IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Burdel "Pod Kiecką"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Lip 31, 2016 7:10 pm

First topic message reminder :

Położony w dobrej okolicy - między Czerwoną Twierdzą a Wielkim Septem - trzypiętrowy, obszerny budynek. Parter zawiera niewielki przedsionek, a następnie wielki salon. Z salonu przejść można do mniejszego pomieszczenia, w którym znajduje się przejście do piwnicy, kolejnego, gdzie znajdują się schody na górę oraz do małego gabinetu. Z parteru - drzwi za schodami na piętro - można dostać się również do niewielkiego ogrodu z fontanną otoczonego ceglanym, dwumetrowym murkiem. Piwnica jest obszerna, podzielona na dwa pomieszczenia. Na trzecim piętrze znajduje się dwanaście pojedynczych pokoi, a na drugim i pierwszym po sześć "podwójnych" pokoi. Z trzeciego piętra można dostać się po drabinie na strych, jedno, puste pomieszczenie pod dachem. Wyżsi ludzie muszą się tam schylić. Burdel jest schludny i urządzony z lekkim przepychem, już na pierwszy rzut oka widać, że nie przyjmują tu byle kogo.


Ostatnio zmieniony przez Pan Światła dnia Pon Sie 01, 2016 1:27 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com

AutorWiadomość
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sob Lis 12, 2016 4:25 pm

Gdy Rosh wrócił do gabinetu z małym wilkiem na rękach, Orla miała ochotę podskoczyć z zachwytu. Nie zrobiła tego jednak. To małe zwierze wywoływało w niej taką falę pozytywnych odczuć, że od razu wyciągnęła ręce w stronę Rosha, zabierając małą, futrzaną kulkę. Drapała go za uchem, przytulała do siebie i głaskała po głowie. Była tak zaaobsorobwana tym zajęciem, że kiedy były najemnik wyciągnął kolejny prezent, minęła chwila nim panna Snow w ogóle się zorientowała. Spojrzała na małą figurkę przedstawiającą Trytona i mina jej na moment zrzedła, ponieważ uznała to za jakiś okrutny żart. Nie wzięła jej do ręki tylko obserwowała ją stojącą na stoliku. Rosh nie był do końca świadomy sytuacji z lordem Manderly oraz tego, jak Orla czuła się z tym wszystkim. Całe szczęscie na horyzoncie pojawiła się szkatuła złota, toteż nie musieli więcej rozwodzić się nad tym kłopotliwym trytonem. Dziewczyna otworzyła szeroko oczy, patrząc na szkatułę pełną złotych smoków.
- Ukradłeś czy skąd to masz? - Zapytała, oczywiście z góry zakładając, że przecież nie mógł wygrać ich w turnieju. Rosh? Przecież on był tylko mocny w gębie, a tak naprawdę widać było na pierwszy rzut oka, że marny z niego wojak. Przynajmniej w oczach panny Snow. Gdyby tylko dziewczyna wiedziała, że sprawa ma się zgoła nieco inaczej, może nie odzywałaby się do niego w ten sposób. Przez chwilę przyglądała się świecącym monetom w szkatule kiedy Rosh wyszedł na balkon, a potem zamknęła ją ostrożnie i z wilczątkiem na ręce również wyszła na balkon i stanęła po jego prawej stronie.
- Oj Rosh, dlaczego mam wrażenie, że jesteś tylko mocny w gębie? Opowiadaj co Ci ślina na język przyniesie, ale o tym, że wygrałeś turniej na Północy, to Ci nie uwierzę. Właściwie to jestem zaskoczona, że Cię tam nie zabili - odparła beznamiętnym tonem, pocierając policzkiem o miękką sierść na głowie zwierzęcia.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sob Lis 12, 2016 4:46 pm

Jak ona w ogóle śmiała twierdzić, że on ukradł te rzeczy? Przez chwile zgromił ją wzrokiem, lecz później powrócił do radosnego wyrazu twarzy. Rosh akurat nie był cholernym złodziejem, no może ten raz jak uchodził z Meereen po wyjeździe Dothraków, ale właściciel tego domku z którego zabrał rzeczy i tak był martwy toteż wszystko jedno. Zaciągnął się jeszcze raz z fajki, patrząc na ogród coraz bardziej rozkwitający po nadejściu wiosny. Pracownicy powoli zaczęli go oporządzać, by przypadkiem po zimie nie wyglądał brzydko. Mała fontanna pluskała wodą. Nagle zaczął swoją przemowę. Opowiadał o przybyciu do Białego Portu, gdzie odwiedził podejrzaną karczmę i spuścił właścicielowi wpierdol, później niczym bohater uwalniając jej BRATA. Nadmienił, że lord Manderly był niezwykle rad widząc swojego syna. Wspomniał o miejscu na zamku u Boltonów dzięki podróży wśród świty Manderlych. Oczywiście dokładnie opisał także wpierdol jaki zgotował Lannisterowi na przedpolach oraz o Niedźwiedziu. Sam turniej opisał najdokładniej, każdą chędożoną walkę. A opowiadając o tarczy i kamieniu przez którą przegrał nie szczędził od przekleństw. Szczególnie dokładnie przedstawił walki piesze, bo właśnie tam zdobył złoto.
- I wtedy przypierdoliłem z góry! HA! No i chyba tyle, a i z Białego Portu zgarnąłem dziewczynę, Celia przedstawia ją na górze reszcie gromadki, a jeśli mi nie wierzysz, to niedługo będziesz mogła dostać potwierdzenie mych słów, bo wyruszam w podróż na dalekie lądy i jeśli zechcesz trochę popływać statkiem, poodwiedzać krainy za morzem, to też możesz płynąc, bo pomysłodawcą już wspomniałem, że pewna pyskata kobita ze mną może płynąc, hehe. A i nie nazywaj mnie więcej złodziejem... - Rzecz jasna Jaingowi i reszcie nic takiego nie powiedział, po prostu zapytał czy nie mógłby kogoś z sobą zabrać, a pierwszą osobą jaka przyszła mu do głowy była Orla. Wraz z nim mogłaby cisnąc Lannisterka.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sob Lis 12, 2016 5:04 pm

Orla wysłuchała bardzo długiej opowieści Rosha. Szczególnie interesowała ją część, która miała miejsce w Białym Porcie. A więc Rosh z Ashford uratował jej młodszego brata przetrzymywanego w jakiejś szafie w podrzędnej tawernie, a potem został nagrodzony przez jej ojca sumą pieniędzy i ugoszczony na zamku? Ten przebrzydły najemnik z krzywą mordą miał tą przyjemność przebywać w domu jej ojca, gdzie jej stopa nigdy nawet nie postanęła. Była nieco zła, najchętniej zrzuciłaby go z tego balkonu przez barierkę i patrzyła jak spada w dół, ale nie dała tego po sobie poznać. Ta historia mocno ją poruszyła, ale Orla starała się to zamaskować bawiąc się z wilkiem trzymanym na rękach jakby nigdy nic.
- A więc próbujesz przez to powiedzieć, że uratowałeś syna mojego ojca. Jeśli tak, to powiedz mi jak miał na imię, co? I jak wygląda lord Manderly, albo w ogóle jak wygląda zamek mi opowiedz, o. Inaczej Ci nie uwierzę.- Zapytała, zupełnie tak jakby próbowała sprawdzić jego prawdomówność, a zwyczajnie to chciała po prostu dowiedzieć się jak na imię jej młodszemu bratu, bo w rzeczywistości nie wiedziała. No i ciekawość zżerała ją bardzo. Opowieści turniejowe skomentowała uniesioną brwią, a także niezbyt pochlebnym spojrzeniem. Nie wiadomo dlaczego Orla tak bardzo dyskredytowała Rosha na każdym kroku. W jej oczach nie był on nawet połową tego, kim był w rzeczywistości. To była chyba jakaś swojego rodzaju blokada, niedopuszczanie do siebie najemnika, bo jeszcze przypadkiem by się zaprzyjaźnili i musiałaby być dla niego miła. Brr... Straszna myśl.
- A więc wygrałeś najpierw z jakimś dzieckiem lorda Lannistera, a potem z dziewczyną. Wow, jestem pełna podziwu dla Twoich wyczynów, Rosh. A o potwierdzenie twoich słów nie omieszkam zapytać! Wiesz jak bardzo uwielbiam mieć rację, więc chętnie posłucham o tym jak prawdziwi mężczyźni z Północy spuszczali Ci wpierdol - zaśmiała się cicho pod nosem, poklepując go po ramieniu. Słysząc o podróżach, które miał w planach, Orla na moment spoważniała i spojrzała na niego lekko zdziwiona. Jeszcze kilka miesięcy temu użalała się nad tym jak to dane będzie jej spędzić całe swoje życie w jednym z miast Północy, a teraz otwierała się przed nią tak ekscytująca możliwość jaką była podróż za morze. A co dziwne, Rosh nie miał zamiaru zostawić jej na straży burdelu, a proponował jej, że zabierze ją ze sobą.
- Co? - Zapytała lekko oszołomiona, a wtedy wilk ugryzł ją w palec wskazujący, więc szybko się opamiętała. - Dlaczego chcesz mnie zabrać? Chcesz mnie wrzucić do morza i odpłynąć, czy sprzedać mnie handlarzom niewolników?
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sob Lis 12, 2016 5:19 pm

Jak ona mogła mu nie wierzyć, że wszystkim skopał dupy, jeszcze zarobił masę pieniędzy, ale wszystko zmieni się z czasem jak Jaing wszystko opowie, gorzej jeśli ten śmieszek postanowi skłamać tak jak w sprawie poparzonej twarzy, wtedy to jego będzie musiał wyrzucić za burtę a nie Orle.
- Turniej, to nie tylko dwie walki, zresztą wierz sobie w co tam chcesz, ale pieniędzy z rzyci to bym raczej nie wyciągnął i niedługo jeśli ze mną popłyniesz dowiesz się prawdy, jak to  rozsmarowywałem twoich rodaków po placu  turniejowym a oni wrzeszczeli jak panienki, bo człowiek z południa bez większych problemów ich rozłożył, a wtedy będę ci się śmiał prosto w twarz, tysiące razy później wypominając, że mówiłem prawdę. A co do Manderlych. Ten twój braciszek nazywa się Robert, szczerze to wyglądał jak pizda. Prawie płakał jak oświadczyłem, że idziemy się przerąbać przez karczmę. Twój ojczulek, ma już swoje lata, wyraz twarzy dość przyjazny a brzuch też mu trochę urósł. A Zamek jak zamek, starta kamieni, heh. - Popatrzył na Orlę uśmiechnięty, kolejny raz zaciągając się fajką i, to już chyba po raz ostatni, później najzwyczajniej w świecie trochę ją przeczyścił. W sumie, to nie znał odpowiedzi na ostatnie pytanie. Dlaczego on, akurat tam pomyślał o niej, cholera wie.
- Pomyślałem, że hmmm... Chciałabyś płynąć, a nie siedzieć na dupie i nudzić się w Królewskiej Przystani. Nie, nie wyrzucę cię za burtę ani nie sprzedam, bo nie miałby mi kto wchodzić na głowę i dzień  w dzień przypominać, że jestem wredny, heh, ale w sumie... Pewnie dużo by mi za ciebie dali. Poza tym ktoś musi mi pomóc niszczyć tego Lannistera, a ty nadasz się idealnie z tym swoim ciętym językiem. - To było najgorsze wytłumaczenie w historii, chciał ją zabrać, bo tak.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sob Lis 12, 2016 5:54 pm

- No nie mogę się wprost doczekać - odparła pewnym siebie tonem gdy usłyszała, że już niebawem usłyszy prawdę od innych. Zaczęła się obawiać co zrobi, jeśli faktycznie okaże się, ze Rosh mówił prawdę. Będzie ją potem męczył do końca życia ze swoim a nie mówiłem? Mimo wszystko była niemal pewna, że były najemnik przesadza i ją czaruje. Słysząc jak nazywa jej brata pizdą, kopnęła go w łydkę, patrząc na niego ze zmarszczonymi brwiami i niezadowoleniem wypisanym na twarzy.
- Jak z Tobą skończę to sam będziesz wyglądać jak pizda - oznajmiła, jednak bardzo szybko porzuciła chęc okładania Rosha pięściami bo to oznaczałoby, że musi odłożyć małe zwierzątko na ziemię, a nie chciała się z nim bardzo rozstawać. Rosh miał szczęście tym razem. Poza tym mieli ważniejszą sprawę do omówienia. Orla chyba pierwszy raz od czasu ich znajomości uśmiechnęła się w stronę mężczyzny z południa w naprawdę szczery i normalny sposób. Nie był to prześmiewczy uśmiech czy taki przepełniony kpiną i drwiną, który zwykła mu posyłać.
- Bardzo bym chciała płynąć, wiesz? - Powiedziała, a potem zamyśliła się na moment. Spojrzała przed siebie na ogród, który rozpościerał się przed nimi i przez chwilę nie odzywała się. Po chwili jednak odezwała się, nie mając świadomości, że jej kolejne słowa mogły właściwie zniechęcić Rosha do tego, aby ją zabrać. - No ale kto zajmie się burdelem i dziewczętami? Musiałabym nauczyć którąś jak przyrządzić miesięczną herbatę... Poza tym trzeba naprawić drzwiczki do piwnicy na dole. Ale z drugiej strony, może w końcu znajdę sobie męża na tej wyprawie. Odwiedzimy tyle różnych miejsc, na pewno gdzieś będzie taki, którzy zniesie mój ciężki charakter, nalepiej taki co nie rozumie powszechnego, o. W końcu nie robię się młodsza - stwierdziła, wzruszając przy tym ramionami. Uniosła wilka i przystawiła go bliżej Rosha, żeby go pogłaskał. Zwierze najwyraźniej lubiło Rosha. Orla bała się trochę, że jej stary pies może być troche zazdrosny, ale była pewna, że coś wymyśli. W końcu jej przywiązanie ze zwierzętami było bardzo silne.
- Chodź do środka i zamknij balkon. Chcę żeby mały Rosh sobie trochę pochodził - stwierdziła nagle, wchodząc na powrót do środka i stawiając wilczątko na ziemię.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Lis 13, 2016 10:02 am

Kiedy zaczęła mu grozić uśmiechnął się jeszcze bardziej. Dlatego właśnie zatrudnił Orlę, bo zazwyczaj mówiła wprost przy tym wyzywając swojego rozmówce, a że Rosh miał dystans do siebie i również lubił się pośmiać, toteż nie miał jej niczego za złe, no prócz tego nazwania go złodziejem. Postanowił sobie zapamiętać te kilka słów, może kiedyś mu się przydadzą. Kolejna sprawą bardzo zadziwiającą najemnika był uśmiech puszczony przez dziewczynę. Zazwyczaj widział ten zawadiacki uśmieszek, nieszczery, kpiący wręcz. A tu proszę, takie zaskoczenie, aż lepiej się poczuł, heh. Martwienie się Orli o burdel skomentował jedynie machnięciem ręki, przecież wystarczyło zapłacić komuś odpowiedniemu, a wszystkim by się zajął, ale druga część... Pfff facet który nie zna powszechnego, toż to istna głupota mieć męża z którym nawet by się dogadać nie mogła, ale po co on się tym przejmował, hmm.
- Jakiś chujek z Essos nawet nie pozna twojego charakteru, bo przecież nie będzie znał powszechnego, nawet nie będzie mógł się z tobą dogadać, to istne szaleństwo, pff. - Nie, nie był zazdrosny, przecież to nie mógłby być Rosh, ale jednak pouczył Orlę. Miał nadzieję, że ona przemilczy temat. Pogłaskał jeszcze wilka dumnie wypinającego łeb w jego stronę za uchem, a później parsknął śmiechem słysząc, to jak się od dziś wabi.
- "Mały Rosh", to zabrzmiało tak jakbyśmy mieli jakiegoś dzieciaka. - Wszedł do pokoju zamykając za sobą drzwi i siadł wygodnie na fotelu niczym lord na swym tronie. Podniósł wielką głowę niedźwiedzia rozmyślając trochę.
- Przydałaby się jakaś oprawka, by to zawiesić nad kominkiem. O właśnie... Dziewczęta dowiedziały się czego ciekawego od tych pizd odwiedzających burdel? - Dla gości mógł być miły dopóki z nim rozmawiali, ale przy Orli nie musiał się hamować i nazywał klientów tak jak naprawdę o nich myślał.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Lis 13, 2016 7:52 pm

- O tak, bo w Siedmiu Królestwach jest tylu chętnych, którym podoba się mój charakter - odparła na jego słowa, unosząc lekko brew ku górze. Co prawda Orli prawdziwy charakter objawiał się właśnie przy Roshu, dla innych starała się być miła i zachowywać pozory. Na Północy jednak nie musiała tego robić i odstraszała potencjalnych mężczyzn będących kandyndatami na męża, bo kto by chciał wziąć sobie taką pyskatą dziewuchę. Może była ładna, ale za dobra żona to z niej nie będzie, bo nie była posłuszna ani wychowana, ciotka zwyczajnie jej tego wszystkiego nauczyła, bo ona sama miała w swoim życiu wielu mężczyzn i nigdy nie wyszła za mąź. Ojcowie jej kuzynów nie byli nawet znani tak na dobrą sprawę... - Aczkolwiek płacisz mi tak dobrze, że na pewno znajdzie się jakiś chętny z czasem - dodała, siadając na posadzce i przyglądając się wilkowi. W pomieszczeniu zrobiło się już nieco ciemno, toteż Orla odpaliła kilka świec stojących rozstawione wokół pokoju. Nie użyła do owej czynności niczego innego poza swoją siłą woli. Skupiła się przez moment, wbijając wzrok w posadzkę i po chwili z kominka dało się słyszeć ciche syczenie. Kilka drewienek zajęło się ogniem, rozpalając drewa przygotowane tam uprzednio. Pomimo ładnej pogody za oknem, w nocy nadal było zimno, a wieczór już zapadł. Słysząc słowa o dzieciaku, Orla parsknęła krótko śmiechem.
- Ty lepiej trzymaj to swoje parszywe nasienie w środku i nie spładzaj żadnego dzieciaka. Zrobisz światu przysługę nie przekazując dalej swoich genów - rzekła. Och jakaż ona była dla niego okrutna. Z pewnością sobie nie zasłużył, ale panna Snow poprzysięgła sobie, że nigdy, przenigdy nie będzie miła dla Rosha z Ashford. Moment, w którym zaproponował jej pracę w burdelu jako dziwka, był momentem, w którym miała go zacząć traktować tak a nie inaczej. To znaczy był dobrym pracodawcą, nie rządził się ani nie wymagał od niej nie wiadomo jakich niestworzonych rzeczy, ale jednak był po prostu... Roshem. Orla nie dopuszczała do siebie myśli, że może gdzieś w głębi jednak polubiła tego skurczybyka i jej pierwsze wrażenie było błędne. Przywiezienie tego cholernego wilczka z Północy tylko sprawiło, że miała mętlik w głowie i nie wiedziała, co ma o nim teraz myśleć.
- Jutro zabiorę tę głowę do miasta żeby wypchali ją i zawiesisz sobie nad kominkiem. Inaczej zgnije i będzie cuchnąć - rzekła, wskazując na głowę niedźwiedzia, którego rzekomo Rosh upolował. Ta jasne... Aha... A Orla umiała latać. - Właściwie to nie dowiedziały się niczego szczególniego. Jednakże, w całej Królewskiej Przystani masowo zaczynają płonąć burdele. Powinniśmy zacząć się o to martwić, Rosh.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Lis 13, 2016 11:07 pm

Orla najzwyczajniej w świecie siadła na posadzce i zaczęła bawić z z wilkiem no bo w sumie czego nie. Jeden chętny by się raczej znalazł. Lada moment zrobił wielkie gały sam do siebie, dlaczego on w ogóle o takim czymś rozmyślał. Słońce powoli zachodziło, a mimo wiosny która była widoczna coraz bardziej, chłód zapanował w pomieszczeniu. Najemnik mający jedynie cienką koszule i zwykle spodnie, wzdrygnął się i postanowił napalić w kominku.
- Chcesz utrzymywać swojego faceta? Pff, bo ja mu pracy nie dam, ni chuja. - Znów to zrobił, cholera musi się ogarnąć bo jeszcze Orla zacznie myśleć sobie nie wiadomo co. Przykucnął przy kominku i nagle jeb, ogień sam zapłonął, a Rosh niemal nie dostał zawału, padł wystraszony na ziemie od razu krzycząc
- KURWA! - Ręką dosięgnął sztyletu swobodnie leżącego na ziemi, odruch najemnika nadal pozostał w nim. Zazwyczaj musiał szybko reagować, by wypruć komuś flaki. Zrobił to niemal błyskawicznie. Widząc, że Pan Światła jednak nie planuje jeszcze zabrać go do siebie powiedział.
- R'hllorze, dobrze że jednak nie postanowiłeś skopać mi dupy. - Teraz sam siedział an posadzce nadal trochę niepewnie spoglądając na kominek, a te świece, one też raczej same się nie zapaliły spojrzał na Orle i nagle coś dotknęło jego dłoni, odchylenie w prawo i cios... Powstrzymał się widząc, że to tylko wilk polizał go po ręce, ale widząc błyskawiczny odruch Rosha i znaną formułę uniku i szybkiej ofensywy uciekł pośpiesznie do Orli.
- Jasna cholera, co tu się odkurwia? Sprowadziłaś tu jakiegoś chędożonego demona?
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Lis 13, 2016 11:24 pm

Orla już miała się odezwać na temat ich teoretycznej rozmowy na temat poszukiwań męża, jednakże wtedy Rosh spostrzegł że świece ni stąd ni zowąd zapłonęły jasnym blaskiem. Do tego ogień w kominku i były najemnik omal nie zabił wilka. Snow szybko porwała zwierze na ręce w obawie, że Rosh zaszlachtuje go nożem trzymanym w ręce. Na jej twarzy wykwitł wyraz paniki i strachu o życie tego małego zwierzaka, którym nawet nie zdążyła się jeszcze nacieszyć.
- Rosh, uspokój się! Nie bój się - rzekła, chociaż nie wiedziała czy mówi ostatnie słowa bardziej w stronę właściciela burdelu czy wilka, którego ściskała w swoich objęciach. Mężczyzna zaraz znalazł się przy niej, szukając źródła tego całego zamieszania. Siedział na ziemi z taką miną, jakby miał ochotę się pod nią zapaść. Orla miała ochotę się zaśmiać, ponieważ jego reakcja była bezcenna. Wtedy bez żadnego wykonanego ruchu zgasiła wszystkie świece w pomieszczeniu, włącznie z małym ogniem trzaskającym w kominku. Po chwili świece zapłonęły znowu, ale wtedy Orla nie mogła już powstrzymać śmiechu i zwyczajnie parsknęła nim przez zęby. Jego mina sprawiała wrażenie jakby miał się zaraz zesrać w gacie ze strachu.
- Żałuj, że... haha... Nie widziałeś swojej miny - rzekła, śmiejąc się w głos. Rzeczywiście dla kogoś takiego jak Rosh, który nie miał styczności z dziwami, które można było znaleźć na Północy jak wargowie, czardrzewa i różne inne zielarki, owa sytuacja mogła być straszna. Dziewczyna klęknęła za nim, położyła mu ręce na ramionach i wskazała mu kierunek, w którym miał spoglądać. Wprost na jedną ze świec ustawionych na stole. Jej płomień wydłużył się nieco i zamigotał, a potem zgasł, by na powót się zapalić. - Widzisz? To żaden demon. Ani Rhillor.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Lis 13, 2016 11:41 pm

Czy ona żartowała? Miał się nie bać, jak drzewo nagle samo zaczęło płonąć, świece również? Cholerna magia, nie ufał magi, mimo, że kapłani Pana Światła również władali swego rodzaju magią, ale oni służyli bogu toteż wszystko było możliwe. Znowu wszystko zgasło i zapłonęło ponownie. Miał zamiar krzyczeć, aż nagle Orla najzwyczajniej w świecie wybuchła śmiechem. Przecież, to nie możliwe, ona jeszcze chciała się śmiać gdy Rosh niemal nie zafajdał gaci. Nagle położyła ręce na jego ramionach, dziwny dreszcz przeszedł jego ciało. Wszystkie te cuda były zasługą Orli. Odwrócił głowę, niepewnie patrząc jej w twarz, a chwilę później sam już parsknął śmiechem.
- Chcesz, bym na zawał umarł? Nawet nie wiesz jaka to ulga, chociaż... Jakim cholera sposobem to zrobiłaś? Nie, twój brat jednak nie jest pizdą, żartowałem tylko. - Orla mogła przecież zwyczajnie go spalić i po sprawie, musiał trochę się podlizać, heh. - Ostatni raz się tak bałem jak zabi... - Momentalnie przerwał, bowiem miał już powiedzieć "zabiłem ojca". Poczuł natychmiastowe drżenie dłoni, może nawet trochę widoczne i udał jakby po prostu pomylił się z początkiem ostatniego słowa - Jak brałem udział w pierwszej jadce jako najemnik. - Odetchnął z Ulgą i opadł na ziemie chcąc się położyć, tak się akurat złożyło, że nogi Orli, a dokładnie uda zrobiły idealną poduszkę. Wilk będąc już trochę bardziej pewnym wszedł mu na brzuch patrząc podejrzliwie. Podrapał go a uchem.
- No przepraszam, Rosh. A ty Orla, nie strasz mnie tak więcej, hih.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Nie Lis 13, 2016 11:57 pm

Orla wzruszyła ramionami, ponieważ nie wiedziała co ma mu odpowiedzieć. Jeśli zacznie wyjaśniać, będzie musiała opowiedzieć mu także o zdolności wchodzenia w ciała zwierząt i snach, które przepowiadały przyszłość. Nie wiedziała czy jest gotowa na to, aby otworzyć się przed kimś obcym.
- Po prostu niektórzy ludzie rodzą się z pewnymi talentami. Ty robisz swoje, ja robię swoje - podsumowała krótko, zwięźle i na temat. Rosh spuszczał wpierdol, Orla bawiła się w różne magiczne sztuczki. Zaśmiała się, gdy cofnął słowa na temat jej braciszka. Czyżby teraz bał się jej? To byłoby jej bardzo na rękę.
Nagle ni stąd ni zowąd mężczyzna położył się na ziemi, opierając głowę na jej nogach. Dziewczyna zmieszała się, ale nie drgnęła ani o cal. Spostrzegła, że włosy wpadły mu do oczu, więc odgarnęła je machinalnie, jednak zaraz zorientowała się, co właśnie zrobiła. Zabrała szybko dłoń i pogłaskała wilka siedzącego na brzuchu Rosha jakby nigdy nic. Oparła się rękami za swoimi plecami. Czy Rosh chciał tego czy nie, Orla usłyszała dokładnie, co powiedział.
- Jak zabiłeś kogo? - Zapytała zaciekawiona, marszcząc lekko czoło. Zapewne kryła się za tym jakaś historia. Rosh jako były najemnik na pewno zabił w swoim życiu niejedną osobę, także jeden trup w tę czy tamtą.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Pon Lis 14, 2016 12:12 am

Jak miło, jeszcze poprawiła mu fryzurę, zadowolony z życia leżał sobie spokojnie, aż nagle zadała nie, to pytanie co powinna. Rosh nie mówił o tym nikomu prócz staremu Bronowi, który niestety zabrał tajemnicę do grobu, umierając podczas jednej z bitew. Po prostu nie mógł i tyle. Chciał już dawno wyrzucić owe myśli z swojej głowy, jednak one zawsze wracały prędzej czy później. Zapadła długa cisza, znów powracało niemiłe drganie dłoni, toteż w bardzo szybkim tempie podniósł się z ziemi delikatnie odkładając wilka. Próbował mówić normalnie, by sobie pomyślała, że wszystko jest w porządku, lecz to same nagłe podniesienie się o czymś świadczyło.
- Jak zabiłem człowieka po raz pierwszy. - Nawet nie spojrzał w jej oczy, najzwyczajniej w świecie, zabrał ciepłą kurtkę i bez zbędnych słów wyszedł z pomieszczenia. Przecież po oczach też od razu by poznała, zresztą już podejrzewa, bo po prostu sobie wyszedł podczas miłego miziania. Będąc za drzwiami pomieszczenia, wziął głęboki oddech, ale dłonie nadal mrowiły. Postanowił pospacerować po ogrodach. No toś zjebał sprawę Rosh, wyszedłem jakby wszystko było w porządku, przecież od razu będzie wiedzieć, że coś jest na rzeczy, jeszcze trzęsły mi się dłonie jak jakiejś piździe przed bójką. - Nie wiadomo jakim sposobem, fajka ciulasa schowana została w kieszeni kurtki, miał nawet coś do palenia. Wychodząc do ogrodu, usiadł na ławce obok fontanny i zwyczajnie w świecie zapalił. Znów popełnił błąd, bo przecież wszystko jest jasno widoczne z balkonu gabinetu, a Orla siedzi w gabinecie. Dodatkowo widać, że próbuje się opanować.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Pon Lis 14, 2016 12:35 am

Cała sytuacja sprawiła, że Orla zupełnie nie kupiła tego jego kłamstwa. Rosh po prostu wstał, pomamrotał coś pod nosem, zabrał swój płaszcz i wyszedł ni stąd ni zowąd zostawiając Orlę samą w gabinecie. Ręce mu się do tego trzęsły, także panna Snow wiedziała już, że coś jest na rzeczy. Przez moment siedziała na ziemi i wahała się czy powinna pójść za nim i zbadać bliżej sprawę.
- Pierdzielę go, to tylko Rosh... Co się będe nim przejmować - rzekła do wilka, który właśnie atakował jej stopę i obgryzał buta. Dziewczyna obserwowała zwierzątko, przygryzając wargę. Przecież nawet nie lubiła go, więc dlaczego obawiała się, że po tej reakcji może pójść i zrobić coś złego sobie albo komuś innemu? Prędzej komuś innemu niż sobie. Mimo to wstała i wyszła z gabinetu, nie zabrawszy ze sobą nawet żadnego okrycia wierzchniego. Szczenię zostało w środku.
Wiedziała, że znajdzie go w ogrodzie, bo słyszała jak tylne drzwi na dole otwierają się. Podążyła w ślad za nim, jednak miała zamiar nie wprowadzać go w zakłopotanie, więc po prostu odnalazła go w ogrodzie i usiadła na ławce obok niego jakby nigdy nic. Zadrżała z zimna, a potem westchnęła.
- Marny z Ciebie kłamca, Rosh - stwierdziła swoim normalnym, neutralnym tonem. Dziwnie jej się rozmawiało z nim w taki normalny i ludzki sposób, ponieważ ich rozmowy zazwyczaj opierały się na wyzywaniu się wzajemnie jeden przez drugiego. Z tej normalnej strony znała ją tylko jej rodzina, kilka ludzi z Północy no i może jeszcze jej przyjaciel Hary, ale nikt więcej. Nie mówiła nic przez dłuższą chwilę, tylko wpatrywała się w niebo nad nimi. - Wybiegłeś stamtąd jak jakaś pizda... Jeszcze ktoś by pomyślał, że Rosh z Ashford ma uczucia czy coś - dodała, jednak jej ton nie był prześmiewczy, a pozostawał spokojny i naturalny. Spojrzała na fajkę, którą palił i zawiesiła na niej na moment wzrok. Będzie musiała kiedyś tego spróbować. - Nie musisz o tym mówić, jeśli nie chcesz. - Klasyczne zagranie.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sro Lis 16, 2016 5:46 pm

Siedział i palił fajkę rozmyślając nad tym i owym. W głowie pojawiła mu się również myśl o nowej karczmie, którą miał zamiar otwierać. Drugim jego genialnym pomysłem był browar, ale nie taki zwykły, sprzedający piwo zwyczajne jak każde inne. Chciał, by był wyjątkowy, aby nikt inny takowego nie miał. W głowie ułożył plan, że jeżeli kiedyś taki postawi, jego wyjątkowe piwo będzie dwa razy mocniejsze niż te znane powszechnie, a nazwie je "Płynny Wpierdol". Będziesz po nim pijany i jeszcze dostaniesz wpierdol, piękna reklama. Uśmiechnął się sam do siebie i wtedy przyszła Orla, nazywając go pizdą i stwierdzając, że nie ma on uczuć. Parsknął śmiechem, rozbawiony. Pierwsze co zrobił, to zdjął kurtkę i sprawnym ruchem zarzucił na ramiona Orli, nie będzie mu przecież tutaj marznąć. Jeszcze zachoruje i nie będzie miał go kto ripostować podczas podróży. A może powinien jej powiedzieć swój głupi sekret i wyrzucić to z siebie. Na pewno trochę mu ulży. Jeszcze "Nie musisz mówić, jeśli nie chcesz". Oznaczało mniej więcej "Gadaj mi tu brodaczu jeden".
- Powiem ci o co chodziło. Miałem tam powiedzieć "jak zabiłem ojca.". Tak jestem pierdolonym ojcobójcą, przeklętym przez matkę mimo, że to właśnie jej pomagałem. Myślisz, że dlaczego przez ostatnie dziesięć lat siedziałem w Essos? Uciekłem z Ashford, zaś później dopisałem to miasto do imienia, zawsze tak się przedstawiając by być bardziej wiarygodny. Raczej mało który piętnastolatek spieprzałby za morze nie mając grosza przy duszy. Jednak ja miałem chędożone szczęście. Możesz się cieszyć, bo jesteś drugą osobą która o tym usłyszała , a jedyną jeszcze żyjącą. - Stary Bron niestety poległ podczas bitwy, która miała być jego ostatnią. Przez chwilę nawet o nim pomyślał. Teraz naprawdę lepiej się poczuł.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sro Lis 16, 2016 6:28 pm

Orla chciała szybko zrzucić z siebie nakrycie i oddać je Roshowi mówiąc mu, żeby się nie wygłupiał, bo ona pochodzi z Północy i nie jest pizdą, której chłód jest straszny. Do tego ubranie było przesiąknięte zapachem Rosha, co było kolejnym argumentem do zrobienia tego, ale chyba nastał czas, w którym przepychanki trzeba było odstawić na bok. No i rzeczywiście było trochę zimno. Nie odezwała się ostatecznie. Bez ani jednego słowa wysłuchała tego co Rosh ma do powiedzenia, wpatrując się w brzeg fontanny przed nimi. I tak było ciemno, więc nie dostrzegłaby zbyt wiele gdyby patrzyła na swojego rozmówcę. Czy historia zrobiła na niej jakieś specjalne wrażenie? Właściwie to znała wielu ludzi z bardziej pokręconym życiorysem, ale widziała że Roshem targają te wszystkie negatywne emocje gdy o tym mówi, więc nie byłaby sobą gdyby nie próbowała go jakoś pocieszyć. No ale przecież nie będzie mu pozwalać wypłakiwać się na swoim ramieniu, aż tak blisko przecież nie byli. Jej ręka przesunęła się jednak po zimnej ławce aż znalazła rękę Rosha i lekko poklepała jego dłoń aby dodać mu otuchy. Chociaż tyle mogła zrobić.
- Jeszcze żyjącą? Czy to oznacza, że teraz będziesz musiał mnie zabić? - Zapytała, chcąc rozładować nieco atmosferę, ale tak naprawdę kto to wiedział? Może były najemnik naprawdę nie chciał dzielić się tym sekretem i zaraz rozbije jej czaszkę o murowaną fontannę? Może powinna wziąć nogi za pas i uciec.
- Ja też zabiłam swoją matkę - rzekła, jednak jej ton nie wyrażał szczególnego smutku czy jakichkolwiek emocji. Jej przypadek był zgoła inny. - O ile liczy się śmierć przy porodzie... Coś mi jednak mówi, że twój problem z ojcem to raczej bardziej złożony problem.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sro Lis 16, 2016 6:54 pm

Ten dotyk Orli był naprawdę dziwny, poczuł się jakby pierwszy raz rozmawiał z kobietą. Mimo wszystko, to uczucie przeszło bardzo szybko, a samo pytanie Orli jeszcze go rozbawiło. Cholera po wyrzuceniu tego z siebie czuł natychmiastową ulgę, dodatkowo Orla nawet nie postanowiła go oceniać, nazywać mordercą i tak dalej.
- Pewnie, teraz rozbiję ci głowę o fontannę, heh. Złożony czy nie złożony, ważne, że nie żyje a ja nie musiałem się z nim użerać przez resztę życia. Mimo wszystko człowiek czuł głupią pustkę. Dobra, wracajmy do środka, bo jeszcze przed snem muszę uzupełnić księgi rachunkowe. Pieprzone liczby, a jutro jeśli będzie ci się chciało poszukamy miejsca pod karczmę lub pod browar, muszę jeszcze pomyśleć nad tym przez noc. - Później ruszyli z powrotem do przybytku, Rosh zajął się uzupełnianiem wszystkiego, pogrążając się w cholernie nudnej pracy, ale cóż tego wymagał interes. Pieniądze musiały się zgadzać, a Orla zapewne poszła wypocząć lub nadal bawiła się z wilkiem. Najemnikowi zeszło prawie do świtu, zdążył jedynie przespać się kilka godzin. Niestety, tego dnia miał zakupić kolejne miejsce pod swój nowy interes. Zadziwiający faktem było to, że niedawno wiódł życie zwyczajnego najemnika napierdalającego co mu każą, a teraz chciał pomnażać swój dorobek otwierając kolejne interesy.
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Pią Lis 18, 2016 10:24 pm

23 marca 266AC - tuż po północy


Orla miała sen, jednak nie był to zwyczajny sen o skaczących przez płotek owieczkach, czy nocne fantazje o tańczącym dla niej Roshu. Nie, ten sen był znaczący. Najpierw Orla zobaczyła piwnicę w ich burdelu i stojące w niej beczki z winem. Jedna z beczek była otwarta, a mała, szara myszka wspięła się na nią i zaczęła powoli pochłaniać trunek wystawiając raz za razem swój mały języczek. Wizja rozmyła się... Teraz panna Snow widziała ulice Królewskiej Przystani, raczej biedniejsza dzielnicę. Jej uwagę z jakiegoś powodu przykuł pewien raczej podrzędny burdel, którego szyld przedstawiał dorodnego konia, niestety nie mogła doczytać nazwy... Przed budynkiem wywijało pętle nad ulicą stado wróbelków, które w pewnym momencie wleciało do środka. Dziewczyna weszła za nimi, aby zobaczyć jak ptaszki rozdzielają się, wlatując do pokoi, a drzwi zatrzaskują się za nimi. Wszystko umilkło, chwila niepewności, a spod wszystkich zamkniętych przed sekundą drzwi zaczęła wyciekać krew... Orla się obudziła.

Wizja:
 
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Pią Lis 18, 2016 11:56 pm

Orla obudziła się dokładnie w momencie, w którym jej sen zaczął nabierać ciekawego rozpędu. Gdy tylko dostrzegła kałużę krwi wylewającą się spod drzwi, otworzyła oczy i następne co dostrzegła to sklepienie pokoju, w którym spała. Nie mogła się przyzwyczaić do tego nowego otoczenia, jednak nie miała wyboru, ponieważ musiała Roshowi oddać jego dawny pokój. Usiadła na łóżku i przetarła czoło zlane potem. Z lekkim westchnieniem odpaliła świecę stojącą na szafce obok łóżka. Mały wilk spał zwinięty obok jej poduszki. Za oknem było ciemno, jednak Orla nie miała pojęcia która jest godzina. Czuła jednak, że to co właśnie zobaczyła jest dość istotne i powinna podzielić się tym z właścicielem ich przybytku. Jeden z burdeli Królewskiej Przystani będzie następny i może to była idealna okazja ku temu, aby raz na zawsze pozbyć się ludzi atakujących wszystkie przybytki rozkoszy w stolicy. Wstała, ubrała się bez pośpiechu, a włosy zaplotła w niedbały warkocz. Po chwili już zmierzała po schodach na piętro gdzie znajdował się gabinet Rosha. Stanęła przed drzwiami i nasłuchiwała przez moment, jednak nic nie usłyszała. To musiało oznaczać, że mężczyzna śpi, dlatego też dziewczyna weszła do środka bez pytania. Pomyliła się jednak, zastała Rosha pochylonego nad księgami rozłożonymi na blacie. Coś uzupełniał.
- Burdel z koniem w szyldzie - rzekła od razu nieco zaspanym głosem. Widać było, że przed kilkoma minutami podniosła głowę z poduszki, jednak jej ton brzmiał śmiertelnie poważnie. - Nie wiem który to, ale ten burdel będzie następny. Wróble zrobią swoje tak jak w przypadku wcześniejszych przybytków.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sob Lis 19, 2016 12:09 am

Noc mijała spokojnie i w sumie na nic ciekawego również się nie zapowiadało. Uzupełniał przeklęte księgi, wpisując rozmaite cyfry. Wtedy zdał sobie sprawę jak cholernie nudna jest ta praca. Całe szczęście niedługo miał wyruszyć na wyprawę z Jaingiem i resztą wesołej kompani. No chyba, że mówimy o samym Geroldzie wtedy mniej wesołej. Nalał kielich wina, aby trochę się odstresować oraz przegryzał wszystko skromnym posiłkiem. Raz wyszedł na balkon by zapalić fajkę i nieco odsapnąć. Zadziwiające... Tyle razy walczyłem czy to na polu bitwy czy po prostu podczas treningów i pojedynczych starć. Nawet w cholernych turniejach brałem udział, a zdaje mi się, że wtedy czułem mniejsze zmęczenie niż teraz. Trzy świecie rozpalone na biurku skutecznie oświetlały księgi, a ogień w kominku dodawał przyjemnej atmosfery. Podłożył dwa, razy czasem spoglądając podejrzliwie. Kto wie czy Orla nie czaiła się za drzwiami i znów nie bawiła się ogień. Później powrócił do monotonnej pracy. Rozłożył wiele kartek pergaminu oraz jedną wielką księgę z zarobkami. Czasem nucił coś pod nosem. Zazdrościł pannie Snow, że sobie już słodko śpi, tak słodko... Lada moment drzwi się otworzyły, a za nich wyłoniła się osoba o której przed chwilą pomyślał. W sumie, to dzięki niej nie zasnął, bowiem powieki powoli mu się zamykały.
- Co? A skąd ty możesz wiedzieć, że właśnie ten burdel będzie następny, pewnie za dużo wypiłaś wina przed snem i sobie coś wymyślasz. - Ziewnął przez chwilę mrucząc pod nosem "ile to miało być" - Cholera i zapomniałem co miałem wpisać... - Zaczął pośpiesznie szukać cyfry na którymś z pergaminów, bo przecież sprawa o której mówiła Orla zapewne była wymyślona, poza tym jak mogłaby mu to udowodnić?
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sob Lis 19, 2016 12:19 am

Słysząc sceptyzm Rosha, westchnęła tylko i opadła jedną rękę na biodrze. Jeszcze nie dalej jak kilka dni temu zademonstrowała mu jak odpala wszystkie świece w jego gabinecie za pomocą jedynie siły woli, a on nadal zadawał pytania... W sumie kto by mu się dziwił, nie na co dzień spotyka się ludzi obdarzonych zdolnościami takimi jak Orla. Nie wiedziała jak mu to udowodni, ale jeżeli ją zignoruje, niebawem mogą paść ofiarą fanatycznych wróbli i spłonąć razem z cennym burdelem. Dziewczyna bez omieszkania podeszła do biurka, zamknęła księgę leżącą przed Roshem nie przejmując się tym co on tam teraz skrobał. Zaczęła się zastanawiać swoją drogą czy dziewczyny już mu doniosły - albo raczej czy liczby mu doniosły - że pewien czerwony kapłan używał sobie w burdelu za darmo.
- Rosh, musisz mi uwierzyć - powiedziała zdecydowanym tonem, opierając dłonie na blacie i nachylając się nad nim, skupiając na nim całą swoją uwagę. Jak on mógł ignorować coś tak istotnego? - Uznasz mnie za wariatkę, ale właśnie mi się to przyśniło. To nie pierwszy raz kiedy dzieje się tak, że najpierw mi się coś śni, a potem to wydarza się naprawdę. Jeśli mówię, że ten burdel będzie następny, to tak będzie. - Odczekała, obserwując jego reakcję. Nie wierzył jej i z pewnością nie rozumiał jak działają smocze sny, toteż Orla postanowiła przytoczyć mu przypadek bliższy jego sercu i coś, co mógł faktycznie sprawdzić. Tak się składa, że wiedziała dokładnie, co musi powiedzieć. - Myszka podkrada wino z piwnicy. Możesz to sprawdzić.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sob Lis 19, 2016 12:52 am

Jak ona śmiała zamknąć mu jego księgę dla której poświęcił tak wiele godzin, bo jako jedyny w tym przybytku znał się na zapisywaniu liczb, rachowaniu i jako takim zarządzaniu. Chciał już podnieść głowę i powiedzieć Orli, by przypadkiem tego więcej nie robiła, bo to on zarządza tym wszystkim, ale porzucił owe myśli kiedy panna Snow oparła się o stół odsłaniając nieco swoje atrybuty. Rzecz jasna Rosh pozostawał Roshem i zerknął przez chwilę, raczej widoczną chwilę, zaś dopiero później popatrzył na twarz dziewczyny bez uśmiechu. Musiał przyznać, że bogowie byli dla niej hojni. Był zmęczony tym wieczorem, a ona jeszcze opowiadała jakieś bzdury.
- Chyba cię za nią uznam... - Wtedy powiedziała o myszce i podkradaniu przez nią wina w co oczywiście nie uwierzył jedynie prychnął kręcąc głową, ale mimo wszystko podniósł tyłek z swojego miejsca i popatrzył na Orlę.
- Żebyś wiedziała, że pójdę teraz do piwnicy i sprawdzę, by ci udowodnić kto ma rację, moja droga. - Wtem powolnym krokiem wyszedł z komnaty i od razu ruszył w stronę miejsca do którego chciał iść. Rzecz jasna pewny siebie zszedł niżej i... Zauważył myszkę, która podpierniczała wino tak jak Orla powiedziała. Dziewczyna spojrzała na Rosha przerażona, a widząc Orle zrobiła jeszcze większe oczy. Najemnik tym razem już uśmiechnięty, ale nieco zdziwiony, bo nagle jego burdelmama znów pokazała co potrafi. On naprawdę powinien się jej obawiać.
- Myszka ładna to ty jesteś, ale czy mądra to już inna sprawa. To co Orla, jak ją ukażesz? To ty jesteś od tego, heh. - Spytał prawym barkiem opierając się o ścianę.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sob Lis 19, 2016 1:11 am

Gdy tylko dostrzegła, że Rosh gapi się w jej dekold, jej ręka wzięła zamaszysty zamach i Orla bez wahania trzepnęła go w bok głowy otwartą ręką. Gdy spojrzał na nią, uniosła tylko brwi pokazując mu tym samym aby z nią nie zadzierał. A więc Rosh postanowił sprawdzić jej teorię i ruszył do piwnicy. Dziewczyna podążyła za nim, a tam jak na zawołanie zastali Myszkę podpijającą wino. Panna Snow miała największą ochotę w tym momencie zaklaskać w dłonie i skoczyć pod sufit z radości, że miała rację, ale uznała, że zrobi lepsze wrażenie pozostając spokojną. Posłała mu tylko spojrzenie mówiące: a nie mówiłam?
- Możesz przez tydzień czyścić wychodki w burdelu, Myszka. A teraz spieprzaj na górę - rzekła, a gdy dziewczyna odchodziła ze spuszczoną głową, Orla klepnęła ją w tyłek. Nie miała być to kara a raczej znak, że ma się pospieszyć. Pomiędzy nią a dziewczętami nie istaniało zbyt wiele granic, ponieważ panna Snow niejednokronie musiała oglądać je nago albo zaglądać im między nogi gdy coś im dolegało. Taki los burdel mamy.
- A skoro już tutaj jesteśmy - uznała, sięgając po jedną z zakorkowanych butelek. Pomachała nią Roshowi przed nosem i uśmiechnęła się lekko, słysząc płyn uderzający o szklane ścianki butelki. - To na lepszy sen.
Po tych słowach ruszyła na górę schodami. Przeszli najpierw z piwnicy na parter, później z parteru na pierwsze piętro, a potem jeszcze na kolejne aż wreszcie znależli się w gabinecie Rosha. Orla bez zawahania wyciągnęła korek z butelki i nalała sobie wino do jednego z kielichów stojącego na blacie, ponieważ spostrzegła, że Rosh jeszcze ma trochę trunku w swoim. Usiadła na biurku, nie kłopocząc się z przysuwaniem sobie krzesła. Czuła, że dzisiejszej nocy Rosh i tak nie wróci już do ksiąg.
- A więc? Co masz zamiar zrobić z nadchodzącym atakiem na burdel? Czy nadal mi nie wierzysz? Rosh, ta sprawa jest poważna, możemy być następni. - Wtedy też przystawiła kielich do ust i napiła się z niego, po krótkim czasie opróżniając go całkowicie, ponieważ z tego wszystkiego zaschnęło jej w gardle.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sob Lis 19, 2016 1:29 am

Ten wzrok mówił wszystko, mógł wręcz zabić człowieka, ale całe szczęście nie Rosha, który musiał się przyzwyczajać. Orla zawsze taka była w stosunku do niego i chyba nie zamierzała tego zmieniać, lecz nie szczególnie mu to przeszkadzało. Uwielbiał ten charakter, a nie tylko poukładane dziewki. Słysząc karę i ten klaps jeszcze bardziej stał uśmiechnięty. Najwidoczniej panna Snow poznała dziewczyny i dobrze z nimi żyła. Czego chcieć więcej.
- Całe szczęście my możemy podkraść trochę wina, bo kto właścicielom zabroni, heh. - Orle w sumie traktował jak osobę, która jest współwłaścicielem, ale chwilowo nie mógł jej oferować połowy zarobków, bo przecież musiał gromadzić pieniądze, a ona jeszcze by je wydała, heh. Wpadli do jego pokoju z flaszką wina. Ona zajęła miejsce na stole i jedną nogę położyła na nim, zaś druga zwisałą sobie z stołu. Rzecz jasna Rosh znów zarzucił wzrokiem, ale tym razem nieco krócej by przypadkiem nie zebrać drugi raz w pysk. Usiadł na fotelu zaraz obok stołu, tyle, że od strony gdzie siedziała dziewczyna i wypił resztę zawartości kielicha, dolewając jeszcze.
- Sprawa jest prosta, znajdziemy ten burdel, a później pójdę tam i spuszczę wpierdol tym wróblą, wcześniej najmując też kilku chłopaków. Całe szczęście pojawili się jacyś najemnicy w Królewskiej Przystani. Później złapie z dwóch skurwieli i doszczętnie przesłucham, bo nie mam zamiaru patrzeć jak palą mi mój dorobek. Bo przecież sam ten burdel o którym mówisz, chuj mnie obchodzi, tak samo jego pracownicy i tak dalej. Cholera jak mi się nie chce tego uzupełniać, zrobię to po południu. - Przepił słowa winem, bardziej rozsiadając się na fotelu i przez monet rozciągając zmęczone kości. - Właśnie, zmieniając już temat, bo nie pytałem. Jak ci się podoba praca? Ech no tak. - Z małej półeczki obok zdjął mały mieszek i podał Orli. Znajdowało się tam dziesięć złotych smoków, bo co jej będzie szczędził?
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sob Lis 19, 2016 1:47 am

Słysząc, że Rosh ma plan, odetchnęła z ulgą. Nie chciała aby stracił ten przybytek, bo wtedy ona straciłaby pracę, a nigdzie w Królewskiej Przystani nie zarobi tak jak tutaj. Pewnie musiałaby podjąć pracę w jakiejś karczmie lub gospodzie, albo co gorsza liczyć na pomoc kuzynów, a tam wiadomo, nigdy zbyt wiele się nie zarabiało. Dlatego słysząc słowa Rosha pokiwała głową energicznie dając mu tym samym znać, że to bardzo dobry plan.
- No tak, zapewne i na nas przyszłaby kolej prędzej czy później - odparła, nalewając sobie ponownie wina, ponieważ opróżniła już swój kielich. Widząc, że Rosh też już prawie skończył pić, jemu także nalała, żeby nie musiała za chwilę znowu sięgać po butelkę. A pić to ona mogła dużo, w końcu na Północy kto nie pije temu zimno, toteż od wczesnej młodości wszyscy się tam zaprawiali w boju. Od mocnego wina policzki zapłonęły jej ogniem. Słysząc jego pytanie, wzruszyła ramionami. Tak właściwie nie traktowała tego tak do końca jako pracę.
- Wiesz, na co dzień nie odczuwam tego, że jestem w pracy. Po prostu wstaję, robię swoje, kręcę się tutaj cały dzień i jakoś to idzie. Miewałam gorsze roboty na Północy. Żal będzie wypływać i zostawiać dziewczyny w cudzych rękach - odpowiedziała, a potem westchnęła lekko i znowu napiła się ze swojego kielicha. Wtedy Rosh sięgnął po mieszek z pieniędzmi i podał jej go. Dziewczyna bez zawahania zeskoczyła ze stołu, wzięła go do ręki wprawnym ruchem i wysypała zawartość na otwartą rękę. Wypadlo na nią trochę więcej monet niż się spodziewała. Przeliczyła je szybko, a potem spojrzała na Rosha z uniesionymi brwiami. Niewiele się zastanawiając schowała je ponownie do środka, a sakiewkę położyła na blacie. Ujęła w dłonie głowę Rosha i sprzedała mu soczystego buziaka w sam środek czoła, ponieważ ucieszyła się w z tej sumy. Chyba w życiu nigdy nie zarobiła takiej sumy pieniędzy toteż trochę jej odbiło.
- I tak Cię nadal nienawidzę - rzekła, a po tych słowach ponownie usiadła na biurku.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   Sob Lis 19, 2016 2:29 pm

Czyli wcale nie było jej tutaj tak źle, ale to nawet go cieszyło, bo nie mogła narzekać co oszczędziło mu zapewne wielu dyskusji z Orlą. Dziewczynę ogarnęła taka radość, że najzwyczajniej w świecie sprzedała mu soczystego całusa w środek czoła. Cała sytuacja go nieco zdziwiła. Zrozumiałbym gdyby on zrobił coś podobnego, ale ona? Mimo wszystko siedział teraz z większym uśmieszkiem na twarz.
- Tak, tak wmawiaj sobie, że mnie nienawidzisz, heh. Próbujesz sobie to wmówić, a oboje wiemy, że sprawa wygląda całkowicie inaczej. - Zerknął na lewą stronę i musiał trochę przechylić się w fotelu by dosięgnąć dwa kawałki drewna i rzucić je z pewnej odległości do kominka, bowiem wstawanie było tutaj zbędne. Popatrzył na pannę Snow nadal ucieszony.
- Weź, to rozpal bo cholernie nie chce mi się wstawać. - Później sobie o czymś przypomniał, ale wpierw opróżnił kielich wina i jeszcze raz przez ułamek sekundy zarzucił wzrokiem na nogi Orli. - Powiedz mi co to za człowiek przychodzi sobie poużywać za DARMO? Bo nie wiem czy przy następnej jego wizycie mam mu powyrywać nogi z dupy czy nie? Usłyszałem o tym dzień po przyjeździe, ale nie drążyłem wtedy tematu, a teraz i tak mamy czas. A drugą sprawą są, te sny. Co to do cholery jest? Najpierw ogień teraz takie kurestwo? Chyba naprawdę powinienem zacząć się obawiać. - Do tej pory myślał, że Orla to zwykła dziewka o niezwykłej urodzie jak i ciętym charakterze, który mu jak najbardziej odpowiadał, ale żeby nagle zaczęła używać czarów czy cholera wie jakiego kurestwa?
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Burdel "Pod Kiecką"   

Powrót do góry Go down
 
Burdel "Pod Kiecką"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
 Similar topics
-
» Burdel "Pod Rozwartą Różą"
» Burdel "Pod Kiecką"
» Burdel
» Burdel "Małpi Gaj" [NEW]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Królewska Przystań-
Skocz do: