości budynku, jedynie pojedyncze płomyczki. - Raczej nic nie dzieje się poza wolą. To oznacza tyle, że jeśli kiedyś zaczniesz płonąć to będziesz wiedział, że tego chciałam i nie dzieje się to przypadkiem - dodała, spoglądając na niego z ukosa i posyłając mu blady, niezbyt radosny uśmiech. Nie planowała tego scenariusza, ale z Roshem nigdy nie mogła wykluczyć żadnej ewentualności. Postanowiła zostawić tę możliwość na czarną godzinę. Jeśli jeszcze raz ją oskarży o puszczanie się na prawo i lewo to zapewne go spali bez zawahania. Wtedy też zorientowała się, że jej ręka nadal spoczuwa na jego przedramieniu, którego złapała się jeszcze przed chwilą. Spojrzała na nie i po chwili odsunęła rękę z zakłopotaniem. - Wybacz, nie zwróciłam uwagi.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Pon Gru 05, 2016 4:53 pm

Dziewczyna prawie spadła z biurka, całe szczęście w ostatniej chwili złapała się najemnika, a ten jeszcze bardziej ją przytrzymał, zarzucając swoją dużą rączkę na jej talie, jakby zaraz naprawdę miała wyrąbać na twarz. Gdy już odzyskała równowagę, nie miał zamiaru odsunąć tyłka choćby centymetr, lubił jak, siedziała tak niemal wtulona w niego. Nie skomentował początkowo tego, że nadal trzyma go za rękę, bo w sumie to również lubił.
- Nie będziesz chciała tego bym spłonął. Dobrze wiem, że gdzieś tam w głębi wcale nie chcesz mojej krzywdy. Po prostu, przyznaj się, że wcale mnie nienawidzisz, lubisz wręcz. - Spojrzał na nią, jedną brew podnosząc wyżej. Twarz miał przezabawną. Gdy ta zabrała od niego rękę, przepraszając dodatkowo, zdziwił się lekko.
- Wybacz? A kto powiedział, że mi się to nie podobało, heh? - Nagle westchnął i jak gdyby nigdy nic, położył się na stole, a głowę podparł rękami. Zastanawiał się cóż takie odkurwił wczoraj wieczorem. - Ej Orla, co ja tak w ogóle wczoraj czy tam dzisiaj, robiłem po pijaku, bo chwilowo, to wiem tylko tyle, że cię prosiłem byś została. Kurwa, fajny masz ten warkocz, jak jakiś Dothrak. - Jedną rękę uwolnił spod swojej głowy, tylko po to by pobawić się jej warkoczem. Dziwne, odkąd pamiętał lubił bawić się włosami, a tak się złożyła, że Orla posiadała je dość długie.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Pon Gru 05, 2016 5:49 pm

Całe szczęście, że oboje w miarę szybko zareagowali albo obiłaby sobie kości. Pewnie nie byłoby tak źle, ale mimo to uznała, że upadek to większe zło niż znalezienie się w bliskim kontakcie z Roshem. W końcu bywało już, że byli w bliższym niż w tym momencie. Słysząc jego słowa uniosła brwi i spojrzała na niego z lekką konsternacją.
- Tak, a skąd ten wniosek Ci przyszedł do głowy? Czyżbym zrobiła coś sugerującego, że Cię nie nienawidzę? Jeśli tak to mi od razu powiedz, żebym na przyszłość nie zrobiła tego samego błędu, bo jeszcze będziesz sobie za dużo wyobrażał - skomentowała, nie będąc świadomą, że nie tylko Rosh po kilku kielichach wina miał chwilowy przebłysk szczerości, ale ona także i to wcale nie tak dawno. Już zapomniała o felernym zakładzie w piciu, który zresztą przegrała z kretesem. Prawdą było, że wcale go nie nienawidziła. Nie bardzo była w stanie określić jednym słowem swoje nastawienie do niego, ale na pewno nie chciała aby mężczyzna się o tym dowiedział. O ile się jeszcze niczego nie domyślał... Spojrzała z ukosa jak kładzie się na stole, jednak sama postanowiła, że nie będzie tego robić. To nie wyglądało na zbyt wygodne. W pierwszej chwili miała wrażenie, że Rosh jej po prostu ma ochotę wyrwać ten warkocz z głowy, ale myliła się. Zamiast tego porównał ją do... Dothraka.
- Dziękuję bardzo za komplement, po prostu zawsze chciałam usłyszeć, że wyglądam jak Dothrak - rzekła, a potem sięgnęła dłonią do owego wyżej wspomnianego warkocza i rozpuściła go, pozwalając aby włosy spłynęły jej na plecy. Były ciemne i długie, a do tego dość grube, dlatego zazwyczaj je spinała aby jej nie przeszkadzały. Noszenie warkocza jednak nie będzie już nigdy takie samo po dzisiejszym dniu. Słysząc pytanie Rosha dziewczyna potrzebowała trochę czasu na zastanowienie. Obmyśliła szatański plan, żeby wcisnąć mu jakieś niestworzone rzeczy aby się troszkę zestresował, ale ostatecznie nie chciała być zbyt okrutna. A w sumie może powinna, bo on był dzisiejszego dnia dla niej dość niemiły. Z drugiej jednak strony prawda była równie okrutna co kłamstwo, na które by wpadła. - Padłeś na kolana i uczepiłeś się mojej nogi, a na końcu stwierdziłeś, że mnie kochasz. Wiesz, takie codzienne, normalne sprawy - powiedziała obojętnym tonem, aczkolwiek ostatnie zdanie zakrawało już o ironię.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Pon Gru 05, 2016 6:04 pm

Prychnął słysząc jej słowa. Nie musiał przecież robić nic nadzwyczajnego, bo ona sama dość często przypominała o tym. Oczywiście nadal leżał i bawił się jej włosami, zafascynowany. Gdy wspomniała coś o komplemencie i rozpuściła włosy, wcale nie przeszkodziło mu, to w zabawie. Niczym dziecko.
- Ja bym, to w sumie traktował jako komplement. Dothrakowie obcinają swoje warkocze, dopiero gdy ktoś ich pokona w walce, a to by oznaczało, że ciebie nikt nie rozłożył, heh. ORLA MISTRZ MIECZA SNOW! Brzmi dobrze. -Jednakże dopiero końcówka wprawiła go w osłupienie, bo wyznał Orli, że ją kocha. Zamknął oczy chwilę załamany, całe szczęście dziewczyna siedziała tyłem toteż nie mogła nic zauważyć. Z drugiej strony... Gdyby wtedy był trzeźwy, to prawdopodobnie nawet nie prosiłby dziewczyny, aby została, chociaż dziwne, iż po pijaku postanowił zrobić coś takiego. Zazwyczaj nawet po alkoholu trzymał się swego. Mimo wszystko zaśmiał się krótko, chociaż w tym wszystkim może było choć ziarnko prawdy.
- Naprawdę padłem na kolana i trzymałem się twojej nogi. Kurwa... Teraz do końca mojego życia będziesz mi wypominać, jestem zgubiony. - Sprawę o miłości przemilczał, a kończąc zdanie, szturchnął lekko Orlę wskazującym palcem, pod żebra, znów parskając śmiechem, bo aż ją zgięło.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Pon Gru 05, 2016 6:35 pm

Rosh zreflektował się i gdyby się bardziej zastanowić, to jednak ów porównanie było nawet pochlebne. Mimo to Orla mieczem nie walczyła, toteż metafora nie była chyba odpowiednia w tej sytuacji. Mimo to jej mina wyrażała tyle co ma to sens. Tak czy siak już nigdy nie będzie stu procentowo pewna siebie kiedy będzie zaplatać swój warkocz. Może powinna je po prostu ściąć?
- No dobrze, to brzmi dumnie. Mimo wszystko kontekst trochę się zmienia jeśli pomyślisz o tym, że wcale nie umiem walczyć mieczem. Chociaż z drugiej strony te inne miecze też nie są moją mocną stroną - powiedziała śmiejąc się z samego faktu, że przyszło jej to do głowy. Pomimo niezbyt rozwiązłego życia - o ile tak to można nazwać - panna Snow miała już dwadzieścia cztery dni imienia toteż wcale nie była taka nieświadoma. - Może po prostu zostawmy Dothraków z dala od tego - dodała, ucinając temat raz na zawsze. Reakcja Rosha była mniej więcej taka jakiej się spodziewała, najpierw nastała dość długa cisza i dziewczyna była pewna, że w tym momencie dociera do niego sens jego słów. Wolała w tym momencie chyba na niego nie patrzyć. Potem zaśmiał się krótko, ale Orla mu nie zawtórowała. Jakoś jej to nie śmieszyło, ale też z drugiej strony nie brała słów pijanego mężczyzny na poważnie. Nie oszukujmy się, nikt nie zachowuje się tak, że najpierw miesza kogoś z błotem, a potem zaczyna zapewniać o uczuciach. Ale co ona mogła wiedzieć, w końcu przyjechała z krainy gdzie ludzie modlą się do drzew - to także były słowa Rosha.
- Szczerze? Nie musisz się o to martwić. Nie jesteś pierwszym, który padł mi do stóp i wyznał miłość - stwierdziła, jakby było to coś na porzątku dziennym. Zdarzały się takie sytuacje kiedy jeszcze mieszkała na Północy, ale Orla nigdy nie miała zbytnio czasu aby zaangażować się z kimkolwiek. Poza tym miała dość wysokie wymagania jak na swoje niskie pochodzenie, toteż podwójnie ciężko było znaleźć odpowiedniego męża na Północy. Jej kuzyni co raz proponowali jej jakichś kandydatów wybranych spośród swoich przyjaciół, ale Orla nigdy nie wydawała się być żadnym zainteresowana. Z czasem bracia przestali. Staropanieństwo wcale jej jednak nie przeszkadzało, no może do niedawna. - Za to jesteś pierwszym, którego nie odrzuciłam od razu z miejsca. W końcu nadal tutaj jestem.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Pon Gru 05, 2016 7:51 pm

Przytaknął pod propozycją, aby zakończyć głupie rozmowy o Dothrakach, bo w sumie byli oni jedną z ostatnich rzeczy, które obchodziły teraz Rosha. Zdecydowanie wystarczył mu ten wpierdol sprzedany podczas ataku na Meereen. Miał też nadzieję, że nigdy więcej nie ujrzy już tych dzikusów, myślących jedynie o koniach. Własnie... Skoro oni tak bardzo lubili konie, musiało być coś z nimi nie tak. Szybko jednak pozbył się tych myśli, nadal bawiąc się włosami Orli.
- To rzeczywiście dużo ich musiało być, biedacy. Teraz pewnie rozpaczają gdzieś w karczmach, lub postanowili odebrać sobie życie, ty okrutnico. Zresztą heh, ja pewnie niedługo zostanę pieczonym mięsiwem. - Słysząc o pierwszym, którego nie odrzucił uśmiechnął się do siebie, zadowolony jak dziecko. Kurde, był to dla niego swego rodzaju komplement. Ale chwila, chwila. W tym momencie do niego dotarło, iż w takim wypadku dziewczyna także do niego coś czuje. No po prostu lepszej sytuacji nie mógł sobie wymarzyć. Miał ochotę podskakiwać z radości, ale cholera coś trzymało jego nogę. Podniósł ją z małymi trudnościami i zobaczył na niej małego wilka. Ten sprytnie przeszedł dalej, kładąc się na jego tułowiu. Wtedy podniósł wilka, i przerzucił nad głową Orli, podając go jej. Później oparł twarz na jej barku, całując szybko w policzek, następnie siadając już zwyczajnie.
- Czuję się zaszczycony. I w sumie, to zajebiście, że tu jesteś, bo musiałbym sam zarządzać tym wszystkim, a znając mnie, to nawet nie ruszył bym dupy, aby znaleźć nową burdelmamę. Sam, bym chuja poprowadził a nie burdel, tym bardziej, że zamiast karczmy i tego wszystkiego mam zamiar otworzyć za morzem w Nowej Valyrii otworzyć kolejny burdel i przyda mi się pomoc kogoś nad wyraz zaufanego, moja droga. - Uśmiechnął się, wystawiając, aż zęby.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Pon Gru 05, 2016 10:49 pm

Orla zaśmiała się krótko na te słowa, a potem pokręciła głową. Kiedy opuszczała Biały Port, z tego co jej wiadomo, wszyscy młodzi chłopcy z okolicy których znała, byli żywi, cali i zdrowi. Może nieco chudsi po srogiej zimie, ale na pewno nie byli martwi, a już na pewno nie przez nią. Orla zawsze była miłą dziewuszką, nawet jeśli mówiła komuś żeby spierdalał to robiła to w taki sposób, że odrzucany czuł ekscytację na myśl o czekającej go podróży. Może dlatego była powszechnie lubiana i wielu z kręgu jej znajomych chciało wziąć ją sobie za żonę. No ale to wszystko było już nieaktualne, ponieważ Rosh wyzwalał w niej wszystkie negatywne cechy charakteru i panna Snow nie była już tą samą lubianą dziewczyną z Północy. A może to wcale nie Rosh, a po prostu stolica Królestwa, niby taka ludna ale Orla czuła się tutaj bardziej samotnie niż w Białym Porcie.
- Raczej wszyscy mają się dobrze. Może złamane serca trochę im doskwierały, ale to w końcu męźczyźni z Północy, a nie takie panienki jak Ty - powiedziała, nie szczędząc mu uszczypliwego komentarza. Wiedziała mniej więcej już jakiej odpowiedzi się może spodziewać, bo w końcu ostatecznie Ci dzielni mężczyźni z Północy byli nadal na Północy, a ona siedziała tutaj właśnie z tą panienką. Taka ironia. Kiedy spostrzegła wilka, bacznie śledziła go wzrokiem jak wspina się po nodze najemnika. Na początku trochę ją drażniło, że małe zwierzę zdaje się być bardziej przywiązane do niego niż do niej, ale z czasem przestało jej to przeszkadzać. Wiedziała, że to wszystko się zmieni tylko w momencie kiedy pierwszy raz wwarguje się się w to bezbronne zwierze. Nie zrobiła tego jeszcze do tej pory, ponieważ nie chciała atakować niewinnego i bardzo młodego umysłu zwierzęcia. Do tego gdy tylko to nastanie, ich więź miała się zmienić na zawsze, a Orla lubiła obserwować jak bardzo beztroski był ten wilczek. - A on skąd się tutaj w ogóle wziął? - Zapytała z lekkim zdziwieniem w głosie, ponieważ była niemal pewna, że zostawili go w pokoju całe piętro niżej kiedy przeszli z kupcem do gabinetu. Wtem Rosh objął ją ramieniem i położył wilka na jej kolanach, a ona od razu wzięła go na ręce żeby nie przyszło mu czasami do głowy aby zacząć się wiercić i spaść na ziemię. Jeszcze połamałby sobie te koślawe łapy. Poczuła ciepły oddech na swoim policzku kiedy Rosh oparł brodę o jej bark i znieruchomiała na moment. Kiedy pocałował ją w policzek spuściła nieco głowę, ponieważ nie bardzo chciała aby Rosh zobaczył jeśli zdarzy jej się przypadkiem lekko zaczerwienić. Wysłuchała jego słów w milczeniu, a kiedy skończył podniosła głowę i spojrzała na niego z boku. Nie lubiła słowa burdelmama, według niej brzmiało dość niepochlebnie, ale chyba musiała do niego przywyknąć.
- Nie musisz się już podlizywać. Mówiłam Ci przecież, że zostaję - odparła, a potem sięgnęła lewą dłonią w stronę jego dłoni i zacisnęła ją lekko na jego palcach. Dopiero teraz dostrzegła diametralną różnicę w wielkości jego ręki w porównaniu do swojej. Słysząc o zmianie planów dotyczących karczmy tylko pokiwała głową. Nie miała zamiaru wypowiadać się w kwestii tego jak zarządza finansami, bo zwyczajnie nie miała do tego prawa. Mimo to jedna kwestia nasuwała jej się na myśl. - W Nowej Valyrii? A to nie jest przypadkiem trochę za daleko? No wiesz, nie rozdwoisz się, nie będziesz w stanie być w dwóch miejscach jednocześnie, a ciężko znaleźć teraz kogoś zaufanego i powierzyć mu swój interes. No chyba że mnie tam odeślesz, a sam zostaniesz tutaj, wtedy przynajmniej będziesz wiedział, że ktoś zajmuje się przybytkiem należycie - rzekła, potrząsając lekko jego dłonią, na której wciąż spoczywała jej własna.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Pon Gru 05, 2016 11:15 pm

Znów parsknął śmiechem słysząc o mężczyznach z północy. Przez chwile nawet miał obraz tego całe Domerica i scenę w której obkładał go po mordzie, a później dzielnie przepija wszystkich, udowadniając, że południowcy są lepsi i mogą ich w każdej chwili dojechać.
- "Mężczyźni z północy" szkoda, że nie byli tacy męscy, gdy rzucałem nimi po placu turniejowym, to dopiero był widok, zresztą opowiadałem ci już z milion razy. Właśnie... Mimo wszystko siedzisz teraz z południowcem, a nie z nimi. - Chciał jeszcze wtrącić coś o jej przyszywanym bracie, który także wyglądał bardziej jak baba niż facet, lecz darował sobie zbędny komentarz. Dziewczyna mimo wszystko zawstydziła się tym pocałunkiem w policzek.
- Teraz będę się podlizywał przez swoje całe, marne życie, byś mnie przypadkiem nie spaliła. A co do nowej Valyrii, akurat to jest proste. Założymy tam burdel, gdy będzie już otwarcie posiedzimy tam jakiś czas i sprawdzimy średnie zyski, później można spokojnie odjechać, a po powrocie sprawdzić czy wszystko się zgadza. Mój asystent, którego chyba w sumie nie miałaś okazji poznać, zajmie się już doborem ludzi. A nikogo odsyłać nie będę, bo nie mam zamiaru się później kurwa nudzić. Bo kto mi powie jak jest? Jack? On przecież robi wszystko co mu powiemy, wystarczy, że płacimy. Dziewczęta będą się bały. Poza tym i tak niedługo powinniśmy ruszyć w podróż, wiec tak czy siak kogoś znaleźć trzeba. Echh, jeszcze ten turniej, zapomniałem już cholera, a był tu jeszcze kilka chwil temu, ten chujek. - Nie wiedząc dlaczego, dopiero teraz zauważył i poczuł dłoń Orli, sam również lekko zacisnął dłoń, by przypadkiem nie połamać jej kości, hehe. Przybliżył się nieco do niej, pozostając tuż przed samą twarzą.
- Wszystko będzie dobrze, Orla. - I znów, to zrobił. Pocałował ją namiętnie w usta, zapewne ryzykując życiem, bo w każdej chwili nadal mogła mu skopać tradycyjnie tyłek lub po prostu spalić. Prawą ręką powoli chciał objąć ją za plecami.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Pon Gru 05, 2016 11:56 pm

Orla zaśmiała się słysząc jak Rosh po raz kolejny wspomina turniej w Dreadford. Dotychczas ją to raczej denerwowało i irytowało kiedy opowiadał o tym po raz pięćdziesiąty jednego dnia, ale teraz jakoś ją to rozbawiło. Zadziwiające jak szybko dzisiaj panna Snow przeszła z płakania w poduszkę do nastroju na pogawędki z Roshem. Dopiero teraz dotarło do niej jak bezsensownie zrobili z tej sytuacji taką wielką tragedię kiedy prawda okazała się po prostu... prosta.
- Tak tak, rozsmarowywałeś ich na placu turniejowym jak masło - zawrótowała mu, przyglądając się jego twarzy. Dostrzegła kilka małych, ledwo widocznych z normalnej odległości blizn, zapewne pozostałości po licznych skaleczeniach zarobionych podczas przebytych bitew. Odgarnęła mu włosy z czoła, zaczesując je palcami lekko do boku. Słuchając tego co ma do powiedzenia, nadal nie spuszczała wzroku z jego twarzy. Zadziwiające że do tego dnia nie zdawała sobie nawet sprawy z tego jaki Rosh ma kolor oczu. Niby takie istotne, a tak łatwo można było przegapić.
- Nie odeślesz mnie tylko dlatego, że boisz się nudy? Czyli zatrudniłeś mnie tylko dla swojej rozrywki? To może trzeba było sobie nająć barda albo błazna żeby dostarczali Ci rozrywki, a nie mnie - odparła, jednak nie mówiła całkowicie poważnie. Starała się udać oburzoną minę, ale nie do końca jej to wychodziło. Poczuła jak wilczek zeskakuje z jej kolan i przeskakuje na stojący nieopodal fotel. Kątem oka upewniła się, że nic mu nie jest i nadal pozostaje w jednym kawałku, a wtedy ponownie skupiła swoją uwagę na mężczyźnie. Słysząc jego salwę narzekań pod koniec wypowiedzi dotyczącą Jacka, szukania nowego pracownika i nadchodzącego turnieju, dziewczyna tylko pokręciła lekko głową i wydała z siebie cichy dźwięk, który brzmiał tyle co ćśś. Niczym do dziecka, żeby je uspokoić. Jego ostatnie słowa skwitowała lekkim skinieniem głowy.
- Wiem, Rosh, wiem - odparła krótko wiedząc już, co nastąpi za moment. W sumie to nawet wyczekiwała tego trochę, więc gdy wreszcie ją pocałował, bez zawahania odwzajemniła gest. Jej jedna dłoń spoczęła na jego barku, a druga po boku jego twarzy. Przysunęła się bliżej aby bez przeszkód mógł objąć ją w talii, wciąż odwzajemniając pocałunki.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Wto Gru 06, 2016 12:20 am

Jak on bardzo uwielbiał posmakować jej pocałunku, były one całkowicie inne niż te, które otrzymywał do tej pory od innych kobiet. W ogóle, dlaczego o tym pomyślał, inne kobiety teraz nie miały znaczenia, nic kurwa nie miało znaczenia, tylko oni mieli znaczenie i tak powinno pozostać! Trwali tak dłużej w pocałunku, aż Rosh postanowił pójść krok dalej. Chwycił dziewczynę za uda, a gdy ta oplotła się w okół jego szyi, przeszli na łóżko, gdzie on znalazł się na górze. Obściskiwali się tak przez dłuższy czas, gdy przyszedł czas, aby nareszcie zrzucić ubrania. Zanim jednak zabrali się za to, Rosh postanowił powiększyć malinką na szyi panny Snow, zaś dopiero wtedy mogli przejść do rzeczy ważniejszych. Najemnik szczególnie nie musiał dużo pracować przy swojej robocie, bo Orla miała ubraną jedynie suknie. Toteż szybko odplątali rzemyczki, sznureczki czy cholera wie co z tyłu sukni. Dłużej zeszło z rozebraniem Rosha, bowiem ten jak zwykle miał na sobie spodnie i koszule. Całe szczęście z pierwszą częścią ubioru szybko pomogła mu Orla. Zanim jednak zaczęli, jeszcze raz posmakował jej ust i szczerze nie do końca był pewien czy dziewczyna nagle nie postanowi uciec tak jak poprzednim razem. Gdyby zrobiła, to ponownie człowiek z Ashford mógłby zastanawiać się cóż poszło nie tak.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Wto Gru 06, 2016 1:24 am

Rosh zeskoczył z biurka, a Orla zarzuciła mu ręce na szyję. Przez cały czas nie przestawali się całować, jednak mimo to Rosh z łatwością podniósł ją do góry niczym piórko. Panna Snow nie była ciężka, a on z kolei też mógł pochwalić się dość sporą siłą. Po chwili znaleźli się na łóżku gdzie zaczęli pozbywać się w pośpiechu kolejnych części garderoby. Towarzyszyło jej podobne zdenerwowanie co poprzednim razem, jednak tym razem było nieco inaczej. Jej niepewność zniknęła, poza tym podniecenie które wezbrało w niej nie pozwoliło jej się teraz tak po prostu wycofać. Do tego odwagi dodała jej myśl, że i tak pracuje w burdelu i to jeszcze w tak rozpustnym mieście jakim była Królewska Przystań, więc godnego męża w tym wieku już raczej nie znajdzie. Nie było raczej dla kogo zachowywać już tego pilnie strzeżonego przez dwadzieścia cztery lata dziewictwa.
Kiedy pomagała mu zdjąć koszulę, ich spojrzenia skrzyżowały się na dłużej. Dziewczyna z łatwością dostrzegała porządnie i zniecierpliwienie na jego twarzy, aczkolwiek ona pozostawała raczej spokojna. Może nieco niepewna i wystraszona, ale raczej starała się nie dać tego po sobie poznać. Nagle świeca paląca się najbliżej łóżka zgasła sama z siebie - a raczej na życzenie panny Snow - i w pomieszczeniu zapanował półmrok, ponieważ w pomieszczeniu paliła się teraz tylko świeca stojąca na biurku, która znajdowała się w pewnej odległości. Cała sytuacja zabrnęła już tak daleko, że raczej nie mogła się już wycofać, a nawet nie miała zamiaru tego zrobić. Nie musiała nic mówić, wystarczyło tylko, że spojrzała na niego i on już wiedział, że nigdzie się nie wybiera.
Utrata dziewictwa była jedną z najmniej przyjemnych rzeczy w jej życiu, jednak na szczęście nie trwała długo. Po intensywnej fali bólu przyszedł czas na nowe uczucie, znacznie bardziej przyjemne, które sprawiło, że od razu zapomniała o pierwszym złym wrażeniu. Dłonie Rosha błądziły po całym jej ciele, podobnie jak jego usta, przyprawiając dziewczynę o lekkie drżenie i ciche dźwięki świadczące o przyjemności wydobywające się z jej ust wbrew jej woli. W niczym nie przypominały one jednak dzikich krzyków dziewcząt, które zazwyczaj mogła usłyszeć przez ściany. Dziewczyna z kolei gładziła go po jego ramionach i plecach, a jej palce badały każdy odznaczający się na jego ciele mięsień. Trwali tak dobrą dłuższą chwilę całując i kochając się ze sobą, aż wreszcie Rosh zakończył będąc nadal w środku i po wszystkim opadł na poduszkę obok dziewczyny. Panna Snow naciągnęła na siebie przykrycie i przez dłuższy moment bez słowa wpatrywała się w sufit.
- To by było na tyle jeśli chodzi o zachowanie się dla przyszłego męża - powiedziała, a potem westchnęła cicho i parsknęła śmiechem. Przesunęła się w stronę mężczyzny i umiejscowiła swoją głowę pomiędzy jego głową a ramieniem na poduszce.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Wto Gru 06, 2016 1:41 am

Całość była niezwykle przyjemna. Orla akurat mówiąc o swoim dziewictwie nigdy nie kłamała, chociaż w sumie Rosha cieszyła ta informacja. Mimo wszystko nie widział powodu, aby szukać jakiejś docinki na ten temat. Najemnik musiał przyznać, że ta sztuczka z ogniem była całkiem trafna. Akurat tym razem nawet on nie przestraszył się magii czynionej przez dziewczynę. Teraz po wszystkim leżeli razem, a on wpatrywał się w jedyną świecę w pomieszczeniu. Świt dopiero miał nastąpić dopiero za jakiś czas, albo może już przyszedł. Mogli zwyczajnie nie widzieć, bowiem okna były pozasłaniane grubymi zasłonami. Słysząc komentarz Orli, również parsknął śmiechem, a gdy dziewczyna położyła się centralnie obok, objął ją jedną rękę... Zadowolony z siebie.
- Tak, to by było na koniec. - Powtórzył uśmiechnięty - - Zażartował, chociaż może nie do końca, kto wie cóż przyniesie czas - Poza tym, heh. Miał ponoć nie znać powszechnego, to może nawet uda ci się mu wmówić wszystko. Uwierz mi, ludzie za morzem są bardzo dziwni. Jeszcze tobie na pewno się uda. A jak coś mu nie spasuje, to go spalisz, heh. Ale kto wie, może właśnie leżysz obok przyszłego męża? - Rosha nigdy wręcz nie opuszczał humor, lubił żartować i w sumie dzięki tym rozpoznawalny. Cóż... Teraz zapewne będzie musiał skończyć z swoimi wypadami do innych burdeli. Chwilowo miał już swoją kobietę i nie zamierzał szybko jej odstawić.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Wto Gru 06, 2016 2:06 am

Troskliwa Orla przykryła także Rosha, bo nie chciała żeby było mu zimno i zwyczajnie chciała zachować w tej sytuacji ostatki przyzwoitości. Ciężko jednak mówić o tym w takiej sytuacji, ale panna Snow nadal czuła się lekko niepewnie. Pewnie po kilku kolejnych razach przyzwyczai się do tego wszystkiego. O ile nastąpią jakieś kolejne razy. Położyła się na lewy bok, przytuliła się do mężczyzny, dotykając nosem jego policzka i jedną dłoń kładąc na jego klatce piersiowej. Rosh mógł spodziewać się raczej tego, ze dzisiejszej nocy będzie miał przyssaną do siebie przyssawkę w postaci Orli Snow. Jego słowa skomentowała urywanym śmiechem.
- No tak, pamiętam, że obiecałeś mi pomóc w poszukiwaniach w trakcie wyprawy za morze - odparła, aczkolwiek to była kwestia, która zupełnie nie zakrzątała teraz jej myśli. Właściwie to już nawet zapomniała, że niegdyś tak powiedziała. Wtedy jednak nie rozważała nawet w najśmielszych snach, ze coś mogłoby ją w przyszłości łączyć z Roshem, toteż plotła sobie bez sensu. Słysząc jego kolejne słowa znowu się zaśmiała. - Czy to mają być oświadczyny? - Zapytała, jednak nie było to poważne pytanie. Dziewczyna od zawsze wiedziała, że Rosh nie był typem człowieka, który miałby się kiedykolwiek ożenić i założyć rodzinę, toteż byłoby to ostatnie czego by się po nim spodziewała. Mimo to podobnie jak on lubiła sobie pożartować. Leżąc tak z twarzą blisko jego głowy, pocałowała go w policzek, a potem złożyła kilka krótkich pocałunków nieco niżej, na lini szczęki. Rozważała czy powinna udać się na resztę nocy do swojego pokoju piętro niżej, ale była zbyt leniwa, a do tego Rosh na pewno tak łatwo by jej nie puścił.
- Myślisz, że dziewczyny wiedzą? - Zapytała, przypominając sobie, ze w budynku mieszkało także dwadzieścia wścibskich kurtyzan. W końcu widziały scenę przed burdelem, a kilka dni temu jedna z nich przyłapała ją na wychodzeniu z gabinetu Rosha bez ubrań, toteż panna Snow obawiała się plotek krążących po przybytku. Nie plotek, a raczej faktów.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Wto Gru 06, 2016 2:21 pm

Słysząc o oświadczynach zaśmiał się krótko, później prędko odwzajemniając pocałunki Orli, tylko on zaczął od ust, przechodząc w stronę szyi. Znów miziali się tak przez jakiś czas, aż w końcu musiał odpowiedzieć.
- Kurde, zapomniałem wziąć pierścionka... A kiedy ślub? - Z łatwością można było wyczuć, iż zwyczajnie sobie zażartował. Przytulił dziewczynę, słuchając tego co ma do powiedzenia. Akurat, zdanie pracowników i pracownic burdelu mało go obchodziło. Wiedzieli, że jeżeli Rosh lub Orla usłyszą jak sobie z nich żartują, to konsekwencje będą poważne. Poza tym... Co one miały do tego? Z drugiej strony plotki były naturą ludzką. Wszyscy, nawet ci którzy uparcie sądzą, że nigdy o nikim nie plotkowali, kłamią w żywe oczy. Najemnik, zazwyczaj miał takie rzeczy daleko gdzieś. Skoro plotkują, to zapewne czegoś zazdroszczą.
- Nawet jeśli wiedzą, to nie przejmowałbym się szczególnie, bo co one mogą? Pogadać sobie między sobą i to jeszcze po cichu. Przecież jeżeli ja bym coś usłyszał, szybko poniosły by konsekwencje, a sądzę, że ty także byś sobie poradziła z dziewczętami. Poradziłaś sobie nawet ze mną. - Ostatnie zdanie miało może głębszy sens, lub po prostu było debilne. Pocałował jeszcze Orlę w czoło i nagle usłyszał jak coś drapie po łóżku. Oczywiście od razu wiedział, że tym czymś zapewne jest wilk, jednak chciał się nacieszyć Orlą, która i tak pewnie zaraz weźmie wilka z ziemi i położy gdzieś na łóżku.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Wto Gru 06, 2016 4:58 pm

Orla wydała z siebie przeciągły dźwięk świadczący o tym, że się zastanawia. Coś w rodzaju bardzo długiego hmmmm. Najlepszą odpowiedzią na jego pytanie byłoby po prostu "nigdy", ale panna Snow uznała, że to mogłoby nieco zniszczyć dobrą atmosferę, która wytworzyła się pomiędzy nimi w ostatniej godzinie.
- Jutro - odparła więc, ponieważ ten scenariusz był mało prawdopodobny, ale jednak nie tak pesymistyczny jak "nigdy". Odwzajemniła pocałunek, a potem gdy ją przytulił, przylgnęła do niego z chęcią. - Chyba, że masz już jakieś inne plany to rozumiem - dodała jeszcze, a potem zamknęła oczy. Wysłuchała tego co Rosh ma do powiedzenia, aczkolwiek sama już nie była w stanie zbyt aktywnie uczestniczyć w rozmowie, ponieważ jej powieki były ciężkie. Podczas kiedy Rosh spał sobie wcześniej napity w salonie, ona wypłakiwała sobie przecież oczy przez pół nocy, także była już dość zmęczona. Uśmiechnęła się tylko lekko na ostatnie słowa, chociaż on nie mógł tego zobaczyć z tej perspektywy.
- Masz rację, niech sobie gadają - rzekła, a po tych słowach ziewnęła rzewnie, aby następnie zasnąć. Jeśli Rosh coś jeszcze miał do dodania, to odpowiedziała mu tylko cisza.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Wto Gru 06, 2016 5:23 pm

Kilka godzin później
Orla leżała wtulona w niego jeszcze przez godzinę, może dwie, bo Roshowi jakoś nieszczególnie chciało się spać. Najzwyczajniej w świecie, opuścił łoże, ubrał swój strój do którego dodał miecz i postanowił pójść pozałatwiać kilka spraw na mieście. Wilk ciągle próbował wdrapać się, by spać obok swojej pani. Najemnik pomógł go, a ten ucieszony nareszcie mógł odsapnąć. Przykrył lepiej Orle i niestety musiał iść. Zabrał mieszek i Jacka. Rosh przedstawił mu swój prosty plan. Jemu nakazał poszukać dwóch lub trzech dodatkowych ochroniarzy specjalnie na ten turniej. Akurat w tej kwestii ufał swojemu człowiekowi, bo on po prostu znał się na swoim fachu, toteż umiał rozpoznać dobrych wojaków. Ashford zaś ruszył poszukać dwóch, bardzo uzdolnionych bardów. Rzecz jasna przeglądał tylko najlepsze gospody. Szczerze, to trochu mu to zajęło, ale całe szczęście znalazł odpowiednich kandydatów. Objaśnił sytuacje, kazał przygotować dobrą muzykę i wspomniał o dość sowitej zapłacie. Jack czekał na niego tuż przed wejściem do burdelu. Pokazał dwóch wytypowanych ludzi, a Rosh szybko stwierdził, iż nadadzą się. Wrócił na górę i ku swemu zdziwieniu, panna Snow nadal smacznie spała. Westchnął, ale nawet przez chwilę nie miał zamiaru jej budzić. Wpierw wyszedł na balkon gdzie zapalił fajkę od ciulasa, a później nadszedł czas, by nareszcie dokończyć uzupełnianie tych cholernych ksiąg. Jednemu z sług powiedział, aby ten załatwił coś do jedzenia, coś ciepłego. Wszystko wziął przed drzwiami, bo Orla najwyraźniej nie chciała być widziana u niego w łóżku. Gdy ponownie usiadł, ta zaczęła otwierać oczy.
- No witam... Widzę, że musisz być cholernie głodna, bo spałaś jak zabita, a po przyniesieniu jedzenia od razu otwierasz oczy. Całe szczęście mam dwie porcje. - Uśmiechnął się do dziewczyny, pokazując przy okazji na jedzenie. Nalał sobie i jej jakiegoś soku, bo chwilowo nie szczególnie chciał pic wino.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   

Powrót do góry Go down
 
Burdel "Pod Kiecką"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
 Similar topics
-
» Burdel "Pod Rozwartą Różą"
» Burdel "Pod Kiecką"
» Burdel
» Burdel "Małpi Gaj" [NEW]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Królewska Przystań-
Skocz do: