IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Burdel "Pod Kiecką"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Lip 31, 2016 7:10 pm

First topic message reminder :

Położony w dobrej okolicy - między Czerwoną Twierdzą a Wielkim Septem - trzypiętrowy, obszerny budynek. Parter zawiera niewielki przedsionek, a następnie wielki salon. Z salonu przejść można do mniejszego pomieszczenia, w którym znajduje się przejście do piwnicy, kolejnego, gdzie znajdują się schody na górę oraz do małego gabinetu. Z parteru - drzwi za schodami na piętro - można dostać się również do niewielkiego ogrodu z fontanną otoczonego ceglanym, dwumetrowym murkiem. Piwnica jest obszerna, podzielona na dwa pomieszczenia. Na trzecim piętrze znajduje się dwanaście pojedynczych pokoi, a na drugim i pierwszym po sześć "podwójnych" pokoi. Z trzeciego piętra można dostać się po drabinie na strych, jedno, puste pomieszczenie pod dachem. Wyżsi ludzie muszą się tam schylić. Burdel jest schludny i urządzony z lekkim przepychem, już na pierwszy rzut oka widać, że nie przyjmują tu byle kogo.


Ostatnio zmieniony przez Pan Światła dnia Pon Sie 01, 2016 1:27 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com

AutorWiadomość
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sro Gru 14, 2016 11:17 pm

Orla aż wzdrygnęła się gdy usłyszała jeszcze raz o truciźnie. Jakoś nie mogła pozbyć się obawy, że rzeczywiście ten sztylet mógł być zatruty a Naxos ich po prostu okłamał. W końcu znał się na magii, toteż sporządzenie trucizny na pewno nie stanowiło dla niego wyzwania. Miała zamiar dobrze obserwować Rosha przez nadchodzące kilka godzin tak na wszelki wypadek.
- Nie byłoby słabo, pomogłabym Ci przecież - powiedziała pewnym siebie głosem, chociaż w duchu nie była wcale taka pewna. Wiedziała nawet sporo na temat lecznictwa, a przynajmniej tyle ile zdążyła nauczyć ją ciotka, ale w sytuacji stresowej mogłaby sobie nie poradzić. Słysząc jego pytanie zmieszała się lekko, a na jej twarzy zagościł niepewny uśmiech. Właściwie to nie wiedziała czy by po nim płakała, ale sądząc po swojej reakcji w tamtym okropnym miejscu gdy Naxos oznajmił, że Rosh ma przed sobą kilka godzin życia, to chyba ryczałaby jak małe dziecko.
- Nie wiem, może trochę - odparła, a potem bez protestów pozwoliła uścisnąć się co wywołało kolejny uśmiech na jej twarzy. Całe szczęście jednak, że tak się nie stało. Ona odegrała swoją część, on swoją i udało im się wyjść niemal bez szwanku. Jak się okazało, Rosh i Orla stanowili idealne połączenie nie tylko jeśli chodzi o prowadzenie burdelu czy dzielenie łoża. - Bałam się trochę. To znaczy nie bałam się tego gnojka, bo jak sam widziałeś marny z niego czarownik i mały pożar go praktycznie załatwił, ale bałam się kiedy powiedział, że Cię otruł i zostało Ci kilka godzin życia. Nawet myślałam o tym żeby zostawić już to złoto, bo na nic Ci ono jeśli miałbyś stracić życie. Nie wiem dlaczego, może mi po prostu... zależy - Rzekła, a ostatnie słowo jakby ledwo przeszło jej przez gardło tak, że z trudem musiała je z siebie wydusić. Panna Snow nie była zbyt wylewną osobą, Rosh także nie należał do tego typu ludzi toteż ta rozmowa była dość niezręczna.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sro Gru 14, 2016 11:50 pm

Słysząc jej wyznanie uśmiechnął się lekko, chociaż nie do końca wiedział co odpowiedzieć w takiej sytuacji. Zazwyczaj nie związywał z kobietami dłuższych kontaktów, ale tym razem było inaczej. Naprawdę czuł coś innego niż zazwyczaj. Nawet wyznał jej dwa razy, wpierw będąc konkretnie pijanym. Szczerze? Nigdy wcześniej nikomu nie powiedziałby czegoś takiego, ale przy niej czuł, iż może mówić niemal wszystko, pomijając kilka szczegółów, za które mógłby dostać w mordę...
- Albo ty tak dobrze czarujesz, a nie on słaby, kto wie...? Szczerze, to wtedy mało myślałem o tej truciźnie, chciałem wpierw by zwrócił wszystko. Gorzej, by było gdyby jednak nie żartował, ale wtedy pozwalam ci wziąć sobie ten przybytek razem z majątkiem. - Ostatniego zdania po prostu nie potrafił skomentować sensownie, nie był romantykiem i jeszcze bardzo dużo mu do niego brakowało.
- Dobra Orla, bez zbędnego pieprzenia, bo nie będę tu wygłaszał wierszy czy śpiewał jakiś ballad opisujących miłość z chędożonych bajek. Też mi zależy i to cholernie. Nie mogłem umrzeć, bo byś mnie opierniczyła jeszcze po śmierci, hehe. - Powiedział uśmiechnięty, lekko podnosząc jej głowę do góry i całując w usta, na chwilę zjeżdżając także na szyję. Postanowił zrobić ogromną malinkę.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Czw Gru 15, 2016 12:28 am

Orla miała przed sobą jeszcze długą ścieżkę w opanowaniu sztuki czarowania płomieni, ale była na dobrej drodze. Ostatnio jakby trochę zeszło to na drugi tor przez jej intensywne spędzanie czasu z Roshem, ale dzisiejsze wydarzenia uświadomiły jej, że musi nad tym popracować. Nie potrafiła obronić się tak jak mężczyźni, a Królewska Przystań była niebezpiecznym miejscem. Poza tym dzisiaj udowodniła sobie, że magia może rzeczywiście pomóc jej od czasu do czasu w ciężkich sytuacjach.
- Nie chcę Twojego przybytku ani Twojego majątku. Poza tym nigdy nie pozwól żeby chciwość Ci przysłoniła zdrowy rozsądek tak jak dzisiaj. Ty i to twoje złoto... Kiedyś przypłacisz życiem za to - powiedziała, kręcąc lekko głową z dezaprobatą. Panna Snow rzeczywiście nie interesowała się bogactwem ani pieniędzmi, ciotka wychowała ją w inny sposób. Pomimo tego że była córką lorda, nigdy nawet nie przeszło jej przez myśl żeby prosić Manderlych o jakiekolwiek względy, ba, jej stopa nigdy nawet nie wstąpiła na dwór. Lord Roland miał dobrą opinię w Białym Porcie, prawdopodobnie przyjąłby ją lub zaoferował coś gdyby zjawiła się w jego domu, ale ona nie chciała. Życie wysoko urodzonych nie było dla niej. - Ale nie mogę zaprzeczyć, że dzisiaj znowu wzbogaciłeś się i to sporo. Więcej szczęścia niż rozumu - dodała, a potem poczochrała mu włosy dłonią. Najbardziej wzbogacił się Dornijczyk zabawiający się teraz w jednym z pokoi, ale Rosh także nie mógł narzekać. Po chwili mężczyzna zaczął nieco bardziej poważny temat, toteż w żołądku dziewczyny pojawił się chwilowy ucisk. Wiedziała, że oboje są lekko upośledzeni w tej uczuciowej kwestii i zapewne nie będzie to łatwa rozmowa, ale uporał się z tym dość szybko i sprawnie. Nie zniosłaby chyba romantycznych wyznań, bo już teraz czerwieniła się lekko niczym burak, spuszczając wzrok na podłogę. Przynajmniej teraz wiedziała i nie musiała więcej dociekać tego co się dzieje między nimi. Nie chciała spędzić kolejnej nocy nie mogąc zasnąć przez powracające myśli.
- No dobrze, dobrze... Mamy takie samo zdanie i jasność w tej sprawie w takim razie co mnie cieszy - powiedziała, a potem bez oporów odwzajemniła pocałunek. Czując, że Rosh po raz kolejny sieje spustoszenie na delikatnej skórze jej szyi, odsunęła się lekko, śmiejąc się. Ostatecznie aby znaleźć się poza jego zasięgiem, położyła się na łóżku w pewnej odległości. - No kurde, Rosh, miałam iść jutro szukać sobie męża a Ty mnie tutaj oznaczasz jak jakąś własność. - Zaśmiała się, ponieważ wiedziała, że ta wieczna gadka o znajdowaniu sobie dobrego kandydata na męża jak na porządną pannę z Północy przystało nieco go denerwuje.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Czw Gru 15, 2016 12:56 am

- Chciwość, po prostu trza się bogacić póki mam okazję. Sądzę, że już dawno mogłem przypłacić, to życiem, przecież całe niemal życie ryzykowałem, by zarobić kilka groszy. Bez ryzyka nie ma zabawy, moja droga - Komentarz o szczęściu zbył uśmiechem nadal klejąc się do Orli. Najwidoczniej dziewczyna podobnie jak on nie lubiła mówić czegokolwiek o swoich uczuciach. Dlaczego wiedział? Trudno nie było zauważyć jej zaczerwienionych policzków. Mimo wszystko tego także nie komentował. Odwzajemnianie pocałunku bardzo przypadło mu do gustu, bo przecież już nawet wspominał pannie Snow, iż wybitnie całuje. Nagle postanowiła mu uciec. Zapewne skoczyłby zaraz za nią, lecz ta ranna noga nie do końca pozwalała. Wolał sobie oszczędzić dodatkowego krwawienia toteż zbliżył się powoli, kładąc wpierw obok. Słysząc komentarz o mężu lekko skwasił minę. Nie, ona nie mogła się nigdzie wybrać na żadne poszukiwania.
- Niech wie, że ma już swojego faceta, poza tym nigdzie cię nie puszczę. - Nachylił się nieco nad nią, całując w usta, a ręką jadąc od uda do góry - Kupiłem suknię, a teraz będę miał problemy, aby ją z ciebie zdjąć, heh. - Tonęli tak w swoich pocałunkach, aż nadszedł czas na pozbycie się zbędnych części ubioru. Wpierw należało sprytnie zdjąć suknię dziewczyny, która miała wiele jakiś sznureczków, rzemyków czy czegokolwiek innego. W między czasie Orla swobodnie uwolniła go od spodni i koszuli. Tym razem wyszło jej to zdecydowanie szybko, co szczerze bardzo spodobało się Roshowi, bo ostatnim razem on pierwszy zdążył zdjąć jej ubranie, a nie ona niemu. Całe szczęście nie pozostał bardzo w tyle i chwilę po niej poradził sobie z suknią. Nim upłynęła dłuższa chwila zanurzyli się w miłosnych uściskach.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Czw Gru 15, 2016 10:10 pm

- Wprost umieram żeby usłyszeć dokładnie jak najemnik zarobił tak dużą ilość złota, że udało mu się otworzyć luksusowy burdel w stolicy Siedmiu Królestw - powiedziała, mówiąc całkiem poważnie. Była pewna, że kiedyś Rosh zaserwuje jej tą opowieść, aczkolwiek panna Snow nie oczekiwała żadnej spektakularnej historii. Pewnie zrobił jakiś przekręt i oszukał kogoś albo miał sporo szczęścia jak dzisiaj, bo chłopaki w kampaniach najemniczych chyba nie zarabiali krocia. Ale co ona tam wiedziała na temat kampanii najemniczych, tyle co nic. Jego reakcję na swoje kolejne słowa przewidziała dobrze, toteż zaśmiała się cicho.
- Przecież nie zamkniesz mnie tutaj na zawsze. Poza tym to burdel, tutaj też roi się od mężczyzn. Ciężka sprawa - odparła, a potem zamilknęła na dłuższy czas, ponieważ Rosh przygwoździł ją do łóżka, całując intensywnie. Z suknią uporał się bardzo szybko, ponieważ po obluzowaniu sznurka z tyłu wystarczyło wyciągnąć ją po prostu przez głowę. Bardzo szybko pozbyli się ubrań, ale panna Snow bardzo uważała żeby przypadkiem nie uszkodzić mu przy tym jeszcze bardziej zranionej nogi, albo nie dotknąć przypadkowo bolącego miejsca. Chcąc go dzisiaj wyręczyć z racji tego, że był ranny, Orla znalazła się na górze. Pocałowała go w usta, potem całowała jego szyję i klatkę piersiową, a jej dłonie gładziły go po umięśnionych ramionach. Widok jego gabarytów oraz skóry pokrytej licznymi bliznami za każdym razem imponował dziewczynie, ale postanowiła, że mu o tym nie powie, bo jeszcze poczuje się za pewny siebie.
Z Orlą na górze kochali się powoli i bez pośpiechu, ale i tak dość intensywnie, bo temperament Rosha nie pozwalał na nic innego. Po pewnym czasie miłosnych uniesień, gdy Rosh doszedł nadal będąc w środku i było już po wszystkim, dziewczyna delikatnie położyła się obok i położyła swoją głowę na jego klatce piersiowej. Jej oddech był lekko przyspieszony, a włosy w lekkim nieładzie. Leżała tak przez dłuższą chwilę bez słowa, wsłuchując się tylko w szybkie bicie serca mężczyzny.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Czw Gru 15, 2016 11:40 pm

3 kwietnia 266 AC, południe.
Noc była bardzo przyjemna, toteż powodów do narzekania nie mógł mieć. Przed snem po ich igraszkach rozmawiali jeszcze o różnych rzeczach, mniej ważnych. Zapewnił Orlę, że któregoś dnia opowie jej historię swojego biznesu, jeżeli w ogóle można było, to tak nazwać. Później najzwyczajniej w świecie poszli spać, przyklejeni do siebie. Następnego dnia obudził się dość późno i tym razem Orla uprzedziła go, bo nawet nie widział jej w gabinecie. Najprawdopodobniej poszła wykonywać swoją pracę. Czyli dyrygowanie dziewczynami, doradzanie zamożnym ludziom odwiedzającym przybytek i tak dalej. Podniósł leniwy tyłek z łóżka, kwasząc nieco minę, bowiem odczuł ucisk w nodze. No tak, cholerny Naxos, dobrze, że nie żyje. Przywdział swój strój, tym razem bardziej elegancki, bowiem tego dnia chciał załatwić kilka rzeczy. Założył pas z mieczem i sztyletem, przypominając sobie, że nie wyczyścił go z krwi. Widząc miednice pełną wody, szybko to zrobił, wcześniej jednak przemywając twarz przy okazji przykrócił brodę, by wyglądać cywilizowanie. Powolnym krokiem uważając miejscami, aby nie kuleć, schodził piętro niżej. Dornijczyk nadal świętował wygraną. Orlę zauważył stojącą za małym stolikiem, akuratnie miała chwilę wolną. Nachylił się nad meblem, składając na jej ustach, krótki pocałunek, by dzień zacząć dobrze.
- Wcześnie wstałaś. Mnie chyba za bardzo wymęczyłaś i dopiero teraz zdecydowałem podnieść tyłek z łóżka. - Wtem zauważył Dornijczyka prowadzącego kolejne dziewczęta - Cholera... Ja nie wiem jak można tak długo wytrzymać bez żadnych przerw, nie licząc tych na wino, bo Dornijczycy je uwielbiają, heh. Dobra, ale bez tracenia czasu. Słyszałem, że w mieście są wystawione na sprzedaż burdele i to nie byle jakie tylko z górnej półki. Chyba nie każesz mi biednemu z ranną nogą iść samemu, by je kupić? - Próbował zrobić niewinną minę, ale oczywiście nie wyszło, bo jak zawsze musiał się uśmiechnąć.

Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Pią Gru 16, 2016 12:03 am

Orla zaczęła dzień nieco wcześniej od Rosha, ale wcale nie tak wcześnie. Kiedy zeszła na dół, ku swojemu zdziwieniu zauważyła, że Dornijczyk nadal nie opuścił ich przybytku. Dziewczęta wyglądały na lekko zmęczone, ale widząc gromiący wzrok Orli bardzo szybko wróciły do pracy. Po mniej więcej dwóch godzinach na dole zjawił się właściciel przybytku. Dziewczyna chętnie cmoknęła go w usta nie zważając na to, że niektóre z ich pracownic siedziały w tym samym pomieszczeniu. Była pewna, ze w tak ciasnym miejscu nic się nie ukryje.
- Imponujące, nie? Może też powinnam się ustawić do niego w kolejce, może przy okazji wyciągnę od niego jakieś porady dla Ciebie - zażartowała, rzucając krótkie spojrzenie na mężczyznę z Dorne, które właśnie przyszedł na dół po to, aby wziąć ze sobą inną dziewczynę na górę. Orla mogłaby przysiąc, że przeleciał już wszystkie dwadzieścia z nich sądząc po wyrazach ich twarzy. Słysząc słowa Rosha, uniosła lekko brwi. Jeden dzień był bogatszy i już nie próżnował. W sumie to chyba dobrze, a przynajmniej lepiej tak niż rozwalić wszystko w karczmie i na zabawach w burdelu. Lepiej wydać na burdele. Dosłownie. Orla miała zamiar mu towarzyszyć nawet gdyby jej o to wprost nie poprosił, to sama wprosiłaby się na tę wizytę.
- Oczywiście, że z Tobą pójdę - odparła, a potem obeszła stolik wokół i znalazła się tuż obok niego. Nie było zbyt wielkiego ruchu, bo było jeszcze dość wcześnie, toteż mogła sobie na to pozwolić. Oboje ruszyli w stronę wyjścia z przybytku, wychodząc na ulicę.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Gru 18, 2016 10:49 pm

3 kwietnia 266 ACC,
po zmroku

Panna Snow nie odezwała się już całą drogę z gospody do burdelu Pod Kiecką. Rosh był wyraźnie wściekły, ponieważ także nie zamienił z nią słowa, a poza tym świadczył o tym ton którym wypowiadał do niej słowa kiedy byli jeszcze w tawernie. Szli bardzo szybkim krokiem i dziewczyna miała lekki problem aby nadążyć, ale nie upomniała się o to żeby zwolnił. W końcu dotarli do burdelu, gdzie skierowali się od razu na piętro gdzie znajdował się gabinet Rosha. Orla nie była pewna czy nie zatrzaśnie jej drzwi przed nosem, ale tak się nie stało. Weszła niepewnie do pomieszczenia, zamykając za sobą drzwi po cichu. Spostrzegła, ze Rosh od razu wyszedł na balkon toteż podążyła za nim, podeszła do niego i przytuliła się do jego pleców, wślizgując swoje ramiona pod jego pachy.
- Rosh, nie bądź zły. Mój brat by tego nie zrozumiał po prostu - powiedziała, próbując się przymilić tym samym.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Gru 18, 2016 11:15 pm

Zaraz po wejściu do przybytku ruszył na górę, by tam trochę dać odpocząć myślą. Nawet, to nie było mu dane, bowiem Orla weszła zaraz za nim i gdy tylko otworzył drzwi balkonowe, ta już stała wtulona w niego. Zwyczajnemu Roshowi zapewne, by się to spodobało, ale nie tym razem. Teraz stał wściekły. Nie odepchnął dziewczyny, najzwyczajniej w świecie zaczął mówić.
- "Po prosu", przy każdym będziesz się tak tłumaczyć, że po prostu by nie zrozumiał? W końcu przyjąłby to do wiadomości i się z tym pogodził. Dodatkowo co to za obrażanie mnie gdy nie widzę? Nagle twój brat wypomina mi jakobym nie był dobrym szefem. Nie wiem cóż mu tam nagadałaś i czym w ogóle się kierowałaś, ale bardzo to mi się nie podoba. Kolejna kwesta. Jasno dałaś mu do zrozumienia, że korzystam sobie z usług swoich pracownic, chociaż DOSKONALE wiesz, iż to nieprawda. - Całość powiedział wyraźnie wściekły, ale nie krzyczał choćby przez moment. Orla nadal mogła swobodnie się w niego wtulać, zaś on z kieszeni w swoim ubiorze wyciągnął fajkę od Ciulasa, aby sobie spokojnie zapalić. Zwykł to robić kiedyś chciał się odstresować lub zwyczajnie w świecie umilić sobie czas, w tym wypadku chodziło o to pierwsze. I kolejny raz się zawiódł bowiem nawet nie miał o co rozpalić tytoniu.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Gru 18, 2016 11:31 pm

Orla westchnęła ciężko gdy już spostrzegła jak bardzo Rosh jest wściekły. Będzie miała przed sobą bardzo dużo tłumaczenia, to już wiedziała. Każdy zarzut w jej stronę przyjmowała z lekkim skrzywieniem, bo okazała się być dla niego naprawdę okropną osobą nie tylko dziś, ale także z przeszłości o czym zapomniała. Nadal przytulała się do jego pleców. Potarła lekko o nie policzkiem, a potem odsunęła się, obeszła go dookoła i stanęła przed nim, opierając się plecami o barierkę balkonu. Zobaczyła jak wkłada sobie fajkę do ust, a potem rozgląda się za czymś co mogłoby mu pomóc podpalić to co było w środku. Dziewczyna zrobiła to za niego, a wystarczyło tylko krótkie spojrzenie aby zaczęło się tlić. Chociaż tyle mogła zrobić.
- To było dawno. Ostatni raz widziałam Troya miesiąc temu i rzeczywiście mogłam coś tam złego na Ciebie powiedzieć. Ale sam dobrze pamiętasz jak się wtedy uwielbialiśmy. Nie mów mi, że Ty nigdy źle o mnie nie powiedziałeś, bo nie znosiłeś mnie tak samo - odparła na jego pierwsze zarzuty, a potem chciała do niego podejść, ale zrezygnowała z tej myśli. Nadal opierała się plecami o barierkę, patrząc na niego. Już nie unikała jego spojrzenia, a po prostu hardo patrzyła mu w oczy i pozwalała świdrować się wściekłym wzrokiem. Słysząc kolejne słowa, pokręciła głową. - Źle zrozumiałeś. Masz chyba lekką paranoję na tym punkcie. Po prostu nie chciałam wzbudzać jego podejrzeń i to wszystko. Nie gniewaj się, Rosh... Przecież sam nie jesteś typem człowieka, który chciałby się afiszować ze mną przed wszystkimi - dodała, zrobiła skruszoną minę i podeszła bliżej, patrząc na niego z dołu.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Gru 18, 2016 11:56 pm

Kiedy Orla zapaliła mu zawartość fajki, wymamrotał coś pod nosem, najwyraźniej jakieś liche podziękowanie po czym zaciągnął się kilka razy, za każdym razem wypuszczając smugę dymu. Wysłuchał reszty, nadal stojąc wściekły, bo przecież złość nie przejdzie mu od tak po kilku zaledwie chwilach.
- Tak się składa, że akurat o tobie nikomu nie powiedziałem złego słowa, bo szczerze nie miałem powodu, mimo naszego częstego dogryzania sobie. Podejrzeń? A jakie, to mają być podejrzenia? O kurcze, mam faceta, to takie dziwne? I wiesz co? Mi szczególnie afiszowanie się z tobą nie przeszkadza. - Odpowiedział po raz kolejny zaciągając się swoją fajką. Mimo wszystko Orla najwyraźniej żałowała, bo zrobiła minę, która nawet Rosha mogła przez chwilę wzruszyć. Popatrzył na nią z góry i stwierdził, że co ma się denerwować jak jakaś kobita, gdy jej coś nie pasuje. Mimowolnie przytulił Orlę, do siebie, a fajkę odłożył gdzieś na bok. Stali tak przez chwilę, aż Rosh zaproponował.
- To wyjdź za mnie... Wtedy będziemy mogli się afiszować, aż nadto i nikt nie będzie nam mógł nic wypomnieć. - Nie był typem romantyka, toteż jakieś klękanie, wręczanie pierścieni i tak dalej, najzwyczajniej w świecie nie było w jego stylu.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Pon Gru 19, 2016 12:29 am

Rosh nie mógł jej tak łatwo odpuścić, toteż pogadał jeszcze sobie wpędzając ją w jeszcze większe poczucie winy. Podczas kiedy jej niechęć do niego niegdyś była prawdziwa i wcale nieudawana, to jego chyba taka właśnie była. Cóż, Orla nie zdawała sobie z tego sprawy, dopiero teraz dowiadując się że jego dogryzanie było tylko dogryzaniem. Ileż ona czasu straciła rozmyślając jak strasznie go nie lubi i jak powinna mu to dobrze okazać.
- No dobrze, moja wina. Wydawało mi się, że jest inaczej, a tymczasem to ja starałam się wszystko trochę ukryć przed wszystkimi - rzekła już kiedy Rosh wziął ją w ramiona. Po raz kolejny tego dnia wtuliła się mocno z niego, czując jak unosi się wokół niego mocny zapach alkoholu. No tak, obydwoje dzisiaj z Troyem nieco sobie popili i kiedy jej kuzyn leżał upity niemal do nieprzytomności w pokoju w gospodzie, to Rosh tymczasem stał sobie jakby nigdy nic i dyskutował. Dziewczyna zaczęła nawet zastanawiać się czy na świecie istnieje cokolwiek co mogłoby zwalić Rosha z nóg. Pić mógł na umór, bić się też mógł o każdej porze dnia i nocy... Co z nim było nie tak? Słysząc jego słowa zaśmiała się krótko, nadal będąc trzymaną w jego uścisku.
- To bardzo zabawne - odparła krótko, biorąc to od razu za żart z jego strony. Uniosła lekko twarz do góry, wspięła się na palce i z wyraźnym trudem dosięgając jego twarzy, pocałowała go krótko. Kiedy spojrzała na jego twarz coś ją lekko zakuło w żołądku, zupełnie jakby jakaś niewidzialna masa jej tam urosła i zaległa w tym momencie. Masa złożona ze stresu i paniki. Panna Snow uświadomiła sobie, że to akurat nie był żart z jego strony. - Czekaj, Ty mówisz... poważnie? - Zapytała, aczkolwiek w tym momencie nie była już wcale pewna. Bo jeśli nie mówił poważnie, a ona wzięła to na poważnie, to trochę będzie jej z tego powodu głupio. Do teraz już powinna była być w stanie rozpoznawać ton jego głosu w różnych sprawach, a widocznie nadal miała z tym problem.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Pon Gru 19, 2016 12:45 am

Orla przyznała się do winy, co bardzo mu odpowiadało, bo przynajmniej raz on nie wyszedł na tego "złego". Teraz mogli stać wtuleni w siebie, bez zbędnych problemów. Słysząc resztę jej słów, uśmiechnął się lekko. W sumie mogła pomyśleć, że wszystko było kolejnym żartem. Jej pocałunek przyjął bardzo ochoczo.
- Tak mówię poważnie, bo czego niby nie? Rzecz jasna jeśli nie chcesz, po prostu mi to powiedz. A nawet jeżeli... Nie musimy tego robić od razu, teraz zaraz. Proponowałbym po powrocie z naszej wyprawy, jeżeli w ogóle się odbędzie. Będziemy mogli jeszcze pomyśleć. - Powiedział już wyraźnie zadowolony oczekując reakcji Orli. Rzeczywiście, dziewczyna mogła być zaskoczona propozycją i szczerze nie miałby jej za złe gdyby teraz odmówiła. Nie byli ze sobą przecież jakoś szczególnie długo.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Pon Gru 19, 2016 1:13 am

A więc mówił poważnie, ale od razu zaznaczył jej, że nie pogniewa się jeśli odmówi. Z jednej strony sytuacja wyglądała na dość dogodną, bo decyzja należała do niej ale i tak dziewczyna trochę się denerwowała. Zazwyczaj była pewna siebie, a już szczególnie jeśli chodziło o relację z Roshem, ale teraz naprawdę wahała się co odpowiedzieć. Logicznym byłoby aby się nie zgodzić, bo dziewczyna wiedziała że ich wspólne życie nie będzie łatwe. Wiecznie się kłócili i oboje mieli bardzo gwałtowne temperamenty, jednak z drugiej strony chciała się zgodzić. Z jakiegoś niewiadomego sobie powodu. I wcale nie z powodu tego, że Troy powiedział jej dzisiaj, że jest już stara i nadal bezdzietna.
- Chcę - odpowiedziała krótko, drapiąc się lekko po głowie z zakłopotaniem. Bo chciała, ale to nie oznaczało, że musieli od razu to robić. Przecież było tyle argumentów przeciw dlaczego nie powinni tego robić. - Pytanie tylko czy to będzie wykonalne? Ty całe życie byłeś najemnikiem i teraz chcesz się ożenić. No i pozostaje kwestia tego czy nie pozabijamy się wzajemnie - dodała, a po ostatnich słowach uśmiechnęła się lekko. Znając ich wybuchowe charaktery, była to jedna z opcji. Mimo to panna Snow kochała Rosha z Ashford i chyba już nigdzie nie miała znaleźć kandydata, który pasowałby do niej lepiej niż on. Czas było się pogodzić z tym, że właśnie ktoś taki jak on najlepiej oddawał jej charakter. Właściwie to była już przekonana. Oparła ręce na biodrach i wtedy spostrzegła, że czegoś jej brakuje. Przejechała prawą dłonią po swoim ciele i westchnęła ciężko, robiąc niezadowoloną minę.
- Ja... - Zaczęła, spuszczając wzrok w dół. Wtedy zauważyła brak sakiewki i zaczęła gorączkowo się zastanawiać nad tym kiedy udało jej się ją zgubić. Albo raczej kiedy została jej pozbawiona. - Ja właśnie zorientowałam się, że ktoś pozbawił mnie sakiewki ze złotem - dokończyła, a potem prychnęła lekko, przypominając sobie o młodym chłopaku, który wpadł na nią w karczmie. - No tak, ktoś na mnie wpadł gdy wychodziliśmy z karczmy.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Pon Gru 19, 2016 7:00 pm

Słysząc jej zgodę wyraźnie się ucieszył, całując Orle delikatnie w czoło stojąc tak sobie zadowolonym jak gdyby nigdy nic. Zrobił trochę dziwną minę słysząc resztę zdania, bo w czym przeszkadzało, to że kiedyś tam służył jako najemnik.
- A czy najemnik nie może się z czasem ożenić? Wiesz... Twój brat trochę dał mi do myślenia, bo w sumie sam mam dwadzieścia pięć lat, a również ani żony ani dzieci, nic. Może się nie pozabijamy, no chyba, że przypadkowo podpalisz mi włosy jak Naxosowi, hehe. - Parsknął lekkim śmiechem, ponownie biorąc fajkę gdy dziewczyna postanowiła się już odsunąć. Obserwował ją bacznie i jak się po chwili okazało została okradziona. Rosh westchnął, ale szczególnie nie przejął go ten fakt, bowiem teraz musiał nacieszyć się tym, że Orla postanowiła za niego wyjść. Mało ważna za to była data.
- Dlatego tym, którzy na ciebie wpadają trzeba od razu sprzedawać wpierdol, bo to stara jak świat sztuczka, a ten ktoś musiał zrobić to wyrafinowanie skoro dopiero teraz zauważyłaś jej brak... Jednak nie martw się, niedługo tak czy siak wypłaty. Chociaż... Teraz nie możesz się wyprowadzić, bo nie masz zabezpieczenia, hehe! - Powiedział zadowolony podchodząc bliżej, ucałował Orle w usta lada moment mówiąc dalej - A teraz chodźmy do środka, bo zaczyna coś wiać i jeszcze tyłek mi przewieje, albo co gorsza tobie. - Znów zrobił ten swój standardowy uśmieszek, wracając do środka i gdy tylko Orla też to zrobiła, zamknął drzwi balkonowe siadając sobie wygodnie na łóżeczku, a plecy opierając o ścianę.
- Orlaaaaaaa... Weź rozpal drewienka w kominku, bo już mi się za wygodnie siedzi, co nie Rosh? - Usłyszał coś w rodzaju szczeknięcia od młodego wilka.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Pon Gru 19, 2016 7:26 pm

Troy widocznie dał do myślenia im obojgu, chociaż Orla zdawała już sobie z tego sprawę długo przed ich rozmową. Zwykle nie interesowało ją zdanie innych ani społeczne normy i zwykle ignorowała fakt, że w tym wieku większość kobiet miała już gromadę dzieci. Panna Snow była inna, wolny duch po prostu. Rozumiała co miał na myśli, jednak nie byłaby sobą gdyby nie zarzuciła jakimś żartem.
- A więc o to chodzi... Czujesz się już stary i boisz się, że nikogo lepszego już sobie nie znajdziesz. Przejrzałam Cię, Roshu z Ashford - rzekła, udając że jej trochę przykro, a potem weszła za nim do środka. Drzwi się za nią zamknęły, a nim zdążyła jeszcze usiąść, mężczyzna poprosił ją aby rozpaliła w kominku. Dziewczyna usiadła na dywanie, który rozłożony był przed kominkiem i skupiając się na drewienkach ułożonych schludnie na palenisku, które po pewnym czasie zaczęły lekko skwierczeć i zajmować się ogniem. Po pewnym czasie ogień był już spory, a wtedy młody wilk podbiegł do Orli nadal siedzącej na dywanie i od razu wskoczył jej na kolana. Panna Snow pogłaskała go i przytuliła do siebie.
- Widzę bardzo cieszy Cię fakt, że zostałam okradziona i teraz utknęłam tutaj z Tobą nie mogąc się wyprowadzić kiedy to będzie dla mnie wygodne. Nie zapominaj jednak, że mam jeszcze dwóch braci, którzy chętnie mnie przygarną jak będziesz dla mnie niedobry - powiedziała, spoglądając na mężczyznę siedzącego na łóżku. Wystawiła nawet język w jego stronę. Może jednak Rosh miał rację, powinni tego dnia wybrać się do Zielonych Ogni i nic takiego by nie miało miejsca. Poszli jednak do bardziej podrzędnej karczmy, na którą ona naciskała i teraz miała, okradli ją. Dziewczyna jednak nigdy nie miała szczególnej więzi z pieniędzmi, toteż ta strata jakoś niespecjalnie ją dotknęła. W końcu tutaj niczego jej nie brakowało, toteż nie było na co narzekać.
- Tak poza tym, wilk nie nazywa się Rosh. To był tylko żart i chwilowy brak pomysłów. Muszę wybrać mu jakieś inne imię - rzekła, drażniąc zwierzaka tym, że co jakiś czas łapała jego pyszczek w palce i nie chciała go wypuścić a on musiał siłować się z nią trochę. - Ach i ostatnia sprawa. Teraz jak ubiłeś tak dobry interes to oczekuję podwyżki. - Dodała, unosząc lekko brwi ku górze. Właściwie to nie mówiła poważnie, ale ciekawiła ją jego reakcja.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Pon Gru 19, 2016 9:22 pm

Czy czuł się stary? No może trochę, bo na pewno młodzikiem, któremu ledwo co wyrastał wąs nie był, a swoje już w życiu widział. Rosh doskonale wiedział, że smutną minę Orla postanowiła ewidentnie podrobić, toteż uśmiechnął się obserwując cóż ona wyrabia. W międzyczasie zdjął buty i sprytnie wszedł pod kołdrę wyraźnie zadowolony.
- Niedobry, pff. Ja zawsze jestem dobry tylko ty tego nie dostrzegasz. W sumie, to chyba ja powinienem być obrażony, chociaż nie... - Nie drążył tematu, bo dobrze wiedział cóż takiego ostatni czasy odwalił. Słysząc o wilku skwasił minę, bo naprawdę sądził, że Orla postanowiła go tak nazwać co śmieszyło Ashforda, aż po dziś dzień. Patrzył na nią jakby nie dowierzał, zaś kiedy zdał sobie już sprawę, iż dziewczyna wcale nie żartuj, westchnął głośno i wyraźnie.
- A mógł nosić najwspanialsze imię jakie widziała ta ziemia, a ty mu to odbierasz, okrutna jesteś. A co do podwyżki, to no nie wiem czy zasłużyłaś, zastanowię się i to bardzoooooo poważnie, ale nic nie obiecuję. - Powiedział udając jakby wielce się zastanawiał, dodatkowo zrobił poważną minę, chociaż był niemal pewien, że wygląda to bardzo śmiesznie.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Pon Gru 19, 2016 11:52 pm

Panna Snow pokręciła tylko głową słysząc słowa Rosha. Coś tam jeszcze pogadał, pomamrotał pod nosem, a potem wślizgnął się pod kołdrę i ułożył głowę na poduszce. Jeśli chodzi o podwyżkę to nie drążyła tematu, bo narzekać nie mogła, a poza tym wiedziała że Rosh i tak nie da jej zginąć, więc pieniądze nie były takie ważne. Może i lepiej żeby nie nosiła ich więcej przy sobie, jeszcze znowu ją okradną.
- Zachowaj to najwspanialsze imię dla swojego pierworodnego, a nie wilka chcesz tak nazwać - stwierdziła, będąc już niemal pewna, że Rosh właśnie osunął się w objęcia snu. Raczej nie powiedziałaby tego gdyby wiedziała, że nadal ją słucha. Ona sama zaś siedziała nadal na dywanie przed kominkiem, w którym buchał ogień i ogrzewał jej twarz, zaróżowiając policzki z gorąca. Zwierzę biegało wokół beztrosko aż w końcu padło obok jej kolan i położyło łeb na swoich łapach. Snow wstała, podeszła do jednej z komód na której trzymali wszelkie księgi i odnalazła tę należącą do wielkiego maestera, który jakiś czas użyczył jej i najwyraźniej o niej zapomniał. Dziewczyna miała zamiar ją zwrócić, jeszcze jednak nie teraz. Usiadła po turecku przed kominkiem na tym samym dywanie co uprzednio i zanurzyła się w lekturze, nachylając się nad ciężkim woluminem rozłożonym na swoich nogach. Chłonęła kolejne wersy zapisane na poblakłych stronicach, te same które przeczytała już uprzednio. Całą treść przeczytała już dawno, jednak brak czasu nie pozwolił jej na zagłębienie się w lekturę lepiej. Postanowiła to nadrobić.

3 kwietnia 266ACC
późna noc

Rosh nadal spał w najlepsze kiedy panna Snow znużyła się wielogodzinnym czytaniem lektury. Kiedy ponownie wyprostowała swoje plecy poczuła silny ból w okolicy lędźwi, toteż przeciągnęła się lekko. Przeniosła księgę ze swoich kolan na podłogę, aby przypadkiem nie przypalić jej lub nie zwęglić jakiejś strony, w końcu nie należała do niej a była własnością korony. Wyciągnęła przed siebie dłoń i wyczarowała mały płomień, który rozświetlił pomieszczenie. Wilk natychmiast uniósł swój pysk z zainteresowaniem. Dziewczyna z całych sił skupiała się aby go powiększyć, udawało jej się jednak to nie na długo i utrzymanie długotrwałego efektu było dość ciężkie. Mimo to płomień wydłużał się co jakiś czas a potem wracał do swoich oryginalnych rozmiarów. Przez chwilę udało jej się do nawet jakby wygiąć w łuk, aczkolwiek nie była pewna czy to jej się nie przywidziało. Wreszcie poddała się, zgasiła płomień i westchnęła cicho, wpatrując się w ogień w kominku, który wygasał powoli. Rzuciła okiem na księgę i wtedy wpadła na pomysł. Sięgnęła po sztylet, który nosiła przymocowany do paska i wyciągnęła go, przyglądając mu się. Przystawiła do swojej jasnej skóry na wewnętrznej stronie dłoni i krótkim pociągnięciem zrobiła niezbyt głęboką, aczkolwiek obficie krwawiącą ranę. Obfita, szkarłatna strużka popłynęła z po jej ręce toteż panna Snow szybko zacisnęła ją i wyciągnęła ją przed siebie, a następnie uniosła nad płomieniem buchającym w kominku. Otworzyła palce i pozwoliła jej spływać swobodnie w płomienie, a gdy kropelki rozbijały się o rozżarzone drewno, syczały i skwierczały cicho. Skupiła się, przymknęła oczy i wtedy ogień rozszalał się z podwójną siłą niż dotychczas, niemal wychodząc poza kominek. Wyglądało to nieco przerażająco, ale dziewczyna nie cofnęła się; wiedziała, że nic jej się nie stanie. Przeczytała księgę tyle razy, wiedziała że poświęcenie własnej krwi może zdziałać cuda. Korzystając z mocy, ponownie podpaliła płomień na swojej dłoni, tej rozciętej - tym razem był jednak wyższy i jaśniejszy, a do tego tańczył jakby pomiędzy jej palcami naginając się dowolnie do jej woli. Przybrał najpierw okrągły kształt, potem jakby rozlał się po jej ręce falami, aby ostatecznie zniknąć gdy zamknęła go w swojej pięści. Jej rana nadal krwawiła lekko, toteż panna Snow postanowiła że zamknie ją starym, brutalnym sposobem. Swój sztylet wsadziła w ogień, aby rozgrzać go do odpowiedniej temperatury, ale po chwili cofnęła rękę. Skupiła się na metalowym ostrzu i siłą woli podpaliła je ku swojemu zaskoczeniu. Wtedy nie tracąc ani chwili przytknęła rozgrzane ostrze do swojej rany tak, aby gorąca temperatura zatrzymała krwawienie. Powinno ją boleć, powinna zwijać się z bólu, ale... tak wcale się nie stało. Panna Snow chyba właśnie odkryła przełom w procesie swojej nauki, w której doświadczała blokady od dobrego miesiąca.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Wto Sty 10, 2017 1:10 am

4 kwietnia 266ACC


Orla naprawdę nie miała żadnego lepszego pomysłu, toteż z czasem trafiła wraz z chłopcem na ulicę, na której znajdował się burdel Pod Kiecką. Z braku lepszych miejsc, musiała przyprowadzić go tutaj. Nie wiedziała tylko jak prześlizgnie się obok strażników i dziewcząt, ale znajdowała się w na tyle uprzywilejowanym położeniu, że bardzo łatwo mogła ich zmanipulować. Budynek znajdował się tuż za rogiem, toteż Orla weszła wraz z Ablem w ciemny zaułek i nachyliła się nad chłopcem, kładąc mu ręce na ramionach.
- Posłuchaj, zostań tutaj. Daj mi kilka minut i wrócę po Ciebie. Tylko cicho - poinstruowała chłopca, a potem zostawiła go w zaułku tuż obok burdelu, a sama weszła do środka tak jak zazwyczaj. Na pierwszy ogień miała pójść dwójka strażników, która znajdowała się na jej drodze jako pierwsza. Orla spojrzała na nich, a potem poparła się pod boki, zwracając się do nich.
- Wydaje mi się, że mamy jakiegoś intruza w ogrodach. Idźcie to sprawdzić natychmiast - rzekła, a gdy Ci zniknęli, Orla spostrzegła dwie kurtyzany siedzące w głównej sali. Krzyknęła zduszona, zwracając na siebie ich uwagę. - O cholera, to mysz! Nie, to szczur... Biegnijcie na górę, ja go złapię - powiedziała, a te zerwały się z miejsca natychmiast i pobiegły do góry. Miała teraz kilka minut, toteż nie czekając ani chwili, wyszła przez burdel i przywołała chłopca gestem dłoni. Ten podbiegł do niej szybko i panna Snow złapała go w ramiona, szybko wbiegając do środka. Tam uważając aby na nikogo się nie natknąć, pognała schodami ku górze do swojego dawnego pokoju, który zajmowała jeszcze nim zaczęła rezydować z Roshem. Zamknęła za nimi drzwi i dopiero wtedy miała moment na to, aby skupić się na chłopcu, który był w tym momencie już nieźle zdezorientowany.
- Dobra, teraz tak. Przez jakiś czas będziesz musiał zostać tutaj. Nic Ci się nie stanie, ale nie możesz się nikomu pokazywać ani hałasować. Na razie. Z czasem jakoś rozwiążę tą sytuację, ale teraz musisz tutaj zostać. Przyniosę Ci coś do jedzenia - rzekła, a jak obiecała, tak zrobiła. Po chwili przyniosła na górę mu ciepłe jedzenie, a potem przyglądała się jak pochłania je z prędkością światła, zastanawiając się co ma z nim począć. Przecież nie mógł tutaj zostać. Jeśli Rosh się dowie, zabije ich oboje. Przez najbliższe godziny jednak, głowiąc się nad sytuacją, próbowała chłopca przekonać do siebie i ośmielić nieco. Pokazała mu kilka sztuczek z ogniem, wyczarowując dla niego przeróżne kształty i oswajając go nieco z nowym miejscem. Z czasem jednak, kiedy zasnął, musiała wrócić do swoich obowiązków. Już miała plan, aby tego dnia odciągnąć Rosha od burdelu pod Kiecką, a najlepszym miejscem ku temu był kolejny burdel, Rozkosz pod Gwiazdami. Tak, tak zrobiła, toteż żadne z nich tego dnia już na noc do przybytku nie wróciło.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Wto Sty 10, 2017 1:31 am

5 kwietnia 266ACC
wieczór

Orla korzystając z pierwszej nadarzającej się okazji, wykręciła się z rozmowy Rosha i jego kompanów, używając pierwszej lepszej wymówki. Uznała, że zostawi starych znajomych w męskim gronie, w końcu nie potrzebowali przyzwoitki na dalsze opowieści na temat wspólnie przeżytych przygód. Poza tym, wiedziała że zostawiła Pod Kiecką osamotnionego dzieciaka, toteż z ciężkim sercem i wilkiem na ramieniu udała się do owego burdelu, modląc się do starych i nowych bogów aby przypadkiem nie wpadł na pomysł, aby wyjść z pokoju i ukazać się mieszkańcom burdelu.
Gdy dotarła na miejsce, od razu zapytała strażników jak mija dzień i czy nie wydarzyło się tutaj nic nadzwyczajnego, a gdy dostała odpowiedź przeczącą, odetchnęła z ulgą. Napotkawszy dziewczęta w głównej sali, także zamieniła z nimi kilka słów, po czym udała się na górę. Póki co, wszystko wyglądało w porządku. Otworzyła drzwi do swojego pokoju, a tam zastała Abla siedzącego przy niewielkim biurku, na którym trzymała księgi i pergaminy. Coś jej tam pobazgrał, już wiedziała, a gdy zobaczył że się spostrzegła, od razu zrobił przestraszoną minę. Panna Snow wiedziała od razu, że to będzie długa droga ku temu, aby Abel przestał się bać każdej dorosłej osoby, ale już ona dopilnuje aby tak się stało.
- Nic się nie stało, możesz się bawić. Tylko nie pobazgraj mi żadnej z ksiąg, ani nie otwieraj tamtej skrzyni w rogu. Zobacz, przyniosłam Ci kogoś żeby nie było Ci tutaj samotnie - rzekła, wskazując na młodego wilka, którego postawiła właśnie na ziemi. Zamknęła za sobą drzwi, a potem przekręciła klucz w zamku tak, aby nikt nie wszedł do środka. Młody bał się zwierzęcia, ale z czasem zaczął się nawet przekonywać. Orla spędziła z Ablem kilka godzin, pokazując mu przeróżne sztuczki, bawiąc się z nim, a nawet ucząc go jak napisać kilka liter alfabetu. Pod koniec jednak siedzieli tylko i rechotali od czasu do czasu, spoglądając jak małe zwierzątko turla się po dywanie. Przez cały ten czas, panna Snow zastanawiała się co ma począć z dzieckiem, które przecież nie mogło tutaj zostać ukryte na zawsze. W końcu to ona zawsze powtarzała podając dziewczynom miesięczną herbatę, że burdel to nie miejsce dla dzieci.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Wto Sty 10, 2017 1:44 am

Od czasu zniknięcia Orli rozmawiał jeszcze z towarzyszami kawał czasu, obgadując to i owo, rzucając żartami często o młodym Lannisterze, które oczywiście były tylko i wyłącznie żartami. Przecież młody należał do ich wesołej kompanii i miał nadzieję, że tak chwilowo zostanie. Później wszyscy rozeszli się lub najzwyczajniej w świecie postanowili odpocząć, bo przecież Rosh zapewnił im gościnę, a jeżeli chcieli towarzystwo podczas snu je również otrzymali, dodatkowo na koszt firmy. Ashford zadowolony zszedł z schodów, a gdy wypytał o Orle to dowiedział się, iż chyba wróciła do burdelu "Pod Kiecką". Cała ta sytuacja dziwiła mężczyznę, bo przecież sama wcześniej wychwalała "Rozkosz pod Gwiazdami". Przyodział coś lepszego niż teraz i dziarskim krokiem ruszył w ślady Orli. Przecież tam coś mogło się stać, że od tak postanowiła sobie tam wrócić. Wchodząc, przywitał strażników, zamienił z nimi kilka słów, nie zapominając spytać o panne Snow. Wpierw sprawdził swój gabinet, ale tam nikogo nie zastał. Przechodząc obok jej dawnego pokoju coś usłyszał. Zapukał grzecznie i o dziwo nie dostał odpowiedzi, najwidoczniej zamurowało osobę tam siedzącą. Spróbował nawet wejść, ale nic.
- Wiesz, mogła byś mnie tak wpuścić, bo to tylko ja twój ukochany Roszek, hehe. - Powiedział śmiejąc się pod nosem i czekając na jakiś komentarz, najlepiej ripostę, bo przecież, ona uwielbiała mu docinać.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Wto Sty 10, 2017 1:59 am

Orla nawet nie zorientowała się, że ktoś chodzi pod drzwiami. Dopiero pukanie do drzwi wyrwało ją z rozmowy z Ablem, dodatkowo zamurowało ją na dłuższą chwilę. Dzieciak spojrzał na nią wystraszonym wzrokiem, a ona cóż... nie wyglądała na wcale mniej wystraszoną niż on. Natychmiast przyłożyła sobie palec do ust nakazując mu, że ma być cicho i nie wydać z siebie pojedynczego dźwięku. Jednocześnie pomyślała, że dopiero wyrwała go z życia w ciągłym strachu, a teraz sama wprowadzała dość straszną i traumatyczną dla niego sytuację. Wstała powoli z dywanu, na którym siedzieli, patrząc na niego porozumiewawczo dając mu tym samym znać, aby się nie ruszał.
- Ciiii... Zajmę się tym, a Ty się stąd nie ruszaj - powiedziała najciszej jak potrafiła tak, aby Rosh tego nie usłyszał za drzwiami. Podeszła do drzwi powoli, zastanawiając się co teraz począć. - Poczekaj, muszę się ubrać - rzuciła pierwszą lepszą wymówkę, która przyszła jej do głowy, a która wydawała się dość wiarygodna. Po chwili przekręciła klucz w drzwiach, uchyliła drzwi do minimum i szybko prześlizgnęła się przez nie tak, aby Rosh nie zdołał zajrzeć do środka. Uśmiechnęła się do niego nieco nerwowo, a potem przekręciła klucz w zamku, który następnie schowała sobie do kieszeni. Złapawszy go za rękę, spróbowała odciągnąć w stronę schodów do jego gabinetu, gdzie zwykle przesiadywali.
- Twoi przyjaciele już się rozeszli? Chciałam wam dać co najmniej wieczór, bo uznałam, że zbierze wam się na wspominki i pewnie pójdziecie sobie do karczmy. Nie chciałam wam przeszkadzać po prostu - zaczęła, chcąc od razu zacząć jakiś temat, aby Rosh nie zrobił się podejrzliwy. Marna była z niej chyba jednak aktorka. - To może wrócimy już, co?
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Wto Sty 10, 2017 2:12 am

Tak, musiała się ubrać. Dziwiło, to Rosha bo przecież i tak dobrze wiedział jak wygląda nago. Mimo wszystko poczekał cierpliwie pod drzwiami nucąc sobie jedną z ulubionych pieśni o żonie Dornijczyka, aż usłyszał otwieranie drzwi. Chciał wejść do środka, ale Orla sprytnie prześlizgnęła się drzwiami nawet nie dając okazji zerknąć, dodatkowo zamknęła drzwi kluczem, pośpiesznie sobie go schowała i jak gdyby nigdy nic chciała odciągnąć od pokoju, zmieniając całkowicie temat. Stanął twardo na ziemi i pannie Snow najzwyczajniej w świecie się nie udało go nawet drgnąć. Grymas twarzy byłego najemnika znacznie uległ zmianie, już nie widać było tego krnąbrnego uśmieszku. Coś ukrywała, a co jeśli...
- Co to ma być? Pokaż mi ten kluczyk który schowałaś sobie do kieszeni, bo powiem ci, że jestem bardzo ciekaw cóż takiego ukrywasz tam za drzwiami. Wyglądasz na dosyć zdenerwowaną... - Powiedział, a jego twarz coraz bardziej zmieniała się w twarz wkurwionego najemnika - Chyba już wiem dlaczego musiałaś się ubrać. Coś nie chce mi się wierzyć, że po prostu spałaś. A teraz, daj mi ten cholerny kluczyk. - Tak, Rosh podejrzewał, że w pokoju siedzi sobie jakiś dorosły facet z którym Orla sobie najzwyczajniej w świecie była za jego plecami, a wykorzystując sobie obecność przyjaciół Rosha, umówiła się z nim tutaj.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Wto Sty 10, 2017 2:23 am

Orla za wszelką cenę próbowała zrobić neutralną minę w tym momencie, jednak przyszło jej to z lekkim trudem. Uśmiechnęła się lekko dla niepoznaki, a kiedy nie udało jej się odciągnąć Rosha od drzwi, puściła jego dłoń i stanęła plecami oparta o drzwi tak, że nie mógł w tym momencie nic zrobić o ile jej stąd po prostu nie odciągnie.
- Rosh, uspokój się. Czy Ty mi nie ufasz? - Zapytała, próbując odwrócić sytuację przeciwko niemu. Dziewczyna już dobrze wiedziała co mu chodzi po głowie. Kiedy zapytał ponownie o klucz, Orla pokręciła tylko przecząco głową. Prędzej tutaj zginie z jego ręki niż odda mu ten cholerny klucz. Słysząc jego oskarżenia, zmarszczyła brwi i spojrzała na niego z wściekłością. Przecież już raz przez to przechodzili i sądziła, że mają w tej kwestii jasność.
- Nie. Nie dam Ci, ponieważ nie ma takiej potrzeby. Poza tym widzę, że znowu oskarżasz mnie niesłusznie o coś, czego nie zrobiłam. Sądziłam, że ostatni raz dał Ci nauczkę, ale chyba się myliłam. A teraz odejdź - rzekła hardym tonem, nadal opierając się o drzwi plecami. Przez moment nawet spojrzała na niego błagalnie, jednakże nie na długo.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Wto Sty 10, 2017 2:34 am

Teraz jeszcze zastąpiła sobą drzwi, aby nie mógł nic zrobić. Przecież nie będzie jej ciągnąć stamtąd na siłę czy inne licho, popatrzył na nią z góry jak zwykle zresztą, lecz głos pozostał ten sam. Przecież krzyczenie w środku nocy, nawet w burdelu mogłoby być co najmniej dziwne.
- Ty nie masz, takiej potrzeby, ale ja jak najbardziej ją mam, a skoro mówisz o ufaniu, daj mi po prostu ten klucz i sprawdzę cóż takiego tam jest. I nie, nie zamierzam sobie odejść, oddaj mi kluczyk bo tak czy siak wejdę do środka. Zresztą... - Nie musiał jej ciągnąć na siłę czy przekonywać całą noc, by oddała mu ten klucz. Najzwyczajniej w świecie podniósł dziewczynę bez większego trudu i odstawił na bok. Drzwi nie wywarzał z kopa, bo wtedy robi się jeszcze większy hałas. Prawą dłonią złapał pośpiesznie klamkę, a barkiem otworzył sobie przejście. Rosh w tym momencie, był gotowy chwycić jakiegoś kochasia i spuścić mu wpierdol, ale zamiast tego zobaczył wystraszonego dzieciaka. Zrobił zdziwioną minę, odwracając głowę do tyłu gdzie zapewne czekała zdenerwowana Orla.
- Yyy, co to za dzieciak siedzi u ciebie w pokoju? - Tym razem, to on stał jak wryty nie kryjąc zdziwienia. Chyba ostatnia rzeczą, jaka by się spodziewał ujrzeć wchodząc tutaj, był własnie taki mały gówniarz jak ten.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   

Powrót do góry Go down
 
Burdel "Pod Kiecką"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 9 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
 Similar topics
-
» Burdel "Pod Rozwartą Różą"
» Burdel "Pod Kiecką"
» Burdel
» Burdel "Małpi Gaj" [NEW]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Królewska Przystań-
Skocz do: