IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Karczma "Kurczę Pieczone!"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Karczma "Kurczę Pieczone!"   Sro Sie 03, 2016 8:03 pm

Gospoda stoi w tym miejscu od dziesiątek lat i prowadzona jest wciąż przez tą samą rodzinę. Na kamiennym parterze znajduje się ów gospoda, gdzie strudzeni podróżni mogą spożyć posiłek, zaś kolejne dwa drewniane piętra z dużymi, kwadratowymi oknami służą za pokoje do wynajęcia. Znajduje się ona nieopodal szkoły "Finta" założonej przez króla Viserysa III Targaryena.


Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Karczma "Kurczę Pieczone!"   Sro Sie 03, 2016 8:43 pm

11 lutego 266 ACC


Wędrówka z Białego Portu zakończyła się ostatecznie w Królewskiej Przystani. Orla nie wiedziała jeszcze czy będzie to ich docelowe miejsce, ale zatrzymywali się tutaj już dwa dni. Wynajęli dwa ciasne pokoje w niedrogiej karczmie. Aidan i Troy całe dnie spędzali poza gospodą próbując zarabiać pieniądze przy drobnych pracach, a Orla nie zajmowała się niczym szczególnym. Przechadzała się ulicami i oglądała miejsca, o których do tej pory słyszała tylko w opowieściach lub czytała w księgach. Obraz rzeczywisty rzadko spotykał się z jej wyobrażeniami, ale miasto niejako robiło wrażenie na dziewczynie z Północy.
W porze wieczorowej postanowiła wrócić do karczmy, ponieważ nie chciała znajdować się na zewnątrz sama po zmroku. Weszła do środka, a wtedy ujrzała tłum ludzi w ciasnej sali. Wszędzie pachniało dymem z fajek i alkoholowym oddechem. Dziewczyna ujrzała starszego z kuzynów gawędzącego przy ladzie z karczemną dziewczyną. Na jej oko, Troy nie wyglądał już na trzeźwego... Aidana nie widziała, ale podejrzewała, że rozpacza samotnie w pokoju na góze po swojej utraconej miłości z Północy.
Zakupiła dla siebie kufel ciemnego ale oraz kolację, dzisiaj akurat serwowali coś, co na pierwszy rzut oka przypominało placek. Znalazła niewielki stolik w samym rogu sali, w kącie - na lepsze miejsca nie było co liczyć, knajpa pękała w szwach. Gdy wreszcie usadowiła się na drewnianym krześle i wzięła pierwszy kęs, uznała, że jadło smakuje lepiej niż wygląda. Siedząc w kącie, nadal nie spuszczała oka z kuzyna, który zalecał się do karczmarki wdrugim końcu sali.
Powrót do góry Go down
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Karczma "Kurczę Pieczone!"   Sro Sie 03, 2016 9:12 pm

Popołudnie ponownie spędził na mieście, odwiedzając starych znajomych, nawiązując z ich pomocą nowe znajomości i myśląc co tu dalej robić. W końcu pod wieczór wrócił szkoły i odłożył swoje rzeczy, po czym udał się do karczmy na kolację. Jak zwykle było tu gwarno i tłoczno, jednak tego dnia chyba zjechało się pół królestwa! Normalnie nie mógł znaleźć wolnego miejsca. Zamówił u karczmarza wołowy udziec i kufel soku jabłkowego. Ponieważ mięso piekło się jeszcze, zabrał napitek i ruszył w poszukiwaniu wolnego stołu. W pewnym momencie zauważył w kącie sali piękną niewiastę siedzącą samą. Ile to już lat minęło, kiedy spotykał się z jakąś kobietą..? Nie chciało mu się nawet liczyć...
Poprawił się i otrzepał koszulę, po czym żwawym krokiem ruszył w jej stronę. Zatrzymał się tuż obok i chciał coś powiedzieć, kiedy zdarzyło się nieoczekiwane. Przy stoliku obok zebrała się wcześniej grupka podpitych jegomości i zawzięcie o czymś dyskutowała. Nagle jeden z nich zbyt mocno machnął rękoma i straciwszy równowagę wpadł na stojącego do niego plecami Hary'ego. Bękart poleciał do przodu i niechcący oblał sokiem dziewczynę, w ostatniej chwili podtrzymując się wolną ręką blatu. - O Bogowie..! - rzucił w myślach. - Nie ma to jak dobre wejście... - pospiesznie wyciągnął z kieszeni kawałek materiału i podał go samotnej niewiaście, oblewając się nieco rumieńcem.
- Przepraszam... - wydukał. - Nie chciałem... Chciałem się dosiąść, to znaczy zapytać czy mogę. - brawo mistrzu! Tak dalej a podbijesz jej serce! - Masz coś suchego do założenia..? - zapytał siadając po drugiej stronie stołu...
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Karczma "Kurczę Pieczone!"   Sro Sie 03, 2016 9:35 pm

Z zamyślenia i dokładnej obserwacji kuzyna wyrwało dziewczynę nagłe pojawienie się mokrej plamy na jej bluzce. Orla natychmiast zorientowała się, że winnym jest mężczyzna, który wyrósł przed nią jak spod ziemi. Spojrzała najpierw na niego, a potem na swoje ubranie, a potem westchnęła z rezygnacją i bez słowa przyjęła kawałek materiału, który wyciągnął w jej stronę.
- Nic się nie stało - rzekła, chociaż wcale tak nie uważała. Do końca wieczoru miała czuć się nieswojo i niewygodnie, ale wyuczona uprzejmość nie pozwalała jej się gniewać na nieznajomego. Wytarła lekko namoczony materiał, a potem przycisnęła lekko w tym miejscu, chcąc wysuszyć go jak najlepiej. Na niewiele się to jednak zdało, więc dziewczyna ze zrezygnowaniem położyła chusteczkę na stół. - Pewnie, nie krępuj się, siadaj. - Po tych słowach przyciągnęła swój talerz bliżej i przesunęła lekko kufel robiąc mu miejsce. Uznała, że skoro trzyma go już ręce, to upije łyk. Stolik nie należał do największych, mógł służyć najwyżej dwóm osobom. Do tego pomieszczenie było ciasne i pełne, więc dziewczyna czuła się lekko przytłoczona. Na Północy nie miewali takich tłumów, nawet w Białym Porcie, który był przecież sporym miastem. Słysząc jego pytanie, pokręciła głową.
- Nie martw się, wyschnie. Zatrzymuję się w pokoju na górze, więc daleko nie mam - dodała, uśmiechając się lekko pod nosem. - Jak Ci na imię?
Powrót do góry Go down
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Karczma "Kurczę Pieczone!"   Sro Sie 03, 2016 10:13 pm

Miał nadzieję na przeczącą odpowiedź, dzięki której mógłby zaprosić ją do swojego pokoju w szkole pod pretekstem nowego ubrania czy wysuszenia. No cóż, nie udało się.
- Hary... Flowers. - odpowiedział, spoglądając w jej zielone oczy, drugie słowo dodając nieco ciszej. Co prawda nigdy nie wstydził się tego kim jest, jednak ta dziewczyna mogła być córką kogoś ważniejszego i teraz właśnie dał sobie kopa na odchodne. - A czy ja mogę poznać imię czarnowłosej piękności, którą niechcący oblałem..? - zapytał uśmiechając się. Miał nadzieję, że nie zapomniał jak się podrywa.
Czekając na jedzenie i słuchając jej odpowiedzi, szybko acz dyskretnie otaksował ją wzrokiem. Miała niezłą figurę i całkiem śliczną buzię. Ogólnie rzecz biorąc, według niego była piękną, co w jego ustach było niezwykłym komplementem. Wszak niewiele kobiet usłyszało to od niego.
- Skąd w ogóle się tu wzięłaś..? Trochę daleko stąd na Północ... - dodał, kiedy uzyskał odpowiedź na pierwsze pytanie. W międzyczasie kelnerka przyniosła mięso pieczone w ziołach, na które czekał...
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Karczma "Kurczę Pieczone!"   Sro Sie 03, 2016 11:02 pm

Trafił swój na swego jak miała się za moment przekonać. Był bękartem z Reach, pytanie tylko jak ważnego mężczyzny - jakiegoś lorda czy raczej kogoś mniej ważnego? Orla zachęciła go lekkim uśmiechem słysząc niepewność, która pojawiła się w jego przyciszonym głosie gdy przyszło do wyjawienia swojego nazwiska. Słysząc, że nazywa ją czarnowłosą pięknością, wywróciła oczami w rozbawieniu. Nie było to dla niej całkowicie nienaturalne, ponieważ miewała już adoratorów, ale ludzie z Północy chyba podchodzili do tych spraw nieco inaczej.
- Orla Snow - odparła, rzucając mu porozumiewawcze spojrzenie, jak bękart bękartowi. Przez to całe spotkanie Hary'ego całkowicie zapomniała o Troyu, który spoufalał się z cycatą dziewczyną od podawania piwa. Dźgnęła placek na talerzu kilka razy nożem, ale nie zjadła żadnej konkretnej ilości, raczej podziubała niczym ptaszek. Cała ta sytuacja z ucieczką z Białego Portu była dla niej mocno stresująca, znalazła się daleko od domu, którego nie opuszczała przez dwadzieścia cztery lata.
- Prawda, trochę daleko, jakaś połowa Królestwa... Nasze domostwo spłonęło w pożarze i wraz z braćmi postanowiliśmy ruszyć na południe aby zacząć od nowa - odparła, postanawiając, że nie będzie wspominać pierwszemu lepszemu nieznajomemu, że ludzie na Północy próbowali ich nadziać na widła, obwiniając ich ciotkę-matkę o rzucanie czarów. Uznała, że to mogłoby nie wyglądać zbyt dobrze, szczególnie w oczach południowca. - Jesteśmy tutaj od jakichś dwóch dni, moi bracia próbują zaciągnąć się do jakiejś pracy, ja mam niewiele do roboty tutaj z kolei. Na razie zatrzymujemy się tutaj, później czas pokaże, może ruszymy do Reach, może nie... - Po tych słowach oparła łokieć na stole, a z kolei na dłoni oparła dłoń. Zamyśliła się na moment, spoglądając w sufit. Krzyk pijanych ludzi za nią sprowadził ją jednak na ziemię.
- A Ty czym się zajmujesz?
Powrót do góry Go down
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Karczma "Kurczę Pieczone!"   Czw Sie 04, 2016 9:39 am

Rozweselił się, kiedy okazało się, że i ona jest bękartem. Nie to, żeby się cieszył, że pewnie trafił się jej los podobny do tego, jaki miał Hary, ale przynajmniej nie będzie raczej patrzeć na niego z wyższością.
- Miło mi Cię poznać Orlo. - odpowiedział z szerokim uśmiechem, zaczynając jeść swój posiłek.
- Niezbyt ciekawy los. - rzekł po tym, jak przeżuł kawałek mięsa. Ponieważ nie miał już soku, a raczej jego resztki na dnie kufla, dopił i zamówił u przechodzącej kelnerki kufel piwa. Pokiwał głową, kiedy Orla opowiedziała o życiu w stolicy. Znał to dobrze z własnego doświadczenia. Na początku zawsze chwytasz się wszystkiego, aby zarobić. Współczuł jej nawet.
- Jeżeli chcesz, mogę się rozejrzeć za pracą dla Ciebie. - upił łyk piwa z kufla, który właśnie przyniosła karczemna dziewka. Podziękował jej. - Od jedenastu lat, kiedy to musiałem opuścić dom pod groźbą ścięcia, podróżuję głównie. W sumie to zajmowałem się wszystkim po trochu. Teraz postanowiłem osiąść w stolicy. Dosłownie przedwczoraj złapałem posadę nauczyciela szermierki w pobliskiej szkole dla dzieciaków z ulicy. Słabo płatna, ale musiałem się czegoś złapać na początek. - opowiedział nie wchodząc w szczegóły swoją historię. Jeżeli będzie chciała je poznać, to po prostu musi zapytać...
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Karczma "Kurczę Pieczone!"   Czw Sie 04, 2016 9:05 pm

Wolała nie zdradzać póki co nikomu prawdziwego powodu swojego pobytu w Królewskiej Przystani, ponieważ zawarła taką umowę z kuzynami. Słysząc jego słowa, wzruszyła lekko ramionami i przytaknęła kiwnięciem głowy. Od wydarzeń w Białym Porcie minęło już sporo czasu, ale na każde wspomnienie o tej felernej nocy, gardło Orli zaciskało się.
- Ciebie również, Hary - odparła, wyciągając rękę ponad stołem, aby móc uścisnąć jego dłoń. Nie wiedziała czy na południu tak wypada, ale żadna była z niej dama. Na jego propozycję, pokręciła lekko głową.
- To miłe z Twojej strony, ale nie ma takiej potrzeby. Znajdę pracę, zawsze znajduję - rzekła, po raz kolejny wymigując się sprawnie od odpowiedzi. Hary nie mógł wiedzieć, do jakiej pracy nadaje się Orla. Potrzebowała znaleźć kogoś kto będzie potrzebował alchemika albo podobnego pracownika. O swoich nadzwyczajnych zdolnościach także postanowiła nie wspominać, a przynajmniej na razie. - Aczkolwiek jeśli usłyszysz o jakiejś pracy dla moich kuzynów, daj mi znać.
Wysłuchała jego opowieści z lekkim zdziwieniem, nie wiedząc do końca czy może zapytać co takiego zdarzyło się w jego przeszłości, że grozili mu ścięciem. A co jeśli był poszukiwany? Co jeśli był niebezpieczny, a ona właśnie zaprosiła go do spędzenia z nią wieczoru?
- Ścięcia? Na pewno dramatyzujesz... Ale że tak spytam, co było tego powodem?
Powrót do góry Go down
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Karczma "Kurczę Pieczone!"   Czw Sie 04, 2016 9:46 pm

Uśmiechnął się i wstał, pochylając nad stołem, po czym ucałował jej dłoń, chwytając wpierw w swoją. Bękarcica czy nie, ona również zasługiwała na szacunek.
Skoro nie chciała pomocy, to nie. Nie będzie się narzucał bo po co..? Przytaknął jednak twierdząco, kiedy poprosiła o pomoc w znalezieniu pracy dla kuzynów. Uniósł lewą brew, kiedy stwierdziła, że na pewno mu nie grożono. O ile dobrze pamiętał, ojciec wyraźnie powiedział "Jeżeli twoja noga postanie w tym zamku jeszcze choć raz, stracisz ją wraz z głową" Słowa te wyryły mu się głęboko w pamięci, bowiem sądził że chociaż ojciec z tej całej rodziny jest po jego stronie.
- Czy na pewno..? No dobrze... Otóż urodziłem się w Old Oak, jako drugi, bękarci syn lorda Oakhearta. Od najmłodszych lat musiałem konkurować ze starszym o kilka miesięcy dziedzicem Starego Dębu. We wszystkim... - ponure wspomnienia powróciły. Zakręcił kuflem i upił porządnego łyka. - Kiedy mieliśmy piętnaście lat, pewnego dnia na lekcji taktyki u maestra pokłóciliśmy się o jedną z bitew podczas rebelii Tyrellów przed czterdziestu laty. Zaczęliśmy się szarpać i pech chciał, że przypadkiem on wypadł przez okno. Przeżył, ale do końca życia będzie sparaliżowany od pasa w dół. Maester stracił głowę, a mnie ojciec wygnał grożąc śmiercią, jeżeli wrócę. - opowiedział pokrótce swoją historię. Celowo nie opowiedział, czemu z bratem tak się nie lubili, bo po co..? Nie uważał tego za zbyt ważne, ale jeżeli Orla uważałaby inaczej to raczej by się zgodził.
- Ot nic ciekawego... - wzruszył ramionami...
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Karczma "Kurczę Pieczone!"   Czw Sie 04, 2016 10:30 pm

Do stolika, przy którym siedziała para osób, podszedł pewien staruszek. Miał na sobie prostą, brunatną szatę, która wyglądała na bardzo starą, lecz czystą. On sam był ogolony niemal na łyso i miał długaśną, siwą brodę sięgającą prawie do pasa. Calusieńka jego twarz była poorana zmarszczkami, które dodatkowo przecinało kilka blizn, tworząc niezapomniany widok. Staruszek lekko się garbił i przechylał w lewo, jakby od dźwigania jakiegoś ciężaru przez całe życie. Odezwał się chrapliwym głosem przerywanym atakami lekkiego kaszlu:
- Przepraszam, że państwu przeszkadzam, wiem, że małżeństwa w tym mieście mają ..khem..  mało czasu, który mogą wspólnie spędzić, kiedy pracuje się od rana ..khem.. do wieczora, ale mam mały problem. Wychodząc z domu musiałem źle policzyć monety. Umysł już nie ten. Brakuje mi czterech miedziaków ..khem.. do kolacji, a barman ani myśli mi odpuścić. Nie prosiłbym, ale mam spory kawałek do domu i pewnie zanim ..khem.. wrócę z resztą, będzie już świtać.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Karczma "Kurczę Pieczone!"   Czw Sie 04, 2016 11:18 pm

- Hmm, bycie bękartem lorda nie było dla Ciebie łatwe jak mniemam. Ale za to wychowałeś się na dworze co przysporzyło Ci zapewne wielu przydatnych umiejętności i znajomości. Nie każdemu trafia się taki przywilej - rzekła z przekonaniem, aczkolwiek osobiście nie zazdrościła mu tego losu. Bękarty na dworach musiały zmagać się z niechęcią i upokorzniem i pomimo tego, że dziewczyna wiele razy zastanawiała się jakby to było mieszkać u lorda Manderly'ego albo chociaż korzystać z jego pomocy, to nigdy nie zwróciła się do niego o nic. Cioteczka dobrze o to zadbała. - Smutna jednakże ta twoja historia. Ja z kolei nigdy nawet swojego ojca nie poznałam, a moja matka... Cóż, była znana z lekkiego prowadzenia się. Cóż począć, takie życie.
Nie było im dane kontynuować, ponieważ na horyzoncie pojawił się sędziwy staruszek prosząc o kilka miedziaków. Orla jako dziewczyna z natury dość empatyczna i chętna do niesienia pomocy, tym razem także sięgnęła do swojej sakiewki.
- Hm, gdzieś tutaj miałam... O tutaj... - Zaczęła, grzebiąc nerwowo w skórzanym woreczku, w którym brzęczały monety. Ostatecznie wzięła kilka miedziaków na rękę i wystawiła je w stronę staruszka. Może i naiwna była ta dziewczyna z Północy, ale zwyczajnie miała miękkie serce.
Powrót do góry Go down
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Karczma "Kurczę Pieczone!"   Czw Sie 04, 2016 11:35 pm

Znowu zrobił tę swoją zdziwioną minę. Znajomości..? Lady Oakheart już się o to postarała, aby takowych nie miał.
- Może i jakichś umiejętności nauczył mnie maester, ale znajomości nie mam żadnych. Tak się składa, że lady Oakheart nienawidziła mnie i postarała się o to, aby jak najwięcej osób czuło do mnie to samo. Nawet moje przyrodnie rodzeństwo... - odpowiedział.
Chciał już coś odpowiedzieć na opowieść o jej pochodzeniu, kiedy do stolika podszedł pewien staruszek. Hary mimowolnie się uśmiechnął na jego pierwsze słowa. Nie miał zamiaru wyprowadzać go z błędu, jakim było założenie, iż są małżeństwem, bo po co..? Niech się staruszek na koniec trochę nacieszy...
- Proszę... - sięgnął po sakiewkę i wyciągnął z niej przypadkową liczbę miedzianych monet. Było ich w sumie pięć. - Ufunduj sobie dzisiaj coś lepszego do jedzenia miły panie. - dobrze wiedział co to znaczy liczyć każdą monetę. Sam nie posiadał wiele, ale jak mógł mu odmówić..?
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Karczma "Kurczę Pieczone!"   Pią Sie 05, 2016 12:19 am

Ojejku, jacy oni mili. Starcowi bardzo głupio było prosić nieznajomych o pieniądze, a dzisiaj kilka osób już mu odmówiło i każda prośba stawała się dla niego coraz trudniejsza. Kiedy kobieta wyciągnęła w jego stronę rękę z miedziakami aż się wzruszył. Basia też była taka miła i otwarta na ludzi. Zawsze poświęcała się dla dobra innych, pomagała rodzinie i nieznajomym. No i wyglądała podobnie do tej tutaj młodej dziewczyny. Jakże mu było żal, że nie było go w domu, by jej obronić, kiedy oni nadeszli... nie, to nie czas na wspominanie tych strasznych chwil. Nie stoi przecież przed duchem Basi, ale przed jakimś innym miłym dziewczęciem. Zakręciła mu się w oku spora łza i ostatkiem sił udało mu się jej nie uronić, kiedy odliczył cztery miedziaki z jej miękkiej i ciepłej ręki. Całkiem, jak ręka Basi, kiedy trzymał ją spacerując, czy biorąc na ręce, gdy była młodsza. Dość tego! - powiedział sobie i przetarł twarz ręką, udając, że coś wpadło mu do oka.
- Dziękuję bardzo, nie wiem co właściwie powiedzieć... dziękuję. - skoro wziął cztery miedziaki, bo więcej nie było mu trzeba, to postanowił też dać coś Basi.. och, nie Basi tylko tej miłej pani. Uspokój się starcze! Poszperał w kieszeniach i wyciągnął jedyną rzecz, która mu się po Basi zachowała. Mały wisiorek w kształcie motylka. Skrzydełka z niebieskiego oraz różowego szkła w oprawce ze srebra. Jemu i tak się nie przyda, a Basia by się ucieszyła, gdyby ktoś inny go nosił. Czas dać odejść duchom przeszłości. Nie miał niestety łańcuszka, ani rzemyka, bo nosił pamiątkę w kieszeni, ale i tak wcisnął go Orli w dłoń. Sama sobie coś zorganizuje. W tym czasie pieniądze wyjął też młodzieniec. Wszystko fajnie, ale starca stać już było na kolacje.
- Dziękuję Ci synku, ale nie chcę sobie robić długów. Mało dziś ludzi, którzy potrafią podzielić się czymś własnym. - przed odejściem zmierzwił Haremu włosy, jak to miał w nawyku robić swoim dzieciom i wnukom. Poniewczasie uświadomił sobie, że przecież pierwszy raz się widzą i bardzo szybko się pożegnał i pośpiesznie odszedł, by kupić kawałek mięsa. Przełożył jedzenie z talerza na czystą szmatkę, którą zawinął, związał i schował do torby, po czym udał się na zewnątrz, by zjeść całość na pół ze swoim zwierzakiem i udać się w podróż powrotną. Zapowiadał się długi marsz. Tyle go widzieli.
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Karczma "Kurczę Pieczone!"   Sob Sie 06, 2016 12:10 am

Dziewczyna natychmiast odmówiła przyjęcia jakiekolwiek podarku, ale mężczyzna wcisnął jej coś w rękę i odszedł. Dziewczyna położyła wisiorek na drewnianym stole i przyjrzała mu się dobrze. Motylek. Orla ze względów praktycznych i finansowych nie nosiła biżuterii na sobie, aczkolwiek postanowiła zatrzymać ów przedmiot, ostatecznie chowając go do sakiewki wraz z monetami. Po zakupie kolacji, starszy mężczyzna wyszedł na zewnątrz i tyle go widzieli.
- Czy na południu dwójka ludzi siedzących w karczmie jest od razu uznawana za małżeństwo? A moi bracia zawsze powtarzali mi, że zostanę starą panną - Zapytała z rozbawieniem, biorąc się za jedzenie kolacji, którą krótko po tym wreszcie skończyła. Pusty talerz odsunęła nieco od siebie, stawiając go bliżej ściany ta, aby nie wchodził w drogę. Chyba powinna wkróce się zbierać, aczkolwiek nie chciała zostawić pijanego Troya na pastwę losu gawiedzi zebranej w karczmie.
Powrót do góry Go down
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Karczma "Kurczę Pieczone!"   Sob Sie 06, 2016 12:28 am

Nie to nie, chciał być miły. Przynajmniej nie pozbędzie się pięciu miedziaków, co przybliży go nieco do obranego celu. Zerkając lekko na zaistniałą sytuację, w której to dziewczyna była obdarowywana, powrócił do kolacji. Pożegnał mężczyznę skinieniem głowy i upił kolejny łyk ale. Uśmiechnął się na słowa Orli.
- Może i tak, nie wiem. Zbyt mało czasu spędziłem w Westeros. Ty starą panną..? Przestań... - machnął ręką. - Pomimo pochodzenia jesteś bardzo śliczna. Nie może być, że nikogo nie znalazłaś. Ha! Założę się, że nie jeden lordzina chciałby mieć tak urodziwą córkę jak Ty. - chyba szło mu całkiem nieźle. Może nie wylądują dzisiaj w łóżku, ale dobry początek.
- Gdzie są teraz Twoi bracia w ogóle..? - zapytał kończąc posiłek. On także odsunął talerz na bok i oparł przedramiona na stole, pochylając się do przodu...
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Karczma "Kurczę Pieczone!"   Sob Sie 06, 2016 12:47 am

W końcu Orla miała już dwadzieścia cztery lata, jej wiek na zamążpójście został osiągnięty już jakiś czas temu. Dziewczyna jednak nigdy specjalnie się tym nie przejmowała, ponieważ wśród prostych ludzi panowały nieco inne zasady niż wśród możnych. Tam panny wydawało się dla polityki, najlepiej jak najwcześniej, ale Orla? Miała to szczęście że czekała na małżeństwo z miłości. Albo kto wie, może rzeczywiście miało być jej dane zostać starą panną.
- Nie śpieszy mi się do małżeństwa. Co prawda mam już dwadzieścia cztery lata, ale zdecydowanie nie czuję się jeszcze staro. Na każdego przyjdzie pora, w swoim czasie - odparła, czerwieniąc się lekko na twarzy gdy usłyszała komplement. Rzeczywiście, nie była brzydka, ale niskie pochodzenie wcale nie pomagało w eksponowaniu urody. Kto wie, gdyby ubrać ją w suknie i dobrze uczesać, mogłaby uchodzić za śliczną. A co do lordziny... jeden miał taką córkę, chociaż pewnie nawet nie zdawał sobie z tego sprawy. - Jesteś zbyt uprzejmy, Hary. A co do moich braci: Aidan zapewne chrapie już na górze, a Troy to ten nieco nietrzeźwy już wysoki szatyn o tam - rzekła, wskazując palcem na swojego kuzyna, któremu nadal towarzyszyła dziewczyna z karczmy. - Obok tej piękności od podawania piwa.
Powrót do góry Go down
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Karczma "Kurczę Pieczone!"   Sob Sie 06, 2016 2:57 pm

- Twój wybór. Ja już miałem żonę... Ale zmarła podczas porodu. - posmutniał na moment, ale uśmiechnął się zaraz ciepło do Orli. Wspomnienie zmarłej kilka lat temu żony wzbudziło w nim mieszane uczucia. Czas, który minął pozwolił mu zapomnieć o niej i zacząć układać sobie życie na nowo, ale teraz czuł się trochę niezręcznie.
- Raczej dość bezpośredni, aniżeli zbyt uprzejmy. Mówię to co myślę i widzę. - odparł trochę w zamyśleniu, błądząc wzrokiem po ścianach. Po chwili powrócił już do rzeczywistości i spojrzał w oczy Orli. W sumie wyglądała nawet ślicznie z tym swoim rumieńcem. Nie skomentował jednak.
- Całe życie spędziłaś w domu..? Na prawdę nigdzie nie wyjeżdżałaś..? - zapytał spoglądając wciąż jej w oczy i kręcąc kółka palcem po blacie...
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Karczma "Kurczę Pieczone!"   Sro Sie 10, 2016 11:21 pm

No tak, przecież to zgoła już normalne w tym wieku, że ludzie wokół żenią się i płodzą dzieci. Tylko osoby z tak niekonwencjonalnej rodziny jak Orla stanowiły wyjątki. Jej cioteczka Heather także nigdy nie stanęła na ślubnym kobiercu i z Aidanem i Troyem nic nie zapowiadało się inaczej... Wieść o jego wdowieństwie przyjęła z lekkim smutkiem, aczkolwiek nie musiała się już dłużej obawiać, że spędza czas w karczmie z żonatym mężczyzną. Postanowiła nie pytać o szczegóły i rzekła w odpowiedzi na jego słowa:
- Przykro mi to słyszeć. A co z dzieckiem? Wychowujesz je samotnie?
O dziecko postanowiła zapytać z czystej ciekawości. Bo skoro był samotnym ojcem, to co robił późnym wieczorem wśród pijaków i gości tego przybytku? Nie spodziewała się jeszcze równie smutnej opowieści. Chyba wolałaby usłyszeć, ze jest złym ojcem aniżeli, że syna także stracił.
Jego kolejne słowa skwitowała tylko krótkim podziękowaniem, ponieważ od zawsze miała problem z radzeniem sobie z przyjmowaniem komplementów. Miała zazwyczaj ważniejsze sprawy niż spotykanie się z rówieśnikami.
- Naprawdę... Wstyd się przyznać, ale nigdy nie opuściłam Północy. Byłeś tam kiedyś? Sroga i wielka kraina, niewielu południowców się tam zjawia, aczkolwiek pochodzę z Białego Portu, a to dość spore miasto,  więc ludzi też sporo. - Po tych słowach ujrzała dno swojego kufelka, więc dopiła resztę duszkiem i odstawiła pusty kufel na stół. Naprawdę jej czas udania się na górę już nadszedł, ale rozmawiało się tak dobrze...
Powrót do góry Go down
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Karczma "Kurczę Pieczone!"   Sro Sie 10, 2016 11:48 pm

Wzruszył ramionami na współczujcie straconej żony. To było już tak odległe...
- Dziękuję. - odpowiedział jednak, bo tak podobno się robiło. - Synek zmarł około miesiąc po swoich pierwszych urodzinach na zapalenie płuc. - odpowiedział beznamiętnie, jak gdyby czytał ogłoszenie. Kochał syna, ale przecież czasu nie cofnie.
Uśmiechnął się na opowieść dziewczyny. Taka słodka i niewinna. Taka dobroduszna.
- Na prawdę nie masz się czego wstydzić. Gdyby mnie ojciec nie wygnał, też pewnie bym siedział w zamku i został jakimś strażnikiem. W zasadzie to powinienem mu podziękować za wygnanie. - roześmiał się krótko na swoje słowa. To było dość zabawne. Nigdy tak na to nie patrzył. Kilka słów wymienił z tą dziewuszką i zaraz normalnie zacznie dziękować macosze za to, że go nienawidziła. Normalnie już sama obecność Orli sprawiała, że człowiek stawał się lepszy.
Na te myśli uśmiechnął się ciepło do dziewczyny.
- Czy byłem... - powtórzył po niej. - Tak, z kupcem ze Starego Miasta, a potem przyjacielem Letniakiem. Podróżowałem wiele, ale pewnie nie chcesz o tym słuchać... - machnął ręką. Bo co chciałaby słuchać..? Że był tu i tu, że widział to i to..?
Powrót do góry Go down
Orla Snow

avatar


PisanieTemat: Re: Karczma "Kurczę Pieczone!"   Czw Sie 11, 2016 12:14 am

Tragediom nie było końca - najpierw żona Hary'ego, niespełna miesiąc po niej zmarł także jego syn. Orla sama była świeżo po utracie najbliższego członka rodziny, dlatego niejako rozumiała mężczyznę. Nie dodała już po raz kolejny słów o tym, że bardzo jej przykro, ponieważ to już wiedział. Na długi moment zapadła między nimi gęsta cisza, jednakże nie jakaś niezręczna, a bardziej taka przygnębiająca. Zapalenie płuc było bardzo powszechnym powodem śmierci wśród ludności, jednakże niejednokrotnie jej ciotce udawało się zwalczać tę nieszczęsną chorobę. Właśnie za tę okazaną dobroć mieszkańcy Białego Portu odpłacili jej rodzinie mordem...
- Co Ty opowiadasz... Przecież to zaszczyt służyć lordowi, nawet jako strażnik. To na pewno musiała być dla Ciebie wielka strata zostać wygnanym. Ja nawet nigdy nie byłam na dworze lordowskim, chociaż zawsze chciałam zostać służącą w zamku - powiedziała zgodnie z prawdą. I zapewne by się jej to udało, gdyby nie obawa ciotki o to, że Orla byłaby zbyt blisko swojego słynącego z rozwiązłości ojca i okrutnej lady Manderly. Jej noga nigdy nie postała na ich dworze. Marna ambicja, aby zostać służką, ale dziewczyna nie znała innego życia. Pochodziła z prostego ludu, nie to co Hary. Była wyuczona w czytaniu i piśmie, do tego znała się na alchemii i wielu szemranych dziedzinach, ale nigdy nie wychylała się z tłumu i zazwyczaj uchodziła za prostaczkę.
- Oczywiście, że chcę o tym słuchać. Właściwie to możemy iść na krótką przechadzkę i tam mi opowiesz, bo tutaj straszny gwar... Ale będziesz mnie musiał potem odprowadzić, bo inaczej moi kuzyni urwą mi głowę za szwędanie się samej po nocy.
Powrót do góry Go down
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Karczma "Kurczę Pieczone!"   Czw Sie 11, 2016 12:56 am

Bardzo cukierkowo wyobrażała sobie życie na dworze lordowskim. Może zwykła służka miałaby jeszcze dobrze... ale bękart lorda w jego zamku służący..?
- Uwierz mi, nie jest tak wspaniale jak myślisz. Ja jako bękart pracujący na zamku ojca..? Nawet nie wiesz jak wiele razy byłbym szykanowany i wyśmiewany. Już nie mówiąc o ciągłych wrogich spojrzeniach macochy i jej dzieciaków. - odpowiedział równie szczerze, bo taka była prawda. Bękarty na tym świecie nie mają łatwego życia.
Uśmiechnął się szerzej na propozycję Orli. Dopił piwo i wstał, stając zaraz obok dziewczyny. Jako honorowy człowiek i bardzo szanujący kobiety nie mógł pozwolić, aby męczyła się sama idąc i podał jej ramię, aby mogła się wesprzeć. Kiedy ruszyli przez karczmę, po drodze odsunął uprzejmie jednego z podpitych gości i wyprowadził ich na zewnątrz. Nie spodziewał się, że aż tyle zwojuje już pierwszego dnia! A tu proszę, wieczorny spacer po ulicach miasta. Kilka celnych słów i dziewczyna nie wróci do domu, a zawita u niego...
- Otóż po opuszczeniu domu udałem się do Starego Miasta, gdzie znalazłem pracę jako ochroniarz jednego z kupców. Przez rok pływałem z nim po wodach większej części świata, sprzedając towary. Niestety wkrótce po wyprawie, którą zaproponowałem zmarł i jego rodzina stwierdziła, że to moja wina. Tak oto skończyła się nasza współpraca. - zaczął maszerując jedną z głównych uliczek. Podprowadził ich do jednego z ostatnich straganów i kupił jabłko, podając je Orli. - Smacznego. - uśmiechnął się do niej i ruszył dalej. - Ze Starego Miasta udałem się do Lys, gdzie podpisałem pięcioletni kontrakt z kompanią najemniczą. Po tym czasie byłem już zastępcą dowódcy, lecz nie przedłużyłem kontraktu. Pokłóciłem się z nim i odszedłem. - czasami Hary przerywał opowieść, sięgając wgłąb pamięci w poszukiwaniu wspomnieć. - Udałem się do Yi Ti i spędziłem tam niemal dwa lata. Piękny kraj. Dalej zawitałem na Wyspach Letnich i podróżowałem z kupcem, przyjacielem Xontarem Sobo. I w sumie tyle. Nic nadzwyczajnego... - zakończył spoglądając na Orlę. Ciekawa dziewczyna...

zt.> Ulice Królewskiej Przystani
Powrót do góry Go down
Bilbo z Lys

avatar


PisanieTemat: Re: Karczma "Kurczę Pieczone!"   Sro Lis 30, 2016 10:41 pm

28 luty, 266 Ac


Lyseńczyk po opuszczeniu kwatery porywaczy, nie za bardzo wiedział co teraz ze sobą począć. Odnalazł jakąś karczmę w której chciał się przespać, ale sen z powiek zdmuchiwała mu wizja przyszłości. Co miał teraz robić? Nie wiedział.- Zaciągnąć się do kompanii najemniczej? Byłoby fajnie. A może jednak osiąść gdzieś? Tak! To dobry pomysł... Tylko że za co będzie żył? Najemnik? Nie nie nie.. Architekt? Lepiej... Kowal? Tak! To jest to! -Kłócąc się z myślami wpadł na dobry pomysł. Założyć kuźnię. Będzie musiał dołączyć do cechu. To raczej nie będzie za bardo skomplikowane. A pieniądze? Weźmie od króla. Także postanowił rano wubrać się do zamku. Wkrótce sen go zmorzył.
Powrót do góry Go down
Bilbo z Lys

avatar


PisanieTemat: Re: Karczma "Kurczę Pieczone!"   Sro Gru 07, 2016 10:56 pm

12 marzec, 266 AC


Po wykonanej misji w Czerwonej Twierdzy, Bilbo musiał czekać aż dwa tygodnie na przygotowanie wszystkiego. Próbował w tym czasie parać się różnych prac, przy okazji poduczył się języka. Co było w sumie nieuniknione. Potrafił już, sklecić sensowne zdania. Bill wrócił z pracy wieczorną porą, do karczmy w której rezydował. Uznany był za jednego z nowych stałych klientów, i ku jemu niezadowoleniu przysiadali się do niego często jacyś ludzie. Ten im opowiadał o Rhllorze lub o jego przygodach w Essos. Kiedy w końcu odeszli, chłopak miał chwilę dla siebie. Wziął kufel z rumem i zaczął powoli go sączyć.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Karczma "Kurczę Pieczone!"   Sro Gru 07, 2016 11:47 pm

Nie dane było mu napić się w spokoju. Po chwili dosiadł się wyglądający na staruszka mężczyzna. Lekko przygarbiony, włosy białe jak mleko, dość rzadkie.
- Dobry Ppp...panie proszę ppp...pomóż biedakowi w potrzebie. - otarł rękawem twarz, jak gdyby miał zetrzeć łzy. - Niedaleko miasta leży moja dobra wioska, Kozie Bobki. Dobrzy tam ludzie żyją i dobrze nam się wiedzie. Dzieci dobrze rosną, a i zwierzęta dobrze się chowają, Dobrzy Siedmiu uchowajcie. Jednak od niedawna dzieje się coś niedobrego! Giną w naszej dobrej wiosce dobre, młode dziołszki. Widać, żes dobry wojownik. Że masz dobre serce. Bądź tak dobry i pomóż nam. Odpłacimy, czym będziem mogli. - mężczyzna zrobił błagalną minę i czekał na odpowiedź Billy'ego...
Powrót do góry Go down
Bilbo z Lys

avatar


PisanieTemat: Re: Karczma "Kurczę Pieczone!"   Czw Gru 08, 2016 12:13 am

Co to miało być?! Przysiadł się do niego jakiś staruszek, który nie dał mu nawet wypić łyka w spokoju.
-Dobry wieczór. -Powiedział po Valyruańsku, nie znał jeszcze wszystkich słów. A zwroty grzecznościowe były chyba najtrudniejsze. Po chwili staruszek zaczął opowiadać. Bilbo rozumiał co drugie słowo: porwania, kobiety, wioska, Kozie Bobki, pomoc Skoro ktoś potrzebował pomocy, Bill postanowił się tym zająć. Ku chwale Pana Światła.
-Pój..dę. -Odpowiedział, haustem dokończył rum i poprosił gestami o wskazanie drogi.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Karczma "Kurczę Pieczone!"   

Powrót do góry Go down
 
Karczma "Kurczę Pieczone!"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Karczma na podgrodziu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Królewska Przystań-
Skocz do: