IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Kuźnia Hary'ego

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Kuźnia Hary'ego   Nie Lis 13, 2016 10:10 am

Średniej wielkości, dobrze wyposażona kuźnia znajdująca się w pobliżu Błotnistej Bramy.
Powrót do góry Go down
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Kuźnia Hary'ego   Nie Lis 13, 2016 11:29 am

29 luty 266 AC


Po powrocie z karczmy wziął zimną kąpiel i poćwiczył trochę z dzieciakami na placu, aby się rozruszać. Pod wieczór zjawił się Bastian i dogadali wszystkie szczegóły. Ustalili, że miecz dla strażnika będzie schowany nieopodal wejścia do kuźni, przysypany ziemią. Gdy rzeczony udał się na spotkanie, Hary włożył swój czarny, długi płaszcz z kapturem, na plecy założył broń zawieszoną na pasach i wraz z rycerzem ruszyli we wskazane miejsce.


Niedługo po zmroku


Kiedy dotarli do opuszczonej kuźni, pierwej stanął z Dariusem z boku i przez chwilę obserwował budynek i jego okolicę. Trzeba było upewnić się, że nikt ich, ani budynku nie obserwuje i nie będą mieli zbędnych niespodzianek. Broń dla strażnika zostawił w umówionym miejscu, upewniając się, że postronni ludzie nie znajdą jej, ani nie zauważą. Baczył uważnie, czy nikt ich nie obserwował, po czym wszedł do środka, chwytając swoje miecze. Zasadzili się w największym pomieszczeniu znajdującym się tuż przy wejściu. Darius ukrył się za wielkim piecem, Hary zaś na kryjówkę wybrał róg pomieszczenia, zaraz za wielkim kowadłem i dwoma starymi beczkami. Oczywiście jak najdalej od wpadającego przez okno światła. Starał się nie poruszać, zaś ostrza obrócił do tyłu, za siebie, aby nie zdradzić swojej obecności nieuważnym odbiciem promieni od stali...
Powrót do góry Go down
Nieznajomy

avatar


PisanieTemat: Re: Kuźnia Hary'ego   Nie Lis 13, 2016 10:48 pm

Długo nic się nie działo. Cisza i piski jakiegoś szczura wypełniały obszerną izbę kuźni. Z zewnątrz przez chwilę dobiegały głosy jakiejś rozmowy ale zaraz ucichły. Hary mógł zaobserwować niedaleko siebie pająka wijącego wielką sieć. Minął jeden kwadrans, potem drugi. Nikt nie przychodził. Darius czekał cierpliwie na swoim miejscu z mieczem opartym na barku. Nie zerkał w okna. Zamiast tego nasłuchiwał. I w końcu coś usłyszał.
Drzwi zaskrzypiały i otworzyły się powoli. Pomieszczenie wypełniły odgłosy kroków kilku ludzi. Wyglądając Hary i Darius mogli zobaczyć siedmiu ubranych na czarno mężczyzn uzbrojonych w miecze, sztylety i pałki.
Hary i Darius nie czekali i od razu ruszyli do ataku. Wróble nie zachowywały czujności, ale mimo to nie dały się zaskoczyć. Któryś z nich usłyszał skrzypienie starej podłogi pod stopami Flowersa i zaalarmował resztę. Wszyscy szybko dobyli broni walka zaczęła się na dobre.
Na Harego rzuciło się trzech przeciwników. Dwóch uzbrojonych w krótkie miecze i jeden ze sztyletem i zgaszoną pochodnią.
Hary zaczął walkę świetnie, choć przewaga liczebna dawała mu się we znaki. Udaje mu się ciąć w nogę jednego z dzierżących miecz wrogów. Potem jednak starcie przybiera inny obrót. Przeciwnicy atakują zaciekle i Flowers zmuszony zostaje do ciągłej obrony, co nie jest łatwe w zamkniętym pomieszczeniu. W końcu jeden z wróbli zachodzi go z lewej flanki i pcha mieczem w bok. Ostrze odbija się od pancerza z metalicznym odgłosem i zamiast serca trafia przedramię zostawiając długą szramę pod łokciem. Zbroja właśnie uratowała życie Harego.
Troje przeciwników dalej napierało. Flowers wypracował jednak lepszą pozycje i wyprowadził kilka ciosów z furią. Dwa z nich dosięgnęły wróbla, który przed chwilą go zranił. Jeden miecz przejechał po piersi rozbryzgując krew a drugi zatopił się głęboko w brzuchu. Przeciwnik padł na ziemię a kałuża krwi pod nim rosła z każdą chwilą.
Potem Flowers uniknął kilku ciosów. Jeden z nich przeleciał niebezpiecznie blisko jego głowy. Inny otarł się lekko o napierśnik. W końcu obrywa sztyletem w lewą dłoń. Ostrze tnie skórę powyżej kciuka. Potem Hary odpłaca się tnąc obu po nogach, jednak przeciwnicy nie poddają się i ciągle atakują.
W międzyczasie Darius zmagał się z czterema wróblami i padłby gdyby nie przybycie Bastiana. Strażnik pchnął jednego z fanatyków w plecy przebijając go na wylot i ratując tym samym rycerza. Dalej walka tej dwójki przebiegła bez zagrożeń. Rycerz i strażnik współpracowali i sukcesywnie zabijali resztę wrogów jednego po drugim. Darius ostatniego ciął w kolano i zdzielił rękojeścią w twarz. Wróbel padł ogłuszony.
Hary w tym czasie zmagał się ze swoimi wrogami. Teraz już wróble nie mogły go dosięgnąć. Jeden z nich w akcie desperacji próbował chwycić beczkę i nią rzucić, ale Flowers ciął go od dołu po żebrach powstrzymując zamach. Oboje dalej walczyli ale nie mogli nawet Harego drasnąć. W końcu Flowers wykonał popisowy zwód i silnym zamachem przejechał fanatykom mieczami po twarzach. Oboje padli na podłogę wijąc się z bólu. Jednemu połowa skóry odchodziła od twarzy. Drugi miał wybite kilka zębów i rozharatany policzek a z ust leciały mu strugi krwi. (Hary decyduje co z nimi zrobić)
Darius odezwał się pierwszy.
- Dobra robota panowie. Mam tu jednego nieprzytomnego. Zaraz spytamy go o kilka rzeczy. - Na jego twarzy widać było stróżkę krwi spływającą z nosa i krwistą szramę na prawym boku. Nie wyglądało to jednak groźnie.
Bastian odziany w kolczugę i osłony na rękach i nogach właśnie wycierał miecz o czarne ciuchy jednego z trupów. Potem schował go do pochwy i spojrzał na nieprzytomnego.
- To fanatycy... prędzej się zabije niż wyjawi tajemnice... - Powiedział bez entuzjazmu. - Ale spróbować można.
Powrót do góry Go down
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Kuźnia Hary'ego   Pon Lis 14, 2016 6:21 pm

Nie wszystko poszło jak trzeba. - Cholerna podłoga! Niech ją wszyscy diabli wezmą! - zaklął w myślach i rzucił się do ataku. Miał przeciwko sobie trzech fanatyków. Liczba niezbyt wielka, ale w ciasnym pomieszczeniu znacząca. Szło mu nieźle, mimo przewagi przeciwników. Zdołali tylko ranić go w przedramię i wierzch dłoni. Najpierw pozbył się jednego, wypruwając mu flaki, następnie praktycznie zasiekł dwóch na raz wywijając się popisowym zwodem i tnąc ich przez twarze. Jeden był już niemal martwy - kwestia czasu - drugi zaś dogorywał. W kwestii Hary'ego leżało jego życie.
Po krótkim namyśle postanowił zlitować się i wbił mu miecz prosto w serce.
- Jest mnóstwo sposobów na rozwiązanie języka, a utrzymanie przy życiu. - odpowiedział Bastianowi i splunął mieszaniną krwi i śliny. Oderwał kawałek ubrania z jednego z martwych fanatyków i owinął nim sobie ranną dłoń. Po chwili zrobił to samo - tym razem odrywając nieco większy skrawek - i obandażował w sposób iście polowy prawe przedramię, które krótko mówiąc było rozorane niemal od dłoni po łokieć.
Zostanie piękna blizna.
Następnie otarł pospiesznie miecze i schował do pochew. Podszedł do nieprzytomnego, wskazanego przez Dariusa i poderwał go, sadzając plecami do kowadła. Poczuł przy tym niemiłosierne pieczenie w obydwu ranach, przy czym miał wrażenie, iż przedramię zaraz mu pęknie na pół. Mimo tak ostrego bólu zacisnął zęby i zrobił swoje. Półrękiemu polecił związać mocno dłonie fanatyka z tyłu kowadła, zaś strażnikowi wcisnął krzesiwo, każąc rozpalić piec. Sam kucnął przed pojmanym i strzelił go otwartą lewą dłonią w twarz tak mocno, iż rana na wierzchu ponownie zaczęła krwawić. Syknął przez zęby i spojrzał prosto w oczy jeńca, kiedy ten już oprzytomniał, co niezmiennie musiało być efektem uderzenia.
- Jak dobrze, że się obudziłeś mój drogi. - mówiąc to wyciągnął schowany w bucie sztylet i zakręcił nim w zdrowej dłoni. - Jeśli powiesz nam wszystko co chcemy wiedzieć, nie skończysz jak twoi kamraci. - teatralnie rozłożył ręce, pokazując martwych fanatyków. - I być może zachowasz życie. - błyskawicznie uciszył strażnika, który zapewne nie zdzierżyłby puszczenia fanatyka z życiem. Flowers dobrze o tym wiedział, ale jeniec przecież nie, prawda..?
- Na początek chcemy wiedzieć kto wami przewodzi i co kryjecie w tym budynku..? - zapytał świdrując go wzrokiem, aż do najgłębszych zakamarków. Był prawie pewien, że drab odmówi, toteż wstał nie czekając i podszedł do szczątek rozbitej beczki. Podniósł spory kawałek metalu z obręczy i wyciągnął go w stronę strażnika.
- Wsadź to i jakieś szczypce, które znajdziesz zapewne gdzieś tutaj do ognia. Niech rozgrzeją się do białości. - mówiąc ostatnie zdanie przeszył fanatyka swoim bladobłękitnym wzrokiem, przybierając głos sugerujący, iż z całą pewnością ma zamiar to zrobić. I będzie mu się to podobać.
- My mamy czas, nawet całą noc jeśli będzie potrzeba. Wytrzymasz chłopcze całą noc..? - zapytał podchodząc do jednego z martwych ciał. Oderwał duży kawał materiału i złożył kilkukrotnie. - Och nie martw się, to tylko na wypadek gdybyś zechciał krzyczeć podczas zabawy z narzędziami. W innych wypadkach sir Rycerz. - wskazał Dariusa. - Pokaże ci jak trzymać język za zębami. - miał nadzieję, że skrępowany pojął groźbę wybicia kilku - lub też wszystkich - zębów w przypadku prób zbędnego krzyku, zanim jeszcze narzędzia pójdą w ruch.
Kucnął przed nim ponownie i z wielką, zdawałoby się przesadną czcią zdjął mu buta. Kiedy Półręki przytrzymał drugą nogę, wbił końcówkę ostrza sztyletu w duży paluch i lekko obrócił. Wyszczerzył zęby, spoglądając na fanatyka.
- Uśmiechnij się, to na dobry początek znajomości. Pamiętaj, że możemy zrobić to po dobroci. - zapowiadała się długa noc...
Powrót do góry Go down
Nieznajomy

avatar


PisanieTemat: Re: Kuźnia Hary'ego   Pon Lis 14, 2016 9:58 pm

Ogłuszony wróbelek był z wyglądu dwudziestolatkiem. Na twarzy miał kilka blizn i małą, czarną brodę. Włosy miał krótkie a na czole widniała mała siedmioramienna gwiazda. Był dosyć wysoki, ale za to chudy i kościsty.
Gdy się ocknął wyszczerzył oczy na trójkę mężczyzn. Był przerażony, na co wskazywał jego szybki oddech i gwałtowne mruganie.
Gdy Hary zaczął do niego mówić wlepił w niego wzrok i słuchał ze strachem. Spojrzał potem na strażnika, który rozpalał w piecu kowalskim, i na rycerza, który ścisnął swoje pięści strzelając stawami. O dziwo w lewej ręce usłyszał tylko trzy stuknięcia.
Po wbiciu sztyletu w palec krzyknął z bólem, ale zaraz ucichł i tylko stękał cierpiąc niezmiernie. Był już złamany i nie miał zamiaru stawiać oporu.
- Ja... ja... ja powiem! Powiem! Wszystko powiem! Cała noc niepotrzebna! Ja wszystko powiem! Wszystko co wiem! Naprawdę! - W oczach wróbla widać było przerażenie i załamanie.
Bastian słysząc to przestał rozdmuchiwać żar w piecu i podszedł do reszty.
- To gadaj kto kazał wam atakować Fintę... - Chciał najpierw spytać o siostrę, ale uznał, że ten fanatyk może nawet o niej nie wiedzieć. Lepiej było znać ich przywódcę. On na pewno ich do niej zaprowadzi.
- No... BOGOWIE! - Powiedział z wielkim przejęciem i oddaniem.
Darius chlasnął go płazem miecza po twarzy. Na policzku została czerwona szrama.
- Nie pierdol, bo naprawdę zrobi się z tego cała noc.
Chwilę zajęło wróblowi dojście do siebie.
- No... znaczy... no... - Patrzył to na Dariusa, to na Harego. - No bogowie, ale nie do końca no... bogowie przemawiają przez kapłana! On jest głosem bogów! Nie ma go w mieście, ale przysyła rozkazy do septona Madiela. On kieruje nami w Królewskiej Przystani.
Bastian przykucnął i mrużąc lekko oczy zapytał:
- A gdzie jest ten... septon Madiel?
Przez chwile wróbel wahał się z odpowiedzią i patrzył na nich z drgającą wargą.
- No... blisko. Pod kuźnią jest tunel, który wychodzi dwie ulice dalej, w domu jakiejś staruszki. Tam przesiaduje Madiel.
Darius spojrzał na Harego.
- Jak wejść do tego tunelu?
Palec wróbla wskazał ścianę na przeciwko pieca.
- Ściana jest podwójna. Jest tam wąskie przejście a potem kamienne schody na dół. Tunel kończy się takimi samymi schodami.
Bastian wziął pochodnie, którą dzierżył wcześniej jeden z fanatyków i zapalił ją z małego płomyka, który zdążył się rozpalić w piecu. Potem podszedł do ściany.
- Trzecia deska od rogu.
Bastian pchnął deskę a razem z nią przesunęło się kilka sąsiednich. Można było teraz wejść do "wnętrza" ściany a potem na schody ukryte pod małą wiatą wyglądającą z zewnątrz jak skład węgla.
Powrót do góry Go down
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Kuźnia Hary'ego   Wto Lis 15, 2016 9:28 am

Chłopak sypnął nim na dobre rozpoczęli zabawę. Szkoda, bo Hary miał kilka ciekawych pomysłów, których jak dotąd nie mógł wykorzystać. Ha!
Spojrzał na Dariusa i Bastiana z uśmiechem zwycięzcy, kiedy fanatyk wspomniał o tajnym tunelu. W tej chwili zrodził się w jego głowie plan. Plan na szybsze i znaczniejsze zarobienie pieniędzy, niźli jako nauczyciel. Z ciekawością przyglądał się poszukiwaniom strażnika.
Gdy w końcu ukazało się wejście, musiał w duchu przyznać, że sprytne rozwiązanie wymyślili. Pewnie Bogowie im je zesłali.
- Strażniku Tobie zostawiamy kwestię fanatyka. - zwrócił się do Bastiana. - Chodźmy sir Rycerzu, zostawmy przyjaciela z tą decyzją w samotności. - ruszył w stronę tunelu, dobywając miecza w lewej dłoni, gdzie rana była mniejsza. W drugą rękę chwycił pochodnię, lecz zaraz się zatrzymał. - Przecież tam w domu nie wiedzą co tu zaszło... - pomyślał.
- Przebieramy się szybko! I naciągać głęboko kaptury. W pierwszej chwili, kiedy wejdziemy do budynku, nie powinni się połapać. - aby wyglądać wiarygodniej, zdjął miecze z pleców i zapiął przy pasie. Kiedy wszyscy byli już gotowi - a Bastian podjął decyzję w kwestii fanatyka - ruszył przodem z jedną dłonią na rękojeści miecza, wchodząc do tunelu. W drugiej ręce dzierżył pochodnię, obserwując czujnie otoczenie spod kaptura.
Plan był taki - wchodzą do pomieszczenia, bacznie się rozglądając. Jeżeli zajdzie taka potrzeba, wyciągają miecze i sieką większość obecnych wewnątrz, prócz septona Madiela. Flowers był pewien, że go rozpoznają..
Powrót do góry Go down
Nieznajomy

avatar


PisanieTemat: Re: Kuźnia Hary'ego   Wto Lis 15, 2016 4:06 pm

Bastian nie czekał na specjalne zaproszenie i zabił fanatyka szybko i bez zbędnych ceregieli. Głowa wróbla potoczyła się po podłodze i zatrzymała obok ściany.
- Płoń w piekle.
Potem wszyscy zaczęli się przebierać. Nałożyli czarne okrycia wróbli a na głowy zarzucili szerokie kaptury.
Wszyscy weszli do tunelu. Darius zamknął za nimi drewniane "przejście" w ścianie i dołączył chwilę później. Hary prowadził i oświetlał drogę a Darius szedł na tyłach również z pochodnią.
Tunel był cały wyłożony kamieniem. Posadzka, ściany i strop. Wszędzie zimna i wilgotna skała. Po drodze rozmieszczone były trzy puste, żeliwne uchwyty na pochodnie. Ktoś mocno się natrudził przy budowie tego tunelu, jednak dzisiaj to była już historia.
Trójka dotarła do identycznych schodów jak na początku. Po wejściu na stopnie dotarli do drzwi, które otworzyły się bez problemu. Za nimi były deski, które po przesunięciu okazały się być szafą, zakrywającą drzwi od zewnątrz.
Znaleźli się w ciemnym pomieszczeniu. Była to kuchnia, bez wątpienia. Tylko jedna świeca paliła się przy ciepłym piecu. Izba była dosyć mała. Na przesuniętej szafie znajdowały się słoiki z powidłami i suszonymi ziołami. Nad piecem wisiała kiełbasa a z beczki stojącej w rogu wyraźnie było czuć kiszoną kapustę. Na środku stał stolik i cztery małe krzesła. Na nim znajdowała się drewniana zastawa wyglądająca na niedawno używaną.
Bastian spojrzał na pozostałą dwójkę wzrokiem "co to ma być?". Darius dotknął garnka stojącego obok pieca. Były w nim resztki zupy. Jeszcze ciepłe.
Po przeciwnej stronie szafy zza której weszli znajdowały się solidne drzwi z żelazną klamką. Spod nich widać było ogniste światło i słychać było stłumione głosy dwójki osób prowadzących jakąś konwersację.
Darius upewnił się, że wszyscy są gotowi i pociągnął lekko drzwi, które bezszelestnie się otworzyły.
Za drzwiami rozciągała się izba dwa razy większa od kuchni. Wyglądała na pomieszczenie średniozamożnego mieszczanina. Na drugim końcu oświetlał ją rzeźbiony kominek, przy którym stały dwa fotele z małym stolikiem pomiędzy nimi. Przy ścianach znajdowały się regały i szafy. Okna były ładnie wykonane, choć miały już sporo lat na karku. po lewej od kominka były schody. Na górę i w dół. Nad paleniskiem wisiał obraz przedstawiający czerwone mury i zielony ogień.
- Myślę, że to ciasto potrzebuje jednak jeszcze jednego jajka. - Powiedział wysoki, czarnowłosy mężczyzna siedzący w fotelu po lewej.
- Wcale nie. Nie mów jak się nie znasz wnusiu. - Odparła drobna staruszka siedząca po prawej.
Oboje byli odwróceni w stronę ognia i zajadali kawałki ciasta na drewnianych talerzykach. Obok stały kubki z herbatą.
- Gdzie dostałaś mąkę Tereso? Przecież żniwa jeszcze daleko.
- Mam swoje sposoby wnusiu. Za to twoi przyjaciele wykonali z nią dobrą robotę. Jakby moje oczy mi jeszcze pozwalały to chyba lepiej bym tego nie zrobiła.
- To twoje instrukcje sprawiły, że jest takie dobre.
Staruszka sięgnęła po kubek z herbatą ale wyraźnie nie mogła trafić dłonią. Mężczyzna chwycił delikatnie jej nadgarstek i naprowadził na kubek. Staruszka musiała być niemal ślepa.
- Mmm... zrobiła się chłodna. - Powiedziała po upiciu herbaty.
- Tak. Długo już tu siedzimy Tereso. Moich przyjaciół nie ma sporo czasu. Chyba muszę zobaczyć co się z nimi dzieje.
- Nie trzeba. Chyba właśnie wrócili! - Powiedziała zadowolona.
Mężczyzna odwrócił głowę i zobaczył trzech zakapturzonych jegomościów.
- Co tak długo? - Zapytał. - I gdzie reszta?
Wstał z fotela odkładając talerzyk. Hary i reszta mogli zobaczyć z kim przyjdzie im się mierzyć. Wielki i silny sukinsyn - tak można było opisać Madiela. Na głowie miał czarne, długie włosy związane z tyłu w kucyk. Cała pierś ukryta była pod pancerzem z twardej skóry a ręce chroniły warstwy metalu i ćwieków. Na plecach miał czarny płaszcz, który właśnie zdjął i rzucił na oparcie fotela. Jego twarz była surowa i doświadczona. W przeciwieństwie do wróbli nie miał na czole siedmioramiennej gwiazdy, za to kilka innych blizn po dawnych walkach owszem. Przy pasie zwisały mu dwa obosieczne toporki.
- Kur. Wa. Mać. - Szepnął cicho Bastian.
Madiel skrzyżował ręce na piersi i oczekującym wzrokiem spojrzał na trójkę.
- Raport. Już.
Powrót do góry Go down
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Kuźnia Hary'ego   Wto Lis 15, 2016 7:37 pm

Domyślał się co zrobi Bastian. I nie przejęło go to zbytnio. Kiedy ruszyli tunelem, zdziwił się, że fanatycy zdołali praktycznie pod nosem Złotych Płaszczy wykopać takie coś. I jeszcze obłożyć kamieniem! Jeżeli mieli więcej takich wtyk, jak obecny z nimi strażnik, to nie było się czemu dziwić.
Kiedy weszli do kuchni, miał ogromną ochotę porwać choć kawałek kiełbasy. Był głodny. Strasznie głodny. Przemógł jednak słabość i mimo burczenia w brzuchu, który domagał się jedzenia - ruszył dalej. W kolejnym pomieszczeniu znaleźli to czego - a raczej kogo - szukali. Zarówno właścicielka, jak i septon siedzieli do nich tyłem, w stronę kominka.
Nie miał czasu na podziwianie wnętrza. W jego głowie zrodził się plan podejść po cichu i zaskoczyć parę, jednak rychło plany wzięły diabli. Staruszka może i była ślepa, lecz słuch miała znakomity. Odruchowo naciągnął kaptur głębiej na głowę i spojrzał spod niego swoimi blado błękitnymi oczyma na rosłego przywódcę bandy fanatyków. Odruchowo zacisnął z całych sił dłonie na rękojeściach mieczy uwieszonych przy pasie i syknął z bólu w jednej z nich.
Spiorunował wzrokiem Bastiana, kiedy ten się odezwał. Krótko odchrząknął i połknął zbierającą się ślinę.
- Mieliśmy mały problem po drodze. Kiedy weszliśmy do kuźni, zaatakowało nas trzech ludzi, najpewniej Złote Płaszcze. Jeden z nich krzyczał coś o uwolnieniu siostry, ale skurwysyn padł pierwszy. Pocięliśmy też jego dwóch kolegów, ale sami straciliśmy czterech. Mnie cięli przez rękę... - wystawił na moment obandażowaną dłoń i zaraz ją schował, kładąc na rękojeści miecza. - Jemu pocięli nogę. - wskazał lekkim ruchem głowy Dariusa. - A jemu... Jemu już nic nie pomoże. - ostatnim wspomnianym był oczywiście Bastian. Jeżeli miało dojść do walki, niech wróg myśli, iż ma do czynienia z kalekami. Tak będzie łatwiej.
Jeżeliby zaś mężczyzna wykrył podpuchę, zamierzał szybkim ruchem ciąć go na wysokości zawieszonych toporków, aby pozbawić możliwości ich użycia. Był na przygotowany, cały czas trzymając przynajmniej jedną rękę na rękojeści miecza...
Powrót do góry Go down
Nieznajomy

avatar


PisanieTemat: Re: Kuźnia Hary'ego   Wto Lis 15, 2016 10:05 pm

Madiel z rękami skrzyżowanymi na piersi słuchał nieznajomego głosu. Jego twarz była niewzruszona, może poza kącikiem ust, który lekko się poruszył gdy usłyszał o uwalnianiu siostry.
Odezwał się gdy Hary skończył.
- Rozumiem... - Przez chwilę wodził oczami po trójce przed nim. - Nie poznaję Cię. - Spojrzał na Harego marszcząc brwi. Jego głos był obcy a jeszcze godzinę temu słyszał wszystkich, których posłał do apteki. - Moi ludzie pewnie nie żyją, co? - Powiedział bez żadnego zdziwienia. Potem westchnął i zrobił niezadowoloną minę. - I pewnie chcą panowie zabić teraz mnie, prawda? - Spytał jak gdyby nigdy nic.
Darius spojrzał po pozostałych. Wszyscy trzymali ręce blisko broni gotowi w każdej chwili rzucić się do walki.
Teresa odwróciła głowę w stronę Madiela.
- Jacyś chuligani przyszli? Pogoń ich wnusiu!
Powrót do góry Go down
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Kuźnia Hary'ego   Wto Lis 15, 2016 10:33 pm

Już po pierwszym słowie wiedział, że zastawiona pułapka prysła jak kropelki deszczu rozbijające się o kamienie traktu. Mimowolnie zacisnął ponownie dłonie na rękojeściach. Nie wyciągnął jednak mieczy z pochew.
Jeszcze nie.
Zachowując spokój, zrobił krok w bok i pół do przodu, aby mieć lepszy kont ataku w razie potrzeby.
- Gratuluję spostrzegawczości mości kapłanie. Jednak jeszcze nie teraz, wkrótce ale nie teraz... - mówił jednolitym, lodowatym głosem. Nie zająknął się nawet na moment, choć oddychał nierówno. - Czemuż to przywódca takiej grupy nie ma jak kamraci znaku wyrytego na czole..? Mów Pan prawdę jaśnie święty Panie Madiel. Znalazło się kilku fanatycznie wierzących wyrzutków i okazja sama przyszła, hę..? Co Ci zrobił nasz jaśnie panujący król Viserys, że tak przeciwstawiasz mu się..? No i trzecie pytanie, gdzie jest porwana siostra strażnika imieniem Bastian..? - zakończył monolog, wciąż nie spuszczając z oczu fanatyka.
Gotowy do ataku...
Powrót do góry Go down
Nieznajomy

avatar


PisanieTemat: Re: Kuźnia Hary'ego   Wto Lis 15, 2016 11:36 pm

A więc rozmowa. Bez ślepego ataku na dzień dobry. To Madiel szanował.
- Znak na czole jest... problematyczny. Tylko ślepi fanatycy takie noszą. Ja jestem pokornym sługą Siedmiu. Niewygodnie byłoby chodzić z czymś takim po mieście, nie uważacie? - Uniósł brwi na dźwięk swojego imienia. - No proszę! Ktoś wam wszystko wygadał... muszę następnym razem lepiej dobierać ludzi do zadań... - Na słowa o królu zaśmiał się cicho. - Król sam sprowadził na siebie gniew bogów... kiedy czterdzieści lat temu własnoręcznie zabił Wielkiego Septona przywłaszczając sobie jego boskie prawa. Ludzi takich jak ja przybywało z czasem, aż w końcu się zjednoczyli i postanowili zemścić się na tym... "avatarze". - Ostatnie słowo wymówił z wyjątkową pogardą. - Nawet jeśli nam nie uda się go zabić... jest już stary... wkrótce umrze. A gdy giną królowie świat się zmienia. Ostatnio zmienił się na gorsze. Chcemy to naprawić. - Na pytanie o siostrę Bastiana Madiel wskazał palcem na schody prowadzące na dół. - Jest tutaj. Na dole.
Po chwili pchnął swój fotel pod samą ścianę aby zrobić więcej miejsca.
- No... to pogadaliśmy. - Wyciągnął toporki zręcznym ruchem i zakręcił nimi po dwa szybkie młyńce. - Możemy zacząć się teraz zabijać? - Wskazał jeszcze toporkiem na staruszkę. - Tylko proszę, uważajcie na Teresę. To dobra kobieta. Nie chciałbym, żeby coś jej się stało.
Spoglądał spokojnym i pewnym siebie wzrokiem na trójkę intruzów.
Bastian i Darius spojrzeli na Harego, jakby czekając na jego znak.
Powrót do góry Go down
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Kuźnia Hary'ego   Sro Lis 16, 2016 12:00 am

- Z całą pewnością byłby pan zauważalny i rozpoznawalny. - zauważył beznamiętnie. - Obawiam się, że jednak może nie nadejść następny raz. Nie sądzę, żeby można było znaleźć lepszych. Po prostu kiedy idzie zatańczyć ze śmiercią, wtedy każdy w końcu pęka. Każdy. - z każdym słowem herszt okazywał się ciekawym człowiekiem. Aż szkoda go zabijać...
- Ach te wasze fanatyczne brednie. Z całym szacunkiem, ale bogowie to wymysł pierwszych ludzi, którzy przecież w coś musieli wierzyć, aby móc na nich zwalać swoje niedole i nieszczęścia. - miał co do tych spraw dość jednoznaczne podejście. - Hmmm.. A może kolejny król będzie jeszcze gorszy..? Taki Maegor Okrutny w nowej postaci..? - po raz kolejny popisał się znajomością historii.
Kiedy fanatyk wspomniał o uwięzionej kobiecie, na moment spojrzał na Bastiana wzrokiem mówiącym "nie masz za co dziękować" i wrócił, wbijając twardy wzrok w septona. Jednym ruchem zrzucił z siebie płaszcz, który krępował jego ruchy i dobył mieczy. Także zakręcił po dwa szybkie młynki swoimi mieczami, pokazując że nie jest gorszy.
- Jeżeli nie będzie się wtrącać, to przeżyje. - zapewnił jeszcze przeciwnika. - Niech Wojownik zagra swoją ulubioną muzykę! Czas zatańczyć ze śmiercią! - znakiem były pierwsze kroki w stronę fanatyka z mieczami gotowymi do parowania i kontrataku...
Powrót do góry Go down
Nieznajomy

avatar


PisanieTemat: Re: Kuźnia Hary'ego   Wto Lis 22, 2016 10:30 pm

Hary rzucił się na Madiela pierwszy i przez kilka sekund wymieniali szybkie ciosy. Hary uderzał a Madiel blokował, potem odwrotnie.
- Wojowniku prowadź mą dłoń!!! - Wykrzyczał septon.
Potem do walki dołączyli Bastian i Darius. Septon wycofał się na środek pokoju, żeby oddalić walkę od Teresy. Bastian chciał go wtedy zajść od tyłu, jednak nie udało się i strażnik zarobił cios rękojeścią w brzuch. Bolało, bo Madiel do słabych nie należał.
Tylko Dariusowi udało się go drasnąć. Małe cięcie pojawiło się na ręku osamotnionego przeciwnika, jednak zdawał się on nawet go nie zauważać.
Potem inicjatywę zdecydowanie przejął septon. Dwa toporki wirowały w powietrzu ze świstem fanatycznej furii. Kilka razy przeleciały niebezpiecznie blisko całej trójki jego oponentów a jeden cios Darius przyjął na tarczę, która mało się nie rozleciała od potężnej siły septona.
Chwilę później Hary z Bastianem natarli na przeciwnika razem. Oboje obili po jednym razie jego pancerny napierśnik a gdy Darius przyłączył się do wymiany septon zręcznym ruchem sparował dwa ciosy najemnika i strażnika by zaraz potem wyskoczyć naprzód i kopnięciem zachwiać rycerzem, który potem zarobił potężny cios w szczękę. Na szczęście dla niego - nie była to ostra strona topora.
Walka trwała dalej. Septon nie poddawał się i wydawał się nie męczyć. Widać było po nim doświadczenie i wojenną zaprawę. Bastianowi udało się go zranić w nogę, ale Madiel za chwilę odpowiedział tym samym strażnikowi. Darius z bolącą szczęką i Hary, który jak na razie zarówno nie zranił septona jak i nie został przez niego trafiony, zaatakowali i zmusili go do cofnięcia się pod ścianę. Madiel wykorzystywał każą przewagę jaka wpadła mu w ręce. A to kopnął Haremu pod nogi beczkę stojącą w kącie, a to przewrócił fotel, na którym wcześniej siedział, żeby zagrodzić Dariusowi drogę. Pokój powoli ulegał degradacji. Poręcz przy schodach została złamana w dwóch miejscach, stolik na przeciwko schodów rozniesiony w drzazgi, ściany ukruszyły się kilka razy.
Potężny septon nie dawał za wygraną. Atakował z furią, choć jego twarz była raczej spokojna, a oczy patrzyły na przeciwników wzrokiem pełnym zarówno szacunku jak i pogardy.
Walka się dłużyła. Madiel krwawił z nogi i dłoni, jednak nie oznaczało to wielkiej przewagi.
Na chwilę wszyscy się zatrzymali a w powietrzu zamiast śpiewu stali było słychać ich ciężkie oddechy.
- Gdyby moje wróbelki tak mieczami machały... - powiedział septon. - Przegrać z takimi wojakami to żaden dyshonor. Ale widzicie... ja przegrać nie mogę.
Darius zaatakował. Madiel sparował jego cięcie i z ogromną finezją ciął go toporkiem najpierw w bok a potem nisko w nogę. Rycerz padł na ziemię. Bastian i Hary ruszyli mu na pomoc. Septon cofnął się trochę, uniknął ataku Harego wykonując piruet i wykorzystując impet obrotu wymierzył dwa ciosy oboma toporami w Bastiana. Strażnik uchylił się, ale chwilę później oberwał kolanem w czoło i uderzył głową o ścianę.
Hary został z Madielem sam na sam. Tym razem to najemnik musiał się cofać aż do samej ściany. Septon był co prawda odrobinę wolniejszy, ale siła jego ciosów sprawiała, że każde parowanie było męczące a każdy unik musiał być precyzyjny. W końcu Hary wytrącił z ręki przeciwnika jeden z toporków, który wylądował gdzieś na środku pokoju. Madiel mając teraz jedną rękę wolną złapał lewy miecz Harego w rękawice i rąbnął mu drugą ręką w prawy nadgarstek, przez co Flowers również został z jedną bronią. Sięgnął wtedy po swój ukryty sztylet i próbował wbić go w szyję septona. Ten jednak zatrzymał jego rękę milimetry od swojej śmierci. Trwali tak przez krótki moment siłując się ze sobą. Hary przyciśnięty do ściany powoli tracił siły i jego sztylet zaczął zmieniać kierunek. Sekunda po sekundzie kierował się coraz bliżej oka Flowersa. Potężna ręka Madiela pchała ostrze coraz bliżej, bliżej i bliżej... Sam septon zaczął krzyczeć, jakby chcąc dodać sobie jeszcze więcej siły.
Gdy krawędź sztyletu niemal dotykała oka Harego, Madiel nagle znieruchomiał. Spojrzał w dół i zobaczył ostrze miecza wystające z jego brzucha. Flowers odwrócił wtedy sztylet i pchnął go pod obojczyk. Wielki przeciwnik cofnął się niezdarnie o kilka kroków. Za nim stał Bastian obficie krwawiący z nosa. Brał właśnie w rękę toporek Madiela.
- Idę... - mówił z grymasem bólu septon. - ...aleją gwiazd.
Bastian wbił mu z rykiem toporek w czaszkę. Madiel opadł bezwładnie na ziemię. Strażnik padł potem na kolana i trzymając się za ranę na nodze powiedział do trupa:
- Płoń w piekle...
Niedaleko leżał nieprzytomny Darius. Z jego boku wypłynęła plama krwi, która powiększała się z każdą sekundą...
Starsza pani przez cały ten czas siedziała spokojnie na fotelu i sączyła herbatkę.
Powrót do góry Go down
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Kuźnia Hary'ego   Pią Lis 25, 2016 8:03 pm

Już po pierwszej wymianie ciosów wiedział, że nie będzie łatwo. Madiel był - i widać to było na pierwszy rzut oka - obeznany w bojach i zahartowany. Kiedy otoczyli go, atakowali na przemian, dwójkami. Na nic to się zdawało, fanatyk iście diabelnie walczył, jak gdyby wstąpił w niego sam Wojownik. Raz wespół z Bastianem zaatakowali ze dwóch stron, jednak nie trafili. Ostrza mieczy ześliznęły się po płytach pancerza. Ba! Mało tego. Drab zdołał kontratakować i zranić Dariusa. Walka zdawałoby się, trwała w nieskończoność.
Istne szaleństwo nastąpiło, kiedy po pokoju zaczęły latać przeróżne rzeczy. Hary w samą porę podskoczył nad turlającą się pod jego nogi beczką i natarł z furią, lecz Madiel i ten cios sparował. W końcu walka powoli ustawała i wkrótce wszyscy czterej stali z opuszczonymi brońmi i ciężko oddychali.
Hary musiał przyznać, że skurwiel był dobry.
Kiedy wznowili walkę, szybko został sam na sam z wielkoludem. Przełknął gorączkowo ślinę i zaatakował. Szybko jednak fanatyk zepchnął go do defensywy i nie pozostało mu nic innego, jak tylko unikać potężnych ciosów. Przez krótki moment nawet cieszył się, z pozbawienia oponenta jednej z broni. Niestety wkrótce sam został pozbawiony jednego ze swoich mieczy. Na domiar złego uderzenie na powrót otworzyło ranę na przedramieniu i po chwili "opatrunek" zaczął przesiąkać karmazynowym płynem. Potem wszystko potoczyło się bardzo szybko. Wyciągnięcie sztyletu, próba ataku i niechybne zbliżanie się ostrza do oka. Walczył z całych sił, ale powoli zaczęły go opuszczać. Ostatni raz spróbował wyszarpnąć się z uścisku wielkoluda, kiedy poczuł zwolnienie uścisku na ręce dzierżącej miecz. Bez zastanowienia wbił go w brzuch przeciwnika po samą rękojeść.
Resztę dokończył Bastian. Kiedy było już po wszystkim, kazał mu założyć sobie opatrunek na nogę i pomóc mu z Dariusem. Sam podbiegł do kuchni i nalał do czegokolwiek trochę czystej wody, po czym wrócił do rannego i zajął się nim na tyle, na ile potrafił. Cały czas ukradkiem obserwował siedzącą w fotelu staruszkę. Wszak dziwotać się można takiemu jej zachowaniu. Rzec by można, dość podejrzanemu...
Powrót do góry Go down
Nieznajomy

avatar


PisanieTemat: Re: Kuźnia Hary'ego   Sob Lis 26, 2016 10:44 pm

Darius jeszcze trochę leżał nieprzytomny. Krwawienie z jego boku udało się zatamować, ale oddech miał słaby. Hary i Bastian nic więcej nie mogli już zrobić, więc strażnik pobiegł szybko do piwnicy poszukać swojej siostry.
W tym czasie Hary mógł zauważyć pewną ciekawą rzecz. Niedaleko na regale między kilkoma książkami wystawał kawałek papieru z wymalowaną siedmioramienną gwiazdą. Był to list, który mógł wyjaśnić kilka rzeczy.

List:
 

Nagle z piwnicy wybiegła blond włosa dziewczyna wyglądająca na najwyżej szesnaście lat. Za nią wyszedł Bastian, który powiedział, że pójdą z siostrą zawiadomić straż i wezwać jakiegoś medyka dla Dariusa. Gdy rodzeństwo opuściło budynek Darius odzyskał przytomność, ale wyglądał jakby miał zaraz umrzeć.
- Ooo... szlag... - powiedział półgłosem. - Czuję jakbym miał wbite gwoździe w żebra...
Kwadrans później zjawił się sześcioosobowy patrol Złotych Płaszczy. Bastian wyjaśnił im wszystko wcześniej. Zabrali Dariusa do najbliższego medyka i zajęli się ciałem Madiela (któremu na miejscu odrąbali głowę zapewniając, że jutro znajdzie się nabita na pikę przy Bramie Bogów...).


KONIEC EVENTU
Hary otrzymuje 2 PD
Część strażników miejskich zaczyna go kojarzyć i mieć o nim dobre zdanie.
Powrót do góry Go down
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Kuźnia Hary'ego   Sob Lis 26, 2016 11:16 pm

Kiedy dostrzegł list, podszedł i przeczytał go. Zawarte w nim informacje były bardzo ciekawe, jak i postać, która go wysłała. - Warto go zachować - pomyślał, chowając do kieszeni kurtki. - Trzeba będzie wypytać Tesmesa. -
Powrócił do Dariusa akurat w momencie, kiedy wrócił Bastian z siostrą. Po chwili jednak znowu zniknęli, tym razem w celu sprowadzenia pomocy dla rannego Rycerza. Hary w tym czasie postanowił przeszukać jakiekolwiek kufry i skrzynie, być może coś ciekawego i wartościowego znajdzie. Nie omieszkał także schować za pasek obydwu toporków septona. Co jak co, ale mogły być sporo warte.
Kiedy było po wszystkim, zarzucił kaptur na głowę i ruszył w swoją stronę...

zt.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Kuźnia Hary'ego   Pon Lut 06, 2017 1:28 am

12 kwietnia 266 AC po zmroku


Tej nocy w kuźni należącej do Hary'ego Flowersa miały odbyć się pierwsze walki wręcz. Przez ostatnie dni zapisało się łącznie sześciu mężczyzn chcących pokonać właściciela wpłacając po pięćdziesiąt jeleni i zająć jego miejsce jako nowi Mistrzowie areny. Kilka minut po zmierzchu podziemna komnata wypełniła się kilkunastoma osobami, gdyż poza zainteresowanymi walką pojawiło się kilku obserwatorów. Chwilę później na arenie pojawił się Hary i czekał na pierwszego przeciwnika, powoli się rozgrzewając i podskakując w miejscu.
Uderzenie serca później na środek wychodził dość mocno zbity mężczyzna, przypominający kowala. Mężczyzna przekręcił głowę, strzelając kręgami i tak samo postąpił z kośćmi palców. Kiedy był gotów, zaatakował pierwszy. Wyprowadził cios, jednak bękart cofając się o krok z łatwością uniknął go. Wykorzystując chwilową utratę równowagi przeciwnika, Mistrz zamarkował cios lewą, po czym natychmiast zadał go prawą w żebra. Następnie przeniósł ciężar na drugą stronę i gruchnął oponenta prosto w brzuch. Zbił z łatwością pięść osłabionego kowala, obrócił się i zadał mu cios prosto w szczękę. Ci siedzący bliżej mogliby przysiąc, iż słyszeli chrupot łamanego zęba. Kowal zatoczył się i padł na ubitą podłogę.
Kiedy usunięto nieprzytomnego mężczyznę, kolejnym który się pojawił był wysoki bez wątpienia marynarz. Wskazywała to jego ogorzała od słońca i wiatru twarz czy chude, żylaste ręce. Pierwsze wymiany ciosów wskazywały na wzajemne poznawanie się, wyszukiwanie słabych punktów. W końcu  to Flowers wypatrzył takowy. Po prostym uniku w bok, natychmiast wyprowadził sierpowego w skroń przeciwnika. Ten zachwiał się, zrobił jeszcze trzy kroki i padł jak długi.
Następnym w kolejce był chuderlawy chłopaczyna o pociągłej, szczurzej twarzy. Jednak jego pierwsze ruchy, w których uniknął ciosu wskazywały, iż posiada niezwykłą zwinność. Zdołał powtórzyć to jeszcze dwukrotnie, jednak nie mógł tak przecież przez całą wieczność. W końcu Mistrz zamarkował uderzenie z prawej robiąc krok na przód, po czym błyskawicznie zawinął lewą ręką, trafiając w bok przeciwnika. Ustawił się lepiej i dokończył dzieło hakiem w szczękę, powalając oponenta. Widać było, co i rusz kolejny z widzów kiwał z uznaniem głową.
Nim młodzik zdążył zejść, w ringu już pojawił się kolejny zdawać by się mogło kowal. Ten jednak był niski i przede wszystkim łysy. Poza tym widać dobrze zbudowany, samym swoim wyglądam nie wróżył łatwej walki. Pierwsze dwa uderzenia i mały człowieczek zgiął się w pół, kiedy dostał w brzuch. Jego głowa zrobiła się czerwona z wściekłości i z furią zaatakował Mistrza. Zasypał go gradem ciosów, aż w końcu jeden dosięgnął żeber Flowersa. Ten odpłacił się zaraz łysemu uderzeniem w bok. Kolejna krótka wymiana i Hary dostaje mocno po ramieniu. Jeszcze minuta i niespodziewanym lewym prostym Mistrz toruje sobie drogę do zwycięstwa. Poprawia prawym sierpowym w brzuch i dobija ciosem w bok głowy przeciwnika. Po tej walce następuje piętnaście minut odpoczynku dla czempiona areny.
Do kolejnej walki z niezwyciężonym stanął bardzo młody chłopak z blizną na policzku. Być może był uczniem w Fincie, który odpadł... I o dziwo już przy drugim wyprowadzanym ciosie trafił Mistrza w prawy bok. Na nic to jednak się zdało. Hary płynnie zrobił wypad w prawo, po czym lewym hakiem gruchnął w szczękę młodzika. Ten padł nieprzytomny.
Ostatnim i niewątpliwie najgroźniejszym przeciwnikiem Flowersa tego wieczoru był najemnik w służbie jednego z kupców. Już pierwszy jego cios ominął blok Mistrza i trafił go w szczękę. Może nie było to na tyle mocne, aby powalić, ale z całą pewnością odczuwalne. Następuje krótka wymiana ciosów, po której widać, że Flowers zaczyna opadać z sił. Najemnik postanawia to wykorzystać i zadaje potężny prawy sierpowy. Tylko cudem Hary'emu udaje się uniknąć go i wrócić do żywych i przytomnych. Nie trwa to jednak długo. Mistrzowi udaje się jeszcze uniknąć kilku ciosów, po czym niefortunnie odsłania się z jednej strony, wyprowadzając uderzenie. Najemnik blokuje je, po czym wyprowadza błyskawiczną kontrę i powala nieprzytomnego Flowersa na podłogę, zostając nowym Mistrzem areny.
Tymczasem pracujący w owej kuźni kowal wręczył Hary'emu szkatułkę z zawartością wygranej, po tym gdy ten się ocknął...
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Bóg Ognia i Cienia, Serce Płomieni
avatar


PisanieTemat: Re: Kuźnia Hary'ego   Sro Mar 01, 2017 1:48 pm

14 maja 266AC

Po długiej podróży z dalekiego wschodu, do Królewskiej Przystani dotarł kowal z Qohoru, któremu Flowers zaproponował korzystną posadę. Mężczyzna miał ze sobą dwóch swoich czeladników, a także wóz wypełniony narzędziami i sprzętem - w części nowym, zakupionym za pieniądze ze sprzedaży warsztatu - dzięki czemu po przybyciu szybko zajął się oglądaniem kuźni, aby ustawić wszystko w odpowiedni sposób. Pracujący już wcześniej dla Hary'ego kowal był dobry, jednak przybysz z Qohoru był prawdziwym mistrzem. Mistrzem, któremu nieobca była nawet tajnika przekuwania valyriańskiej stali... Nie było się więc też co dziwić, że mężczyzna traktował drugiego kowala z pewną wyższością i jako ekspert w swoim fachu nie miał zamiaru kryć się ze swoim zdaniem. Konflikt łagodziło to, że panowie nie mogli kłócić się otwarcie, ponieważ przybysz z Wolnych Miast nie znał wspólnego.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kuźnia Hary'ego   

Powrót do góry Go down
 
Kuźnia Hary'ego
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Królewska Przystań-
Skocz do: