IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Zakład jubilerski Foldeya

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Zakład jubilerski Foldeya   Pią Lis 18, 2016 9:00 pm

Budynek znajdujący się na skrzyżowaniu ulic w średnio zamożnej dzielnicy. Posiada parter oraz wejście na dach. O dziwo brak w nim kolejnych pięter, które spłonęły kiedyś w pożarze, a nikt nie kwapił się do odbudowy uważając ją za nieopłacalną. W najbliższej okolicy znajdują się głównie kamienice mieszkalne oraz bar zamknięty w godzinach popołudniowych.
Powrót do góry Go down
Gotfryd Arryn

avatar


PisanieTemat: Re: Zakład jubilerski Foldeya   Nie Lis 20, 2016 12:20 am

12 marca 266 AC

Gotfryd w towarzystwie Malcolma udał się do sklepu jubilerskiego. Trafiło na zakład Foldeya. Trzeba kupić prezent ślubny Alyssie. Kolejny wydatek, a dochodów brak... Myśl, że w przyszłości skarbiec Orlego Gniazda będzie do niego należał pocieszała go. Nie wiedział co może kupić siostrze. Postanowił, że zda się na radę sprzedawcy. Wszedł do środka i rozpoczął rozmowę:
-Dzień dobry. Co może polecić pan na prezent ślubny dla szlachcianki z wielkiego rodu?
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Zakład jubilerski Foldeya   Nie Lis 20, 2016 5:19 pm

Jubiler z haczykowatym nosem siedział za kontuarem i oglądał przez powiększające szkiełko jakiś pierścień. Pojawienie się Gotfryda nie oderwało go od zajęcia, dopiero kiedy usłyszał słowa powitania, uniósł głowę i spojrzał na młodego Arryna i jego towarzysza. Odłożył to czym się zajmował i powolnie, z wielkim trudem wstał z krzesła. Był już stary, można było rzec, że sędziwy. Dwójka jego wnuków kręciła się po zapleczu, ponieważ niemądrym byłoby zostawiać sklep pełen drogocennych przedmiotów pod opieką takiego staruszka. Przy drzwiach siedział również strażnik.
- Witam szanownych panów - odparł na słowa powitania, a potem przez moment zastanawiał się, drapiąc się po brodzie. - Zdaje mi się, że mam coś odpowiedniego na zapleczu. - Po tych słowach poczłapał powoli na zaplecze, do którego wejście znajdowało się również za ladą. Przyniósł ze sobą dużą szkatułę, którą postawił na ladzie i otworzył wieko tak, że zawartość widział tylko on. Wyciągnął z niego bogato zdobioną kolię i położył ją na blacie, w ślad za nią powędrowała broszka wysadzana kamieniami oraz medalion. - Wszystkie w cenie trzech złotych smoków. Ozdobną szkatułkę dorzucę gratis. - Powiedział uśmiechając się. Przy okazji odsłonił braki w swoim uzębieniu.
Powrót do góry Go down
Gotfryd Arryn

avatar


PisanieTemat: Re: Zakład jubilerski Foldeya   Nie Lis 20, 2016 6:08 pm

Gotfryd obawiał się, że to co przyniesie jubiler będzie za drogie. Cena była jednak wyważona.Za trzy smoki miał do wyboru kolię, medalion albo broszę. W dodatku dostawał szkatułę.
-Myślę, że wezmę medalion.
Malcolm podszedł i zapakował szkatułę wraz z biżuterią. Gotfryd wyliczył z sakiewki kwotę i położył ją na blacie. Obaj wyszli i skierowali się do Czerwonej Twierdzy, gdzie czekali na nich towarzysze oraz konie gotowe do drogi. Dziś wyruszają do Summerhall
Powrót do góry Go down
Znachor Albert
Pierwszy Grasant Westeros
avatar


PisanieTemat: Re: Zakład jubilerski Foldeya   Pią Lis 25, 2016 6:20 pm

18 marzec, 266 AC.

W okolicy rzeczywiście niebyło żadnych płaszczy, kiefy Albert wraz z drużyną znajdował się przed zakładem. Wóz także czekał. Teraz było trzeba tylko wcielić plan w życie. Naraz wszyscy założyli bandamy na twarz i na znak, czterech ludzi w tej samej chwili weszło do budynku, tarasując wyjścia. Po krótkiej chwili Albert z Nedem i Willem wparowali przez trzecie wejście, wyłapując wzrokiem strażników. Trzeba było ich szybko unieszkodliwić. A pomóc w tym miała Anabelle.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Zakład jubilerski Foldeya   Pią Lis 25, 2016 10:52 pm

Mapa
Tak, jak było to ustalone, cała ulica była pusta. Nie tylko brakowało tam patrolów, lecz także zwykłych ludzi. Panowie postanowili wejść tylnym wejściem, pozostawiając po dwóch strażników przy każdych pozostałych drzwiach. Plan ataku z zaskoczenia na strażnika niestety się nie udał, a zwierzyna stała się łowczym. Tęgi face wyciągając miecz wykonał cięcie, którym powalił Neda na ziemię. Byłby to dla niego koniec, lecz na szczęście nie był sam. Albert zajął się strażnikiem, kiedy to Will wydarł się na Lowa:
- Wstawaj kurwa! Czas na leżenie będziesz miał w celi, jak nas złapią!
Znachor wykorzystał moment, gdy strażnik ponownie postanowił zakończyć egzystencję Neda i wbił Anabelle na taką głębokość w krtań mężczyzny, że z drugiej strony wystawały dwie trzecie ostrza. Trysnęło krwią, a miejsce na podłodze zajęły tym razem zwłoki. Całość trwała na tyle długo oraz głośno, by zaalarmować cały budynek. Strażnicy z pokoiku nie mieli lepszego pomysłu, niż udać się do źródła hałasów, więc pobiegli prosto na tyły budynku przechodząc przez magazynek, lecz Low zatrzasnął im drzwi przed samą twarzą. W tym samym czasie Znachor wraz z Willem udali się, by pomóc swym ludziom z chwilowo osamotnionym czwartym wartownikiem. Ostatecznie posłali jednego z nich po ważniaka, którego spodnie były podtrzymywane czymś przewieszonym przez ramiona. Ned został ochlapany krwią po twarzy, a sam wyraz jego oczu i chwilowa cisza wystarczyła, by ludzie sami powchodzili pod stoliki. Nie było tu mowy o żadnym bohaterstwie, każdy chciał żyć. Grubas siedzący w swoim gabinecie postanowił się w nim zamknąć i liczyć, że drzwi powstrzymają napastników. Ned stanął przed nimi, a już po kilku słowach zamknięta w pułapce myszka uświadomiła sobie własną głupotę. Jeszcze kilka chwil i powinno być po myśli bandytów. Kiedy Znachor popędził z Willem na pomoc swym ludziom, ci starali się zatrzymać jednego człowieka. Białowłosy stojąc nieco z tyłu podrzucił włócznię, schwycił ją w pozycji do rzutu i trafił idealnie między oczy martwego już jegomościa. Trójka kobiet w małym pomieszczeniu widząc zdarzenie zamknęła drzwi prowadzące do nich i zaczęły mocować się z zasłonami. Z czwórki bojowników trzech zdążyło się rzucić na nadbiegających ochroniarzy. Znachor korzystając z okazji ponownie dobył broni i posłał ją podobną trajektorią na spotkanie z serduszkiem wroga. Zbroja nie była w stanie go uratować. A mówi się, że najszybsza droga do serca mężczyzny wiedzie przez żołądek.. bzdury! Otoczony ostatni ochroniarz chyba nawet chciał się poddać, ale miecz podwładnego od Willa znalazł piękne miejsce na penetrację ciała od pachy po kręgi. Zmarł od razu, bez najmniejszego jęknięcia.
Chyba tylko Ned sam wie, co właściwie zrobił, ale mężczyzna na trzęsących się nogach otworzył drzwi i błagalnie spojrzał na nożownika. W tym samym czasie reszta ludzi była pochowana pod stołami, a trójka pań siedziała zabarykadowana w swojej części budynku. Do tego cztery trupy ścieliły podłogę, Ned, Will i jeden z jego ludzi byli delikatnie ranni. Oby grupa nie zapomniała o zadaniu. Czas był na wagę złota.



______________________:
 
Powrót do góry Go down
Znachor Albert
Pierwszy Grasant Westeros
avatar


PisanieTemat: Re: Zakład jubilerski Foldeya   Sob Lis 26, 2016 12:02 am

Zaskoczenie się nie udało, Albertowi na nim nie zależało. No ale Ned się uparł, to co zrobić? Po krótkiej walce i jednym ogłuszeniu Neda, włócznia znalazła przytulny kącik w gardle ochroniarza. Wszystko było uzgodnione, improwizacja. Także Albert zrobił to co uznał za stosowne i zabił kolejnych dwóch ochroniarzy. Na chwilę spadła mu forma, przez wyczerpujące rzuty jednak jego przyjaciele zajeli się ostatnim jegomościem.
Po całej akcji, Albert wytarł ukochaną o trupa. I zaczął przemawiać.
-Nie macie się czego bać! Zapewnił ludzi Znachor.
-Nie skrzywdzimy was, o ile dość sprawnie napełnicie nasze torby kosztownościami, jakie tu się znajdują. Niechcemy pamiątek! Podkreślił, miał w końcy jakąś duszę. Jednemu bandycie, rozkazał przeszukanie zwłok w poszukiwaniu klucza. A trzecie, zabrał od ważniaka. Kiedy był już komplet zgarnął papiery i czekał na złoto i klejnoty. Których zbieranie nadzorowało paru bandytów, pośpieszając swoje ofiary.
Powrót do góry Go down
Ned "Herold" Low
Sprzedawczyk
avatar


PisanieTemat: Re: Zakład jubilerski Foldeya   Sob Lis 26, 2016 12:04 pm

Zaskoczenie się nie udało. Szkoda, ale trzeba sobie radzić. Zaczęła się walka, i Ned dostał cięcie mieczem. Aż go zamroczyło, upadł na ziemię. Szybko wstał -Trzeba zainwestować w jakąś zbroję. pomyślał i z powrotem włączył się do akcji. Zobaczył jak w ich stronę zmierzają strażnicy. Niewiele myśląc zatrzasnął im drzwi przed nosem. To powinno ich na chwilę powstrzymać. Następnie odwrócił się do zgromadzonych w środku klientów. Nie musiał nawet nic mówić, sami powłazili pod stoliki. Dobrze, mniej kłopotu. Co prawda ważniak barykadował się właśnie w swoim gabinecie. Ned podszedł do drzwi i zaczął przekonywać, człowieka. Grubas się załamał i otworzył drzwi. Ned szybko uderzył go rękojeścią w głowę, następnie obszukał ciało i zachował wszystko co przy nim znalazł. Potem wziął się za gabinet, pewnie można było znaleźć tam coś ciekawego. W międzyczasie podał klucz Albertowi. Na końcu przyjrzał się zbrojom strażników, może mógłby jedną wziąć sobie? Jeśli któraś zbroja nadawała się do użytku to zdjął ją z nieszczęśnika i zarzucił na plecy, teraz nie ma czasu na zakładanie.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Zakład jubilerski Foldeya   Nie Lis 27, 2016 1:51 am

Ned znokautował mężczyznę jednym ciosem, a na biurku znalazł kluczyk, który szybko znalazł się w rękach Znachora. Strażnicy mieli na sobie ciężkie zbroje i samo zdjęcie takiej z jednego z nich było możliwe, lecz potrwa kilka minut, o noszeniu jej na plecach nie wspominając. Klientów pod stolikami było dziewięcioro a z ich kieszeni napłynęło sześć złotych smoków i osiemnaście jeleni. Tak się złożyło, że nikt nie miał przy sobie większych pieniędzy na jakieś wielkie wydatki. Albert miał przy sobie jeden klucz, drugi od Neda, a trzeci znaleziono przy jednym ze strażników. Podszedł więc do chronionego pomieszczenia, otworzył zwykłe drzwi i ukazało mu się przejście długie na metr, a na jego końcu były kolejne, tym razem potwornie solidne, w większości wykonane z metalu drzwi zdobione trzema zamkami. Znaki obok nich pokrywały się z tymi na kluczach i wiadomo było, który pasuje do którego. Pozostało tylko włożyć je i przekręcić.
Powrót do góry Go down
Znachor Albert
Pierwszy Grasant Westeros
avatar


PisanieTemat: Re: Zakład jubilerski Foldeya   Nie Lis 27, 2016 7:45 am

Wiele złota od klientów nie wyniesie, no cóż pech. Może tam gdzie są papiery, będzie lepiej? Albert poszedł do chronionego pomieszczenia i otworzył drzwi. Skrywały one kolejne drzwi. Albert uważnie je obejrzał. Wsadził klucze do otworów i... Pomyslal sobie, ze zle sie stalo nokautując ważniaka. Kazał szybko Willowi pobiedz do biura i poszukać prawidłowego systemu. Sam Albert przekręcił pierwszy klucz w lewo, drugi także w lewo i trzeci w prawo.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Zakład jubilerski Foldeya   Nie Lis 27, 2016 10:42 am

Ned widocznie zrezygnował ze zbroi widząc, że wszyscy ochroniarze to krępe chłopy i była by na niego za duża. Will w tym czasie przystawiał się do jednej z siedzących pod stołami dziewek. Albert przekręcił klucze i usłyszał, a przez wielkość mechanizmów poczuł nawet lekkie drgania, gdy zostały wprawione w ruch. Coś się przekręcało. Po chwili mógł usłyszeć krótki odgłos jakby zapadki opadającej na swoje miejsce. Nim człowiek zdążyłby mrugnąć, w twarz - oraz klatkę piersiową, gdyż rozrzut był spory - prysnęła mu jakaś mgiełka o nieokreślonej barwie. Trochę tego dostało mu się do oczu i zaczęło przeraźliwie szczypać, ale problemem było raczej co innego. Może i bandamka chroniła przed zdemaskowaniem, ale powietrza powstrzymać nie mogła i takowe przesycone nieznanym specyfikiem dostało się do układu oddechowego Alberta, gdy ten zdziwiony nabrał powietrza trąc oczy. Efekt był taki, że padł na ziemię i nikt tego nawet nie zauważył, bo Ned z Willem byli w gabinecie, a dwóch facetów pilnowało wejścia oraz ludzi przy stołach. Will nie mogąc znaleźć żadnych śladów, czy wskazówek kopnął grubasa w brzuch, a ten się obudził. Leżał na ziemi, pobity i skopany, a ktoś pytał go o kombinację do skarbca. Był w już i tak opłakanej sytuacji, wciąż licząc na przeżycie.
- Ludzie zwykle przekręcają klucze w prawo, ale niektórzy mają zamki w lewo. U nas pierwszy i ostatni są w prawo, a środkowy w lewo. Proszę Was, nie krzywdźcie pracowników. - chciał się podnieść, ale w głowie zakotłowało mu się od wizji tego, co mogło stać się jego ludziom, gdyż bandyci nie mieli problemów pozabijać pewnie strażników i.. no cóż, znów zemdlał.
Powrót do góry Go down
Ned "Herold" Low
Sprzedawczyk
avatar


PisanieTemat: Re: Zakład jubilerski Foldeya   Nie Lis 27, 2016 12:23 pm

Ważniak powiedział im kombinację i zemdlał, szkoda bo Ned właśnie miał mu zagrozić. Wyszedł z gabinetu i skierował się do Alberta. Ned zdziwił się widząc go leżącego bez zmysłów w małym korytarzyku. Przypadł do Znachora i sprawdził czy ten żyje. Chyba żył, ale Ned nie był znawcą. Wyciągnął Alberta z korytarza i zawołał Willa. Nie było czasu do stracenia, wszedł z powrotem i przekręcił klucze w kierunkach wskazanych przez grubasa, obiecując sobie że jeśli spotka go to samo co Alberta to w tej dziurze nie zostanie nikt żywy.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Zakład jubilerski Foldeya   Nie Lis 27, 2016 3:21 pm

Tak na oko, to Albert żył. W każdym razie jego klatka piersiowa regularnie się poruszała - na dodatek dość szybko. Will starał się przywrócić go do pionu, ale niewiele to dało. Tak, czy inaczej - spójrzmy teraz na Neda. Pewny siebie kilkudziesto kilko latek stał przed drzwiami i przekręcał klucze wedle wskazań napastowanego faceta. Byłoby bardzo szkoda, gdyby padł na podłogę tak samo, jak Albert, nieprawdaż? Klik, klik.... klik. Coś skrzypnęło. Krótki pisk i drzwi oddzieliły się od framugi, zakreślając idealny łuk. Ze względu na brak okien wewnątrz panowała ciemność, lecz na ścianach znajdowały się świece gotowe do odpalenia, a w środku pokoju stał stoliczek na kółkach. Jeśli Low postanowił odpalić świece jego oczom ukazały się wszystkie ściany od podłogi do samego sufitu zapełnione małymi drzwiczkami. Każda ze skrytek chowała coś w sobie, a dostępu strzegł zamek, do którego potrzebny był kluczyk. Na blacie stołu leżały sobie jakieś dokumenty w teczkach, a wokół rozrzuconych było też trochę luźnych kratek zapisanych w całości drobnym i pochyłym pismem. W tym momencie do budynku wpadł człowiek - także w bandamce - szukający Alberta. Widząc go, chciał już mówić do Willa, ale ten skierował go do Neda.
- Szefie, zbliżają się! Już tylko trzy ulice stąd!
Powrót do góry Go down
Ned "Herold" Low
Sprzedawczyk
avatar


PisanieTemat: Re: Zakład jubilerski Foldeya   Nie Lis 27, 2016 3:35 pm

Udało się, drzwi się otworzyły. Ned był naprawdę ciekawy co jest za nimi. Przywitała go ciemność. Nie zwlekając zapalił świecę, a jego oczom ukazały się rzędy skrytek. Z chęcią zajrzałby do nich, ale kończył im się czas.
-Zwijamy się. Niech jeden pomoże Willowi dźwigać Alberta.- powiedział i zebrał dokumenty leżące na stole, mając nadzieję że to te właściwe. Mając je wszystkie wybiegł z pokoju. Następnie wszyscy którzy byli w stanie iść o własnych siłach pobiegli do czekającego na nich wozu. Will i jeden z ludzi dźwigali nieprzytomnego Alberta. W sumie akcja poszła po ich myśli.
Powrót do góry Go down
Mistrz Gry
Pan życia i śmierci
avatar


PisanieTemat: Re: Zakład jubilerski Foldeya   Nie Lis 27, 2016 3:49 pm

Wszystkim udało się zapakować do wozu o czasie i odjechać z trzaskiem lejc o końskie zady. Kiedy niknęli w końcu ulicy, po przeciwnej stronie, kilkaset metrów dalej kilku zbrojnych w złotych płaszczach wchodziło sobie spacerem na ulicę. Ned dopiero teraz, siedząc spokojnie w wozie przestał cały buzować, adrenalina opadła i zwrócił uwagę, że coś ścieka mu po twarzy. Och, to krew - żaden problem, pochlapał się, kiedy zabijali pierwszego strażnika. A nie, chwilka. Ta krew była jeszcze ciepła i sączyła mu się spomiędzy włosów. Tak to jest oberwać mieczem, gdy nie ma się hełmu. Low pozbył się nieco włosów wraz z cienką warstwą skóry. Wyglądało dość paskudnie, ale Will od razu zaczął się nim zajmować. Życiu pewnie to nie zagrażało, ale czy po zagojeniu się odrosną włosy?


________________________
+ 6 smoków i kilkanaście jeleni
+ torba dokumentów
+ zero martwych cywilów
+ nikt nie został rozpoznany, ale włosy Ala są charakterystyczne
+ bez strat we własnych ludziach
- ale martwi ochroniarze
- jednak częściowo niekompletnych dokumentów
- żadna skrytka nie została opróżniona
- góra pieniędzy i kosztowności z pomieszczenia, gdzie znajdowały się trzy kobiety nie wpadła w rączki bandytów
- nie udało się załatwić tego po cichu, więc wszyscy od razu dowiedzą się o incydencie
- Ned oberwał
- Al leży nieprzytomny
- Al nie wyciął nikomu Z na czole, ale może to i lepiej?
Powrót do góry Go down
Martyn Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Zakład jubilerski Foldeya   Nie Lut 12, 2017 5:05 pm

10 kwietnia

Kiedy Hary się zgodził i dokończyli swoje trunki, rycerze udali się do jubilera, gdzie miał odbyć się napad.
Plotka, czy nie, nieważne, myślał Martyn, to jedyny trop mojego brata i koniecznie musimy to sprawdzić. Stary Vernon czy Złote Płaszcze by mnie wyśmiali, poza tym wizyta przedstawicieli króla mogłaby spowodować pewne poruszenie, gorączkowo analizował sytuację.

W końcu doszli pod adres, który najczęściej pojawiał się w plotkach. Siedziba jubilera nie wyróżniała się niczym niezwykłym, poza tym, że był jedynie parterowy, podczas gdy większość bogaczy posiadała kilkupiętrowe siedziby.
nie zwracając na to większej niż należna uwagi, Targaryen (a Flowers zapewne po nim) wkroczył do zakładu.

-Dzień dobry- przywitał się Martyn- ja i mój brat chcielibyśmy kupić jakiś naszyjnik dla naszej siostry- Hary powinien się domyslić, że nie zależy im na ujawnianiu ich prawdziwej tożsamości.
Kiedy ekspedient zaczął przynosić pożądany towar, Martyn, niby to towarzysko, zagadnął:

-Ponoć ostatnio napadł Was ten zaginiony książę, prawda?
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Zakład jubilerski Foldeya   Nie Lut 12, 2017 6:48 pm

Na początku sprzedawca wypytał jeszcze Martyna czego dokładnie oczekuje po naszyjniku dla swojej siostry. Ma być ze złota, a może jednak ze srebra? Prosty czy bardziej wyszukany? Zawierający w sobie kamienie szlachetne, a może jednak nie? A jeśli jednak tak, to oczywiście wypadałoby wiedzieć jakie. Nieważne czego mężczyzna sobie zażyczył, obsługa była pewna, że sprosta jego oczekiwaniom. A jeżeli nie sprosta teraz, to zawsze mógł złożyć zamówienie! Kiedy wszystko zostało ustalone, sprzedawca zniknął na chwilę, aby po chwili pojawić się z kilkoma propozycjami.
- Takie krążyły pogłoski po mieście - przytaknął, kiedy Martyn zadał pytanie. - Nawet oddział Złotych Płaszczy przyszedł jakiś czas później popytać o co chodziło... Wyglądali na spiętych jakby im sam Nieznajomy w kark dyszał.
Mężczyzna machnął ręką.
- Ale nieważne, nieważne! Proszę spojrzeć na ten tutaj - powiedział wyciągając jeden z proponowanych naszyjników i z zapałem opisując każdy najdrobniejszy szczegół.
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Zakład jubilerski Foldeya   Pon Lut 13, 2017 9:41 am

Ruszył za Martynem do jubilera, którego mieli odwiedzić. Nie znał drogi, toteż musiał polegać w tej sprawie na Targaryenie. Kiedy dotarli na miejsce, zdziwił się, że ktoś był na tyle głupi, aby rozgłaszać plotkę, iż jeden z książąt mógł napaść taki sklepiki. Osobiście Flowers widział o wiele większe i bogatsze takie budynki. Nie odezwał się jednak i wszedł za Smokiem.
- Dzień dobry. - rzucił niezobowiązująco i obszedł sklep kilkukrotnie udając zainteresowanie wystawionymi towarami. Nie miał zamiaru wdawać się w dyskusję z kupcem, chociaż od początku wiedział co miał na myśli towarzysz. Zainteresował się słowami handlarza, w których stwierdził, iż strażnicy byli spięci. To było nietypowe, chociaż gdyby spojrzeć tak na podejrzanego, to on też był nietypowy.
Jak na razie postanowił zachować wszystkie myśli dla siebie i czekać co też Martyn postanowi dalej. Sam miał kilka pytań takich czy innych, kilka pomysłów na zdobycie informacji. Na razie jednak milczał oglądając wystawiony towar...
Powrót do góry Go down
Martyn Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Zakład jubilerski Foldeya   Czw Lut 16, 2017 6:56 pm

-Nie ma co się dziwić, w końcu gfyby to rzeczywiście był książę Aegon, to byłby niemały skandal- Martyn zachichotał- och, ten naszyjnik jest bardzo dobry, nie uważasz?- zwrócił się do Hary'ego, po czym, udając zamyślenie, ponownie odezwał się do sprzedawcy:
-Czy miałby Waść naszyjnik podobny do tego, ale w kolorze fioletowym, na przykład z ametystem? To ulubiona barwa naszej słodkiej siostry.

Martyn dał jubilerowi kolejne zajęcie, po czym kontynuował temat:
-Na szczęście Pana wspaniały zakład nie ucierpiał na tym zdarzeniu. A może sprawca został złapany i oddał skradziony łup?
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Zakład jubilerski Foldeya   Czw Lut 16, 2017 8:01 pm

- Fioletowy? - zapytał sprzedawca. - W sensie, że barwiony na fioletowo metal, Panie? To byłaby dość specyficzna prośba, jednak w mieście znajdą się kowale zdolni to uczynić, musiałbyś jednak poczekać na wykonanie zamówienia, Panie. Podobny z ametystem bez barwienia... Hmm... Powinien znaleźć się nawet i teraz.
Mężczyzna zabrał ze sobą przejrzaną już biżuterię, po czym zniknął na chwilę, aby powrócić z nową propozycją.
- Nikogo nie złapali, partacze jedni - rzucił jubiler, prezentując wysadzany ametystami naszyjnik. - To dopiero jest cacuszko, prawda?
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
Martyn Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Zakład jubilerski Foldeya   Pią Lut 17, 2017 2:47 pm

No to po ptokach. Skoro Złote Płaszcze nie znalazły sprawcy, to szukaj wiatru w polu. Być może więcej się dowie w koszarach lub u Starszego nad Szeptaczami, ale ten poczciwy jubiler nie mógł mu już więcej pomóc.
Nic tu po nas. Ale komediancką farsę trzeba dokończyć

Smok Zaśmiał się rubasznie, kiedy jubiler zasugerował barwienie biżuterii:
-Och nie, Panie, proszę nam, prosty szlachcicom wybaczyć to przejęzyczenie. Miałem na myśli naszyjnik z ametystem lub inną ozdobą tego koloru, ale podobną do tego- wskazał na przyniesiony wcześniej, a wtedy ekspedient zaprezentował im kolejną ozdobę
-Ten jest wyśmienity, bierzemy go- zdecydował Targaryen. Naszyjnik się przyda, w końcu już od kilku tygodni nie podarował niczego siostrze...
Kiedy zapłacili, Targaryen rzucił na odchodne:
-Życzę szczęścia w interesach. Mam nadzieję, że złodziej, kimkolwiek by nie był, wkrótce się znajdzie. Tymczasem, na Pana miejscu, rozgłaszałbym, że widziano tu samego księcia Aegona. Myślę, że to przyciągnie nieco klientów. Do widzenia.- uśmiechnął się i wyszedł ze sklepu.
Powrót do góry Go down
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Zakład jubilerski Foldeya   Pią Lut 17, 2017 9:16 pm

Nie wtrącał się do rozmowy między Martynem a jubilerem, gdyż nie miał zbyt wiele do powiedzenia. Kiedy książę zwrócił się do niego, skierował w tamtą stronę wzrok i zrobił jakby zamyśloną minę.
- Yhym. - wymruczał i wrócił do "oglądania" wystawionych towarów. Zdążył już zapamiętać ceny połowy z nich.
W końcu Smok zakończył całe to przedstawienie, kupił naszyjnik z tylko sobie znanego powodu i zamierzał opuścić przybytek.
- Bywaj! - rzucił krótko do kupca i podążył za "bratem" do wyjścia.
- Dowiedziałeś się Książę tego, czego chciałeś..? - zapytał, kiedy stanęli już na ulicy...
Powrót do góry Go down
Martyn Targaryen

avatar


PisanieTemat: Re: Zakład jubilerski Foldeya   Pią Lut 17, 2017 10:48 pm

-Niezupełnie- odrzekł Martyn- choć na pewno nie dowiedzielibyśmy się niczego więcej od tego jubilera. Wiemy, że złodzieja nie złapano. Zresztą, gdyby pojmano mego brata, dziadek by mi o tym powiedział. A tak w ogóle, to skoro sprawca uciekł, to nie ma to żadnego znaczenia- skwitował smutno. Chyba za bardzo dał się ponieść nadziei. Uwierzył w co chciał uwierzyć.

-Pozostaje mi zasięgnąć języka w koszarach, lub u Starszego nad Szeptaczami. Choć pewnie warto z tym poczekać kilka dni. Masz Waść pięć smoków za fatygę, dziękuję za towarzystwo- wysłupał monety z sakiewki i podał Hary'emu.
Na końcu spytał jeszcze:
-Czy masz Waść jakiegoś sugestie lub spostrzeżenia w tej sprawie?- wysłuchał Flowersa, po czym stwierdził: Widocznie nadzieja na spotkanie z bratem przesłoniła mi zdrowy rozsądek- po czym pożegnał się z Harym i ruszył na zamek.
Powrót do góry Go down
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Zakład jubilerski Foldeya   Pią Lut 17, 2017 11:03 pm

To, iż nie był to książę Hary wiedział od początku. To było zbyt oczywiste i łatwe. Jednak wciąż pozostawało kilka pytań. I Flowers zamierzał je zadać w oczekiwaniu na dobre odpowiedzi.
- Nie trzeba Wasza Książęca Mość, na prawdę. - odpowiedział tylko na propozycję zapłaty za fatygę. Długo jednak nie obstawał przy swoim, gdyż w jego przypadku każda moneta się liczyła. Kiedy Martyn zapytał o jakieś sugestie, zastanowił się przez chwilę.
- To, że to nie był Twój brat Książę byłem pewien od początku. To była psia robota za przeproszeniem. Złodzieje niewiele ukradli, a i nie udało im się zrobić tego po cichu. Ktoś jednak zadał sobie trudu, aby rozgłosić plotkę o Waszym jakoby bracie Książę. To stawia kolejne pytania bez odpowiedzi. Komu zależy na zniesławieniu członka rodziny królewskiej? Dlaczego chce to zrobić? Daj mi kilka dni na rozeznanie się w sprawie. Popytam kilka osób, spróbuję dowiedzieć się czegoś. Może mi się uda. Mam kilka znajomości. - odpowiedział Martynowi. Skinął mu głową na pożegnanie i udał się w stronę Finty...
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Zakład jubilerski Foldeya   

Powrót do góry Go down
 
Zakład jubilerski Foldeya
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Kofeina nie daje energii, powoduje stres i zakłóca sen
» Brama wejściowa

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Królewska Przystań-
Skocz do: