IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Lochy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Aenys Targaryen

avatar


PisanieTemat: Lochy   Sob 17 Wrz 2016 - 17:27

***
Powrót do góry Go down
Aenys Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Lochy   Sob 17 Wrz 2016 - 17:44

15 lutego 266AC


Aenys już od dwóch dni pracował na odtrutką na Dusiciela. Przejrzał wszystkie możliwe wzmianki o truciźnie jakie znalazł w księgach znajdujących się w bibliotece oraz własnej kolekcji, a także kilka razy przeczytał notatkę sporządzoną z małego wykładu Wielkiego Maestera. Otruł już wszystkie szczury, dokładnie obserwując każdy zgon, notując spostrzeżenia i na koniec przeprowadzając sekcje zwierząt. Brudna robota, aczkolwiek... Musiał przyznać, że patrzenie jak te małe szkodniki duszą się i umierają miało w sobie coś pięknego. Obserwowanie jak życie przesypuje się między ich małymi łapkami, taniec śmierci, gdy zwijały się i umierały w klatkach. Późniejsza sekcja natomiast, mimo że trochę brudna, była całkiem relaksująca. Dla pełniejszego obrazu badań Aenys przeprowadził również dwie sekcje, jedną na szczurze martwym, ale z przyczyn naturalnych, i drugą na żywym egzemplarzu. Nie mógł jednak pozbyć się uczucia, że dotychczasowe eksperymenty nie dają mu pełnego obrazu... Dlatego też kazał wysłać jednego sługę po nowe szczury, a później odwiedził Starszego nad Monetą i zażądał pięciuset smoków do prowadzenia "ważnych badań". Z pełną sakiewką udał się do lochów, gdzie odnalazł mężczyznę znanego powszechnie jako "Królewska Sprawiedliwość". Osobisty kat Jego Wysokości, obarczony zadaniem ścinania głów oraz dozorem lochów. Książę w towarzystwie Marica wszedł do pokoiku kata bez specjalnych uprzejmości, zupełnie jakby wchodził do siebie.
- Ilu mamy więźniów skazanych na śmierć w lochach? - zapytał spokojnym głosem, przyglądając się umeblowaniu komnaty. - I czy głębsze poziomy lochów są puste... Mamy tam jakąś obszerniejszą salę połączoną z kilkoma małymi celami? Ach... I prawie najważniejsze, czy mamy stoły, powiedzmy cztery, do których da się przykuć człowieka tak, żeby nie dał się ruszyć choćby o milimetr?
Kończąc wypowiedź Aenys wbił spojrzenie w rozmówcę i uśmiechnął się lekko, a był to uśmiech mogący zmrozić człowiekowi krew w żyłach.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Lochy   Nie 18 Wrz 2016 - 12:22

- Witam w moich skromnych progach. Książę może reflektowałby usiąść? - wskazał na lekko zakurzony stołek, gdzie kiedyś siadał drugi kat, lecz ostatnio mu się zmarło i nikt jeszcze nie zajął tego miejsca - Hmmm.. znajdzie się pewnie coś takiego. Taak, przedwczoraj właśnie uprzątałem tego typu pomieszczenie z jakichś staroci. - uniósł głowę w górę i zaczął wyliczać, odginając palce - Szczypce do wyrywania paznokci, żelazna dziewica, widełki no i ten, no.. hmm.. nie wiem jak to się nazywa, ale wystarczy szmata, wiadro z wodą i stolik. - po krótkim spojrzeniu na Aenysa się zreflektował - Książę może miałby ochotę sam zobaczyć? Z tego co pamiętam, to są tam właśnie cztery stoły. Odnośnie pierwszego pytania - więźniów skazanych na śmierć jest szesnastu. Niby dużo, ale co zrobić? - jeśli Aenys wyraził taką chęć, to kat zaprowadził go do ów komnaty i o wszystkim opowiedział, a w razie chęci także zrobił spis imion wraz z celami, gdzie skazani na śmierć oczekują swego kresu. Jeśli Targaryen nie był tym teraz zainteresowany, to mógł przyjść kiedy indziej, a rozpiskę i tak dostał.
Powrót do góry Go down
Aenys Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Lochy   Nie 18 Wrz 2016 - 14:12

Książę wysłuchał dokładnie co ma do powiedzenia nadzorca o stanie lochów. Musiał przyznać, że był bardzo zadowolony z tego co usłyszał. Szesnastu więźniów... Powinno w zupełności wystarczyć do zakończenia jego prac, a nawet kilku dodatkowych badań.
- Doskonale... Rozstawcie te cztery stoły w tym pomieszczeniu i przykujcie do nich dokładnie czterech skazańców. Pozostałych umieśćcie w tych przyległych małych celach, pojedynczo. Jeżeli się nie zmieszczą to wsadźcie ich do najbliższych komnacie cel. Wstawcie tam też dwa zwykłe stoły - książę wydawał polecenia bez cienia zająknięcia, pewien, że kat musi posłuchać. - Więźniowie będą mi potrzebni. Spokojnie, kara śmierci i tak ich czeka, ale przed nią przysłużą się jeszcze królestwu.
Gdy skończył wydawać rozkazy, Aenys położył na biurku królewskiego kata dziesięć złotych smoków i powoli przesunął je w jego stronę.
- A to za fatygę - powiedział. - I dyskrecję...
Jeżeli wszystko było załatwione, to poszedł z gospodarzem lochów obejrzeć wszystko, a później zostawił go z jego nowymi zadaniami.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Lochy   Nie 18 Wrz 2016 - 14:42

Kat wyciągnął notesik i wszystko sobie zapisał. Stoły w głównej komnacie. Więźniowie na stołach, reszta pojedynczo w komnatach.
- Niestety tylko dwie cele przylegają do tej większej, ale spokojnie, pozostałych dziesięciu osadzimy w pobliżu. - rzekł i podrapał się po głowie. O egzekucje więźniów się nie martwił - Aenys nie wydawał się chcieć ich ułaskawiać, a przynajmniej nie, dopóki ich śmierć nie będzie kwestią sekund, ale i w to wątpił.
- Oczywiście. Nie mam z tym problemu, poza tym tylko jeden jest skazany na ścięcie - tu postawił znaczek przy jego imieniu na liście - a reszta wedle uznania. - w swej notatce dopisał jeszcze dwa zwykła stoły i chował notesik do kieszonki wraz z ołówkiem. Popatrzył na monety na stole i schował trzy z nich do kieszonki.
- Dla mnie to i tak aż zanadto. Proszę przekazać resztę na jakieś cele wyższej wagi. Może na przykład na straż miejską lub jako nagrodę za jakichś bandytów, czy opryszków. Zapraszam na dół. - wskazał ręką na schody i wybrali się do ów komnaty, gdzie kat oprowadził Aenysa, a w wolnej chwili zabrał się za wypełnianie podpunktów z listy. Całość powinna zająć ledwie dwa dni, bo kat przez przekazanie wszystkich skazanych na śmierć miał dużo wolnego czasu.
Powrót do góry Go down
Aenys Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Lochy   Pon 19 Wrz 2016 - 18:22

Aenys tak jak chciał kat, zostawił mu jedynie trzy złote smoki i po obejrzeniu wszystkiego pozostawił mężczyznę z jego zadaniami. Dwa dni... Trzeba będzie w tym czasie próbować starymi sposobami.

17 lutego 266AC

Książę czekając na uporządkowanie wszystkiego w lochach kontynuował eksperymenty na szczurach, wysyłając też codziennie kwiaty narzeczonej i wychodząc z nią na krótkie spacery, jeżeli miała ochotę. W końcu jednak nadszedł dzień, kiedy wszystko miało być gotowe. Czterech ludzi przykutych do stołów... Idealnie. Z pierwszego książę spuścił po prostu krew, czekając aż mężczyzna umrze. Oczywiście wcześniej podał mu makowe mleko, aby odszedł we śnie. Gdy tak się stało przeprowadził na zwłokach dokładną sekcję, sporządzając na bieżąco notatki odnośnie anatomii, które miały uzupełnić wiedzę z ksiąg, które nawiasem mówiąc przejrzał pobieżnie dla przypomnienia poprzedniego wieczora. Następny mężczyzna - nieważne czy stawiał opór, skuty i na leżąco za dużo do gadania nie miał - został napojony winem, w którym rozpuszczono Dusiciela. Młody Targaryen zanotował po jakim czasie pojawiły się objawy, jak trucizna zadziałała i ile mężczyzna umierał, po czym na nim również przeprowadził sekcję, głównie skupiając się na okolicach przełyku.
Gdy Aenys zakończył pracę ze swoimi dwoma nowymi i zmarłymi już niestety asystentami, polecił wynieść ciała z komnaty i zutylizować. To był loch, a ci ludzie byli skazani na śmierć w tym tylko jeden przez ścięcie, straż na pewno wiedziała co należy robić tutaj ze zwłokami. Następnie Targaryen wrócił do swojej komnaty, przekąsił coś i zabrał się za pracę przy tworzeniu odtrutki na bazie swoich dotychczasowych notatek. Potrzebował czegoś co rozluźni ściśnięte mięśnie choćby odrobinę...

18 lutego 266AC


Kolejny dzień i kolejna wizyta złożona dwóm nietkniętym jeszcze asystentom. Aenys musiał przyznać, że rozcinanie ludzi i sprawdzanie jak działają było jeszcze bardziej odprężające niż podobna zabawa ze szczurami, doprawdy niebywałe... Podobnie więzień umierający na stole od trucizny był znacznie bardziej interesujący od zdychającego z tego samego powodu szczura. Tym razem pierwszego z dwóch pozostałych więźniów napoił makowym mlekiem, sporą, acz nie niebezpieczną dla zdrowia ilością. Obiekt musiał głęboko spać... W końcu nie codziennie przeprowadza się sekcję na żywym człowieku. Cóż, czego nie robi się dla dobra nauki? I z ciekawości. W czasie całej procedury książę starał się być bardzo ostrożny, aby przypadkiem nie uśmiercić delikwenta zanim skończy.
Drugi z przykutych do stołu mężczyzn miał o wiele ważniejsze zadanie. Miał zaszczyt być pierwszym obiektem testowym możliwej odtrutki! Aenys cały poprzedni wieczór pracował nad czymś co mogłoby zadziałać równie szybko jak trucizna. Teraz z pomocą kilku strażników postanowił przechylić lekko stół, aby przykuty więzień był bardziej pod kątem niż na leżąco, a następnie napoić go zatrutym winem. Gdy mężczyzna zacznie się dusić, Aenys wleje mu do gardła antidotum. Warto wspomnieć, że książę miał przy sobie zawsze mały, miedziany lejek, który wpychał w gardło więźniom odmawiającym przyjęcia płynów. Jeżeli zaciskali zbytnio zęby, aby lejka również nie przyjąć, to... Cóż, nie były im tutaj potrzebne...
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Lochy   Sro 21 Wrz 2016 - 21:03

Siedemnastego Lutego strażnicy oczywiście zajęli się zwłokami. Dzień później było o wiele ciekawiej. Trzeci z mężczyzn umarł przedwcześnie. Na szczęście dla Aenysa, było to już po zakończeniu zabawy i zgon nie miał właściwie znaczenia, bo i tak by nastąpił. Ostatni mężczyzna właściwie nawet się nie stawiał. Napojony zaczął się dusić, lecz mimo szybkiego przyjęcia testowanego antidotum, nie mógł zaczerpnąć tchu i.. no cóż, tyle go było na tym świecie. Nie pozostało nic innego, jak zająć się nim i próbować dalej.
Powrót do góry Go down
Aenys Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Lochy   Pią 23 Wrz 2016 - 1:16

Niepowodzenie. Książę prychnął rozczarowany i polecił ustawić stół w pozycji wyjściowej, aby dokonać sekcji zwłok mężczyzny. Nie mógł pozwolić, aby całkiem dobre ciało się zmarnowało, prawda? Po zakończeniu wszystkiego dał pomagającym mu strażnikom po złotym smoku w nagrodę za znoszenie takich warunków. Miał kilku znajomych wśród Złotych Płaszczy, więc za ich radą wybrał sobie do pomocy najbardziej bezwzględnych bydlaków, których lojalność oraz milczenie powinien łatwo móc kupić złotem, a także rzecz jasna aurą grozy, która towarzyszyła wypełnionym krzykami eksperymentom w lochach. Poza złotem pozostawił również polecenie. Mieli przygotować na pojutrze czterech nowych więźniów na stołach, czekała ich przecież praca...

...

20 lutego 266AC

Aenys powrócił do lochów godzinę po śniadaniu, w torbie zawieszonej na ramieniu miał ze sobą przygotowane poprzedniego dnia trzy warianty odtrutki, resztkę Dusiciela oraz odebraną rankiem z warsztatu maskę z przygotowanymi w jej dziobie ziołami. Czekało na niego oczywiście czterech nowych więźniów... Na początku dla relaksu postanowił przeprowadzić sekcję na pierwszym z nich. Tym razem bez żadnego znieczulenia, i tak pewnie zemdleje w pewnym momencie z bólu, chociaż Aenys wolałby żeby obiekt pozostał przytomny jak najdłużej. Wiedział też, że musi zachować najwyższą ostrożność, aby nie zabić przedwcześnie swojego "asystenta". Po sekcji miał zamiar napoić trzech pozostałych "pomocników" Dusicielem i przetestować na nich różne warianty odtrutki.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Lochy   Nie 25 Wrz 2016 - 20:42

Maska najprawdopodobniej spełniała swoje zastosowanie. "Asystent" podczas sekcji przez omyłkowe cięcie Aenysa został śmiertelnie ranny.. i umarł na minuty wcześniej, niż Aenys mógł dowiedzieć się czegoś nowego i pożytecznego. Trójka pozostałych mężczyzn wiedziała już co się święci i nie zamierzała współpracować, jednak co za różnica? Lejek w gardło i bez gadania! W dobrze słyszalnym krztuszeniu się i konwulsjach, mężczyźni dusili się i umierali. Podawane antidota nie sprawiły żadnego powołanego efektu, chyba, że Aenys chciał wywołać pokazanie się białek oczu i szybkie mruganie u mężczyzny znajdującego się po środku.
Powrót do góry Go down
Aenys Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Lochy   Pon 26 Wrz 2016 - 1:16

Aenys był naprawdę zawiedziony, najpierw obiekt numer jeden przez niefortunne cięcie zginął przedwcześnie, a później wszystkie trzy kolejne okazy zmarły bez śladu prawidłowego działania odtrutki. Cóż... Przynajmniej temu środkowemu oczy zaczęły reagować w bardzo interesujący sposób. Książę zapisał to sobie, aby wykorzystać to w dalszych badaniach. Może jutro poda odtrutkę samą, aby zobaczyć co się stanie? Tak, mógł to zrobić... Jednak śmierć pierwszego z asystentów na stole w czasie sekcji dała mu trochę do myślenia. Powinien poćwiczyć pewną rękę, najwyraźniej aspekty fizyczne również bywały ważne, nawet pracując w laboratorium. Dlatego też książę przy wszystkich kolejnych sekcjach - rzecz jasna zbadał dokładnie każdego ze zmarłych od trucizny asystentów - pracował nad precyzją swoich cięć. Gdy wszyscy delikwenci zostali zbadani dokładnie, Aenys podziękował nieskazanym na śmierć asystentom ze straży. Ponownie dał każdemu z nich po złotym smoki i zlecił im uprzątnięcie zwłok, a także przygotowanie kolejnych czterech skazańców na pojutrze. Po powrocie do komnaty sporządził dokładne notatki z całego dzisiejszego dnia badań, po czym zjadł wieczerzę i dla kontynuowania ćwiczeń wyciągnął trzy drewniane stemple, którymi przystawiał papiery, aby zacząć nimi żonglować. Z początku wychodziło dość nieudolnie, ale nie poddawał się i powoli wychodziło coraz lepiej.
Powrót do góry Go down
Aenys Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Lochy   Pon 26 Wrz 2016 - 23:27

22 lutego 266AC


Dzień przerwy od lochów Aenys spędził na kolejnym spotkaniu ze swoimi sierotami, dalszej zabawie w podrzucanie stempli oraz oczywiście na pracy nad nową odtrutką. Książę uważnie przejrzał wszystkie sporządzone podczas ostatnich dni badań notatki, poszukał dodatkowych wskazówek w księgach, zarówno tych z własnej kolekcji jak i z biblioteki. Ostatecznie przygotował dwie nowe próbki oraz kolejny egzemplarz tej poprzedniej, która wywołała ciekawe objawy u asystenta.
Teraz uzbrojony w większą wiedzę oraz odświeżony arsenał substancji udał się do lochów, po drodze odwiedzając wielkiego maestera w celu pozyskania jeszcze dwóch kryształków Dusiciela. Po wejściu do swojej przytulnej, ładnie oświetlonej pochodniami i świecami pracowni, Aenys naciągnął na twarz białą maskę, której dziób wypchany był aromatycznymi ziołami i przeszedł się wzdłuż stołów, przyglądając się nowym okazom. Ostatnio zorientował się, że wśród skazanych na śmierć których zabrał musiała być również lady Rhaenys, którą dziadek niedawno przydzielił dla katowskiego pieńka. Trzeba będzie pamiętać, aby jej głowę odesłać na pikę. Pomijając to przyda ona mu się niezrównanie do uzupełnienia notatek, w końcu żadna z ośmiu przeprowadzonych dotąd sekcji nie była przeprowadzana na kobiecie. Pierwszemu z obiektów kazał podać makowe mleko, nie miał dzisiaj głowy do wrzasków. Gdy asystent numer jeden odpłynął do krainy snów, książę zbliżył się do przygotowanych pod ścianą narzędzi i podniósł dobrze naostrzony skalpel.
Młodzieniec stanął nad uśpionym na stole mężczyzną, przyglądając się mu uważnie. Wyglądał tak... prosto. Zadziwiające jak skomplikowany miał się okazać gdy już się go otworzy. Aenys uniósł skalpel nad mostkiem, szykując się do wykonania cięcia, gdy usłyszał skrzypnięcie drzwi. Biały dziób maski zwrócił się w stronę drzwi.
- Pracuję, dziadku - powiedział spokojnie. - Czy stało się coś ważnego?
Powrót do góry Go down
Viserys Targaryen
Smok Czerwony
avatar


PisanieTemat: Re: Lochy   Pon 26 Wrz 2016 - 23:59

Vis w towarzystwie Baerona schodził ostrożnie schodami do podziemi. Powietrze zawsze było tu ciężkie i wilgotne, jak to w każdych lochach (może z wyjątkiem tych w Orlim Gnieździe). Nie bardzo lubił tu przychodzić, ale tym razem miał powód.
Jeden ze strażników pokazał Viserysowi drzwi, których szukał. Nie czekał i wszedł do środka.
Zobaczył... no właśnie, czy to był Aenys? Jego się spodziewał, ale w tej masce ciężko było poznać. Dopiero jego głos potwierdził przypuszczenia.
Wnuk wykonywał... ciekawe rzeczy. Urządził tu sobie całkiem niezłą pracownie. Sam Aemon by się nie powstydził.
- Nic ważnego... co Ty masz na twarzy Aenys? - Wszedł do komnaty. Za nim wkroczył Baeron, który najwyraźniej też był bardzo ciekaw bratanka i jego zajęć. - Przyszedłem tylko zobaczyć nad czym Ty właściwie tak pracujesz. Podobno przez ostatnie dni często tu przychodziłeś i nie mogłem wytrzymać z ciekawości. Vernon mówił też, że ostatnio często z lochów wynoszone są zwłoki...
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com/t334-komnata-viserysa#4562
Aenys Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Lochy   Wto 27 Wrz 2016 - 18:02

- Maskę - odpowiedział zgodnie z prawdą książę, jednak uprzedzając dalsze pytania wyjaśnił - Dziób wypełniony jest ziołami, ich aromat zabija panujący w lochach smród i uprzyjemnia pracę.
W sumie spodziewał się, że ktoś kiedyś przyjdzie zobaczyć co tutaj robi, jednak reputacja lochów Czerwonej Twierdzy nie pozwalała mu przewidzieć kiedy dokładnie będzie musiał uporać się z gośćmi. W końcu zdarzało się, że nikt spoza pracujących tu strażników i więźniów nie wchodził tu miesiącami.
- Mówiłem maesterowi Aemonowi, że pracuję nad odtrutką na Dusiciela - powiedział. - A zwłoki wynoszą stąd zawsze, było aż szesnastu skazanych na śmierć więźniów, z czego tylko jeden na publiczny, katowski pieniek.
Młodzieniec odłożył skalpel, upewniając się, że jest poza zasięgiem rąk jego przykutego do stołu i uśpionego asystenta.
- Musiałem sprawdzać na kimś czy odtrutka działa, a ci ludzie tylko się tu marnowali umierając bez celu.
Powrót do góry Go down
Viserys Targaryen
Smok Czerwony
avatar


PisanieTemat: Re: Lochy   Wto 27 Wrz 2016 - 22:52

- Hmm... sprytne. - Skomentował odpowiedź o masce. Woń rzeczywiście nie była przyjemna. Dopiero teraz uderzyła króla z całą swoją śmierdzącą mocą.
- Czyli Aemon o wszystkim wie? Powinien był mi powiedzieć, że w moim zamku przeprowadzane są eksperymenty na więźniach. Cały Aemon... pewnie chciał, żebyś miał spokój.
Gdy Aenys wspomniał o więźniach i jednym skazanym na kata... Vis wiedział doskonale o jakiego chodzi. Kiwnął tylko głową przyglądając się "pracowni".
- Czyli mówisz, że nadajesz ich śmierci cel...? - Vis zamyślił się na chwilę. W lochach były jeszcze dwie osoby, które w sumie chciał skazać na śmierć, ale dotychczas jasno tego nie określił. - Możesz nadać cel jeszcze dwóm osobom jeśli chcesz... tym, które trafiły tu razem z moją siostrą. - Jakoś nie potrafił wymówić ich imion, szczególnie Myrielle. Zawsze lubił ciotkę, więc skazanie jej na śmierć nie przyszło mu łatwo. Zrobił to bardziej pod wpływem impulsu, niż długich i spokojnych rozmyślań. - Jeśli ich śmierć pomoże Ci znaleźć odtrutkę na to cholerstwo... to będzie dobra śmierć.
Podszedł bliżej wnuka i jeszcze raz rozejrzał się po pomieszczeniu.
- Mogłeś mi powiedzieć. Zorganizowałbym Ci lepsze miejsce pracy. Może na którejś z wież... gdzieś gdzie jest więcej światła. W wieży Aemona miałbyś bliski dostęp do wszelkich specyfików... i pomoc doświadczonego medyka. - Powiedział, po czym dodał. - Jeśli czegoś Ci potrzeba to postaram się pomóc. Tylko... uważaj z tymi truciznami.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com/t334-komnata-viserysa#4562
Aenys Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Lochy   Sro 28 Wrz 2016 - 0:46

Książę nic nie odpowiedział na komentarz skierowany w stronę maski, w końcu doskonale wiedział, że jest to sprytne rozwiązanie. A do tego jakie stylowe! Ufarbowana na biało maska idealnie zgrywała się z czarnymi szatami, a w połączeniu z mrocznym nastrojem lochów wygląd Aenysa budził w pewien sposób grozę. Zwłaszcza gdy było się przykutym do stołu, a książę nachylał się nad tobą z ostrzem w ręku.
Na pytanie o Wielkiego Maestera skinął głową, chociaż było to trochę przesadzone. Powiedział mu wprawdzie, że szuka odtrutki, ale nie sprecyzował jak to robi. Jednak z drugiej strony nawet gdyby mu opowiedział, to Amon pewnie zaraz by zapomniał, ostatnio bywał trochę rozkojarzony.
- Oczywiście, trucizna działa na ludzi i to niezwykle szybko, odtrutkę można sprawdzić skutecznie tylko w jeden sposób, poprzez test praktyczny - odpowiedział w sprawie sensu śmierci. - Skoro ci ludzie i tak mają umrzeć za swoje zbrodnie, to niech wyświadczą umierając ostatnią przysługę królestwu.
Gdy dziadek pozwolił mu wykorzystać innych ludzi, którzy trafili do lochów wraz z lady Rhaenys, młodzieniec uśmiechnął się szeroko pod maską. Lady Myrielle i Aerys skończą na jego stole? Fenomenalna wiadomość! Prababka Alysanne od zawsze pałała wielką niechęcią do lady Royce, będzie musiał po wszystkim streścić jej śmierć Pajęczycy ze szczegółami. A może by tak zaprosić ją do lochu żeby sama mogła zobaczyć? Był jeszcze Aerys, którego ostatnio spotkał w Casterly Rock, strasznie dziwnie się wtedy na niego patrzył. Ciekawe jaką będzie miał minę teraz... Książę ponadto uważał za niezwykle zabawne, że wszyscy ci ludzie zamieszani byli w morderstwo z wykorzystaniem Dusiciela, a teraz zginą żeby on mógł znaleźć antidotum.
- Zadbam, aby ich ostatnie chwile były... produktywne - zapewnił. - Hmm? Co do pracowni, to tutaj przeprowadzam tylko testy, większość pracy odbywa się na górze w mojej komnacie w Skarbcu Dziewic - wyjaśnił. - Na razie maester Aemon i zaufani kupcy dostarczają mi wszystkie potrzebne składniki, przyrządy oraz księgi. Radzę sobie dobrze.
Kiedy król w końcu opuścił salę, Aenys wrócił do pracy. Na początku sprawdził czy pierwszy asystent dalej jest uśpiony i ewentualnie powtórzył proces, po czym wykonał kolejną, dokładną sekcję. Następne w kolejce były próby dwóch nowych odtrutek, po których książę sporządził dokładne notatki oraz wykonał sekcje w razie śmierci asystentów. Gdy to wszystko było za nim, Aenys podał czwartemu osobnikowi samą odtrutkę z poprzedniego dnia, bez wcześniejszego podawania Dusiciela. Antidotum wywołało pewne ruchy w okolicach oczu i chciał dzisiaj sprawdzić co wywoła samo w sobie.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Lochy   Sro 28 Wrz 2016 - 21:59

Sekcja na pierwszym z mężczyzna najpewniej okazała się owocna. Drugi i trzecie nawet się nie wyrywali - już wcześniej próbowali się wyrwać z pasów, lecz te trzymały mocno, więc nie pozostało im nic innego, jak czekań na swój koniec, który nastąpił dość szybko, bo żadne z antidotów nie zadziałało. Ostatni z nich był chyba najmłodszym z całej grupy. Chłopak wiercił się niemiłosiernie, na widok króla wychodził z siebie, ale niewiele to dało. Podane antidotum nie wywołało żadnych widocznych efektów, lecz mimo tego zmarł. Serce waliło mu jak oszalałe, a po chwili po prostu się zatrzymało. Chyba nie wytrzymał nerwowo.
Powrót do góry Go down
Aenys Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Lochy   Czw 6 Paź 2016 - 18:58

Tak jak zawsze książę sporządził dokładne notatki, sporo miejsca pozostawiając na rozważania nad ostatnim z mężczyzn. Mężczyzna nie reagował w żaden dziwny sposób poza niezwykle szybkim biciem serca i oczywiście zgonem. Aenys przeprowadził jeszcze sekcje na każdym z niedoszłych asystentów, po czym wręczył jak zwykle czterem pomagającym mu strażnikom po złotym smoki i nakazał uprzątnąć zwłoki, a jutrzejszego ranka przygotować pozostałych trzech zwykłych skazańców. Myrielle, Aerysa oraz Rhaenys chciał zostawić na sam koniec.

23 lutego 266AC

Po wieczorze spędzonym na tworzeniu kolejnych próbek, Aenys po śniadaniu udał się ponownie do lochów. Badania zaczęły się dzisiaj szybko, od razu zaaplikowano truciznę jednemu z "ochotników", a tuż po niej antidotum. I tym razem... Minimalnie zadziałało. Mięśnie rozluźniły się trochę, a mężczyzna przez moment zaczerpnął trochę powietrza. Książę sporządził szybko notatki, a następnie kazał strażnikom odprowadzić jednego z dwóch pozostałych panów do celi. Na trzecim przeprowadził ponownie próbę odtrutki, która wywołała dziwne ruchy oczy jednego asystenta oraz zgon innego. Na koniec przeprowadził sekcję zwłok obu panów (lub jednego, jeżeli tym razem odtrutka nie zadziałała), po czym udał się do swojej komnaty dopracować formułę dobrze rokującej substancji.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Lochy   Nie 9 Paź 2016 - 21:05

Trzeci z mężczyzn opierał się przeraźliwie, domyślając się co spotkało wszystkich poprzedników skoro nie wrócili do celi, lecz niewiele to dało. Gardło siłą mu otwarto, a "antidotum" podano bez ceregieli. Widać było w jego twarzy strach przed nadciągającą śmiercią, patrzył to na Aenysa, to na strażników.. i nic. No może poza tym, że ze strachu się zmoczył, ale to było zrozumiałe. Tak więc pozostało dwóch skazańców oraz trójka szczęśliwców, która także miała przysłużyć się nauce.
Powrót do góry Go down
Aenys Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Lochy   Nie 9 Paź 2016 - 23:43

24 lutego 266AC


Na bazie odkrycia z poprzedniego dnia Aenys sporządził dwie nowe wersje odtrutki. Ostatnia pozwoliła mężczyźnie złapać dech, przynajmniej na chwilę, zapowiadało się obiecująco. Książę cały wieczór spędził przy przyrządach alchemicznych, obłożony notatkami, a teraz miał w końcu szansę wykorzystać ostatnich dwóch asystentów w imię nauki. Obu "ochotnikom" szybko zaaplikowano truciznę standardową metodą lejka, a następnie napojono ich odtrutką. Jeżeli któraś substancja zadziałała, wspaniale, odesłał szczęśliwca do celi, jeżeli nie, trudno, pozostawało sporządzić notatki z obserwacji i wykonać sekcję zwłok.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Lochy   Wto 11 Paź 2016 - 20:45

Lejek. Trucizna. Lejek. Odtrutka. Klasyka można by rzec. Ochotnik numer jeden odmówił długotrwałej współpracy i od razu sobie umarł. Czy to przez własną chorobę lub nieskuteczność antidotum - na razie nie było wiadomo. Drugi z nich został także napojony trucizną, a chwilę potem dostał antidotum. Kiedy książę i dwóch strażników było przy nim, "ochotnik" wykazał się ogromną jak na siebie siłą i wyrwał się z pasów, które najwyraźniej były poluzowane przez poprzednich delikwentów. Może też był po prostu na tyle silny lub sprzęt stary. Tak czy inaczej wyswobodził rękę i zdzielił nią jednego ze strażników, co - nie oszukujmy się - niewiele dało. Chciał strzelić drugiego po twarzy, ale nawet nie trafił. O dziwo - to właśnie Aenys szczęśliwym trafem lub dzięki wrodzonej waleczności wyprowadził jeden prosty w zęby i "ochotnik" już nie miał ochoty się wyrywać. Strażnicy przepięli go do drugiego stołu, by nie ryzykować powtórki. Jedna kwestia pozostaje bezsporna. Mężczyzna dalej żył. A to oznaczało, że pewien specyfik działa.
Powrót do góry Go down
Alyssa Arryn
Królowa Sokołów
avatar


PisanieTemat: Re: Lochy   Wto 11 Paź 2016 - 22:19

Ciemne korytarze lochów naprawdę nie były przyjemnym miejscem. Gdyby nie było takiej potrzeby, Alyssa z pewnością nie zeszłaby tutaj, jednak tym razem nie miała większego wyboru. A może i miała, lecz wybrała korzystniejszą dla niej opcję.
Tak naprawdę to dziewczyna średnio zauważała nieobecność Aenysa na dworze. W końcu i tak wcześniej ciągle przesiadywał w swojej komnacie, czytając i eksperymentując, a teraz zmienił jedynie miejsce swoich badań na bardziej... klimatyczne? Tak, to chyba było odpowiednie słowo. Lochy i tak były posępnym miejscem, a informacja, co się w nich wyprawia z pewnością wprawiłaby niejedną osobę - a nawet lady Arryn - w lekki niepokój. Musiała się wreszcie dowiedzieć, czemu (lub komu) jej narzeczony poświęca tak dużo czasu.
Bynajmniej nie nudziła się na dworze podczas jego nieobecności. Tutaj wiecznie się coś działo, wszędzie można było usłyszeć coś wartego uwagi. Z pewnością najciekawszą i najpopularniejszą była wiadomość o aresztowaniu siostry króla, a także jego ciotki i kuzyna. Do dziś krążą różne teorie dotyczące tego zdarzenia. Jedni wiążą to z zabójstwem księcia Maekara, inni uważają to za dwie zupełnie odrębne sprawy. Co do jednego można być pewnym - takie posunięcie ze strony króla z pewnością sprawi, że przyszli spiskowcy zastanowią się dwa razy nad swoimi planami. No, przynajmniej niektórzy...
Smród był odrażający, jednak lady Arryn przygotowała się na to, zabierając ze sobą wachlarz, który chociaż troszeczkę odganiał przykre zapachy spod jej nosa. Przed nią kroczył jakiś starszy, zgrzybiały mężczyzna, którego jedynymi zadaniami było trzymanie pochodni i doprowadzenie ich (czyli dziewczyny i jej strażnika, Borsa, który jak zwykle szedł krok w krok za nią) do odpowiedniego miejsca.
Przechodząc przez otwarte drzwi Alyssa omal nie zemdlała, zaatakowana smrodem... sama nie wiedziała czego. Na szczęście jakoś utrzymała się na nogach i rozejrzała się po sali, która na pierwszy rzut oka wyglądała, jakby była przeznaczona do tortur. Od razu dostrzegła trzech, a raczej czterech mężczyzn. Nie musiała długo się wytężać, żeby rozpoznać wśród nich swojego narzeczonego.
- Idąc tutaj, całą drogę zastanawiałam się, jak ty tu wytrzymujesz... - rzuciła, trzepocząc wachlarzem. - Teraz już wiem. Skarbie, zdejmij tę maskę. Chciałabym chociaż przez kilka minut pooglądać twoją twarz, a nie powiem, w takim przebraniu wyglądasz ciut przerażająco.
Powrót do góry Go down
Aenys Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Lochy   Wto 11 Paź 2016 - 22:51

Ku rozczarowaniu Aenysa próba pierwsza zakończyła się dość szybką porażką, najwyraźniej wprowadzone w specyfiku zmiany jedynie zaszkodziły działaniu nowej substancji. Cóż... Kolejny kandydat na sekcję. Drugi asystent został natychmiast napojony trucizną, a gdy zaczął się dusić zaaplikowano mu metodą lejka antidotum. Niewdzięcznik postanowił wówczas zdzielić w twarz jednego ze strażników, na co Aenys wymierzył mu cios w nos. Gdy mężczyzna się uspokoił, książę rozprostował palce, machając delikatnie lekko bolącą dłonią. Strażnicy przykuli "ochotnika" do drugiego stołu, nachylając się nad nim wraz z Targaryenem. Nie można było wątpić, że mężczyzna żyje, a to mogło oznaczać jedynie, że antidotum zadziałało.
Wtem usłyszał znajomy głos, który skłonił go do odwrócenia zakrytej białym dziobem twarzy w stronę drzwi. Alyssa? No proszę, ludzie jakoś mieli ostatnio ochotę odwiedzać go w lochach, najpierw dziadek wraz ze stryjem, teraz narzeczona ze swoim wielkim gwardzistą. Młodzieniec przyglądał się dwójce przez dwie sekundy, po czym wzruszył ramionami i pociągając dziób do góry odchylił maskę, odsłaniając twarz.
- Po prostu dostosowuję się do warunków - odpowiedział odnośnie swego wyglądu. - Co tu robisz, kochanie?
Książę zbliżył się do stolika, na którym leżał jego notes, i zapisał skład drugiej odtrutki, aby przypadkiem nie zapomnieć receptury na działający specyfik.
- Skoro już jesteś, to wydaje mi się, że moglibyśmy ustalić już datę ślubu i zaproponować rodzinom - oznajmił, podchodząc do Arrynówny.
Powrót do góry Go down
Alyssa Arryn
Królowa Sokołów
avatar


PisanieTemat: Re: Lochy   Wto 11 Paź 2016 - 23:41

Po dokładniejszym obejrzeniu sali oczom Arrynówny ukazał się piąty mężczyzna - a raczej chyba to, co z niego zostało. Trup leżący na stole wyglądał niczym śpiący człowiek. Zdradzał go jednak brak jakichkolwiek ruchów. Po kilku sekundach dziewczyna była już niemal pewna - nie żył, a sądząc po zabezpieczeniach, swojego żywota dokonał tutaj. Ciekawe, czy obficie przysłużył się nauce.
Alyssa była już niemal pewna, co się tu odprawia. Jej narzeczonemu najwyraźniej znudziły się szczury i postanowił poszukać trochę bardziej... praktycznych zabawek. Właściwie to nie był taki głupi pomysł. Zastanawiało ją jednak "kim" były te zabawki. Ale tego dowie się może później.
- Przyszłam sprawdzić, jak się miewasz. W końcu ostatnio niezwykle rzadko się widywaliśmy. - poczekała, aż Aenys zapisze w swoim dzienniku wszystko, co zapisać musiał, po czym niemal biegiem rzuciła się przed siebie i wtuliła w niego. - Tęskniłam. Mimo, że nie widzieliśmy się maksymalnie dzień lub dwa.
Po oderwaniu się od narzeczonego zaczęła powolnym krokiem przechadzać się po sali, zaglądając w każdy jej zakamarek i rzucając też okiem na dwóch mężczyzn przykutych do stołów. Niestety (albo na szczęście), nie kojarzyła żadnego z nich.
- Ślub? Szczerze, nie myślałam o nim. Jeśli jednak mielibyśmy wybierać termin, wolałabym jakiś ciut cieplejszy okres. Może początek kwietnia lub też końcówka marca... Co powiesz na dwudziesty dzień następnego miesiąca? Nie za późno? - spytała, przejeżdżając dłonią po krawędzi jednego z wolnych stołów.
Powrót do góry Go down
Aenys Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Lochy   Sro 12 Paź 2016 - 1:13

- Czuję się bardzo dobrze, dziękuję za troskę - powiedział, zapisując ostatnie słowa.
Gdy tylko zbliżył się do narzeczonej, ta dosłownie skoczyła na niego, obejmując go mocno. Książę odwzajemnił uścisk, ciesząc się z bliskości ukochanej. Nie trwało to jednak długo, ponieważ Alyssa szybko oderwała się od niego i rozpoczęła wędrówkę po jego prowizorycznej pracowni, wnikliwie przyglądając się wszystkiemu co można było zaobserwować. Aenys dał strażnikom znać żeby zabrali ostatniego z asystentów do celi, a trzeciemu z nich, stojącemu dotychczas na uboczu wręczył złote monety dla niego oraz kompanów, a także polecił mieć delikwenta na oku przez dwa dni. Jeżeli nie umrze nagle w dziwny sposób, mogli przeprowadzić egzekucję wedle woli.
- Oczywiście, cieplejszy okres to dobry wybór, w końcu powinniśmy dać ogrodom Summerhall szanse na zakwitnięcie - przytaknął. - Hmm... Może nawet dwudziesty piąty? Żeby goście mieli więcej czasu na dojazd. Poza tym, ilu w ogóle chcesz gości?
Powrót do góry Go down
Alyssa Arryn
Królowa Sokołów
avatar


PisanieTemat: Re: Lochy   Sro 12 Paź 2016 - 21:12

- Tak, możemy poczekać do dwudziestego piątego. Co do liczby gości, nie wiem. Myślałam o mniejszej uroczystości, jednak w tym samym czasie mój ojciec chce wyprawić ślub mego brata z córką lorda Brackena. - Alyssa przewróciła oczami, dając upust swojej irytacji. - Pewnie zaprosi pół Westeros, o ile nie całe. Cóż, Dolina, Korona i Dorzecze to i tak sporo, a wątpię, żeby planował ograniczać się do tylko trzech krain. - westchnęła. - Ale to nie ważne. Mogą zaprosić i całe Essos, dla mnie to i tak nie zrobi większej różnicy. - chciała jeszcze coś dodać, jednak rozmyśliła się. O tym będą mogli przecież porozmawiać kiedy indziej, przed ślubem. Teraz miała jeszcze parę rzeczy do załatwienia, jednak i w tym wyypadku nie widziała potrzeby zaprzątania tym wszystkim głowy Aenysa. W końcu i tak teraz miał sporo roboty. - Muszę porozmawiać z moim ojcem i dowiedzieć się dokładnie, co planuje. - dodała, spoglądając na narzeczonego. - A tak w ogóle to czym ty się tutaj zajmujesz?
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Lochy   

Powrót do góry Go down
 
Lochy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Lochy Królewskiej Przystani

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Królewska Przystań :: Czerwona Twierdza-
Skocz do: