IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ulice Królewskiej Przystani

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Ulice Królewskiej Przystani   Pią Paź 21, 2016 6:56 pm

First topic message reminder :

Wszelkie ulice, uliczki i przejścia znajdujące się w mieście. Zależnie od dzielnic zmienia się oczywiście wygląd oraz sort ludzi zamieszkujących miasto.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Pon Paź 31, 2016 12:30 am

Mężczyzna nie nazywał się Hary. Jego imię w ogóle nie zaczynało się na H. Umorusany we krwi mężczyzna prosi go o pomoc w przedostaniu się gdzieś. Patrzył tylko na niego bez słowa z uniesioną brwią. Za srebro to mógł sobie trochę pożyć, ale jak ich straż razem znajdzie, to nic mu z tych pieniędzy. Szykował się więc do zamknięcia drzwi.
Powrót do góry Go down
Znachor Albert
Pierwszy Grasant Westeros
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Pon Paź 31, 2016 12:43 am

Mężczyzna zabierał się do zamykania drzwi, chyba bał się że mogą zostać złapani. Albert był na to przygotowany. Dam Ci 30 jeleni, a Ty mi pomożesz. Oddasz mi też jedną ze swoich tunik, może cos z kapturem. Strażnicy widzieli tylko krew na ubraniu i moje włosy, no i moją broń. To jak będzie?
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Pon Paź 31, 2016 9:31 am

Wąsacz tylko fuknął coś - bardziej do siebie, niż Alberta - i już miał zacząć prowadzić elaborat o tym, że całkowicie mu się to nie opłaca, ale dał sobie spokój, zamknął i zaryglował drzwi, po czym poszedł spać. Zakładając, że Albert kontynuował poszukiwania, niedługo ktoś inny otworzył mu drzwi. Tym razem wypadło na nieco niską i bardzo drobną kobietę w średnim wieku. Przebłyski siwizny zdobiły już jej włosy, lecz uśmiechała się nieco, przecierając oczy dłonią. Zamrugała kilka razy, przekrzywiła nieco głowę i spojrzała na Alberta.
- Co pana sprowadza o tak późnej porze? Jeśli coś pan sprzedaje, to nie jestem zainteresowana.
Powrót do góry Go down
Znachor Albert
Pierwszy Grasant Westeros
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Pon Paź 31, 2016 2:22 pm

Facet fuknął na niego, zdenerwowało to Ala ale się szybko uspokoił. Nie było co tracić czasu. Zaczął dalej poszukiwać pomocy. Kiedy miał już odchodzić od jednych drzwi, otworzyła je pewna kobieta. Zaspana. Przepraszam że panią nie pokoję. Mój wygląd jest jednoznaczny, ale chciałbym prosić o pomoc. Zapłacę w srebrze.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Pon Paź 31, 2016 3:01 pm

Kobieta od razu rozszerzyła oczy widząc krew. Nie do pomyślenia!
- Wchodź, wchodź złociutki, zaraz coś na to zaradzimy! Co za dziwna koszula! Ani plamka na niej nie została, a spodnie masz jak rzeźnik po dniu pracy! No i włosy, też musisz umyć.
Zaprosiła go do środka, a Albertowi ukazał się pokój. I to tyle. Kilka metrów kwadratowych, wypchany czymś worek robiący za łózko, zbity z trzech desek stoliczek, na którym leżała misa z wodą oraz kuferek na ubrania i malutka szafeczka, gdzie leżał kawałek czerstwego chleba i dosłownie trzy, czy cztery inne rzeczy. Obraz nędzy i rozpaczy.
- Śmiało, przemyj się i opowiadaj co się stało. Czyżby okolica zrobiła się aż tak niebezpieczna? Właśnie miałam wychodzić do pracy, ale może lepiej zostanę w środku?
Powrót do góry Go down
Znachor Albert
Pierwszy Grasant Westeros
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Pon Paź 31, 2016 8:42 pm

Kobieta okazała miłosierdzie i wpuściła Alberta do domu. Była strasznie miła. Jednak jej lokum było obrazem nędzy. Hah, maksyma że Ci co mają najmniej, dają najwięcej znowu się sprawdza. Dziękuję proszę Pani. Podszedł do miski i zaczął się ogarniać, przy okazji opowiadając historię. Jakąś godzinę temu mnie i moją przyjaciółkę napadła jakaś zgraja. Jestem byłym najemnikiem więc potrafię sobie poradzić z byle rabusiami. Jednak zobaczyli mnie strażnicy i chyba oskarżyli o morderstwo. Żeby nie ryzykować to uciekłem. Jednak się zgubiłem. Nie jestem z Królewskiej Przystani i no... Mam przyjaciela w Zapchlonym Tyłku, nie wiem tylko gdzie to jest. Gdyby mogła mi pani wskazać jeszcze drogę. Będę wdzięczny.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Wto Lis 01, 2016 10:54 am

Dłoń pokryta żyłami - nieomylny symbol ciężkiej i wieloletniej pracy - wsparła się na prowizorycznym stoliku, gdy kobieta siadała na "łóżku". Jakoś nie widział się jej spacer, gdy na ulicach byli bandyci, a jeszcze straż się nią zainteresuje i co ona zrobi?
- Jak Ci na imię? W takim razie, Albercie możesz tu przenocować, pora i tak jest już późna. Rano zaprowadzę Cię na miejsce - trochę już mieszkam w tym pięknie pachnącym mieście. Chyba, że bardzo Ci się śpieszy, to mogę Ci powiedzieć, którędy się tam idzie, ale nie ręczę, że trafisz. - przyglądała mu się z dołu, nieco teraz zastanawiając się, czy przypadkiem nie wpuściła do domu jakiegoś kryminalisty. Nie, chyba nie. To wszystko przez tą krew. Co ona robi z ludźmi? A co ludzie zrobiliby bez niej?
Powrót do góry Go down
Znachor Albert
Pierwszy Grasant Westeros
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Wto Lis 01, 2016 11:21 am

Nazywam się Albert. Śpieszyło się Albertowi, więc nie mógł zostać na noc. Wystarczy mi tylko tyle że wskaże mi Pani drogę, albo narysuje mi mapę. Staruszka zaczęła mu się uważnie przyglądać, tak jakby znała go. Może kiedyś widziała list gończy. Dobrze że jego tatuaże zostały zakryte, widoczne były tylko te na twarzy. Jednak bez reszty wyglądały niewinnie i bardzo ładnie. Kiedy już ostatecznie skończył się ogarniać, wyjął sznurek i związał sobie włosy w kucyk. Następnie wyjął z torby na zioła, dwa malutkie kwiatki. Wyglądające jak dzwonki. Zrób z tego maść i smaruj pod nosem. Miasto wtedy tak nie śmierdzi.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Wto Lis 01, 2016 7:46 pm

Kobieta opowiedziała Albertowi którędy trafi na miejsce, uwzględniając trzy trasy różniące się nieco długością oraz prawdopodobnym bezpieczeństwem. Potok nazw uliczek i punktów orientacyjnych trwał i trwał. Kiedy Albert był już stosunkowo czysty i wyjął kwiaty, kobieta zaprotestowała:
- Nie trzeba, nie trzeba. I tak już jestem przyzwyczajona, poza tym.. nie bardzo potrafię robić takie rzeczy, jeszcze bym to zepsuła, a Tobie się pewnie przyda. No, zmykaj już, tylko się nie zgub! I pozdrów tą swoją przyjaciółkę, kimkolwiek jest. - do wyjścia nie miała go co prowadzić, bo przecież były tylko jedne drzwi w tym pomieszczeniu, które zamknęła, gdy Znachor udał się w swoją stronę.
Powrót do góry Go down
Znachor Albert
Pierwszy Grasant Westeros
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Wto Lis 01, 2016 8:06 pm

Kobieta nie narysowała mu mapy, ale Albert sam to zrobił. Na kwiatki kobieta zaprotestowała, no cóż nie będzie zmuszał. Jednak wystarczyłoby je tylko rozetrzeć. Kiedy kobieta już zaczeła go żegnać, Al wyjął pięćdziesiąt jeleni i położył je przy czerstwym chlebie. To za okazaną pomoc, jasne że pozdrowie bywaj zdrów dobra kobieto! Nawet gdyby chciała, nie mogła zaprotestować. Bo Znachor odrazu wybiegł z domu, spojrzał tylko na kobietę swoim szczerym uśmiechem i zniknął. Postanowił się kierować drogą dłuższą, ale stosunkowo bezpieczniejszą. Teraz już całkowicie uważał na strażników.
Powrót do góry Go down
Nieznajomy

avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Nie Lis 06, 2016 11:37 pm

27 luty 266 AC
Godzina po zmroku.

Darius oczywiście wybrał się do domu Bastiana z Harym. Dziwił się trochę czemu Flowers jest taki zawzięty i tak bardzo chce znaleźć tych fanatyków. Nie narzekał jednak. Dobrze było mieć dodatkowy miecz u boku. A nawet dwa.
Nie wierzył za bardzo w winę Bastiana. Znał go i nigdy nie posądzałby go o takie wybryki. Był zawsze spokojny i pracowity a do tego świetnie chłonął wszystkie lekcje szermierki. Testy przechodził śpiewająco a do Złotych Płaszczy dostał się bez problemów.
Mimo wszystko trzeba było to sprawdzić. Nawet jeśli to jakieś miłosne kryzysy...
Było ciemno i zimno. Ostatnie mroźne wiatry mijającej zimy nadal dawały się we znaki. Na ulicach paliły się tylko jakieś pojedyncze pochodnie. Mieszkańcy stolicy powoli znikali w swoich domach i okolicznych karczmach. Darius i Hary szli wzdłuż południowego muru miejskiego. Gdy dotarli do Błotnistej Bramy wyszukali wzrokiem piekarnię o której wspominał Tesmes. Darius wskazał ruchem głowy drzwi budynku obok.
- To chyba tutaj.
W oknie widać było światło i poruszający się cień wewnątrz. Dom wyglądał skromnie. Miał jedno małe pięterko i dach z czerwonych, zarośniętych mchem dachówek.
Rycerz podszedł i zapukał do drzwi.
- Kto tam? - Odpowiedział kobiecy głos.
- Ser Darius i Hary Flowers. Przychodzimy z Finty. Szukamy Bastiana.
Drzwi uchyliły się lekko i z wnętrza wyjrzała czarnowłosa dziewczyna w niebieskiej koszuli i czarnych spodniach. Była pół głowy niższa od Dariusa.
Rycerz uniósł swoją lewą rękę. Gdy Dalena zobaczyła jego dwa odcięte palce nie miała już żadnych wątpliwości i otworzyła drzwi szerzej.
- Chodźcie do środka. Zimno na zewnątrz. Bastian powinien wrócić niebawem. Możecie na niego tu poczekać.
Wkroczyli do izby i zobaczyli ogień trzaskający w palenisku i garnek z gotującą się zupą. Na stole leżały dwa metalowe talerze. Pomieszczenie oświetlały jeszcze dwie oliwne lampki. Na ścianie wisiał stary, zardzewiały miecz.
Dalena musiała słyszeć sporo o Dariusie od Bastiana. Inaczej zapewne nie byłaby taka gościnna.
- Chcą panowie coś zjeść? Mamy ciepłą strawę. A tak właściwie to czemu szukacie Bastiana? Narobił sobie kłopotów?
Powrót do góry Go down
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Pon Lis 07, 2016 11:59 pm

Skoro Darius się zgodził, to nie miał już nic więcej do powiedzenia. Kiedy stanęli przed domem, miał nadzieję załatwić to polubownie, bez świadków w bocznej uliczce. Może stary rycerz wierzył w dobroć i honor, ale Hary wiedział, że zazwyczaj bywa inaczej. Zazwyczaj ludzie spiskują po kontach, wbijając sztylety w plecy. Bez honoru. Bez dobra.
Niestety towarzysz postanowił wejść do mieszkania i tam wszystko załatwić. Hary westchnął zrezygnowany i stanął za Półrękim. Posłusznie wszedł do środka i zajął jedno z krzeseł.
- Ja dziękuję. Przyszliśmy tu na moment. Nie nie narobił... Miejmy nadzieję, że nie narobił. - odpowiedział, kiedy kobieta zaproponowała coś do jedzenia. - Poproszę jedynie coś ciepłego do picia, jeśli łaska dobra kobieto. - uśmiechnął się nieznacznie do niej...
Powrót do góry Go down
Nieznajomy

avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Wto Lis 08, 2016 9:16 pm

Dalena spojrzała trochę podejrzliwie na Harego, gdy ten powiedział swoje. Potem odwróciła się i zrobiła dla nich obu gorący wywar z dzikiej szałwi. Był gorzki, ale za to świetnie rozgrzewał na tej zimnej pogodzie.
Potem dziewczyna zapytała Dariusa o szkołę. Ten w kilku zdaniach opowiedział co się stało. O fanatykach i śmierci dzieciaków.
Zamienili jeszcze parę słów i po chwili do domu wszedł wysoki mężczyzna z krótką blond czupryną i niebieskimi oczami. Miał na sobie kolczugę a w ręku trzymał miecz w pochwie. Na widok Dariusa zmarszczył brwi, ale zaraz potem jego twarz zmieniła się na neutralną. Przywitał się z żoną i odwrócił głowę do gości.
- Co was tu sprowadza panowie? - Zapytał, po czym usiadł na przeciwko nich odkładając broń w zasięgu ręki. Dalena podała jemu ten sam wywar co Dariusowi i Haremu. Bastian wziął spoty łyk przyglądając się gościom.
- Słyszałeś co się stało w Fincie?
- Tak. - Odpowiedział rycerzowi. - Słyszałem też, że zginęło sporo młodych ale fanatycy przynajmniej nie uszli z życiem. Szkoda, że mnie tam nie było. - Wziął drugi łyk i odetchnął. - Skąd wiedziałeś gdzie mieszkam Darius? Jakiś strażnik się wygadał?
Rycerz przekręcił lekko głowę i spojrzał na Harego.
Powrót do góry Go down
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Sro Lis 09, 2016 9:35 pm

Nie zwrócił najmniejszej uwagi na zachowanie Daleny i z wdzięcznością przyjął gorący wywar. Rozejrzał się badawczo po mieszkaniu. Może nie tyle z próby znalezienia czegoś konkretnego, a ze zwykłej, jakże ludzkiej ciekawości. Zabawne, jak ciekawość potrafiła zgubić...
Gdy tylko pojawił się podejrzany, skupił na nim wzrok. Starał się zbytnio z tym nie afiszować, udawać zainteresowanie czymś innym, ale w rzeczywistości lustrował go bacznie. Nie uszło jego uwadze położenia broni w zasięgu ręki.
Demonstracyjnie przekręcił się lekko, bardziej prezentując wystające zza pleców rękojeści mieczy. W milczeniu wysłuchał wymiany zdań obu mężczyzn, przyglądając się szczegółowo reakcjom strażnika. Niestety nic, co by rozjaśniło sprawę, nie zauważył. Kiedy Darius spojrzał na niego, postanowił przejąć inicjatywę.
- Strażnik, nie strażnik przyszliśmy tu w dużo poważniejszej sprawie. Nie będę owijał w bawełnę Bastianie. - akcentował poszczególne słowa, nie zmieniając kamiennego wyrazu twarzy. Zionące mrozem oczy bezczelnie wpatrywały się w rozmówcę. - Z pewnych i zaufanych źródeł dowiedzieliśmy się, że możesz być szpiclem tych fanatyków. Że mogłeś im przekazać informacje o patrolach. Prosiłbym o szczerość, jeśli łaska. Nie chcę, by polała się niepotrzebnie krew. - dokończył cicho, acz stanowczo, nie spuszczając z rozmówcy swego zimnego wzroku...
Powrót do góry Go down
Nieznajomy

avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Sro Lis 09, 2016 10:52 pm

Bastian zauważył miecze Flowersa ale nie zdradził swojego lekkiego zdenerwowania. Hary przeszedł od razu do rzeczy i walnął wszystko prosto z mostu. Bastian zmarszczył brwi na te słowa a Dalena odwróciła się do mężczyzn i spojrzała pytająco na męża. Ten tylko wziął kolejny łyk z kubka i spojrzał na gości.
- Nie mam pojęcia o czym mówisz. Moja żona Cię ugościła a ty nam grozisz w naszym własnym domu... Miałbym pomagać w zabijaniu dzieci? - Powieka mu lekko zadrżała. Opuścił wzrok i patrzył w kubek. - Darius, skąd go wziąłeś? Opanuj trochę swojego towarzysza, bo jeszcze będę musiał ubrudzić moją podłogę.
Bastian mówił z wielka pewnością siebie, jakby pokonanie kogoś takiego jak Hary było dla niego pestką.
Darius skrzywił się lekko na te słowa. Nie chciał walczyć ze swoim starym uczniem.
- Flowers wyraził się trochę zbyt bezpośrednio, ale ma rację. Jesteśmy pełni podejrzeń. Miałem nadzieję, że z tych podejrzeń nas uwolnisz.
- Powiedziałem: Nie wiem o czym mówicie.
- To czemu z dziennych patroli wracasz zawsze parę godzin po zmroku? - Głos Dariusa był teraz bardziej stanowczy. Jego oczy lustrowały Bastiana uważnie. - Tam ginęły dzieci! Rozumiesz? Jeśli wiesz cokolwiek co może nam pomóc je pomścić...
Bastian zacisnął mocniej dłonie na kubku i patrzył w swój napar zagryzając wargi.
- Wynocha z mojego domu. - Powiedział wreszcie.
- Nie. - Odezwała się Dalena. - Odpowiedz, gdzie byłeś dziś po patrolu?
Bastian był totalnie zaskoczony. Spojrzał na żonę wzrokiem "Ty też?", po czym spuścił oczy wbijając je w stół. Teraz wyraźnie było widać jego nerwy. Przedtem zdawał się być świetnym aktorem i je doskonale ukrywać. Teraz cały czar prysnął. Długą chwilę milczał przygryzając wargi.
- Ja... Nie mogę wam powiedzieć... - Wyjęczał wreszcie. - Oni zabiją moją siostrę jeśli powiem cokolwiek... a potem przyjdą tutaj i spalą nasz dom z Daleną w środku. Tak powiedzieli...
Powrót do góry Go down
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Czw Lis 10, 2016 3:20 am

Zagryzł między zębami jakieś przekleństwo. Na coraz to kolejne słowa strażnika coraz mocniej zaciskał pięści. Choć mówił jedno, jego dość nerwowe ruchy zdradzały co innego. Wystarczyło tylko błyskawicznie sięgnąć i byłoby jednego kłamcy mniej...
Miał w końcu dosyć tej wymiany zdań. Wstał i rąbnął otwartymi dłońmi o blat stołu akurat w momencie, kiedy Dalena powiedział swoje.
- Mów że chłopie w czym rzecz, bo widać, żeś nie jest czysty! - krzyknął, opierając się o stół na wyprostowanych rękach. Dalszych słów wysłuchał stojąc, lecz zaraz usiadł ciężko. - A nie mówiłem..? - cisnęło się na usta w stronę Półrękiego. To było tak oczywiste, że aż śmieszne.
- I ja to zrobię, jeśli nie powiesz! - zagroził otwarcie. - Fanatycy zasrani... Słuchaj, choć na to nie zasługujesz sprzedawczyku, pomożemy ci ocalić siostrę. I zrobię to tylko dla niej, bo jest niewinna! - powiedział cicho, acz dobitnie. - Ja to widzę tak... Podasz nam adresy i nazwiska tych fanatyków, a my się już resztą zajmiemy. Jeżeli da radę - na co mam nadzieję - uwiniemy się w jedną noc i nikt niczego nie zauważy. No może rano zostanie znalezionych kilka trupów w łóżkach. Najpierw jednak przez dzień czy dwa będziemy musieli poobserwować ich, aby wiedzieć czego mamy się spodziewać. Co myślisz o tym Półręki..? - zapytał na koniec, wyraźnie nie mając chęci zapytać o to strażnika...
Powrót do góry Go down
Nieznajomy

avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Pią Lis 11, 2016 5:17 pm

Kiedy Bastian usłyszał słowo sprzedawczyk podniósł wzrok z gniewem w oczach.
- Sprzedawczyk? Myślisz, że zrobiłem to za pieniądze? Że dostałem za to worek złota? - Również wstał i wskazał na Harego palcem. - Co ty byś zrobił jakby trzymali twoją siostrę nie wiadomo gdzie i grozili, że ją zabiją? Albo twoją żonę? Też byłbyś taki napalony na mordowanie? Myślałeś, że nie chciałem jej ratować? Że nie próbowałem?
W końcu Darius również się podniósł.
- Spokój! Już. - Chwilę zajęło Bastianowi uspokojenie się i ochłonięcie z nerwów. Gdy powrócił na swoje miejsce Darius kontynuował. - Myślę, że już dosyć ludzi przez tych fanatyków straciło życie i nie powinniśmy ryzykować życiem kolejnego. Bastian chciał chronić rodzinę... zrobił to wysokim kosztem... ale zawsze. Jednakże zemsta musi się dokonać do kurwy nędzy! Po prostu powiedz kto za tym stał a tak jak mówił Hary - my zajmiemy się resztą. Nikt cię z tym nie połączy i twoja siostra będzie cała.
Bastian uśmiechnął się, choć jego oczy pozostawały smutne.
- Właśnie w tym rzecz... Nie ma żadnych nazwisk ani adresów. Myślicie, że zdradziliby takie coś strażnikowi, który chce ich wszystkich pozabijać za porwanie siostry? Wystarczyłoby, że pisnę słówko do dowódcy i wszystkie wróble by zawisły... - Mówił wyraźnie spokojniej. - Organizują... spotkania... na zapleczu Apteki Marianny, przy ulicy sióstr. Zawsze po zachodzie słońca... mówią do siebie tylko "bracie", żadnych imion czy zdrobnień. Zawsze zjawiają się sporą grupą, żebym nie miał szans sam ich pokonać... siedmiu, czasem więcej. Nigdy nie próbowałem walczyć. Zawsze każą zostawiać broń u Marianny.. ale raz próbowałem ich śledzić po spotkaniu. Szedłem za nimi kilkaset kroków. W końcu wszyscy weszli do budynku starej kuźni, który jest wystawiony na sprzedaż od jakiegoś czasu. Wszedłem za nimi parę chwil później... w środku było pusto. Tylko szczury i pająki. Wróble zniknęły. - Nerwowo przeczesał włosy dłonią i westchnął z rezygnacją. - Sami widzicie, że to nie takie proste... gdyby rzeczywiście wystarczyło wejść do jakiegoś domu i zarąbać kilku fanatyków to zrobiłbym to już dawno.
Powrót do góry Go down
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Sob Lis 12, 2016 2:38 pm

- Ja nie pozwoliłbym wpierw, aby ją złapali. - wycedził przez zaciśnięte zęby, a ze słów jego biła niepomierna lodowatość. Ani na moment nie drgnął żaden mięsień na jego twarzy zdradzający jakiekolwiek uczucia.
- Tyle lat spędziłeś w tej szkole, a potem napuściłeś na nią tych fanatyków od tak sobie, bez żadnych uczuć ni skruchy. Jak ten Lothston co to podczas rebelii zagryzał wrogów niczym wampir, nie czując nic poza przyjemnością. - pochwalił się swoim obeznaniem w najnowszej historii Westeros. - A wystarczyło przyjść do Dariusa, wytłumaczyć wszystko i ostrzec szkołę, która mogłaby się przygotować. Nie przerywaj mi! - podniósł na moment głos. - Nie, nie ukrylibyśmy w komnatach setki strażników, ale dostatecznie długo zatrzymali w szkole najstarszych chłopaków, tych którzy potrafią walczyć lepiej niż ci co dopiero zaczynają treningi. Na pewno kilku nauczycieli więcej by się znalazło na placu boju, aby bronić szkoły. Ale nie, ty wolałeś zdradzić wszystkie wartości, które Półręki wpajał ci przez te lata. Wystawiłeś go na pewną śmierć! Gdyby nie chłopak, który wezwał Złote Płaszcze, gdyby zabili go po drodze jak myślisz, rozmawiali byśmy dzisiaj tu..? - zadał retoryczne pytanie, bo odpowiedź była jedna. - Potrafiłbyś żyć z tym..? Z wiedzą, że zwyczajnie napuściłeś na niego łotrów i zwyczajnie poderżnęli mu gardło..? - zrobił efektowną pauzę, by dać wszystkim chwilę na zrozumienie i przyswojenie jego słów. Miał nadzieję, że trafił celnie w jego poczucie honoru, dumę i wpojone w szkole wartości.
Dalej w skupieniu i ciszy wysłuchał kolejnych słów strażnika. Czy on na prawdę był aż tak głupi..?Jeśli tak to nie dziwota, że mu siostrę porwali.
- Czyli według ciebie rozpłynęli się w powietrzu. Całkiem magicznie. - pozwolił sobie na odrobinę drwiny. - Sam może nie miałeś szans, ale jest nas teraz trzech, a to już większe szanse zdaje mi się. Widzę to tak: My z Dariusem przyczaimy się wcześniej w kuźni, raczej nie powinni spodziewać się intruzów. Będziemy mieli oczywiście broń i dla Ciebie. Jeżeli nam się uda, ukryci poznamy ich magiczną sztuczkę przenikania przez ściany, bo nie wątpię, że gdzieś tam jest ukryte przejście. Jeśli nie, postaramy się dwóch utrzymać przy życiu, resztę zabijemy. Co o tym myślisz..? - zwrócił się do rycerza. - Może masz inny pomysł, chętnie wysłucham. - wzruszył ramionami i wysłuchał odpowiedzi obydwu...
Powrót do góry Go down
Nieznajomy

avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Nie Lis 13, 2016 12:23 am

Bastian nie skomentował pierwszego zdania Harego, choć wewnątrz czuł gniew.
- Gadasz jakbyś był w mojej skórze i wiedział dokładnie jak się z tym czuję. Znalazł się kurwa znawca... - Bastian parsknął pogardliwie. - Szkoda mi dzieciaków, ale ja żadnych łotrów na nich nie napuściłem. A jakbym was ostrzegł to wróble by to zauważyły. Już teraz coś podejrzewają. Powiedzieli, że jak znów stanie się coś podobnego to zaczną przysyłać mi moją siostrę w kawałkach... - Zacisnął pięści ciągle patrząc w blat stołu. Na pytanie czy potrafiłby żyć po śmierci Dariusa odpowiedział szybko i bez wahania. - Tak. - Spojrzał na Flowersa i Półrękiego. - Mam w życiu jasno określone priorytety. Rodzina jest zawsze na pierwszym miejscu a niestety poczciwy Ser Darius do niej nie należy. - Skierował oczy na rycerza. - Spróbujcie zrozumieć.
Darius zmarszczył lekko brwi gdy to usłyszał, ale nie wydawał się jakiś szczególnie zszokowany.
- Każdy ma swoje priorytety... - Powiedział po chwili zmęczonym głosem. Dla niego najważniejszą rzeczą była szkoła. Pracował tam długie lata a uczniów zaczął przez to traktować prawie jak synów. Gdyby coś im groziło to być może też posunąłby się do haniebnych czynów w celu ich ochrony...
Hary zaczął nakreślać swój plan działania. Atak z zaskoczenia i ewentualne przesłuchanie brzmiały dobrze. Przejście będzie i tak można znaleźć po walce.
- Brzmi dobrze. - Odpowiedział rycerz. - Bastian, pokaż nam gdzie dokładnie ta kuźnia się znajduje.
Strażnik niechętnie ale zaczął w końcu opowiadać o lokalizacji celu. Po paru zdaniach nakierowujących na właściwe uliczki zakończył opisem samej kuźni:
- Budynek jest dosyć spory. Ma białą ścianę na froncie z namalowanymi dwoma czarnymi, skrzyżowanymi młotami. Jedno z okien jest wybite a komin pokrywa warstwa dymnej smoły.
- Kiedy następne spotkanie z wróblami?
- Za dwa dni, jak zawsze po zmroku.
- Chcesz brać w tym udział? - Spytał dla pewności.
- Jasne, że tak.
- Dobrze. Przed spotkaniem zajdź jeszcze do Finty omówić szczegóły. Na nas już pora.
Wstał od stołu. Czas wracać i przespać się po tym męczącym dniu.
Powrót do góry Go down
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Nie Lis 13, 2016 10:11 am

Tak jak mógł się spodziewać, Bastian zareagował typowo dla przestępcy czy mordercy. Nie żeby Hary inaczej zareagował. Dla niego rodzina miała jak na razie dość niską wartość. Nie miał z nią żadnych dobrych wspomnień. Kiedy wszyscy zgodzili się na jego plan, wrócił wraz z Dariusem do Finty.
Resztę wieczora spędził na pielęgnowaniu swoich mieczy, aby były ostre jak brzytwy i gotowe. Następny dzień miał być wolny, a był nim parzysty dzień miesiąca, toteż postanowił wybrać się do Hanka...

zt.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry (p)

avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Sro Gru 28, 2016 1:25 am

23 marca 266AC

Słońce mocno świeciło tego popołudnia. Nie przeszkadzało to większości ludzi śpieszących do swoich zajęć. Każdy miał coś do zrobienia. Tylko jeden z ludzi wcale się nie śpieszył. Stał tylko, opierając się plecami o budynek i próbował osłonić swoje oczy od słońca. Nie był przyzwyczajony do pracy w dzień, ale czego się nie robi dla pieniędzy? Na szczęście zabrał ze sobą kapelusz z szerokim rondem, które przy odpowiednim ustawieniu dawało choć trochę ulgi zmęczonym oczom. Rondo skrywało też siatkę zmarszczek oraz chyba jedyną zapadającą w pamięć cechę szczególną tego człowieka, a mianowicie poszarpane prawe ucho. Człowiek ten miał na imię Hendon. Hendon już od jakiegoś czasu obserwował ulice, szukając swojego nowego przyjaciela. Co z tego, że nie wiedział nawet jak ten przyjaciel wygląda. Dopóki miał w swoim posiadaniu to, czego Hendon potrzebował, był przyjacielem. Miał tu być jakieś pół godziny temu!- myślał, rozglądając się po zatłoczonej ulicy. Czas chyba wracać do mojego lokum. Nie będę tu przecież stał wieczności. Wiek ma przecież swoje prawa.- miał przecież prawie 52 lata! Zrezygnowany rozejrzał się ostatni raz przed pójściem do swojego magazynu. To musi być on!- pomyślał uradowany, widząc osobnika całego zakutego w zbroję. Teraz albo nigdy! Hendon oderwał się od ściany i podszedł do człowieka.
-Daleka droga z Winterfell przyjacielu. Prawda?- powiedział umówioną frazę. Hendon naprawdę miał nadzieję, że to właściwy człowiek.
Powrót do góry Go down
Jaing Skirata
Dobry Ziomek Jaing, Położna
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Sro Gru 28, 2016 10:43 am

Po ćwiczeniach Skirata wraz z całą grupą wrócili na statek. Niby kolumna zwarcie maszerowała, ale większość sobie podśpiewywała lub rozmawiali jeszcze o nowo poznanych. Ostatecznie wdrapali się po kładce, by rozejść do kajut i nieco ogarnąć. Skirata zdjął z siebie wszystko, przemył się, po czym na powrót założył kombinezon oraz kolejne płyty pancerza ułożone przed chwilką w karnym rządku. Później pas, miecz oraz wszystkie zabawki, nóż do rękawa, kusza na plecy i w drogę! Bracia wykonujący przedmioty z czardrzewa może wpuszczą jednoosobową wycieczkę sprawdzającą jak im idzie. Kiedy tak szedł przez miasto, zaczepił go jakiś starszy jegomość. Spojrzenie Skiraty wciąż obserwowało jego rączki, by przypadkiem czegoś wesołego nie spsociły, a poza tym starał się zapamiętać twarz rozmówcy, jednocześnie nieco dziwiąc się jego słowami. Czyżby go z kimś pomylił? Fakt faktem słowa brzmiały trochę jak.. zlecenie! A zleceń Jaing nie miał już od... cholera, czyżby był tak kiepski w tym co robił, że od miesięcy! nie znalazł niczego przyzwoitego?
- Zasłana trupami z finałem o świcie - odrzekł po chwili. Nieubłagany przybił o świcie do stolicy. A z tymi trupami? Niby nikogo nie zabili, ale brzmiało dramatycznie.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry (p)

avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Sro Gru 28, 2016 5:05 pm

Zasłana trupami? Dość mrocznie i..... interesujące, ale nie tak się umawialiśmy! Chyba się pomyliłem.- pomyślał Hendon jeszcze raz rozglądając się po ulicy. Przyjaciel się nie pojawił, ale może Hendon mógł zyskać innego przyjaciela? Przyjaciele bywali przydatni w różnych sytuacjach.
-Ciekawe... ciekawe.- Hendon pogładził się po brodzie. Może uda mu się jednak coś zyskać na tej wycieczce.
-Co powiesz na chwilę rozmowy? Chętnie porozmawiam z tobą, ale to nie miejsce na takie poważne tematy! Chodź za mną. Tylko zachowaj dystans....- tu zniżył głos do konspiracyjnego szeptu -...bo ktoś może nas obserwować.- Hendon mrugnął do nieznajomego. Po czym odwrócił się i rozpoczął szybki marsz w kierunku swojego magazynu. Nie oglądał się za siebie, ale był bardzo ciekaw czy nieznajomy zaufa mu na tyle by podążyć. Szli tak z 15 minut aż w końcu Jaing zobaczył jak staruszek wchodzi do dość dużego magazynu.
Powrót do góry Go down
Jaing Skirata
Dobry Ziomek Jaing, Położna
avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Sro Gru 28, 2016 5:48 pm

Skirata nie brał sprawy poważnie, chcąc iść za staruszkiem właściwie tylko dla hecy, po czym zrugał się w myślach. Tak najłatwiej sobie załatwić drogę do dołu z ziemi. No cóż, jegomość go zaciekawił, więc postanowił podążać za nim.
- Prowadź, ser - rzekł krótko i stanowczo. Z wtapaniem się w tłum większych problemów nie miał. Może i był w pełnym pancerzu, lecz.. no nie oszukujmy się, w mieście pewnikiem sporo najemników, są też strażnicy cali w stali, więc aż takim dziwnym widokiem nie był. Dystans zachowywał odpowiedni według swojej oceny, po drodze zahaczył o jakieś stoisko i kupił sobie jakiś smakołyk o słodko-gorzkim smaku, idealnie nadający się do żucia, po czym odciął jego kawałek i wsadził do ust, a resztę zawinął w szmatkę i schował do kieszonki. Droga trochę zeszła, ale mówi się trudno. Magazyn.. pozostało liczyć, że w środku nie ma dwudziestu typów z kuszami albo jakimiś pałkami, którzy go okradną i pozostawią na śmierć z głodu. Dużo w tej sytuacji zrobić nie mógł, więc wyjął z kieszonki pojedynczy kruczy szpon i wbił go w drewniany element budynku na wysokości oczu. Gdyby szukał go ktoś z Północy, pewnie zainteresowałby się takim znaleziskiem. Ostatecznie pchnął drzwi i ostrożnym krokiem wszedł do pomieszczenia z nożem w rękawie gotowym do wysunięcia w razie potrzeby.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry (p)

avatar


PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Sro Gru 28, 2016 9:30 pm

Jaing pchnął drzwi i wszedł do obszernego magazynu. W środku panował półmrok. Nawet przy ograniczonej widoczności Jaing mógł zobaczyć, że wszędzie leży mnóstwo zamkniętych skrzynek, ale nigdzie nie było widać starszego człowieka. W środku Jain mógł zobaczyć dwa wozy, ustawione jeden za drugim. Ten bliżej Jainga był załadowany po brzegi skrzynkami leżącymi dookoła. Wtem Jaing usłyszał przytłumione głosy dochodzące zza dalszego wozu. Jaing nie mógł na razie rozróżnić słów, jednak nie brzmiało to, jak przyjacielska rozmowa. Podchodząc bliżej, Skirata mógł rozróżnić dwa głosy.
-Ale przecież nie ma się o co złościć. Panowie zachowajmy spokój...- mówił staruszek.
-Nie mów mi o spokoju starcze. Przyszliśmy odebrać co nasze!- prawie krzyczał drugi głos. Zdecydowanie o spokoju w jego przypadku nie mogło być mowy.
-Jestem pewien, że możemy się jakoś dogadać! Przecież ten transport nie był do końca wasz. Podzielmy się po połowie... ja wezmę jeden wóz, a wy resztę. Co powiecie na to?- mówił Hendon.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   

Powrót do góry Go down
 
Ulice Królewskiej Przystani
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
 Similar topics
-
» Lochy Królewskiej Przystani

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Królewska Przystań-
Skocz do: