IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Sophia Storm

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Sophia Baratheon

avatar


PisanieTemat: Sophia Storm   Pią Sie 05, 2016 4:13 pm

Godność:
Sophia Storm
Ród:
Brak
Wiek:
17 dni imienia
Miejsce urodzenia:
Ziemie Burzy
Stanowisko/Zawód:  
Bękart Lorda Renly'ego Baratheona

Wygląd:
Widziałem dziewczynę, która na coś czekała. Na jej twarzy nie dało się ujrzeć jakichkolwiek emocji. Stała tak, niczym marmurowy posąg. To jej oczy przyciągały najwięcej uwagi. Były duże i błękitne, ale w jasnym świetle wyglądały tak, jakby ukrywały w sobie rozmaite odcienie bieli. Spojrzenie zdawało się być niezwykle zimne i odcięte od świata zewnętrznego, który ją otaczał. Jakby była w stanie zobaczyć coś, czego nie potrafią zwykli śmiertelnicy. Ale to nie był duch, choć jej blada skóra mogłaby wskazywać właśnie na to. Gdyby ktoś zawstydził owe dziewczę, co wydawało się być niemożliwie, na jej policzkach ukazałby się różowy odcień, wynurzający się z białych odmętów. Usta zachęcająco czerwieniły się. Czyżby to właśnie one odbierały smak życia śmiałkom, którzy pozostawiali kroplę krwi na jej wargach? Przymknęła oczy, abym mógł zobaczyć jak okazały jest las jej rzęs. Zawiał wiar. Sprawił, że ciemne włosy lekko unosiły się, aby opaść delikatnie na chude ramiona. Wtedy właśnie zauważyłem pewną niedoskonałość. Grzywka zdawała się być trochę nierówna. Najpewniej, ona sama wzięła nożyce do chudych rąk, które nigdy wcześniej nie były do tego przeznaczone. Powietrze robiło się coraz wilgotniejsze, co sprawiło, że na włosach tej panny zaczęły tworzyć się fale. Na to również nie zwróciła uwagi, jakby wygląd zewnętrzny nie miał dla niej znaczenia.
W końcu moje oczy spojrzały na jej ciało. Mimo ubrania, jakie przywdziała - była to piękna, ale zarazem prosta suknia, która tylko podkreślała delikatność jej urody - udało się dostrzec jej kobiece kształty.  Posiadała mocne wcięcie w talii. Wydawało się, że ktoś specjalnie je wyrzeźbił. Zarówno to, biodra, jak i uda były częścią zarysowanej klepsydry. Mój wzrok skierował ponownie w górę, tam gdzie wzrok każdego mężczyzny. Piersi pozostawały zakryte, nie były eksponowane. Budziło to tylko większe zainteresowanie, choć nie wyglądały na zbyt duże. Cały ten piękny obraz, to wszystko zawarte w jednej, drobnej pannie, której imienia nigdy nie będzie dane mi poznać.


Osobowość:
Mimo, że Sophia wydaje się delikatnym dziewczęciem, które potrzebuje ochrony na każdym kroku, to wygląd zewnętrzny zupełnie nie wpasowuje się w jej osobowość. Nawet, jako mała dziewczynka wiedziała, czego chce i zawsze była stanowcza. Nigdy nie obchodziła ją zabawa ze swoimi rówieśnikami, już ustalała sobie cele na przyszłość. Jednakże, jeśli chodziło o zabawy z przyrodnim rodzeństwem, zawsze jakoś udało się ją na coś namówić. Rodzina była dla niej ważna, jak dla każdego dziecka.
Wobec wielu osób zachowuje się zupełnie obojętnie. Różnice w pochodzeniu zazwyczaj nie mają dla niej znaczenia. Ale jak zasady mówią, aby inaczej zwracać się do osoby wyższego pochodzenia niż prostego człowieka, to po prostu to robi. Sama jest też bardzo dumna i nie pozwala sobą pomiatać z powodu bycia bękartem. Zna swoją wartość i wie, że może być przydatna. W końcu, nad tym właśnie pracowała od zawsze.
Sophię nie można nazwać całkowicie miłą osobą. Praktycznie zawsze mówi to, co myśli. Wyjątkami są sytuacje, w których naprawdę potrzebne jest milczenie. Nie zawsze człowiek chce stracić życie przez swoją niewyparzoną gębę. Ale nie zawsze też wie, co może mu za to zrobić rozmówca. Storm też nie owija w bawełnę. Zawsze oznajmia wprost to, czego chce. Zdarzyło się jej też skłamać. Robi to tylko wtedy, kiedy uznaje za słuszne, ale i potrzebne.  Gardzi kłamstwem z byle powodu.
Sophia jest ewidentnie samotnikiem. Nie potrzebuje zwracać na siebie zbytniej uwagi, ani być otoczona wielkim gronem ludzi. Większość czasu spędza na własnym kształceniu lub w zacisznym miejscu, gdzie można poukładać swe myśli. Nigdy nie doskwiera jej samotność, nie zauważa tego.
Mimo, że stąpa twardo po ziemi, czasami wydaje się zupełnie rozmarzona. Najczęściej towarzyszą temu piękne widoki, które maluje natura. Fascynuje ją nieokiełznana przyroda. Dlatego też uwielbia burze, co idealnie dopasowało się do krainy, w której się urodziła, jak i do nazwiska.
Niezbyt często na kogoś krzyczy. Potrafi pohamować swe emocje. Gniew można jedynie zobaczyć w jej oczach, choć najczęściej je spojrzenie też pozostaje zimne. Do tej pory jeszcze nic nie wytrąciło ją z równowagi. Choć zawsze może nadejść coś, co rozkruszy ten spokój na małe kawałeczki.


Historia:
Gdzieś na Ziemiach Burzy mieszkała prosta kobieta. Pracowała w karczmie, utrzymując siebie oraz swoją chorą matkę. Pewnego dnia, w drzwiach karczmy stanął sam syn Lorda i następca, Renly, razem ze swoją świtą. Był przystojny, więc niedziwne, że kobieta zapragnęła posiąść tego mężczyznę. Chociażby na chwilę. Nie chodziło o miłość od pierwszego wejrzenia, ale udowodnieniu sobie, że nawet ktoś z wyższych sfer, może poddać się kobiecie z pospólstwa. Dlatego liczyła na to, że zabawią tu trochę dłużej i może poddadzą się upojeniu alkoholem. I właśnie tak się też stało, a ona postanowiła nie zwlekać. Trochę trwało uwodzenie dziedzica, ale na szczęście uroda wspomogła dziewczynę na tyle, by przy odpowiednim upojeniu oddał się jej. Nie miała wyrzutów sumienia, choć wiedziała, że bierze się za żonatego męża.
W rok 249AC na świat przyszło nowe życie, odbierając je komuś innemu. Kobieta z karczmy spoczęła w grobie, obok niedawno zmarłej matki. A dziecko? Było zdane na łaskę sąsiadów, którzy nie byli chętni, aby je przyjąć. Jednak przypomnieli sobie o historii, którą ciągle chwaliła się matka. Dlatego też, jeden z nich zabrał dziecko do Końca Burzy, aby oddać je prawdziwemu ojcu. Długo próbował dostać się tam, bez skutku. Jednak nie zamierzał poddać się, więc siedział tak długo pod bramą, aż Renly postanowił zlitować się nad upartym człowiekiem. Kiedy doszło do spotkania, pośpiesznie wyjaśnił zaistniałą sytuację. Początkowo dziedzic nie mógł uwierzyć, że coś takiego miało miejsce, lecz wspomnienia przyszły tak nagle, jak ogromna fala. Mimo perfidnego zachowania zmarłej matki dziecka, zgodził się wychować dziewczynkę. Nazwał ją Sophia, co oznaczało mądrość.
Sophia od małego wiedziała, że jest inaczej traktowana. Najbardziej odczuwała to przebywając z Marthą, żoną Renly’ego. Była to dobra kobieta, ale nigdy nie chciała mieć żadnego kontaktu ze swoją pasierbicą. Denerwowała się, kiedy Sophia przypadkiem nazwała ją matką. To nie było spowodowane przywiązaniem do niej. Po prostu podłapała to od swojego przyrodniego rodzeństwa. A ono nie było nieprzyjemnie nastawione do panny Storm. Za to ojciec pokochał ją tak bardzo, że stała się jego ulubioną córką, mimo braku nieskazitelnego pochodzenia. Dzięki niemu, dzieciństwo było wspaniałym okresem dla dziewczynki. Choć nie brakowało tam przykrości, którym stawiała czoła, aż w końcu przyzwyczaiła się do nich.
Dzieciństwo, oprócz miłych i przykrych chwil, było wypełnione też czymś jeszcze – kształceniem własnego umysłu.  Kiedy usłyszała, jak macocha rozmawia, razem z innymi wysoko urodzonymi kobietami, o przyszłości swoich dzieci, poczuła się niepotrzebna. Każdy miał swój cel do spełnienia. Dziedzic zawsze przejmował obowiązki lorda, a córki były przeznaczone do politycznych mariaży. Dlatego poszła po radę do ojca. Był on jedyną osobą, która mogła zadecydować o jej przyszłości. Od tego momentu skupiła się na nauce. Opanowała czytanie z łatwością i dosyć szybko, aby móc zagłębić się w księgach. Historia, kultura… Wszelkie nauki ścisłe również pasjonowały dziewczynkę. Co wydawało się być potrzebne, od razu przyswajała. Często odwiedzała Maestra, aby ukierunkował ją we właściwym stronę. Mężczyzna polubił dziewczynkę, która z tak wielkim zapałem realizowała swoje cele. Z czasem, zdobywanie wiedzy zaczęło odgrywać główną rolę w życiu Sophii. Nic nie miało większego znaczenia. Zrezygnowała nawet z wielu zabaw z rodzeństwem. Czasami, aby nie stracić z nimi dobrego kontaktu, zgodziła się odejść od lektury. Tylko więź, którą posiadała ze swoim bratem była nietykalna. Wynikało to z tego, że oboje mieli podobne cele.
Kiedy dziewczynka skończyła osiem lat, jej ojciec – wtedy już Lord – podjął poważną decyzję, co do wychowania Sophii. Nikomu nie wspominał o tych planach, a nagłe zniknięcie bękarta za bardzo nie zdziwiło mieszkańców. Wysłano ją do Cytadeli, by mogła kształcić się na maestra. Oficjalnie to był chłopiec, o wdzięcznym imieniu Gerold. Podczas podróży ścięła włosy i przebrała się za niego. Nie czuła żadnego żalu. Czym były włosy i piękne suknie w porównaniu do przydatnych umiejętności? Wtedy, po raz pierwszy, narodziło się w jej głowie marzenie. Dotyczyło ono zmiany nazwiska i prawdziwa przynależność do rodu Baratheonów.
Od samego początku, Sophia nie mogła się doczekać dotarcia na wyspę. A kiedy wreszcie przekroczyła próg siedziby maesterów, oniemiała. To był raj dla ludzi pragnących zdobyć wiedzę, ale w nim też kryło się piękno. Od razu zabrała się za pracę. Postąpiła według instrukcji ojca i główną uwagę poświęciła tajnikom alchemii.  Spędzała całe dnie na nauce i nie próżnowała. Zdobyła też umiejętność, która wydawała się być niemożliwa do uzyskania w tym miejscu. Chodząc często i zarazem czytając, wpadała na ludzi. Nie zamierzała zaprzestać, kształcenie było ważniejsze. Z czasem, jednak nauczyła się unikać przechodniów i innych przeszkód. Ale zanim to nastąpiło, wpadła na pewnego człowieka. Był nim Durran Storm, również pobierał tu nauki. Od tamtej pory, nie mogła pozbyć się tego chłopaka. Często zachowywał się, jakby był jej bratem. Początkowo nie mogła tego pojąć, ale kiedy przyzwyczaiła się do tego, stwierdziła, że to wydaje się być całkiem miłe. Tylko on poznał prawdziwą tożsamość Sophii. Znajomość trwała ponad rok, a potem Durran po prostu zniknął. Najwyraźniej nie tylko ona nie zamierzała zostać tu na dłużej. Pozostali w kontakcie listownym. On wysyłał dziesięć listów na raz, z podanym miejscem, gdzie powinna wysłać swój jeden, długi list. Odpisywanie było męczące, ale z drugiej strony przyjemne, choć nie miała pewność czy faktycznie Durran otrzyma go w swoje ręce.
W roku 264AC przyszedł czas, aby opuścić Cytadelę. Sophia myślała o tym z bólem, gdyż jeszcze tyle rzeczy nie zostało przez nią odkrytych. Niestety, miała już piętnaście lat. Coraz bardziej przypominała kobietę, która nigdy nie powinna przybyć do tego miejsca. Zaprawdę, uznawała to za jakąś pomyłkę. Na świecie może urodzić się tak wiele zdolnych kobiet, ale ich talenty zostaną stłamszone, aby mogły wypełnić powinność swej płci. Na wysokim poziomie wprawiła się w kruczarstwie, medycynie oraz trucicielstwie. Zdobyła nawet trzy ogniwa łańcucha – czarne żelazo, ołów i srebro. Wiedziała, że spisała się nieźle i będzie to przydatne. W ostatnim roku zdobywała przychylność maesterów oraz służek, by ułatwić sobie ucieczkę. Dodatkowo, była już dorosła, więc ich zaufanie powinno wystarczyć, aby wyjść na miasto samotnie. Wysłała też list do ojca, aby załatwił transport tego dnia. Pożegnała się z Cytadelą, próbując zapamiętać każdy szczegół. Sprawdziła, czy zabrała ze sobą wszystkie notatki i wyruszyła, aby powrócić do domu. Tęskniła za nim. Przez te lata zatarł się obraz Końca Burzy, a także rodziny, która tam mieszkała.
W domu została przywitana niezwykle miło. Otrzymała wiele pochwał od ojca i prezent w postaci tresowanego kruka, kiedy inni członkowie rodziny byli nieświadomi. Wszyscy myśleli, że po prostu uciekła i z pokorą wróciła, gdyż życie samemu jest ciężkie. Wygodne wersja. Dowiedziała się o śmierci żony ojca. Była zasmucona, bo szanowała tą kobietę. Wybaczyła mężowi zdradę, wiedząc, że winną w tej sprawie była sama matka Sophii. Wystarczyło, że za ten występek zapłaciła życiem. Ponadto, Lady Martha pozwoliła dziecku zostać na zamku.
Dosyć szybko dostała zadanie od Lorda Renly’ego. Miała podróżować po Ziemiach Burzy. Była zachwycona, choć początkowo nie wiedziała, jak może sprawdzić tam swoje umiejętność. Oczywiście, mimo wielkiego intelektu myliła się i przekonała o tym prędko. Zwiedzanie trwało ponad pół roku.
Niedługo, po powrocie do Końca Burzy, stało się coś niespodziewanego. Sophia, idąc na kolację, straciła przytomność. Nie potrafili jej dobudzić, więc szybko została przeniesiona do maestra. Spała tak kilka godzin, a przy przebudzeniu poczuła ból w głowie. Nabiła sobie niezłego guza. Początkowo zignorowano to, ale napady snu zdarzały się coraz częściej. Lord Baratheon od razu zaczął szukać na to lekarstwa, wysłał nawet człowieka do Essos, aby poszukać chorych posiadających te objawy. Lord załatwił Sophii ochroniarza. Był nim rycerz Ethan. Miał on przebywać przy niej cały czas, aby zapewnić bezpieczeństwo i zapobiec ewentualnemu wypadkowi.
Z czasem przyzwyczaiła się do tej dziwnej choroby, ale poszukiwanie lekarstwa nadal pozostało w toku. Czuła, że już potrafi wrócić do normalnego funkcjonowania. Zdecydowała wyjechać razem z ojcem i siostrami na turniej w Casterly Rock. Nie obyło się bez wielu dyskusji na ten temat. Jednak Lord Baratheon w końcu odpuścił. Nie mógł odizolować jej od świata.



Umiejętności:
Cechy wrodzone:
Geniusz
Wyuczone:
Alchemia i lecznictwo III
Kultura i historia II
Ukrywanie II
Blef II
Spostrzegawczość II
Elokwencja
Zwinność
Kruczarstwo


Wyposażenie:
* Ubrania
* Sakiewka
* Nóż
* Zestaw alchemika
* Składniki do wszelakich trucizn i lekarstw sprowadzane przez ojca.
* Kruk o imieniu Mefisto.


Ostatnio zmieniony przez Sophia Storm dnia Pon Sie 08, 2016 3:39 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Sophia Storm   Pon Sie 08, 2016 3:30 pm

Akcept (+5pkt.)
Pan z Tobą!
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
 
Sophia Storm
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Karty Postaci-
Skocz do: