IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Przedpola

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Przedpola   Sro Gru 28, 2016 12:27 am

***
Powrót do góry Go down
Jaing Skirata
Dobry Ziomek Jaing, Położna
avatar


PisanieTemat: Re: Przedpola   Sro Gru 28, 2016 12:50 am

Dwie godziny przed południem 23 Marca ACC

Pięćdziesięciu pięciu ludzi - czyli połowa załogi Nieubłaganego - przybyła nieśpiesznie na przedpola. Jaing postanowił zjawić się tu wcześniej, by nieco rozruszać ludzi. Niby mieli co robić na statku, ale to nie to samo. Pozostaje jeszcze fakt, że będąc wcześniej to oni przywitali później strażników. Okazało się jednak, że oficer myślał podobnie i gdy tylko zaczęli się rozgrzewać, oddział cały na złoto był już w pobliżu. Panowie wymienili uprzejmości, po czym kontynuowali oraz rozpoczynali ćwiczenia. Oczywiście każdy oddział tak, jak to miał w zwyczaju. Może za jakiś czas będą robili wszystko wspólnie? Któż to wie. Ćwiczenia kondycyjne - mówiąc uprzejmie - odstawili na dalszy plan, by w pełni korzystać z okazji i ćwiczyć razem. Co mogło przełamać pierwsze lody lepiej, niż dobranie wszystkich w pary - lub zmieniające się trójki - oczywiście mieszane, by mogli najzwyczajniej w świecie się pojedynkować? Wszyscy zostali uprzedzeni, że ma się obyć bez żadnych nieprzyjemności, gdyż potykają się z sojusznikami, a nie wrogami, a po dwóch godzinach mężczyźni bez większych problemów wymieniali się radami bez względu na kolor zbroi. Zdarzały się też docinki w dobrym duchu, ale póki nikt nie brał ich na poważnie, to gdzie problem? Jeśli ktoś się nie zna na żartach, nie powinien wstępować do wojska. Straży też się to tyczyło. Nim panowie zabrali się za coś innego, oficer zarządził przerwę oraz zbiórkę i powrót do zamku. Jasnym było, że nie mieli całego dnia. Północniacy pożegnali ich życzliwie i jeszcze razem nieco poćwiczyli, wymieniając uwagi na temat nowo poznanych. Zapowiadało się obiecująco.

24 Marca 266 AC oraz dni kolejne

Panowie zbierali się tego oraz każdego kolejnego dnia z Jaingiem lub bez niego. W innym wypadku dowodził Percival lub Troy. Oczywiście obie grupy bywały tutaj naprzemiennie - jedna jednego dnia. Wszystko szło stosunkowo gładko. Panowie co jakiś czas tworzyli okrąg, by najbardziej doświadczeni mogli zaprezentować nieco sztuczek, czy przydatnych i ciekawych zagrań oraz pomysłów, a potem reszta próbowała wykorzystać je w praktyce. Po jakimś czasie dotarli do ćwiczeń w parach, czy nawet większych grupach, ale bez przesady oczywiście. Jeśli znaleźli się jacyś giermkowie, mogli sobie pooglądać, na wszelkich rycerzy patrzono nieco nieufnie. W końcu kto gwarantował, że nikomu nic nie zrobią? Jeśli jednak takowy jegomość cieszył się dobrą sławą i przynajmniej z dzionek sobie popatrzył, to następnego raczej brali go w obroty. Troy oraz oficer straży z czasem wymyślali coraz to nowsze ćwiczenia, często stawiające na współpracę i jakoś ten czas leciał.
Powrót do góry Go down
Rosh z Ashford
Mistrz Opowieści, Król Burdeli
avatar


PisanieTemat: Re: Przedpola   Sro Gru 28, 2016 12:51 am

4 kwietnia 266 AC, świt
Obudził się o świcie gdy Orla jeszcze słodko spała i czym prędzej przywdział swoją zasłużoną zbroją. Zabrał ze sobą upiorny hełm, rzecz jasna nie zapominając także o broni i tarczy. Pośpiesznie coś przekąsił całość przepijając zwykłym sokiem. Całe te wino chwilowo mu obrzydło, bo on zdecydowanie miłował trunek jakim było piwo, a w burdelach nie wypadało go zwyczajnie dawać. Ostatni czasy, aż nadto się rozleniwił. Mało kiedy trzymał bron w rękach, chyba, że ktoś pod uwagę wziąłby sztylet przepijający oko Naxosa. Tak czy siak, tego dnia postanowił odwiedzić przedpola Królewskiej Przystani i nareszcie coś potrenować. Mimo tak wczesnej pory, mała grupka wojaków ćwiczyła dzielnie, a kiedy się pojawił szybko przerwali trening wzrok od razu kierując na jego hełm. Usłyszał nawet, iż zwycięzca jednej konkurencji na turnieju w Dreadfort miał takowy. Rosh pełen dumny opowiedział o sobie i chwilę później mogli przejść do treningu. Musiał nauczyć się lepiej używać swojej tarczy, przy okazji bardziej precyzyjnie trafiając. Trenowali długo, a Ashford raz po raz rozkładał swoich przeciwników, nawet nie szczególnie skupiając się, by wygrać. Po prostu starał się blokować i trafiać jak największą ilością ciosów. Zaraz po treningu wrócił z powrotem do burdelu.
Powrót do góry Go down
Hoster Tully.
Kłamczuszek, Święty Mikołaj
avatar


PisanieTemat: Re: Przedpola   Czw Mar 30, 2017 10:23 pm

6 maja

Kiedy Edmure otrzymał w końcu protezę, Hosterowi nie pozostało nic innego, jak ruszyć w końcu do domu.
Będąc w stolicy, złożył królowi raport z poszukiwań, oraz ustalił z ser Elmo, gdzie teraz rycerz uda się z jego synem.
Rybuch nie czekał na przyjazd Elyany i Renlyego, więc w stolicy nic go już nie trzymało. Tymczasem w Riverrun trzeba było przygotować do wesela Edmyna i panny Roote, a znając szczęście Hostera, na pewno znajdzie się coś do roboty...
W ostatnich dniach rozmawiał też dużo z Edmurem- o tym, co udało mu się zrobić podczas objazdu Dorzecza, o protezie i o różnych innych rzeczach.
-Pamiętaj, synu- dodał na pożegnanie- zawsze kieruj się tym, co uważasz za słuszne, a dopiero później opinią innych. Nie ustawaj w szkoleniu rycerskim, ale do książek też rzuć okiem raz na parę dni. Nigdy mnie nie zawiodłeś i wierzę, że tak pozostanie- skwitował z uśmiechem. Przytulił syna ostatni raz, po czym wskoczył na koń i razem z obstawą wyjechał na Rzeczny Trakt.
Powrót do góry Go down
Edmure Tully

avatar


PisanieTemat: Re: Przedpola   Sob Kwi 01, 2017 3:14 pm

Edmure wybiegł z placu ćwiczebnego, jakby był trafiony piorunem, a tuż za nim biegł jego towarzysz Hector. Muszę zdążyć! Rzucił sobie w myśli gdy przebiegał przez ulice Królewskiej Przystani. Gdy już dobiegł na miejsce, pojawił mu się uśmiech na twarzy, ponieważ Hoster jeszcze nie wyjechał. Młody wyglądał dość śmiesznie przez swoje spocone włosy, które się wręcz lepiły do jego twarzyczki.
- Hector, leżeć.- Polecił dla psa, po czym pogłaskał go po główce.- Dobry piesek.- Następnie odwrócił się w stronę ojca, prostując się przy tym i chowając dłonie za plecy. Potem podszedł do ojca pewnym krokiem, przekazując przy tym miły uśmiech dla ojca. Tak panie ojcze? Odpowiedział dla ojca w myślach, słuchając uważnie, co tata chce mu przekazać. Będę się starał...
- Postaram się ojcze...i postaram się o naprawę nazwiska naszej rodziny.- Powiedział znacznie zdecydowanym głosem oraz poważnym wyrazem twarzy.- Rodzina, Obowiązek, Honor.
Wtedy został przytulony, więc nie stawiał się zbytnio i odwzajemnił uścisk ojcu.- Bywaj ojcze...-
Będę tęsknił, tęsknił za całą rodziną. Za Riverrun, za domem, nawet za starym fechmistrzem.
Wtedy drużyna Hostera wsiadła na konie i zaczęli odjeżdżać właśnie w kierunku jego domu, czyli Dorzecza. Edmure śledził ich wzrokiem do samego końca. Przyklękną on na jedno kolano koło swojego psa. Pogłaskał go po plecach.- Zostaliśmy tylko my dwaj Hector...no i Sir Elmo, heh.
Spojrzał ponownie w kierunku traktu. Niech Siedmiu da memu ojcu siłę, będę się o to modlił. 
Posiedzieli jeszcze tak dłuższą chwilę. Po czym wrócili do zamku. Czekało ich przygotowaniu do wyjazdu do Wysogrodu oraz trening, a treningów miał sporo. 

Od 7-Do 11 Maja 266 AC

Chłopak codziennie zajmował się tak jak wcześniej wspomnianymi treningami. Podczas treningów szermierki starał się on podśpiewywać pieśni, które sam Sir Elmo mu polecił, by wyrobić sobie głos. Po naukach szermierki zajmował się on swym psim towarzyszem Hectorem. W obecności miejscowego psiarczyka tresowali go. Uczyli komend, które dla właściciela psa mogły uratować życie. Oczywiście chłopak nie zapominał o tworzeniu więzi z psem. Często zabierał go na jakieś dłuższe spacery, bawił się z nim albo uczył jakiś mniej bojowych sztuczek. Następnie brał się za samotne treningi grania na lutni w ogrodach. Dwórki jednak omijał, to było zadanie, którego giermek nie chciał się podejmować. Wolał być wierny swojej księżniczce. Wieczory akurat zajmowały mu ćwiczenia z księgą od ojca, gdzie uczył się lepiej pisać oraz robienia rachunków. Chłopak także nie zapominał o ekwipunku Sir Elmo! Dbał o niego jak mało kto! Nad pancerzem potrafił siedzieć parę ładnych godzin, a miecz był zawsze naostrzony. To był chyba jedyny giermek, którego obowiązki go nie męczyły, a dawały jeszcze większy zapał. Ponieważ podobno wtedy potrafi to wybudować pokorę oraz kondycję u przyszłego rycerza. 11 Maja natomiast, już wyjeżdżali do Wysogrodu.
Powrót do góry Go down
Hary Flowers
Śmieszna Noga
avatar


PisanieTemat: Re: Przedpola   Pią Maj 19, 2017 5:50 pm

30 maja 266 AC


Dwa dni po spotkaniu z królem w jego komnatach, Hary postanowił zabrać swoich uczniów na trening na przedpolach miasta. Mieli tutaj nieco więcej miejsca i świeższe - nieco - powietrze. Prócz standardowych już ćwiczeń w parach bądź grupach, biegów wytrzymałościowych czy treningów siłowych, dołożył walkę konno. W tym celu ponownie udał się do koszar Złotych Płaszczy, aby wypożyczyć kilka koni. Z dowódcą owej straży znał się już nieźle, toteż nie było z tym większych problemów - szczególnie poprzez bliższe kontakty z rodziną królewską i służbie jej.
Głownie walczyli w parach, konno. Pokazywał swoim dzieciakom przede wszystkim sposób walki z wierzchowca. Sam także odbył kilka pojedynków, w których walczył jedną bronią i wykorzystywał swój pancerz do przyjmowania ciosów. Zbliżała się wojna, więc dobrze było poprawić w sobie te umiejętności. Wszak w czasie walki mógł stracić jeden z mieczy i pozostać z drugim. Co tyczy się zbroi jest chyba oczywistym.
Na koniec zorganizował kilka małych wyścigów, którym z ochotą przypatrywało się wielu prostych ludzi. Było to zapewne jedną z wielu uciech dla nich w ostatnim czasie. Po wszystkim dopilnował oddania koni i wrócił do swojego domu, gdzie czekała Nadia z posiłkiem. Kochana kobieta...
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Przedpola   

Powrót do góry Go down
 
Przedpola
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Przedpola miasta
» Przedpola Miasta

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Królewska Przystań-
Skocz do: