IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Tharastar Velearys <zginął w pożarze>

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Tharastar Velearys

avatar


PisanieTemat: Tharastar Velearys <zginął w pożarze>   Pią Gru 02, 2016 2:11 am


Godność:
Tharastar Velearys

Ród:
Velearys

Wiek:
41 Dni Imienia

Miejsce urodzenia:
Królewska Przystań

Miejsce i data śmierci:
Królewska Przystań; 1 czerwca 266AC


Stanowisko/Zawód:
Wędrowny Mędrzec, "Czerwony" Kapłan

Wygląd:
Dosyć wysoki - mierzy sześć stóp i cal - i raczej niezbudowany ponadprzeciętnie mężczyzna, który powoli zbliża się do kresu dni swojej świetności. Długie podróże, zarówno w siodle jak i pieszo, pozwoliły Tharastarowi utrzymać dobrą kondycję mimo przemijania najlepszych lat życia. Udało mu się również zachować, przynajmniej na razie, swój niezwykły refleks.
Za młodu można było nawet powiedzieć, że Velaerys należy do całkiem przystojnych mężczyzn. Z biegiem czasu jednak, kiedy wędrówki odciskały na nim swoje piętno, mogło się to zmienić. Wcześnie posiwiałe włosy nosi niezbyt długie i zazwyczaj potargane, chociaż w miarę możliwości stara się zaczesywać je w tył. Oczy ma jasnobłękitne, głęboko osadzone, czujnie obserwujące otoczenie spod bujnych brwi. Twarz znaczą mu pierwsze zmarszczki i kilka mniejszych blizn. Często towarzyszy mu kilkudniowy zarost, mimo starań w drodze nie zawsze można się ogolić.
Do ubioru Tharastara należy prosty, średni pancerz dobrej jakości, składający się z kolczugi, napierśnika z naszyjnikiem oraz kilku mniejszych dodatków, wyblakła błękitna szata z grubego materiału, wysokie buty podróżna z jasnej skóry i spodnie w podobnym kolorze. Przy pasie nosi sakiewkę, sztylet oraz nóż myśliwski zamocowany za plecami. Velearys nosi ze sobą zazwyczaj także partyzanę oraz torbę z ziołami i innymi specyfikami.


Osobowość:
Od czasów młodości charakter Tharastara przeszedł wiele zmian. Za młodu był ciekawski, naiwny i pełen nadziei, później nastał okres kiedy był zgorzkniały i pełen biernego sprzeciwu wobec niesprawiedliwości świata, aż w końcu pozostał zagubiony i niepewny swego losu... Wtedy też Pan Światła ukazał mu właściwą drogę. A przynajmniej tak zakładał Velearys, w końcu kto jest w stanie w pełni pojąć zamysły bóstwa?
Długie wędrówki i styczność z wieloma ludami oraz sytuacjami nauczyły kapłana wiele, a zdobytym doświadczeniem chętnie dzielił się z innymi ludźmi o czystych intencjach. Tharastar jest człowiekiem spokojnym i stonowanym, przepełnia go troska o los świata i wszystkich zamieszkujących go ludzi, a przez to stara się nieść światło R'hllora wszędzie gdzie tylko może. Kieruje się przy tym jednak rozsądkiem, unikając przejawów okrutnego fanatyzmu. W końcu nawet ogień, chociaż niezbędny człowiekowi, może sparzyć używany nieroztropnie. Wielu kapłanów niestety o tym zapomina...
Velearys jest przyjacielski, jednak z początku może trzymać lekki dystans i zawsze zachowuje ostrożność w doborze bliskich przyjaciół. Ceni lojalność, sprawiedliwość i uczciwość. Zawsze stanie w obronie słusznej sprawy, nawet gdyby miało go to kosztować życie. Nie oznacza to jednak, że nie postara się stanąć do walki przygotowany... Przygotowuje się natomiast głównie poprzez zbieranie wiedzy, co jest jednym z głównych celów jego wędrówek. W końcu podobno to właśnie wiedza jest kluczem do potęgi, a ta z pewnością jest niezbędna do sprzeciwienia się niegodziwości panującej na świecie.


Historia:
Tharastar przyszedł na świat w Królewskiej Przystani w roku 225 Po Lądowaniu Aegona, na rok przed Rebelią Tyrellów i dwiema wielkimi bitwami stoczonymi o stolicę. Dorastał przez to w mieście odradzającym się po traumatycznych przeżyciach, podczas odbudowy murów i domów, w czasie wznoszenia nowych fortyfikacji i tworzenia nowych organizacji, a także w czasie polowania na pozostałych po wojnie członków zakonu Latarni Staruchy, którzy byli zbrojnym ramieniem Wielkiego Septona odpowiedzialnego za zdradę króla Viserysa III. Mimo tego dzieciństwo Tharastara nie należało do ciężkich. Jego ojciec był dość zamożnym kupcem, a matka córką jednego z pomniejszych magistrów pochodzących z Myr, po niej też przejął nazwisko. Był tylko jeden, drobny problem... Rodzicielka Tharastara miała pewne problemy w czasie ciąży i uzdrowiciele sprowadzeni przez jego ojca bali się, że straci dziecko. Kobieta po usłyszeniu tych wieści modliła się do Czerwonego Boga, R'hllora, o zdrowie dla swojego potomka, oferując jego życie na służbę Panu Światła jeżeli urodzi się cały i zdrów. Słowa miała zamiar dotrzymać...
Przez dziewięć lat Tharastar wychowywał się w rodzinnym domu wraz z dwójką starszego rodzeństwa - bratem i siostrą - oraz młodszą siostrą. Odebrał wtedy całkiem przyzwoite wykształcenie, nauczył się pisać oraz czytać, a także liznął nieco informacji związanych z historią i geografią świata. Matka starała się również nauczyć go co nieco Valyriańskiego. Po dziewiątym dniu imienia rodzicielka zabrała go z domu do Pentos i oddała do świątyni Pana Światła. Tharastar był bystrym dzieckiem i do tego niezwykle zręcznym, wytypowano go do dołączenia do grona kapłanów. Cóż... Mogło być gorzej, w końcu mógł skończyć jako świątynna prostytutka czy inny sługa. Miał jednak wówczas dziewięć dni imienia i nie myślał w takich kategoriach. Czuł się zdradzony i oszukany, opuszczony przez własną rodzinę, porzucony w obcym mieście pomiędzy nieznajomymi ludźmi.
Kolejne dziewięć lat życia młodzieniec spędził w świątyni, z wiekiem opuszczając ją też w towarzystwie starszych kapłanów wychodząc z nimi na ulice miasta, a później również poza nie. Uczono go o wyższych tajemnicach, tłumaczono starożytne rytuały i wierzenia, przekazano mu wiedzę o alchemii oraz lecznictwie. Zadbano również, aby umiał obronić się jeżeli zajdzie taka potrzeba. Tharastar słuchał, chłonąc wiedzę, przytakiwał w czasie opowieści o wierzeniach, odprawiał modły i patrzył w ogień. Czasami wydawało mu się nawet, że dostrzega coś w płomieniach. Problemem było jednak to, że Veleasar nie wierzył. Pan Światła, Siedmiu, Utopiony Bóg... Wszystko to uważał za bajeczki wymyślone przez ludzi jako wymówka. Chociażby jako wymówka do porzucenia własnego dziecka w nieznanym mieście...
Tak też się stało, że na krótko po dziewiętnastym dniu imienia, Tharastar uciekł ze świątyni i opuścił Pentos. Zabrał ze sobą jedynie konia, broń, trochę zapasów oraz złota na drogę, a także złoty amulet z rubinem. Nie wiedział czy pozostali kapłani go szukali, może tak, a może i nie. Ważne jest to, że nawet jeżeli wyruszył za nim pościg, to nigdy go nie złapał. Młodzieniec wyruszył na południe, w stronę Myr. Po drodze do miasta napadli go jednak bandyci. Rabusiów było trzech i byli pieszo, więc Tharastar posiadał przewagę w postaci konia. Mógł spokojnie uciec, jednak młodzieńcza duma popchnęła go do walki... Zabił ich, sam został jednak ranny, podobnie jego koń. Zwierzę padło po kolejnej mili. Tharastar po następnej... Obudził się dwa dni później, w obozowisku niedaleko miejsca w którym omdlał. Uratował go kapłan Pana Światła z Daeronportu, najbardziej niezwykły człowiek jakiego młodzieniec kiedykolwiek spotkał. Jego spokój, zdecydowanie i mądrość sprawiły, że krnąbrny młodzik szybko poczuł wielki respekt do starszego wędrowca. Nie wspominając już o wdzięczności za ocalenie życia. Młodzieniec otrzymał ofertę wspólnej podróży, którą przyjął po krótkim namyśle, zafascynowany swoim wybawcą.
Dwaj kapłani z początku dokończyli podróż do Myr, a później udali się w czteroletnią wędrówkę po zachodnim Essos oraz Dorne, gdzie nadal należało nawracać na wiarę w R'hllora. Oczywiście nie zmienia to faktu, że mimo ogromnego szacunku do swego nowego mistrza, jak i podziwu jaki Tharastar poczuł wobec niego widząc determinację mężczyzny w niesieniu pomocy i słusznym postępowaniu, młodzieniec nadal nie wierzył w boga, któremu miał służyć. Podczas wspólnych wędrówek Velearys wiele się nauczył, a filozofia starego kapłana z pewnością odcisnęła na nim trwałe piętno. Szlak ich podróży znaczyły również drobne iskierki nadziei w tym mrocznym świecie, ponieważ kapłani nie wahali się pomagać tym, którzy tej pomocy potrzebowali.
Koniec końców szlak doprowadził ich w 248AC do Volantis, które stało u progu buntu niewolników. Mistrz Tharastara postanowił pozostać w mieście i pomóc rebeliantom, nie tylko swoją olbrzymią wiedzą oraz umiejętnościami medycznymi, ale również swoim mieczem. Velearys próbował odwieść go od tego, argumentując bunt za skazany z góry za niepowodzenie i zbyt niebezpieczny. Staruszek jednak nie chciał słuchać... Niewolnictwo w jego oczach było skazą na powierzchni świata i należało z nią skończyć, a za słuszną sprawę gotów był oddać swoje życie bez wahania. Rebelia z początku szła całkiem dobrze, jednak nie trwało to długo. Wkrótce do Volantis przybyły ze wsparciem siły Nowego Ghis, które pomogły wyswobodzić miasto z rąk zbuntowanych niewolników. Tharastarowi udało się wraz ze swoim ciężko rannym mistrzem wsiąść na statek, którym uciekała część niedoszłych wyzwoleńców. Mieli nawet tyle szczęścia, że okręt wymknął się jednostkom Nowego Ghis, nie wszystkim to się udało... Towarzysz Tharastara nie był jednak w zbyt dobrym stanie i nic nie mogło go uratować, zmarł na rękach młodzieńca, próbując wyszeptać mu do ucha ostatnią lekcję... Lekcję, której wśród okrzyków umierających i huku pękających burt innych uciekających okrętów nie był w stanie usłyszeć. Wtedy też Velearys wzniósł modły do Pana Światła, ze łzami spływającymi po policzkach. Nie wierzył w Czerwonego Boga, nie wierzył w żadnego boga, nie liczył  na odpowiedź. Człowiek leżący nieruchomo na jego rękach wierzył, wierzył i był jego przyjacielem, przynajmniej tyle Tharastar mógł dla niego zrobić. Tak więc położył dłonie na jego sercu i wypowiedział słowa, które tyle razy powtarzano mu w świątyni. I ku swemu zaskoczeniu poczuł jak serce zmarłego ponownie zaczyna bić. Pan Światła odpowiedział na jego prośbę i ponownie tchnął ogień życia w jego mistrza. W tym momencie uwierzył... Nie... W tym momencie wiedział na pewno... Jest tylko jeden prawdziwy bóg, R'hllor, Pan Światła, Serce Płomienia, Bóg Ognia i Cienia.
Okręt uciekinierów trafił do Lys, najbliższego Volantis miasta Nowej Valyrii, gdzie szpony handlarzy niewolników nie mogły ich już sięgnąć. Tharastar zapałał sympatią do tej krainy, w świątyniach jej miast płonęły ognie ku czci Pana, a bezpieczeństwa jej mieszkańców strzegł smoczy ogień. A czy smok jako uosobienie płomienia nie jest istotą miłą Czerwonemu Bogu? Kapłani nie zabawili jednak w Lys długo, wkrótce trafiając do Westeros. Do Królewskiej Przystani dotarli w 249AC, podczas wielkiego jarmarku. Mistrz Tharastara namówił go do próby odszukania swojej rodziny, na próżno... Okazało się, że krewni Velearysa kilka lat wcześniej opuścili miasto i udali się do Essos. Nikt nie wiedział gdzie dokładnie. Przez prawie trzy lata wędrowali po Westeros, od Dorne po Mur. Opowiadali ludziom o Panu Światła, a także nieśli im pomoc, nawet jeżeli ci nie chcieli słyszeć nic o ich bóstwie.
W końcu wrócili jednak do Essos, gdzie w 252AC brali udział w wojnie w dawnej Zatoce Niewolniczej. Po tej wojence mistrz Tharastara uznał, że jest już zbyt stary by kontynuować wędrówkę. Stary kapłan osiadł w Daeronporcie, w samej Akademii, gdzie dzielił się swoją rozległą wiedzą z uczniami placówki. Velearys podróżował teraz sam, poszukując wiedzy i wypełniając wolę R'hllora. W 255AC brał udział w kolejnej wojnie w Zatoce, a w 258AC zjawił się w Tyrosh na festynie organizowanym przez Bittersteelów. Przez lata zwiedzał Essos oraz Westeros, goniąc za informacjami i sekretami, poznając nowych ludzi i nabierając doświadczenia.


Umiejętności:
Wrodzone:
 


Wyuczone:
 

Wyposażenie:
~ Sztylet ~
~ Partyzana ~
~ Nóż myśliwski ~
~ Średni Pancerz ~
~ Kasztanowy koń ~
~ Sakiewka ~
~ Bukłak z winem ~
~ Złoty amulet z rubinem ~
~ Gruba księga zapisywana własnoręcznie ~
~ Dwie księgi poświęconych wiedzy tajemnej ~
~ Torba z ziołami, specyfikami i składnikami alchemicznymi ~


Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Tharastar Velearys <zginął w pożarze>   Sob Gru 03, 2016 2:13 am

Akcept (+5pkt.)
Pan z Tobą!
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
 
Tharastar Velearys <zginął w pożarze>
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Karty Postaci-
Skocz do: