IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Tawerna "Lewiatan"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Tawerna "Lewiatan"   Sob Lis 05, 2016 10:04 am

First topic message reminder :

Mała, przytulna karczma, która wcale nie była co wieczór wypełniona pijanymi chłopami szukającymi granicy swych możliwości lub wyzbywających się pieniędzy grając w gości i zagryzając kolejne kufle ale czymś pieczonym i najpewniej zrobionym z mięsa. W budynku jest około dwunastu stolików z krzesłami lub ławami, na przeciw drzwi znajduje się szynkwas, za którym często stoi Hank lub jego córka, a za nimi widnieją jedne z trójki drzwi. Poza wejściowymi są też jedne schowane w nieoświetlonym kącie, dodatkowo zrobione są tak, by wtapiały się w ścianę.


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Sob Lis 05, 2016 10:14 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Tawerna "Lewiatan"   Nie Lis 27, 2016 6:26 pm

- Rychło to spotkanie nastąpiło... - powiedział raczej do siebie, niż Nadii, wspominając pożegnanie sprzed kilku godzin. Miał nadzieję, że nie jest za nie na niego zła. Był jej wdzięczny za pomoc.
Przewrócił oczyma, skoro chciała wiedzieć...
- No dobrze... Od czego by tu zacząć... - zastanowił się. To było dość dziwne, ale czuł, że powinien być wobec niej całkowicie szczery. Zaczął więc od ataku na szkołę i poszukiwań pomocy u Tesmesa. Kontynuował przez wizytę u Bastiana, porwaniu jego siostry i dowiedzeniu się o opuszczonej kuźni. O zastawieniu zasadzki, walce i zdobyciu w niej obu ran. Skończył na tunelu i walce z Madielem. Nie pominął niczego, co pamiętał. Wspomniał nawet o liście! Starał się oczywiście mówić na tyle cicho, aby nikt postronny nie usłyszał. Cały czas utrzymywał kamienną twarz, ignorując ból i pieczenie w przedramieniu. Nie był przecież dzieckiem, a takie rany to dla najemnika chleb powszedni.
- Teraz zostało zanieść list do Tesmesa i wywiedzieć się kim jest ten Gremlin - zakończył opowieść i spojrzał dziewczynie w oczy...
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Tawerna "Lewiatan"   Nie Lis 27, 2016 9:31 pm

To prawda, Hary i Nadia widzieli się jeszcze dzisiejszego poranka, a on znowu był tutaj. Dziewczynie to jednak nie przeszkadzało, ponieważ lubiła towarzystwo Flowersa.
- Rzeczywiście, nie spodziewałam się, że tak szybko znowu do nas zawitasz - powiedziała, uśmiechając się. Wyrzuciła stare, przesiąknięte krwią bandaże, a w ich miejsce pojawiły się nowe. Były znacznie czystsze, a co za tym idzie zmniejszały ryzyko infekcji, która mogłaby się wdać w tak głęboką ranę. - Nie wiem czy nie byłoby rozsądnie udać się z tymi ranami do medyka, są dość głębokie - dodała, a potem wysłuchała jego opowieści, która była dość długa i wypełniona niebezpiecznymi zwrotami akcji. Dziewczyna od czasu do czasu rzucała mu przerażone spojrzenie słysząc co też wyprawiał dzisiejszego wieczora, ale nie wtrącała mu się w monolog.
- Jesteś pewny, że chcesz się w to pakować? To brzmi niebezpiecznie - rzekła na koniec, a potem usiadła na krzesełku stojącym naprzeciwko Harego.
Powrót do góry Go down
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Tawerna "Lewiatan"   Nie Lis 27, 2016 11:37 pm

Nadia starała się być delikatna i dokładna. Uśmiechał się patrząc na nią, kiedy tak skupiała się na opatrywaniu rany. Młoda, piękna, zaradna. Czemu by nie próbować ponownie zakładać rodziny..? - A Orla..? Co z nią..? - zadudnił szept gdzieś w głębi czaszki. - No właśnie. - pomyślał. - Ona... -
- Może i pójdę do medyka, dziękuję za radę kochana. - odezwał się ciepłym głosem. - Jesteś dla mnie bardzo dobra. Dziękuję. - uśmiechnął się ponownie, tym razem patrząc jej w oczy. Kiedy skończyła z przedramieniem, mimowolnie podsunął jej obandażowaną lewą dłoń.
- Nie mam wyjścia, muszę dokończyć co zacząłem. Niebezpieczne... Takie jest moje życie. Jestem najemnikiem, zrobię to co każą, o ile zapłacą. - chyba potrzebował tego...
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Tawerna "Lewiatan"   Pon Lis 28, 2016 8:39 pm

Nadia zaczerwieniła się lekko słysząc jego słowa. Dla dziewczyny spotkanie z nim było samą przyjemnością, a jeśli jeszcze mogła mu w czymś pomóc to była podwójnie zadowolona.
- Nie przesadzaj, to nic takiego. Zawsze możesz się do mnie zwrócić o pomoc jeśli będzie coś, co mogę dla Ciebie zrobić, Hary - rzekła dziewczyna swoim melodyjnym, spokojnym głosem. Gdy podstawił jej drugą kończynę, która była w równie opłakanym stanie co poprzednia, dziewczyna od razu wzięła się do pracy. Zanim przemyła mu jednak ranę, poszła po nową, świeżą wodę, ponieważ poprzednia porcja w misy przybrała już szkarłatny odcień ze względu na jego krew.
- Rozumiem Twoje podejście, nie będę Cię odwodzić od tego - powiedziała, ucinając temat raz na zawsze. Kobiety były po prostu przewrażliwione w takich kwestiach, nie to co mężczyźni. Właściwie to dziewczynę ciekawiła inna strona życia mężczyzny, nie ta niebezpieczna. - Powiedz mi Hary, masz żonę? Dzieci? - Zapytała, gdy opatrywała jego ranę.


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Pon Lis 28, 2016 11:15 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Tawerna "Lewiatan"   Pon Lis 28, 2016 10:42 pm

- Na pewno zapamiętam i być może kiedyś skorzystam. Dziękuję. - dziwił się samemu sobie jak potrafił w jednej chwili być pozbawionym uczuć i emocji zabijaką, by w kolejnym momencie być spokojnym, wręcz uczuciowym. Życie... Życie nauczyło go drogi do celu po trupach, że inaczej się nie da. Że tak trzeba, by wygrać. Spojrzał na nią swoimi blado błękitnymi oczyma, a w ich głębi zagrał smutek. I zmęczenie najemniczych lat życia.
Kiedy wspomniała o żonie i dzieciach, o dziwo zachował kamienną twarz, choć w sercu zakuły miliony ostrych sopelków lodu. Wróciły wspomnienia. Wiele wspólnych bitew, w końcu ślub i ciąża. Potem śmierć. Radość i ponowna śmierć. Zdaje się, śmierć zabrała co swoje z nawiązką. Zdaje się podąża jego tropem i nie myśli odpuścić.
- Miałem, nazywała się Lyanna. Poznaliśmy się w kompanii i tak jakoś po roku wzięliśmy ślub. Niestety zmarła podczas porodu, wydając na świat naszego syna. Nim też nie było mi dane długo się nacieszyć. Krótko po pierwszym dniu imienia zachorował i zmarł. - Dopiero teraz, po latach zauważył tę analogię. Oboje stracił po roku współżycia. Smutne.
- Ale to już przeszłość, co by nie mówić dawne czasy. A Ty moja droga..? Jak jest z Tobą..? - zapytał, aby zapomnieli o tym co powiedział. Nie należało być już smutnym. Ten czas minął bezpowrotnie. Trzeba żyć tu i teraz...
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Tawerna "Lewiatan"   Pon Lis 28, 2016 11:14 pm

Dziewczyna aż na moment przestała owijać jego ranę kiedy usłyszała tę smutną opowieść. Dokończyła szybko i spojrzała na Harego z bardzo smutną miną, ponieważ to wszystko wydawało jej się tak bardzo przygnębiające. Najpierw stracił żonę, później syna. Nadii na jego miejscu już dawno odechciałoby się żyć, ale on jednak nadal brnął dalej, robił swoje, walczył i nie poddawał się.
- To bardzo smutne, przykro mi, że Cię to musiało spotkać - powiedziała szczerze, wyrzucając w kąt zakrwawione bandaże, w ślad za tymi które już tam leżały po opatrzeniu poprzedniej rany. Słysząc jego pytanie dziewczyna zawstydziła się lekko, a potem wzruszyła ramionami. Nie miała zbyt wielu przejmujących historii do opowiedzenia.
- No wiesz, mój ojciec szuka mi męża już od czterech lat, a nadal nikogo mi nie znalazł. Dla niego nikt nie jest wystarczająco dobry. Jestem jego jedynym dzieckiem, musi wydać mnie dobrze za mąż, tak mówi - rzekła, a potem wbiła wzrok w swoje obuwie.
Powrót do góry Go down
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Tawerna "Lewiatan"   Wto Lis 29, 2016 12:00 am

Machnął lekko ręką. Niepotrzebnie się nad nim użalała. To były blizny, bardzo stare blizny i już nawet nie dało się ich rozdrapać, by zaczęły krwawić. Spojrzał na nią i uśmiechnął się.
- Nie ma co do tego wracać. Stało się i już. A Ty proszę uśmiechnij się, bo nie pasuje do Ciebie taka smutna mina. - chciał wyciągnąć w jej stronę dłoń, lecz zawahał się.
Kiedy opowiedziała o sobie, nie dziwił się. Choć w jego kanonie uczuć rodzicieli nie mieściły się takie słowa jak troska czy opiekuńczość - przynajmniej ze strony rodziny ojca - to na prawdę mu się nie dziwił. Tym bardziej, że była jedynaczką. - Jako jedynaczka dziedziczy tawernę, więc musi znaleźć dobrego męża... A gdy ojciec umrze, wraz z mężem będzie nią zarządzać... Całkiem ciekawe... Tym bardziej, że ojczulek już stary i różne rzeczy mogą się przytrafić... - kontemplował różne alternatywy. Gdy ojciec umrze, ktoś będzie musiał zaopiekować się młodą, bezbronną Nadią... I tawerną... Dobra zostawmy na razie ten temat. Wyciągnął obandażowaną dłoń i podniósł jej głowę za podbródek tak, aby spoglądać w oczy. Starał się mieć wesoły wzrok.
- Cieszyłbym się na Twoim miejscu. Nie każdy ojciec jest tak opiekuńczy, wierz mi, wiem coś o tym... W końcu na pewno znajdzie odpowiedniego, zobaczysz. - dodał i zamilkł patrząc cały czas w jej oczy. Przekręcił lekko głowę w bok i zdecydował. W lewą dłoń ujął jej policzek i prawą część szczęki, pochylił się i pocałował. Tym razem dłużej i namiętniej.
Bardzo długo.
Zamknął przy tym oczy i rozkoszował się smakiem jej ust. Była młoda, może aż za bardzo, ale dał się ponieść chwili. Drugą ręką powędrował po jej ramieniu i zatopił ją w jasnych włosach dziewczyny...
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Tawerna "Lewiatan"   Wto Lis 29, 2016 12:38 am

Dziewczyna bardzo kochała swojego ojca, a on niezaprzeczalnie kochał swoją jedyną córkę. Mimo to bywał czasami bardzo nadopiekuńczy dlatego też Nadia była ostrożnie. Nawet teraz starała się być cichutko, że ten śpiąc na górze niczego nie usłyszał. Kobiecie która widziała dzisiaj jak Hary wchodzi na zaplecze miała zamiar zapłacić za milczenie. Czego się nie robi dla odrobiny wolności...
- Wydaje mi się, że już znalazł. Wydaje mi się, że chodził na swaty do właściciela pobliskiego jubilera, aczkolwiek pewności nie mam. Wygląda na to, ze złotnik ma syna lub wnuka w moim wieku - odparła, a potem spuściła twarz. Hary złapał ją jednak za podróbek, uniósł jej twarz nieco ku górze i pocałował. Dziewczyna od razu odwzajemniła pocałunek, czując jak mężczyzna wplata jej dłoń we włosy. Bez odrywania się od niego wstała ze swojego krzesła i usiadła mu na kolanach. Zastanawiała się ostatnio czy poprzedni ich pocałunek jej się przypadkiem nie przyśnił, ale teraz miała już potwierdzenie, że wcale to wszystko jej się nie uroiło. Pogładziła go po długich, ciemnych włosach, nie mając zamiaru odrywać się od niego jako pierwsza.
Powrót do góry Go down
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Tawerna "Lewiatan"   Wto Lis 29, 2016 1:07 am

- To niedobrze... - skomentował krótko słowa dziewczyny, nie dokańczając odpowiedzi. Chciał dać jej do myślenia i zastanowienia. Kolejny smaczek, kolejne niedomówienie.
Dziewczyna odpowiedziała na pocałunek bardzo miło, więc i on kontynuował go w najlepsze. Kiedy wstała, aby przesiąść się na jego kolana, przesunął dłoń z włosów na talię Nadii i przyciągnął ją do siebie zachłannie. Chciał poczuć ciepło jej ciała.
Wciąż całując, przesunął dłonią po ramieniu dziewczyny i jednym, płynnym ruchem rozwiązał kokardę pasków fartucha zawiązanych na szyi. Następnie lekko opuścił ramiączko sukni. Nie chciał dalej się posuwać, nie wiedział jak ona zareaguje. Nie chciał wyjść na natręta ani nachalnego. Wszystko spokojnie i powoli, o ile można było ten pocałunek nazwać spokojnym...
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Tawerna "Lewiatan"   Wto Lis 29, 2016 6:27 pm

Dobrze czy niedobrze, Nadia w tym momencie nie przejmowała się tym. Nasłuchiwała co prawda czy aby nikt nie schodzi na dół schodami prowadzącymi do mieszkania na górze, które zajmowała wraz z ojcem. Hary nie mógł być jednak tego świadomy, ponieważ dziewczyna nadal odwzajemniała jego pocałunki i reagowała chichotem na jego pieszczoty. Kiedy jej fartuszek został odwiązany na szyi, a potem na talii, zsunął się płynnym ruchem wprost na ziemię. Gdy ramiączko jej sukni zostało odsunięte, zaczerwieniła się lekko i speszyła, ale mimo to nie powstrzymała go od dalszych działań. Jej dłonie spoczęły na jego ramionach, dziewczyna nie chciała przesadzać z pieszczotami, ponieważ miała na uwadze jego rany. Mimo to wydawała się być chętna do dalszych poczynań.
Powrót do góry Go down
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Tawerna "Lewiatan"   Sro Lis 30, 2016 12:39 am

Nie musiała mu dawać więcej sygnałów. Oderwał usta od jej ust po to tylko, aby obsypać pocałunkami jej szyję. W tym samym czasie, powoli opuścił drugie ramiączko sukni, która spokojnym ruchem osunęła się na kolana dziewczyny. Jego oczom ukazały się całkiem spore, jędrne piersi. Odchylił ją do tyłu i opuszkiem palca wskazującego przejechał po ciepłej skórze, tuż pod plewą piersią. W końcu ujął jedną w dłoń i lekko ścisnął, a dziewczyna cicho westchnęła.
Pochylił się i delikatnie, zmysłowo musnął ustami okolice obojczyka, by zaraz naznaczyć szlak mokrymi śladami warg poprzez mostek, piersi, aż do brzucha. Nadia w tym czasie zaplotła dłoń w jego włosy, przyciskając głowę Flowers do swojego ciała i cicho wzdychała. Wyprostował się i ponownie przywarł do jej ust. Z pomocą zręcznych rąk Nadii, szybko pozbył się górnych części garderoby, odsłaniając tors pokryty licznymi bliznami.
Dziewczyna ponownie westchnęła, tym razem ze zdziwienia pomieszanego z podziwem. Przyłożyła palec do jednej z nich i przejechała wzdłuż, jednocześnie przechodząc na drugą. Widocznie była nimi zafascynowana. Podniosła głowę uśmiechnięta. Spojrzał jej w oczy i uśmiechnął się również, po czym gorąco pocałował, przyciągając bliżej siebie. Ciepło jej młodego ciała działało na niego podniecająco.
Przejechał dłońmi wzdłuż kręgosłupa Nadii do pośladków i gwałtownie poderwał ją do góry, wstając.
Oplotła go nogami na wysokości pasa, zarzucając ręce na szyję i nie przestając całować. Podszedł do niewielkiego - acz idealnego dla dziewczyny - stołu i roztrącając stojące nań rzeczy, posadził kochankę. Pozwolił sukni - która wcześniej osunęła się niżej -  spaść na podłogę, odkrywając jej kobiece skarby. Hary pochylił się i dalej ją całował. Dziewczyna zaś położyła swoje dłonie na jego brzuchu, powoli zjeżdżając w dół. Pod jej palcami zagrały mięśnie, napinane lekko pod zmysłowym, delikatnym dotykiem. Powoli  zaczęła rozsznurowywać spodnie Hary'ego, kiedy on odchylił ją do tyłu, i zszedł pocałunkami do jej krocza. Rzucił jeszcze ostatnie spojrzenie z szerokim uśmiechem i wziął się do roboty.
Dziewczynę momentalnie ogarnęła przyjemność i skoczyło podniecenie. Zacisnęła uda na barkach mężczyzny i przygryzła palec, aby nie krzyknąć. Gwałtownie wyprostowała się, opierając za plecami o blat na wyprostowanych rękach i wygięła w łuk, tłumiąc z całych sił jęki rozkoszy. Ponownie się wyprostowała i położyła dłonie na jego głowie, dociskając ją do siebie. Czuła się cudownie.
Po kilkunastu minutach tego uniesienia i ogromnej rozkoszy, jaką jej zafundował, powrócił - tą samą drogą, to jest szlakiem całusów na jej ciele - do ust i zamknął je w długim i namiętnym pocałunku, przesuwając powoli dłoń do jej kobiecości, aby tam jeszcze pomyszkować. Dziewczyna jednak szybko zatrzymała jego dłoń i zwinnie zeskoczyła ze stołu. Cmoknęła go w policzek i przygryzając wargę z figlarnym uśmieszkiem, rozsznurowała mu spodnie do końca, po czym pomogła je zdjąć. Przekrzywiła lekko głowę w bok i oceniła jego męskość z wyraźnym uśmiechem zadowolenia. - Chyba to nie jest jej pierwszy raz... Choć taka młoda. - pomyślał.
Z zamyśleń wyrwała go ogarniająca całe ciało nieopisana przyjemność, kiedy Nadia zajęła się rychło jego przyrodzeniem. Przeszły go wzdłuż kręgosłupa przyjemne dreszcze. Zamknął oczy, cicho wzdychając i odrzucił głowę do tyłu, rozkoszując się chwilą. - Zdecydowanie ma w tym jakieś doświadczenie. - pomyślał. Kolejne długie minuty mijały, a Hary "miękł" coraz bardziej. W końcu przemógł obezwładniającą rozkosz i podciągnął dziewczynę do góry za podbródek. Złożył na jej ustach krótki pocałunek i przeszedł do tych właściwych igraszek, biorąc ją na stole, w małym pomieszczeniu gospodarczym. Najpierw powoli, zmysłowo błądząc dłońmi po jej ciele, a ustami po ramionach, szyi i ustach. Potem coraz szybciej i mocniej, zamykając jej wargi w pocałunkach, dusząc próby krzyku rozkoszy.
Dłonie Nadii nie pozostawały mu dłużne. Wędrowały po jego klatce piersiowej, zatracały się pośród włosów. W końcu delikatnie orały ślady na plecach mężczyzny, dając upust nieziemskiej rozkoszy. W powietrzu rozchodziły się przyciszone westchnięcia i jęki pary kochanków, pomieszane z silną wonią podniecenia i buzujących w obu ciałach hormonów.
Poderwał ją na ręce i wziął na stojąco, wiszącą w jego ramionach. Rytmicznymi ruchami unosił jej ciało i opuszczał, wsłuchując się w przyspieszony oddech kochanki opartą o jej ramię głową. Pot powoli zaczął znaczyć szlaki wzdłuż jego kręgosłupa. Nadia zarzuciła mu ręce na szyję, splatając z tyłu i raz po raz całowała w przerwach przytłumionych jęknięć.
W końcu postawił ją na podłodze, pochylił się lekko i obdarzył namiętnym, długim pocałunkiem. Mieli chwilę na wyrównanie szybkich, zdyszanych oddechów. Dziewczyna wyraźnie zachęcona, odwróciła się i pochyliła, opierając łokciami o stół. Spojrzała na Hary'ego zalotnie i pokręciła pupą na boki zapraszająco.
Nie musiała długo czekać.
Zbliżeniu towarzyszyło przeciągłe westchnienie Nadii, prawie krzyk. Położył dłonie na jej talii i przyspieszył ruchy. Westchnięcia i jęki wzmogły się. Po kilkunastu uderzeniach serca delikatnie przyciągnął ją za włosy do siebie i przytulił do jej pleców, nie przestając poruszać biodrami. W jedną dłoń ujął jej pierś, drugą zaś za podbródek obrócił jej twarz do siebie i gorąco pocałował.
W tym niewielkim pomieszczeniu zrobiło się gorąco jak w saunie. Ich ciała w zmysłowym uniesieniu lepiły się od potu, jednak im to nie przeszkadzało. Obrócił ją i posadził na stole, przodem do siebie i ponownie wziął w posiadanie. Musiał przyznać, że nigdy jeszcze czegoś takiego nie przeżył. Oparła głowę o jego ramię i ciężko wzdychała, ledwo tłumiąc w sobie głośne jęki. Jej gorący oddech mierzwił mu włoski na karku, sprawiając błogą przyjemność. Jej urywane szybkimi oddechami westchnienia wprawiały go w coraz to wyższe podniecenie.
Gwałtownie ją poderwał i doszedł tam, gdzie to wszystko się zaczęło, na krześle, trzymając ją dygoczącą z rozkoszy w ramionach. Ona doszła praktycznie w tym samym czasie, zaciskając się na jego przyrodzeniu. Był na skraju wyczerpania, choć bardzo rozluźniony. Oparł czoło o jej czoło i oddychał ciężko, próbując wyrównać oddech. Obejmował ją i tulił do siebie, czując na klatce, poruszane jej szybkimi oddechami piersi. Obdarował kochankę kolejnym pocałunkiem i tak siedzieli przez kilka minut. Nie wiedział, która jest godzina, ale z całą pewnością było już dobrze po północy.
W końcu postawił ją na ziemi, choć przez chwilę musiał przytrzymywać, ponieważ nogi się pod dziewczyną uginały. Sam, kiedy wstał miał problem z utrzymaniem się na nogach. Totalnie mu zmiękły. Długo się ubierali, nie chcąc by to co przed chwilą się wydarzyło, zostało tak brutalnie zakończone. Powinni teraz razem rzucić się na łóżko i zasnąć w swoich ramionach. Oboje jednak wiedzieli, że nie ma takiej możliwości... Przynajmniej na razie.
Ubrał ostatnią część garderoby i przeczesał mokre włosy do tyłu, po czym założył na plecy swoje miecze. Uśmiechnął się ciepło do dziewczyny i wyszli z pomieszczenia, ruszając w stronę wyjścia. Uśmiechnął się do mijanej za ladą kobiety i rzekł jej komplement, co by szybko nie wydała ich do ojca Nadii. Kiedy wyszli przed budynek, odwrócił się, rzucając szybkie spojrzenie w stronę okien i przyciągnął kochankę mocno do siebie. Po raz ostatni tego dnia złożył na jej ustach pocałunek. Bardzo długi i namiętny, taki jakiego nie da się zapomnieć przez bardzo, bardzo długo. Ani o jego autorze. Uśmiechnął się, zarzucił na głowę kaptur i wszedł w ciemność nocy...
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Tawerna "Lewiatan"   Nie Gru 04, 2016 5:00 pm

12 marca 266 AC

Było południe. Od samego rana Hank czekał zdenerwowany na to, aż Nadia wróci. Był prawie pewien, że to sprawka jej Hary'ego. Przecież mówił jej, żeby uważała i powiadamiała go, gdzie chodzi! W końcu była taka delikatna i naiwna. Ale nie! Wybrała się do staruszki obok, aby pomóc jej w pracach wczorajszego dnia wieczorem. I co? I nie wróciła! Czyżby to była wymówka, żeby spotkać się z tym bękartem? Na pewno! Ja już mu dam... Nająć do pracy. Na pewno to coś więcej! Uderzył pięścią o blat, a potem szybko się uspokoił. Nie chciał straszyć klientów. Przez chwilę przeszło mu przez myśl, że mogło się coś stać dziewczynie. Pokręcił szybko głową, niemożliwe. Ale gdyby tak się stało? Wysłał pracownicę po Hary'ego, ale po prostu nie mógł znieść tej niepewności. Jego mała córeczka... Nie, nie może być.
Próbował kontynuować pracę do momentu, aż wreszcie Ci, na których czeka, wrócą. Co jakiś czas spoglądał na wejście.
Powrót do góry Go down
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Tawerna "Lewiatan"   Nie Gru 04, 2016 5:12 pm

Dziewczyna znalazła go w Fincie, kiedy powoli kończył trening jak co dzień. Wysłuchał od kogo przychodzi i mimo widocznego zdenerwowania posłańczyni, postanowił pierwej dokończyć prowadzoną lekcję.
Po zakończonych zajęciach złapał na szybko coś do jedzenia i ruszył za dziewczyną. Kilka minut i przekraczał próg znanej mu tawerny. Rozejrzał się w poszukiwaniu Nadii, lecz nie znalazł jej. Zaciekawiła go jej nieobecność.
- Witam szanownego pana Hanka. - skłonił głową z szacunkiem. - O co chodzi..? Czy suma, którą przekazałem Nadii, bądź Panu okazała się zbyt niska..? - zapytał z ciekawości. No bo jaki inny byłby powód jego wezwania..?
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Tawerna "Lewiatan"   Pon Gru 05, 2016 10:53 pm

Wreszcie! Przez drzwi tawerny wszedł Hary. Ale co to? Hank nie wypatrzył z nim swojej córki. Niemożliwe... Wystraszył się zmartwiony ojciec. Flowers szedł zdecydowanie za wolno, a on niezwykle się niecierpliwił. Teraz już miał pewność, że coś było nie tak.
- Witaj - rzekł szybko i poważnie. Źle ocenił tego mężczyznę, więc nawet nie zamierzał zadawać już pytań na temat ich rzekomego romansu. Poprzez swoją nadopiekuńczość nie myślał racjonalnie, Hary to dobry chłopak. - Nie, wezwałem Cię, gdyż moje Nadii nie ma od wczorajszego wieczora. Nikt jej nie widział. Pomóż mi ją znaleźć - spojrzał na niego błagalnie.
W tym samym czasie, przy jednym ze stołów siedział klient - spory, choć dosyć chudy i już trochę siwy. Popijał piwo oraz przysłuchiwał się tej rozmowie, w końcu nic ciekawszego się nie działo. Nagle coś mu się przypomniało.
- Pewnie porwała ją bestia - rzekł od niechcenia i czekał, aż zaczną się pytania.
Powrót do góry Go down
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Tawerna "Lewiatan"   Wto Gru 06, 2016 12:06 pm

Może i ich romansu nie można było nazwać - przynajmniej jeszcze - miłością, ale to nie znaczy, że nie zmartwił się po słowach mężczyzny. W jakimś tam stopniu Nadia wpłynęła na jego uczucia wobec siebie, a i był jej to winien przez wzgląd chociażby na mile spędzony wieczór. Drganie mięśni szczęki świadczyło o jego ogromnym zdenerwowaniu.
- Kiedy i gdzie ją ostatnio widziano..? Wiesz coś z tego..? - zapytał Hanka i zamarł w bezruchu słysząc słowa jakiegoś mężczyzny przy stoliku obok. Wolno przekręcił głowę w jego stronę, a z oczu biło mu takie zimno, że nie powstydziłby się sam Wielki Inny.
- Jeżeli masz zamiar żartować, to nie radzę. Bestia..? co ty pleciesz starcze. Jaka znowu bestia..? - pewnie kolejne chłopskie bajanie...
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Tawerna "Lewiatan"   Wto Gru 06, 2016 10:59 pm

To zachowanie również zdenerwowało Hanka. Oni rozmawiali tu o czymś poważnym, a obcy facet wtrąca się, opowiadając jakieś bajki. Niewiarygodne! Jednakże, to Hary wyręczył go w słowach, odpowiadając dokładnie tak, jakby zrobił to i on. Natomiast chudzielec uśmiechnął się tylko i z chęcią udzielił im odpowiedzi, ale najpierw musieli sobie coś wyjaśnić.
- Nie jestem stary, chłopcze - stwierdził spoglądając na Flowersa. - Trochę zmęczony życiem, ale nie stary. Tak to jest, jak się ciężko pracuje. Za to Ty wyglądasz niezwykle świeżutko z twarzy, Armando. - Mężczyźnie jakoś skojarzyło się to imię z jego wyglądem. - Bestia. No, od jakiegoś czasu napada i porywa kobitki z pobliskiej wioski. No, a tam mieszkam, więc trochę o tym wiem. Podobno był to kiedyś człowiek, całkiem mądry - nie mam zielonego pojęcia, co on tam robił, ale taki był, no. Popełnił parę grzeszków, więc ktoś zmienił go w potwora. Sporo ludzi widziało jego ziemne kształty w wiosce i ostre zęby. Prawda to czy nie, ale kobiety giną i nikt z tym nic nie robi. A raczej dla niego to nie problem wejść tu i wybrać sobie lepsze mięsko, bo wiadomo... W wiosce jędrne znajdzie, ale już nie takie delikatne. Podobno umie to wyglądać jak człowiek, ale kto ich tam wie. Poza tym, już zginęła jakaś cizia stąd. Słyszałem, jak jakaś matka jęczała, że jej córki nie ma od tygodnia... To z nią też porozmawiałem. Wyszła i nie wróciła. Nie no, ma łeb. Szybko ogarnęła, że mógł ją ktoś capnąć. Radzę to sprawdzić, Armando. Mogę nawet zaprowadzić, bo odpocząłem od żonki i wracać mogę. Ale na nic nie czekam, więc decyduj teraz i idziemy - mężczyzna wstał z siedzenia i czekał na decyzję.
Hank stał przerażony. Średnio wierzył w to, co mówił mężczyzna, ale jeśli istniała szansa, to musiał to sprawdzić natychmiast. Nawet, jeśli nie nadawał się w ogóle do takiej misji.
- Idę! - rzekł zrozpaczony ojciec.
- Ty? Ty lepiej zostań, tamten lepiej się nadaje.


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Nie Sty 08, 2017 12:06 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Tawerna "Lewiatan"   Sro Gru 07, 2016 10:08 am

Choć słowa tego człowieka były bredniami, to w pewnej części mogły być prawdziwe. Możliwym było, iż w pobliskiej wiosce krył się zwykły porywacz niewiast, podszywający się pod jakąś bestię. Jeżeli - jak mówi staruszek - był mądry, to z pewnością wiedział, że pospólstwo bywa... zabobonne. Jeżeli tak było, ów mężczyzna popełnił największy błąd w życiu. I Hary z całą pewnością postara się, aby pokazać mu jak zabobonny bywa świat.
- Idę. - rzucił krótko. Nie było czasu do tracenia...
Powrót do góry Go down
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Tawerna "Lewiatan"   Nie Mar 05, 2017 4:04 pm

11 kwietnia 266 AC koło południa

Nieubłaganie musiała nadejść ta chwila. Tegoż dnia Hary wstał z mocnym postanowieniem wybrania się do Hanka i poproszenia go o rękę Nadii. Od czasu porwania jej przez szaleńca starał się odwiedzać dziewczynę dość regularnie i sprawdzać jak się czuje. Z zadowoleniem zauważał poprawę zdrowia ukochanej, zarówno fizycznego, jak i psychicznego.
Kiedy tylko skończył lekcje w szkole, natychmiast odświeżył się biorąc szybką kąpiel i udał do tawerny prowadzonej przez Hanka. Tej, w której wszystko się zaczęło i, w której wszystko ma się właśnie wyjaśnić. Dzień był słoneczny i pogodny, więc samopoczucie najemnika było dobre. Nawet zdobył się na uśmiech w stronę mijanej, przyjemnej dla oka dziewczyny.
Wszedł do przybytku twardym krokiem i skinął przyjaźnie do stojącej za ladą Nadii. Powtórzył gest do kilku stałych bywalców karczmy, którzy zaczęli już go rozpoznawać.
- Dzień dobry moja droga. - przywitał się, podchodząc do zabudowy z ciemnego drewna dębowego. - Promieniejesz pięknem, niczym ciepłe słońce na niebie. - uśmiechnął się szeroko. - Czy zastałem Twego ojca..? - zapytał, rozglądając się po przybytku. Miał nadzieję, że co najwyżej znajduje się na zapleczu. Czasu także miał mało. Ciągle w biegu. Musiał wysłać list do przyjaciela złotnika w Tyrosh, porozmawiać z Vernonem. Gdzieś z tyłu głowy kołatało mu marzenie Nadii o pracy służki u jakiejś dwórki. Tyle rzeczy do zrobienia. Ech, miał nadzieję, że mężczyzna nigdzie nie wyszedł...
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Tawerna "Lewiatan"   Nie Mar 05, 2017 5:45 pm

Kiedy Hary wkroczył do karczmy, ukazał mu się bardzo znajomy widoczek. Te same twarze oblegały te same stoliki, a za ladą stała ta sama dziewczyna co zawsze - Nadia, córka karczmarza Hanka. Kiedy mężczyzna podszedł do kontuaru, dziewczyna oparła się z wdziękiem o ladę i podpierając się na łokciach, spojrzała na niego. Pomimo tego, że była już bezpieczna, nadal była nieco przestraszona i wyglądała na wyraźnie przygaszoną. Rekonwalescencja z odniesionej traumy może zająć trochę czasu.
- Tak, mój ojciec jest na zapleczu. Zawołam go jeśli chcesz - odparła, a gdy Hary poprosił ją o to aby zawołała Hanka, zniknęła za drzwiami prowadzącymi na zaplecze. Po niedługim czasie, z pomieszczenia wyszedł Hank, stanął podpierając się pod boki i obrzucił Hare'go spojrzeniem. - Aha, to Ty! Witaj Hary. Zjesz coś, napijesz się? Na na mój koszt. Nadia, przynieś mu coś.
Powrót do góry Go down
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Tawerna "Lewiatan"   Nie Mar 05, 2017 6:07 pm

Oczywiście poprosił dziewczynę, aby wezwała swego ojca. Być może przeczuwała o co chodzi, być może nie. Nie zaprzątał sobie tym głowy. Kiedy mężczyzna pojawił się w sali, podał mu rękę na powitanie z mocnym uściskiem dłoni.
- Witam szanownego pana Hanka. - lekko skłonił głową. - Proszę, nie trudź się, nie trzeba. - rzucił do Nadii, odmawiając przyjęcia darmowego posiłku. - Być może wkrótce przyda się sporo tego... - wymruczał jeszcze i głęboko odetchnął. Następnie twardo spojrzał w oczy karczmarza bez śladu obaw, jak gdyby był pewny swego.
- Zapewne słyszał pan, iż w ostatnim czasie otworzyłem kuźnię i interes kwitnie. Podpisałem już kontrakt ze Starszym nad Monetą na dostarczanie uzbrojenia do miejskich zbrojowni. W najbliższym czasie zamierzam także ściągnąć kolejnego kowala, przyjaciela z Qohoru, dzięki czemu powinienem zwiększyć zyski. - cały czas starał się być pogodny i pewny siebie, nadając miły i łagodny ton swemu głosowi. - Potrafię więc zadbać o siebie i zapewnić byt rodzinie. Chciałbym więc prosić najpierw Ciebie o rękę Twej córki. - rzucił szybkie spojrzenie w stronę dziewczyny. Jeżeli mężczyzna zgodził się, zamierzał zapytać o to samo Nadię, wszak zależało mu, aby to głównie ona wyraziła zgodę...
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Tawerna "Lewiatan"   Nie Mar 05, 2017 6:31 pm

- Nalegam, Hary. Na mój koszt, jedz chłopcze - powiedział pulchny karczmarz, a potem pogonił Nadię na tyły aby przyniosła mu coś na ząb. Nim Hary się spostrzegł, już stał przed nim talerz z jadłem oraz kufel gorzkiego ale. Hank nie przyjmował odmowy, wziął sobie za cel, że nakarmi Harego choćby nie wiem co. Taki był mu wdzięczny za uratowanie córki ze szponów tego szaleńca. Słysząc o kuźni, pokiwał twierdząco głową. W karczmie żadna plotka nie uchodziła nieusłyszana. Hank i Nadia wiedzieli wszystko o wszystkich, bo ludzie jak to ludzie, lubili rozmawiać. - Słyszałem, słyszałem właśnie. To bardzo dobra wiadomość, mam nadzieję że interes będzie kwitnął. Sam wiem, że w Królewskiej Przystani nie zawsze jest łatwo się wybić, ale wystarczy chcieć. Trochę chęci i z czasem Ci się to opłaci - stwierdził, nadal stojąc w lekkim rozkroku i podpierając się pod boki. Jego wielki, puszysty brzuch przypominający bęben w który aż chciałoby się zabębnić zajmował niemal całą przestrzeń od drzwi po samą ladę. Słysząc o oświadczynach, zaniemówił na chwile. Wyprostował się z lekkim niedowierzaniem, spojrzał na Flowersa, a potem na swoją córkę i bez dłuższego zastanowienia postanowił się zgodzić. Machnął ręką jakby od niechcenia.
- A niech mnie, zgadzam się. To już najwyższa pora na tę dziewuchę żeby wyjść za mąż - stwierdził, spoglądając na nią kątem oka. Sama Nadia wyglądała na dość ucieszoną.
Powrót do góry Go down
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Tawerna "Lewiatan"   Nie Mar 05, 2017 6:53 pm

Ta krótka chwila, przez którą karczmarz milczał wydawała się być wiecznością. Sam Hary przyłapał się na tym, iż stresuje go cała ta sytuacja. Skarcił się w duchu, ponieważ nie było to do niego podobne. Jednak kiedy mężczyzna zgodził się, w sercu najemnika rozbłysła cała gama uczuć, w większości tych przyjemnych. Nie sądził, że jeszcze kiedyś ponownie się ożeni. A tu jednak... Wesoły, szeroki uśmiech pojawił się na jego twarzy i natychmiast zwrócił wzrok w stronę dziewczyny. Nawet nie zauważył, że w całej karczmie zapadła grobowa cisza i wszyscy goście zwrócili swe oblicza w ich stronę. Wszak takie publiczne zaręczyny nie były codziennością i dostarczały niemałych plotek.
- A czy Ty Nadio, moja droga zgodzisz się..? - zapytał, łapiąc jej drobną dłoń i klękając na jedno kolano przed ukochaną. Cały czas także spoglądał jej prosto w oczy, uśmiechając się wesoło. W tym momencie nic się nie liczyło...
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Tawerna "Lewiatan"   Nie Mar 05, 2017 7:03 pm

Nadia od razu się rozpromieniła i kiedy padło pytanie w jej stronę, pokiwała energicznie głową. Nie było większego wstydu dla panny niż nieślubne dziecko, do tego Hary był dla niej idealnym kandydatem, w końcu darzyła go uczuciem. Hank pokręcił lekko głową widząc czułość Harego względem Nadii i odwrotnie. Kiedy on był młody, rodzice jego i jego żony umówili się i nikt nie pytał młodych o zgodę. Hank nawet nigdy nie widział na oczy swojej zmarłej już teraz żony, aż do dniu ślubu! Machnął ręką. Uznał, że nie ma co czekać, powinni od razu ustalić datę.
- Staniecie przed obliczem Siedmiu początkiem kolejnego miesiąca. Powinno Ci wystarczyć aby pocieszyć się wolnością. Co ty na to? Zgadzasz się? Nie masz wyjścia - powiedział, a potem poklepał Harego po ramieniu i zaśmiał się rubasznie.
Powrót do góry Go down
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Tawerna "Lewiatan"   Nie Mar 05, 2017 7:21 pm

Wiedział, że dziewczyna się zgodzi. Co do tego nie miał żadnych wątpliwości. W momencie, kiedy dziewczyna zgadzała się, on wstał błyskawicznie i przytulając ją gorąco, acz krótko pocałował w usta. W tym momencie był chyba najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Na słowa Hanka przytaknął głową.
- Sam także myślałem o pierwszych dniach maja, to dobra data. - odpowiedział, uśmiechając się i także roześmiał. - Pozwolisz, aby wesele odbyło się tutaj, w Twojej karczmie..? - zapytał Hanka. - Muzyków, barda, kapłana, sept wszystkim tym zajmę się osobiście. - zapewnił, nie odrywając wzroku od Nadii. Pozostał jeszcze jeden, bardzo drażliwy temat. - Co do kosztów... Jeżeli będzie trzeba, mogę pokryć wszystkie wydatki związane z ucztowaniem tutaj. Listę gości pozostawiam Nadii. Ja zaproszę kilka, najwyżej kilkanaście osób. W większości samych starych znajomych. -to było chyba na tyle. Przynajmniej niczego więcej nie pamiętał. W kompanii było łatwiej. Zatrzymali się w mijanej wiosce, znaleźli kapłana i wzięli szybki ślub, po którym cała kompania świętowała w obozie przez cały dzień. Nazajutrz wszystko było spakowane i ruszali dalej...
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Tawerna "Lewiatan"   Nie Mar 05, 2017 7:50 pm

Hank zastanowił się nad propozycją Harego, jednakże miał w głowie nieco inne rozwiązanie. Postanowił, że podzielą się kosztami wesela. Flowers miał początkujący biznes, toteż wydawanie pieniędzy na samym początku było niewskazane. Niech lepiej zainwestuje w dobrą przyszłość dla siebie i jego córki. Wesele opłacą pół na pół.
- Oczywiście, że się zgadzam. Nie pomyślałbym o żadnym lepszym miejscu na wesele. Co do kosztów, podzielimy się na pół. Ty zajmij się załatwianiem wszystkiego, podlicz koszt i połowę dostaniesz ode mnie. A teraz jedz i znikaj mi z oczu, muszę zająć się klientami. Nadia, wracaj do pracy - powiedział, grożąc im palcem, jednakże nie na poważnie. Zaraz po tym zniknął na zapleczu, skąd przyszedł.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Tawerna "Lewiatan"   

Powrót do góry Go down
 
Tawerna "Lewiatan"
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Królewska Przystań-
Skocz do: