IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Zapasowa siedziba Gildii

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci



PisanieTemat: Zapasowa siedziba Gildii   Pią Wrz 09, 2016 8:21 pm

Wedle planu miasta i wszelkich dokumentów, w tym budynku znajduje się sklep oraz magazyn spożywczy. Aby oficjalna wersja nie podpadała, codziennie do pracy przychodziła sprzedawczyni i na prawdę prowadziła sklep. Cały budynek jest właściwie magazynem podzielonym na dziesiątki pokoi oraz dwa główne korytarze, do których prowadzi wejście ze sklepu oraz jedno tajne. W pokojach przy jednym z korytarzy znajdują się biura oraz pokoje różnych mniej lub bardziej znaczących osobistości, a na końcu spora sala z dużym podłużnym stołem i dziesiątkami krzeseł. Przy drugim korytarzu znajdują się właściwie nie tyle pokoje, co cele. Każde z pomieszczeń jest specjalnie wzmocnione i wygłuszone do tego stopnia, że krzyki wewnątrz nie docierają do miłego pana spacerującego sobie cały dzień i noc korytarzem. Każdy z "pokoi" jest też specjalnie wyposażony, a w części z nich rezydują specjalni goście na różnych warunkach.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci



PisanieTemat: Re: Zapasowa siedziba Gildii   Pią Wrz 09, 2016 10:13 pm

24 Luty 266 AC
Bilbo obudził się w pokoju o wymiarach około cztery na sześć metrów. Pod jedną ścianą znajdowało się proste łóżko, mały stoliczek i krzesło oraz szafka szeroka na dziewięćdziesiąt centymetrów i wysoka od podłogi aż do sufitu. Leżał oczywiście na łóżku, a potylica pulsowała mu bólem. Miał na sobie swoje ubrania, jednak cały ekwipunek mu zabrano i nie znajdował się w tym pokoju. Po drugiej stronie pokoju znajdował się stolik przylegający do ściany i zajmujący całą jej szerokość oraz kilka półek nad nim, które całe były zapełnione narzędziami wszelkiej maści, miarkami i linijkami, ołówkami, kartkami papieru oraz wszelkim sprzętem potrzebnym do konstrukcji jakichkolwiek przedmiotów, czy urządzeń. Na ścianie, w której znajdowały się pancerne drzwi zawieszone były tablice korkowe z pinezkami, a pod przeciwną były dwa okratowane okna i cała była zagracona różnymi przedmiotami - deski, kołki, pieńki, kątowniki, płaskowniki oraz niemal wszystko, co szanujący się konstruktor potrzebowały do pracy.
Powrót do góry Go down
Bill z Lys




PisanieTemat: Re: Zapasowa siedziba Gildii   Pią Wrz 09, 2016 10:26 pm

Bilbo się obudził, na niezbyt wygodnym łóżku. Ale nie to było najważniejsze, gdzie on właściwie był? Rozmasował trochę bolące miejsce i próbował wyczuć czy ma jakiegoś guza. Był tam guz i to nie mały. Wstał z łóżka i rozejrzał się po pokoju. Ot nic zwykłego, normalna cela. No poza tymi wszystkimi narzędziami. Jestem w więzieniu? Ale to ja zostałem okradziony! -pomyślał. Podszedł bliżej do tablicy korkowej, która znajdowała się przy drzwiach. Jeżeli było coś napisane w języku Bila to przeczytał to i zaczął wołać strażnika. Jeżeli nic tam nie było, po prostu zaczął wołać.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci



PisanieTemat: Re: Zapasowa siedziba Gildii   Sob Wrz 10, 2016 12:04 am

Alum spacerował sobie sobie korytarzem tak, jak to robił od miesięcy. Z pokoju szóstego znów dobiegał cichutki szmer - pewnie tamta ruda znów zdzierała paznokcie na drzwiach; przynajmniej wzięła dobry przykład z gościa pod dwunastką i przestała się głodzić. Ze wszystkich rezydentów tylko malarka spod trójki i poeta z dwunastki się nie obijali. Ciekawe, czy ten nowy pod czwórką wstał - wypadałoby mu przynieść śniadanie i przybliżyć sytuację, w której się znalazł, więc Alum poszedł do kuchni po tackę z kolacją, bowiem nastały już godziny wieczorne i wszedł do pokoju oznaczonego numerem cztery. Już po otworzeniu drzwi zaczął słyszeć krzyki... jak on ich nie cierpiał. Młody facet stał przed tablicą korkową i wołał Aluma. Oczywiście nie po imieniu. Strażnik zgromił go spojrzeniem mówiącym "zamknij się, siadaj i słuchaj". Podszedł do stolika i postawił na nim tackę z kolacją i wielkim kubkiem soku, po czym złapał stołek, odwrócił go, usiadł na nim, podparł ręce na oparciu i zwrócił się do Bilba w Wysokim Valyriańskim, bo poznał wołanie w tym języku chwilę temu:
- Witaj w swoim nowym gniazdku, nieznajomy. Usiądź sodie spokojnie i zjedz, musisz dyć głodny. Pewnie zastanawiasz się, co się właściwie stało, więc śpieszę z odpowiedzią. Widzisz, znalazłeś się w nieco nieodpowiednim miejscu i poszedłeś za niewłaściwą osodą. Sprawy się tutaj mają tak, że niewolnictwo jest zakazane, ale praca ku większemu dodru jest dozwolona. Mój mocodawca zatrudnia tutaj trochę osód, które w dodrych warunkach mogą spokojnie pracować i się rozwijać. Kiedy ktoś się sprawdza i prawidłowo wykonuje swoją pracę, można powiedzieć, że awansuje. Powiem Ci z doświadczenia, że w ciągu kilku tygodni możesz się stąd wydostać na wolność i złapać niezłą fuchę u szefa, wystarczy, że się sprawdzisz. Jeśli jednak nie dędziesz współpracował lud okażesz się kiepski w tym, co rodisz... no cóż... takich też tu trochę mamy, ale nie chcesz stać się jednym z nich, zaufaj mi. - przeciągnął się i ziewnął w wielką pięść. Podrapał się po policzku i zatoczył ręką szeroki krąg - To wszystko tutaj jest do Twojej dyspozycji. Na początku masz dwa dni, dy zrodić projekt czegoś ciekawego i kolejne pięć na zdudowanie tego czegoś. Prawdopododnie po dwóch-trzech projektach awansujesz. Jak widzisz, sala jest fachowo zaopatrzona. Na pewno zauważyłeś, że nie ma tu łazienki - w tym celu oraz na krótkie spacery dędziemy się wydierać na zewnątrz. To chyda wszystko, ale mówiłem to tylu osodom, że nie wiem, czy czegoś nie pominąłem. Jeśli masz jakieś pytania, to nie krępuj się. - rzekł spokojnie, a nawet z przyjazną nutą. Alum był strażnikiem i wolał mieć dobre relacje z więźniami, bo wtedy praca była dużo znośniejsza, a życie łatwiejsze dla obu stron.
Powrót do góry Go down
Bill z Lys




PisanieTemat: Re: Zapasowa siedziba Gildii   Sob Wrz 10, 2016 12:22 am

Po chwili wołania drzwi się otworzyły, a w nich stanął niczym nie wyróżniający się jegomość. Młodzieniec na początku był całkiem zdezorientowany. Sir Camillo, jego mistrz. Zawsze powtarzał mu żeby w chwilach zagubienia lub strachu zajmować się czymś co się lubi. Takim zajęciem u Bila było majsterkowanie. Mężczyzna pokrótce wyjaśnił sytuację Lyseńczyka i jego zadania. Bilbo już od dawna miał wiele projektów, którymi chciał się z kimś podzielić. Ale na pewno nie była to jakaś zorganizowana szajka porywaczy. Bilbo jednak nie był głupi, to on tutaj był zamknięty i bezbronny. Nie to co ten gość, i pewnie wielu jego kumpli spoza celi. Postanowił na razie wykonywać ich rozkazy. -W końcu ktoś mówiący cywilizowanym językiem. Uśmiechnął się, chciał zaskarbić sobie przychylność strażnika. Jestem Bilbo, a ty? Skoro mamy razem egzystować, to wypadałoby się poznać. Wyciągnął rękę do przywitania się. Zanim zacznę pracę, mam parę pytań. Gdzie jestem? Czym jest twoja organizacja? I czemu zabraliście mi mój rum? Bilbo nie zapomniał o swoim wiernym rumaku, który oczekiwał na niego w porcie. Jednak na razie nie zamierzał o nim wspominać. Nadzór stajennego i okolicznych strażników powinien wystarczyć. Po uzyskanych, lub nie, odpowiedziach, Bilba jakby olśniło. Podczas nudy na statku, wymyślił "podtrzymywacz". Niby prosta konstrukcja, ale jaka przydatna! Składała się z dwóch sznurów splecionych na krzyż, z czterema klamrami na końcach. Celem tego "wynalazku" było zastąpienie pasa, miał on podtrzymywać spodnie, żeby te nie spadły. Genialne. -W moich rzeczach powinieneś znaleźć parę sznurków z metalowymi końcówkami, jeżeli tego nie wyrzuciłeś to masz jeden z moich projektów. Niby banalny, ale wygodny, ładny i użyteczny. Uśmiechnął się. Przynieś mi to, pokażę czym to jest. Oczywiście w tobołkach miał wiele innych swoich wynalazków, między innymi gwiazdy które szybowały w powietrzu i wbijały się w ciało z wielką prędkością. Ale dla niewtajemniczonego były to zapewne kawałki ostrego metalu.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci



PisanieTemat: Re: Zapasowa siedziba Gildii   Pon Wrz 12, 2016 8:19 pm

Oh, jak miło, że ten kulturalny mężczyzna postanowił postąpić rozsądnie i nie robić żadnych zamachów na życie Aluma - bardzo prosto zepsuć tak sobie relacje z człowiekiem już na początku znajomości. Wyciągnął prawicę do Lyseńczyka i przedstawił się, ściskając mu dłoń.
- Zwą mnie Alum. Miło mi Cię poznać, Dildo. Taak, też tak sądzę. Nie pamiętasz już gdzie jesteś? Wybacz, będę musiał poinstruować ludzi, dy nie traktowali nowych pracowników tak drutalnie. Znajdujemy się w Królewskiej Przystani; coś Ci świta? Chętnie powiedziałdym Ci w której dzielnicy, ale nie jestem pewien - jakoś nigdy nie studiowałem mapy miasta. Jeśli jakoś Ci to pomoże, to dwie ulice dalej jest warsztat kowala, a jeszcze jedną dalej sklep z ziołami. - jak łatwo było zauważyć, Alum miał problemy z wymówieniem "b", które w jego wykonaniu stawało się przeciągłe i bliżej mu było do "d" - Moja organizacja? Nie, nie, nie. Ja tu tylko sprzątam. Właściwie, to wpadam czasem do pracowników pogadać, bo każdy w swym pokoju jest sam, a nie chcę, żedyście powariowali. Szefowi dy się to nie spododało. Rum? Ach, pewnie masz na myśli tamten dukłak! Spokojnie, nikt go nie ruszał, tak jak i reszty Twoich rzeczy. Wszystko leży sodie dezpiecznie w magazynie. Myślę, że po spotkaniu z szefem dostaniesz swoje rzeczy z powrotem. - Dildo nawet spodobał się Alumowi. Nie klnął, przestrzegał panujących reguł, a do tego wykazywał chęci działania! Właśnie takich ludzi Alum chciałby zatrudniać!
- Hmm, para sznurków powiadasz? - spoważniał i zlustrował Bilba od stóp do głów taksującym spojrzeniem, które wydawało się przenikać aż do duszy człowieka i odkrywać najskrytsze tajemnice, po czym zdecydował - Jasne, nie widzę prodlemu. Kiedy jutro wpadnę ze śniadaniem, dędę je miał ze sobą i zodaczymy co ciekawego wymyśliłeś. - mrugnął porozumiewawczo do Bilba, po czym odłożył krzesło na miejsce, pożegnał się i udał do wyjścia. Musiał jeszcze sprawdzić jak się ma sporo osób, a chciał się położyć przed północą, by wyspać się do rana. Jeśli Bilbo miał jakieś pytania, mógł spokojnie zachować je do następnego dnia - mieli spędzić ich razem jeszcze dużo, więc po co zaraz wyczerpywać tematy?
Powrót do góry Go down
Bill z Lys




PisanieTemat: Re: Zapasowa siedziba Gildii   Pon Wrz 12, 2016 8:50 pm

Alum, tak nazywał się jego.. przełożony? Nie, Bilbo tutaj jeszcze nie pracował. On na razie wykonywał rozkazy, żeby jak najszybciej się stąd wydostać. Mimo tego, że Lyseńczyk został porwany, polubił Aluma. Wydawał się w porządku, cały zarys jego dobrej osoby zniszczyło nazwanie go "Dildo". Ale jak się szybko okazało, Alum po prostu nie wymawiał b. Mógł mu to wybaczyć. Uścisk strażnika był mocny i pewny, musiał mieć krzepę. Po opisie miejsca, Bil tylko zrobił kwaśną minę. Czy on go brał za idiotę? -No cóż.. nie wiele mi to mówi. Alum powiedział, że jego rzeczy są bezpieczne, to dobrze. Nie mógł stracić tego wszystkiego, w końcu tylko to miał. A tarczę dostał w prezencie od Sir Camillo na pożegnanie. To na niej najbardziej mu zależało. Bilbo nie zadawał już więcej zbędnych pytań, strażnik pożegnał się i wyszedł z pokoju. Bil został sam ze sobą. Postanowił trochę się rozeznać w sytuacji. Odczekał aż Alum odejdzie trochę dalej i spróbował się skomunikować z sąsiadami. Psst.. jest tam ktoś? Próbował niezbyt głośno mówić ale na tyle żeby dało się go usłyszeć. Jeżeli nikt nie usłyszał lub go nie zrozumiano to opadł bezradnie oparty o drzwi. I po półgodzinnym rozmyślaniu zabrał się za tworzenie cudu technicznego; chronodeszczu. To jeden ze starych projektów Bilba, miał to być baldachim chroniący przed deszczem. Miał być lekki i przyjemny w używaniu. Bilbo rozrysował kilka planów nowego wynalazku i wybrał najlepszy. Przygotował wszystkie materiały i zabrał się do tworzenia. Materiał przytwierdził, do znalezionych metrowych cienkich prętów. Z kolei je do drewnianej długiej rączki. Praca może nie wydawała się z początku trudna, ale była okropnie czasochłonna. Zanim Bilbo skończył na świecie był już świt. Ale Lyseńczyk o tym nie wiedział, bo skąd? Swój wynalazek zostawił na stole, a sam poszedł oddać się w objęcia morfeusza.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci



PisanieTemat: Re: Zapasowa siedziba Gildii   Pon Wrz 12, 2016 10:26 pm

25 Luty 266 AC

Alum szedł sobie korytarzem z tacką z jedzeniem oraz dwoma parującymi kubkami i pogwizdywał skoczną melodię. Położył tackę na stoliczku, kluczem otworzył drzwi, wziął tackę i wszedł do środka. Bilbo jeszcze spał i nie obudził się, bo drzwi nie skrzypiały, a Alum przestał pogwizdywać widząc śpiącego. Ostrożnie odstawił tackę na stoliczku wewnątrz pokoju, zamknął za sobą drzwi i rozejrzał się po pomieszczeniu. Jak na gust Aluma, panował zbyt duży bałagan; całkiem, jakby Bilbo nie sprzątnął stanowiska po zakończeniu pracy. Strażnik potrząsnął głową i spojrzał na stół, gdzie leżały jeszcze narzędzia oraz rysunek i jakiś przedmiot. Najpierw wziął do ręki papier, by przyjrzeć się rysunkowi złożeniowemu, niestety był ledwo czytelny - oznaczenia w niewłaściwych miejscach, zamknięty łańcuch wymiarowania, nierówne linie o błędnych grubościach. Materiał dobry na podpałkę do pieca. Lekko zdruzgotany spojrzał na przedmiot leżący na stole. Podłużna rączka, do której byle jak przytwierdzono metrowej długości pręty, a między nimi rozciągnięto materiał. Wszystko było niedokładnie wykonane, jakby robił to ktoś, kto się uczy. Alum nawet nie próbował się domyślać do czego to służy. Przypomniał sobie o sznurkach z metalowymi końcówkami, które zabrał z magazynu oraz metalowe gwiazdki, które też znalazł w tobołkach i mocno go zainteresowały. Stanął sobie na środku pokoju i wziął oba przedmioty do rąk. Pomyślał chwilę, po czym przeciągnął sznurek przez otwór w gwiazdce i zaczepił o niego metalową końcówkę. Gwiazdka wypadła mu z rąk, lecz wciąż miał w nich sznurek. Gwiazdka zrobiła pół obrotu w powietrzu, a Alumowi zaświeciła się lampka. Trzymając końcówkę sznurka zaczął nim kręcić. Gwiazdka latała po okręgu w odległości dwóch metrów od niego. Idealny sposób na walkę z lekko opancerzonym przeciwnikiem! Do tego łatwo schować tę broń! Rozłączył oba elementy i położył na stoliku obok tacki, po czym poczekał, aż Bilbo się obudzi.
Powrót do góry Go down
Bill z Lys




PisanieTemat: Re: Zapasowa siedziba Gildii   Pon Wrz 12, 2016 10:41 pm

Bilbo nigdy nie potrzebował wiele snu, kiedy się obudził zobaczył Aluma który siedzi i czeka na pobudkę nowego więźnia. Bilbo wstał z łóżka i podszedł do stolika, gdzie czekał na niego ciepły napar. Po drodze zobaczył, że Alum przyniósł "sznurki" i dodatkowo gwiazdki. Ile spałem? pomyślał, jeszcze trochę oczy mu się zamykały. Która jest teraz godzina? Robiłem ten wynalazek przez cały czas. Spojrzał na swoje "dzieło" i nie mógł uwierzyć. Odstawił kubek i podszedł do chronodeszczu. Ja tego nie zrobiłem! Nigdy bym czegoś takiego na świat nie wydał. Podniósł swoją pracę i cisnął nią o ziemię. To było zmęczenie, tak.. na pewno. Zacznę jeszcze raz, jak odpocznę. Wziął z powrotem napar i usiadł na łóżko, w małej odległości od strażnika. Widzę że przyniosłeś podtrzymywacz i gwiazdki. [b]Te pierwsze służy jako zamiennik dla pasa. Jest eleganckie i praktyczne. Przewieszasz to przez plecy, a klamry zaczepiasz za spodnie. Już nigdy nie powinny Ci spaść. Natomiast gwiazdki, cóż.. jest to broń miotana. Zrobiłem je dawno temu, i ani razu nie użyłem. Bil nie był zbyt dobry w posługiwaniu się bronią dalekiego zasięgu, zrobił to bardziej z nudy. Obdarował takimi gwiazdkami już wiele osób. Czemu miałby ich nie dać nowemu koledze? Weź te gwiazdki, stworzyłem je tak, żeby można było je nasączyć trucizną. Po wypiciu naparu wstał i pokazał na sobie, jak zakładać podtrzymywacz.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci



PisanieTemat: Re: Zapasowa siedziba Gildii   Wto Wrz 13, 2016 10:18 pm

- Dzień dodry, Dildo. Jest mniej więcej godzina do świtu. - oglądał, jak Bilbo komentuje swój wynalazek i niszczy go. No cóż, najwyraźniej kaprys wynalazcy.
- Podtrzymywacz, tak? Zodaczmy, czy faktycznie jest tak dodre, jak mówisz. - zdjął pas ze spodni, a te od razu lekko opadły - Alum był szczupły i spodnie nieco wisiały. W momencie założył wynalazek i przeszedł się po pokoju na próbę. Od razu było widać, że wynalazek bardzo mu się spodobał - Dardzo ciekawa rzecz, muszę przyznać. Co prawda, nie mogę przy nim nosić miecza, jak przy pasie, ale jest o wiele lżejsze, a działa tak samo. Do tego wygląda świetnie. Czuję, że dodrze dy ten podtrzymywacz wyglądał z koszulą. Niezła rzecz! Szefowi pewnie też się spododa. Nie popsuj go do tego czasu, to pewnie zapunktujesz. A co do tego chronodeszczu, zród najpierw porządny rysunek, a potem zadierz się za tworzenie przedmiotu. Widzę, co chciałeś zrodić, ale dez dodrego szkicu źle poskładasz części i po sprawie. - odłożył sprzęt na stolik, założył pas, zaciągnął klamrę i podniósł ze stolika jedną gwiazdkę w prawej dłoni, a pozostałe w lewej. Pojedynczą obejrzał sobie kilka razy i podrzucił, po czym zręcznie złapał, sprawdzając wyważenie i ogólny ciężar empirycznie. - Droń miotana, hmm? Zodaczmy. - wziął krótki zamach i gwiazdka wbiła się w przeciwległą ścianę z cichym protestem deski. Co kilka chwil kolejne gwiazdki tworzyły kolejne punkty idealnego okręgu. Broń nie wywołała na Alumie takiego wrażenia, jak podtrzymywacz, jednak pozytywnie odniósł się do nowej zabawki. - Dziękuję, ale nie skorzystam. Nie przepadam za taką dronią. Poza tym na kimś w pełnej zdroi taka gwiazdka nie zrodi wrażenia, jeśli nie trafisz w jakiś punkt między płytami pancerza. Naturalnie ciekawa opcja przeciw gorzej opancerzonym przeciwnikom oraz.. hmm, takie lekkie zadawki można nosić, dy uprzykrzyć życie łucznikom. - wyciągnął kawałki metalu ze ściany i ułożył je na stoliczku, po czym zabrał pustą tackę po kolacji i ruszył do drzwi. - Nieźle Ci idzie, Dildo. Ody tak dalej i dędziesz miał cały arsenał nowości, nim szef wróci. Spokojnego dzionka. - rzekł, po czym udał się na spotkanie z innymi "pracownikami".  Kolejny pracowity dzień się zaczynał. Przynajmniej miał swój kubek z herbatką.
Powrót do góry Go down
Bill z Lys




PisanieTemat: Re: Zapasowa siedziba Gildii   Wto Wrz 13, 2016 11:02 pm

Godzina do świtu? Widząc swoje małe zmęczenie, wiedział że nie spał długo. Najwyraźniej podtrzymywacz spodobał się Alumowi. Uśmiechnął się szeroko, kiedy strażnik po założeniu ich wydawał się być bardzo zadowolony. Kiedy strażnik zaczął mówić o chronodeszczu to entuzjazm Bila lekko opadł, jego mina też już nie była wesoła. -Kiedy to rysowałem, wyglądało lepiej.. Ale głowa jeszcze mnie bolała, może to przez to. Potem przyszła kolej na gwiazdki, nie przypadły mu specjalnie do gustu. Ale no cóż, każdy ma własny ulubiony typ broni. Bilbo też nie przepadał za bronią miotaną. -Szczerze też nie przepadam za taką bronią, zrobiłem ją bo miałem taki pomysł, ot co! Alum wyszedł, Bil wypił napar i zaczął myśleć jakby tu stworzyć chronodeszcz w lepszym stanie. Po kontemplacji, nadszedł czas na działanie. Podszedł do biurka i usiadł przy nim. Wziął ołówek i stertę kartek, narysował projekt który wydawał się jednak zbyt nie praktyczny. Druga i trzecia karta też poszła do wyrzutu, ostatecznie Bilbo został z dwoma pomysłami. Jeden był w czymś lepszy od drugiego, ale nie dało się tego połączyć. Końcowo Bilbo wybrał projekt który zapewniał większą wodoodporność, ceną większej wagi. Po krótkim odpoczynku, zabrał się do pracy. Na początku zbudował szkielet z drewna. Mniejsze podpórki obił metalem, co by było trwalsze. Na sam koniec starannie wykroił płótno, które przytwierdził do deszczochrona. Bilbo obejrzał dokładnie swoje dzieło, jeżeli było dobrze wykonane zawołał Aluma. Jeżeli nie, postanowił prowadzić parę poprawek.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci



PisanieTemat: Re: Zapasowa siedziba Gildii   Nie Wrz 18, 2016 7:09 pm

26 Luty 266 AC

Wołanie Aluma niestety nie wywołało żadnego efektu. Może to przez to, że nic nie usłyszał.
Tym razem Alum zjawił się dopiero w okolicach południa, niosąc obiad. Bilbo musiał sobie jakoś poradzić bez śniadania. Jak zawsze przywitał się, położył tackę na stoliczku i przeczesał pokój wzrokiem. Podszedł do rysunków i przejrzał je pobieżnie. Stanowczo lepsze, niż ostatnio. Zawiesił rękę nad chronodeszczem i zapytał - Czy mogę? - a po odpowiedzi wziął nowinkę do rąk własnych i zaczął się nią bawić. Sprawdził całą konstrukcję, upewnił się, czy wszystko jest na swoim miejscu, po czym rozłożył to cudeńko. Potrzymał je trochę nad głową i stwierdził, że jest na tyle lekkie, że ręka się nie męczy, a wygoda obsługi i korzystania się ceni. Ostatecznie krytycznym okiem zbadał wszystkie elementy, po czym odłożył chronodeszcz na jego miejsce.
- No, Dildo, coraz lepiej! Ten projekt wydaje mi się dardzo intratną propozycją w większej skali. Dodatkowo dez przeszkód możesz go rozwijać - Twój wydór - stworzyć coś nowego lud na przykład opracować różne wersje dla takiego chronodeszczu. Lżejsza i zgradniejsza dla dam dworu, zdodiona dla paniczów, coś solidnego dla zwykłych mieszczan, a jak się postarasz, to może wymyślisz coś dla armii, a ci najlepiej płacą, jeśli jest coś dodrego do kupienia. - zachwalił projekt Lyseńczyka i zaproponował dalsze kroki, po czym usiadł sobie na krześle.
- No, Dildo, tym chronodeszczem stanowczo na coś zasłużyłeś. Masz jakieś propozycje? Twoje rzeczy, coś z zewnątrz, a może jakieś pytania Cię nurtują?
Powrót do góry Go down
Bill z Lys




PisanieTemat: Re: Zapasowa siedziba Gildii   Nie Wrz 18, 2016 7:45 pm

Bilbo krzyczał i krzyczał. Nikt go nie usłyszał. Dzięki czemu Lyseńczyk miał czas na zbadanie swojego wynalazku i poprawienie błędów które wypatrzył. Nawet jak to zrobił, Alum nie przyszedł. Bilbo z braku laku, postanowił stworzyć kolejny projekt. Który zrewolucjonizowałby pisarstwo na świecie. Chciał stworzyć przyrząd trwalszy od pióra. Nazwałby to "długopiórem". Zrobił kilkanaście projektów, niektóre były nawet dobre. Potrzebował tylko lepszych materiałów i lepszego miejsca, na przykład kuźni. (oczywiście nie tylko do długopióra). Po wykonaniu projektów, Bilbo chciał odpocząć. Zgiął jedną z kartek w kulkę, położył się na łóżku i zaczął podrzucać do góry. Rzut i łapanie, rzut i łapanie. I tak ciągle, dopóki nie przyszedł Alum. Z obiadem! Lyseńczyk bardzo zgłodniał. Strażnik zapytał o pozwolenie na wzięcie chronodeszczu, Bilbo tylko przytaknął głową. I od razu zabrał się do jedzenia. Wysłuchał pochwał Aluma, a potem podsunął mu na wpół wypitą herbatę z kubka. Bil mógł się w końcu podzielić. -Masz pij, pewnie cały dzień chodzisz po więźniach i ich nadzorujesz. Podkreślił słowo więzień, ale i tak się lekko uśmiechnął. Kiedy strażnik wziął, lub nie kubek. Bilbo zaczął odpowiadać na jego pytania. -Mówiłem! Tamte "coś" było wynikiem bólu głowy. W zasadzie, to mam parę próśb. Chciałbym dostać moją tarczę do pokoju, tak samo rum. W dodatku mój koń.. jest zostawiony niedaleko w porcie. Nie pamiętam nazwy przybytku, bo nie znam tego języka. Nazywa się Lucjan, reaguje na imię. Chciałbym, o ile macie tutaj jakąś stajnie, żebyście go tutaj przenieśli. Mogę się nim zajmować, to mój stary druh. Wziął do ręki najlepszy szkic długopióra i podał Alumowi. Nudzę się, więc ciągle coś robię. To jest długopióro. Chciałbym to stworzyć, ale potrzebuję lepszego warsztatu. Może nawet kuźni, która niewątpliwie przyda się do innych rzeczy. Nie wiem czy wiesz, ale jestem też kowalem.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci



PisanieTemat: Re: Zapasowa siedziba Gildii   Pon Paź 24, 2016 7:01 pm

Wieczór 16 Marzec, 266 AC


Alum zaprosił dwójkę do środka i powędrowali na sam koniec korytarza, gdzie weszli w przedostatnie drzwi. W środku znajdował się elegancki, lecz nieco pretensjonalny gabinet. Czerwony dywan, ciężkie drewniane biurko na przeciw wejścia, a za nim fotel oraz szeroka półka z książkami sięgająca do sufitu. Po lewej, przy drzwiach w kącie znajdował się kominek, w którym tlił się kawał drewna, przynosząc miłe ciepełko. Na samym biurku znajdowało się trochę dokumentów i przyrządów do pisania oraz rysowania, a przed nim były trzy miękkie fotele obite purpurowym materiałem z przebłyskami złotych nici. Za kominkiem była oszklona gablotka, a nad nią wisiał obraz przedstawiający samego Viserysa Targaryena w sile wieku. Alum zajął miejsce za biurkiem, wskazując im fotele.
- Wydaczy pan, ale chyda się nie znamy. Z kim właściwie mam przyjemność? Szanowny pan pochodzi z Valyrii? - zapytał pogodnie Alum, zaciekawiony nowo poznanym.
Powrót do góry Go down
Znachor Albert
Pierwszy Grasant Westeros



PisanieTemat: Re: Zapasowa siedziba Gildii   Pon Paź 24, 2016 7:29 pm

Ludzie okazali się być znajomymi Etain. No to trochę Al się wygłupił, ale nie było mu z tego powodu źle. Zareagował chyba dobrze. Albert się trochę uspokoił. Po wymienieniu uprzejmości Et, z Alumem, gwardziści weszli do środka, postąpiła za nimi też białowłosa. Znachor próbował poukładać sobie całą sytuację, ale z zamyślenia wyciągnęła go Etain która go ponagliła. Po wejściu, ludzie się rozdzielili. Grasant ciągle szedł za kobietą. Widział też że czasami Alum ciągle na niego spogląda. Boi się go? No nie ważne, ma słuszność w każdym razie. Bo Al nadal był poirytowany. Sala była dość ładna, nad kominkiem wisiał obraz miłościwie nam panującego Viserysa. Kiedy Alum wskazał fotele, usiadł nadal będąc czujnym. Jestem Albert, zwany Znachorem. Ostatnio też usłyszałem stwierdzenie, iż jestem ekhm.. "Królem wróżek". Uśmiechnął się nieznacznie. Mój stryj jest rycerzem z Zachodu. Czemu sądzisz że pochodzę z Valyrii? Zapytał zaciekawiony, nijak nie wyglądał jak Valyrianin. No może miał bardzo jasne włosy, ale to był blond.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci



PisanieTemat: Re: Zapasowa siedziba Gildii   Wto Paź 25, 2016 6:58 pm

- Miło mi, Aldercie. Ciekawy pseudonim, muszę przyznać. - odrzekł. Rzucił krótkie spojrzenie Etain, a ta zgromiła go spojrzeniem. Alum szybko się zreflektował i nieco nerwowo wygładził koszulę.
- Dobra, Alum, wiesz jak jest. Przyszłam, bo mam do Ciebie mały interesik. Pamiętasz, co pokazywałeś mi w zeszłym tygodniu? Świetnie, w takim razie chodźmy. - stwierdziła po czym wstała i wyczekująco czekała przy drzwiach. Alum czym prędzej wstał zza biurka i wyszedł na korytarz, by przejść z Etain do pomieszczenia trzy pokoje dalej. Był tam kolejny długi korytarz z mnóstwem drzwi po obu stronach. Wybrał ósme po lewej i otworzył. W środku sali na planie kwadratu znajdował się stolik, a ściany były zapełnione półkami ze skrzyniami lub pudłami. Ściągnął jedną ze skrzyń i położył na stoliku, po czym odsunął się, by zrobić miejsce reszcie.
Powrót do góry Go down
Znachor Albert
Pierwszy Grasant Westeros



PisanieTemat: Re: Zapasowa siedziba Gildii   Sro Paź 26, 2016 9:32 am

Bardziej niż Ala, Alum bał się Etain. Białowłosa mówiła dość tajemniczo, ale zaraz miało to przestać być tajemnicą. Gospodarze wstali, a za nimi Znachor. Poszedł do jakiegoś magazynu, pełnego regałów. Następnie Alum ściągnął z górnej pułki jakąś skrzynię. Po czym się odsunął, czyżby była niebezpieczna? Albert zrobił bezpieczne dwa kroki do tyłu i czekał na podniesienie wieka, jeżeli poproszono go o to, to odmówił. Przezorny zawsze ubezpieczony.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci



PisanieTemat: Re: Zapasowa siedziba Gildii   Sro Paź 26, 2016 7:17 pm

Etain stanęła przed stolikiem tak, że Albert nic nie widział stojąc tyle kroków z tyłu. Dziewczyna otwarła wieko a po pokoju rozlał się delikatny blask. Przedmiot lub przedmioty będące w środku musiały być iście ciekawe. Etain pogrzebała w skrzyni i wyjęła z niej czworokątną kopertę, po czym odwróciła się i rzuciła ją Albertowi, a po chwili grzebała dalej. Alum widząc co się dzieje nieco się odprężył. Chyba spodziewał się bardziej... niecodziennej sceny niż robienie użytku z przedmiotów leżących sobie w magazynie. Przedmiot był mniej więcej długi i szeroki na łokieć oraz gruby na dwa palce. Całość dało się zgiąć pod wieloma kątami, czy zwinąć w rulon w razie potrzeby. Etain wyjęła coś jeszcze, po czym zamknęła i kazała odstawić pudło. W drzwiach wcisnęła jeszcze Albertowi cienką tasiemkę z metalowymi szczypeczkami na końcach
- Przyda Ci się do kompletu, żeby spodnie nie spadały - po czym wróciła do gabinetu Aluma, gdzie pogrążyli się w rozmowie o finansach. Dużo tam było o procentach zysków, inflacji, zapotrzebowaniu na wykwalifikowaną siłę roboczą, stopie bezrobocia i jej wpływie na podatki oraz wielu innych ciekawych rzeczach. Rozmowa trwała i trwała... w między czasie ktoś przyniósł im wina, a Alum zaczął palić fajkę.
Powrót do góry Go down
Znachor Albert
Pierwszy Grasant Westeros



PisanieTemat: Re: Zapasowa siedziba Gildii   Sro Paź 26, 2016 11:06 pm

Etain zaczęła czegoś szukać w skrzyni, na początku interesowało to Ala. Bo chyba coś przed nim ukrywała, chyba. Kiedy znalazła to czego szukała, rzuciła to Znachorowi. Ten obejrzał pakunek i go otworzył. Okazała się to być piękna biała koszula z czerwonymi naszyciami. Grasant aż gwizdnął z zachwytu, to będzie jego ulubiona koszula, od teraz. Wielkie dzięki jest piękna. Nie patrząc na obecnych w sali, zdjął przemoczoną koszulę i zrzucił ją na ziemię. Jego brzuch wydawał się być tak wspaniały jak zwykle, ten nagi tors zawsze był powodem westchnień wielu kobiet. Odrazu zarzucił na ziemię nowe ubranie i zapiął guziki u kołnierza. Po chwili dostał jakieś skórzane tasiemki. Do czego to służy? Zapytał, a po uzyskaniu odpowiedzi, białowłosa zniknęła w drzwiach. Albert chwilę się zastanawiał co z tym zrobić, ostatecznie owinął wokół ciała jak pas. Trzymało się marnie, ale nie chciał zrobić przykrości Et. Po ogarnięciu się wszedł do pokoju, rozmowa trwała w najlepsze. Albert szczególnie się nie przysłuchiwał, wziął z tacki kielich z winem i wraz z nim w ręcę, zaczął oglądać zdobienia pokoju. Kiedy zapowiadało się na koniec rozmowy o interesach, grasant przysiadł się i zaczął mówić. Miło było poznać, ale muszę się już zbierać. Jakby nie było jestem wrogiem publicznym numer jeden w stolicy tego pieprzonego kraju. A w domu mam jeszcze swoich towarzyszy, muszę się nimi zająć. Ogłosił po czym wstał żeby podać rękę Alumowi i ucałować dłoń Etain.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci



PisanieTemat: Re: Zapasowa siedziba Gildii   Pią Paź 28, 2016 10:51 pm

Etain pokręciła głową. No co z tym Albertem? No dobra, mógł nie wiedzieć do czego służą szelki - nie oszukujmy się, za pierwszym razem sama nie wiedziała, ale.. mógł się domyślić! Nim wyszła, kazała mu to zdjąć i pokazała, że klamry zaciska się na spodniach, a paski przerzuca przez ramiona. Taka innowacyjna technologia. Kiedy Albert nazwał się wrogiem publicznym numer jeden, Etain spojrzała na niego nieco zdziwiona. To chyba jakiś rodzaj żartu, czy coś prawda? A jeśli nie? Może lepiej się nie śmiać, bo się jeszcze obrazi.
- Albert ma rację, trochę się zasiedzieliśmy. Ile to już, godzina? Dwie? - właściwie to prawie dwie godziny siedzieli tu i rozmawiali. Trzeba przyznać, że Znachor był wyjątkowo cierpliwy. Widząc, że wstaje, Etain też zebrała się z fotela - Dobrze Alum, w takim razie do zobaczenia. Nie kłopocz się, sami znajdziemy wyjście. Zdrowia, szczęścia i szczęścia.
- Zdrowia, szczęścia i szczęścia, Etain. Pozdrów Malora. - rzekł i wstał, by uściskać Etain oraz dłoń Alberta.
- Nie zapomnę. Bywaj tymczasem. - zaszczebiotała i ruszyła ku drzwiom. Przy wyjściu na ulicę oczekiwał jeden z poznanych niedawno mężczyzn, a drugi - ten, który prychnął na ulicy - spacerował korytarzem. Etain nie zwracała na nich zbytniej uwagi, jedynie spojrzała na jednego, a gdy ten krótko skinął jej głową uczyniła to samo. Poczekali chwilkę, by część osób mogła wyjść na ulice, po czym Etain dała się przepuścić w drzwiach Albertowi i udali się na rześkie wieczorne powietrze. Pani kupiec miała grubaśny płaszcz, a Znachor... no cóż, przynajmniej miał nową koszulę.
- To jak, Albert, odprowadzisz mnie kawałek i chyba nie będę Cię dzisiaj dłużej zatrzymywała, hmm? - jeśli bardzo mu się śpieszyło, to oczywiście się pożegnała, w przeciwnym razie ruszyli w górę uliczki - byle dalej od tego miejsca, a na placu łączącym dwie główne ulice się zatrzymali na do widzenia.
Powrót do góry Go down
Znachor Albert
Pierwszy Grasant Westeros



PisanieTemat: Re: Zapasowa siedziba Gildii   Pią Paź 28, 2016 11:47 pm

Etain pomogła mu założyć niejaki podtrzymywacz. Był elegancki i leciutki. Idealnie pasował do koszuli. A w dodatku była to chyba jakaś nowinka techniczna, nigdy nikogo nie widział w czymś takim. Któż to wymyślił?! Musiał mieć łeb na karku. Cudowne. powiedział i zaczął się oglądać. Znalazł nawet lustro w którym się przejrzał. no no, pasuje jak diabli.. Ciekawe czy podoba się Etain.. zadał pytanie i wrócił do spraw ważniejszych. Pani kupiec troche się zdziwiła na jego komentarz o wrogu publicznym. Al postanowił wszystko odrazu wyjaśnić. No przynajmniej wśród szlachty, ciekawe ilu lordów z Reach sra te.. To znaczy, przepraszam. W obecności kobiet, takie słownictwo? Grasant odrazu się poprawił. ..obawia się, że czekam na jakiejś polanie. A przynajmniej mial taką nadzieję. Dziewczyna zdecydowała się w końcu także iść do domu. Mocno uścisnął rękę Alumowi i wyszli z budynku. Było zimno, ale nie takie mrozy Al wytrzymywał. Kiedyś założył się nawet o przebycie dwóch dzielnic na północy, całkiem nago! No, miał na sobie buty i szmatke zakrywającą przyrodzenie. Nie udało mu się, ale długo wytrzymał. Przegrał wtedy dwa smoki! Niech to Hightowerowa krew, jak Al teraz o tym pomyśli. Na wspomnienie i leciutki wiatr, pojawił się na jego twarzy grymas. Na pytanie Et uśmiechnął się, dotknął jej ramienia i wskazał drogę pod górę drugą ręką. Kiedy tak szli, Znachor zdecydował się zadać pytanie które go długo nurtowało. Czy masz jakiegoś..em wspólnika w życiu? Spróbował zażartować w kupiecki sposób. Po pytaniu podrapał się po głowie, a jego twarz zalał czerwony rumieniec.

>
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci



PisanieTemat: Re: Zapasowa siedziba Gildii   Sro Lis 02, 2016 9:31 pm

Gwoli wyjaśnienia:
 

- Zdecydowanie, to musiał dyć dól głowy. - Alum nieco się zamyślił, gdy Bilbo zaczął zarzucać go prośbami. Ktoś pracujący w tych warunkach musiał mieć jakąś nagrodę za pracę, jak i coś do czego by dążył, gdyby sama chęć wynajdywania nowych przedmiotów nie była wystarczającą pobudką. Jakby się tak zastanowić, to za dotychczasowe osiągnięcia coś się Lyseńczykowi należało. Alum przejechał dłonią po czubku głowy, wyjął zza pazuchy notes, przekartkował go, a gdy sprawdził co trzeba, schował przedmiot na miejsce.
- Wiesz, Dildo, ostatnio kilka osód ma wolne, wyślę ich po Twojego konia. Jeśli jakimś cudem jest jeszcze w okolicy, to go znajdą. Hmm, tarczę przyniosę Ci za dzień aldo dwa. Co do reszty.. jeszcze nie nadszedł czas. - jeszcze by się upił tym rumem i zrobił sobie krzywdę i co wtedy Alum zrobi?
- Na własny warsztat kowalski jeszcze za wcześnie. Jak widzisz, masz tutaj wystarczająco rzeczy do stworzenia setek, a może nawet tysięcy przeróżnych przedmiotów. Kiedy pokażesz, że kolejne pomieszczenia są Ci niezdędne, wtedy zodaczymy co da się zrodić. Zastanów się nad różnymi przedmiotami. Rzeczy codziennego użytku, przyrządy przydatne w trakcie pracy, a może nawet coś dla armii lud jednostek specjalnych. Masz niemal nieograniczone możliwości, spożytkuj je dodrze. Hmm, trochę to oficjalnie zadrzmiało, nieprawdaż? Od serca powiem Ci, że masz potencjał. Trochę pracy, szef wróci i powinieneś mieć ten warsztat. Gdydyś nie mógł nic wymyślić, to zastanów się, jak polepszyć działanie wozów zaopatrzeniowych. Logistyka zawsze na pierwszym miejscu podczas handlu i wojny. - jeśli Bilbo chciał o czymś porozmawiać, to raczej powinien poczekać do jutra, aczkolwiek na krótkie pytanko, czy inną sprawę Alum najpewniej odpowiedział przed wyjściem. Ileż to jeszcze osób zostało?
Powrót do góry Go down
Bill z Lys




PisanieTemat: Re: Zapasowa siedziba Gildii   Sro Lis 02, 2016 9:58 pm

Super, Lucjan będzie bezpieczny i blisko niego. Tarcze, swoją ukochaną też dostanie. Po wyjaśnieniach jakie Alum mu złożył, Bill położył się na wyrku. Długopióro musiał przełożyć. Teraz wypadałoby wymyślić coś, co im przypadnie do gustu i pozwoli bardziej wkraść się w łaski. Kolejnym projektem na jaki wpadł Bilbo po paru godzinach myślenia były, okulary. Czyli dwa szkła powiększające, przymocowane do oprawki. Opieralyby się na nosie i uszach. Wstępne szkice wyglądały obiecująco, ale strasznie nierealnie. Chłopak zgiął kartki i rzucił pod drzwi. Sprawa go przerosła, postanowił się jednak ogarnąć i wszystko policzyć. Zabrał poprzednie szkice, usiadł przy stoliku i zaczął obliczać wszystko dokładnie. Ostatecznie wykonał szkic, który jak mu się zdawał nie mógł być lepszy. Odpoczął trochę, a następnie zaczął się zastanawiać jak zacząć. Rozpoczął konstruując oprawki, jedne metalowe, a drugie drewniane. Chciał zobaczyć obie wersje. Z znalezionych w szpargałach szkiełkach, zrobił szkła okularów. Starannie je wypiłował, końcowo wszystko wyglądało pięknie.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci



PisanieTemat: Re: Zapasowa siedziba Gildii   Czw Lis 03, 2016 5:28 pm

27 Luty 266 AC

Z samego ranka Alum odwiedził Bilba, niosąc tacę. Zastał śpiącego Lyseńczyka, który najpewniej zarwał nockę. Nie chciał go budzić, więc zostawił tylko na stoliku to, co przyniósł i rzucając w stronę młodzieńca spojrzenie przepełnione nadzieją wyszedł. Mówi się, że we wszechświecie musi istnieć równowaga. Alum zabrał ze sobą okulary, nad którymi męczył się Bilbo, lecz w zamian pozostawił mu prezent. Pod talerzem znajdował się mały, stalowy kluczyk.
Powrót do góry Go down
Bill z Lys




PisanieTemat: Re: Zapasowa siedziba Gildii   Czw Lis 03, 2016 6:02 pm

Bilbo wstał gdzieś na skraju południa, musiał w końcu odespać noc. Kiedy wstał rozciągnął kończyny i zrobił parę ćwiczeń. Trzeba w końcu dbać o siebie. Kiedy spojrzał na stół, chcąc zobaczyć owoc swojej pracy, to go nie zauważył. Wzamian leżało jedzenie, szkoda że Alum tym razem nie zje z nim posiłku. Kiedy Bil zabrał się do jedzenia, talerz zaczął mu latać. Zirytowany podniósł naczynie, żeby zobaczyć winowajcę. Był to kluczyk. Lyseńczykowi zaświeciły się oczy, a jeżeli był to klucz do wolności? Chłopak postanowił użyć go na drzwiach. Jeżeli udało mu się, to sprawdził czy nie przechodzi żaden patrol i gdy był pewny to wyszedł. Odrazu przypomniał sobie o czymś, wrócił do celi i z obecnych tam rzeczy stworzył atrapę jego ciała. Ktorą przykrył pościelą. Wziął też drewniany miecz, ktory zbudował sobie z nudy. Teraz mógł ruszać.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Zapasowa siedziba Gildii   

Powrót do góry Go down
 
Zapasowa siedziba Gildii
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Królewska Przystań-
Skocz do: