IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Burdel "Pod Kiecką"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Lip 31, 2016 7:10 pm

First topic message reminder :

Położony w dobrej okolicy - między Czerwoną Twierdzą a Wielkim Septem - trzypiętrowy, obszerny budynek. Parter zawiera niewielki przedsionek, a następnie wielki salon. Z salonu przejść można do mniejszego pomieszczenia, w którym znajduje się przejście do piwnicy, kolejnego, gdzie znajdują się schody na górę oraz do małego gabinetu. Z parteru - drzwi za schodami na piętro - można dostać się również do niewielkiego ogrodu z fontanną otoczonego ceglanym, dwumetrowym murkiem. Piwnica jest obszerna, podzielona na dwa pomieszczenia. Na trzecim piętrze znajduje się dwanaście pojedynczych pokoi, a na drugim i pierwszym po sześć "podwójnych" pokoi. Z trzeciego piętra można dostać się po drabinie na strych, jedno, puste pomieszczenie pod dachem. Wyżsi ludzie muszą się tam schylić. Burdel jest schludny i urządzony z lekkim przepychem, już na pierwszy rzut oka widać, że nie przyjmują tu byle kogo.


Ostatnio zmieniony przez Pan Światła dnia Pon Sie 01, 2016 1:27 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com

AutorWiadomość
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Pon Wrz 05, 2016 12:13 am

- Znasz niejedną, tak? - błyskawicznie wtrącił się z zaciekawieniem, jednak równie szybko zainteresowanie stracił. - Ech, nic z tych rzeczy. Mowa tutaj o recepturze na substancję pobudzającą, jeśli wiesz o czym mówię - wypalił nie zwracając uwagi na dwuznaczność swej wypowiedzi.
- Chcę receptury. Mój pośrednik napisał jasno, że recepturę kupię dzisiaj, o tej godzinie i w tym miejscu, a mój kontakt opisał jako zarządcę przybytku. Nic więcej chyba nie pisał, prawda? Wzrok mi już powoli nie domaga, a zioła też powoli przestają pomagać. Hmmm... Kupiłbym konia. W sumie to jest to nawet dobry pomysł. Świetny asystent, dużo pracuje, nic nie gada, wykonuje polecenia, tak. Tak, koń to świetny wybór. A może traszka? Nie musiałbym po niej tyle sprzątać - zaczął rozmyślać od rzeczy. Nagle jednak jego głos oczyścił się i nabrał mocy, różniąc się znacznie od poprzedniego starczego głosu.

W koronie ogni siedmiu piekieł świat płonie,
Wszechrzeczy król zmarł, zostając na świecie,
Armie władcy zła zbierają się, królestwo zatonie,
Kuźnia Przeznaczenia pojawiła się w tym mieście.


Zachwiał się lekko i chwycił ściany, by nie upaść. Cała jego wiedza i mądrość nie wystarczały, by racjonalnie wytłumaczyć sytuację.
- Co się stało? - zapytał, nie wiedząc co o tym myśleć. Ostatnie co pamiętał to rozmyślania o nowym asystencie. Dziwne. Jakoś nigdy nie pragnął mieć asystenta. Jeszcze myślałby o nim w innych kategoriach niż obiekt badań.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Pon Wrz 05, 2016 12:37 am

- Twój pośrednik się mylił, nie kupisz tutaj receptury na substancję pobudzającą. Przynajmniej nie w tej chwili. Jednakże, jestem pewna że za odpowiednią kwotę znajdę Ci najlpeszą dziewczynę w burdelu i pobudzi do działania nawet takiego staruszka jak Ty - powiedziała, poruszając lekko brwiami w kuszącym geście. Miała pomagać prowadzić ten interes, czyż nie? Może gdyby porozmawiali dłużej, w bardziej ustronnym miejscu, wspólnymi siłami doszliby do tego jak sporządzić ową substancję, w końcu Orla posiadała pewien zasób wiedzy. Nie czas na to był i miejsce jednakże, a monolog starca dał dziewczynie do zrozumienia, że ma do czynienia z człowiekiem niespełna rozumu. Demencja starcza musiała zacząć już tutaj działać. Rozmawiał o koniach, traszkach, asystentach... Dopiero po chwili jego ton i nastawienie uległo gwałtownej zmianie. Jego głos obniżył się i wyostrzył, przestał drżeć. To co wypowiedział jako kolejne, sprawiło, że dziewczyna rozszerzyła lekko oczy i schyliła nieco głowę, aby przyjrzeć się mu lepiej.
W koronie ogni siedmiu piekieł świat płonie,
Wszechrzeczy król zmarł, zostając na świecie,
Armie władcy zła zbierają się, królestwo zatonie,
Kuźnia Przeznaczenia pojawiła się w tym mieście.

Zapomniała na moment o burdelu, klientach i tym, że trzeba zając się dziewczętami. Stare nawyki wzięły górę i dziewczyna miała dokładnie ten sam wyraz twarzy, który miewała gdy ciotka przyniosła do domu nowe znalezisko lub prezentowała swoje nowe osiągnięcia. Słowa zaintrygowały dziewczynę do tego stopnia, że od razu zaczęła powtarzać je w myślach, aby zapamiętać z nich jak najwięcej.
- Armie władcy zła zbierają się, królestwo zatonie. Kuźnia Przeznaczenia pojawiła się w tym mieście. - Powtórzyła po nim, patrząc na niego wyczekująco. Czekała na wyjaśnienie, cokolwiek. - Kuźnia Przeznaczenia? Gdzie to jest? Spójrz na swój pergamin. Czym jest kuźnia przeznaczenia?- Nim się zorientowała, pochylała się już nad zgarbionym starcem i potrząsała nim lekko za ramiona. Fanatyczka jedna.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Pon Wrz 05, 2016 9:18 pm

- Kuźnia Przeznaczenia? Ale jaka Kuźnia Przeznaczenia? - pytał ze zdziwieniem. - I przestań mną tak trząść - powiedział spokojnie, po czym dobył bukłaku z jakimś trunkiem i wypił połowę w kilku łykach. Zerknął na swój pergamin, widniał na nim napis Kuźnia Przeznaczenia, którego wcześniej jakimś cudem nie zauważył. W jego głowie zaczęły się kłębić myśli. Odległe wspomnienia pojawiały się przed oczami jak obrazy w kalejdoskopie. Mózg pracował szybko łącząc ze sobą z pozoru nic nieznaczące fakty w sensowną całość.
- Hmmm... Kuźnia Przeznaczenia, Kuźnia Przeznaczenia... Chyba się domyślam gdzie się znajduje - mówiąc to zdjął kaptur, odsłaniając biało-srebrne włosy i brodę, a także fioletowe tęczówki oczu. - W drogę - zakrzyknął i wymaszerował energicznym jak na starca krokiem.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Pon Wrz 05, 2016 9:57 pm

- Dobrze już, dobrze, przepraszam - powiedziała, zabierając ręce od staruszka. Rzeczywiście, może za mocno nim potrząsnęła. Z zażenowania skrzyżowała ręce na piersiach i przyjrzała się uważnie temu, jak ściąga kaptur z głowy. Jej oczom ukazały się białe włosy i fiołkowe oczy, domena krwi królewskiej. Była w Królewskiej Przystani już kawałek czasu, a nie widziała jeszcze żadnego Targaryena. To nie tak, że oni chadzali po ulicach przecież. Właściwie to nie widziała nigdy nikogo o tej niezwykłej barwie oczu, aczkolwiek słyszała o tym z opowieści świadków, którzy na własne oczy widzieli niegdyś króla i jego rodzinę. Ale do rzeczy.
Gdy starzec uznał, że wie gdzie znajduje się Kuźnia Przeznaczenia, Orla klasnęła w dłonie. Ale zaraz, jak to w drogę? Nie mogła przecież zostawić przybytku tak po prostu! Jednakże, nie zajmie jej to pewnie długo, dziewczyny sobie przecież poradzą. Radziły sobie bez niej tyle czasu, czymże była kolejna godzina?
- Jak to w drogę? - Zapytała zbita z pantałyku, a gdy starzec ruszył w stronę drzwi, rzuciła tylko do dwójki dziewcząt obecnych w salonie. - Wracam za moment! Ani słowa Roshowi, kochane. - Rzuciła na odchodne, podążając za wielkim maesterem, którego tożsamości ani pozycji jescze nie znała. Pan Rollins podążył posłusznie za nią naturalnie.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Pią Wrz 09, 2016 12:16 am

15 lutego 266ACC - wieczór

Orla pognała do burdelu wprost z portu Królewskiej Przystani, nie zatrzymując się już nigdzie po drodze. Gdy wróciła, okazało się, że interes kręci się jak zawsze - widocznie dziewczyny nie potrzebowały takiej opieki, jak mogłoby się wydawać. Klienci przychodzili i wychodzili, w większości zadowoleni, a jeśli mieli jakieś skargi lub zażalenia, dziewczyny wiedziały, iż natychmiast mają odsyłać takowych delikwentów prosto do niej. Mimo to, większość dnia aż do wieczora upłynęła spokojnie. Do najbardziej niepokojącego incydentu można było zaliczyć to, że włosy jednej z dziewcząt zaplątały się tak niefortunnie w wiadomą część ciała klienta i Orla musiała ruszyć na ratunek. Do końca dnia chodziła z lekkim obrzydzeniem wypisanym na twarzy...
Około godziny dwudziestej drugiej w burdelu pojawił się jegomość, którego dziewczyna z Północy jeszcze nigdy tutaj nie widziała. Był odziany w czerwoną, luźną szatę, dość charakterystyczną, aczkolwiek Orla początkowo nie wiedziała, dlaczego wzór jego odzienia wydawał jej się znajomy. Dopiero dostrzegłszy ogniste serce wyszyte na mieszku przy jego pasku, dziewczyna dodała dwa do dwóch. Wszedł do głównego pomieszczenia bardzo pewny siebie, coś podpowiadało pannie Snow, że to nie jego pierwsza wizyta. Wybrał jedną z dziewcząt i poszedł z nią na górę. Czarnowłosa odprowadziła tę dwójkę wzrokiem do schodów, a gdy zniknęli jej z oczu, przyglądała się temu miejscu jeszcze przez moment. Czerwony Kapłan w burdelu... Nie jej było oceniać etykę duchowieństwa owego bóstwa, w końcu w nie nie wierzyła, a o samej wierze nie wiedziała zbyt wiele. Co wiedziała jednakże, było to, że jej ciotka przejawiała bardzo szerokie zainteresowanie ogniem i posiadała nawet niewielkie umiejętności władzy nad nim. Była jednak niemal pewna, że Heather nie miała nic wspólnego z Panem Światła... A może jednak?
Gdy po około czterdziestu minutach czerwony kapłan zszedł na dół zadowolony, Orla nie omieszkała się podejść do niego. Po wymianie kilku uśmiechów i uprzejmości, zapytała wprost:
- Mam dla Ciebie propozycję. Co powiesz na kolejną darmową godzinę jutro z jedną z naszych dziewcząt? W zamian oczekuję tylko pogawędki w gabinecie na górze. - Jak się okazało, wyznawcy R'hillora nie trzeba było długo namawiać. Już po chwili znaleźli się w gabinecie Rosha. Było już jednak ciemno, dlatego dziewczyna chciała odpalić świecę. Gdy miała zamiar to uczynić, kilka świec w pomieszczeniu zapłonęło samoistnie. Nie byłaby sobą gdyby to nie obudziło w niej wrodzonej ciekawości, albo chcoiaż niewielkiego zaintrygowania.
- Imponujące. Naprawdę. Może zechcesz opowiedzieć mi nieco więcej na ten temat? - Zaproponowała, siadając na krześle za stołem, przy którym zwykle siadał Rosh gdy zajmował się sprawami przybytku. Czerwony Kapłan zajął miejsce naprzeciwko. W sumie rozmawiali przez dwie godziny na temat wiary, mężczyzna opowiadał jej o Panie Światła, swojej religii i wszystkiemu, co jej dotyczyło. Dziewczyna miała nieco zgoła inny cel, nie planowała się nawracać na nową wiarę, ponieważ została wychowana w wierze Starych Bogów. Wreszcie zagaiła o magię ognia, opowiedziała o swojej cioteczce, która również przejawiała tę zdolność i nie raz próbowała przekazać dziewczynie te tajniki, jednakże wtedy była ona zbyt przerażona tym i uwarzała to za swojego rodzaju... bluźnierstwo względem bogów? Śmierć Heather wszystko zmieniła i panna Snow zmieniła zdanie. Czerwony Kapłan dał jej kilka wskazówek, a także polecił tytuł księgi, której będzie potrzebowała w procesie nauki.
- Tak się składa, że chyba wiem, gdzie mogę ową księgę dostać... Powiedzmy, że pewna osoba wisi mi przysługę. Cóż, dziękuję za rady i zapraszam jutro - pożegnała go, a gdy opuścił burdel, wróciła do swoich obowiązków.
Było późno, dochodziła północ i o tej porze dziewczyna postanowiła, że zostanie w gabinecie. Wyszła na balkon i z kielichem wina opierając się o barierkę, wpatrywała się w ciemne miasto. Jedynie pojedyncze światła karczm i przybytków oświetlały drogi Królewskiej Przystani. Z góry dochodziły pojedyncze jęki dziewcząt, które nadal zabawiały klientów piętro wyżej. Kilka dni i dziewczyna była w stanie zupełnie się do nich przyzwyczaić. Pomyslała o tym, że Rosh od lat musi wysłuchiwać tych samych jazgotów w burdelach, których w swoim życiu zapewne odwiedził tak wiele. Przez moment zastanawiała się i próbowała obliczyć w którym momencie podróży musi się teraz znajdować i ostatecznie ustaliła, że właśnie znajduje się na statku płynącym do Białego Portu.
- Mam nadzieję, że rzygasz jak kot przewieszony przez burtę, Rosh - mruknęła do siebie, zaśmiała się pod nosem i dopiła wino, które znajdowało się w jej kielichu. Gdy nacieszyła już oczy smętnym widokiem miasta, zgasiła świece i położyła się do łóżka, gdzie po chwili zasnęła.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sob Wrz 17, 2016 11:56 pm

Środek nocy, stawiam na trzecią dwanaście. 18 Luty 266 AC

Tss. Tss. Dyng. W środku ogniska leży rozgrzany do czerwoności kocioł. Tss. Tss. Dyng. Tss. Dłonie w czarnych rękawiczkach wykonują kolejne pstryknięcia i kolejne monety spadają na podłogę lub z sykiem wpadają do kotła. Dyng. Tss. Tss. Dyng. Monety, które wpadły do naczynia łączą się z innymi w gęsty płyn i lekko bulgocząc rozbryzgują miniaturowe bąbelki. Dyng. Tss. Tss. Jeszcze jedna. Dyng. Jeszcze jedna. Dyng. Teraz musi się udać! Tssss. Udało się. Dłonie chwytają gorący kocioł i przechylają go, by zawartość wypełniła przygotowaną formę. Postać oddala się, by poddać obróbce swe nowe dzieło - dzieło życia! Czymże jest żelazo, przy złotym mieczu? Dłoń postaci obleczonej w czerń wyciąga ostrze z pochwy i wznosi ku niebu, a odbity blask słońca razi nieprzyjaciół.

Orla spała nieco niespokojnie w pokoju, gdy wpadający przez okno promień księżyca odnalazł odstęp w chmurach i przez odpowiednio długi moment padał na jej oko, by zbudzić pannę Snow ze snu. Nim zdążyłaby się przewrócić na drugi bok, gdzieś na granicy świadomości, dziewczyna usłyszała dochodzące zza okna jakby delikatne klepnięcie czegoś średnio ciężkiego o zmarzniętą ziemię.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Wrz 18, 2016 12:11 am

Panna Snow obudziła się lekko zlana potem z bardzo realistycznego snu, który balansował na granicy jaźni i podświadomości. Gdy tylko otworzyła oczy, wiedziała już, że to znowu się stało. Dziewczyna nie śniła przesadnie często, aczkolwiek przez lata zdołała odróżnić te znaczące sny od tych, które były tylko wytworami jej wyobraźni. Nie wiedziała czy to padające światło księżyca czy głuchy dźwięk wybudziły ją ze snu, a może oba jednocześnie. Usiadła na łóżku, przetarła oczy i jeszcze raz w myślach przywołała obraz miecza kutego ze złota, którego wizja - kto wie - mogła okazać się dla kogoś przydatna w nadchodzącym czasie. Sądząc po egipskich ciemnościach panujących w pomieszczeniu, musiał być środek nocy. Panna Snow krótkim spojrzeniem rzuconym w stronę świecy znajdującej się na szafce nocnej, rozpaliła jej płomień i oświetliła pomieszczenie nikłym blaskiem. Od czasu gdy nauczyła się to robić, jej życie stało się znacznie łatwiejsze jeśli chodziło o odpalanie świec. Po kilku sekundach odpaliła też te, które stały na stole oddalonym od łóżka o kilka metrów.
Cichy, aczkolwiek słyszalny głos dobiegający z zewnątrz przyciągnął uwagę dziewczyny. Podniosła się z łóżka, ruszyła przez pokój i ostatecznie wyszła na balkon, aby zbadać źródło dźwięku. Wychyliła się przez barierkę i spojrzała w dół, starając się coś dostrzec.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Wrz 18, 2016 12:36 am

W pokoju z chwili na chwilę stawało się coraz jaśniej. Kiedy dziewczyna otwarła podwójne drzwi i chwytając zimną poręcz wychyliła się w dół, chyba zobaczyła ruch czegoś, co umknęło w cień balkonu, acz mogło jej się przywidzieć. Ciepło dłoni stopiło nieco płatków śniegu osiadłych na poręczy, które po rozpuszczeniu się w wodę opadły w dół. Generalnie w małym ogrodzie nie było widać nic niezwykłego. Fontanna, trawa pokryta śniegiem, ławeczka i murek wokół tego wszystkiego. Jedyne co mogło wyjść z dłuższego obserwowania ogrodu, to przeszywające zimno niesione wiatrem. Może czas wrócić do łóżka?
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Wrz 18, 2016 12:46 am

Nie była pewna czy to jeszcze senne mroczki zostały jej przed oczami, czy rzeczywiście ujrzała umykający cień z balkonu. Przetarła powieki jeszcze raz, a chłodne powietrze otrzeźwiło ją nieco. Może się przesłyszała? Może ostatnimi czasy przesadzała troszkę z winem wieczorami, ponieważ w burdelu nie miała aż tak wielu zajęć. Rosh zapewne będzie bardzo zadowolony odkrywając, że większość jego wina została wychłeptana pod jego nieobecność. Ale do sedna, nie upiła się, więc to nie mogły być pijackie przywidzenia! Odwróciła się za siebie aby spojrzeć do oświetlonego pokoju i już chciała tam wrócić, gdy przez głowę przeszła jej pewna myśl. Co jeśli jakiś pijany klient zgubił drogę do wyjścia i zamarznie w ogrodzie? O nie, burdel nie potrzebuje złej sławy...
Po raz kolejny wychyliła sie przez barierkę i zawołała w dół, w stronę ogrodu:
- Kto tam jest?
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Wrz 18, 2016 12:56 am

Można by powiedzieć, że o trzeciej dwanaście w mieście powinna panować cisza, bo ludzie śpią - nic bardziej mylnego! Zakochane pary spacerowały w świetle księżyca, pijaczyny spod karczm śpiewały, co im przyszło do głowy, a strażnicy chrzęszcząc swoimi zbrojami przemierzali ulice, by takowych odstawiać w odpowiednie miejsca. Tutaj zawsze coś się działo. Krzyk Orli wkomponował się w symfonię głosów, lecz jak łatwo się domyślić nie pozostał bez odzewu. W budynku po drugiej stronie ogrodu zapaliła się świeca, ktoś otworzył okiennice na oścież i w blasku pojawiła się twarz wiekowej kobiet.
- No i co się pani tak drze?! Nawet kurwy w czasie pracy potrafią siedzieć cicho, a pani się wydziera w nocy, jakby czarta obaczyła! Zero szacunku dla innych ludzi, którzy chcą spać! - zaczęła wrzeszcze, nie bacząc, że pewnie sama pobudzi więcej osób.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Wrz 18, 2016 1:09 am

Z dołu odpowiedziała jej cisza, jednakże z pobliskiego budynku dobiegł do jej uszu dobiegł dźwięk otwieranych z hukiem okiennic. Chwilę potem, oberwała od starszej kobiety, którą widocznie wybudziła ze snu. Stare babsko... Orla pomruczała tylko coś pod nosem i postanowiła odpuścić.
- Jesteśmy w stolicy, jak nie podobają Ci się krzyki to wypieprzaj na Północ, stara flądro. - Dziewczyna mruknęła do siebie, zatrzaskując za sobą wejście na balkon. Położyła się ponownie na łóżko, jednak nie zgasiła jeszcze świec i przez jakiś czas wpatrywała się w sklepienie nad swoją głową. Zaczęła zastanawiać się, kiedy stała się niemiła dla staruszek i przypadkowych ludzi, ale to był chyba zły wpływ Królewkiej Przystani i naturalnie burdelu. Nie było to miejsce przepełnione kulturą, to na pewno.
Niepokój nie pozwalał jej jednak zasnąć, więc po niedługim czasie ponownie wstała z łóżka, zarzuciła sobie na ramiona płaszcz z koła sięgający do łydki, zapięła go tuż pod szyją i ruszyła na dół. Udała się do ogrodu, aby raz na zawsze zidentyfikować źródło dźwięku i ewentualnie pozbyć się niechcianego intruza lub przegonić niechciane zwierze. Cokolwiek tam na nią czekało...
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Wrz 18, 2016 1:26 am

Kobieta w oknie aż zaniemówiła i z otwartymi ustami patrzyła, jak Orla chowa się w pokoju. Co za ludzie! Co za czasy! Kiedy schodziła po schodach, jeden na pięć skrzypiał. Ten właśnie dźwięk ściągnął uwagę strażników siedzących w przedsionku na parterze, lecz widząc, że to Orla, jedynie kiwnęli jej głowami i wrócili do gry w kości. Nie, żeby tam zaraz hazard. Po prostu kilka rundek dla rozluźnienia i by nie wypaść z wprawy. Kiedy Orla przekręciła zamek, pchnęła drzwi i stanęła w wejściu do ogrodu, księżyc znów wyszedł na chwilkę zza chmur, lecz panna Snow nie zauważyła nic szczególnego. Fontanna, trawa pokryta śniegiem, ławeczka i murek wokół tego wszystkiego. Ot, było tu pusto i względnie cicho. Jedynie jęki i tłumaczenia aresztowanego pijaka dwie ulice dalej zakłócały nienaganny stan rzeczy.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Wrz 18, 2016 1:37 am

Orla z ulgą przyjęła do wiadomości fakt, że strażnicy na dole nie spali sobie w najlepsze. To znaczy grali w kości i mogli być nieco zajęci aby usłyszeć dźwięki dochodzące z ogrodu, ale byli na straży i to już wystarczyło, aby dziewczyna poczuła się nieco bezpieczniej. Gdy otworzyła drzwi do ogrodu, nie zobaczyła niczego szczególnego. Poza przejmującym chłodem, nic nie rzucało się w oczy ani nie dawało o sobie znać. Przeszła kilka kroków w przód i zmrużyła oczy, starając się dostrzec cokolwiek w tej ciemności, aczkolwiek na nic się to nie zdało. Obeszła jeszcze fontannę dookoła, przystanęła na moment przy ławeczce i ze zdezorientowaniem stwierdziła, iż wszystko musi być winą pełni księżyca. Tak, w tym czasie zawsze działy się z nią różne, dziwne rzeczy... A to spać nie mogła, a to odczuwała działanie jakichś złowrogich mocy.
No nic, odwróciła się na pięcie i ruszyła ponownie w stronę drzwi. Gdy przekroczyła ponownie próg burdelu, odezwała się do strażników:
- Pewnie mi się przesłyszało, ale wydawało mi się, że ktoś jest w ogrodzie. Tak czy siak, obserwujcie bacznie dzisiaj w nocy. - Po tych słowach spojrzała po raz ostatni podejrzliwie na ogród. Zupełnie jakby spodziewała się, że zagrożenie wyrośnie spod ziemi.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Wrz 18, 2016 2:15 am

Strażnicy po upomnieniu schowali kości, lecz kiedy tylko Orla poszła do siebie, znów rozpoczęli grę. Siedzieć całą noc i patrzyć na siebie nawzajem to dość monotonne zajęcie. Obchód robili tak jak zawsze - raz na kwadrans i choćby nikomu się nie chciało, nie było przebacz. Orla najprawdopodobniej po powrocie do pokoju zdjęła płaszcz i położyła się spać. W końcu rano trzeba znów zajmować się klientelą!

Około piątej nad ranem, tego samego dnia

Tym razem pannę Snow obudziło natarczywe pukanie do drzwi. Natarczywe, lecz grzeczne. Dwa, trzy razy i cisza, co by nie robić hałasu w całym budynku i nie pobudzić całego piętra. Przed drzwiami czekał jeden ze strażników, by przeprosić za obudzenie o tak wczesnej porze i powiadomić o pewnym problemie.
- Bardzo mi przykro, że obudziłem, ale na dole jest czterech strażników miejskich, którzy twierdzą, że nazbyt tutaj hałasujemy i sąsiedzi nie mogą spać. Łamanie ciszy nocnej, czy coś takiego. W każdym razie chcą porozmawiać z prosto odzianą brunetką o długich włosach i przeciętnym wzroście, która ma balkon w stronę ogrodu. Możemy panią kryć, ale jeśli przejdą się po pokojach, to może być problem.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Wrz 18, 2016 2:27 am

Dziewczyna zostawiła czuwanie strażnikom, a sama położyła się do łóżka. Nie pospała jednakże zbyt długo, ponieważ po niespełna dwóch godzinach snu obudziło ją pukanie do drzwi. Dziewczyna z trudem otworzyła oczy, jednak ostatecznie podniosła się z łóżka i podreptała aby otworzyć strażnikowi. Złe wiadomości sprawiły, że panna Snow westchnęła ciężko i przetarła twarz dłońmi. Od razu przypomniała sobie o sytuacji, która miała miejsce dzisiejszej nocy... Może nazwała sąsiadkę flądrą odrobinę za głośno.
- Nie ma potrzeby, zaraz zejdę - odparła do strażnika, a potem odesłała go na dół. Nie mogła pokazać się przed strażnikami w koszuli nocnej, toteż przywdziała na siebie szybko suknię godną burdel mamy. W końcu na posterunku obowiązywał ją odpowiedni strój. Przygładziła włosy i zeszła na dół, tak jak obiecała. Tam, tak jak zapowiedział już mężczyzna wcześniej, czekało na nią czterech strażników miejskich. Dziewczyna podeszła do nich z przyjaznym wyrazem twarzy, uśmiechając się lekko.
- Panowie, czyżby zaistniał jakiś problem? - Zapytała, ponieważ nie sądziła, aby jedno zdanie wykrzyczane pod osłoną nocy przywołało do ich burdelu aż czterech strażników... A jeśli tak, to osobiście dopilnuje, aby wścibska sąsiadka dostała za swoje.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Wrz 18, 2016 2:44 am

Strażnicy rozgościli się w różnym stopniu. Jeden przyglądał się obrazom na ścianie, dwóch stało wyprostowanych w rękami na piersiach, a ostatni siedział rozparty przy stoliku z jedną nogą na drugim krześle. Wejście Orli do pomieszczenia bezdyskusyjnie ściągnęło uwagę całej czwórki. Głos zabrał wysoki sierżant o kruczoczarnych włosach i lodowatym tonie.
- Witam panią. Sierżant Vau, a to szeregowi Storm, Storm i Storm. - przywitał się kulturalnie z ledwo zauważalnym uśmiechem i wskazywał kolejnych szeregowych, przy ich przedstawianiu.
- Dotarły do nas niepokojące wieści, że z tego przybytku szerzy się zgorszenie i nie mówię tutaj bynajmniej o zajęciu pracujących tu kobiet. Wie pani może coś o rzekomych krzykach, które rozlegały się tu około dwóch godzin temu? Gwoli wyjaśnień, zażalenie złożyła pewna starsza kobieta oraz kilka rodzin mieszkających w okolicy uskarżających się na ciągłe hałasy. Owszem, jesteśmy w stolicy i takie zakłócenia zdarzają się codziennie, ale jeśli w jakimś miejscu stają się one normą, to trzeba coś z tym zrobić. - spojrzał na rozmówczynię znacząco, wzrokiem mówiącym "Jestem na służbie i mam obowiązki, więc współpracuj".
- Naturalnie, nie mamy pewności, czy to stąd dobiegały te nieszczęsne hałasy, więc przed zamknięciem budynku przyszliśmy się rozejrzeć. Czy mogłaby nas pani oprowadzić po pokojach z widokiem na tylny ogród?
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Pon Wrz 19, 2016 1:59 pm

Szeregowi Storm, Storm i Storm. Przynajmniej nie mieli problemów z zapamiętaniem nazwisk. Dziewczyna otaksowała wzrokiem czwórkę funkcjonariuszy, jednakże nie odezwała się do żadnego, a słuszała głównego dowodzącego tą marną interwencją. Dziewczyna przez moment nie wiedziała czy wyznać prawdę o całym zajściu czy po prostu kłamać i dać im robić swoje, czyli dochodzić prawdy. Właściwie to co mogło im grozić za zakłócanie ciszy nocnej? Grzywna? Przecież to był burdel, nie sept, wiadomo że krzyki zdarzały się tutaj nader często.
- Chyba nie będzie potrzeby, ja jestem winna tego zajścia. W nocy wydawało mi się, że ktoś włamał się na teren przybytku i może trochę mnie poniosło - odparła zgonie z prawdą, jednakże jeśli nadal nalegali aby pokazać im pokoje z widokiem na tylny ogród, chyba nie miała wyjścia. - Jednakże jeśli chcecie zobaczyć pokoje, możemy je zobaczyć. - Zależnie od decyzji strażników, albo ruszyli na górę, albo nie.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Pon Wrz 19, 2016 7:04 pm

Vau położył dłoń na czole, spuścił głowę i pokręcił nią z zamkniętymi oczami. Rozejrzał się jeszcze z miejsca i bez słowa wskazał Orli schody, by poszła pierwsza, a strażników zachęcił do tego samego, bo byli świadkami tej rozmowy i trzeba się sprawą zająć. Siedzący Storm wstał z pewnym trudem - miał poważny uraz kolana, przez co tak ostentacyjnie rozłożył się na siedzeniu - by po chwili cała ósemka wybrała się na górę. Vau stanął przed pierwszymi napotkanymi drzwiami na pierwszym piętrze, po czym stwierdził, że ma zamiar tam wejść i prosi uprzejmie o umożliwienie mu tego, a gdy był już w środku, nakazał reszcie także zająć miejsca w pomieszczeniu, a jeden Storm pozostał przed pokojem, by pilnować, aby nikomu nie zachciało się podsłuchiwać przez drzwi.
- Pewnie zastanawiacie się, dlaczego Was tu zgromadziłem. Odpowiedź jest prosta.. lecz zanim odpowiem, mam dwa pytania. Jak się - spojrzał na dłoń Orli, szukając wzrokiem pierścionka na odpowiednim palcu, ale nie znalazł -  panienka nazywa? Więc pytanie drugie - Orlo, czy gdybym powiedział, że znaleziono na ulicy pięć trupów, a mordercę zidentyfikowano jako brunetkę o średnim wzroście i zielonych oczach pracującą w burdelu, to też byś się przyznała i dobrowolnie poszła pod pieniek? Nigdy nie należy się przyznawać do winy. Jeśli złapano Cię za rękę podczas kradzieży, to mów, że to nie Twoja ręka. Rozumiesz? - dla pewności otworzył okno i sprawdził, czy tam jakiś cwaniaczek się nie czai, po czym znów zaczął mówić - Sprawa wygląda tak, że jestem tu tylko częściowo oficjalnie. Razem z panem Stormem, Stormem i Stormem zajmujemy się pewną delikatną sprawą. Tak się składa, że pewna staruszka, z którą panienka zapewne miała wątpliwą przyjemność porozmawiać jest podejrzana. Mamy ją pod obserwacją i musimy stwarzać pozory zwykłych strażników dbających o spokój w mieście. Oficjalnie dostałaś właśnie naganę i dziesięć złotych smoków do zapłaty. Realnie nie mam zamiaru nic takiego wypisać, więc spokojnie. - sierżant mówił wyraźnie i z dużą charyzmą, jakby wszystkie jego przypuszczenia i gdybania zawsze miały się wydarzyć tak, jak jemu to pasuje. Kiedy przerwało mu ciche skrzypienie desek nawet nie zwrócił na to uwagi i kontynuował -  Dobrze. Sprawę mamy załatwioną. Uprzedzam tylko panienkę i was trzech, że oficjalnie macie problemy z prawem, więc nie chwalcie się nikomu, że utarło się wam. Poza tym.. ta rozmowa ma zostać w tym pokoju. Jeśli kiedyś usłyszę od kogoś, że nie dopilnowałem jakiejś sprawy związanej z krzykami w burdelu, to możecie uważać ten obiekt za zamknięty. Wszyscy wszystko zrozumieli? Jakieś pytania?
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Pon Wrz 19, 2016 9:53 pm

Widocznie uczciwość i przynanie się do błędu były tylko domeną Północy, ponieważ Orla zaraz została pouczona, że w kwestii przestępków ma kłamać. Z lekko rozchylonymi ustami słuchała tego co Vau ma do powiedzenia, nie bardzo wiedząc co odrzec na te słowa. No chyba nie przeprosi za to, że honorowo przyznała się do małego, nieznaczącego wykroczenia jakim była dosłownie minuta zakłócania ciszy nocnej? Doprawdy, południowcy... Gdy ruszyli na górę, sierżant zażyczył sobie aby otworzyła jeden z pokoi. Nie zaprotestowała i już po chwili znaleźli się w pustym pomieszczeniu. Panna Snow odetchnęła w duchu, że nie zastali żadnej z dziewcząt rozłożonej nago w pościelach.
- Rozumiem - odparła krótko, chociaż trochę mijało się to z prawdą. Nagana i dziesięć złotych smoków, na wszelki wypadek uznała, że zapamięta. W razie gdyby ktoś pytał... Aczkolwiek, kto u licha miałby się tym interesować? Może ewentualnie Rosh, który był właścicielem tego burdelu. Dziewczyna z pewnością jednak przemilczy wizytę straży miejskiej w tym miejscu zaledwie na kilka dni od jego wyjazdu.
- Właściwie, to jedno pytanie. O co się dokładnie rozchodzi z naszą szanowną panią sąsiadką? Mieszkamy blisko, może ktoś z nas coś zauważył co mogłoby okazać się pomocne w śledztwie? - Zapytała, mając na umyśle jedynie dobre intencje. Ona przesadnie nie obserwowała innych budynków, ale w burdelu mieszkało tyle ludzi, iż ktoś mógł coś zauważyć.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Pon Wrz 19, 2016 11:57 pm

Vau przejechał otwartą dłonią po mocno zarysowanej szczęce i zakończył ruch na środku twarzy, by przesłonić ziewnięcie. Było wcześnie rano, a strażnik też człowiek.
- Właściwie, to się panienka czymś takim interesować nie powinna! Przyznam jednak, że pytanie trafne, a że obiecałem, to odpowiem, bo sprawa już nieco nieaktualną jest. No więc tydzień temu zamknęliśmy sprawę pewnego włamywacza, który przychodził do różnych opuszczonych mieszkań i sobie w nich żył. Właściwie, to nikomu nie przeszkadzał, bo zawsze wybierał budynki, których właściciele byli na przykład poza miastem. Pewnego dnia ktoś jednak nie wyjechał zgodnie z planami i natknął się na tego idiotę, który wnosił swoje bagaże przez okno i chciał się zadomowić. Wyobraża sobie to panienka? No więc, tamten lokator miał mało szczęścia, bo włamywacz najpewniej w ataku paniki, niż jakiegoś okrucieństwa popchnął właściciela mieszkania, który zbiegiem okoliczności przewrócił się na postawiony na podłodze na sztorc nóż. Osiemnaście razy. Przynajmniej tyle ran znaleziono w brzuchu ofiary, a miesiąc później - po złapaniu - tak zeznał ten opryszek. Idiota siedzi w lochu i jeśli nikt nie będzie chciał jego śmierci, to będzie tam siedział latami. - Storm i Storm ukradkiem spojrzeli po sobie, ale żaden się nie odezwał. Vau ewidentnie zwrócił uwagę na ten szczegół i zwrócił się bezpośrednio do nich.
- No, panowie. Jest coś o czym nie wiem, a powinienem był wiedzieć? - panowie spojrzeli po sobie, nie wiedząc, kto powinien przekazać wieści, lecz odważniejszy od razu przejął pałeczkę i Storm przemówił.
- Panie sierżancie, melduję, że... że więzień przedwczoraj uciekł. - Storm oraz Storm nieco pobledli, szykując się na atak gniewu przełożonego, ale nic takiego nie nastąpiło. Jeszcze.
- Szeregowy Storm. Który więzień? - zapytał Vau, a gdyby czyjś wzrok mógł zamrozić w człowieku życie, to on władałby taką umiejętnością. Storm nieco się zwiesił - ramiona trzymał bliżej siebie i nieznacznie się pochylał. Jego wzrok śmigał po podłodze lub ścianach, byle dalej od sylwetki sierżanta.
- Nasz więzień, panie sierżancie. To o Niecho się rozchodzi. Nie chcieliśmy o tym wspominać, bo pewnie uciekł do innego miasta i to już nie nasz problem, co będzie robił.
Vau zacisnął pięści, że aż knykcie mu zbielały, a paznokcie wbiły się boleśnie w skórę, ale to nie miało znaczenia. Spojrzał z ukosa na Orlę i jej trzech krzepkich strażników i ocenił, że tutaj niebezpieczeństwo im żadne nie grozi.
- Szeregowy, przedyskutujemy ten problem za kwadrans. Panienka raczy wybaczyć, ale wygląda na to, że mam pilne sprawy do załatwienia. Proszę pamiętać i nie wygłupić się z czymś. Żegnam i życzę miłego poranka oraz dobrego utargu. - trzasnął o siebie obcasami, że aż echo się poniosło i w kilku krokach wymaszerował z pokoju, by udać się na posterunek i dowiedzieć się więcej o sprawie. Storm, Storm i Storm z lekkim ociąganiem ruszyli za nim.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Wto Wrz 20, 2016 12:10 am

Sierżant Vau wywoływał w Orli takie odczucia, że dziewczyna naprawdę trochę się bała. A każdy wie, że Orla Snow nie bała się byle czego! Gdy oznajmił jej, że nie powinna się tym interesować, otworzyła lekko usta ze zdziwienia, ale ostatecznie nie odezwała się ani słowem. Cokolwiek by nie powiedziała, kończyło się to źle. Widocznie relacje z wymiarem sprawiedliwości nie były jej mocną stroną. Słysząc jak szeregowy Storm zgłasza się do opdowiedzi i oznajmia, że więzień uciekł, dziewczyna czuła, że niemal podziela strach trzech mężczyzn z Krain Burzy. A nawet nie miała z tym nic wspólnego! Sierżant Vau takie wrażenie robił na tej dziewce z Północy. Jego odejście przyniosło jej nic innego jak tylko ulgę. Gdy szeregowi i ich dowódca opuścili przybytek, Orla spojrzała na trójkę strażników, którzy mieli tego ranka służbę. Z lekkim zdezorientowaniem i konsternacją spojrzała to na jednego, to na drugiego.
- Co się tutaj właśnie stało? No co za ludzie, przysięgam, to miasto doprowadzi mnie do szewskiej pasji - rzekła kręcąc lekko głową z dezaprobatą, a potem wygoniła mężczyzn z pokoju, sama opuściła pomieszczenie i zamknęła za nimi drzwi. Cała czwórka wróciła na dół do głównego pomieszczenia.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sro Wrz 21, 2016 12:07 am

Orla i ochroniarze zeszli schodami w dół, a jeden z nich nieopatrznie stanął nogą na czymś zielonym, co pękło i spowodowało nieuchronne spotkanie bliskiego stopnia ochroniarza i podłogi. Innymi słowy - poślizgnął się na winogronie. Czy miejscem winogrona nie była misa z owocami na stole w salonie?

Najprawdopodobniej dzionek zleciał normalnie - dużo klientów, część proszących o ścisłą tajemnicę, część z wygórowanymi wymaganiami, kilku o obu wymogach. Późnym popołudniem w przybytku pojawiła się pewna niebrzydka kobieta o zgrabnych, lecz ładnie zaokrąglonych kształtach, by zapytać się czy jest możliwe podjęcie się tu pracy i na jakich warunkach oraz za jakie wynagrodzenie.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sro Wrz 21, 2016 8:35 pm

Ścisła tajemnica i wygórowane wymagania były tym, czym burdel Pod Kiecką mógł się pochwalić. Orla nie znała jeszcze możnych i bogatych Królewskiej Przystani, aczkolwiek dziewczęta pomagały jej nadrabiać zaległości. Panna Snow wypytywała je o to co zasłyszały podczas spotkań, tak jak jej powiedziano, jednakże do tej pory nic szczególnie ważnego nie obilo jej się o uszy. Znała już stałych klientów, przynajmniej z widzenia.
Około popołudnia zjawiła się w burdelu pewna niewiasta, niebrzydka, chociaż gdyby postawić ją pomiędzy dziewczętami z Lys, mogłaby się wydawać po prostu przeciętna. Orla nie chciała dyskutować z nią przy klientach i dziewczętach, więc poprowadziła ją ze sobą na górę do gabinetu Rosha gdzie obecnie mieszkała pod jego nieobecność. Drzwi zostawiła jednak za sobą otwarte, w razie czego, w końcu w przybytku był dzisiaj spory ruch.
- Jak Ci na imię? - Zapytała, gdy w końcu znalazły się na górze. Dziewczyna z Północy przylądała jej się bacznie, począwszy od włosów, na krągłościach kończąc. W końcu zadaniem kurwy był dobry wygląd. - Pracowałaś już kiedyś w burdelu? Myślę, że na początek możemy zapłacić sto srebrnych jeleni, a potem zależnie od zadowolenia klientów, pensja może wzrosnąć. Jeśli nadal jesteś zaintersowana, rozbierz się, muszę Cię zobaczyć - dodała starając się ukryć dźwięk lekkiego zażenowania w głosie. Odkąd zaczęła pracować w tym miejscu, przyzwyczaiła się do wszechobecnej nagości i kobiecych obnażonych części ciała, jednakże nie wiedziała jak to zabrzmi, że prosi obcą kobietę o natychmiastowe zrzucenie odzieży.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sro Wrz 21, 2016 9:45 pm

Dziewczyna nie przejmowała się raczej tym, co mogą pomyśleć lub powiedzieć inni, ale poszła oczywiście za Orlą.
- Dziewczyna nie ma imienia. - odparła z pełną powagą. Zrobiła krok w stronę Orli. Rozluźniła się i przywołała na twarz "firmowy" uśmiech, ćwiczony latami. - Tak na prawdę, to jestem Anayla. Taak, trochę już pracowałam w tego typu przybytku. Już ja się postaram o zadowolenie klientów - skwitowała ze słodkim uśmiechem, który wcale nie wyglądał na sztuczny i odpięła jedną spinkę, a cała jej suknia jakby się rozpadła i wylądowała na ziemi. Bardzo efektywny strój. Z gracją przeszła się po gabinecie, przedstawiając się w całej okazałości i finalnie cupnęła na biurku, odchylając się nieco i wplatając palce we włosy.
- Mam zacząć się teraz sama bawić albo z jakimś klientem na górze? - zapytała, figlarnie bawiąc się kosmykiem włosów.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sro Wrz 21, 2016 11:04 pm

Pierwsze słowa kobiety wpędziły Orlę w lekką konsternację, aczkolwiek kolejne utwierdziły ją w tym, że był to tylko niewinny żart. Czyżby? Rzeczona kobieta o wdzięcznym imieniu Anayla okazała się być doświadczoną niewiastą, toteż zaoszczędzi Orli i dziewczętom niepotrzebnego zachodu, które musiałby zainwestować gdyby przyjęli do pracy osobę całkowicie niezorientowaną w temacie. Nie żeby panna Snow umiała dobrze doradzić w kwesti bycia kurwą, pewnie zrzuciłaby to na karb pracownic. Gdy suknia kobiety za pociągnięciem jednej spinki wylądowała na ziemi, panna Snow miała ochotę klasnąć w dłonie, jednakże powstrzymała się i tylko posłała jej zakłopotany uśmiech. Rzuciła okiem na jej piersi oraz mniej więcej na inne partie ciała i uznała, że dziewczyna jest bardziej niż idealna do tej pracy. Klasyczne krągłości, czyli to co większość mężczyzn uwielbiała najbardziej. Słysząc jej kolejne słowa, jakoby miała się zacząć zabawiać ze sobą tu i teraz, Orla popadła w natychmiastowe zażenowanie.
- Co? Nie nie... Weź się zakryj już - powiedziała, drapiąc się po głowie. Taka wygadana panna Snow, a gdy przychodziło do takich sytuacji to taka niewinna. - Dziewczęta pokażą Ci co i gdzie, na środkowym piętrze mamy wolny pokój, który możesz zająć. Zaczniesz od dzisiaj.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   

Powrót do góry Go down
 
Burdel "Pod Kiecką"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
 Similar topics
-
» Burdel "Pod Rozwartą Różą"
» Burdel "Pod Kiecką"
» Burdel
» Burdel "Małpi Gaj" [NEW]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Królewska Przystań-
Skocz do: