IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Burdel "Pod Kiecką"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Lip 31, 2016 7:10 pm

First topic message reminder :

Położony w dobrej okolicy - między Czerwoną Twierdzą a Wielkim Septem - trzypiętrowy, obszerny budynek. Parter zawiera niewielki przedsionek, a następnie wielki salon. Z salonu przejść można do mniejszego pomieszczenia, w którym znajduje się przejście do piwnicy, kolejnego, gdzie znajdują się schody na górę oraz do małego gabinetu. Z parteru - drzwi za schodami na piętro - można dostać się również do niewielkiego ogrodu z fontanną otoczonego ceglanym, dwumetrowym murkiem. Piwnica jest obszerna, podzielona na dwa pomieszczenia. Na trzecim piętrze znajduje się dwanaście pojedynczych pokoi, a na drugim i pierwszym po sześć "podwójnych" pokoi. Z trzeciego piętra można dostać się po drabinie na strych, jedno, puste pomieszczenie pod dachem. Wyżsi ludzie muszą się tam schylić. Burdel jest schludny i urządzony z lekkim przepychem, już na pierwszy rzut oka widać, że nie przyjmują tu byle kogo.


Ostatnio zmieniony przez Pan Światła dnia Pon Sie 01, 2016 1:27 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com

AutorWiadomość
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sro Wrz 21, 2016 11:45 pm

Dziewczyna zaśmiała się perliście, słysząc słowa i widząc postawę Orli. Czyżby przyszła przełożona była wstydliwa? Anayla pochyliła się nad biurkiem i oparła na prostych rękach, jednocześnie niewinnie machając zgrabnymi nogami. Płynnym ruchem założyła włosy za ucho i spojrzała jednoznacznie na Orlę.
- Może sama chcesz sprawdzić co potrafię? Na pewno się nie zawiedziesz, a burdelmama powinna wiedzieć, na co stać każdą z dziewczyn. To jak będzie? - zapytała zawadiacko i puściła Orli oczko. Jeśli Orla wykazała jakąkolwiek chęć, to Anayla przeszła do niej po biurku, roztrącając różne rzeczy i zaczęła grę wstępną; w przeciwnym razie zeskoczyła na podłogę, aż zafalowało tym i owym, przyodziała się i udała się na "środkowe piętro" by dowiedzieć się reszty, a wychodząc odwróciła się jeszcze i mrugnęła do Orli.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Czw Wrz 22, 2016 7:20 pm

Orla uśmiechnęła się, jednakże zmuszona była po raz kolejny odmówić. Nie należała do tych, które odnajdywały przyjemność w kobietach, to po pierwsze. A po drugie, tak, była dość wstydliwa, nawet pomimo faktu, że pracowała w burdelu. Po raz kolejny zasugerowała, że dziewczyna może się ubrać.
- Pozostawię to do sprawdzenia jednej z dziewcząt, jednakże jestem pewna, że poradzisz sobie świetnie - powiedziała, patrząc jak wdziewa na siebie ubrania. Postanowiła mieć jednak tę psotliwą kobietę na oku, ponieważ jej zachowanie wydawało się Orli dość dziwne, nawet jak na kurtyzanę. Gdy wychodziła, panna Snow pomachała jej krótko na pożegnanie, a potem wróciła do swoich zajęć.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Wrz 25, 2016 11:38 pm

Dziewczyna przez resztę dnia poznawała zasady panujące w owym przybytku, a już wieczorem przeszła "chrzest" z jakimś miłym panem. Dzień minął dość spokojnie, bez większych problemów - burdel mimo krótkiego czasu funkcjonowania był dobrze zorganizowany i nie zdarzały się problemy z myleniem pokoi, ani nic tak samo niespodziewanego i przysparzającego kłopotów. Można powiedzieć, że Orla miała dość przyjemną pracę w specyficznych warunkach - praktycznie nic nie robiła, musiała jedynie znosić fakt, że w tym budynku ludzie pracują w ten, a nie inny sposób.

Noc tego samego dnia.

Orla siedziała sobie na ławeczce, gdzieś w środku morza i dyndała nogami w rytm skocznej melodii, którą nuciła. Gdzieś nad nią przeleciała owca ze smoczymi skrzydłami i łbem oraz kilkoma osobami na grzbiecie. To dopiero! Kiedy panna Snow spojrzała w dół, okazało się, że ławeczka nie jest na morzu, lecz w sali balowej z pięknie malowanymi płytkami. Ktoś porwał ją do tańca, chwilę później nastąpił "odbijany" i wirowała z kimś, kto miał na twarzy maskę lisa. Inni tancerze także mieli maski. Wszyscy, poza Orlą. Dwa kroki w przód, jeden w tył, wykrok, postawa wyjściowa, piruet i nagle zaczęła spadać. Wokół chmury i klucz przelatujących kaczek. Jedna z nich miała na głowie hełm rycerza, inna łańcuch maestra, a każda kolejna jeszcze dziwniejsze przedmioty. Spadając tak w dół, odwróciła się w stronę nieba i... właściwie nie spadała, ale leżała w swym łóżku. Poczuła, jakby miała coś na twarzy, ale co?
Narred dzień wcześniej przekradał się właśnie do jakiegoś ogrodu, kiedy ześlizgnął się z murku i prawie skręcił kostkę przy upadku. Ledwo zdążył wbiec pod balkon, kiedy ktoś wyjrzał z góry. Narred wiedział, że ktoś wyjrzał, bo krople stopionego ciepłem dłoni śniegu spadły zaraz przed nim. Niedługo potem znów musiał się przyczaić, bo ktoś wyszedł do małego ogrodu. Mężczyzna ledwo się zmieścił za drzwiami - tak dziecinnie prosta, lecz jak się okazało skuteczna kryjówka. Dzięki kolejnemu szczęśliwemu trafowi ktoś, kto wyszedł do ogrodu, nie dopilnował zamknięcia za sobą drzwi i dzięki przytrzymaniu ich nogą mógł dostać się do środka. Jakoś udało mu się przekraść do piwnicy, gdzie spędził noc, wpatrując się w zasoby win. Jakoś rano usłyszał zamieszanie i postanowił wykorzystać okazję. Kiedy strażnicy i cała reszta poszli na piętro, Narred wychynął z kryjówki i skradł owoce z misy znajdującej się na stole w salonie. Nieszczęśliwym trafem wypadło mu jedno winogrono, czego nie zauważył, ale jak się później okazało, nikt więcej także nie zwrócił na to uwagi. W ciągu dnia ukrywał się jeszcze przed służbą schodzącą po trunki, a w nocy postanowił działać - przecież nie będzie tu żył o winie i owocach. Jeszcze za dnia zlokalizował miejsce, gdzie spała kobieta, która raczej zajmowała się tym przybytkiem. W każdym razie ta nowa "pracownica" to właśnie do niej się zwróciła. Pod osłoną nocy wyszedł z piwniczki i w kompletnej ciszy otwarł zamek w drzwiach do gabinetu Rosha, którego nazwy oczywiście nie znał. W środku faktycznie znajdowała się ta sama kobieta i nieco się wierciła we śnie. Musiał z nią jakoś porozmawiać, ale za dnia pewnie by go spławiła lub zainteresowała się co tu robi. Teraz też musiał uważać, bo jeśli zacznie krzyczeć i zawiadomi strażników, to Narred nawet mówiąc świętą prawdę pewnie dostanie po głowie i wyleci na wielokrotnie zbity pysk. Podkradł się do Orli, której imię gdzieś usłyszał, położył wskazujący palec na swoich ustach i wydając ciche "Ciiiii" położył dłoń na ustach kobiety, by stłumić ewentualny krzyk. Chciał tylko porozmawiać, mimo, że okoliczności raczej nie sprzyjały. Jeśli miał szansę dojść do głosu, to przywitał się cicho:
- Dzień dobry..wieczór. Przepraszam, że tak z zaskoczenia, ale musimy porozmawiać.
Jeśli nie miał szansy tego powiedzieć to.. no cóż, zobaczymy.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Pon Wrz 26, 2016 12:48 am

Orla spała dość niespokojnie przez kilka ostatnich nocy. Nie wiedziała czy to wina tego, że w jej życiu ostatnio dużo się działo, czy zwiastowało to coś złego. Jeśli chodzi o pannę Snow, rzeczy w jej wypadku nigdy nie działy się przypadkowo i zawsze miały jakieś podłoże, czy to psychiczne, czy innej natury nadprzyrodzonej. Drugą noc z rzędu miała realistyczny, silny sen, jeden z tych które szczególnie zapadają w pamięć. Jeden z tych snów, które wielokrotnie miały ukryte znaczenie. Obudziło ją zgoła coś innego: poczuła coś na swojej twarzy.
Otworzyła szeroko oczy, aczkolwiek w pierwszym momencie nie wiedziała z czym ma do czynienia. Poruszyła się niespokojnie, starając się coś wypatrzyć w tych egipskich ciemnościach, jednak na próżno, toteż używając swoich zdolności, odpaliła dwie stojące najbliżej świece. Jasny płomień rozjaśnił pomieszczenie i ukazał jej oblicze mężczyzny czającego się w ciemnościach, który trzymał rękę na jej ustach.
Panna Snow bez zastanowienia otworzyła usta i ugryzła go w palec, a do tego szarpnęła się na łóżku, odsuwając się najdalej jak to było możliwe. Usłyszała jego słowa, ale nie odpowiedziała początkowo, nie krzyczała też. Nie bała się, on był sam a ona miała na dole kilku strażników i dwadzieścia dziewcząt, a do tego psa czekającego na dole.
- Czego chcesz? Jeden ruch a zacznę krzyczeć i strażnicy zaszlachtują Cię jak świnię - ostrzegła, wyciągając przed siebie dłoń, zupełnie jakby chciała mu pokazać, że ma się trzymać od niej z daleka. Przyjęła wojowniczą postawę, podnosząc się z łóżka. Trzymała się od niego na odległość, obserwując go bacznie. - Masz trzy sekundy na wyjaśnienia.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Pon Wrz 26, 2016 11:07 pm

Ugryzła go w palec! No tego, to się po kobiecie nie spodziewał! W jakim mieście ja żyję? - zadał sobie pytanie, zaczynając ssać lekko krwawiącą rankę. Jeszcze jakieś choróbsko mu się tam wda i co będzie?
- Bądźmy poważni, panno Orlo - rzekł szeptem i zwrócił się do Snow imieniem, które wcześniej udało mu się zasłyszeć - nie przyszedłem tu nic panience zrobić, bo gdybym po to tu był, wcale byśmy nie rozmawiali. - smutno się uśmiechnął, a grymas który był efektem nie obejmował oczu i ewidentnie nie wyrażał szczęścia - W trzy sekundy nie dam rady. Może usiądziemy i o wszystkim opowiem? A tak przy okazji, zwą mnie Narred.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sro Wrz 28, 2016 3:31 pm

Znał jej imię? Orla uniosła jedną brew ku górze słysząc o tym, jednakże postanowiła, że okaże swojego zdziwienia ani niepokoju. Była u siebie, to on był intruzem i nie będzie jej zastraszał, nawet w środku nocy. Poza tym panna Snow była nieustraszona, także wcale się go nie bała.
- Chcesz usiądź do siadaj tam - rzekła, wskazując mu na krzesło stojące przy stole nieopodal. Ona nie miała zamiaru się stąd ruszać, nawet z tamtej części pomieszczenia będzie go słyszała dokładnie i wyraźnie. - A teraz powiedz mi o co chodzi. Jaki jest powód tego, że nachodzisz mnie w środku nocy i wyrywasz ze snu? Nie można było przyjść w dzień i porozmawiać? - Zapytała, patrząc na niego wyczekująco.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sro Wrz 28, 2016 9:29 pm

Narred nie miał nic przeciwko zajęcia miejsca na krześle - było nawet wygodne, więc tym lepiej dla niego! Przejechał ręką po krótkich włosach na głowie, zjechał nią aż na plecy, podrapał się, po czym nabrał powietrza i rozparł się na krześle. Rozejrzał się jeszcze po pokoju, wypuszczając oddech z cichym sykiem, złączył ręce na piersi i postanowił opowiedzieć co i jak.
- Zacznę wszystko od początku, czyli od lat dziecięcych. Kiedy byłem.. kiedy byłem małym chłopcem; konkurowałem z resztą, jak to wszyscy w młodym wieku. Kiedy dorastaliśmy, zaczęliśmy interesować się dziewczynami. Był taki jeden, który pierwszy znalazł sobie jedną młodą damę. Zazdrościliśmy mu, ale okazało się, że ona nie odwzajemniała tego uczucia, bo kochała mnie. Wyobrażasz sobie? Mnie. No więc spotkaliśmy się raz i drugi, a potem jeszcze kila. Tamten wreszcie zauważył, co się dzieje i bynajmniej nie był zadowolony. Wyzwał mnie na pojedynek i.. no cóż, przegrałem. Przegrałem w polu, jednak dziewczyna wciąż wolała mnie. Tamten nie mogąc tego  przyjąć, kazał jej mnie zostawić i przenieśli się do Królewskiej Przystani. Niedługo potem został on strażnikiem miejskim, a ona szyła zasłonki. Ja w tym czasie zajmowałem się handlem, lecz nie mogłem zapomnieć o mej słodkiej pani! Podążyłem za nią aż tutaj i znów udało nam się spotkać.  - zaczął stopniowo podnosić głos, tracąc nad sobą panowanie i żywo gestykulował - On nie mógł tego wytrzymać i stwierdził, że jeśli on nie będzie jej miał, to nikt nie będzie i skurwiel zadźgał ją nożem - nie wytrzymał, lecz wmiast krzyczeć, po prostu się załamał - załkał krótko, schował twarz w dłoniach, po czym szybko przetarł łzy i cicho kontynuował - Przyszedłem do niej, a ten wariat stał w kałuży jej krwi i się śmiał. Śmiał się, jak wierzę w Siedmiu. Był wesoły, bo postanowił mnie wpakować do lochu za zabójstwo. Ja się dziwię, bo nikogo nie zabiłem, a on wskazuje na Basię i mówi, że właśnie znalazł moją ofiarę. Chciałem uciec, ale trafiłem akurat na patrol. Nie miałem żadnego procesu, nikt nie chciał mnie wysłuchać, tylko mnie zamknięto. Nie widziałem życia bez Basi, więc postanowiłem do niej dołączyć. Znalazłem już nawet linę i byłbym wiązał już węzeł, gdy ktoś przyszedł w odwiedziny. Nikt nie wiedział, że tam jestem, więc wydało mi się to podejrzane, jeśli wiesz, o czym mówię. Bo kto mógł przyjść? No i przyszedł on... Pytał jak się czuję, jako morderca. To on powiedział mi, że załatwił mi dożywocie zamiast pieńka, bym mógł się z tym męczyć. Kiedy odszedł, zaplotłem węzeł i włożyłem go na szyję. Pchnąłem stołek, na którym stałem i.. umarłem. Ale przeżyłem. Lina okazała się dość wiekowa i sfatygowana. Pękła wpół, a ja wylądowałem na ziemi jedynie z bolącym tyłkiem. Uznałem to, jako znam od Bogów, że mam jeszcze na tym świecie zadanie. - nabrał zapału, a w oczach pojawił się błysk gotowego do działania człowieka, walczącego dla ideałów, a nie nagrody, czy sławy - Wrobiono mnie w zabójstwo i jakieś włamania, ale doprowadzę wszystkich do prawdy! Ten pojebaniec musi dostać to, na co zasłużył! - znów się uniósł, nawet wstał i zaczął szybko chodzić w kółko, ale zaraz znów klapnął na krześle.
- Tak w ogóle, to przepraszam za ten włam. Wszedłem wcześniej do Twojego ogrodu uciekając przed patrolem. Schowałem się potem za drzwiami i przytrzymałem je, kiedy wchodziłaś do środka. Potem ukryłem się w piwniczce i żywiłem owocami z salonu. Wiem, że to niegodne, ale bałem się, że ktoś mnie znajdzie. Po prostu musiałem gdzieś przeczekać nagonkę. Kiedy tam siedziałem, usłyszałem głos tego sadysty! Przysięgam, że słyszałem tutaj Vaua! Chyba dostałem manii na jego punkcie... Nawet na ulicy zawsze gdy spojrzę na strażnika, widzę jego twarz. Przepraszam za to.. chciałbym tylko prosić o jeszcze dzień lub dwa tutaj i odejdę. W zamian mogę powiedzieć Ci, gdzie ukryłem zapasowy kapitał. Będzie tego kilkanaście Smoków, które mnie już się nie przydadzą..
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Czw Wrz 29, 2016 12:57 am

Och na bogów starych i nowych... Orla westchnęła ciężko słysząc, że mężczyzna szykuje się do opowiedzenia historii swojego życia. Dlaczego nie zaczął od poczęcia go przez matkę i ojca? Przecież panna Snow była tak bardzo tym wszystkim zainteresowana... Słuchała długiego monologu o tym jak jego życie obróciło się do góry nogami, o tym jak utracił ukochaną z rąk jakiegoś psychopaty, a na koniec został niesłusznie obarczony winą. Może to przebywanie w stolicy królestwa, a może obecność klientów burdelu, czy nawet burdel sam w sobie wywował zmiany w osobowości Orli, ale dziewczyna musiała nauczyć się, że nie może współczuć każdemu obcemu napotkanemu na swej drodze. Nie była już na Północy, tutaj ludzie byli obłudni i kłamliwi, próbowali wykorzystać każdy moment słabości. Z tym krytycznym podejściem w głowie właśnie, słuchała opowieści mężczyzny, którego imienia nawet nie znała.
- Posłuchaj, będę szczera z Tobą. Nie wiem kim jesteś ani jak się nazywasz, możesz równie dobrze być rabusiem albo zboczeńcem, który wykorzystuje teraz moją naiwność. Zrozum, to jest burdel, a nie przytułek dla uciśnionych i pokrzywdzonych. Bardzo chciałabym Ci pomóc, naprawdę, ale nie mogę popaść w konflikt ze strażą miejską, szczególnie że byli tutaj wcześniej w sprawie zakłócania ciszy nocnej. I tak, masz rację, to był sierżant Vau. Jedna z sąsiadek doniosła na nas, iż jesteśmy za głośno - rzekła, rozkładając ręce w geście bezradności. Naprawdę nie mogła mu pomóc. Oferta kilkunastu smoków była kusząca, to fakt, ponieważ tyle zarabiała w kilka miesięcy. Chociaż kto wie, może Rosh po tym jak wróci z Dreadfort usłyszy o wszystkich jej wybrykach, konflikcie ze strażnikami i zdecyduje ją po prostu wyrzucić. Kto wie, może jej dni w burdelu są już policzone? Dziewczyna przestraszyła się, że zaczyna mięknąć, toteż szybko dorzuciła jeden argument. - To nawet nie jest mój burdel, właściciel pojechał na turniej do Dreadford. Nie mogę tak po prostu pozwalać tutaj ludziom przenocować, no chyba że klientom, którzy mają takie życzenie - dodała, a potem westchnęła. -Przykro mi - rzekła, rozkładając bezradnie ręce.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Czw Wrz 29, 2016 11:25 pm

Narred właściwie jakoś bardzo się nie zdziwił, jednak było mu szkoda, że dziewczyna postanowiła nie współpracować. Będzie się trzeba zająć tą sytuacją.
- No cóż, dobrze. Nie będę się narzucał. W końcu i tak jestem tu nieproszony od jakiegoś czasu. Będę pewnie musiał wyjechać z miasta, bo tutaj Vau dorwie mnie w jeden księżyc. - klepnął dłońmi w uda i wstał z krzesła, po czym roztarł zdrętwiałe nie wiedzieć czemu plecy.
- W takim razie nie niepokoje dłużej. Znajdę sobie jakiś przytulny kącik na ulicy i rano wyruszę pierwszym statkiem, na który natrafię. - zwrócił swe kroki w stronę drzwi, lecz nim w nich stanął, odwrócił się jeszcze z ukłonem - Dziękuję za to, że panienka postanowiła mnie nie wydać. Życzę spokojnej nocy i udanego interesu. A tak w ogóle, to jak nazywa się właściciel? Pewnie jakiś możny z Essos, co? - na odchodnym jeszcze raz się pożegnał, po czym zszedł schodami na dół. W tylko sobie znany sposób wyminął czuwających strażników i zniknął w mroku nocy.

20 Luty 266 AC

Po nocnych odwiedzinach, do przybytku, w którym rezydowała i doglądała interesu Orla zawitał ten sam sierżant, tym razem z widocznymi ciemnymi plamami pod oczami, które jednak nic nie odejmowały samemu zimnemu i profesjonalnemu spojrzeniu. Wyglądał, jakby miał za sobą ciężką noc. Chyba nie on jeden. Przybył właściwie jakąś godzinę po otwarciu burdelu i wydawał się dość nie w sosie. Szeregowi Storm, Storm i Storm zajęli swe miejsca, a Vau gdy miał już przed sobą Orlę, zwrócił się do niej otwarcie:
-Muszę panience przyznać, że zbagatelizowałem wczorajszą sprawę. Faktycznie - jakimś cudem z lochu uciekł bardzo niebezpieczny więzień. Każdy, z kim miał do czynienia prędzej, czy później wpadał w kłopoty. Widzę, że pracujący tu ochroniarze to profesjonaliści, ale proszę pamiętać o bezpieczeństwie. Poza tym - wspominała panienka o jakichś odgłosach w nocy. Sprawa się wyjaśniła? Może będziemy w stanie jakoś pomóc? - zapytał z dzikim błyskiem w oku.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Pią Paź 07, 2016 4:09 pm

Orla przemilczała wszystkie słowa mężczyzny w obawie, że gdy tylko wdadzą się w dyskusję to zaraz zmięknie i pozwoli mu zostać na jedną noc. Może gdyby znajdowała się w swoim przybytku to sprawa wyglądałaby nieco inaczej, ale tak długo jak miejsce należało do kogoś innego, nie miała zamiaru robić nic podobnego. Wiedziała, że dziewczęta pomimo sympatii do niej, i tak doniosą właścicielowi o wszystkim co działo się pod jego nieobecność. Czy zdawała sobie sprawę że skazuje w ten sposób nieszczęśnika na pewne złapanie i konsekwencje? Po części tak.
- O tak, możny jak cholera - odparła tylko ironicznie na odchodnym, gdy Narred zapytał o tożsamość właściciela. Nie miała zamiaru jednak zdradzać żadnych szczegółów na jego temat, toteż po tych słowach pożegnała mężczyznę krótkim gestem dłoni wskazującym na drzwi pomieszczenia. Gdy wyszedł i zszedł schodami w dół, Orla nasłuchiwała czy drzwi wyjściowe aby na pewno się za nim zamknęły, a gdy usłyszała cichy, znajomy dźwięk, wróciła do spania. Chyba będą musieli rozważyć zmianę strażników.

20 Luty 266 AC

W przybytku po raz kolejny pojawił się sierżant Vau, jednakże tym razem nie o piątej nad ranem, a godzinę po otwarciu burdelu. Panna Snow była dość przemęczona, ponieważ ostatnie kilka nocy nie należało do najlepiej przespanych z różnorakich powodów. Mimo to, przybycie owego służbisty postawiło ją lekko na równe nogi. Nie wiedziała dlaczego, ale ten mężczyzna wzbudzał w niej swojego rodzaju niepokój. Słysząc rewelacje, które miał do powiedzenia, dziewczyna uniosła jedną brew ku górze. To fakt, uciekł im więzień, a wczoraj nawet złożył jej wizytę.
- Och tak, wyjaśniła się. Okazało się, że ktoś włamał się do burdelu szukając tutaj schronienia na noc. Przegoniłam go jednakże - odparła, zgodnie z prawdą. No prawie zgodnie. Nie wspomniała nic na temat tego, że mowa tutaj o wyżej wspomnianym poszukiwanym.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Paź 09, 2016 3:26 pm

- Hmm. No widzi panienka, najwyraźniej kolejni ludzie zainspirowali się tym mordercą. Trzeba uważać, bo nigdy nie wiadomo co taki "nieszkodliwy" człowiek może zrobić w ataku paniki. Poza tym - gdyby pracujący tu strażnicy mieli jakieś braki w kompetencjach zawsze można ich wysłać na przeszkolenie. Na przykład do szeregowego Storma. On zna się na zabezpieczaniu budynków chyba najlepiej w mieście. Aż dziw, że nigdy nie awansował. - wskazał na stojącego obok podwładnego, który raczej nie spodziewał się tak otwartej pochwały, bo aż zamrugał i rozejrzał się, upewniając się, że to o niech chodzi sierżantowi. - W każdym razie proszę na siebie uważać, płacić podatki, nie denerwować kobiety po drugiej ulicy i ten przybytek pociągnie może nieco dłużej niż miesiąc. - pożegnał się jeszcze i właściwie cała czwórka zebrała się już do wyjścia, bo obowiązki nagliły, lecz Vau zatrzymał się jeszcze w przedsionku i odwrócił, by zadać pytanie, które nieco go nurtowało:
- A ten bezczelny włamywacz nie wspominał może jak się nazywa?
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Pon Paź 10, 2016 10:14 pm

Orla zanotowała w myślach, aby po powrocie Rosha dać mu znać o propozycji sierżanta Vaua i wysłać strażników na przeszkolenie z zabezpieczania budynków. Jeśli ktoś taki jak Narred był w stanie wejść do środka niezauważony i pozostać w piwnicy przed dwa dni, to świadczyło o tym że strażnicy są niekompetentni. Co ten Rosh sobie myślał, zostawiając ją i dwadzieścia dziewcząt bez odpowiedniej ochrony? Gdy wróci obity po turnieju, na pewno usłyszy kilka słów na ten temat.
- Tak zrobimy - przytaknęła funkcjonariuszowi, kiwając głową na znak zrozumienia. Miała nadzieję, że Vau nie zagości już więcej w tym przybytku, ponieważ za każdym razem gdy ten był w pobliżu, dziewczyna z północy odczuwała dziwny obowiązek stania na baczność. Straszny człowiek. Z ulgą przyjęła to, że zaczęli wychodzić, ale wtedy sierżant odwrócił się o zwrócił się do niej. Panna Snow po raz kolejny zdębiała, jednak treść jego słów bardzo szybko do niej dotarła.
- Ach tak, jeśli mnie pamięć nie myli to nazywał się Narred - odparła zgodnie z prawdą, obserwując bacznie jego reakcję.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Pon Paź 10, 2016 10:44 pm

Oczy Vau zwęziły się niczym u drapieżnika czekającego na pierwszy sygnał, by zaatakować ofiarę. Wewnątrz ust przejechał językiem po zębach, jakby zastanawiał się, jakim zdaniem zacząć. Ostatecznie przybrał bardzo miły, lecz nieco sztuczny ton, a delikatny uśmiech nie obejmował oczu.
- Ah! Stary, dobry Narred! Niech zgadnę: ukrył się tu, potem opowiedział panience jakąś ckliwą historię swego życia i poprosił o schronienie? Nie wspominałem, że to właśnie on jest tym uciekinierem? Nie, raczej nie wspominałem - przecież to tajna sprawa. - Stormowie czekali przed budynkiem, jednak sierżant w perspektywie zdobycia jakiegoś tropu nie mógł oprzeć się przed zadaniem kilku pytań, czy też wybadania sytuacji. - Pewnie opowiadał o tym, jak to podróżował z trupą cyrkową, nie wspominając o okradaniu widowni, hmm? - poza całą sprawą włamań, Vau dużo dowiedział się o przeszłości Narreda w trakcie śledztwa i skłamałby, gdyby powiedział, że gość nie był oryginalny w tym, co robił - Bardzo ciekawy z niego człowiek muszę przyznać, ale nie mogłem odgadnąć jego prawdziwego motywu. Bo raczej nie włamywał się, by posiedzieć sobie u kogoś. Po złapaniu nawet odwiedziłem go w celi i chciałem porozmawiać, ale zrobił się niebywale mrukliwy. - no cóż, póki delikwent znów nie wyląduje w lochu, śledztwo będzie trwało. Czy nie lepiej byłoby zająć się nim gdzieś w lesie? Czort z tym, będę się nad tym zastanawiał, kiedy go złapię, a nie teraz. - Nie mówił może o czymś, co mogłoby nas naprowadzić? Co planuje, dokąd zmierza lub cokolwiek innego pomocnego? Każda informacja może się tutaj przydać.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Wto Paź 11, 2016 1:19 am

Chciała udawać jakieś lekkie zaskoczenie w stylu: Och, to wy się znacie? Kiepski był jednakże z niej kłamca, z czego dobrze zdawała sobie sprawę, więc postanowiła po prostu odzywać się jak najmniej i pozbyć się Vaua jak najprędzej z przybytku. Wysłuchała jego słów w milczeniu, porównując je dokładnie z tym co usłyszała poprzedniej nocy od zbiegłego więźnia. Któremu miała teraz wierzyć? Nie wiedziała i zwyczajnie nie chciała tego dociekać. Zamknięcie sprawy przyniosłoby najwięcej dobrego dla niej jak i dla burdelu, toteż postanowiła tego nie rozstrząsać.
- Nie miał szansy na opowieści, po prostu go stąd przegoniłam tłumacząc że albo płaci za dziewczynę albo ma natychmiast wyjść, sam rozumiesz, sierżancie. Nie przyjmujemy tutaj byle kogo, a tym bardziej nie jesteśmy przytułkiem dla bezdomnych. Biznes to biznes - odparła na jego słowa, robiąc minę mówiącą tyle co: przykro mi, że nie mogę Ci pomóc w tej sprawie. Miała zamiar trzymać się wersji, że nie rozmawiała ze zbiegiem, toteż słysząc ostatnie pytanie Vaua, pokręciła przecząco głową.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Wto Paź 11, 2016 10:07 pm

Mówi się, że najłatwiej wyczytać wszystko z ludzkich oczu. Oczy Vau natomiast niemal się błyszczały, jakby strzelając iskrami. Wiedział. Po prostu wiedział. Może to przeczucie, może zawodowe doświadczenie. O kłamstwach wiedział wszystko i nic zarazem. Kiedy przesłuchuje się kogoś pod groźbą, takowa osoba zawsze mówi cokolwiek, byle tylko mieć spokój. Jeśli natomiast ktoś kłamie, chcąc poprawić swoją sytuację, można zauważyć kilka niuansów pozwalających wybadać rozmówcę. Ukradkowe spojrzenia na podłogę, lekkie spięcie, kropelka potu na skroni, nieskładna mowa, cokolwiek. Coś kręci. Pytania brzmią: w jakim stopniu i po co?
- Pewna jesteś, że właśnie tak było panno Snow? - zapytał z uniesioną brwią. Może w końcu dowiem się czegoś sensownego. Inaczej będę musiał zacząć od kompletnego zera...
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sro Paź 12, 2016 8:37 pm

Na starych i nowych bogów, weźże już stąd spieprzaj natrętna gnido... Pomyślała, mając przemożną ochotę tupnąć nóżką kiedy Vau zadał jej kolejne pytanie. Dlaczego nie mógł po prostu dać im już spokoju? Orla bała się strasznie, że jesli sierżant ją przyciśnie jeszcze kilka razy to wyjawi mu całe zdarzenie wraz ze szczegółami o tym, jak dowiedziała się, że jest sadystą i maniakiem. A nie chciała zadzierać ze strażą miejską.
- Jestem pewna, że tak było. Powiedział coś jeszcze o tym, że jeśli nie pozwolę mu przenocować, to będzie musiał uciekać z miasta - odparła, dając mu wyraźnie do zrozumienia, że zegar tyka. - Nie mówił dokąd ma zamiar się udać, ale radzę się pospieszyć nim zostawi Królewską Przystań daleko za sobą, sierżancie Vau - dodała, tym razem mówiąc prawdę, toteż jej głos zabrzmiał pewnie i hardo. Zastanawiała się jeszcze czy powinna dodać, że zaprasza ponownie do przybytku, tym razem w celach rozrywkowych, ale powstrzymała się. Nie wiedziała czy chce oglądać Vau, nawet w roli klienta.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Pią Paź 21, 2016 2:25 pm

Przyglądał się Orli, kiedy mówiła i podsumowując wszystkie czynniki podjął decyzję.
Na twarzy Vau walczyło ze sobą zaciekawienie, znudzenie oraz determinacja i potrzeba działania. Z jednej strony chciał już iść i złapać drania, z drugiej musiał zacząć od praktycznie nigdy nie przynoszącej skutków metody - pytania ludzi w mieście, czy nie widzieli człowieka narysowanego na kartce. Zmartwione spojrzenie człowieka zmęczonego już w pewnym stopniu życiem przeniosło się z Orli na Storma, a krótkie pokręcenie głową wystarczyło, by szeregowemu uśmiech zszedł z twarzy, gdy zrozumiał, że mają w cholerę roboty. Vau drapiąc się po szyi odwrócił głową i spojrzał przez okno, by po chwili kciukiem i środkowym palcem rozmasować skronie. Pewnie znowu nie będzie mógł w nocy spać. Stojąc prosto ze stopami na szerokości barków przyglądał się przez kilka sekund oczom Orli, pozostając w milczeniu z twarzą bez wyrazu. Krótkie spojrzenie w podłogę i poprawienie pasa.
- Dobrze. - przerwa długa na trzy uderzenia serca - Złote Płaszcze są wdzięczne za okazaną pomoc.  - stwierdził nieodgadnionym tonem; bynajmniej nie chciało mu się wspominać, że sam dobrze wie, jak prowadzić poszukiwania oraz jak istotny jest czas. Strzelił obcasami w postawie zasadniczej krótkiej jak mrugnięcie okiem i wojskowym, acz sprężystym krokiem wyszedł na ulicę. Pięknie.. przed sekundą jeszcze nie padało..




___________________________________

+1 PD
+ względne zaufanie części strażników
+ możliwość przeszkolenia ochroniarzy
+/- dodatkowe następstwa fabularne
+ patrol w okolicach "Pod kiecką" przez następny miesiąc.
W końcu ten człowiek może wrócić.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Lis 06, 2016 4:35 am

21 lutego 266 ACC


Orla korzystając z okazji, że straż miejska postanowiła oferować im darmowe przeszkolenie z zabezpieczenia budynków, już na następny dzień wysłała ich w wyznaczone miejsce. Przed otwarciem burdelu, wcześnie rano, wezwała cieślę oraz murarza z pobliskiego cechu, ponieważ zaplanowała niewielki remont na nadchodzące dni. Ze względu na ostatnie wydarzenia związane z Narredem oraz narastającym niebezpieczeństwem w stolicy, uznała, że muszą zabezpieczyć budel przed niechcianymi intruzami. Gdy dwaj mężczyźni pojawili się w przybytku, Orla wyszła przed drzwi i postanowiła przedstawić im swoją wizję.
- Planuję przekształcić tę przestrzeń tutaj w swojego rodzaju wąski przedsionek, aby zbyt wiele ludzi nie było w stanie przejść do środka jednocześnie. Tam w rogu możemy postawić swojego rodzaju powiedzmy ladę, za którą będzie stał strażnik wpuszczający klientów do środka - mówiła, gdy cała trójka rozglądała się wokół. Dziewczyna obrazowywała gestami rąk co gdzie ma powstać oraz w którym miejscu miała stać pożądana przez nią lada, mająca na celu częściową ochronę strażnika stojącego za nią. Gdy dwaj mężczyźni zgodzili się na sumę pięciu złotych smoków (cena ustalona z MG), Orla uzgodniła z nimi, że zaczną prace remontowe jak najwcześniej rano następnego dnia. Chciała aby jak najwięcej udało się zrobić przed otwarciem burdelu, aczkowiek zdawała sobie sprawę, że potrwa to dłużej niż jeden dzień.
Po załatwieniu owej sprawy, pożegnała murarza oraz cieślę i udała się do środka. Ze względu na wczesną porę, w burdelu nie znajdowali się żadni klienci. Kilka dziewcząt leżało leniwie rozłożonych na sofach i fotelach, większość z nich rozmawiała ze sobą po valyriańsku. Panna Snow zeszła do piwnicy skąd przyniosła średniej wielkości kociołek wypełniony naparem z ruty i wrotyczu. Cotygodniowa porcja miesięcznej herbaty, dziewczęta wiedziały już, gdy Orla tylko wróciła do głównego pomieszczenia ze śmierdzącą cieczą zebraną w cynowym kociołku. Większość z nich jęczała z obrzydzeniem, gdy panna Snow poczęła nalewać do kielichów za pomocą drewnianej, dużej chochli.
- Burdel to nie jest miejsce dla bękartów, dziewczyny. Do dna - powiedziała tonem nieznoszącym sprzeciwu, napełniając kolejno kielichy wypite przez jedne dziewczyny i podając pełne kolejnym stojącym w kolejce. Jedna z nich zwróciła uwagę Orli, ponieważ miała na policzku czerwone rozcięcie. Dziewczyna z Północy złapała ją za twarz prawą ręką i odwróciła ją tak, aby lepiej przyjrzeć się ranie. - Kto Ci to zrobił? - Zapytała, ale dopiero po chwili zorientowała się, że dziewczyna nie mówi w powszechnym. Westchnęła ze zrezygnowaniem i poleciła innej z dziewcząt, aby ta przetłumaczyła jej aby potem pojawiła się w jej gabinecie, aby zając się tą raną szpecącą jej twarz. Gdy kolejka miesięcznej herbatki doszła do ostatniej z dziewcząt, Orla uciszyła gwar panujący w salonie uderzając chochlą o cynowy kociołek. Gdy rozmowy i chichoty ucichły, dziewczyna stanęła przed grupką kobiet i z ramionami skrzyżowanymi pod piersiami, lustrowała je wszystkie uważnym wzrokiem.
- Eva, tłumacz - zwróciła się do jednej z kurew, która znała oba języki. Właściwie było ich kilka, ale tę dziewczynę lubiła szczególnie. Większość z pracownic nie mówiła jednak w powszechnym. Orla chętnie by je nauczyła, ale nie znała valyriańskiego. - Nie muszę wam chyba przypominać, że wszystko co dotrze do waszych uszu ze strony naszych ważnych i możnych klientów, zgłaszacie mnie. Zwracam się szczególnie do dziewcząt, które mówią w powszechnym - zaczęła, ponieważ wiedziała, że niebawem Rosh powróci z turnieju na Północy i zażąda ciekawych informacji, które udało im się zebrać w burdelu pod jego nieobecność. - Wszelkie dolegliwości także zgłaszacie do mnie. Nic was nie swędzi? Wszy? Nikt nie cierpi na wszy? Jak zobaczę, że któraś ma wszy i nie przyszła z tym do mnie, ogolę na łyso i wyrzucę na ulicę żeby zarabiała w zapchlonym tyłku. Dobra, to wszystko, rozejdźcie się - rzuciła na koniec, odsyłając je na wyższe piętra jednym gestem dłoni. Oczywiście żartowała z goleniem na łyso i zapchlonym tyłkiem, aczkolwiek większość dziewczyn i tak złapało się za swoje lśniące, lyseńskie włosy.
Orla udała się do gabinetu na piętrze, zamykając za sobą drzwi. Na stole leżała księga pożyczona od Wielkiego Maestera, otworzona była mniej więcej w połowie, gdzie Orla skończyła czytać poprzedniej nocy. Nareszcie znalazła moment dla siebie, aby poczytać i poćwiczyć nabytą niedawno przez siebie umiejętność. Na stole ustawiła w rzędzie pięć świec. Siłą woli, skupiając się jedynie na czarnych knotach odpaliła każdą z osobna, a potem każdą z osobna zgasiła dla rozgrzewki. Potem skupiła się i spróbowała odpalić wszystkie pięć na raz. Udało się. Przez moment bawiła się ogniem, to rozciągając to pomniejszając płomienie. Zataczała kółeczka palcem wskazującym nad płomieniem, zmuszając go do wirowania spiralą tak, jak mu nakazała. Jej moc z każdą kolejną sesją ćwiczeń stawała się coraz silniejsza, a to szczególnie cieszyło pannę Snow. Po mniej więcej godzinie wykonywania podobnych czynności, rozbolała ją głowa toteż położyła się na łożko i wbiła wzrok w sufit. Rozmyślała o kuzynach, o tym jak bardzo zmieniło się jej życie od przybycia do Królewskiej Przystani. Rozmyślała nawet przez moment o Roshu w pozytywnym aspekcie, jednak szybko odgoniła od siebie te myśli nazywając go w głowie parszywą gębą. Potem usłyszała jakieś piski i wrzaski, a następnie płacz dochodzący z dołu. Uznawszy, że dziewczęta znowu się biją (do cholery, o co mogły bić się kurwy w burdelu? o mężczyzn?), wstała z trudem z łóżka i udała się na dół, aby zażegnać kolejny kryzys.
- Co znowu? - Zapytała. Odpowiedź przyszła bardzo szybko, ponieważ dziewczęta stojące na krzesłach, fotelach i sofach szybko wskazały na źródło problemu. Na dywanie siedział szczur. Te głupie wariatki wystraszły się szczura. Orla wywróciła młynka oczami, a potem wyszła na spotkanie futrzanemu, ohydnemu przeciwnikowi.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Pią Lis 11, 2016 11:48 pm

19 marca 266 AC
Nareszcie nadeszła ta chwila wyczekiwana przez niego od dłuższego czasu, mianowicie nareszcie powracał do Królewskiej Przystani gdzie miał prace i dom. Będąc już nieopodal portu wyczuł ten zapach mokrego gówna.
- Nic się nie zmieniło, nadal jebie jak cholera. - Skomentował mimo wszystko nadal pozostał uśmiechnięty. Przebywając jeszcze w Białym Porcie udało mu się "zwerbować" jedno młode dziewczę, które od tej chwili miało pracować dla niego. Zapewne niejeden marynarz zdziwił się, że Rosh przez całą podróż nawet nie tknął tak powabnej kobieciny. Niestety, zasady pozostawały zasadami. Niektórzy, nawet próbowali go przekupić marnymi groszami byle tylko mogli wychędożyć dziewkę. Oczywiście prośby zostały odrzucone. Przecież jego dziewczęta nie będą sypiać z podrzędnymi marynarzami. Prócz tego kupił dwie księgi, bowiem postanowił trochę podszkolić się w zarządzaniu. Całe szczęście tuż przed wypłynięciem przypomniał sobie o Orli i jej również kupił drobne upominki. Mianowicie mała figurkę trytona będąca nawiązaniem do jej pochodzenia oraz małego wilka za którego wydał więcej niżby chciał. Mam nadzieję, że ucieszy się nie tylko z wygranych pieniędzy. Statek przybił a wszyscy zaczęli się zbierać, dwóch młodziaków pomogło Roshowi dotargać bagaże. Przekroczył próg swojej "posiadłości". Niektóre dziewczęta najwyraźniej jeszcze nie oczekiwały najemnika, goście patrzyli dziwnie. Cholera zarosłem. Rzeczywiście teraz jego broda była o wiele bardziej okazała niż ta przed wyruszeniem.
- Celia, zajmij się nową przyjaciółką. - Dziewczyna posłuchała szefa i lada moment odeszła z nową pracownicą. Mały wilczek, dzielnie tuptał tuż za Roshem. Od innej dowiedział się również, iż Orla właśnie siedzi w jego gabinecie. Stanął zaraz za drzwiami gabinetu, poprawiając włosy i chwilę później wchodząc uśmiechnięty.
- Wrócił twój ukochany! - Oho, akurat brała kąpiel w wielkiej bali - Bardzo ładne powitanie moja droga. - Nie szczególnie przejmując się sytuacją w jakiej się znaleźli, wszedł do pomieszczenia rozpakowując rzeczy. Co, nie widział nigdy nagiej kobiety? Zbroje i miecz powiesił na miejscu do tego przeznaczonym. Później wielką głowę niedźwiedzia położył obok fotela. Wilczek wszedł tak niepostrzeżenie, że nawet on sam nie zauważył, dopóki nie zaczął drapać balii Orli. Ashford przyniósł jeszcze dużą misę wody i goląc się w pomieszczeniu zaczął mówić:
- Zanim powiem ci o moich bohaterskich czynach na turnieju, chciałbym usłyszeć co działo się podczas mojej nieobecności.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sob Lis 12, 2016 12:03 am

Orla akurat przed dosłownie kwadrans wcześniej wraz z pomocą służącej napełniła ogromną balię gorącą wodą, którą dysponował ich burdel. Dziewczyna zastanawiała się właściwie po cholerę potrzebują aż tak wielkiej wanny, a gdy usłyszała odpowiedź aż się wzdrygnęła. Okazało się, że klienci mogli sobie zamawiać nie tylko dziewczęta, ale także dziewczęta w kąpieli. Z lekkim obrzydzeniem znalazła się w balii, dodając uprzednio niewielką ilość mleka do wody, ponieważ zasłyszała niegdyś od ciotki, że to działa kojąco na skórę. I całe szczęście, ponieważ tym oto sposobem gdy Rosh wkroczył do gabinetu bez pukania, mogła schować się pod mętną, mleczną wodą po same pachy tak, aby jego wścibskie oczy niczego nie dostrzegły.
- Rosh! Wynoś się! Za grosz prywatności w tym cholernym burdelu - wrzasnęła na powitanie, zupełnie ignorując fakt, że jej ukochany od siedmiu boleści powrócił do ich przybytku po miesiącu spędzonym na Północy. Były najemnik nie przejął się jej słowami i jakby nigdy nic odłożył swoje rzeczy, wśród których znajdowała się... głowa niedźwiedzia? Następnie bezpardonowo zaczął się golić. O nie, nie...
- Rosh, powiedziałam wypier... O MATKO! ROSH! Aaaa! - Zaczęła, mając początkowo ochotę wyrzucić go na zbity pysk, ale po chwili zmieniła zdanie i jej hardy ton zamienił się w wysoki pisk pełen zachwytu. Czyż do pomieszczenia nie weszła właśnie najsłodsza kreatura jaką panna Snow w życiu widziała? Najprawdziwszy wilk, ale nie taki które zwykle widywało się w lasach na Północy, a maleńkie szczenię. Szczenię, które od razu oparło łapki o wysoką balię i spojrzało na nią. Wyciągnęła do niego rękę i pozwoliła mu się obwąchać. Miała przemożną ochotę aby wyskoczyć z wody i porwać małego wilka na ręce, ale sytuacja jakby jej na to nie pozwalała.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sob Lis 12, 2016 12:23 am

Uśmiechnięty golił brodę, jak on uwielbiał gdy ta z pozoru milutka osoba, zaczynała się denerwować i wybuchała krzykiem. Całe szczęście gabinet znajdował się w idealnym miejscu i nikt raczej tego nie słyszał, dodatkowo wszystko zagłuszały odgłosy kochających się ludzi.
- Wiadomość z ostatniej chwili... Znajdujemy się w burdelu tu raczej nie ma prywatności, Orlo. - Po chwili miał usłyszeć słowo "wypierdalaj", na co zapewne ryknąłby śmiechem stwierdzając fakt, że jest u siebie, ale lada moment Orla zaczęła piszczeć szczęśliwa. Proszę jak szybko uspokoił Orle do, a nawet zadowolił. Goląc brodę w pewnym momencie lekko się zaciąć, klnąc coś pod nosem. Odetchnął również z ulgą, bowiem przez pewien czas martwił się tym ja zareaguje panna Snow widząc jego prezent, ale najwidoczniej bardziej zadowolona być nie mogła. Spojrzał na kąpiącą się dziewczynę i sam stwierdził, że jemu również to by się przydało.
- Zrób mi trochę miejsca... - Najzwyczajniej w świecie rozebrał się do naga, po czym wszedł do balii i usiadł an przeciw Orli lekko wzdrygając się gdy poczuł ciepło wody. - Cholera chyba topnieje, bo na północy zdawało mi się, że zamarzłem. Mleko? Oho, moja skóra będzie młodsza, heh, jestem taki stary, że przyda mi się taka kąpiel - Uśmiechnięty rozłożył się w wodzie i powtórzył jeszcze raz - Więc? Co się działo gdy mnie nie było? Wszystko dobrze? Ludzie nadal są zadowoleni? Jakieś kłopoty, cokolwiek?
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sob Lis 12, 2016 12:44 am

Orla przez dłuższy moment pozwalała małemu wilkowi gryźć swoje palce, ignorując fakt, że jego ostre niczym igiełki zęby boleśnie wbijały się w skórę. Z czasem jednak zwierze porzuciło zainteresowanie i postanowiło, że woli zacząć obgryzać brzeg jej buta pozostawionego gdzieś w kącie pokoju. Panna Snow zawiedziona obserwowała jak wilczątko porzuca zainteresowanie jej osobą i oddaje sie przyjemności gryzienia. Po chwili Rosh tak po prostu sobie stwierdził, że jemu także przydałaby się kąpiel i bezpardonowo postanowił się przyłączyć. Orla była tak zdziwiona, że nim spostrzegła co się dzieje, jej czas na reakcję minął. Dziewczyna z Północy zasłoniła oczy rękoma gdy ten zaczął się rozbierać, mamrocząc pod nosem jakieś niezrozumiałe słowa, jednak pozostawiła sobie wąską szparę między palcami, bo ciekawość była silniejsza od niej. Czyżby ona własnie... Rosh nago... Fuj... Dobrze, że woda była taka gorąca, a jej policzki płonęły już wcześniej żywym ogniem, toteż Rosh nie mógł spostrzec różnicy.
- Rosh, co Ty sobie kurde wyobrażasz... - Wymamrotała, mając największą ochotę zapaść się pod tę wodę, a potem pod ziemię i nigdy w życiu już stamtąd nie wyjść. Nie miała jednak takiej możliwości, toteż postanowiła, że da po sobie poznać jak najmniej, że ta sytuacja jest dla niej bardzo niezręczna. A niezręczna była, bo pomimo faktu, że Snow pracowała w burdelu, to wcale nie należała do osób rozpustnych i w całym swoim długim życiu nie była z mężczyzną. Starała się zasłonić jak najdokładniej i możliwe jak najmniej spoglądać na twarz Rosha.
- Noo właściwie to mieliśmy skargę na hałas i zakłócanie ciszy nocnej, więc straż miejska nas odwiedziła - zaczęła, drapiąc się po głowie z zakłopotaniem. - Potem mieliśmy włamanie, ale dość nieszkodliwe, przegoniłam intruza w środku nocy. Potem znowu odwiedziła nas straż miejska, szukali jakiegoś zbiega. Zaoferowali nam darmowe przeszkolenie strażników z zabezpieczania budynków, więc wysłałam ich na jeden dzień do nich. Na dole zrobiliśmy mały remont. Żadna nie jest w ciąży, żadna nie ma wszawicy. Wszystko wygląda na to, że interes nie ucierpiał pod Twoją nieobecność.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sob Lis 12, 2016 11:57 am

Nie skomentował tego, że co on sobie wyobraża. Musiał się przecież wykąpać po tej cholernej podróży. Praca najemnika w essos dobiegła końca, toteż higiena stała niemal na pierwszym miejscu. Najemnicy nikogo nie okłamując mało kiedy mieli chociaż sposobność, aby zaznać kąpieli, bowiem podróżowali z miejsca do miejsca, od zlecenia do zlecenia. Woda z mlekiem była naprawdę dziwna. Słysząc o skardze na hałas i ciszę nocną parsknął śmiechem, niemal nim nie wybuchając.
- Co kurwa? Jakim trzeba być baranem, żeby złożyć skargę na burdel, który działa niemal cały czas, HA! W ogóle jak można złożyć taką skargę w królewskiej przystani. - Słysząc o włamaniu i o drugiej wizycie straży miejskiej zrobił wielkie gały z zdziwienia, ale druga część o darmowym treningu znacznie poprawiła mu nastrój. Rzeczy darmowe i usługi zawsze powinno się przyjmować, a szkolenie przez strażników nigdy nikomu nie zaszkodziło. Remont, o bogowie, ciekawo ile wydała monet, mimo wszystko o to postanowił zapytać później lub po prostu przejrzeć wycenę człowieka, który tym się zajmował. Czytając rozmaite księgi na pokładzie statku, nauczył się tego i owego. Wiedza inna niż na temat sprzedawania wpierdolu mogła być miejscami przydatna.
- I zyskał pod moją nieobecność, ale o tym później. - Odruchowo zerknął na wielką szkatułkę, która była wśród bagaży a teraz leżała na stoliku. Właśnie ona została wypełniona złotem. Chwilę później znów się wzdrygnął.
- Woda zrobiła się zimna, czas wychodzić. - I tak jak poprzednio bez większego wstydu wyszedł sobie z balii, wytarł się na szybkiego i założył świeże ubrania będące gdzieś w małej szafce. Uwielbiał chodzić w luźnych strojach, bo zbroja czasami dawała się we znaki. Przeglądał jeszcze bagaże, a Orla nadal siedziała w zimnej wodzie.
- Nie jest ci zimno w tej lodowatej wodzie, że jeszcze siedzisz... Aaa - Parsknął śmiechem nie mogąc już niemal wytrzymać - Ktoś tu się wstydzi pokazać nago, ja jebie... Dobra i tak miałem przejść się po budynku więc wrócę za kilkanaście minut. - Nadal rozbawiony ruszył sprawdzić czy aby na pewno wszystko jest tak kolorowo. Mały wilczek, dumnie potuptał za nim jakby chciał pilnować Rosha.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sob Lis 12, 2016 3:47 pm

- Tak też sobie pomyślałam - przytaknęła Roshowi, rozkładając bezradnie ręce. Kiedy sierżant Vau zjawił się w burdelu wcale tak mu nie powiedziała, aczkolwiek on sam zrozumiał jaka jest natura ich interesu i postanowił nie nakładać im żadnej kary. Ów fakt, że to Orla była tą osobą, która zakłócała ciszę nocną drąc się na sąsiadkę przez okno przemilczała. Czego oczy nie widzą... A raczej, czego Rosh nie wie, to z serca.
Siedzieli tak przez dłuższy moment w milczeniu, Orla nadal była tak samo skrępowana jak na samym początku. Wreszcie były najemnik stwierdził, że starczy mu tego dobrego i wyszedł z bali, po raz kolejny doprowadzając dziewczynę na skraj śmiertelnego zawstydzenia. Snow nie rozumiała jak tak bezpardonowo można paradować przed kimś nago! To znaczy byli w burdelu, ale żadne z nich nie pracowało tutaj w taki sposób.
- Jeśli uważasz, że ta woda jest zimna to nigdy nie wpadłeś do przerębli najwidoczniej - stwierdziła zrezygnowanym tonem, ponieważ wiedziała, o czym mówi. Północ nigdy ich nie rozpieszczała, dziewczyna nie raz lądowała w lodowatej wodzie. Gdy stwierdził, że ta się bardzo wstydzi, posłała mu mordercze spojrzenie i odprowadziła wzrokiem do wyjścia z gabinetu. Potem nie tracąc ani chwili wyszła z wody, osuszyła się i ubrała na siebie suknię, którą uprzednio z siebie ściągnęła przed kąpielą. Gdy ubierała się, mruczała pod nosem imitując prześmiewsko głos Rosha: ktoś tutaj się wstydzi pokazać nago.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sob Lis 12, 2016 4:04 pm

Spacerował powoli korytarzami burdelu przyglądając się wszystkim rzeczom czy, aby na pewno nie zostały w jakikolwiek sposób uszkodzone. Co jak co, ale ten przybytek ostatni czasy zastąpił mu dom, toteż musiał o niego dbać, dodatkowo przynosił mu dochody z których był wielce zadowolony. Dziewczęta nadal pracowały robiąc, to co najlepiej potrafią. Spotkawszy strażników wymienił z nimi kilka słów, zapytał o treningi straży miejskiej oraz czy nie narzekają na prace. Wszystko im odpowiadało. Wspomniał również, że załatwił jednego nowego ochroniarza o imieniu Jack, który podróżował z nim po północy (Był raz rzut, że ma on +2 moda do walki). Niektóre dziewczęta, chwilowo nie mające klientów, widząc małego wilka wesoło tuptającego za Roshem, również popadały w zachwyt. Pogadał z kilkoma również pytając o opinie. Orla dostała więcej czasu niż sobie tego zapewne życzyła. Nagle młody wilk zmęczył się niemiłosiernie tym całym chodzeniem, bo jego krótkie łapki już nie wyrabiały.
- Echhh, dziadu jeden. - Wziął go na ręce i razem z nim wszedł z powrotem do gabinetu, wpierw podając go Orli - Kupiłem go tobie, więc mam nadzieję, że się nim zajmiesz, prócz tego coś jeszcze... - Z  torby wyjął średniej wielkości figurkę trytona i postawił na stoliku uśmiechnięty - I drugi, bardziej symboliczny. Ogólnie, to niedługo będziemy znów szukać ludzi, ale do pracy w karczmie, bo tak jakby trochę zarobiłem. - Wtem otworzył szkatułę wypełnioną złotem tym razem ciesząc się jak dziecko. Lada moment wyszedł na balkon i odpalił fajkę zabraną Ciulasowi. Mimo tego wrednego smaku początkowo, uznał, że można się jednak przyzwyczaić.
- A teraz od których chwalebnych czynów mam zacząć opowieść, od ratowania lorda czy może od tego jak spuszczałem wpierdol na turnieju, bo coś mi się przypomina, że nie wierzyłaś we mnie, moja droga. - W głębi duszy miał nadzieję, iż prezenty jak najbardziej spodobały się Orli, bo tak słabo by było gdyby okazało się inaczej.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   

Powrót do góry Go down
 
Burdel "Pod Kiecką"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
 Similar topics
-
» Burdel "Pod Rozwartą Różą"
» Burdel "Pod Kiecką"
» Burdel
» Burdel "Małpi Gaj" [NEW]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Królewska Przystań-
Skocz do: