IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ulice Królewskiej Przystani

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Jaing Skirata
Dobry Ziomek Jaing, Położna



PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Sro Gru 28, 2016 10:08 pm

Skrzynki... skrzynki! Tam mogło być wszystko. Dosłownie. Jedzenie, broń, dzieła sztuki, przedmioty codziennego użytku, wino w butelkach, wyroby rzemieślnicze, zbroje, narkotyki.. wszystko! Jaing był tak ciekaw, że zrobił krok na przód, po czym stanął w miejscu i nieco ochłonął. Gdy tak sobie stał usłyszał głosy. Dwa. Staruszek zwracał się w liczbie mnogiej, więc były tam co najmniej trzy osoby. Rozsądek podpowiadał, by pójść tam i zacząć negocjować lub ich przestraszyć, ale z doświadczenia Skirata wiedział, że jest słaby w gębie. Będzie trzeba nad tym popracować. Poszukał zasuwy drzwi, którymi wszedł i jeśli wyglądała na taką, która nie będzie wydawać odgłosów, to postarał się za sobą zamknąć, robiąc to ekstremalnie ostrożnie. Jeśli nadarzył się jakiś minimalny dźwięk, to od razu zaprzestał. Następnie - tak dla bezpieczeństwa - włożył sobie kastety. Później skradając się na ugiętych nogach z kuszą na wyciągnięcie ręki oraz nożem w dłoni powoli wychylił się zza pierwszego wozu, uważając, by ktoś go nie zobaczył lub nie usłyszał. Jeśli został wykryty, cofnął się. Gdyby zaś udało się przekraść za wóz, Jaing przykucnął i postarał się zobaczyć ile widzi nóg po drugiej stronie wozu. Taka informacja byłaby wielce przydatna. Jeśli było to możliwe, to starał się trzymać w cieniu, jeśli wóz rzucał takowy w odpowiednim miejscu. Gdyby zaś rozmówców poza staruszkiem było więcej niż trzech, Jaing zatrzymał się, by pomyśleć, jeśli było ich dwóch lub trzech, Skirata rozłożył w miejscu gdzie stał garść kruczych szponów - jak tylko umiał najciszej - po czym wciąż uważając na każdy ruch wszedł do wozu. Jeśli rozeznanie w sytuacji było pozytywne w oczach najemnika, to władował bełt z kuszy w jednego z mężczyzn. Zależnie od tego, co postanowiła zrobić reszta - przeładował i strzelał dalej jeśli byli na tyle osłupieni, by nie zareagować; jeśli zaczęli wchodzić na wóz od frontu, Skirata zasypał ich gradem noży, by ostatecznie potraktować swym trójostrzowym przyjacielem tego, kto do niego podejdzie. Jeśli postanowili go okrążyć, czekała ich niespodzianka rażąca stopy. Miecza dobyłby tylko wychodząc na zewnątrz, gdyż w - zapewne - ciasnym wozie nóż wydawał się lepszą opcją. No i zawsze mógł nim rzucić, po czym dobyć miecza. Oczywiście najlepszym scenariuszem byłaby opcja strzelania z kuszy tak długo, jak to możliwe, gdyż z nią czuł się najpewniej. Jednocześnie zamiana kuszy na nóż w rękawie było kwestią dziesiętnych części sekund.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry (p)




PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Czw Gru 29, 2016 12:29 am

Jaing zamknął zasuwę bez najmniejszego dźwięku. Następnie bezszelestnie przemieścił się za pierwszy wóz. Niestety z tej pozycji nie potradił zobaczyć ilu ludzi kłoci się za wozem. Następnie znowu przemieścił się i znalazł się za drugim wozem. Pochylając się Jaing mógł zobaczyć 4 pary nóg znajdujące się po drugiej stronie. Najemnikowi udało się dokonać wszystkich czynności poprzedzających atak. W końcu wychylił się z wozu i zobaczył swoich 3 przeciwników. wycelował i pociągnął za spust. Pocisk trafił nieszczęśnika prosto w oko. Trup zwalił się na ziemię. Jego towarzysze przez chwilę byli zupełnie osłupieni, stali patrząc na ciało kolegi. Szybko jednak otrząsnęli się z szoku i rzucili się w stronę strzelca. W tym czasie najemnik przeładował kuszę znowu wycelował i trafił pierwszego z przeciwników w gardło. Ostatniemu z przeciwników udało się dotrzeć do Jainga. Nadszedł czas na walkę w zwarciu. Jaing odrzucił kuszę na bok i wyciągnął nóż. Atakuje ostatni bandyta. Jaing odbija pchnięcie miecza i szybko kontratakuje . Trafia(mój błąd nie doliczyłem modów do trafienia) przeciwnika w korpus. Walczący zupełnie zapomnieli o staruszku który w czasie ich walki otworzył jedną ze skrzyń i wyciągnął z niej kuszę, po czym załadował ją i wycelował w kierunku bandyty.
-Stop! Nie ruszaj się! Bo strzelę!- krzyknął w stronę walczących. Bandyta słysząc to upuścił swój miecz i podniósł ręce najwyżej jak umiał.
Zejdź z tego wozu i stań pod tamtą ścianą.- powiedział do przestraszonego opryszka. Nie trzeba było 2 razy powtarzać, mężczyzna posłusznie stanął twarzą do ściany.
-Co z nim zrobimy mój przyjacielu?- Hendon zwrócił się z kolei do Jainga.
Powrót do góry Go down
Jaing Skirata
Dobry Ziomek Jaing, Położna



PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Czw Gru 29, 2016 12:47 am

To było wejście, jakie Skirata lubił. Szybko, sprawnie i bez strat własnych. Nie czekając, aż facet się rozmyśli, Jaing odpiął sznur od pasa i sprawnie - oraz dość ciasno - skrępował mężczyźnie dłonie przed tułowiem - w geście dobrej woli - oraz nogi, po czym posadził go pod ścianą. Gdy już siedział, rzucił mu wydobytą z kieszeni czystą szmatkę.
- Lepiej przyłóż do rany. Powinno chwilę wytrzymać, a za moment coś na to zaradzimy. - po chwili zwrócił się do staruszka.
- Pięknie. Dwa trupy i ranny, a nawet się sobie nie przedstawiliśmy. Pozwolisz, że ja poczekam z mieniem, aż zdecydujemy, co zrobić z Twoim znajomkiem. - Jaing ruszył za wóz, by czym prędzej pozbierać szpony, a chwilę później wyjmował bełty z ciał dwóch mężczyzn.
- Chętnie dowiedziałbym się kilku rzeczy, przyjacielu - rzekł, wycierając mózg klienta o jego szaty po wewnętrznej stronie - Najpierw całkowita podstawa. Jesteśmy tu bezpieczni, czy raczej powinniśmy się zmyć? Co do tych pudeł, na razie chciałbym tylko wiedzieć, czy są legalne. Do tego, co Cię łączy z tym miłym panem pod ścianą i czy powinniśmy się spodziewać jego znajomych. - mówił schylony nad dwoma ciałami, przeszukując ich kieszenie w poszukiwaniu pieniędzy, kosztowności i dokumentów. Może mają jakieś glejty, pozwolenia, listy czy inne papiery, które byłyby przydatne. Starał się też mieć starca na oku i sam nie oberwać z kuszy. W końcu dobrze go nie znał.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry (p)




PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Pią Gru 30, 2016 10:54 pm

Kiedy Jaing zajmował się więźniem staruszek odłożył kuszę, ale tak by była w zasięgu ręki. Miał nadzieję że nieznajomy go teraz nie zabije. No ale przecież go uratował prawda? Przekonany Hendon sięgnął po kuszę i rozładował ją. Następnie włożył ją z powrotem do pudełka i zaczął bawić się bełtem.
Pytania go nie zaskoczyły, były jak najbardziej na miejscu.
-Oczywiście, masz rację imiona mogą zaczekać. Moim zdaniem jesteśmy bezpieczni, nikt więcej nie powinien nas niepokoić. Tych 3 to byli ostatni... oprócz mnie oczywiście, wiedzący o położeniu towaru. Reszta miała nieprzyjemny wypadek ze Strażnikami i....- Hendon na chwilę zawiesił głos, zastanawiając się czy powiedzieć zamaskowanemu człowiekowi co ich spotkało. Przecież mógł stwierdzić że weźmie wszystko dla siebie. No chyba zasłużył na kredyt zaufania.
-...niestety nie ma ich już wśród nas. Chciałbym od razu zaznaczyć że nie miałem z tym nic wspólnego. To ta trójka wrobiła resztę, no a ja zwinąłem im sprzed nosa parę skrzynek.- Hendon uśmiechnął się do Jainga.
-Ranisz mnie przyjacielu.. oczywiście że są nielegalne.- powiedział ściszając trochę głos przy drugiej części wypowiedzi. W tym samym czasie Jaing przeszukiwał kieszenie zabitych za marnym skutkiem. Znalazł jedynie 46 jeleni. Najwidoczniej szczęście nie dopisywało akurat tym rzezimieszkom jeszcze zanim spotkali Jainga.
Powrót do góry Go down
Jaing Skirata
Dobry Ziomek Jaing, Położna



PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Pon Sty 02, 2017 8:11 pm

Skirata stanął sobie przy pojmanym mężczyźnie i założył ręce na piersiach, patrząc na niego z góry.
- Tak więc wasza wesoła kompania zwędziła - obejrzał się po magazynie - lekko kilkadziesiąt kusz. Dziwi mnie, że byliście aż tak pazerni na pieniądze, by wybić się, zamiast współpracować dalej, jeśli już przynajmniej razi się wam udało, ale taka już natura niektórych ludzi.  - już miał odejść od mężczyzny, ale po dwóch krokach zawrócił i rzucił jeszcze do oprycha, podnosząc brew - A tak poza tym, to kogo w ogóle okradliście? - jeśli nie doczekał się odpowiedzi, to spojrzał na staruszka, po czym podszedł do niego - No i oczywiście komu i kiedy chcecie to sprzedać, bo pewnie wszystko już zorganizowaliście. Chwilowo mam trochę czasu, więc mogę pomóc dopiąć wszystko na ostatni guzik w zamian za mały procent z przychodu.
Z więźniem chwilowo Jaing nic specjalnego nie robił, poza trzymaniem na oku, gdyż nie wiedział jeszcze, czy aby się na coś nie przyda. Zwłoki odciągnął pod ścianę przeciwległą do więźnia, gotów zająć się ładowaniem skrzyń na drugi wóz, jeśli staruszek go o to poprosi. Przydałby się jeszcze jakiś koń, albo dwa. Z drugiej strony, to magazyn mógł być miejscem wymiany. Dla Skiraty było to bez większego znaczenia. Sytuacja i tak była wystarczająco patowa. Kontrahenci pewnie mają swoich ludzi, a jeśli zobaczą Jainga i staruszka.. Skirata pewnie przejąłby transport, zamiast go odkupować. Teraz teoretycznie są na znanym terenie, ale klienci znając położenie magazynu mogą chcieć go okrążyć, wybić tych, którzy są wewnątrz i zwiać z ładunkiem. Z drugiej strony wjeżdżanie z małym arsenałem do jakiegoś miejsca transakcji wytyczonego przez nich także nie miało prawa się dobrze skończyć. Niby mógłby zmobilizować "swoje" wojsko, ale gdyby coś poszło nie tak..
Oddziały z Północy przybyły do stolicy. Zwodzą strażników, by opuszczali posterunki idąc ćwiczyć. Złodzieje kradną transporty. Te same oddziały robią krwawą łaźnię w jakiejś części miasta.
Afront polityczny, aresztowanie pozostałych ludzi.. możliwe, że represje polityczne, a może nawet wojna? Lepiej się nie pchać.
Jeśli już, to Jaing pójdzie sam. Może zgarnie Percivala, ale na tym definitywnie koniec.
Czekając na odpowiedzi mężczyzn i jakąś ciekawą historyjkę, przysiadł na skrzyniach, odpiął od pasa bukłak i wyciągnął słomkę, po czym napił się, nie zdejmując hełmu. Wyciągnął też wino w kierunku obu mężczyzn, jednoznacznie im je proponując.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry (p)




PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Wto Sty 03, 2017 10:16 pm

Mężczyzna pod ścianą chyba postanowił ignorować Jainga, bo tylko zacisnął zęby i odwrócił wzrok. Patrzył na trupy swoich towarzyszy, jakby dalej nie wierząc, w to co się stało. Z odpowiedzią pośpieszył za to Hendon.
-Czy to ważne kto stracił te cudeńka? Moim zdaniem ważne jest to, że są teraz tutaj i co z nimi zrobię.-mówił staruszek głaszcząc skrzynki. Po chwili Hendon zniżył głos, by delikwent pod ścianą nie dowiedział się za dużo. Bo co jeśli ucieknie? Będzie dużym zagrożeniem.
-Z nieba mi spadłeś, właśnie miałem cię poprosić o pomoc w przestawieniu tych paru skrzynek. Hmmm... kupcem jest niejaki Morigan. Może o nim słyszałeś? Prowadzi dochodową działalność w dokach. Prawdopodobnie chce dozbroić ochronę, ale lepiej nie zagłębiać się w motywacje klientów. Szkodzi interesom, sam rozumiesz.- staruszek ściągnął swój kapelusz i podrapał się po głowie. Zaraz jednak uśmiechnął się i poklepał Jainga przyjacielsko po plecach.
-Ale przecież! Interesy! No to, co powiesz na taki układ.... powiedzmy.... 60 do 40? I pomożesz mi przy skrzynkach. Musimy wszystko załadować na drugi wóz, konie załatwię jutro. Pojechalibyśmy...- mówił z entuzjazmem, aż przypomniał sobie o "ktosiu" pod ścianą. Znowu zniżył głos i dokończył.
-... jutra z rana. To około południa bylibyśmy na miejscu wymiany. Wieczorem moglibyśmy być już z powrotem! Co powiesz na taki układ? Mamy umowę?-powiedział Hendon, próbując domyślić się, jaka będzie reakcja "przyjaciela".
Powrót do góry Go down
Jaing Skirata
Dobry Ziomek Jaing, Położna



PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Wto Sty 03, 2017 11:05 pm

Skirata trochę się przejął. Jeśli staruszek nie chce wyjawić, skąd ma towar, to raczej nie przez wzgląd na anonimowość źródła, lecz syf, w jaki pewnie mogli się wpakować. Ciekawe jak wysoka była szansa spotkania węszących strażników podczas przewożenia takiego transportu? Pewnie wysoka jak tamten gigant w turnieju w Casterly. Skrzyneczki były własnością prywatną, jakiejś wesołej kompani, czy... strzał w beczkę z dzikim ogniem - Złotych Płaszczy lub samego króla? Widocznie nie było mu dane się dowiedzieć, a na drążenie tematu starzec mógłby przestać być tak miły.
- Niezbyt. Sporo tu kupców, ale nawet jeśli jest znany i majętny, wiele mi jego imię nie mówi niestety. Sześćdziesiąt do czterdziestu? Za kogo ty mnie masz? - zagrzmiał.
- Nie chcę zapłaty za taką pracę. - mówił spokojnie, lecz zdecydowanie, jak dawniej - Przecież przyjaciele wyświadczają sobie przysługi, a nie płacą sobie złotem, prawda? Jutro rano powiadasz. Średnio podoba mi się ta pora dnia, ale co zrobić? Wypadałoby przynajmniej załatwić trochę jakichś rzeczy, które zakryją skrzynki. Ryby, wyroby rzemieślnicze, nie mam pojęcia. Coś taniego, bo przyda się tylko jednorazowo. Chyba dasz radę to załatwić? W najgorszym wypadku mogę pomóc. Jaing zapakował skrzynki, a gdy wszystko było gotowe, ruszył do mężczyzny, licząc, że ten wszystko sobie przemyślał. Podniósł go i rzucił na kolana, po czym stanął za nim. Bardzo ciekawy efekt psychologiczny wywoływało takie ustawienie. Nóż oczywiście cały czas w gotowości bo ofiara w akcie desperacji potrafi poranić łowcę. Skirata schylił się tak, że miał usta przy uchu cwaniaka i szeptał do niego:
- Sam zapędziłeś się w pułapkę. Od jednej osoby zależy, czy się z niej wydostaniesz. Od ciebie. Byłoby bardzo szkoda teraz umrzeć, prawda? Nie czeka na ciebie żona albo dzieci? Na pewno czekają uciechy tego świata. Pomyśl co zrobiłeś w życiu, a co mógłbyś zrobić. Jesteś gotowy na spotkanie z Nieznajomym? Chyba nikt nie jest. Skup się teraz i powiedz mi od początku jak to się wszystko zaczęło i potoczyło, a będziesz wolny. Jeśli wyczuję, że kłamiesz, to stracisz język. Jeśli spróbujesz jakichś sztuczek, to otworzę ci gardło i to bynajmniej nie przez usta. A teraz śmiało, ale szeptem i nie jęcz, bo zawsze mnie to denerwuje. - mówiąc szeptem, błądził czubkiem noża po ramionach, klatce piersiowej mężczyzny, gdzie znajduje się serce, szyi oraz karku, gdzie łatwo przerwać kręgosłup. Niech wie, jak blisko ma do grobu. Niech się boi. Niech się spoci ze strachu. Może nawet mieć typową reakcję organizmu kończącą się w spodniach. Niech zeżre go strach. Tylko on zapewni tu szczerość słów.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry (p)




PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Sro Sty 04, 2017 5:37 pm

Hendon jakby trochę zmalał kiedy Jaing na niego zagrzmiał. Tak trzeba będzie to wziąć pod uwagę. Zakrywanie skrzynek? Hendon nie pomyślał o tym. Szybko zaczął myśleć czym można by to zakryć. Rybami? Raczej nie... Morigan nie będzie zadowolony ze śmierdzących kusz. Co mogło by posłużyć do tego celu? Chyba miał coś magazynie. Więc w czasie kiedy Jaing ładował kusze na drugi wóz Hendon przeszukiwał magazyn pod kątem takich rzeczy. W końcu znalazł parę skrzynek jakichś narzędzi i otwarte zaczął układać tak by były widoczne na pierwszy rzut oka. Kiedy Hendon zajmował się skrzynkami Jaing rzucił więźnia na kolana. Wypuści prędzej mnie zabije! Trzeba działać! I to szybko.- myślał pojmany szukając jakiejś sposobności. Więzień podparł się rękami by nie walnąć w ziemię z całej siły. W trakcie tego manewru zacisnął ręce na małej grudce ziemi. Słuchając Jainga pocił się coraz bardziej. Przez jego głowę przeszło tysiące myśli. Musi spróbować! W trakcie przemowy przerobił grudkę na pył którym zamierzał rzucić w oczy Jainga. Piasek minął się z celem, ale udało mu się odwrócić twarzą do przeciwnika. W między czasie wyciągnął nóż schowany do tej pory za paskiem, po wewnętrznej stronie ubrania. Dalej związany ale z bronią w ręku czekał na atak Jainga. Nie musi długo czekać bo najemnik rzucił się do ataku. Bandyta nieskutecznie próbował się bronić. Jaing wbił swój nóż w mostek nieszczęśnika i pociągnął w górę. Bandyta cicho stęknął i upadł na podłogę magazynu. Całe zajście nie przyciągnęło uwagi Hendona który dalej układał skrzynki.
Powrót do góry Go down
Jaing Skirata
Dobry Ziomek Jaing, Położna



PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Sro Sty 04, 2017 6:03 pm

Cholerny hut`uun. Do tego idiota. Trzeba było robić, co ktoś karze i może by przeżył, a tak to leżał martwy, a Jaing stracił źródło informacji. I to jeszcze sam go zabił. W każdym razie długo już nie pociągnie. Skirata wykopał mu nóż z dłoni i klęknął przy ciele, próbując od umierającego usłyszeć jakieś możliwe ostatnie słowa, zachęcając go do tego. Jeśli już nie żył lub nie współpracował, to trudno. Ostatecznie Jaing wytarł nóż i schował go do rękawa, po czym podszedł do Hendona.
- Ten pod ścianą przewrócił się na swój nóż i chyba właśnie przestał oddychać. Poczekaj, pomogę Ci - kiedy już skończyli, zagadnął jeszcze do staruszka
- Wybacz za tamto. Czasem mnie ponosi, ale to przecież nie Twoja wina. To chyba wszystko na dziś, prawda? Tak przy okazji, to jestem Skirata, miło mi poznać. Trochę mamy tu bałagan, ale nie sądzę, by dało się wywieść gdzieś te zwłoki. Jeden dzień nie zrobi im różnicy, poza tym jest chłodno, więc nie powinny śmierdzieć i ściągać nikogo. - wyciągnął też prawicę. Jeśli staruszek nie zadawał żadnych pytań i tym podobnych, to Skirata wysłuchał jego słów, grzecznie się pożegnał i opuścił lokal nie zapominając wyjąć kruczego szpona z zewnętrznej strony ściany budynku.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry (p)




PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Sro Sty 04, 2017 10:09 pm

Skirata pochylił się nad leżącym i usłyszał tylko coś co brzmiało jak "Złamany" ale nawet tego nie mógł być do końca pewien. Hendon popatrzył podejrzliwie na Jainga po czym zszedł z wozu by przyjrzeć się zwłokom. Doskonale wiedział o co chodzi, ale chyba nie należało zaczynać z tym człowiekiem. Po sekundzie znowu wdrapał się na wóz i dokończył dzieła. Po robocie zszedł i oparł się o wóz.
-Dobrze, dobrze i tak trzeba było się go pozbyć. Tak to już wszystko na dziś. Hendon, również miło mi cię poznać. Zajmę się trupami, mam przyjaciela który zajmie się zwłokami. Z tym ostatnim to nawet wykonałeś połowę roboty za niego.- zakończył dość tajemniczo. To chyba było na tyle.
-Dobrze to do jutra przyjacielu. Rano spotkamy się tutaj.- powiedział. Hendon wyszedł tuż za Jaingiem zamykając drzwi na klucz.

24 marca 266AC, ranek


Kiedy Jaing zjawił się w magazynie Hendon już tam był. Do wozów były zaprzęgnięte konie i wszystko było gotowe do wyjazdu.
-Przyjacielu! Właśnie zastanawiałem się gdzie się podziewasz. Czas wyjeżdżać! -

z/t


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry (p) dnia Sob Sty 07, 2017 10:41 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Jaing Skirata
Dobry Ziomek Jaing, Położna



PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Sro Sty 04, 2017 10:28 pm

Skirata stwierdził, że jeśli wpadną w pułapkę i zostaną otoczeni przez kilkanaście osób, to pancerz będzie przydatny jak podczas wypadnięcia ze statku. Znaczy tyle, że niezbyt przydatny. Ubrał się więc stosownie do sytuacji. Ciuchy troszkę poniżej średniej jakości oraz arcydzieło - twarz umalowana tak, że wyglądał na kogoś w wieku Hendona tylko, że z ciemnymi włosami. Trochę się też przygarbił, głos nieco obniżył, lekko skrzeczał, jak to niektórzy starzy ludzie mają w zwyczaju. Co do broni, miał ze sobą tylko co następuje: nóż w prawym rękawie, garotę za pasem, drugi nóż w cholewie buta. Strój był bardzo luźny w odcieniach szarości z czerwonawymi wstawkami. Musowo znalazł się też kaptur, naturalnie zaciągnięty. Najtrudniej było mu się rozstać z butami i przywdziać jako takie trzewiki. Lepiej się przygotować chyba nie mógł. Ach, no tak. Miał jeszcze jakiś stary, nieco starty pas kupiony praktycznie za darmo, w którego kieszonki wcisnął ze sto miedziaków oraz dwie garście kruczych szponów. Tak na wszelki wypadek. Dla spokoju duszy schował przy sobie także stalowe nakładki ułatwiające wspinaczkę. Nigdy nie wiadomo, co będzie robił. Grzech byłoby oczywiście zapomnieć o rękawicach, gdyż takowe także teraz posiadał. Czarne i nieco wypłowiałe, ale pasowały do kompletu. Wyglądał trochę jak zubożały kupiec, który miał zły dzień. Ostatecznie spotkali się z Hendonem. Jeśli miał problemy z rozpoznaniem go, to podał wczorajsze hasło. Tak dla hecy.
- Wspaniale. Nie ma co się ociągać. - Skirata usiadł tam, gdzie go Hendon posadził. Na koniu jeździć potrafił, a i zdarzało się kiedyś powozić w Dreadfort, więc i tak sobie poradzi. Brakowało mu kuszy, ale nie oszukujmy się. Bardziej oczywistej wizytówki już nie mógłby dać. Najwyżej zginie, ale jeśli tak, to przynajmniej nie będą wiedzieli, że to on, a w pancerz wbije się Percival i będzie kontynuował podróże.
Powrót do góry Go down
Jaing Skirata
Dobry Ziomek Jaing, Położna



PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Sob Sty 07, 2017 2:54 pm

Ranek, 4 Kwietnia 266 AC


Skirata przechadzając się w swoim zastępczym wdzianku poszukując niewiadomych i rozmyślając. Tym razem zostawił też ludzi na statku, nie byli mu potrzebni. Był sobie na targu, ale nic ciekawego nie znalazł. Później zjadł sobie śniadanie w jakiejś karczmie i znów ruszył ulicami, gdy wtem zauważył jakiegoś chłopaczka siedzącego na balustradzie balkonu. To było drugie piętro? Wydawał się dość znajomy. Ach, to ten sam klnący młokos z wygolonymi bokami. Oby siedział tam jeszcze kilka minut. Jaing przeszedł na tyły budynku i wspiął się na sam szczyt, po czym przeszedł po dachu dwupiętrowca i seskoczył z gracją zaraz za chłopakiem, uważając jednak, by nie zrzucić go na ulicę, gdyż mogłoby to zakończyć ich znajomość.
- Ciekawy widok, muszę przyznać. Często sobie tak posiadujesz? - zagadnął, wyciągając sobie z kieszonki jakby nigdy nic kawałek korzenia i odciął z niego kawałek, po czym włożył do ust i zaczął żuć. Wyciągnął też w stronę chłopaka i jeśli chciał, to także uciął mu kawałek. Do tego słodko gorzkiego smaku dość szybko można było się przyzwyczaić, a także go polubić.
Powrót do góry Go down
Varik




PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Sob Sty 07, 2017 3:31 pm

Siedział sobie tak jak każdego ranka na dachu niedaleko piekarni. Uwielbiał tutaj przychodzić powąchąć ten smakowity zapach pieczywa, w dodatku często lubił je podkradać, ponieważ kradzione smakuje lepiej. Przy okazji mieszkała tutaj dziewczyna w której się zauroczył, sprzedawała ona wyśmienite ciasta cytrynowe, które kupował każdego ranka. Nawet w tym momencie zajadał się jednym. Ale ono jest zajebiste, jak zostanie moją żoną to będę chyba tak gruby że hej. Z zamyślenia go wyrwała pewna twarz z ulicy, patrzyła się prosto na Varika, a to chłopakowi się nie spodobało. Na cholerę on idzie na tyły? Zaniepokoiło to jeszcze bardziej złodziejaszka. Dobra, jak będzie źle to mu ucieknę. Kiedy nieznajmowy wspiął się już na dach, Varik od razu odwrócił wzrok w jego kierunku. Wyglądał na spokojnego, ale coś mu tu śmierdziało.
- Ładny? Śmierdzi tu. No chyba że ktoś nie ma nosa, to wtedy nawet może być, heh.- Chłopak miał zaciagnietą maskę do nosa wraz z kapturem. Machał on sobie nadal nóżkami nad krawędzią dachu. Jak coś to zeskoczymy na balkon niżej. Spojrzał on bardziej w dół, by upewnić się czy na pewno tam był. Przyjął on korzeń od mężczyzny, oglądając go dokładnie.
- Co to jest?- Po czym powąchął i odsuną maskę, by wziąść kęs tego czegoś. Żuł to bardzo długo, następnie wypluł na przechodzącego strażnika miejskiego niżej. Varik wyszczrzył tylko zęby na to, że strażnik nic nie zauważył.
Powrót do góry Go down
Jaing Skirata
Dobry Ziomek Jaing, Położna



PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Sob Sty 07, 2017 3:41 pm

- No wiesz, zapach raczej nie wchodzi w skład widoku, zresztą nie musisz mówić, że tu śmierdzi. Każdy to wie. - widocznie nowość w jego rękach szybko zmotywowała go do ściągnięcia maski i Skirata zobaczył w pełnej okazałości twarz młodzieńca wraz z blizną przechodzącą przez prawe oko.
- Aperitif. Żuje się to przed jedzeniem, żeby przygotować organizm na posiłek. - widząc jak brązowa plwocina odbija się od naramiennika strażnika i spada na ziemie, stwierdził tylko krótko - Celnie.
Skirata był ciekaw, a że siedzenie tu na dłuższą metę nie miało sensu, spytał od razu.
- Powiedz mi chłopcze, od dawna kradniesz? - patrząc na co chłopak zwraca uwagę, Jaing stwierdził, że pewnie sprawdza, czy da radę zeskoczyć. Ciekawe, czy chłopak wiedział to samo, co Jaing, który był przed chwilą na dole ulicy i mógł zobaczyć smacznie śpiącego psa sporych rozmiarów na balkonie poniżej.
Powrót do góry Go down
Varik




PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Sob Sty 07, 2017 4:01 pm

Kiedy nieznajomy wspomniał o tym że Varik kradnie, chłopak ponownie zasuną maskę. Jak mnie wkurwisz to nieżyjesz. Złodziejaszek miał mnóstwo sposobów, by pozbyć się takich ciekawskich jak ów mężczyzna. Zmruzył tylko oczy jakby w grymasie.- Nie twój zasrany interes.- Wstał na równe nogi i odszedł nieznacznie na bok od mężczyzny. Dawaj, zaczni mnie ścigać, a dostaniesz wpierdol. Strzelił tylko wzrokiem na dach obok, zapewne zaraz będzie musiał trochę pobiegać. - Chcesz czegoś odemnie? Bo jeśli wiesz gdzie mnie szukać, to ktoś dał Ci cynk. A na chuj?- Zapytał zaciekawiony całą sytuacją. Starał się trzymać od niego bezpieczny dystans, by ten go nie rzucił, bądź chwycił.
Powrót do góry Go down
Jaing Skirata
Dobry Ziomek Jaing, Położna



PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Sob Sty 07, 2017 4:10 pm

- Czy naprawdę sądzisz, że gdybym chciał Ci coś zrobić, to przychodziłbym tutaj i częstował Cię? Siedziałbym o tam - wskazał dłonią dach kilka domów dalej - i celowałbym z łuku, a jak znam życie, to bym trafił, więc uspokój się trochę. Jedyną osobą która dała mi "cynk" jestem ja sam. Wystarczy mieć trochę doświadczenia, by wiedzieć gdzie i kiedy trzeba patrzeć. Poza tym bure ciuchy rzucają się w oczy na tle czerwonej cegły. - oparł się o barierkę, na której przed chwilą siedział Varik.
- To jak, chcesz pogadać, czy czmychniesz teraz jak zając?
Powrót do góry Go down
Varik




PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   Pią Sty 13, 2017 1:12 pm

No bo przecież codziennie przychodzi do mnie facet w pelerynie i częstuje mnie ,,Banapetitem". W dodatku umie wspinać się po budynkach.- Rozłożył ręce wręcz na tą sytuację, nie ufał temu typkowi. Westchnął tylko i zakręcił głową do tyłu w geście ,,Na siedmiu, czemu to się dzieje..." Odwrócił się od Jainga i wszedł na sam czubek dachu.- Wolę posłuchać w ruchu, heh.- Rozstawił on ręce na krzyż, zaczynając powoli przechodzić po dachu, bawiąc się w łapanie równowagi. Po pewnym czasu spojrzał przez ramię na mężczyznę.
- Idziesz siwy?- Chód po dachu dla chłopaka było widać że nie sprawia żadnego problemu, robił to bardzi szybko i dokładnie, ani razu się nie zachwiał.
Doszedł tak do drugiego dachu domostwa, gdzie odstęp od nich mierzył około dwa metry, więc Varik zrobił susa z miejsca na niego. Wcześniej tylko z krawędzi spojrzał w dół i pokazał że od ziemi dzieli ich trzy piętra.- Nie boisz się że spadniesz ziomek?- Gdy Jaing się nachylił, Varik podebrał mu sakiewę.
- A skąd wiesz że kradnę? Może jestem kominiarzem heh, a tak poważnie....powiesz od kogo się o mnie dowiedziałeś?- Chłopak po skoku na drugi dach, czekał na ruch Jainga, chciał wiedzieć czy ten dziadzia, umie jeszcze robić takie ruchy.
Jeżeli skoczył za nim, to Varik pokazał że ma jego sakiewkę, podrzucając ją sobie do góry.- Zgubiłeś coś.- Po czym ją podrzucił w kierunku mężczyzny.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Ulice Królewskiej Przystani   

Powrót do góry Go down
 
Ulice Królewskiej Przystani
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3
 Similar topics
-
» Lochy Królewskiej Przystani

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Królewska Przystań-
Skocz do: