IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ruiny Burdelu "Rozbrykany Kucyk"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Amrod Clegane

avatar


PisanieTemat: Ruiny Burdelu "Rozbrykany Kucyk"   Sob Paź 01, 2016 8:21 am

Zgliszcza znajdujące się w miejscu, gdzie dawniej znajdował się burdel "Rozbrykany Kucyk".

Dawniej:
 
.
Powrót do góry Go down
Amrod Clegane

avatar


PisanieTemat: Re: Ruiny Burdelu "Rozbrykany Kucyk"   Wto Paź 04, 2016 5:53 pm

17 marca 266AC

-Czego Ty właściwie oczekujesz? Myślisz że będę wydawał pieniądze na każde twoje zachcianki? Jestem tylko biednym właścicielem małego burdelu…
Caitlyn przeciągnęła się tylko na małej sofie, mrucząc przy tym jak kot.
-To łóżko, z którego korzystam, jest cholernie niewygodne. Nawet ta sofa która tutaj trzymasz jest lepsza. Czy to nie samolubne, Panie Clegane?
Amrod opadł całym ciężarem na oparcie krzesła. Zawsze irytowało go to, jak bezczelne bywały pracownice jego burdelu. Caitlyn biła jednak je wszystkie na głowę. Gdyby naszła ją taka ochota, to pewnie zażądałaby od niego smoczego jaja. A najgorsze jest to że Clegane pewnie starałby się jej dogodzić… „Stałem się miękki. Niedobrze”.
-Łóżko, które znajduje się w twoim pokoju, jest w pełni sprawne i funkcjonalne. Nie zamierzam kupować nowego, skoro jest niepotrzebne. Chyba że w jakiś sposób namówisz jakiegoś bogatego klienta na ten zakup. Jeżeli on się tym zajmie, wówczas mogę nawet pomagać przy wnoszeniu łoża.
Dziewczyna najwyraźniej uznała to za żart, bo zaczęła wić się ze śmiechu tak gwałtownie, że jej kobiece atuty przesuwały się ciągle w górę i w dół. Amrod nie mógł się powstrzymać przed zerknięciem. Musiał przyznać, iż dziewczyna miała czym się chwalić. Bywały chwile kiedy Clegane żałował swoich postanowień. Z zasady nigdy nie korzystał z usług swoich dziewczyn.  No, może nie tyle „nigdy” co raczej „zazwyczaj”.
-Co cię tak rozbawiło? Mówiąc to byłem śmiertelnie poważny. W każdym razie, ja ci tego łóżka nie kupię. Nawet się z tym nie targuj.
Teraz Caitlyn wyraźnie się zirytowała. Wstała z sofy, podeszła do biurka i oparła się na nim rękami. Patrząc z góry na Amroda, wskazała ręką na lutnię opartą o nogę krzesła.
-Więc chociaż mi zagraj. Wiesz jak to lubię.
Clegane łaskawie wziął instrument do ręki. Spojrzał na dziewczynę po ojcowsku.
-Co powiesz na „Kamienną drogę do Starego Miasta”?
Nie czekając  na odpowiedź zaczął grać szybką, skoczną melodię. Nie był może najlepszym grajkiem świata, ale za to lubił tworzyć własne teksty.
-Pewnego pięknego lata wyruszyłem z domu, Czym dziewczynom z Winterfell prawie złamałem serca, Pożegnałem drogiego tatę, pocałowałem drogą mamę, Wypiłem pintę piwa , by smutek i łzy otrzeć Teraz,z dala od żęcia czardrzew, opuszczam swój rodzinny dom, Wystrugałem kij ze śliwy na duchy i Innych; Kupiłem buty okazałe, by na bagnach stukotały I psiska odstraszały na skalistej drodze do Starego Miasta. 1, 2, 3, 4, 5, Goń zająca w dół skalistej drogi I aż do Starego Miasta, Whack follol de rah ! W Bliźniakach tej nocy rozprostowałem nogi zmęczone, Ruszyłem następnego ranka wcześnie i radośnie, Łyknąłem kroplę czystej, by nie zbrakło sił. Tak robi każdy Frey, gdy wie, że będzie pił. Uśmiechy dziewcząt widzę, ich twarze roześmiane Na mój niezwykły widok, aż chcesz od tego płakać. Spytały czy nie chcę pracy, jakiej żądam płacy, Już prawie miałem dość tej skalistej drogi do Starego Miasta. 1, 2, 3, 4, 5, Goń zająca w dół skalistej drogi I aż do Starego Miasta, Whack follol de rah ! W Starym Mieście się zjawiłem i myślę, byłaby szkoda, Tak szybko się pozbawiać widoku waszego domu I zrobiłem sobie spacer pośród świateł miasta; Mój tobół ktoś mi skradł w miłym sercu miejscu. Coś zaświtało mi, gdy spojrzałem za siebie, Nie widzę tobołka na mym kijku chwiejnym Gdy pytam o huncwota, to słyszę, że mój akcent z Północy Nie jest zbyt szykowny na skalistej drodze do Starego Miasta. 1, 2, 3, 4, 5, Goń zająca w dół skalistej drogi I aż do Starego Miasta, Whack follol de rah ! Uciekłem stamtąd szybko, mój duch mnie nie zawodził, Przybiłem do przystani, gdy okręt już odbijał, Kapitan do mnie warknął, że miejsca dla mnie nie ma, Lecz gdym wskoczył na pokład, znalazła się kabina. W ładowni pośród świń, płatałem krzepko figle, Odstawiłem kilka tańców, woda bulgotała dokoła, Jak wypłynęliśmy ze Starego Miasta, to wolałem już umierać A jeszcze lepiej, być znów na kamienistej drodze do Starego Miasta. 1, 2, 3, 4, 5, Goń zająca w dół skalistej drogi I aż do Starego Miasta, Whack follol de rah ! Chłopcy z Lannisportu, gdy bezpiecznie przybiliśmy, Wyzwali mnie od głupców, nie mogłem tego zdzierżyć. Krew już we mnie wrze, traciłem panowanie; Biednych chłopców Północy tak zgrzebne szkalowanie, Więc krzyczę "Do mnie, wiara!" i wywijam lagą. Chłopcy z Północy byli nieopodal i widząc me położenie Z głośnym "hurra!" dołączyli do burdy. Szybko oczyściliśmy sobie skalistą drogę do Starego Miasta. 1, 2, 3, 4, 5, Goń zająca w dół skalistej drogi I aż do Starego Miasta, Whack follol de rah…
Dziewczyna zaczęła klaskać energicznie, ciesząc się jak mała dziewczynka. Amrod jednak miał dosyć. Głos mu wysiadał i zrobiło mu się sucho w gardle. Oni tu się bawią, a Caitlyn powinna zarabiać.
-Dobrze, koniec tego dobrego… omówiliśmy wszystko  co do omówienia było. Teraz proszę iść i na siebie zarobić, młoda panno.
Kiedy Clegane został sam w pokoju, nalał sobie kielich wina. Wypił jednym łykiem po czym rzucił okiem na sofę pod ścianą i długo się jej przyglądał. Wreszcie zaklął szpetnie. Będzie musiał się rozejrzeć za jakimś tanim łóżkiem… „stałem się miękki… bardzo niedobrze…”.
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Ruiny Burdelu "Rozbrykany Kucyk"   Czw Paź 20, 2016 10:03 pm

18 marca 266AC - wczesna noc

Nocą osiemnastego marca czterech mężczyzn zawitało do burdelu "Rozbrykany Kucyk", dwóch z nich niosło na plecach beczki, a trzeci oświetlał im drogę. W budynku panował spory ruch, toteż kierujący się do piwnicy z dostawą ale mężczyźni nie zostali zatrzymani przez strażników. Prowadzący ich człowiek zszedł po schodach na dół, aby zobaczyć "jak z miejscem", po czym wyszedł po chwili i przekazał coś pozostałym. Mężczyźni otworzyli jedną z beczek, ale w tym momencie zainteresowały się nimi straże burdelu.
Niestety jedna beczka była już otwarta, bracia ubodzy obalili ją i rzucili płomień w środek oliwy, która buchnęła ogniem. Niestety ta akcja sprawiła, że znaleźli się między ogniem a dwoma strażnikami, którzy rzucili się na nich z bronią. Jeden z fanatyków popchnięty potknął się i wpadł w płomienie, zajmując się ogniem. Czmychnął między resztą walczących wrzeszcząc i wypadł na ulicę, gdzie zaczął tarzać się po ziemi, na próżno... Pozostali trzej nie mieli zamiaru łatwo oddać skóry i przed własną śmiercią zabili jednego z gwardzistów, wciskając nóż między płytami pancerza w jego gardło.
Ogień nie rozprzestrzeniał się specjalnie szybko, ale gaszenie go utrudnił chaos jaki wybuchł w burdelu. Ludzie krzyczeli, starając się uciec z płonącego domu rozkoszy, przepychali się do drzwi i nie dawali zapanować nad sobą strażnikom, którzy chcieli wyprowadzić panienki oraz klientów w zorganizowany sposób. Panika z każdą chwilą przenosiła się na coraz wyższe piętra, a ogień rósł...
Na szczęście cudem udało się opanować pożar i ocalić budynek przed przemianą w zwęglone zgliszcza. Okupiono to przypalonymi ścianami, a także stratą kilku mebli, dywanów, zasłon i innych bibelotów. Renowacja korytarza oraz zakup nowych akcesoriów z pewnością uszczupli sakiewkę właściciela o kilka smoków.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Ruiny Burdelu "Rozbrykany Kucyk"   Nie Lis 27, 2016 1:10 am

27 marca 266AC - noc

Nocą pod burdel Amroda podjechał wypełniony beczkami wóz, w sumie nic podejrzanego. Woźnica zatrzymał go i odszedł do zaułka, majstrując coś przy spodniach. Każdy przechodzień pewnie stwierdziłby, że mężczyzna poszedł się po prostu odlać. Nic z tych rzeczy... Kiedy tylko zniknął, przyczajony na pobliskim dachu kusznik wystrzelił płonący pocisk, który z niebywałą precyzją trafił w jedną z otwartych beczek. Buchnął ogień, rozsadzając wóz i rozrzucając płonące resztki wszędzie wokół. Część budynków w okolicy zajęła się płomieniami, który rozchodziły się z niezwykle szybko.
Tej nocy życie straciło wielu ludzi. Poza burdelem "Rozbrykany Kucyk" spłonęło kilka pobliskich domostw oraz warsztatów, a większość bywalców domu rozkoszy oraz śpiących mieszczan pochłonęły płomienie.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
Tharastar Velearys

avatar


PisanieTemat: Re: Ruiny Burdelu "Rozbrykany Kucyk"   Nie Lut 26, 2017 7:37 pm

10 kwietnia 266AC

Podczas wieczornych modłów Tharastar otrzymał wiadomość. Cóż, niewiele więcej mógł oczekiwać po tych marnych ludziach... Zaprawdę jeżeli bogowie wyznawani przez ten naród musieli być demonami, jeżeli tak umieli wykrzywiać umysły swoich wyznawców. Po zakończeniu modlitwy kapłan wraz z Ser Edwardem udali się w okolice ruin "Rozbrykanego Kucyka", burdelu spalonego ponoć przez fanatyków. Velearys oparł się na miejscu o swoją włócznię i odpiął od pasa bukłak z winem, pociągając z niego długi łyk. Ser Edward tymczasem z dłonią na rękojeści miecza rozglądał się czujnie po okolicy. Pozostawało czekać...
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ruiny Burdelu "Rozbrykany Kucyk"   Nie Mar 05, 2017 3:26 pm

Obaj mężczyźni nie musieli zbyt długo czekać. Po kilku minutach, z pobliskiej, wąskiej uliczki wyłoniło się czterech fanatyków w charakterystycznych, lnianych włosiennicach. Idący na czele grupy, wysoki mężczyzna o szerokich ramionach dzierżył miecz. Jego twarz znaczyły dwie grube blizny, świadczące o jego wojennej przeszłości. Z kolejnych, jeszcze węższych wyszło łącznie pięciu wyznawców Siedmiu.
- Popełniliście błąd, przekraczając mury tego miasta. - wolno wycedził przywódca fanatyków, podchodząc i zatrzymując się jakieś dwadzieścia stóp od Tharastara. - W ogóle nie powinno was tu być. Nie potrzebujemy rozlewu krwi, jednak jeżeli będzie to konieczne... Przelejmy ją. - czujnym wzrokiem, na przemian taksował to Velearysa, to ser Edwarda. Praktycznie niezauważalnie skinął głową w stronę ruin będących za plecami wyznawcy Pana Światła. Gdzieś w dalszej części dawnego burdelu osunęło się kilka kamieni. Pewnie jakiś kot...
- Przejdźmy jednak do rzeczy. - podjął po krótkiej przerwie. - Mamy waszego chłopaka. Muszę przyznać, że jednak jest twardy. Twardszy, niż się spodziewaliśmy. Chociaż połamaliśmy mu wszystkie palce u lewej dłoni, nie chciał powiedzieć po co przybyliście do stolicy. - zrobił kolejną pauzę, chcąc wybadać reakcję Tharastara. - Jednak jak powiedziałem... Nie potrzebujemy rozlewać krwi. Jeżeli więc opuścicie miasto w towarzystwie kilku naszych ludzi i dacie się odprowadzić poza granice wpływów stolicy bez problemów, przeżyjecie. Cała trójka. - chyba nikt nie mógł mieć wątpliwości, iż mężczyzna ten świetnie kłamie. Propozycja wydawała się zbyt oczywista i prosta.
- Jeżeli jednak nie... - podjął po stosownej przerwie, robiąc znaczący znak kciukiem wzdłuż krtani. - Wybór należy do was. - wykonał kolejny praktycznie niezauważalny znak głową...
Powrót do góry Go down
Tharastar Velearys

avatar


PisanieTemat: Re: Ruiny Burdelu "Rozbrykany Kucyk"   Nie Mar 05, 2017 3:47 pm

Fanatycy pojawili się wkrótce po nich, nie dziwiło oczywiście, że przybyli w znacznej przewadze liczebnej. Mimo słów mężczyzny Tharastar zachował spokój, opierając się jedynie na drzewcach włóczni. Widział jednak jak Ser Edward zaciska w złości dłoń na rękojeści miecza.
- Sądzisz, że wasi bogowie są z was dumni? - zapytał fanatyka. - Wyzwaliście nas na Próbę Siedmiu, honorującą wasze zwyczaje. Zgodziliśmy się bez słowa sprzeciwu i wygraliśmy, wasi bogowie sami obdarzyli nas zwycięstwem. Jednak wy porwaliście mojego podopiecznego i torturowaliście go. Splunęliście na swoich własnych bogów... Czeka na was chyba specjalne miejsce w Siedmiu Piekłach.
Kapłan westchnął, prostując się.
- Uhonorujesz wynik próby i wyzwania - oznajmił. - Oddasz mi mojego podopiecznego i odejdziesz stąd, po czym przemyślisz swoje życie i postarasz się zmienić na lepsze. W przeciwnym razie czeka cię taki sam koniec jak ludzi, którzy stanęli do Próby Siedmiu. Nieistotne za jak wspaniałego się uważasz, jesteś tylko gburem w cienkim worku, który lepiej radzi sobie z łamaniem palców dzieciom niż walczeniem z mężczyznami, a Pan Światła powalił na kolana większych od ciebie.
Fanatycy stali dość daleko, jednak nie tyle daleko żeby nie zdołał podpalić dość łatwopalnych włosów. Właściwie odległość pozwalała tylko spalić więcej zanim podejdą... Natomiast czym bliżej się znajdą, tym większy będzie ogień.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ruiny Burdelu "Rozbrykany Kucyk"   Nie Mar 05, 2017 4:36 pm

- Och chyba źle mnie zrozumiałeś. Ja także nie popieram takiego zachowania moich braci. Jednak... Nie mam aż tak znaczącej władzy, aby wszystkim rozkazywać. Nasz przywódca przyjmuje rozkazy od samego Wielkiego Septona, avatara Siedmiu na ziemi. Zaś Viserys Targaryen jest bluźniercą i przywłaszczył sobie bezprawnie ten tytuł. - teatralnie splunął na ziemię.
Pokręcił głową z dezaprobatą na kolejne słowa kapłana.
- Jak już mówiłem, nie mnie decydować o tym. Dostaliśmy wyraźne rozkazy. W przypadku ich niespełnienia... Poleje się krew. Wybaczcie mi to co się stanie... - pokręcił ze smutkiem głową, kręcąc dwa młynki mieczem.
Zrobił dwa kroki, rozpoczynając bieg w stronę Tharastera, kiedy strzała wbiła mu się dokładnie między oczy aż po lotki i wyszła z tyłu czaszki. Pośród ruin burdelu pojawił się mężczyzna o ciemnej, oliwkowej cerze przywodzącej na myśl człowieka urodzonego pośród pustyń Dorne. Dzierżył on długi łuk i już napinał cięciwę do kolejnego strzału.
- Na co czekacie?! Brać się za nich! - krzyknął do stojących na dole Tharastara i jego kompana, biorąc na cel kolejnego fanatyka...
Powrót do góry Go down
Tharastar Velearys

avatar


PisanieTemat: Re: Ruiny Burdelu "Rozbrykany Kucyk"   Nie Mar 05, 2017 5:28 pm

Tharastar nie pytał o wytłumaczenia, mało też obchodziło go jakie fanatycy mają zdanie o królu Viserysie, chociaż ich podejście do niego nie było czymś co kapłan by pochwalał. Monarcha siedzący na Żelaznym Tronie wydawał się być dobrym człowiekiem, który niefortunnie wpadł w sidła demonów jakimi było Siedmiu.
- Tylko R'hllor może ci wybaczyć - odpowiedział, kiedy mężczyzna szykował się do ataku. - Nie sądzę jednak, że to zrobi...
Niespodziewanie przywódca fanatyków runął na ziemię krótko po ruszeniu z miejsca, przeszyty strzałą. Ser Edward już dawno dobył miecza, biorąc na cel nadbiegających fanatyków. Nie chcąc zabierać mu celów Velearys spojrzał na innych napastników, przygotowując włócznię i starając się postawić w płomieniach tylu ilu da radę zanim podbiegną...
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ruiny Burdelu "Rozbrykany Kucyk"   Nie Mar 05, 2017 6:42 pm

Choć fanatycy(15%) byli liczniejsi, nie mogli mierzyć się z obytymi z bronią ser Edwardem(60%) i Tharastarem(110%), których wspierał szyjąc z łuku tajemniczy sojusznik(105%). Kiedy ser Edward jednym cięciem rozpłatał piersi dwóch przeciwników, trzeci wróg padł tuż obok niego trafiony w serce. Velearys w tym czasie zdążył podpalić jednego fanatyka, nim zmuszony był użyć broni. Włosiennica, w którą przyodziany był mężczyzna w mgnieniu oka zajęła się ogniem i po okolicy rozchodził się przeraźliwy wrzask płonącego. Kapłan drzewcem swojej włóczni powalił na ziemię nadbiegającego fanatyka, po czym nabił już grotem kolejnego. Powalony nie zdążył nawet wstać, kiedy strzała przyszpiliła jego czaszkę do ziemi. Ser Edward potężnym ciosem znad głowy rozpłatał przeciwnika od ramienia po mostek, kiedy pozostali przy życiu dwaj rzucili się do ucieczki. Daleko nie umknęli, kiedy dopadły ich strzały tajemniczego sojusznika.
Mężczyzna zwinnie zsunął się z ruin burdelu i stanął przed Tharastarem.
- Jestem Dorian, miło mi poznać współbraci w wierze. - nie czekając na odpowiedź, ruszył wyrywać strzały z zabitych fanatyków. Każdy grot dokładnie czyścił, po czym chował do kołczanu. - Choć moja skóra może być myląca, pochodzę z Pogranicza, gdzie też nauczyłem się strzelać. Ale przecież nie o moim pochodzeniu miałem wam powiedzieć. - pacnął się otwartą dłonią w czoło, jak gdyby właśnie coś sobie przypomniał. - Wiecie, że w tych ruinach kryło się dwóch fanatyków, którzy pewnie mieli was zabić w razie czego..? Jeden miał nawet niezły łuk... Ale do rzeczy, wiem gdzie trzymają waszego chłopaka. Mogę was tam zaprowadzić i pomóc w jego uwolnieniu. - zaproponował i zamilkł w oczekiwaniu na odpowiedź. Wciąż jednak zbierał swoje strzały i dokładnie je czyścił, by następnie schować do kołczanu...
Powrót do góry Go down
Tharastar Velearys

avatar


PisanieTemat: Re: Ruiny Burdelu "Rozbrykany Kucyk"   Pon Mar 06, 2017 5:03 pm

Walka nie była długa, podobnie jak poprzednim razem nieznający się na walce i uzbrojeni w nędzne worki oraz pałki fanatycy nie okazali się wielkim wyzwaniem dla rycerza oraz doświadczonego kapłana, nie wspominając już o ich tajemniczym towarzyszu.
- Tharastar Velearys, kapłan Pana - odpowiedział na przedstawienie się łucznika. - Wraz ze mną jest mój towarzysz, ser Edward.
Następnie Dorian postanowił opowiedzieć im co nieco o swoim pochodzeniu oraz o tym jak to fanatycy zastawili na nich pułapkę. Dobrze, że znalazł się w okolicy, inaczej mogliby mieć spory problem.
- Jesteśmy niezwykle wdzięczni za twoją pomoc - rzekł, przyglądając się uważnie zagadkowemu wybawcy. - Pan Światła z pewnością spojrzy na ciebie łaskawym okiem, to miasto zdecydowania go potrzebuje i nasze dzieło tutaj dopiero się zaczęło.
Mężczyzna uważał, że wie gdzie trzymają Tima... Nie pozostało nic innego jak przyjąć pomoc i ruszyć odzyskać chłopaka, w końcu nie mogli go zostawić w łapach tych paskudnych fanatyków.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ruiny Burdelu "Rozbrykany Kucyk"   

Powrót do góry Go down
 
Ruiny Burdelu "Rozbrykany Kucyk"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Pokój w burdelu (mieszkanie Jinxa - nikt nie ma tu wstępu)
» Ruiny miasta - "Limbo".
» Ruiny fontanny

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Królewska Przystań-
Skocz do: