IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ethaven

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Ethaven

avatar


PisanieTemat: Ethaven   Sro Gru 28, 2016 10:00 pm

Godność:
Ethaven
Ród:
brak
Wiek:
27 wiosen
Miejsce urodzenia:
nieznane
Stanowisko/Zawód:
Strażnik/ zwiadowca

Wygląd:
Gdyby wygląd świadczył o człowieku Ethaven na spokojnie mógłby zostać dzikim. Szeroki w barkach, mocnej budowy i dobrego wzrostu. Blisko metr i dziewięćdziesiąt centymetrów, blisko bo jakiś czterech, pięciu centymetrów mu do tego brakuje. Wagą osiąga dziewięćdziesiąt kilogramów i są to głównie mięśnie. Zarówno w ubraniu jak i bez niego nie wygląda jak wymuskany panicz z południa, bije od niego chłód północy i taka sama siła. Oczy niebieskiego koloru, włosy w odcieniu jasnego brązu ścięte ma po bokach głowy. Twarz przyozdobiona jest dobrze przystrzyżoną brodą, mocne rysy, na spokojnie może uchodzić za przystojnego.

Osobowość:
Hardy, nieustępliwy a zarazem cierpliwy. Nie często widać go w złości, a nawet jeśli to doskonale to ukrywa tłumiąc niepożądane emocje w sobie. Wszak mogą one zaburzyć zdrowe spojrzenie na świat, sytuację a na to nie może sobie pozwolić. Ethaven'owi od zawsze patrzono mu na ręce, sprawdzano co robi i jak robi, traktowano go surowo i z dystansem, a on doskonale wiedział, że nie może pozwolić sobie na to by zawieść Lorda. Za dużo mu zawdzięczał.
Wydaje się być mężczyzną z dystansem i głową na karku, czasami sprawia wrażenie takiego co nie potrafi się uśmiechnąć, co jest z resztą mylne, potrafi. Jednak dominuje w nim twarde stąpanie po ziemi i chęć, marzenie stania się kimś więcej jak zwykłym żołnierzem. Wykazać się na dworze Lorda Stark'a i zasłużyć na tytuł.
Co do... płci pięknej... Jak na razie nie zakochał się i mimo wieku wciąż pozostaje ekhem- prawiczkiem.

Historia:
Jeden z wielu nic nie znaczących dzieciaków urodzonych w jakichś tam wioskach, a jednak coś osiągnął. Oczywiście nie sam. Los mu sprzyjał choć nie powinien bo za smarkacza spokoju w nim nie było, usadzić go w miejscu było kłopotem a do bitki leciał pierwszy. Nie jeden raz pobił się z rówieśnikami i nie jeden odszedł od domu za daleko. Niestety nic nie może trwać wiecznie i być piękne.
Miał siedem lat gdy jego matka zmarła na zapalenie płuc, rodziny dalszej, bliższej brak i w taki oto sposób skończył sam na ulicy. Powiecie- zginąć powinien, młode to takie to pewnie głupie i nie wiedziało jak sobie radzić- otóż, nie prawda to.
Ethaven radził sobie i pomimo biedy jaka panowała w wiosce ludzie byli skorzy by mu pomóc, oczywiście nie za darmo. Przynosił wodę, targał drewno na opał, pomagał w małej kuźni, cokolwiek byleby dostać coś do jedzenia lub miejsce do spania. To był czas gdy bitkom nastał koniec a energiczne dziecko stało się nad wyraz "dorosłe". Był to rok 246.

W roku 247 wszystko się zmieniło.

Pewnej nocy wszystko runęło, przepadło a on jedyne co pamięta to krzyk i strzały lecące w jego stronę. Uciekł do lasu, bandyci byli mało zainteresowani dzieciakiem, którego zeżrą wilki więc odpuścili i zajęli się grabieżą tego co znaleźli. Jedzenie, futra, drobne kosztowności.
Ośmioletni chłopak patrzył jak wioska płonie siedząc na skraju lasu i jedyne co czuł to bezsilność, gniew, smutek. Nad ranem było już po wszystkim, budynki spalone, ludzie zabici i nie zostało tam nic. Mimo to krążył wokół ruin drewnianych domów, ciał i szukał, szukał czegokolwiek co mogłoby mu pomóc przetrwać. Zasmarkany, brudny i krążący myślami, nie zauważył koni, nie usłyszał stukotu ich kopyt.
Spojrzał przed siebie dopiero gdy jeden z żołnierzy krzyknął w jego stronę. Odskoczył, chwycił pierwszy lepszy kij i wystawił go przed siebie jak miecz.
Śmiech żołnierzy i słowa "No mały, co tu się stało? Nic Ci nie zrobimy."- i jak dwóch podeszło tak po łbach kijem dostało. Później poszło już łatwo, wylądował twarzą w błocie i związany znalazł się na koniu i w taki oto sposób wylądował w Winterfell.

Pierwsze dni na zamku spędził zamknięty celi. Nie chciał powiedzieć co się stało, bał się i to chyba było normalną reakcją. Gdy postanowiono, że z cackaniem się z nim koniec- cóż, nowy Lord był szybszy. Zamkniecie dzieciaka w celi nie było czymś na co by zezwolił. Ethaven wylądował w pokoju i został przesłuchany osobiście przez samego Starka. Czując spokój jaki od niego emanuje i chęć pomocy opowiedział wszystko. Co się stało z bandytami? Nie miał pojęcia.

Od tamtego czasu minęło dziewiętnaście lat. Prawie dwie dekady na dworze Lorda Starka. Zaczął od bycia stajennym, aktualnie jest jednym z wielu żołnierzy Namiestnika Północy. Przetrwał dzięki dobroci Correna, który dał mu zajęcie i pozwolił na zamieszkanie wśród służby. Ethaven wdzięczność swą wyraża poprzez służbę i nienaganne zachowanie. Nie ma zadania którego by się nie podjął.


Umiejętności:
Wrodzone:
-Nadludzka siła (-7pkt)
-Niespotykana zręczność (-7pkt)
Wyuczone:
-Ukrywanie się (-1pkt)
-Spostrzegawczość (-1pkt)
-Pływak (-1pkt)
-Walka wręcz (-1pkt)
-Łuk (-1 pkt)
-Miecz półtorej-ręczny (-1pkt)
Wyuczone niepoziomowane:
-Uniki (-2pkt)
-Zwinność (-2pkt)
-Wielka wytrzymałość (-2pkt)
-Walka na oślep (-2pkt)
Wyposażenie:
-Lekka skórzana zbroja
-Łuk
-Miecz ze stali


Ostatnio zmieniony przez Ethaven dnia Czw Gru 29, 2016 3:32 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Pan Światła
R'hllor, Serce Płomieni, Bóg Ognia i Cienia
avatar


PisanieTemat: Re: Ethaven   Czw Gru 29, 2016 2:43 pm

Akcept (+2pkt.)
Pan z Tobą!
Powrót do góry Go down
http://plio.forumpolish.com
 
Ethaven
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Pieśń Lodu i Ognia :: Archiwum :: Archiwum :: Sesja II :: Karty Postaci-
Skocz do: