IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Burdel "Pod Kiecką"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Lip 31, 2016 7:10 pm

First topic message reminder :

Położony w dobrej okolicy - między Czerwoną Twierdzą a Wielkim Septem - trzypiętrowy, obszerny budynek. Parter zawiera niewielki przedsionek, a następnie wielki salon. Z salonu przejść można do mniejszego pomieszczenia, w którym znajduje się przejście do piwnicy, kolejnego, gdzie znajdują się schody na górę oraz do małego gabinetu. Z parteru - drzwi za schodami na piętro - można dostać się również do niewielkiego ogrodu z fontanną otoczonego ceglanym, dwumetrowym murkiem. Piwnica jest obszerna, podzielona na dwa pomieszczenia. Na trzecim piętrze znajduje się dwanaście pojedynczych pokoi, a na drugim i pierwszym po sześć "podwójnych" pokoi. Z trzeciego piętra można dostać się po drabinie na strych, jedno, puste pomieszczenie pod dachem. Wyżsi ludzie muszą się tam schylić. Burdel jest schludny i urządzony z lekkim przepychem, już na pierwszy rzut oka widać, że nie przyjmują tu byle kogo.


Ostatnio zmieniony przez Pan Światła dnia Pon Sie 01, 2016 1:27 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com

AutorWiadomość
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Wto Gru 06, 2016 5:59 pm

Dziewczyna nim jeszcze otworzyła oczy, przejechała dłonią po łóżku, ale jedyne na co natrafiła to mała, futrzana kulka śpiąca sobie smacznie na miejscu Rosha. Uchyliła powieki i spojrzała na zwierzątko, a potem spostrzegła, że mężczyzna siedzi za biurkiem. Ziewnęła, zasłaniając usta dłonią i podniosła się do pozycji siedzącej, naciągając sobie przykrycie pod pachy tak, aby zasłonić się. Widząc jedzenie na stole uśmiechnęła się na tyle na ile pozwalało jej poczucie senności. Patrząc na wilka, odezwała się do mężczyzny.
- Musi się nauczyć, że nie może sobie wszędzie tak po prostu włazić. Niedługo będzie duży, a wtedy będzie zajmować całe moje wąskie łóżko, a wtedy ja będę musiała spać na ziemi - powiedziała, ale mimo to nie miała serca zepchać do na ziemię, więc pozwoliła mu nadal spać. Mimo to wilk czując jedzenie, także dość szybko się obudził. Widocznie upodobił się już do swojej właścicielki.
Orla spojrzała na swoją suknię leżącą nadal na podłodze, jednak ubranie jej kosztowałoby ją dużo czasu i wysiłku, a do tego musiałaby paradować nago przez Roshem. Obok jednak leżała jego luźna koszula, którą nosił wczoraj na sobie, więc panna Snow sięgnęła po nią i szybkim ruchem narzuciła ją sobie przez głowę. Była tak duża że była dla niej niczym krótka sukienka, toteż nie musiała się obawiać, że cokolwiek jej widać. Wyszła z łóżka i podeszła do biurka przy którym siedział na krześle. Dziewczyna złapała za oparcie drugiego krzesła i przeciągnęła jej z drugiej strony biurka tak, aby móc sobie usiąść obok niego a nie na przeciwko. Od razu zabrała się do jedzenia, a potem wzięła kielich z nie-winem jak się okazało. Mimo to nie narzekała.
- Musimy dzisiaj iść i wszystko załatwić, prawda? - Zapytała z lekkim westchnieniem, będąc całkowicie nieświadoma tego, że on się już wszystkim zajął podczas kiedy ona spała w najlepsze.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Wto Gru 06, 2016 11:22 pm

Popatrzył jeszcze raz na wilka i zdał sobie sprawę, że minęło dopiero kilka dni odkąd go przywiózł, a ten i tak wyrósł. Chwilowo mógł sobie jedynie wyobrazić jak wielkich rozmiarów będzie kiedy już urośnie w pełni.
- No, na twoim może się nie zmieści, ale na moim nawet jak urośnie, to w nogach zawsze będzie miał miejsce. Nawet jeśli ja i ty będziemy w nim leżeć. Zawsze możemy rezydować tutaj razem. - Bo dlaczego niby nie? Tak czy siak byli już ze sobą w łożu więc raczej nikt nie miał się czego wstydzić. Mimo wszystko zauważył, że Orla uporczywie chciała znaleźć sposobność, by przebrać się tak, byleby on nie widział. Tego zrozumieć nie mógł. Gdy w mgnieniu oka zakładała koszule i tak patrzył zafascynowany, uśmiechając się przy tym. Jadł powoli co jakiś czas zerkając na księgę po swojej lewej stronie i upewniając się jeszcze raz czy aby na pewno wszystko dobrze zapisał. Widząc mały błąd, zmienił szybko liczby. Zerknął w stronę zajadającej Orli i musiał stwierdzić, iż w samej koszuli wygląda wprost bosko.
- Bardzo dobrze wyglądasz w tej koszuli, wiesz? Ale kusisz niemiłosiernie, oj kusisz. - Stwierdził uśmiechnięty, kończąc swój posiłek i dopijając resztki soku. Kawałek mięsa wraz z kością został, toteż rzucił wilkowi. - Mówiąc "załatwić" masz na myśli barda i ochroniarzy, których zatrudniłem gdy ty słodko spałaś, czy może coś jeszcze?
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Wto Gru 06, 2016 11:59 pm

- Zmienisz zdanie jak urośnie - stwierdziła, zerkając ponownie na wilka. Teraz rzeczywiście był on małym zwierzątkiem wielkości niewielkiego psa, ale z czasem miał przybrać ogromne rozmiary. Jego propozycja zajmowania razem jednego łóżka była bardzo kusząca, szczególnie że Orla tęskniła za mieszkaniem w tym pokoju. Wstyd przyznać, ale kiedy Rosh był na Północy to nie doceniała tego pomieszczenia. Dopiero kiedy musiała zająć pokój piętro niżej zdała sobie sprawę, że to było najlepsze łoże na jakim kiedykolwiek spała. - Kusząca propozycja, muszę ją rozważyć. Wiesz sam jak bardzo lubię ten pokój, w końcu gdybyś przegrał nasz zakład to teraz mieszkałbyś piętro niżej. Ale z drugiej strony to by oznaczało, że musielibyśmy się ciągle widywać, a to mogłoby nie skończyć się za dobrze - powiedziała, wspominając ich pijacki zakład sprzed kilku dni. Ten, w którym przegrała z kretesem i którego warunki jakby nie było, ostatecznie wypełniła poprzedniej nocy. Zjadła jeszcze trochę, jednak nie była przesadnie głodna, toteż większość została na talerzu. Nie potrzebowała tak wielkich porcji jedzenia jak mężczyzna. Napiła się soku z kielicha, a potem odstawiła go na stół. Słysząc jego kolejne słowa, a potem jeszcze o tym, że wszystko już załatwione, miała ochotę klasnąć w dłonie. To oznaczało tyle, że nie musiała dzisiaj wychodzić z burdelu i zajmować się niczym innym niż tylko swoimi obowiązkami. Sięgnęła dłonią przez biurko do księgi, która leżała w zasięgu Rosha, który ciągle w niej coś poprawiał. Zamknęła ją powoli, patrząc na niego wymownie. Zgrabnym ruchem przeniosła swój tyłek z krzesła na jego kolana, obejmując go jedną ręką. Przeczesała mu palcami włosy i spojrzała na niego z lekkim uśmiechem na ustach.
- To oznacza, że nie mamy nic do roboty przez następne kilka dni? To znaczy Ty nie masz, bo ja nadal muszę zajmować się dziewczynami. To mi przypomniało, że miałam odebrać kilka nowych zasłon od krawca, bo w jednym pokoju ostatnio tak się zabawiali, że zerwali dosłownie wszystkie zasłony i nie chcesz wiedzieć co potem z nimi zrobili - powiedziała, opierając głowę na jego ramieniu. W sumie to powinna iść i zacząć już chyba coś robić, ale jakoś się do tego nie rwała szczególnie.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sro Gru 07, 2016 6:50 pm

Oczywiście on nadal sądził, że nawet jeśli ten wilk podrośnie, to i tak z łatwością zmieści się w nogach. Jednak, po cóż miał drążyć ten temat, skoro chwilowo był on mało ważny, a jeszcze doprowadziłby do kolejnej jakże głupiej kłótni
- Sądzę, że te wizyty byłby jak najbardziej przyjemne. Wiesz z ostatniej jakoś szczególnie nie narzekam, nie wiem jak tam ty, heh. - powiedział uśmiechnięty szeroko, kątem oka zerknął pod stół na odsłonięte nogi Orli. Strasznie go rozpalała. Modlił się jedynie, by przypadkiem dosłownie go nie rozpaliła, bo ostatnie zdarzenia pokazały, iż poradziłaby sobie z takim zadaniem. Kiedy ta przeniosła mu się na kolana nie narzekał szczególnie. Objął ją nawet lekko, aby przypadkiem się nie wywróciła.
- Nie takie tam zaraz nic, bo muszę nadal uzupełniać te cholerne zasłony. Może nawet załatwię nowe łóżko, jeśli chciałabyś się tutaj przeprowadzić. Zasłony mówisz? Jedyną rzeczą jaką chce teraz zerwać jest ta koszula na tobie. - Uśmiechnął się i szybkim ruchem przybliżył do siebie Orlę, przy okazji całując, bo w sumie czego nie. Przy okazji miział, to tu to tam... - Powiem ci, że zajebiście całujesz, a mi to bardzo odpowiada. - Zaraz po skończeniu znów ją pocałował, bo naprawdę ostatnim czasem mu się to spodobało.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sro Gru 07, 2016 11:52 pm

- Ja też nie narzekam, jednak wiesz jak to mówią, wszystko co dobre musi się skończyć. No chyba, że ktoś mi da dzisiaj wolne, to wtedy nie będzie musiało. A przynajmniej nie teraz - powiedziała, patrząc na niego wymownie. Właściwie to ostatnio zniknęła już na dwa dni biorąc wolne, aczkolwiek dzisiejszego dnia nie miała zamiaru ruszać się z miejsca, także w razie konieczności była na miejscu aby zażegnać wszelki kryzys. Poza tym praca w burdelu nie była szczególnie wymagająca od niej, nie miała zbyt wielu spraw na głowie... No może czasami, ale dziewczęta przez większość czasu były w stanie zadbać o siebie same. Słysząc o zasłonach, Orla zaśmała się krótko.
- Nawet nie zdajesz sobie sprawy ile łóżek zarwali kiedy byłeś na turnieju. Tak średnio jedno w tygodniu zarywają. Także zasłony to jest najmniejszy wydatek. A koszula to już w ogóle żaden wydatek w porównaniu do tego wszystkiego - powiedziała, śmiejąc się cicho pod nosem kiedy Rosh ją pocałował. Dziewczyna odwzajemniła to od razu, gładząc go po ramionach, a potem zarzuciła mu ręce na szyję, przysuwając się bliżej. Nie bardzo wiedziała jeszcze jaki będzie teraz jej stosunek względem niego, ale czuła się w ten dziwny sposób chyba pierwszy raz w swoim życiu i niezaprzeczalnie nie miała zamiaru wracać do chłodnych stosunków, które łączyły ich kiedyś. W sumie dopiero teraz zdała sobię sprawę z tego ile ją w życiu ominęło, kiedy świadomie rezygnowała z kontaktów z mężczyznami. Żaden właściwie nigdy nie był w stanie przyciągnąć uwagi panny Snow i dopiero jemu pierwszemu to się udało, co było nielada wyczynem.
- Ty też całkiem znośnie - odpowiedziała na jego komplement, a potem ponownie wróciła do obdarowywania go kolejnymi pocałunkami.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Czw Gru 08, 2016 12:36 am

W sumie Orla nie potrzebowała wolnego, bo dziewczęta zazwyczaj radziły sobie same, toteż tylko czasami była potrzebna, aby kogoś zrypać czy coś pomóc pracownicą, ale mimo wszystko Rosh zrobił minę jakby się zastanawiał czy zasłużyła na wolne.
- No nie wiem czy wyrobiłaś godziny, hmmm. Ale po dłuższym zastanowieniu stwierdzam, że możesz sobie zrobić wolne, ale chcę cię mieć na oku, hehe. - Zaśmiał się, wlepiając swe błękitne oczy w Orlę nadal co jakiś czas składając na niej pocałunek. Słysząc o łóżkach znów parsknął śmiechem. Niektórzy ludzie, naprawdę robili to na przeróżne sposoby, a później Rosh musiał kupować nowe rzeczy. Teraz zastanawiał się dlaczego, czuł się tak dobrze mając Orle obok siebie, bo zazwyczaj odczuwał jedynie pożądanie, a teraz coś jeszcze, coś czego nigdy wcześniej nie poczuł.
- Więc twierdzisz, że ta koszula wcale nie będzie ci potrzebna? Czyli mogę ją zedrzeć. A i całe szczęście, że nasze łóżko jeszcze jest całe, bo może się do czegoś nada, hhmm? Dobrze wiesz do czego... - Komentarz o całowaniu się skomentował wyraźnym uśmieszkiem, lada moment próbując udowodnić, że dziewczyna myli się, a on jest mistrzem w swoim fachu. Reszta dnia mijała im bardzo przyjemnie. Całe szczęście Orla miała wolne toteż mogli cieszyć się sobą, robiąc to i owo, czego szczegółów nie musiał każdy znać. Woleli wszystko zachować dla siebie.
Powrót do góry Go down
Nieznajomy

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Czw Gru 08, 2016 12:45 pm

2 kwietnia 266 AC
Południe

Łysy kupiec z Pentos wpadł do burdelu w pośpiechu. Zapytał jednego z ochroniarzy gdzie jest szef i natychmiast się do niego skierował.
- I jak? Wszystko gotowe? - Zapytał Rosha, gdy już go znalazł. - Wino? Muzyka? Ochrona? Och, co ja gadam. Oczywiście, że wszystko załatwione, prawda? Ktoś tak solidny jak pan nie mógłby wszystkiego zaniedbać.
Tym razem Naxos był ubrany bardziej bogato niż ostatnio. Pod zadbanym, czarnym płaszczem nosił karmazynowy kubrak z ciemnymi ornamentami. Pas zdobiła srebrna klamra w kształcie elipsy z wygrawerowanym słońcem. Na nadgarstku miał srebrną obręcz a na palcach dwa czarne pierścienie z rubinami. Jego buty nabijane były ćwiekami i miały wysokie, zdobione mankiety.
- Rozniosłem wieść po moich znajomych. Powinny zjawić się dwa tuziny gości, może więcej. Pierwsi zjawią się za kilka godzin. Chyba czas ustawić stoły do gry.
Jego twarz była zadowolona i życzliwa a głos pełen entuzjazmu.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Czw Gru 08, 2016 10:27 pm

Kolejne dni mijały spokojnie. Goście nadal odwiedzali przybytek Rosha, płacąc za rozkosze, które oferował. On sam musiał naprawdę kupić dwa nowe łóżko, bo jak się później okazało Orla wcale nie żartowała. Zasłony zostały odebrane od krawca, a dwa dodatkowe stoły przygotował stolarz. Najemnik mógł nadal uzupełniać księgi i pisać o bitwie na plażach Volantis. Tego dnia właśnie zakończył swoje dzieło, chociaż nie do końca, bowiem nadal myślał nad tytułem jaki chciałby nadać. Siedząc sobie na balkonie palił fajkę, rozmyślając o tamtej bitwie, zastanawiając się co Orla może właśnie robić, chociaż mógł po prostu zejść schodami i sprawdzić. Wiedział również, że musi zamknąć burdel, bowiem tego dnia odbywać się miał turniej zaplanowany przez Naxosa. Nagle usłyszał otwierające się drzwi, a lada moment kupca stojącego tuż przed nim. Pytał i odpowiadał sobie równocześnie. Zauważył zmianę w jego ubiorze.
- W sumie służba powinna się tym powoli zajmować, ale chodźmy, przyda im się mały nadzór, jeżeli Orla jeszcze tego nie zrobiła, bo jak wiemy przyjacielu kobiety mają wrodzony talent do dekorowania wnętrz. - Oczywiście, ten typek nie był jego przyjacielem, ale trzeba było stwarzać pozory, biznes, to biznes tutaj liczyły się jedynie pieniądze. Wychodząc zerknął jeszcze na nową suknię, którą kupił pannie Snow, a o której ona jeszcze nie wiedziała. Może nie powie, że ta suknia czy tam coś innego jest chujowa. Zeszli pośpiesznie na sam dół i Rosh tym razem się nie mylił, bo Orla już nadzorowała prace.
- Mówiłem, napijmy się za ten czas, bo kto nam zabroni, heh? - Przechodząc jeszcze koło Orli powiedział - Później możesz zajrzeć do mojego gabinetu, czeka tam na ciebie mały prezent i nie, nie jestem to ja. - Parsknął śmiechem i dosiadł się do swojego gościa. Służba nalała wina, a ci rozmawiali o różnych sprawach, oczekując nadejścia gości i rozpoczęcia turnieju.
Powrót do góry Go down
Nieznajomy

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Pią Gru 09, 2016 12:49 am

Naxos poszedł za Roshem do miejsca, gdzie wszystko miało się odbywać i przyjął kielich wina. Pociągnął jednak tylko mały łyczek, bowiem nie chciał tracić zmysłów już na samym początku. Okazja do picia będzie jutro, kiedy wszystko się skończy i oboje będą bogatsi o ciężką kiesę złota.
Po skosztowaniu wina Naxos zadbał jeszcze o jeden szczegół. Jeden z jego pomocników przyniósł solidny, drewniany kuferek obity stalowymi okuciami. Miał też ze sobą dwa klucze. Jeden z nich powędrował do Rosha a drugi do Naxosa.
- Idealny na trzymanie złota na wygraną. Wpisowe będą trafiać tutaj a po odliczeniu naszego procenta wszystko postawi się gdzieś na widoku, żeby goście widzieli o co grają.
Pomocnik postawił kuferek na stoliku niedaleko wejścia do pomieszczenia. Kupiec podjął potem rozmowę z Roshem jak i z Orlą w oczekiwaniu na pierwszych gości. Wszyscy doglądali też przygotowań do turnieju i wprowadzali drobne poprawki tam gdzie było to potrzebne.

Kilka godzin później.
Po zmroku.

Pierwsi goście zaczęli schodzić się do Roshowego przybytku. Większość stanowili mężczyźni w bogatych strojach, ale przyszło też kilka kobiet. Naxos zawsze po wstąpieniu nowego gościa w progi burdelu witał go serdecznie i zapraszał do skosztowania wina, jadła lub dziewczyn w oczekiwaniu na początek rozgrywek. Za każdym razem opowiadał Orli i Roshowi o osobistościach, które się pojawiały.
- Patrzcie. To Emmar Valyssar. Kupiec z Volantis. - Wskazał dyskretnie ruchem głowy na białowłosego, wysokiego jegomościa wyglądającego na niezwykle pewnego siebie. - Podobno majątek ma większy niż wszyscy triarchowie razem wzięci. Ten gruby to Caspar Mannan ze Starego Miasta. Jeśli szukacie towaru z Wysp Letnich to on jest najlepszym dostawcą, choć ceny ma dosyć wysokie. Ten co właśnie wszedł to Illaro Dan Bonnaris z Tyrosh. - Tym razem wskazał niskiego, starego człowieka z brodą w barwach ciemnej zieleni. - Od pięćdziesięciu lat handluje bronią. Podobno większości swojego bogactwa dorobił się na ostatniej rebelii w Westeros sprzedając sporo broni najemnikom. - Potem jego wzrok powędrował na dornijską parę w towarzystwie dwóch dziewczyn pracujących u Rosha. - Tamci to Manor Vaith - trzeci syn lorda Vaitha z Dorne - u jego boku jest... narzeczona? Nie wiem jak to powiedzieć w waszym języku. Sarella Sand. Manor interesu żadnego nie ma, ale za to ma pieniądze, więc pomyślałem, że będzie pasował. Szczególnie, że wraz z Sarellą uwielbiają używać sobie w burdelach.
Naxos witał gości i opowiadał o nich gospodarzom jeszcze prawie godzinę. Przybywali ludzie zarówno z bliskich okolic jak i z dalekich zakątków Essos. Kuferek powoli wypełniał się brzęczącym złotem. W sumie zawodników stawiło się trzydziestu dwóch. Wraz z nimi było też kilkanaście osób towarzyszących (małżonków, służby itp.).
W końcu kuferek został zabrany na stronę, gdzie Naxos wraz z Roshem odliczyli swój procent. Wyszło po trzysta dwadzieścia smoków na głowę. Reszta miała zostać wręczona zwycięzcy turnieju. Kuferek został zakluczony i powędrował na stołek niedaleko paleniska w sali gdzie wszyscy mieli grać. Później Orla spisała wszystkich uczestników na pergaminie, który to został przez Rosha pocięty nożem na kawałki z pojedynczymi nazwiskami. Trzydzieści dwie karteczki powędrowały do przezroczystego dzbana, z którego jedna z burdelowych dziewczyn losowała pary do pierwszej rundy. Losowanie przebiegło sprawnie. Naxos osobiście pilnował dalszej organizacji. Rozrysował drabinkę na dużym pergaminie i wywiesił ją na oczy wszystkich. Uczestników była parzysta liczba, więc problem z parami nie wystąpił. Na początek rozegra się szesnaście partyjek, potem osiem, potem cztery, dwie i finał.
Muzykanci zaczęli grać głośniej i radośniej. Pierwsze rozgrywki się zaczęły. Wszystko jak na razie przebiegało spokojnie. Nie wszystkie szesnaście par grało równocześnie. Jedni zaczęli od razu a inni woleli przez chwilę się poprzyglądać. Przez następny kwadrans panował spokój, aż po chwili wyłonił się pierwszy zwycięzca i pierwszy przegrany. Pewien kupiec z Królewskiej Przystani pokonał gościa ze Starego Miasta. Potem Jeden Volantyjczyk w pięknym stylu rozłożył dornijczyka. W końcu gra pochodzi z jego miasta, więc wygrana to zapewne jego punkt honoru.
Po godzinie wszystkie szesnaście pojedynków zostało zakończonych. Dwóch przegranych wyszło z burdelu nie mogąc się pogodzić z przegraną. Reszta została kosztując wina i pracujących tu dziewcząt. Naxos ogłosił krótką przerwę przed losowaniem następnych par i podszedł do Rosha i Orli.
- No! Jak na razie wszystko idzie po naszemu. Żadnych incydentów, goście wyglądają na zadowolonych.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sob Gru 10, 2016 4:35 pm

Orla siedziała na blacie biurka stojącego blisko głównego wejścia, obserwując jak służba siłuje się ze stołami i ustawia je w odpowiednim porządku. Panna Snow co chwila wpadała na jakąś inną koncepcję, zaganiając ich do roboty, aż w końcu wszystko było tak jak należy. Co chwile musiała im przypominać o tym, że musi być odpowiednio dużo miejsca na przejście między stołami, bo widocznie żadne z nich nie myślało w tych kategoriach. Gdy dziewczyna spostrzegła jak Rosh wraz z Naxosem schodzą schodami na parter, zeskoczyła wdzięcznie z biurka i przywitała się z kupcem. Słysząc słowa najemnika, przeprosiła obu i udała się na górę, na drugie piętro, do gabinetu. Tam od razu rzuciła jej się w oczy leżąca na łóżku nowa suknia w kolorze jasnego błękitu, toteż panna Snow nie omieszkała od razu się w nią przebrać. Obróciła się wokół własnej osi obserwując rąbek sukienki i uznała wtedy, że leży idealnie, toteż zeszła na dół. Roshowi posłała uśmiech wdzięczności uznając, że podziękuje mu jak już cała turniejowa zabawa się skończy.
Po kilku godzinach gdy zmrok zapadł już za oknem, goście zaczęli schodzić się do przybytku. Naxos uważnie zwracał uwagę na każdego gościa, przedstawiając go z imiona (lub imion) i nazwiska, a Orla już wiedziała, że żadnego nie zapamięta. Dlaczego ludzie z Essos nie nadawali normalnych imion? Dziewczyna stała zaraz obok Rosha, toteż za jego plecami szybko zacisnęła dłoń na jego ręce tak, aby nikt nie zauważył. Widziała, że ta długa lista imion i nazwisk nużyła go tak samo bardzo jak ją.
- Widzę, że sprowadziłeś pokaźny tłum, Naxosie. Niektórzy z nich wyglądają bardziej zamożnie niż lordowie Westeros - rzekła, aczkolwiek niezbyt głośno, aby nikt poza ich trójką nie usłyszał tego. Jej uwagę szczególnie przykuła para z Dorne o śniadej skórze i dość niecodziennej jak na Westeros aparycji. A z tego co mówił Naxos, kto wie, może część swojej fortuny zostawią w ich burdelu jeśli rzeczywiście tak bardzo lubili sobie w nich używać.
Po pewnym czasie rozlosowali pary i zaczęły się rozgrywki. Nie trwało to przesadnie długo i już po pewnym czasie, mniej więcej godzinie, wszystkie szesnaście par zakończyło turniejowe zmagania. Niektórzy opuścili budynek po przegranej, a niektórzy przenieśli się wraz z dziewczynami na pierwsze piętro. Naxos podszedł do nich i oznajmił, że wszystko idzie zgodnie z planem. Oby tylko tak pozostało do końca dnia.
- Spiszę pozostałych uczestników żebyś mógł potem rozlosować kolejne pary - zaproponowała, rozlądając się po twarzach uczestników, którzy nadal byli w grze.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sob Gru 10, 2016 5:01 pm

Rozmawiali jeszcze jakiś czas z Naxosem, aż w końcu goście zaczęli się schodzić, by rozpocząć turniej. Widząc Orlę, która pośpiesznie zmieniła ubrani, posłał jej uśmiech, bo oczywiście wyglądała jak zawsze pięknie. Stali tuż obok drzwi witając każdego kto postanowił ich odwiedzić. Czując dotyk Orli, poczuł się niebo lepiej. Rosh mimo wszystko nie miał problemów z zapamiętywaniem imion, bo przecież większość życia spędził w Essos i słyszał już chyba wszystkie możliwe. Dornijczycy musieli się zjawić... Przecież oni nigdy nie unikali burdeli. Nachylił głowę w stronę Orli tak by tylko ona słyszała.
- Dornijczycy, heh. Ludzie, którzy mogą chyba chędożyć wszystko co się rusza i wiecznie pić wino. Zobaczysz, że dzisiaj stracą fortunę korzystając z usług naszego przybytku. Dosłownie każdy jest taki, nawet jeden z książąt, którego poznałem. - Rzecz jasna miał tutaj na myśli Aarona z którym poznał się podczas pobytu w Lys. Najemnik sam sobie się dziwił, że podczas zaledwie dwóch czy tam trzech miesięcy poznał tak wielu nawet ważnych ludzi. Przecież przez większość swojego życia oglądał jedynie brudnych najemników, marzących by spuścić wpierdol byle komu. Jeszcze przed rozpoczęciem powitał gości miłymi słowami, a później pozwolił swobodnie grać. Gdy wszyscy grali, chodził to tu to tam. Rozmawiał nawet chwilę z parą Dornijczyków, aż nadeszła przerwa w graniu. Paru gości od razu wzięło sobie panienki do towarzystwa i poszło zająć pokój.
- Miejmy nadzieję, że nie tylko na razie. Lepiej, by tak pozostało przez cały wieczór, a wszyscy będą ucieszeni. I my i nasi gracze. Tak Orla, spisz pozostałych.
Powrót do góry Go down
Nieznajomy

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Gru 11, 2016 1:22 am

- Im ludzi mniej, tym mniejsza szansa na komplikacje. - Odpowiedział Naxos do Rosha. - Powinno być nadal spokojnie.
Co prawda pewności nie było, bowiem z każdą chwilą goście pochłaniali coraz więcej wina, a jak wiadomo im więcej wina tym na komplikacje szansa większa.
Orla spisała pozostałych graczy, Naxos umieścił kawałki pergaminu w przezroczystym dzbanie i losowanie się rozpoczęło. Osiem następnych par zostało wyłonionych, zbędne stoły zostały wyniesione aby zrobić więcej miejsca.
Gracze zasiedli do rozgrywek. Ci, którzy nie grali w większości rozmawiali między sobą, kosztowali wina, obserwowali grających albo byli nieobecni z powodu schadzek z burdelowymi dziewczynami. Dwóch znudzonych kupców zaczęło grać na pieniądze w karty.
Po kwadransie dwie pary skończyły już grać. Jeden z przegranych walnął pięścią w stół, ale poza tym ograniczył wylewanie goryczy po porażce.
Gdy wszyscy skończyli Naxos ogłosił drugą przerwę, jednak teraz nieco krótszą. Następne losowanie przebiegło szybciej, z oczywistego powodu mniejszej ilości zawodników. Tym razem miały rozgrywać się cztery pojedynki. Ósemka najmocniejszych graczy ścierała się ze sobą przez najbliższą godzinę, z jednym wyjątkiem, w którym młody Vaith pokonał swojego przeciwnika w parę minut wykonując kilka szybkich i zabójczych ruchów swoimi figurami.
Po godzinie została czwórka najlepszych. Manor Vaith, Emmar Valyssar, Illaro Dan Bonnaris i Caspar Mannan. Półfinały rozpoczęły się od razu, na prośbę samych graczy. Manor miał stawić czoła Casparowi a Emmar miał grać z Illarem.
Zbliżała się powoli północ. Dziesięcioro uczestników opuściło już burdel i udało się do swoich domów (lub wynajętych pokoi itp.). Reszta została jednak i obserwowała pojedynki z zaciekawieniem.
Emmar dosyć szybko obszedł się z Illarem pokonując go w nieco ponad kwadrans. Za to pojedynek Vaitha i Mannana był niezwykle zacięty i trwał trzykrotnie dłużej. W końcu jednak dornijczyk wygrał zbijając króla przeciwnika tak, że zleciał na podłogę.
Mannan zgrzytnął zębami.
- Dornijska żmija! Oszukiwał! Jak wszystkie te pustynne gady! - Gruby kupiec wstał i wskazał na przeciwnika. - Ta dornijska kurwa przesunęła swojego króla jak nie patrzyłem!
Wszyscy, którzy obserwowali grę spojrzeli po sobie w zdziwieniu. Najwyraźniej nic takiego nie miało miejsca a kupiec ze Starego Miasta miał dziś za dużo wina w ustach.
W końcu jeden z wynajętych ochroniarzy zrobił krok do przodu i krzyknął na przegranego.
- Siadać i spokój bo wpierdol spuszczę!!
- Coooooo?!? - Odezwał się Mannan. - Ty wiesz do kogo ty mówisz psie?!?! - Wskazał teraz na najemnika i poszedł w jego stronę. Zaczęła się szamotanina, która po chwili przerodziła się w regularną walkę. Pierwszemu ochroniarzowi pomógł kolejny, który przytrzymał napastnika, tak, że ten pierwszy mógł z łatwością obić mu mordę dwoma sierpowymi. Caspar Mannan osunął się na ziemię nieprzytomny.
- Co z nim szefie? - Spytał Rosha najemnik gdy było po wszystkim. - Na bruk?
- Ha! Dawno się tak dobrze nie bawiłem! - Powiedział Manor Vaith, który obserwował całe zajście zza stolika. - Nie ma to jak widok wroga nie mogącego pogodzić się z porażką... - Dornijczyk odszedł potem do swojej lubej, która pogratulowała mu zwycięstwa. Reszta gości nie przejęła się zanadto małym chaosem. Co najwyżej popatrzyli na leżącego kupca z politowaniem.
Naxos pojawił się nagle za Roshem jakby znikąd.
- A jednak. - Powiedział do niego. - Nie miałem racji. - Mimo to był zadowolony. Na jego twarzy rysował się promienny uśmiech. - Na szczęście najął pan profesjonalistów do ochrony.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Gru 11, 2016 3:28 am

Słysząc jak Rosh opowiada coś o Dornijczykach, Orla nie spuszczała wzroku z księcia, który zagościł w ich burdelu dosłownie przed kilkoma minutami. Widać ich reputacja była zasłużona skoro zarówno Naxos jak i Rosh oboje potwierdzali tę wersję.
- To mi brzmi jak inna osoba, którą znam - odparła mu równie cicho, mając na myśli oczywiście najemnika z Ashford i była pewna, że on w mig załapie o cóż pannie Snow chodzi. Właściwie po chwili dziewczyna zdała sobie sprawę z tego co powiedziała i uznała, że jej komentarz był właściwie bardzo obraźliwy. Nawet nie tyle względem niego, co jej samej. Zapomniała przez moment, że już nie musi co rusz bronić się przed docinkami Rosha i odpowiadać mu pięknym za nadobne. Uśmiechnęła się do niego blado, jednak nie miała zamiaru ciągnąć tematu.
Rozgrywki trwały w najlepsze. Z kolejnych par wyłaniali się zwycięzcy, a kolejne partyjki stawały się ciekawsze od poprzednich. Ostatnie potyczki oglądali niemal wszyscy zebrani w krąg wokół zwycięskich dwóch par. Orla także się przyglądała jednak nie była szczególnie zainteresowana. Interesowało ją bardziej kto wygra, a nie w jakim stylu. Nadal trzymała się blisko Rosha, tak na wszelki wypadek. Poza tym lubiła kiedy od czasu do czasu komentowali sobie po cichu to, co się dzieje. Wreszcie mężczyzna z Dorne pokonał kupca Caspara i wtedy zaczęło się... Padły oskarżenia o oszustwa, jednak nic takiego nie miało miejsca, co mogła potwierdzić grupa osób zawzięcie obserwująca pojedynek półfinałowy. Widocznie alkohol i chęć wygranej sprawiły, że kogoś za bardzo poniosło. Kiedy mężczyzna wstał i nazwał Dornijczyka kurwą, Orla momentalnie odsunęła się o pół kroku, nie chcąc znaleźć się w zasięgu jeśli za moment miały zacząć fruwać tutaj krzesła i stoły. Odruchowo złapała Rosha za rękę, ale bardzo szybko puściła ją nie chcąc aby przypadkiem ktoś zauważył. No i nie chciała sprawiać wrażenia jakby się bała, po prostu zaskoczyła ją cała ta sytuacja i zrobiła to odruchowo. Nie minęło dużo czasu kiedy najemnik zaczął okładać mężczyznę tak, że ten skończył nieprzytomny. Mogli porzucić go w rynsztoku, ale z drugiej strony był on bardzo zamożny toteż mógł potem bardzo łatwo im zaszkodzić kiedy już wytrzeźwieje.
- Zajmiesz się tym, prawda? - Zagaiła do Rosha, poklepując go po ramieniu, a potem oddaliła się na moment w stronę zwycięzcy i jego narzeczonej tudzież kobiety. Kimkolwiek była. Dwójka przybyszów z Dorne bardzo ją fascynowała z jakiegoś powodu. Może dlatego, że w Dorne nigdy nie była i podobno była to kraina tak zupełnie inna od Północy, którą dobrze znała. - Gratuluję zwycięstwa. Jestem pewna, że ostatnia gra będzie warta oglądania - rzekła, uśmiechając się w stronę dwójki, która miała opinię lubiących sobie poużywać.


Ostatnio zmieniony przez Orla Snow dnia Nie Gru 11, 2016 11:44 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Gru 11, 2016 10:15 am

Słysząc Orle zastanawiał się czy ona w ogóle wie co mówi, bo poniekąd obrażała sama siebie. Mimo wszystko żadne z nich nie drążyła tematu i mogli nadal stać obserwując bacznie grę ich gości. Kolejne pary odpadały i turniej powoli zbliżał się ku końcowi. Rosha jakoś nie szczególnie obchodziły czy też interesowały takie gry, ale musiał przynajmniej stwarzać pozory. Poza tym i tak nic innego ciekawszego do roboty, by nie znalazł. Czasem zamieniał słówko lub dwa z swoimi gośćmi w czasie przerwy. Rozmową kierował tak, aby w końcu schodziła do spraw interesów, którymi większość tutaj musiała się zajmować. Lada moment zaczęto kolejną rundę. "Pojedynek" Dornijczyka z Kupcem robiącym interesy w Starym Mieście trwał niezwykle długo, a gdy Vaith rozprawił się z swoim przeciwnikiem padły pierwsze oskarżenie podczas tej nocy. Rzecz jasna każdy wiedział, iż przybysz z Dorne nie oszukiwał, a ten cały Mannan zwyczajnie łże. Całe szczęście ludzie wynajęci przez Rosha szybko zareagowali i chwilę później każdy mógł obserwować leżącego awanturnika. Najemnika największym marzeniem było wyrzucenie tego chuja za drzwi i jeszcze mocny kopniak na pożegnanie, ale nie chciał sobie robić wrogów.
- Zanieście go na piętro do któregoś z wolnych pokoi. Dajcie też tam dzbanek wina, by nasz przyjaciel miał przy czym rozmyślać gdy się obudzi. - Wino w zasadzie było po to, aby mógł pomyśleć, że zwyczajnie w świecie się opił. Zawsze warto było spróbować. Po krótkiej przerwie Rosh krzyknął!
- Rozpocznijmy więc następną rundę, bo na pewno wielu ciekawi któż wygra tą zaciętą rywalizację! Niech wygra lepszy! - Podniósł kielich z winem do góry, tym samym wznosząc toast, a chwilę później upił nieco z swego kielicha.
Powrót do góry Go down
Nieznajomy

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Gru 11, 2016 6:01 pm

- Robi się. - Odpowiedział najemnik do Rosha. Razem z drugim przenieśli nieprzytomnego do wyznaczonego pokoju i chwilę później wrócili na swoje ochroniarskie pozycje.
W międzyczasie dornijczyk odwrócił się do Orli, która mu gratulowała.
- A dziękuję, dziękuję.. - Uśmiechnął się do niej zawadiacko. Z obserwacji wywnioskował, że musi być żoną właściciela. W końcu nie wyglądała jak pracujące tu dziewczyny i trzymała się Rosha większość czasu. - Oj tak. Będzie na co popatrzeć. A po grze... jak już wygram tę skrzyneczkę złota, biorę wszystkie wasze dziewczyny... i chłopców na resztę nocy. No i beczkę wina. - Jego towarzyszka zaśmiała się a Manor ją pocałował tracąc zupełnie zainteresowanie Orlą.
Wtedy Rosh krzyknął żeby zaczynać finał. Dwójka pozostałych zawodników nie miała nic przeciwko. Losować już nie trzeba było, więc gra rozpoczęła się natychmiast. Manor i Emmar rozstawili swoje figury i zaczęli. Wokół nich zebrało się sporo obserwatorów.
Ruchy wykonywali szybko. Widać było po nich obycie w grze i spore doświadczenie. Nie dziwne, że doszli do finału.
Figury padały jedna po drugiej, aż w końcu zostały im tylko po trzy. Następne ruchy były powolne. Każdy zastanawiał się kilka minut co zrobić dalej. W końcu stawka była wysoka a to ostatnia gra. Głupio byłoby przegrać na samym końcu. Ktoś jednak musiał.
Tym kimś okazał się Volantyjczyk. Manor ryzykownym ruchem zablokował jego króla i dobił go w następnej turze. Dornijczyk wstał zadowolony i krzyknął głośno z triumfem. Emmar Valyssar również wstał. Nie okazywał gniewu tylko kulturalnie pogratulował Manorowi i zaproponował rewanż w najbliższej przyszłości. Ten przyjął gratulacje i zgodził się. Inni również gratulowali, kilku biło brawo.
Manor razem z Sarellą podszedł do Rosha i Orli.
- Nigdy nie sądziłem, że w tym mieście może dziać się coś godnego uwagi. Mocno się pomyliłem. - Wystawił rękę do uściśnięcia. - Tak jak mówiłem, biorę wszystkich. Dziewczynki i chłopców. Monety rozsypiemy na łożu i będziemy się pieprzyć i spać na złocie!
Manor poprosił o klucz do kuferka ze złotem a gdy go od Rosha otrzymał podszedł i otworzył go zręcznym ruchem.
Jego mina z zadowolonej zmieniła się bardzo szybko na zdziwienie. Zobaczył w kuferku pierścień z rubinem. Z zaciekawieniem wyciągnął go i obejrzał dokładniej. W tym samym momencie zawartość skrzynki zmieniła kolor ze złota na... miedź.
- Co do... - Vaith wysypał stos monet na stolik. Wszystkie były miedziane. - Co to za pierdolone sztuczki? Gdzie złoto się pytam? - Spojrzał na Rosha, potem na Orlę. Inni goście reagowali różnie. Ktoś się śmiał, ktoś zaczął rzucać obelgami, inni przyglądali się sprawie. Atmosfera zgęstniała.
Tymczasem Rosh i Orla nigdzie nie mogli wypatrzyć Naxosa...
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Gru 11, 2016 8:59 pm

To było dokładnie to, co Orla chciała usłyszeć od Dornijczyka. Odpowiedziała mu tylko krótkim uśmiechem słysząc, że poużywa sobie ze wszystkimi dziewczętami i... chłopcami. Tym towarem akurat nie dysponowali, ale panna Snow była pewna, że Lysenki zdołają zadowolić go wystarczająco tak, aby nie narzekał. Wróciła do miejsca, w którym stał Rosh dokładnie przed rundą finałową gdzie mogli swobodnie obserwować rozgrywkę i komentować ją sobie tak, aby tylko ich dwójka słyszała.
Wreszcie turniej rozstrzygnął się i zwycięzcą został mężczyzna z Dorne. Czyli ten, któremu dziewczyna po cichu kibicowała. Słysząc słowa, które wypowiedział w ich stronę uśmiechnęła się lekko, a potem rozejrzała się wokół aby zobaczyć, które z dziewcząt nie zostały jeszcze zajęte przez mężczyzn, którzy odpadli wcześniej z rozgrywek. Rosh przekazał mu klucz do kuferka z pieniędzmi a kiedy ten otworzył go, wszyscy wyciągnęli szyje aby lepiej widzieć. W środku znalazł pierścień, po którego dotknięciu wszystkie monety zmieniły kolor ze złotego na... miedziany? Zdziwienie, które wyrosło na jej twarzy było wystarczającym dowodem na to, że ona ani Rosh nie mieli o tym bladego pojęcia. Dziewczyna rozejrzała się po twarzach zebranych, ale nie dostrzegła kupca.
- Gdzie jest Naxos?! - Zawołała, rozglądając się po najbliżej stojących osobach. Cóż, Naxosa nie było, tak samo jak złota. - Nie mógł zajść zbyt daleko z kufrem pełnym złota - rzekła do Rosha, oczekując jego reakcji.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Gru 11, 2016 9:33 pm

Wszyscy rozpoczęli grać zaraz po jego słowach, a Rosh nadal musiał udawać, że cała ta gra go interesuje, co tak naprawdę było kłamstwem. Miał w dupie wszystkich kupców, tego Dornijczyka, jego żonę i nawet Naxosa czy jak on się tam nazywał. Nareszcie rozegrano ostatnią rundę, a on miał już niedługo usiąść sobie spokojnie i odpocząć. Wręczył klucz zwycięzcy, uścisnął mu nawet dłoń i pogratulował zwycięstwa przy okazji wręczając klucz. Wszyscy oczekiwali, aż otworzy skrzynie, aby przyjrzeć się ileż złota dzisiaj zarobił. I... Gówno! Zamiast złota wszyscy zobaczyli miedź. Rozglądnął się, by znaleźć organizatora pomysłu i o dziwo go nie ujrzał.
- Pierdolony Naxos. Jack!. - Lada moment obok niego stał już wierny człowiek gotowy zrobić niemal wszystko, a nawet przy tym nie zadawać zbędnych pytań - Weź czterech ludzi i ruszcie za tym chujem, nie mógł uciec daleko, bo był tu jeszcze przed chwilą i dodatkowo niesie niezły kufer z złotem. Masz mi go tu przyprowadzić, rozumiesz?! - Widząc przytaknięcie swojego podwładnego sam wpierw uspokoił gości, których całe wydarzenie zdenerwowało, a on postawił wraz z człowiekiem pozostałym w burdelu przeszukać przybytek, bo ostrożności nigdy nie za wiele. Pozostała mu tylko czekać, aż dorwą tego złodzieja, by mógł w końcu obić mu mordę.
Powrót do góry Go down
Nieznajomy

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Wto Gru 13, 2016 5:58 pm

W tym samym czasie Naxos był na zewnątrz przed burdelem i ładował swoją zdobycz na mały wóz z jednym koniem. Kuferek był dosyć ciężki dlatego zajęło mu to chwilę. W tym samym momencie w którym skończył z budynku wybiegło pięciu ludzi z Jackiem na czele.
- Tam jest! - Rozległ się krzyk.
Piątka ruszyła biegiem za złodziejem. On zręcznym ruchem wskoczył na wóz i gwałtownie ponaglił konia do galopu. Jeden z najemników zdołał jeszcze chwycić się wozu ale Naxos kopnięciem odrzucił go na brukowaną ulicę i śmiejąc się odjechał w ciemność.
Jeden z ludzi Rosha pobiegł powiedzieć mu o wszystkim.
- Szefie! Skurwiel ucieka wozem! Jack i reszta za nim ruszyli!
I tak właśnie było. Jack i trzech innych wzięli konie (swoje lub gości, wszystko jedno, trzeba ratować złoto!) i ruszyli w pościg. Wóz sprawiał, że koń Naxosa był nieco wolniejszy i mniej zwrotny, toteż najemnicy Rosha dogonili złodzieja po kilkuset metrach i podjęli próbę zatrzymania go.
Uciekinier był jednak na to przygotowany. Wyjął z kieszeni owalny przedmiot i szybkim ruchem rzucił w brukowaną ulicę pod sobą. Kulka wybuchła głucho i uwolniła obłok czarnego dymu. Gdy pościg wjechał w dym ich konie zaczęły wariować, miotać się i szaleć. Dwóch spadło z koni a trzeci popędził w przeciwnym kierunku nie mogąc zapanować nad wierzchowcem.
Jakiś czas później do burdelu wrócili ludzie Rosha ze złą wiadomością i opisali mu całą sytuację.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Wto Gru 13, 2016 6:20 pm

Z początku wyglądało na to, że kupiec jednak nie zaszedł daleko, ponieważ ludzie Rosha dostrzegli go gdzieś przed przybytkiem i rozpoczęli pościg. Chociaż tyle, przynajmniej nie szukali igły w stogu siana. Goście nadal niecierpliwili się nieco, ale sytuacja chyba jasno wyjaśniała, że ani Rosh ani Orla nie mieli z tym nic wspólnego. Po dłuższej chwili oczekiwania, do przybytku wrócili najemnicy, jednak bez Naxosa, o złocie już nie wspominając. Opowiedzieli coś o jakiejś diabelskiej sztuczce z czarnym dymem, na co panna Snow tylko westchnęła ciężko.
- Jak mogliście go zgubić? On jest jeden, was jest więcej - powiedziała, a potem wpadła na pomysł. Skoro Naxos zniknął bez śladu, nie pozostawało im nic innego jak go znaleźć i wysłać ich za nim. Kto miałby poradzić sobie z tym zadaniem lepiej niż ktoś kto mógł na skrzydłach przelecieć nad okolicą i spojrzeć na wszystko z góry? - Daj mi chwilę, znajdę go - zwróciła się do Rosha, a potem przecisnęła się przez tłum ludzi i przeszła do tej części przybytku, gdzie znajdowały się pokoje. Znalazła pierwszy pusty, weszła do środka, zamknęła za sobą drzwi i otworzyła na oścież okno. Potrzebowała chwili spokoju, a przy kupie ludzi w głównej sali nie było ku temu warunków. Poza tym panna Snow była skryta jeśli chodzi o swoje umiejętności.
Pierwszy ptak, który przeleciał w zasięgu jej wzroku był już jej. Wystarczyło kilka sekund żeby przejąć kontrolę nad zwierzęciem, toteż rozpoczęła od ulicy przed burdelem, lecąc w kierunku w którym urwał się pościg za Naxosem aby od tamtego punktu kontynuować poszukiwania.
Powrót do góry Go down
Nieznajomy

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Wto Gru 13, 2016 9:18 pm

Orla swoimi ptasimi oczami dostrzegła w ciemności mały wóz ciągnięty przez jednego konia. Woźnica miał kaptur i zachowywał się niespokojnie, ciągle patrzył za siebie jakby szukając nieprzyjaciół na ogonie. To musiał być Naxos.
Po jakimś czasie wóz zwolnił. Chyba Naxos wiedział już, że nikt za nim nie podąża. Jechał przez chwilę szeroką ulicą by następnie skręcić w wąską odnogę i zatrzymać się przy starym sepcie. Zsiadł potem z wozu i chwytając kuferek udał się do ciemnej uliczki znikając po chwili za drzwiami magazynu kupieckiego.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Wto Gru 13, 2016 9:34 pm

Przyzwyczajenie się do nowego postrzegania zajęło jej chwilę, jednak dziewczyna robiła już to tak wiele razy w swoim życiu, że już po chwili szybowała nad ulicą, obserwując otoczenie. Dostrzegła wóz ciągnięty przez konia, więc zniżyła nieco lot i wtedy z ledwością, ale dostrzegła go, Naxos. Po pewnym czasie uciekinier zwolnił, a z czasem zatrzymał się nieopodal starego septu. Obserwował uważnie otoczenie będąc niemal pewnym, że nikt go nie śledzi. Cóż, mylił się nieco. Wreszcie zniknął za drzwiami jednego z budynków, a dziewczyna miała wszystko czego potrzebowała. Wycofała się ze świadomości niewinnego zwierzęcia, powracając do swojej ludzkiej formy. Jej oczy z białych powróciły do swojego normalnego koloru, przetarła je lekko dłonią i mrugnęła kilka razy. Bez ociągania się wróciła do głównego pomieszczenia.
- Wiem gdzie jest, całkiem niedaleko. Pokażę wam drogę - oznajmiła, kiedy znalazła się już na tyle blisko, aby Rosh ją słyszał. Musieli szybko uporać się z tą sprawą, aby nie rozwścieczyć gości. Musiała wskazać im drogę, toteż zaczęła zmierzać w stronę wyjścia. Nie była jeszcze pewna, czy Rosh postanowi iść za nim osobiście czy wyśle swoich ludzi. Dodatkowo ktoś musiał zostać w burdelu i pilnować tego... burdelu, który się tutaj właśnie zrobił przed krótką chwilą. Spojrzała wyczekująco po twarzach najemników, jednak pytanie skierowała do właściciela przybytku. - Kto idzie ze mną?
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sro Gru 14, 2016 9:07 pm

Tego samego dnia
po wydarzeniach w magazynie kupieckim

Orla chciała już coś zaprotestować, ale było za późno, ponieważ Rosh zabił Naxosa (o ile to było w ogóle jego prawdziwe imię). Mężczyźni nie mieli litości, a panna Snow zwyczajnie nie chciała drążyć tematu. Martwiła się trochę tą raną na jego nodze i domniemaną trucizną, bo przecież nie mieli pewności czy ten zdesperowany człowiek mówił prawdę.
Z czasem znaleźli złoto, przesypali je odpowiednio i ruszyli w stronę burdelu. Tam Rosh i Orla rozdzielili się, ponieważ mężczyzna uznał, że woli wejść tylnym wejściem. Dziewczyna zapewniła, że za moment przyjdzie na górę obejrzeć jego ranę, a potem ruszyli głównym wejściem do środka.
- Chodźcie chłopaki - rzekła do najemników niosących skrzynię. Gdy znaleźli się w środku, wszystkie oczy gości zwróciły się ku nim. Panna Snow odnalazła Dornijczyka i gestem dłoni nakazała niosącemu skrzynię ze złotem podejść bliżej. - Jak się okazało, człowiek który was tutaj dzisiaj zgromadził miał ze sobą całe złoto. Na szczęście udało nam się je odzyskać. Wybacz za opóźnienie, oto Twoja nagroda - zwróciła się do mężczyzny, otwierając wieko kuferka i pokazując mu jego zawartość. Miała nadzieję, że jego humor nie zepsuł się podczas ich nieobecności i nie zrobi im negatywnej reklamy wśród możnie urodzonych w Królewskiej Przystani czy gdziekolwiek się obracał. - Jestem pewna, że nasze dziewczyny wynagrodzą Ci niedogoności.
Powrót do góry Go down
Nieznajomy

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sro Gru 14, 2016 10:23 pm

Gdy Orla weszła do burdelu liczba gości była wyraźnie mniejsza. Z blisko dwóch tuzinów została dziesiątka. Większośc wyszła już do swoich domów lub innych siedzib. Nie mieli w końcu powodu w czekaniu. Nie chodziło tu o ich pieniądze. Dornijczyk jednak cierpliwie czekał wraz ze swoją towarzyszką. Nie wyglądał na bardzo przejętego stratą, ale gdy zobaczył Orlę spoważniał szybko i wstał z kanapy, którą zajmował.
Na widok kuferka i złota w nim leżącego uśmiechnął się. Przyjął nagrodę i powiedział:
- A już myślałem, że tego złota nie zobaczę. Stracilibyśmy na tym oboje bo zamierzam trochę tego wydać u was. - Zrobił się wyraźnie zadowolony. - A więc... tak jak mówiłem. Biorę wszystko co macie! I możesz być pewna Pani, że szepnę kilka dobrych słówek o waszym przybytku na mieście. I w Dorne...
Oddalił się zabierając ze sobą kilka dziewczyn i rzucając każdej po smoku. Przez resztę nocy z pokoju, który wybrał słychać było dźwięki harców i zabaw.

Koniec eventu:
 
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sro Gru 14, 2016 10:46 pm

Orla uśmiechnęła się z satysfakcją słysząc, że Dornijczyk już porzucił nadzieję na to, że odzyska złoto. W sumie zasługa należała się Roshowi, ale z racji że był on teraz lekko niedysponowany, panna Snow chętnie wzięła tę satysfakcję na siebie. Zamknęła ponownie jego wieko i przyklepała je jeszcze dłonią, odsuwając się aby mężczyzna mógł odebrać swoją nagrodę.
- W takim razie dobrze, że złoto się odnalazło. Cieszcie się swoją wygraną. Dziewczyny, zajmijcie się dobrze naszymi gośćmi - odparła, ostatnim słowem zwracając się do dziewcząt, które już zmierzały w stronę Dornijczyka i jego partnerki. Panna Snow odprowadziła ich wzrokiem do schodów, a potem poleciła służbie aby niebawem zaczęli sprzątać stoły. Wyglądało na to, że wszystkie pracownice były dzisiejszego wieczoru zajęte co niezmiernie cieszyło Orlę. Nie minęło dużo czasu a już biegła schodkami na górę do gabinetu, w którym przebywał Rosh. Stanęła przed drzwiami i nasłuchiwała przez moment, ale ostatecznie weszła po prostu do środka bez pukania. Zastała go siedzącego na łóżku z biegającym wokół wilkiem. Wyglądał na żywego i zdrowego, toteż to oznaczało, że jego rana rzeczywiście nie była raczej zatruta. Orla z jakiegoś powodu nie mogła przestać o tym myśleć. Podeszła do niego bez słowa i usiadła obok, a potem przytuliła do siebie i pocałowała w policzek.
- Co za dzień - zaczęła, opierając głowę na jego ramieniu. - Następnym razem musimy bardziej uważać.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sro Gru 14, 2016 11:00 pm

W burdelu zrobiło się zdecydowanie ciszej, bowiem kilku gości opuściło budynek wracając do siebie lub zmierzając gdziekolwiek indziej. On pospiesznie zdjął spodnie, koszule, a w okół rany zawiązał bandaż, by zatamować lekkie krwawienie. Ubrał nowe rzeczy, wcześniej przemywając twarz oraz ręce w miednicy pełnej letniej wody. Mimo, iż obrażenia od sztyletu nie były jakieś ciężkie i tak czuł wyraźny ucisk w nodze co powodowało miejscowe bóle. Upił łyk wina i usadowił dupsko na łóżku. Jakimś cudem mały wilk biegał po pokoju chcąc zwrócić na siebie uwagę. Nagle drzwi gabinetu uchyliły się, a za nich wypadła Orla, siadając obok i składając mu na policzku całusa. Uśmiechnięty Rosh odwzajemnił pocałunek, pozwalając jej oprzeć się o jego ramie.
- Ech... Dałem się zranić jakiejś piździe, która była złodziejem. Gdyby naprawdę otruł ostrze mogłoby być słabo, dla mnie szczególnie. - Nagle wilk skoczył na miejsce, gdzie akurat miał ranę. Syknął cicho, odpychając delikatnie stworzenie - Całe szczęście łgał jak z wszystkim innym i mieliśmy też ciebie, dzięki bogom. Powiedz, płakałabyś niemiłosiernie, po mojej stracie? - Uśmiechnął się, podnosząc w geście pytającym obie brwi. Objął Orlę prawą ręką, wcześniej chwilę bawiąc się jej włosami, uwielbiał to robić.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   

Powrót do góry Go down
 
Burdel "Pod Kiecką"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 8 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
 Similar topics
-
» Burdel "Pod Rozwartą Różą"
» Burdel "Pod Kiecką"
» Burdel
» Burdel "Małpi Gaj" [NEW]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Królewska Przystań-
Skocz do: